Jeszcze w zielone gramy...

17.05.04, 20:35
Przez kolejne grudnie, maje
Człowiek goni jak szalony
A za nami pozostaje
Sto okazji przegapionych
Ktoś wytyka nam co chwilę
W skwar czy w upał, w zimie, w lecie
Szans nie dostrzeżonych tyle
I ktoś rację ma, lecz przecież

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś ranka odbijemy się od ściany
Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną
Jeszcze zimowe śmieci na ogniskach wiosny spłoną
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali
Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali
My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie
Jeszcze nie, długo nie

Więc nie martwmy się, bo w końcu
Nie nam jednym się nie klei
Ważne, by choć raz na końcu
Mieć dyktando u nadziei
Żeby w serca kajeciku
Po literkach zanotować
I powtarzać sobie cicho
Takie prościuteńkie słowa

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią piękne sny, marzenia plany
Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją
Jeszcze w zielone gramy, choć skroń niejedna siwa
Jeszcze sól będzie mądra a oliwa sprawiedliwa
Różne drogi nas prowadzą, lecz ta, która w przepaść rwie
Jeszcze nie, długo nie.

Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar co nie raz już w dół runął
Jakby powiało zdrowo, to bym jeszcze raz pofrunął
Jeszcze w zielone gramy, choć życie nam doskwiera
Gramy w nim swoje role naturszczycy bez suflera
W najróżniejszych sztukach gramy, lecz w tej, co się skończy źle
Jeszcze nie, długo nie .
    • dan8 Re: Jeszcze w zielone gramy... 18.05.04, 13:36
      Ten tekst podnosi na duchu.
      • axsa Re: Jeszcze w zielone gramy... 18.05.04, 15:41
        Gdybym nie wiedziała,
        że autorem tych słów jest Wojciech Młynarski,
        to bardzo by mnie ten tekst przygnębił.

        Wiem jednak, że jego teksty zawsze zawierają
        jakąś "zakręconą" myśl,
        jakiegoś "diabełka" do wyanalizowania.
        Zawsze te jego teksty puszczają oko,
        do czytelnika czy słuchacza,
        dają dużo do do myślenia.
        Potrafi on o trudnych sprawach
        mówić w lekkiej,
        często zabawnej formie.

        Tak jak w tej piosence.
        Bo niby "jeszcze" to i owo,
        a nawet więcej,
        ale już za jakiś czas coraz mniej tego "jeszcze" będzie.
        Niby wiadomo do czego się zbliżamy,
        ale nie przyjmujemy tego do wiadomości
        tak na serio, na poważnie,
        bo to będzie kiedyś,
        baaaaardzo kieeeedyś.

        • mammaja Re: Jeszcze w zielone gramy... 18.05.04, 18:50
          Po uczestnictwie a dwu pogrzebach w ciagu paru dni i to osob znanych dobrze i
          od wielu,wielu lat - ten tekst bardzo mi odpowiada. Smutno widziec jak sie
          posuwamy "do przodu" - wiec dobrze ,ze jeszcze w zielone gramy.
          • wedrowiec2 Re: Jeszcze w zielone gramy... 18.05.04, 18:57
            mammaja napisała:

            > Smutno widziec jak sie
            > posuwamy "do przodu" - wiec dobrze ,ze jeszcze w zielone gramy.


            Jedna z koleżanek z pracy (z liceum i studiów też) jest nieuleczalnie chora. Od
            kilku lat obserwujemy jej chorobę i walkę z nią. Już została tylko opieka
            paliatywna i wielkie dawki narkotyków, a mimo to ona prawie codziennie jest w
            pracy. Mąż ją dowozi pod same drzwi, a my codziennie myślimy, czy następnego
            dnia będzie jeszcze w pracysad
          • ewelina10 Re: Jeszcze w zielone gramy... 18.05.04, 19:42
            mammaja napisała:
            > Po uczestnictwie a dwu pogrzebach w ciagu paru dni i to osob znanych
            > dobrze (.......) Smutno widziec jak sie posuwamy "do przodu"

            .... kiedy ten charakterystyczny smutek mnie nachodzi, tyle razy obiecuję
            sobie, że już będę żyła Wolniej i nie udaje się.....
            Gdzie i po co tak ciągle się gdzieś śpieszę ?
            • bodzio49 Re: Jeszcze w zielone gramy... 18.05.04, 21:16
              Gramy, pewnie że gramy smile I z daleka od pośpiechu, wyścigów itd, itp...
              • mammaja Re: Jeszcze w zielone gramy... 18.05.04, 21:27
                Wlasnie dzisiaj,kiedy mialam do zalatwienia sprawy w dosc odleglych od siebie
                dzielnicach Warszawy mialam czas,zeby jezdzac troche "poodbierac wrazen".Nie
                bylo korkow, dosc ladna pogoda, Wola,Ochota Zoliborz, specjalnie wybieralam
                nietypowe ulice,zeby troche popatzrec na miasto. I bardzo zatesknilam za
                czasami kiedy szlo sie "w miasto" - troche na uczelnie, a troche tak sobie -
                kogos spotkac, cos tam zawsze z tego wynikalo, jakas kawa ,jakis drink, kino
                czy wystawa. Ludzie! Gdzie te czasy? Czy to sprawa wieku ,czy zylo sie inaczej?
                Z terminami zapisywanymi coraz dalej,z nawalem spraw na glowie -gdzie te
                czasy,kiedy mozna bylo pojsc nad Wisle i pogapic sie na wode.Musze cos zmienic
                i zaplanowac co jakis czas taki dzien na polazenie,popatrzenie na swiat i
                pomyslenie.Na refleksje.
Pełna wersja