4 sposoby na rozmowę.

18.05.04, 21:35
Wklejam przydługi tekst , ale bardzo praktyczny.

4 sposoby na rozmowę

Tekst: Honorata Moliter, Joanna Sokolińska 25-10-2002 12:00

Psycholodzy zajmujący się komunikacją międzyludzką opracowali różne sztuczki,
które mają nam tę komunikację ułatwiać. Jak działają i kiedy warto ich używać?

Komunikat ja

Pomocny, gdy rozmowa wymyka się spod kontroli. Pozwala obronić się przed
presją osoby, z którą rozmawiasz. Służy temu, aby w sposób spokojny i jasny,
nie budzący agresji u odbiorcy, wyrazić, co czujesz lub czego chcesz. Jest
prosty do opanowania, bo ma przejrzystą strukturę:

"Czuję się... (tu opis emocji), gdy ty... (tu opis zachowania)".

Przykład: "Czuję się zlekceważona, kiedy spóźniasz się na spotkanie".

Dlaczego to działa? Po pierwsze dlatego, że nikogo nie oskarżasz. Mówisz o
swoich uczuciach, a z uczuciami nie można polemizować. Kiedy mówisz: "Bo ty
zawsze się spóźniasz! Lekceważysz mnie!", twój partner natychmiast odpowiada
(z reguły już oboje wtedy krzyczycie): "Nieprawda! Wczoraj się nie spóźniłem"
albo: "To ty mnie lekceważysz".

Kiedy używasz "komunikatu ja", spóźniony na randkę narzeczony nie może
odpowiedzieć: "Nieprawda", bo ty masz prawo czuć się zlekceważona. Nie musi
się też bronić, bo go nie atakujesz, nie generalizujesz, mówisz o konkretach.
Łatwiej mu więc powiedzieć: "Przepraszam".

Przykład A:

Najlepsza z Żon: Bo ty nigdy nie odkładasz rzeczy na miejsce i w ogóle zawsze
zostawiasz mokrą podłogę w łazience. Poza tym ciągle nie naprawiłeś kontaktu
i jeszcze się nie zdarzyło, żebyś zapytał, czy nie jestem zmęczona.

Talko: Ale przecież wczoraj odłożyłem te cholerne rzeczy!

NzŻ: Wczoraj się nie liczy, bo ty nigdy nie odkładasz i zawsze robię to ja.

T: Ale wczoraj...

NzŻ: A trzy tygodnie temu w środę o siedemnastej? Odłożyłeś śrubokręt? Ten
czerwony!

T: Nie pamiętam.

NzŻ: No właśnie, ty nigdy nie pamiętasz!

T: Ale nie brałem czerwonego.

NzŻ: Ciągle bierzesz czerwony!

T: Mam jeszcze niebieski, a ten czerwony pożyczyłem Roszkowi miesiąc temu,
więc nie mogłem....

(źródło: "Gazeta Telewizyjna")

A mogło być tak pięknie, gdyby tylko Najlepsza z Żon znała "komunikat ja":

Przykład B:

Najlepsza z Żon: Jestem zła, kiedy nie odkładasz rzeczy na miejsce.

Talko: Przepraszam, kochanie, byłem taki zamyślony.

albo:

Najlepsza z Żon: Czuję się smutna i zaniedbana, kiedy nie pytasz, czy jestem
zmęczona.

Uwaga! Żona, posługując się "komunikatem ja", się może skarżyć tylko na jedno
złe zachowanie Talki naraz.

Zdarta płyta

Technika przydaje się, kiedy ktoś próbuje cię namówić na coś, na co nie masz
ochoty. Najprościej mówiąc, "zdarta płyta" polega na powtarzaniu w kółko tego
samego.

Po co? By nie dać się wciągnąć w dyskusję, która ma tendencję do przeradzania
się w kłótnię. No i długo trwa. Kiedy na każdy kolejny argument odpowiadasz
tak samo (spokojnie, jednoznacznie, stanowczo), twój "naciągacz" orientuje
się w końcu, że nic nie wynegocjuje, i poddaje się. "Zdarta płyta" działa
rewelacyjnie, trzeba się tylko pilnować, by nie wypaść z roli i nie zacząć
kontrować argumentów - wtedy przegrywasz, bo argumenty drugiej strony będą
się mnożyć jak króliki.

Przykład A:

Pani Robinson: Wejdziesz ze mną?

Benjamin: Słucham?

R: Chcę, żebyś zaczekał, aż zapalę światło.

B: Dlaczego?

R: Bo nie czuję się bezpiecznie, dopóki nie zapalę światła (...). Czy mógłbyś
wejść pierwszy na werandę?

B: Przecież wszystko już widać.

R: Czuję się nieswojo, kiedy wchodzę do ciemnego domu.

B: Ale tam jest jasno.

R: Proszę cię. (...). Co pijesz? Burbona?

B: Niech pani posłucha. Odwiozłem panią. Chętnie pani pomogłem. Ale na litość
boską, muszę przemyśleć parę rzeczy. Czy może to pani wreszcie pojąć? (...)

R: Proszę, zaczekaj, aż wróci mój mąż.

B: Niech pani zamknie się na klucz (...).

R: Chciałabym, żebyś siedział tu ze mną, dopóki nie wróci pan Robinson.

B: Kiedy ja chcę być sam! (...)

R: Wiem, że chcesz. Ale ja nie chcę.

(źródło:Charles Webb "Absolwent",

Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2001)

Benjamin nie znał techniki "zdartej płyty", co spowodowało, że nie umiał
odmówić pani Robinson. W efekcie, jak pamiętamy z filmu, wpakował się w
niezłą kabałę. Wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby jego rozmowa z panią
Robinson potoczyła się tak:

Przykład B:

Pani Robinson: Wejdziesz ze mną?

Benjamin: Przykro mi, pani Robinson, ale chcę już wracać do rodziców.

R: Chcę, żebyś zaczekał, aż zapalę światło.

B: Przykro mi, ale muszę już wracać.

R: Czy mógłbyś wejść na werandę?

B: Nie mogę, wracam do rodziców.

R: Czuję się nieswojo, kiedy wchodzę do ciemnego domu.

B: Do widzenia, pani Robinson, wracam do rodziców.

R: Żegnaj, Benjaminie.

Zasłona dymna

Ta technika jest przydatna, kiedy ktoś miesza cię z błotem, a ty chcesz to
jak najszybciej uciąć. Pozornie akceptujesz krytykę skierowaną do ciebie. Nie
próbujesz się otwarcie bronić, nie usprawiedliwiasz się i nie kontratakujesz
(każde z tych posunięć grozi bowiem, że rozsierdzona szefowa zacznie sobie
przypominać WSZYSTKIE twoje przewinienia i niedociągnięcia).

Zasadniczym elementem jest tu sformułowanie "być może", które przypomina, że
możliwe są przekłamania i nieporozumienia, a każdy ma prawo do własnej
opinii. Na przykład: "BYĆ MOŻE ma pani rację". Taka reakcja na negatywny
komentarz sprawia z reguły, że twój krytyk nie ma nic do dodania.

Przykład A:

Matka Bridget Jones: Kochanie, (...) przyniosłam ci pyszną zupę i kilka moich
eleganckich strojów na poniedziałek! (...)

Matka Bridget Jones: Doprawdy, kochanie, co za bałagan! (...)

Bridget Jones: Eee, mamo... (...)

Matka Bridget Jones: Nie bądź niemądra, kochanie (...). Jeśli nie zrobisz
czegoś ze swoim wyglądem, nigdy nie znajdziesz nowej pracy, nie mówiąc o
nowym chłopaku!

(Helen Fielding "Dziennik Bridget

Jones", Zysk i S-ka, Poznań 1998)

Aby uniknąć matczynej opiekuńczej troski, Bridget powinna była w porę uciąć
rozmowę.

Przykład B:

Mama: Doprawdy, kochanie, co za bałagan!

Bridget: Być może rzeczywiście jest tu pewien nieład... Dziękuję za tę uwagę.

Poszukiwanie krytyki

Stosując omawianą poprzednio "zasłonę dymną", przerywasz krytykę. Natomiast
stosując tę technikę, ty sama jej poszukujesz, zachęcasz narzekającą na
ciebie osobę, by narzekała bardziej! Po co? By obronić się przed uogólnioną
negatywną oceną typu: "A w ogóle to jesteś beznadziejna" i sprowadzić rozmowę
do konkretu. Ogólna krytyka jest i nieprzyjemna i niekonstruktywna, nie daje
możliwości poprawy błędów, bo ich nie wskazuje.

Jeżeli natomiast poprosisz o wytknięcie ci konkretnych niedociągnięć,
zabezpieczysz się przed eskalacją emocji, a przez to pozwolisz rozmowie
zachować merytoryczny kierunek. Zdobędziesz informacje, co zrobiłaś źle - a
to już można uznać za krytykę konstruktywną, dającą szansę poprawy.

Przykład A:

Szefowa: Jesteś kiepskim pracownikiem.

Pracownik: Co takiego? Przecież w zeszły wtorek mnie chwaliłaś?!

S: No właśnie! Wystarczy raz cię pochwalić, a ty wyobrażasz sobie nie wiadomo
co! Nie zasługujesz na swój awans, nie radzisz sobie z pracą!

Przykład B:

Szefowa: Jesteś kiepskim pracownikiem.

Pracownik: Co masz konkretnie na myśli? Które elementy mojej pracy o tym
świadczą?

Szefowa: Prezentacja, którą zrobiłeś, była za długa i chaotyczna.

Istnieje jeszcze jeden łatwy sposób konstruktywnej reakcji na krytykę:
zamiana oceny na opinię. Za pomocą jednego krótkiego zdania dajesz do
zrozumienia swojemu rozmówcy, że jego ocena twoich osiągnięć nie jest prawdą
obiektywną, ale subiektywną opinią, która może być odmienna od twojej. To
technika przydatna w rozmowach z nazbyt krytycznymi przełożonymi i rodzicami.

Przykład A:

Matka Adriana Mole'a: Powinieneś był mi powiedzieć, że się rozwodzicie (...).
Czemu tego nie zrobiłeś?

Adrian: Sądziłem, że może Jo Jo zmien
    • lablafox Re: 4 sposoby na rozmowę. 18.05.04, 22:17
      Najłatwiej przychodzi mi stosowanie komunikatu "Ja", tak podświadomie i
      automatycznie.
      Gorzej ze zdarte płytą, skuteczna , ale wymaga sterowania myślami ,
      zwłaszcza ,że nie lubię się powtarzać.

      Dzień dzisiejszy wymagał ode mnie mocnych nerwów i różnorakich form
      porozumiewania się.
      Zdecydowanie wolę , teraz , święty spokój.
      Po przejściu na emeryturę jakoś tak nie chce mi się walczyć, wywalczać itp.
      Może to jest syndrom wypalenia zawodowego?
      • instant Re: 4 sposoby na rozmowę. 18.05.04, 22:35
        Dzis otrzymalam z ZUSu pisemko, w ktorym uprzejmie mnie informuja
        o "niemozliwosci zdidentyfikowania ubezpieczonego". Chodzi o deklaracje z marca
        2003. Nazwisko i imie to samo, NIP i REGON te same, wszystkie poprzednie i
        nastepne deklaracje zostaly mi "zaliczone", a tu prosze - w marcu 2003 nie
        istnieje...
        A w "Zawiadomieniu o bledach" jeszcze taki kwiatek:
        "W razie gdy dokonana przez ZUS korekra została uznana za nieprawidlowa
        dokumenty korygujace nalezy nadeslac w ciagu 7 dni od otrzymania zawiadomienia".

        Z tym, ze zadnej korekty nie ma, bo co by mi mieli skorygowac? Zmienic
        nazwisko? NIP? Czy moze date urodzenia? Na dodatek 1 strona pisma to strona "1
        z 3", a nastepna to strona "3 z 3". strony "2 z 3" brak. Pismo nosi date 10
        MARCA 2004. Przyszlo dzis.

        Zastanawiam sie, czy istnieje jakikolwiek sposob na rozmowe z osoba, ktora
        takie cos do mnie wystosowala...zastanawiam sie, czy w ogole chce z nia
        rozmawiac. Czuje sie jak bohaterka Mrożka, albo Kafki. Co robicie w takich
        sytuacjach, kiedy rece opadaja w przeeeeeeeeepasc bez dna?
        • wedrowiec2 Re: 4 sposoby na rozmowę. 18.05.04, 22:38
          Moje opadnięte ręce wloką się za mną od ponad miesiąca. Dowiedziałam się wtedy,
          że ZUS, od sierpnia ub. roku nie przekazuje moich składek do OFE. Niedawno
          dostałam pismo, ze jeszcze nie udało im się ustalić dlaczego tak się dzieje. A
          składki nie spływająsad
          • lablafox Re: 4 sposoby na rozmowę. 19.05.04, 07:56
            Dostałaś to pismo listem poleconym?
            Jeśli tak to obowiązuje 7 dni od daty doręczenia - tu masz dowód bo kwitując
            wpisałaś również datę.
            Jeśli zwykłym to do daty stempla pocztowego doliczasz 3 dni .
            Dzwonisz do ZUSu. Pytasz o osobę na pieczątce i rozmawiasz pytająco - możesz
            stosować każdą z wersji podanych w 1 wątku.
            Po rozmowie piszesz list nawiązujec do rozmowy telefonicznej z dnia ...z
            panią ....prosze o informację.....
            Pisemnie potrzebne jest jako dowód ,że coś robiłaś, coś się stało i oczekujesz
            wyjaśnienia.
            Mam doswiadczenie z ZUS-em gdy maż regukarnie nie otrzymywał świadczeń z
            zasiłku.
            Powodzenia.
            Trzeba niestety być namolnym i nie dawać się tej dziadoskiej firmie.
            • wedrowiec2 Re: 4 sposoby na rozmowę. 19.05.04, 19:52
              ZUS postepuje zgodnie z KPA. W ciągu miesiąca od każdej mojej interwencji
              otrzymuje grzeczną odpowiedź, że jeszcze szukająsad
      • omeri Re: 4 sposoby na rozmowę. 19.05.04, 19:10
        Z teoria jestem za pan brat, gorzej praktyką
        • instant Re: Lx 19.05.04, 20:19
          Dostalam to cudo poczta zwykla. Pokopalam dzis troche w mojej korespondencji z
          ZUSem i okazalo sie, ze wysylajaca jest ta sama baba, z ktora krok po kroku
          wypelnialam pierwsza deklaracje z 2003, wg. ktorej robilam potem nastepne.
          Czy ja naprawde musze z nia rozmawiac? Przeciez skladki i to niemale, bo ok. 6
          i pol stówy place jak w zegarku co miesiac.
          Jak myslicie, co mi zrobia, jak oleje cala sprawe?
          • lablafox Re: Lx 19.05.04, 22:53
            Nie olewaj . To Twój interes. Pilnuj i domagaj się.
            Dręcz ową panią, znaną z nazwiska. Dopytuj i wydzwaniaj.
          • dado11 ZUS 19.05.04, 23:46
            Ja tez place i nic mi z tego.
            Wlasnie dostalam informacje, ze nie zaliczono mi skladek za kilka m-cy z r-ku 2001.
            Jak im nie zaplace dluzej niz 2 m-ce, to zaraz mnie strasza.
            Tez chetnie poslalabym te instytucje do piekla przez brukowane gwozdziami Madejowe loze...?
            • mammaja Re: komunikat "ja" i "ty" 20.05.04, 16:07
              Kiedys, po przestudiowaniu wielu madrych ksiazek m.in. "Jak mowic,zeby dzieci
              nas sluchaly" i "Jak sluchac zeby dzieci do nas mowily" zaczalam stosowac te
              zasady i poniekad weszly mi w nawyk.Usiluje od lat nauczyc malzonka - idzie
              opornie,ale co nie co zrozumial.Istotne przy komunikowaniu sie,rzeczywiscie.
              Mysle,ze latwiej by nam sie zylo gdyby wiecej osob poswiecilo troche czasu na
              przeanalizowanie swojego sposobu zwracania sie do innych!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja