Prosze o rade

22.05.04, 16:46
Mam 23 lata i wlasnie koncze studia magisterskie. Uwazam się za osobe,
zwłaszcza jak na mój wiek, w miare odpowiedzialna, rozsadna i doswiadczona.
Mieszkam z rodzicami, którzy także sa osobami wykształconymi. Mama od
kilkunastu lat, z wyboru, zajmuje się domem, a ojciec pracuje zawodowo.
Rodzice maja dosc maly krag znajomych i nie utrzymuja bujnego zycia
towarzyskiego, a jeśli już, to bardziej na gruncie zawodowym, niż koleżeńsko-
przyjacielskim. Mama nie ma zadnej swojej grupy znajomych, jedynie dosłownie
kilka kolezenek z czasow szkolnych, które widuje raz na pol roku, lub zony
wspolnych znajomych rodzicow.
Często rozmawiam ze znajomymi, którzy cenia sobie moje rady i sa to często
osoby starsze ode mnie. Cala ta moja „mądrość zyciowa” doceniania przez osoby
trzecie nie przeklada się zupełnie na moje wlasne zycie. Od jakiegos czasu
konflikty miedzy mna, a moimi rodzicami narastaja. Czasami z jednego
nieopatrznie wypowiedznego zdania robi się awantura. Czasami uzasadniona, a
czasami zupełnie nie. Jak to w zyciu. Problemy nie pojawily się oczywiście
nagle i bez powodu. Mysle, ze sa wynikiem roznych rzeczy, które dzialy się w
moim zyciu w domu, w szkole przez wiele lat. W każdym razie rezultatem tego
jest to, ze nie mam zwykle najmniejszej ochoty ani potrzeby rozmow z
rodzicami. Zarówno chodzi tu o zwierzenia, jak i zwyczajne informowanie co
się u mnie dzieje. Czuje się pod presja, czuje się nieakceptowana, czasem
łatwiej jest mi skłamać niż powiedziec prawde. Nie znosze świadomości
(mylnej?), ze ciagle jestem kontrolowana, wszystko jedno z czego ta kontrola
wynika – braku zaufania, nadmiernej opiekuńczości, ciekawości czy zwyklej
troski. Rozumiem, ze pytania „o której wrocisz/do kad idziesz/z kim/gdzie”
itp. sa (?) normalne, jednak nie jestem w stanie nic poradzic na to, ze mnie
po rostu draznia. Niezależnie od ich faktycznej intencji, ja czuje się
kontrolowana. Być może to brzmi jak robienie problemu z niczego, a jednak.
Umawiam się ze znajoma, informuje o tym rodzicow i slysze pytania kiedy
wroce, jak kolezanka ma na nazwisko i gdzie mieszka… denerwuje mnie to, ale
coz, odpowiadam. Nie wiem jednak kiedy wroce, ide porozmawiac i trudno mi
ocenic czy potrwa to 1.5, 2 czy 3 godziny. Moi rodzice zdaja się tego nie
rozumiec i mega afera gotowa. Fakt, ze kiedys ukrywałam przed nimi rozne
rzeczy i maja o to do mnie zal. Rozumiem to. Rozumiem tez, ze mogą
podejrzewac, ze znowu nie mowie im calej prawdy. Ten rozdzial jest jednak
zamkniety dla mnie już dawno i definitywnie. Tyle, ze ta moja „fobia” przed
opowiadaniem im o sobie jest dla mnie nie do przeskoczenia, jest mi z tym zle
i trudno. Niestety jednak nawet jeśli rodzice dokładają staran żeby mi to
ułatwić, to bez zadnych rezultatow. Jedyne co im się udaje perfekcyjnie, to
wpędzać mnie w poczucie winy i uświadamianie mi jaka to jest podla corka. Nie
mosze mowic jak bardzo bola slowa „zaluje, ze cie urodziłam”… nawet jeśli sa
wypowiadane w złości i pod wpływem emocji. Moja mama jest osoba apodyktyczna,
ja tez lubie dominowac. Ponieważ ciagle się scieramy, ja dla świętego spokoju
staram się ustępować, schodzic z drogi. W zasadzie jestem przekonana, ze moja
mama robi to samo… jednak nie udaje nam się dojsc do porozumienia. Nie wiem
czy można to nazwac toksyczna miłością, ale ostatnio dowiedziałam się od
matki, ze w ciagu ostatnich kilku lat często wyjeżdżała, żeby umożliwić mi
bycie samej w domu, ponieważ wiedziała, ze chce tego. Ja bylam przekonana, ze
te wyjazdy sa podyktowane checia wypoczynku, zwiedzania lub koniecznosciami
służbowymi. Na moje pytanie „mamo, czy nie uwazasz, ze to jest chore?”
usłyszałam odpowiedz, ze nie, bo mama mnie kocha i wszystko robi dla mnie…
Nie wiem czy powinnam to doceniac, szanowac i cieszyc się. Nawet jeśli tak,
to czuje się stlamszona tym wszystkim i nie uwazam takiego zachowania za
normalne. Mam szczerze dosc poczuen, które slysze. Na litość boska, ja nie
mam 15 lat i nie czuje się dzieckiem… wiem sama doskonale jakie mam
obowiązki, np. związane ze szkola i jakos cale zycie sobie z tym radze bez
większych problemow. Nie potrafimy się ze soba porozumiec, zrozumiec,
zaakceptowac, wypracowac kompromisu. Czasem mysle, ze jest już za pozno na
to, ze problemy gromadzily się przez 10 lat i ze nie umiem tego naprawic, a
może już nie chce, nie zalezy mi na tym. Zaciskam żeby, żeby wytrzymac tyle
ile będzie trzeba i ani dnia dłużej, wyprowadzic się do wlasneych 4 scian,
jak tylko to będzie możliwe, czyli jak zaczne sama się utrzymywac, a mam
nadzieje, ze nastapi to w ciagu najbliższych miesięcy. Zejdziemy sobie z oczu
i może będzie lepiej. Tak naprawde jednak cholernie mnie to wszystko boli.
Nie chce tak rozwiązywać sprawy, a z drugiej strony niekoniecznie chce się
zmieniac, tzn otwierac przez ojcem i matka… Wielu moich kolegow ma podobne
problemy z rodzicami. Konflikty o tzw „prowadzenie się”, powroty do domu. Nie
czuje się w tym odosobniona… bo widze ludzi, którzy zachowuja się tak jak ja
i tez uważają to za naturalne. Gdy mowie o tym mamie, ona kwituje to slowami,
ze mam złych znajomych… z jednej strony zacheca mnie do wychodzenia z domu, z
drugiej czuje się przy okazji tego krytykowana, kontrolowana, wypytywana.
Bladne Kolo. to jest tylko ogolny opis sytuacji, ale nie chce nikogo jeszcze
bardziej zanudzac.
Proszę o rade. Jak powinnam się zachowac a takiej sytuacji? Naprawde jest mi
bardzo ciezko.

PS. Nie mam prawdzie 40 lat, a takie sa tu wymogi, ale mysle, ze osobom
starszym moze byc latwiej wczuc sie w sytuacje.
    • warum Re: Prosze o rade 22.05.04, 16:59
      Ja w Twoim wieku za wszelka cena chcialam sie usamodzielnic. Bez wzgledu na
      koszty. I straty. I nigdy tego nie zalowalam. Mialam inna sytuacje w domu
      ale... nie uwazam,zeby dzialane wbrew sobie bylo dobre dla kogokolwiek. Twoi
      rodzice udaja, ze Cie wierza, i sa zadowoleni,ze spelniasz ich wymogi. A z
      drugiej strony maja swiadomosc,ze Cie ograniczja i nie chca zebys byla
      zamknieta. A kogo Ty sama chcesz zadowolic ? Ich czy siebie?
      • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:09
        Jesli kazdego dnia musze liczyc sie, ze bede musiala stawic czolo ich
        pretensjom i oczekiwaniom, to przede wszystkim ich, bo to jest warunkiem mojego
        zadowolenia. Pozornego, ale przynajmniej nikt nie wywoluje we mnie wyrzutow
        sumienia. I nerwowo szukam wolnej przestrzeni dla wlasnego "ja"... Czasem
        traktuja mnie jak partnera, a czasem jak dziecko. Czasem jest slodko i milo, a
        za chwile z powodu byle bzdury sa burze z piorunami i po 3 min znowu wychodzi
        slonce. Nie nadazam za tym sad
        Ja tez robie wszystko zeby najszybciej sie usamodzielnic, ale to jeszcze
        potrwa. Pewnie nie mniej niz pol roku.
        • wedrowiec2 Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:20
          Dziećmi pozostaniemi tak długo, jak długo żyją nasi rodzice. Mamy po 40 i
          więcej lat, a mimo to słyszymy: ubierz się cieplej, nie wracaj późno do domu,
          weź taksówkę, bo bezpieczniej, czy nasz co jeść, bierz lekarstwa, idź do
          lekarza, kup sobie coś nowego... Jest to niezależne od tego, czy mieszkamy
          razem, czy osobno, w tym samym mieście, czy w innym końcu swiata.
          Po prostu rolą rodziców jest troska o potomstwosmile
          • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:24
            Nie wiem czy tak wygladaja relacje w kazdej rodzinie, ale nawet jesli, to
            wszystko ma swoje granice. Ja sie czuje... zastraszona. Pewnie to brzmi jak
            tragizowanie.
        • ewelina10 Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:32
          No cóż, 23 lata to chyba już odpowiedni wiek, aby podejmować samemu decyzje i
          ponosić tego konsekwencje. "Wolną przestrzeń" może Ci zapewnić oddzielne
          zamieszkanie i utrzymanie siebie ze środków osobiście wypracowanych.
          Robisz wszystko, a może za mało, gdyż sytuacja wciąż wymaga od Ciebie, abyś
          korzystała ze wspólnego mieszkania. To pociąga za sobą jakieś konsekwencje.
          Nawet ludzie dorośli, wspólnie mieszkający ze sobą, zostawiają dla siebie
          wiadomość, jeśli ich powrót do domu wypada o nietypowej porze.
          • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:37
            Pewnie za malo, ale nie umiem w tej chwili wiecej. I tak koncze szkole rok
            wczesniej, co kosztowalo mnie sporo pracy. Moze trzeba bylo inaczej to
            rozplanowac i szukac pracy dorywczej w czasie studiow. Wyszlo jednak jak wyszlo
            i staram sie cos zrobic z ta sytuacja, a nie zastanawiac sie jak by bylo
            lepiej smile
            Oczywiste jest, ze zostawia sie wiadomosc o nietypowej godzinie powrotu do
            domu, jednak moje zwykle nie sa nietypowe, a jesli sa, to nie robie z
            tego "tajemnicy". Poza tym, to byl tylko przyklad zrodla konfliktu.
            • ewelina10 Re: Prosze o rade 22.05.04, 19:42
              lucja.p napisała:
              > Pewnie za malo, ale nie umiem w tej chwili wiecej.
              Może Twoi rodzice myślą podobnie.

              > Moze trzeba bylo inaczej to rozplanowac i szukac pracy dorywczej w czasie
              > studiow. Wyszlo jednak jak wyszlo (...)
              "Wyszło Ci jak wyszło" - podsumowanie z takim usprawiedliwiem dla siebie jest
              łatwe. Młodzi często zarzucają swoim rodzicom brak akceptacji i tolerancji dla
              ich zachowań, podczas gdy im również zdarza się to w stosunku do nich.

              > Poza tym, to byl tylko przyklad zrodla konfliktu.

              Wiem, że to był tylko przykład.

              Przejrzałam Twoje wypowiedzi. Przynajmniej na forum nie wygląda na to, abyś
              była zastraszoną osobą. Raczej chętnie szukasz kontaktu i podtrzymujesz
              dyskusję na swój temat.
              Będąc młodą osobą starałam się kłaść priorytet na swoją samodzielność, a ją
              wiązałam z tym, co napisałam w poprzednim swoim poście.
              Życzę ci poprawy tych relacji.
              • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 19:50
                ewelina10 napisała:


                > "Wyszło Ci jak wyszło" - podsumowanie z takim usprawiedliwiem dla siebie
                jest
                > łatwe. Młodzi często zarzucają swoim rodzicom brak akceptacji i tolerancji
                dla

                To nie jest usprawiedliwienie, bo nie ma co usprawiedliwiac. Chyba nie to, ze
                poswiecilam ostatnie 4 lata na studia, a nie prace.

                > Przejrzałam Twoje wypowiedzi. Przynajmniej na forum nie wygląda na to, abyś
                > była zastraszoną osobą. Raczej chętnie szukasz kontaktu i podtrzymujesz
                > dyskusję na swój temat.

                Na forum jestem w miare anonimowa osoba. Zreszta nie chodzi o to, ze jestem
                generalnie zastraszona. Ja sie boje reakcji rodzicow, nie calego swiata.

                > Będąc młodą osobą starałam się kłaść priorytet na swoją samodzielność, a ją
                > wiązałam z tym, co napisałam w poprzednim swoim poście.
                > Życzę ci poprawy tych relacji.

                Dziekuje smile
                • bepeef Re: Prosze o rade 22.05.04, 19:54
                  lucja.p napisała:

                  > Ja sie boje reakcji rodzicow, nie calego swiata.

                  Dlaczego boisz się reakcji rodziców?
                  Stawiam na to, że nie jesteś przekonana co do swoich racji.

                  PS. A co z Twoimi Sympatiami? Jak rodzice reagują na Twojego chłopaka?
      • mammaja Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:15
        Mysle,ze tak dalece zapetliliscie sie w tej sytucji,ze nie mozna tu udzielic
        zadnej prostej porady.Nie wiemy,czy jestes jedynaczka,jak wyglada twoja
        sytuacja rodzinna rzeczywiscie,(uklady miedzy rodzicami),co wplynelo na taki a
        nie inne postawy rodzicow. Dlatego cokolwiek tu napisze bedzie z gatunku:"wujek
        dobra rada", czyli zupelnie nieuzyteczne. Byc moze,moglby wam pomoc dobry
        psycholog przygotowany do pracy z rodzina,ale zapewne nikt z was nie zdecyduje
        sie na taki krok, bo ludzie uwazaja ze sobie sami poradza i nie maja zamiaru
        obnazac swoich uczuc. Totez z tzn.rad zyciowych - rada Warum jest najbardziej
        sensowna.Tylko czy potrafisz sie usamodzielnic? To nie jest latwe w obecnych
        czasach,jeszcze trudniejsze niz kiedys. Poza tym jest jeszcze droga rozmowy,ale
        do tego tez musialabys byc jakos przygotowana,zeby nie zadzialaly te same
        mechanizmy co zawsze. Moge tylko napisac,ze masz 23 lata - cale zycie przed
        toba i jezeli np. udaloby ci sie wyjechac z domu np. do pracy czy
        zagranice,problemy same sie rozwiaza. Trzymaj sie!
        • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:23
          Jestem jedynaczka, a moi rodzice sa cale zycie zakochana w sobie para. Obydwoje
          maja swoje wady, ale sadze, ze dobrali sie idealnie. Z zewnatrz pewnie
          wygladamy na idealna rodzine. Zadnych problemow finansowych, wspolne wakacje,
          kariera zawodowa ojca, moje sukcesy na uczelni i sliczny dom prowadzony przez
          mame. Pozory myla.
          Ja chetnie wybralabym sie do psychologa, ale nie sadze zeby moja matka (w
          zasadzie problem lezy w kontaktach miedzy mama a mna) kiedykolwiek sie
          zgodzila. Jest uparta i uwaza, ze zawsze ma racje. Poza tym przyznanie sie
          przed swiatem do problemu nie jest latwe.
          Poki co robie wszystko zeby moc sie wyprowadzic z domu, ale nawet jak
          zamieszkamy oddzielnie, wszystko jedno - w tym samym miescie, czy w odleglosci
          tysiaca kilometrow, problem nie zniknie sam.
          • warum Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:43
            A czy nie czujesz sie odrzucona? Bo oni sie dobrali idealnie, a Ty troszke
            czujesz sie jak intruz? Mimo,ze jestes ich oczkiem w glowie i duma? Moze
            zmienisz realacje z matka jak sie powaznie zakochaszsmile czego Ci zycze.A poza
            tym: "Poza tym przyznanie sie przed swiatem do problemu nie jest latwe."
            A wiesz jak trudne jest zdefiniowanie problemu i przyznanie do wlasnych bledow?
            A dopiero po tym mozna uzdrowic sytuacjesmile
            • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:46
              > A czy nie czujesz sie odrzucona? Bo oni sie dobrali idealnie, a Ty troszke
              > czujesz sie jak intruz? Mimo,ze jestes ich oczkiem w glowie i duma?

              Nie. Za to... Przede wszystkim czuje sie inna. Mam inne poglady, cele,
              priorytety, inaczej chce zyc. I przyznaje, boje sie braku akceptacji z ich
              strony.

              A poza
              > tym: "Poza tym przyznanie sie przed swiatem do problemu nie jest latwe."
              > A wiesz jak trudne jest zdefiniowanie problemu i przyznanie do wlasnych
              bledow?
              >
              > A dopiero po tym mozna uzdrowic sytuacjesmile

              Strasznie trudno. Zwlaszcza, ze to wymaga wspolpracy, dobrych checi i
              kompromisu obu stron. Nie wiem czy to potrafimy. Jak do tej pory niestety nie.

    • bepeef Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:48
      lucja.p napisała:

      > Fakt, ze kiedys ukrywałam przed nimi rozne
      > rzeczy i maja o to do mnie zal. Rozumiem to. Rozumiem tez, ze mogą
      > podejrzewac, ze znowu nie mowie im calej prawdy. Ten rozdzial jest jednak
      > zamkniety dla mnie już dawno i definitywnie.

      Co to było?
      Nie potraktuj, proszę, tego pytania jako wścibskość - po prostu
      próbuję, jak inni, analizować sytuację.
      • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 17:52
        Co to bylo? Np to, ze zamiast isc na zajecia na uczelnie szlam na spacer do
        parku (zaznaczam, ze nigdy nie mialam problemow z nauka), albo nie mowilam o
        roznych znajomych, zeby uniknac sluchania kolejnej porcji krytyki dla tego co
        robie i z kim. Jednak wszystko to jest juz wyjasnione i wyczyszczone. Zadnych
        takich tajemnic.
        • bepeef Re: Prosze o rade 22.05.04, 18:21
          lucja.p napisała:

          > Co to bylo? Np to, ze zamiast isc na zajecia na uczelnie szlam na spacer do
          > parku (zaznaczam, ze nigdy nie mialam problemow z nauka),

          ???
          Masz na myśli szkołę podstawową?

          albo nie mowilam o
          > roznych znajomych, zeby uniknac sluchania kolejnej porcji krytyki dla tego co
          > robie i z kim. Jednak wszystko to jest juz wyjasnione i wyczyszczone. Zadnych
          > takich tajemnic.

          Jakiego typu znajomi to byli, że ze znajomości trzeba się było oczyszczać?

          Napisałaś też w którymś poście, że masz inny system wartości niż rodzice czy coś
          w tym rodzaju. Mogłabyś to rozwinąć? W czym tkwi konkretnie ta różnica
          i czy Ty jesteś pewna swojej racji, czy jest to jedynie kwestią przekory?
          • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 18:38
            Szkole jak najbardziej wyzsza. Nie chodzi w zasadzie o sam fakt "wagarowania",
            tylko trzymania tego w tajemnicy.

            Jacy znajomi? W moim pojeciu normalni, niektorzy troche starsi ode mnie, bo
            zwykle lepiej sie dogaduje z takimi osobami niz rownolatkami. Mimo wszystko
            przez skore czulam, ze uslysze kolejne "kazanie", ktore wymusi na mnie
            rezygnacje z roznych rzeczy. Bo wole nie robic nic, niz sluchac znowu
            pretensji.

            A inny system wartosci jest przyczyna klasycznych konfliktow pokolen. Po prostu
            nie chcialabym przyzyc swojego zycia, tak jak moja matka swojego. Nie sadze
            zeby to mialo kluczowe znaczenie, dlatego nie bede tego rozwijac, bo za bardzo
            musialabym zaczac opowiadac siebie, a tego nie lubie wink
            • bepeef Re: Prosze o rade 22.05.04, 18:52
              Ok - nie musisz mówić nic ponad to, co chcesz smile

              Z mojej strony mogę powiedzieć, że mieszkam razem z 20-letnim synem,
              studentem I roku. Mając cały czas w pamięci mój czas studiowania
              i mieszkania w akademiku - staram się nie traktować go jak dziesięciolatka
              tylko dlatego, że on w tym akademiku mieszkać nie musi.
              (ale w zamian za to żądam pomocy przy komputerze!wink
              Nie sądzę, że chciałby tak przeżyć życie, jak ja - ale ja też bym tego dla niego
              nie chciała wink
              -
        • glodn-y Re: Prosze o rade 22.05.04, 18:27
          Dzięki!!!
          Za przpopmnienie młodości.
          Ale rady od "staruchów' nie oczekuj,przynajmniej rady sensownej.
          To wszystko już było,20;50;100;1500; lat temu.
          I nikt,nikt, tego problemu nie potrafił rozwiązać.
          Majac Twoje lata też myślałem ,że "starzy" chca mnie zgnębić.
          Dzisiaj ,no cóż,wcale nie jestem pewien ,czy nie mieli racji.
          ps
          Szkoda ,że nie doczekam czasów ,kiedy Twoje dziecie będzie miało 20 latek.
          Oj!!! wtedy chciałbym przeczytać Twój wpis na forum.
          • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 18:30
            Nie oczekuje recepty na ten problem, chcialam tylko dowiedziec sie jak na taka
            sytuacje moga patrzec osoby w wieku zblizonym do wieku moich rodzicow... smile
            • glodn-y Re: Prosze o rade 22.05.04, 19:14
              lucja.p napisała:

              > Nie oczekuje recepty na ten problem, chcialam tylko dowiedziec sie jak na
              taka
              > sytuacje moga patrzec osoby w wieku zblizonym do wieku moich rodzicow... smile

              Patrzą dokładnie tak ,jak Twoi Rodzice(no; prawie tak)
              Ty mając 40+ ,też tak patrzyć Będziesz(no; prawie tak)
              • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 19:20
                Naprawde? smile
                • glodn-y Re: Prosze o rade 22.05.04, 19:47
                  Masz jak w banku(lokata długoterminowa)
                  ps
                  Chciałbym doczekac tych czasów ,kiedy Twoje dzieci beda pisac na f.
                  że rodzice nic a nic nie rozumieją.
                  Moja Droga !!!
                  Naprawdę nic nowego.
                  Ja (lata 70) też się zbuntowałem,i w Bieszczady wyrwałem.
                  Ale po 3 tyg. "dupa" mi zmarzla ,i szybciutko pod Mamuśki pierzyne wrociłem.
                  ps
                  A dzisiaj??/
                  Tem sam problem ze swoim dzieciem.
                  Czytając Twoje,widzę(czytam)mego dziecięcia,"problemy"
                  Znacie się??????
                  • lucja.p Re: Prosze o rade 22.05.04, 19:53
                    Wspolczuje twojemu dziecieciu, jesli ma takie problemy smile Swiat jest maly, kto
                    wie, moze je znam, chociaz ja znam malo osob w moim wieku.
                    Ucieczki z Bieszczady nie sa w moim stylu. Ja w ogole nie chce uciekac, chce
                    rozwiac problem, bo wiem, ze sam nie zniknie...
                    Mysle, ze za 20-30 lat, jak moje dzieci beda miec podobne problemy, forum
                    bedzie "eksponatem" muzealnym smile
                    • warum Re: Prosze o rade 22.05.04, 20:24
                      Osmile) i tu sie zgodze polowicznie. Forum jako takie/ technicznie/ bedzie
                      eksponatem muzealnym ale... jesli Twoi rowiesnicy nie beda tacy jak my- jako
                      rodzice - to bedziecie sami szukali podobnych forumow by rozwiazywac problemy z
                      z dziecmi. Bo o ile czytujesz gw to widac powrot do przeszlosci.. nie dlatego,
                      ze byla sileksa i anielska /jak to we wspomnieniachsmile/ ale dlatego,ze nasze
                      pokolenie jeszcze bylo "wychowywane". A wspolczesne mamuski niekoniecznie maja
                      czas i widza potrzebe "wychowywania" dziecka oczekujac ,ze wyreczy je w tym
                      nianka, szkola ew. trenersmile. Bo wychowanie to ciezka robota. A dobre wychowanie
                      to juz graniczy z wygrana w totkasmile
                      • marialudwika Re: Prosze o rade 22.05.04, 20:50
                        Moja rada dla Lucji to skonczyc studia,znalezc prace i przejsc na tzw.wlasny
                        garnuszek.Dokad sie studiuje i mieszka z rodzicami,bedac od nich zalezna
                        finansowo, trzeba znosic ich jak to sie zowie "zrzedzenie,kontrole
                        etc".Wyplywaja one,mysle, z troski o Ciebie a nie ze zlosliwosci!!
                        Gdy bedziesz samodzielna to bedziesz kontrolowac siebie sama,ale zapewniam
                        Cibie,ze jeszcze zatesknisz za tym co bylo!Nie raz.Pozdrawiam
                        ml
                      • glodn-y Re: Prosze o rade 22.05.04, 20:50
                        Warumku czy nie za gruba rura?????
                        Obecni Młodzi ,są dokładnie tacy sami, jak my byliśmy(młodzi).

                        Tacy sami a......ściana między nami!?!?
                        Czym sie różnią,że zamiast "Bambino" mają DVD.
                        to tylko technologia:
                        A psyche jest zawsze toakie .......???
                        • glodn-y Re: Prosze o rade 22.05.04, 20:53
                          Proste rady sa najlepsze"niezastąpionesmile
    • glodn-y R: Prosze o rade 22.05.04, 21:14
      Na tym f. jej nie ....
      A myśle sobie(rzadko bo rzadko ale..),że na rzadnym f. jej(rady)nie ...
    • dado11 Re: Prosze o rade 22.05.04, 23:14
      Droga lucjo.p, masz niezwykle, jak na swoj wiek dojrzaly poglad na stosunki ze swoimi rodzicami.
      Przy takiej swiadomosci swojej sytuacji nie powinnas miec wiekszych problemow
      z dogadaniem sie ze swoja rodzina. Moja corka, ma jeszcze wiele do zrobienia by osiagnac taki
      poziom swiadomosci, ale jakos, przy mojej wspolpracy, dogaduje sie ze mna i swoim ojcem.
      Mam swiadomosc, ze ludzie sa rozni, ale skoro twoi starzy nie sa jacys nienormalni,
      to powinno udac ci sie z nimi dogadac. Sprobuj ich zmusic do wysluchania twoich racji.
      Asertywnosc to nie tylko umiejetnosc powiedzenia NIE, ale takze umiejetnosc powiedzenia wprost
      tego czego sie chce, bez robienia krzywdy innym!
      • instant Re: Prosze o rade 23.05.04, 00:50
        Nie moge napisac z pozycji matki, bo nigdy nia nie bylam. Pisze z pozycji
        corki, ktora do 25 roku zycia byla w niemal identycznej sytuacji, jak Ty,
        Lucjo. Dom dokladnie taki, jak opisalas, kochajacy sie rodzice, robiacy kariery
        naukowe, ciepla, wspaniala i kochajaca babcia i ja - zawsze dobra uczennica,
        studentka, nie umiejaca sie przeciwstawic czesto bezsensownym (do dzis tak
        uwazam) zakazom i restrykcjom. Moi rowiesnicy znacznie bardziej rozrabiali,
        lecz mieli o wiele wiecej wolnosci i zaufania u swoich rodzicow, co bardzo mnie
        bolalo. Wyobraz sobie, ze po pomyslnie zdanych egzaminach na studia nie
        puszczono mnie na wyjazd pod namioty z grupa przyjaciol z klasy i musialam
        jechac z rodzicami na wczasy, na ktorych nudzilam sie jak mops. Podczas studiow
        musialam wracac z roznych imprez przed 23, co bylo o wiele bardziej
        niebezpieczne, niz powrot cala grupa pozniej, jako, ze w owych czasach taksowki
        byly rzadkoscia, podrozowalo sie po miescie na tzw. "lebka", albo nocnym
        autobusem pelnym pijakow, o tym, zeby rodzic przyjechal po mnie samochodem nie
        bylo nawet mowy, a jak sie nie mialo stalego chlopaka, to raczej trudno bylo
        liczyc na ktoregos z kolegow, ze opusci zabawe i odprowadzi kolezanke na drugi
        koniec miasta. Piszesz, ze rodzice, a zwlaszcza mama wymagaja od Ciebie
        ciaglych spowiedzi na temat Twojego zycia prywatnego i komentuja je w
        nieprzyjemny dl Ciebie sposob. Jedyne, co moge Ci radzic w takiej sytuacji, to
        przestac sie spowiadac. Sama w pewnym momencie swojej mlodosci zrobilam sobie
        taki rachunek sumienia, calkiem na zimno i bez emocji, rozzalenia, czy poczucia
        niesprawiedliwosci. Powiedzialam sobie, ze przeciez dotad nigdy ich nie
        zawiodlam, zadne wagary, na ktore pozwalalam sobie od czasu do czasu nie
        spowodowaly problemow w szkole, zadna randka nie skonczyla sie niepozadana
        ciaza, zadna impreza - uchlaniem sie do nieprzytomnosci, czy jakas orgia, zadna
        znajoma, czy znajomy nie okazal sie oszustem, zlodziejem, pijakiem, czy innym
        menelem. Jestem wiec normalna, rozsadna dziewczyna i nikt nie ma prawa stosowac
        wobez mnie az tak szeroko zakrojonej prewencji. Przestalam wiec sie spowiadac,
        zaczelam prowadzic swoje wlasne zycie prywatne, zachowujac je dla siebie. A, ze
        musialam przy tym czasami klamac, albo nie mowic calej prawdy? No coz, to oni
        do tego doprowadzili, ograniczajac swoje zaufanie do mnie bez zadnych powodow.
        Oni nie chcieli mi zaufac, wiec ja musialam zaufac sobie, ale jednoczesnie sama
        sobie postawic pewne granice, ktorych nie wolno mi bylo przekroczyc w
        tym "drugim" zyciu. Dzis, z perspektywy prawie 30 lat nadal uwazam, ze
        postapilam slusznie. Mlodosc mialam naprawde piekna, uczylam sie na swoich
        wlasnych bledach i "wyszlam na ludzi". Przypuszczam, ze gdyby nie moj owczesny
        bunt wewnetrzny, dzis bylabym calkiem inny czlowiekiem. Dogadac sie tez
        probowalam nie raz, spokojnie i bez awantur, jednak nigdy moje stanowisko nie
        bylo brane pod uwage. Niedawno rozmawialam o tym z moja mama. Jedyna
        odpowiedzia, jaka uzyskalam bylo: "no coz, moze i przesadzalismy, moze
        popelnialismy glupstwa, ale chcielismy cie chronic". Mysle, ze nie tyle
        chronic, co miec swiety spokoj i nie musiec sie o mnie martwic. Moze w Twoim
        przypadku tez o to chodzi, Lucjo. Na pocieszenie Ci powiem, ze jestem teraz z
        mama w wielkiej przyjazni, z ojcem tez bylam, poki zyl. A kiedy wyszlam za maz
        i odeszlam z domu, juz nigdy zadne z nich nie wtracalo sie do mojego doroslego
        zycia, akceptowali wszystkie moje wybory, chociaz wiem, ze niektore im sie nie
        podobaly. Stosunki zmienily sie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.
        Zycze Ci, zeby i u Ciebie tak bylo. Nie zatracaj siebie, jestes dorosla i
        rozsadna. Walcz, kiedy jest to konieczne, a kiedy trzeba okop sie w takiej
        twierdzy, w ktorej pozostaniesz w zgodzie z sama soba.
        Trzymaj sie !
        • lablafox Re: Prosze o rade 23.05.04, 09:28
          Wklejam tylko we własciwe miejsce.
          Nie wypowiadam się , bo nie mam czasu na to by poskładać to wszystko o czym
          myślę w jedna sensowną wypowiedź.


          Re: Prosze o rade
          Autor: ann694
          Data: 22.05.2004 23:34 + dodaj do ulubionych wątków

          + odpowiedz na list

          + odpowiedz cytując

          --------------------------------------------------------------------------------
          Moja MIła.
          Postaraj się zrozumieć swoją mamę.Ona ma tylko Ciebie,jesteś jej nadzieją i
          największą troską.Chciałaby Twojego szczęścia,chciałaby uczestniczyć w Twoich
          radościach a także i smutkach.Wiem coś o tym bo mam 20-letniego syna,który
          studiuje poza domem.Ja po prostu boję się o niego.Jego też denerwują
          moje,przyznam zbyt natarczywe pytania.Wynika to jednak tylko z
          troski.Uświadamiam sobie to,że jest już dorosły,że ma prawo do własnego
          życia,że nie mam prawa włazić z butami w jego sprawy.Nie chciałabym jednak
          przegapić momentu ,w którym należałoby mu pomóc,wesprzeć w trudnych dla niego
          chwilach.Wiem, że trudno Ci szczerze pogadać z mamą i powiedzieć jej to
          wszystko co tu napisałaś.A może warto spróbować?Zaufanie do dziecka to jest
          wielka rzecz,którą buduje się latami.NIe sądzę żeby mama Ci nie ufała,ona tylko
          chce więcej o Tobie wiedzieć.Pozdrawiam cieplutko.

        • marialudwika Re: Prosze o rade 23.05.04, 16:47
          Czytajac Instant uswiadomilam sobie,ze identycznie bylo w moim domu!Zaowocowalo
          to moim przedwczesnym wyjsciem za maz,mysle,ze chcialam jak to sie mawia wyrwac
          sie z domu.Co smieszniejsze majac syna zastosowalam metody wychowawcze
          diametralnie odmienne od tych, w ktorych wychowywalam sie sama.Dalam mojemu
          synowi az nadmierna swobode,pamietajac ,jak cierpialam z powodu tych i innych
          ograniczen.Mimo pewnych porazek,ale kto ich nie ma, mysle,ze jednak moja metoda
          byla duzo lepsza.Bo kazdy uczy sie zyc na wlasnych bledach!
          ml
          • oqo Re: Prosze o rade 23.05.04, 18:01
            dzieci dobrem są najwyższym a dom tworzy się przedewszystkim dla Nich by dobre
            wspomnienia miały gdzie się schowac i powrót do nich przykrości nie czynił a
            bombardowanie miłością i zagłaskanie kota na śmierć , marne przynosi wszystkim
            korzyści....nie stresuj się więcej , nie pal mostów bo to Ty jesteś dziedziczka
            a dłuższy łańcuch wynegocjować musisz bo za krótki zerwać się może- uświadom to
            rodzicom( okazja za 3 dni)....a moja córka (lat23)sama mi mówi gdzie idzie na
            noc i kiedy wrócić może jak jej raz zapytałem gdzie mam szukac zwłok....od 18
            roku życia nie ma żadnych ograniczeń i tylko nauka jej w głowie imam nadzieję
            że za 30 lat będzie mnie odwiedzać bez musu.pozdrawiam.
Pełna wersja