Czy dobrze chowamy dzieci?

23.05.04, 08:28
Przeczytałem wątek lucji.p i nasuwa mi się jedno.Mamy złe wzorce,złe sposoby
kształtowania własnych pociech.W wątku powtarza się jedno "chciałam(em)się
jak najszybciej usamodzielnić".Samodzielne zamieszkiwanie jest dla mnie
fundamentalne dla zachowania zdrowych stosunków pomiędzy dorosłymi dziećmi i
ich rodzicami.Uważam,że gdybyśmy mieli taki sposób postępowania - udałoby się
uniknąć wielu problemów z korzyscią dla wszystkich stron.
Niestety,nie jest tak.Dorosłe dzici zamieszkują z mamusią i tatusiem często
do wieku ...no.. bardzo późnego,nie starają się, nie walczą o byt,nie
rozwiązują samodzielnie swoich problemów.Jasne, sytuacja w kraju nie
umozliwia samodzielnego zamieszkiwania, no ale moze właśnie taka sytuacja
bierze się stąd,że ludzie w wieku największej aktywności nie kreują
rzeczywistosci.
pozdrawiam
jacki
    • warum Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 09:05
      Calkowicie sie z Toba zgadzam ale uwazam,ze powiedzenie,ze sami sobie winni to
      zbyt duze uproszczenie. Jakos ci mlodzi za malo zarabiaj na starcie, jakos za
      duzo kosztuje podstawowe utrzymanie i jakos niepotrzebnie wszyscy chca Kupowac
      a nie tylko wynajmowac te mieszkania. Bo wszedzie ludzie ida za praca, a u nas
      za mieszkaniem. I to nawyk trudny do wykorzenienia, wiekszosc rodzicow
      utrzymuje dorosle dzieci nie dlatego,zeby je miec pod kloszem ale dlatego,ze w
      ten sposob umozliwiaja mlodym "oszczedzanie" na ich wlasne mieszkanie. Ale sa
      ludzie mlodzi , prezni i tak zaradni,ze rodzice moga byc z nich tylko dumnismile
      Tylko wiekszosc nie.
    • em_em Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 11:40
      a ja się nie zgadzam z poglądem, jakoby to samodzielne zamieszkiwanie było
      panaceum na stosunki z rodzicami smile)
      tylko łatwiej robić wtedy dobrą minę do złej gry myśląc w duchu : "jeszcze tę
      chwilę wytrzymam, zaraz wracam do SWOJEGO domu"
      • bepeef Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 12:17
        No cóż - panaceum to chyba nie ma na nic wink
        Ale ja coraz bardziej przychylam się do stanowiska, że jednak dorosłe
        dzieci powinny mieszkać oddzielnie, prowadząc osobne gospodarstwa domowe,
        niezależnie od tego, czy założyły rodziny, czy pozostają w pojedynkę.

        Myślę, że można w stosunku do relacji rodzice - dzieci przyjąć zasadę:
        do matury w domu rodzinnym, a potem "na swoje". Niech to nawet będzie wynajęta
        kawalerka czy pokój w "mieszkaniu studenckim".
        Oszczędzanie poprzez mieszkanie wspólnie z rodzicami jest pozorne.
        Zamiast podwójnego czynszu płaci się "w innej walucie" wink
        Hmm...niewykluczone, że również zyskuje się coś innego niż pieniądze...

        Właściwie to idealnym rozwiazaniem mogłoby być zamieszkiwanie bardzo blisko
        siebie, ale w osobnych domach czy mieszkaniach smile))
        • mammaja Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 12:39
          To wszystko jest racja,ale polskie realia sa takie,ze czesto praca po studiach
          wystarczala ledwo na utrzymanie sie.Wynajmowanie mieszkan to ladowanie komus w
          kieszen niestety - te same pieniadze ladowane w nawet spoldzielcza kawalerke
          daja szanse na wieksze mieszkanie w przyszlosci.No coz, ja jestem najgorszym
          przykladem nieumiejetnosci rozwiazania tego problemu. Jeden syn wyprowadzil sie
          juz w czasie studiow,ale coz - zajal pracownie jaka maz mial w miescie - no i
          dobrze.Naszczescie tez skonczyl uczelnie artystyczna. Drugi mieszka z nami i
          ponosi koszty utrzymania domu.Bez niego my tez musielibysmy sie chyba
          wyprowadzic. Nie dlugo wyprowadzi sie corka i syn bedzie mial "swoje pieterko".
          Czy mam go wyrzucac z domu? Mogliby spokojnie nawet z zona tu zamieszkac.
          Albo trzeba sprzedac za duzy dom i podzielic sie, to sa problemy
          trudne.Zaznaczam,ze nie widze wielkich konflitow z powodu mieszkania razem.Z
          drugiej strony - przyznaje,ze wygoda mieszkania dla syna jest duza,mama to cos
          ugotuje,to cos uprasuje,nie brakuje nagle papieru toaletowego. Wymagam
          kupowania proszku do prania, panowie sobie piora sami.Ale to nie jest to samo
          co osobne gospodarstwo.I tez uwazam,ze dzieci powinny isc na swoje.Tak jak
          kiedys, kiedy rodzice duzo mniej mogli zapewnic.
          MOja wina ,ze wszyscy lubimy byc na kupie razem i odpowiadalby mi model
          chinski z czasow cesarstwa,ze poprosty dobudowuje sie kolejne pawilony dla
          kolejnych czlonkow rodziny!
          • bet-ka Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 13:17
            Samodzielności, jak wszystkiego, trzeba nauczyć. Rodzice czasem nie sznują
            odmienności, odrębności swoich dorastających dzieci. Moja znajoma twierdzi, że
            NIE WYOBRAŻA SOBIE, żeby 16-letni syn nie mówił jej WSZYSTKIEGO. Sterroryzowała
            go tak, że faktycznie mówi - na razie. O mnie twierdzi, że jestem głupia, bo
            Anula, dojeżdżając do szkoły poza naszym miastem na pewno mnie oszukuje. No cóż
            zobaczymy dalej. Inna rzecz: rozmawiając z rodzicami rówieśników Anuli lub z
            jej znajomymi często słyszę o karach za niższy niż oczekiwany wynik egzaminów
            lub za to że nie dostaną się do wybranej szkoły. To tak jakby rodzice z góry
            zakładali złą wolę swojego dziecka. A przecież to przede wszystkim jego
            porażka. Potrzebuje wsparcia a nie kary. A może się mylę?
            (Jestem realistką i wiem, że czasem dziecko zwyczajnie się obija, ale przecież
            to łatwo odróżnić)
            • dan8 Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 13:32
              Chyba szczegolnie dla rodzicow jest trudno "odciac pepowine".
              Betka masz racje,ze samodzielnosci trzeba sie nauczyc i nauka powinna zaczac
              sie od malego dziecka,poczawszy od nauczenia zbierania zabawek a nie ulegania
              gdy sie uslyszy od dziecka "popatrz jakie mam malutkie raczki".Tak bylo u mnie
              i szlam wtedy na kompromis,ty masz malutkie,to wrzucasz do pudelka jedna
              zabawke a ja pomoge i bede wrzucac dwie.
              W dziecku trzeba widziec czlowieka i rozumiec,ze ono tez ma swoje prawa do
              pewnej swobody,sekrecikow itp.,ale najwazniejsza sprawa jest dobra komunikacja
              z dzieckiem.
              Powinnismy tez pamietac,jakich zachowan rodzicow nie lubilismy bedac w wieku
              dziecka.
              Naprawde to pomaga.
              Jak maz narzeka ,ze nasze dziecko od tygodnia nie zadzwonilo,to przypominam
              jemu jaki procent czasu w tym wieku poswiecal swoim rodzicom.
          • bepeef Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 13:50
            mammaja napisała:

            > odpowiadalby mi model
            > chinski z czasow cesarstwa,ze poprosty dobudowuje sie kolejne pawilony dla
            > kolejnych czlonkow rodziny!

            Chyba mnie też by to odpowiadało smile

            Ale tak sobie jeszcze myślę o tym, co napisałaś. Wynajmowanie to "ładowanie
            komuś w kieszeń"... Niby racja, ale...Czasem warto jednak ponieść te koszty
            "nauki życia". Oczywiście, nie zawsze: jeśli wszyscy są zadowoleni ze wspólnego
            zamieszkiwania, to przecież nie ma sensu na siłę dostosowywać się do czegośtam wink
            Chodzi jedynie o takie sytuacje, gdy przynajmniej jedna ze stron czuje jakiś
            dyskomfort.
            Chociaż z drugiej strony (a może to już strona trzecia albo nawet czwarta ?wink
            co powiedzielibyśmy o rodzicach, którzy sznurują 10 latkowi buty, bo zrobią to
            lepiej i szybciej a dziecko też tak uważa?
            Albo o takich, którzy 16-latkowi zostawiają pokrojony chleb posmarowany masłem i
            herbatkę w termosie, żeby się nie skaleczył nożem przy krojeniu ani nie poparzył
            przy gotowaniu wody na kuchence?(to z 16-latkiem autentyczne! - matka inaczej by
            nie mogła pracować ze strachu, że coś się może jej synusiowi złego przytrafić!)

            Mieszkanie razem rodziców i dzieci jest w pewnym sensie
            chęcią zatrzymania czasu, niezgodą na kolej rzeczy, niezgodą na to, że
            pewien etap w życiu został zamknięty bezpowrotnie i nieodwracalnie smile
            I dotyczy to zarówno rodziców jak i dzieci (chociaż pewnie bardziej rodziców)
            Em-em napisała w swoim poście o tym "wytrzymywaniu" przez samodzielne dzieci do
            pewnej granicy, po przekroczeniu której chce się wrócić do SWOJEGO domu.

            ---
            B.
            • bet-ka Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 16:13
              Może to trochę tak, że boimy się i troszczymy o nasze dzieci. Sama nie zawsze
              radzę sobie ze światem (za szybko, niebezpiecznie, za dużo nowych trudnych
              rzeczy), więc ono też sobie może nie dać rady. Najbezpieczniej przy mamusi.
              Na szczęście (niestety!) rozważam tu tylko teoretycznie, bo sama najczęściej
              zgadzam się na rozmaite pomysły Anuli (typu samodzielny wyjazd na 4 dni na
              drugi koniec Polski) a potem umieram ze strachu... Fakt, że wcześniej
              sprawdziłam co się dało: z kim, do kogo, czym, itp. Bardzo się starała
              niezawieść mojego zaufania, ale ja mimo wszystko swoje przeszłam. Rozsądniejsze
              te nasze dzieci (na ogół) niż sądzimy, tylko trzeba pozwolić im to pokazać. Ale
              wyobraźnia szaleje, fakt.
          • jackussi Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 16:31
            mammaja napisała:

            > To wszystko jest racja,ale polskie realia sa takie,ze czesto praca po
            studiach
            > wystarczala ledwo na utrzymanie sie.
            No i właśnie o to chodzi aby dziaciaki uczyły się jak najszybciej,że dobre
            życie nie bierze się tak od razu.Niech walczą, niech się uczą>
            A poza tym , my doskonali rodzice zapominamy o tym że mamy krótkie życie i
            że Oni mają czas a my coraz mniej.Owszem pomoc w baardzo trudnej sytuacji jak
            najbardziej ale nie zastepowanie samodzielności
            smile
            • marialudwika Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 16:40
              Za samodzielnosci tez roznie bywa.Moj pasierb,majac 16 lat,wyprowadzil sie od
              matki.Konflikty miedzy nimi byly nie do zniesienia aczkolwiek nie chodzilo tu o
              kontrole poniewaz w Holandii mlodziez moze praktycznie wszystko robic,co chce.
              Chlopak radzil sobie doskonale,skonczyl liceum i rozpoczal studia.Studiowal dwa
              lata,ale nagle okazalo sie,ze studia go nudza,ze to niewlasciwy kierunek
              etc.,etc.Nie bede opowiadac calej historii,ale teraz ma lat 30,powrocil do
              matki,znow cos studiuje..Mieszkajac sam porobil dlugi a co gorsza wpadl w
              narkotyki/miekkie/,dostal depresji i sytuacja zrobila sie zla.A wiec reasumujac
              nie dojrzal jednak do samodzielnosci.
              ml
              • ewelina10 Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 17:07
                (Mój post jest inspiracją tekstu napisanego przez 23-letnią studentkę)
                Wspólne zamieszkanie niesie za sobą zawsze jakiś kompromis. Posiadania własnego
                mieszkania jest jednym z największych dążeń człowieka. I to niezależnie w
                jakiej roli występujemy: rodziców czy dzieci. Niezdrowa jest sytuacja, kiedy
                dorośli bądź co bądź ludzie, czasami mający już swoją własną rodzinę, wciąż
                mieszkają razem z rodzicami. To jest dyskomfort dla obu stron.
                Mam duży dom, ale nie wyobrażam sobie wspólnego zamieszkiwania. Bałabym się
                zaryzykować, że mogę utracić nasz kontakt, a naszą przyjaźń zamienić we
                wrogość.
                Jest to naruszenie intymności. Wspólna kuchnia, łazienka, jakiś niezmyty
                talerz, bałagan nie sprzątnięty w porę, zasiedziali goście, inny gust
                słuchanej muzyki, która zwykle bywa za głośno puszczona, późne powroty do domu,
                wspólny licznik .... to są źródła, które mogą rodzić konflikty.
                Odczuwałabym ciągły dyskomfort wywołany moimi ewentualnymi ustępstwami jak
                również osób trzecich.
                Granica wieku osiągnięcia niezależności chyba nigdy nie była jeszcze taka
                wysoka. Parę lat temu, ludzie 20-paroletni niejednokrotnie mieli już
                pozakładane swoje własne rodziny, które musieli sami utrzymać. Dzisiaj zdarza
                się, że ich rówieśnicy są traktowani wciąż jak dzieci, mieszkający pod kuratelą
                rodziców, których nie stać na samodzielne życie.
                To jest kalectwo. Tłumaczenie takiego stanu rzeczy sytuacją finansową, albo co
                gorsze, obciążać innych, jest chyba nieporozumieniem.
                Jeśli młody człowiek pragnie naprawdę swojej niezależności, jednym z warunków
                osiągnięcia tego celu jest posiadanie własnych środków niezbędnych do swojej
                egzystencji. Korzystanie ze środków wypracowanych przez innych zawsze rodzi
                jakąś zależność.

                Tę dojrzałość niektórzy w różnym wieku osiągają. Kiedyś już tutaj pisałam o
                koledze mojego syna, który zaczął swój własny interes już w szkole średniej. W
                wieku 20 lat finansowo pomagał swojej matce i rodzeństwu i zaczął budowę
                swojego domu ! Dzisiaj jest po studiach, posiada trójkę dzieci. Finansowo stoi
                nieźle, posiada sieć sklepów ze sprzętem komputerowym.

                Wydaje mi się, że w naszym kraju zbyt późno młodzież zaczyna swoje dorosłe
                życie.
                • bepeef Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 17:52
                  Czasem myślę, że przedłużanie w nieskończoność wspólnego zamieszkiwania
                  dorosłych dzieci z rodzicami wynika z umiłowania do narzekania smile
                  • mammaja Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 20:46
                    Zgadzam sie z Ewelina,ale rownoczesnie obserwuje model rozbudowywania domow,co
                    w mojej okolicy jest dosc powszechne.Nie ma mowy oczywiscie o zadnych wspolnych
                    lazienkach,licznikach czy kuchniach.To koszmar. Natomiast w mieszkaniu obok nie
                    widze nic zlego.Uwazam,ze moje dzieci sa bardzo samodzielne
                    w sensie organizowania sobie zycia. I nie tylko sobie. Te wszystkie bardzo
                    trudne wyprawy ,ktorych syn byl wspolarganizatorem i nigdy pieciu groszy od
                    rodzicow nie wzial na plywanie czy z Meksyku na Kube,czy po wielu innych
                    morzach. A "na starosc" i tak nie utrzymam domu dwupietrowego,ktory byl
                    zamierzony dla rodziny wielopokoleniowej,kiedy mieszkala z nami mama.
                    Ale to nie ma mic wspolnego z watkiem,czy dobrze chowamy dzieci.Mysle,ze kazdy
                    chce jak najlepiej. A jak powiedzial mi kiedys pewien sympatyczny ksiadz:
                    "Pan Bog daje rodzicom takie trudne dzieci,jakie sa w stanie wychowac." Bardzo
                    mi sie spodobalo!
                    • bepeef Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 21:16
                      mammaja napisała:

                      > Ale to nie ma mic wspolnego z watkiem,czy dobrze chowamy dzieci.Mysle,ze kazdy
                      > chce jak najlepiej.

                      Oj, chyba ma wink
                      Zdolność do podjęcia przez dziecko samodzielnego życia jest oznaką, że
                      zostało dobrze wychowane właśnie smile


                      > A jak powiedzial mi kiedys pewien sympatyczny ksiadz:
                      > "Pan Bog daje rodzicom takie trudne dzieci,jakie sa w stanie wychowac."

                      Hmm... Czy to miałoby oznaczać, że ci, którym się dzieci, mówiąc oględnie,
                      "nie udały" - za mało się starali?
                      • mammaja Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 23.05.04, 22:51
                        bepeef,przeciez to byl zart,z tym ksiedzem smile)))
                    • dado11 Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 24.05.04, 21:47
                      > "Pan Bog daje rodzicom takie trudne dzieci, jakie sa w stanie wychowac."
                      Moze to i zart, a moze i nie. My dostalismy piekielnie trudna latorosl, wiele razy myslam, ze nie
                      wytrzymam. Nie mialam zadnego wzorca i zadnej pomocy znikad. Moja kochana dziewczynka robila
                      z psychologow kompletnych idiotow, a mnie doprowadzala na skraje przepasci. Cale szczescie
                      wytrwalam i kosekwentnie robilam to, co intuicja dyktowala (choc czasem bolalo nieznosnie!) i
                      wyglada na to, ze wygralysmy obie te batalie. Jest coraz lepiej i nawet chyba sie lubimy, a ja jestem
                      z niej coraz bardziej dumna. A jesli chodzi o wspolne zamieszkanie w pelni popieram Eweline, i nasza
                      corka zna nasze stanowisko, i wlasciwie sie z nim zgadza.
                      • verbena1 Re: Skad sie biora trudne dzieci ? 26.05.04, 22:40
                        No wlasnie, dostajemy trudne dziecko w darze, czy jest ono produktem naszych
                        lekow,niedoskonalosci, nadopiekunczosci czy tez braku milosci.
                        Dlaczego jednym ludziom dzieci wychowuja sie jakby same a drudzy wkladaja w
                        wychowanie wiele znoju.
                        Czy majac dobre wzorce wyniesione z rodzinnego domu latwiej potrafimy wychowac
                        swoje dzieci.
    • jej_maz Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 30.05.04, 04:03
      Wydaje mi sie, ze problem mieszkania z rodzicami jest fenomenem na skale
      swiatowa i dotyczy on ostatniej generacji. Czy wynika to z modelu wychowania,
      czy z sytuacji ekonomicznej, jest to jedna strona medalu. Ja mam pytanie z
      troche innej perspektywy;

      Kazdy rodzic popelnia bledy. Jak slusznie zauwazyla tu Dan, bardzo pomaga
      przypomnienie sobie wlasnej mlodosci i stosunnkow do i z rodzicami. Czy w tym
      kontekscie uwazacie ze jestescie lepsi od wlasnych rodzicow? Czy lepiej
      wychowujemy nasze dzieci niz sami bylismy wychowani?

      Osobiscie wiem, ze nie popelniam pewnych bledow, ktore uwazalem za ewidentne
      mojego ojca, ale tez sam lapie sie na tym, ze przeginam pale w druga strone i
      tym samym dowalam na wlasny sposob. Inna sprawa jest fakt, ze niezaleznie jak
      bardzo bym chcial byc inny od mojego rodziciela, to jednak wplyw jego
      wychowania ciazy na moim stosunku do moich dzieci. Mowie to o aspektach
      pozytywnych jak i negatywnych. Mysle, ze fuzja dwoch szkol wychowawczych, to
      jest doswiadczen jednego i drugiego rodzica wytwarza wlasna i unikalna
      atmosfere w domu.

      Nie powinnismy rowniez pominac technologi i jej postepu w ostatnim
      dziesiecioleciu; nasze dzieci bombardowane wyrafinowana publicystyka srodkow
      masowego przekazu plus zacieranie sie granic geograficznych dzieki
      swiatlowodom, pozwala na natychmiastowe powielanie zachowan z przedmiesc Los
      Angeles w centum Kalisza, czy innego Zamoscia. Mysle, ze nasi rodzice mieli
      latwijsze zadanie niz my; nie bylo internetu i televizji satelitarnej.
      • warum Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 30.05.04, 07:05
        1.Powielam te same bledy, ale w innej formie.
        2."fuzja" 2 szkol wychowawczych /wyniesionych z rodzinnych domow zony i meza/
        nie zawzse bedzie oznaczac - sukces.
        3.Wplyw techniki i jej ogolnodostepnosci ma kolosalne znaczenie, ale nie do
        konca.
        Bo sztuka wychowania polega na tym,zeby nie zrobic sobie wrogow z wlasnych
        dziecismile
        Za swoje "wybory" beda same placily, nawet jak im "zalatwimy" szkole,
        najlepszego meza/zone i zaplacimy za ich dom. Bo sam fakt,ze im ulatwimy zycie,
        nie oznacza,ze beda nas kochac. A chyba o to rodzicom chodzi,zeby telefon do
        domu nie byl przykra koniecznoscia czy odwaleniem rocznicowej panszczyzy. To
        Oqo powiedzialsmile
        Witaj Mark wsrod swoichsmile))
    • dan8 Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 31.05.04, 10:39
      A jutro jest Dzien Dziecka , czy w tym dniu skladacie zyczenia Waszym
      pociechom.
      Ja skladam i milo mi bylo gdy mnie skladano , pomimo,ze bylam dorosla osoba.
      Przez sekunde bylo ogromnie milo znowu poczuc sie dzieckiem. smile
      • kanoka Re: Czy dobrze chowamy dzieci? 31.05.04, 11:12
        Składam, składam.
        Dzieci dorosłe, ale dla mnie *dzieci* - i tak będzie zawsze smile.
        Smutno mi tylko, że nie ma już nikogo, dla kogo ja byłabym dzieckiem.....
        pozdrawiam
        knk

Pełna wersja