bet-ka 31.05.04, 21:29 Co robicie kiedy dopadnie was smutek? Dookoła (jeszcze) maj, słońce, zielono a ja... No po prostu nędza. A najgorsze, że trzyma mnie to paskudztwo i nie puszcza już od dłuższego czasu. Buuuuu (( Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ada296 Re: Wiosenne przygnębienie??? 31.05.04, 21:37 ja nie widzę wiosny mój młodszy syn ma jakieś problemy z nerką w ciągu tygodnia się dowiem dokładnie co to jest Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Wiosenne przygnębienie??? 31.05.04, 22:04 Mam nadzieję, że zobaczysz piękne, kolorowe lato Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Wiosenne przygnębienie??? 01.06.04, 00:20 Ado, współczuję młodszemu W tak młodym wieku miec problemy z nerka? Mam nadzieję, ze to nic powaznego. Może się podziębił tylko. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Wiosenne przygnębienie??? 31.05.04, 21:38 Smutki dopadają niezależnie od pory roku Gdy takie coś mnie dotknie (najczęściej przy robieniu kolacji) to myślę sobie: o jaka ta szynka piękna buuuuuuuu, czerwone, dojrzałe pomidory, jak z obrazka buuuuuuuuu, smaczna, aromatyczna herbata buuuuuuuu. Staram się widzieć pozytywy, i nic... Przechodzi na ogół samo. W ostateczności łykam preparaty z dziurawca. Ale za nim one zadziałają (10-14 dni) wychodzę na prostą, niebuczącą Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Znaczy - przeczekać? 31.05.04, 22:05 Może kup deprim? Większość moich znajomych bazuje na tym preparacie. Odpowiedz Link
bet-ka Re: Znaczy - przeczekać? 31.05.04, 22:23 Nie otępia? Bo z myśleniem też jakby gorzej... Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Znaczy - przeczekać? 31.05.04, 22:30 Nie wiem Jeśli jakość moich postów spadła drastycznie w ciągu ostatnich dwu miesięcy, to znaczy, że otępia. Odpowiedz Link
bet-ka Re: Znaczy - przeczekać? 31.05.04, 22:38 Jeśli tak otępia to poproszę podwójną dawkę Odpowiedz Link
mammaja Re: Znaczy - przeczekać? 31.05.04, 23:04 W chwilach specjalnego smutku proponuje Kalms.Wspaniale uspokaja, jest ziolowy wiec w niczym nie przeszkadza i dostepny bez recepty. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Znaczy - przeczekać? 31.05.04, 23:18 Uzywam preparat z dziurawca KIRA forte.To pewnie tosamo,co Deprim.POmaga,ale jak sie go bierze dluzej.Biore w zasadzie caly rok.W polowie maja mialam dolek gigant!!Betko,trzeba przeczekac,niedlugo minie!! ml Odpowiedz Link
bet-ka Re: Znaczy - przeczekać? 31.05.04, 23:33 Dziękuję, spróbuję chyba Deprimu. Rzadko biorę jakiekolwiek leki, ale teraz potrzebuję, bo sama siebie zamarudzę na amen. Odpowiedz Link
papiok1 Re: Znaczy - przeczekać? 31.05.04, 23:43 Ja też to przeszedłem. Trzymało mnie kilka miesięcy. Nie wspomagałem sie niczym.Ciężko było ale w końcu sytuacja się korzystnie zmieniła. Współczuje wszystkim tym co maja z tym problem. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Znaczy - przeczekać? 01.06.04, 21:15 Otępienie towarzyszy smuteczkom Są okresy, że jestem niewydolna intelektualnie. Przeprowadzenie prostego rozumowania wymaga bardzo dużego wysiłku umysłowego. Przy mojej pracy może to być groźne) Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Wiosenne przygnębienie??? 01.06.04, 00:14 To ja naleze jednak do szczęściarzy )) U mnie dół trwa do momentu, aż się nie wyładuje Trwa to moze godzinę Gorzej jak w nocy mnie zlapie, bo nie bardzo mam jak poprzestawiać "meble". Wtedy do rana mnie męczy Może jednak spróbujcie stosowac zasadę " jutro będzie lepiej" Odpowiedz Link
verbena1 Re: Wiosenne przygnębienie??? 01.06.04, 19:17 W takich chwilach pozwalam sie sobie porzadnie wysmucic, do konca ,do oporu. Po dwoch dniach jestem jak nowa. Czasem wspomagam sie lampka wina lub czytam setny raz "Przeminelo z wiatrem". Teraz jestem "na gorce" ale bardzo wspolczuje "zdolowanym". Przed nami przeciez,calutkie, gorace, pachnace lato! Urlop mam dopiero w pazdzierniku, buuu! Odpowiedz Link
marialudwika Re: Wiosenne przygnębienie??? 03.06.04, 09:24 I ja koje moje smuteczki zaczytujac sie w "Przeminelo z wiatrem".Znam te ksiazke na pamiec,chyba i lezy zawsze kolo mojego lozka. ml Odpowiedz Link
axsa Re: Wiosenne przygnębienie??? 03.06.04, 07:40 Moje przygnębienie było z powodu "częstowania" mnie coraz to nowymi diagnozami dotyczacymi czegoś co mi wyszło na nadgarstku i dla oglądających mnie kolejno lekarzy było podobne do różnych paskudnych schorzeń z czerniakiem włącznie. Mnóstwo specjalistycznych badań, różne sprzeczne orzeczenia, no to co ja miałam myśleć. Wczoraj się wyjaśniło. Spłakałam się jak bóbr, a potem jakoś zaczęło być lepiej. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Wiosenne przygnębienie??? 03.06.04, 09:25 Mialam analogiczna sytuacje ze znamieniem na twarzy.Nieomal pisalam testament! ml Odpowiedz Link
dan8 Re: Wiosenne przygnębienie??? 03.06.04, 10:06 Chyba jestem w tym szczesliwym polozeniu , ze nie dopada mnie depresja. Nie znaczy to ,ze w swoim zyciu nie mialam problemow. Ale jesli napotykam problem,to w pewnym stopniu stanowi on dla mnie wyzwanie,zamiast smucic sie i zamartwiac ,szukam sposobu na jego rozwiazanie. Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Wiosenne przygnębienie??? 03.06.04, 14:02 Miałam problem troche innej natury Przestałam w pewnym momencie chodzic Oczywiście operacja, rehabilitacja. Byla widoczna poprawa, ale niestety zostawały kule i na to już niby nie było sposobu. Pozostał uszkodzony nerw i bezwład nogi. Przypuszczam, ze gdybym miała charakter depresyjno-dołowy nie wyszłabym z tego faktycznie. Całe szczeście, ze do mnie nie dociera czarnowidztwo. Wylazlam ze wszystkiego ) Śmigam teraz jak pershing i to na obcasie najmniej 6 cm Czasami mnie blokuje i nie mogę wtedy dac kroka, ale to już malutkie piwo Nie wychodze nigdzie sama, żawsze mam kolo siebie podporę w razie gdyby) Dlatego wszystkim radzę, żeby nigdy sie nie poddawać )) Lepiej walczyc jak leżeć, płakać i czekać !!! Odpowiedz Link
dan8 Re: Wiosenne przygnębienie??? 04.06.04, 13:49 Wywrot doskonale wiem o czym mowisz , mialam powazny problem zdrowotny i zamiast panikowac i zamarwtiac sie , postanowilam nie poddac sie i zrobic wszystko,zeby go zlikwidowac. Odnioslam sukces,wyszlam z tego psychicznie mocniejsza i wiem ,ze pozytywne nastawienie bardzo pomaga. Odpowiedz Link