Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane :)

12.12.11, 11:17
Grudzień - a pogoda jesienna - zyczę udanych przygotowań, zakupów, wypiekow itd.
I radosnych spotkan przedświatecznych ( jak u Foxie).
Obserwuj wątek
      • luiza-w-ogrodzie Re: Luizo ! 12.12.11, 13:20
        Mammaju, odzywam sie z przyjemnoscia aby Ciebie upewnic ze nic zlego sie nie wysnilo oraz z radoscia z powrotu na lono. Mam kilkutygodniowe zaleglosci czytania Forum i przepraszam, jesli czegos nie doczytalam i bede zadawac pytania na dawno uzyskane odpowiedzi! Dopiero zdazylam pokazac sie na forum Australia, jako Matka-Zalozycielka. Nie tylko mialam mnostwo zajec, ale i problemy z komputerem a potem z dostepem do Forum GW. Jesli przed Swietami mam byc zabiegana, to nie wiem, jak nazwac to co sie dotychczas dzialo :o) No to raportuje chronologicznie, jak mowil sierzant:

        Od poczatku listopada mieszka u nas w ramach wymiany uczniow B., osiemnastoletnia Austriaczka. Mieszka tez J. mala Chineczka, kolezanka szkolna corki - z powodu opuszczenia domu rodzinnego dalam jej schronienie na czas matury ale sie nieco przeciagnelo :o) Matury dawno sie skonczyly, od polowy tygodnia beda na Internecie publikowne wyniki, wiec corka i J. chodza na rzesach... Bale pomaturalne tez sie skonczyly. Corka na swoj zrobila sie na bostwo w dlugiej czarnej sukni i z balowa fryzura:
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/jtLbJuQZ3Qfopg99qA.jpg

        Bylysmy w Jervis Bay na dwoch rejsach, ogladac delfiny i wieloryby. B. ogromnie sie podobalo. Chcemy tam wrocic w styczniu. Wszystkie trzy dziewczyny chodza na impreze po imprezie, co niezmiernie cieszy B. W te niedziele przylatuje jej blizniacza siostra na trzytygodniowe wakacje. W domu jest gwarnie i wesolo, Skype sie rozgrzewa do czerwonosci! Buszmen jako jedyny kogut w tym kurniku piers wypreza i popisuje sie umiejetnosciami komputerowca oraz rabaniem drewna ;o)

        A propos Buszmena, nic mu nie jest. Tak jak mu powiedzialam, zatrul sie wlasnym jadem, czyli wiecznym narzekaniem i stad wziely sie problemy, majace podloze psychosomatyczne. Poslalam go do bioenergoterapeuty i po dwoch wizytach plus lagodne uspokajacze od normalnego lekarza wszystkie objawy przeszly mu jak reka odjac. Obeszlo sie bez ameykanskich badan. Nawet poszedl kilka razy do buszu oraz na joge do swojego pieprznietego pseudo-jogina.

        Z innych rodzinnych newsow: SYN SIE ZENI! Slub bedzie w sierpniu w na Morawach. Przyjade, sciagne siostre z Irlandii, corke z Danii, Mame z Poznania i pojedziemy do Czech. Nie mam kompletnie pomyslu co im kupic w prezencie!

        Poza tym zaliczamy rozne letnie imprezy, od Andrzejek w domu przez szkolne koncerty, polski festyn w Darling Harbour www.youtube.com/watch?v=XqlB2G5Y_H4 az do przedwczorajszej firmowej imprezy Buszmena. W sobote szykujemy sie na coroczne koledy w centrum Sydney - Carols iin the Domain. Podobno ma nie padac... Ha. Ha. Ha.

        W zeszlym tygodniu corka poszla do usuniecia wszystkich czterech trzonowcow i teraz miksuje wszystko co je i wciaga przez centymetrowa rurke :o) Ja zaliczylam trzy tygodnie obolalych plecow, grype i zapalenie krtani, teraz (odpukac) wyszlam na prosta.

        Po dziwnym pazdzierniku i jeszcze dziwniejszym listopadzie grudniowa pogoda jest zimowa. Synoptycy mowia ze to najzimniejszy poczatek grudnia od 50 lat i rzeczywiscie roslinom sie wszystko pokrecilo. Obficie i czesto pada, sa burze a temperatury w okolicy 20-25 stopni. Z jednej strony to dobrze, bo wszystkie krzewa i drzewy ktore posadzilam tej zimy (tzn w lipcu) dobrze sie zakorzenia. Z drugiej strony, komary, slimaki i zaby mnoza sie jak szalone - te pierwsze po cichu a te ostatnie bardzo glosno.

        Reszta zwierzynca bez wiekszych zmian, poza tym, ze jedna kura zdechla ale w zamian zostalismy obdarowani kaczorem :o) Kroliki sa w dobrym stanie i wszystkie znowu linieja.

        Uff, no to Wam zdalam sprawozdanie, teraz poczytam forum... Ciesze sie ze wrocilam!
        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • jan.kran Re: Luizo ! 12.12.11, 13:43
          Ja tez sie ciesze ze wrocilas Luizo !!! Przywiazuje sie do bytow forumowych a znamy sie wirtualnie pare ladnych lat.
          Twoje zawirowania edukacyjno - wizytacyjno - logistyczne rozumiem bo sama tak mam i juz nie zwracam na nie uwagi...
          Zyje w kilku krajach i jezykach i taki nasz los ktory ma tez dobre stronysmile)))
          Najwazniesze ze Buszmen zdrowy:o)
          Pozdrawiam chwilowo z PL smile))
          Kran.
          • bbetka_1 Re: Luizo ! 12.12.11, 15:03
            Witaj Luizo, miło Cię znowu "usłyszeć"smile i jak to dobrze że Buszmen zdrowy!

            Dziewczyny wypowiem się o zdjęciach, bo chyba nie zdążyłamsmile
            Mammajko - zestawienie zdjęć jest bardzo piękne! uwielbiam takie zestawy to samo miejsce stare/nowe, albo w różnych porach roku. Twoje ustawienie jest wyjątkowo "odbitkowe"- widać jak urosły drzewa po lewej stronie smile
            Lablenko, Twoje zdjęcia "szronowo-lodowe" są po prostu doskonałe!!! Zazdraszczam, bo jeszcze w tym roku nie było mi dane takich zrobić...

            Ja spędziłam cztery dni w podróży czwartek: Sz-n/W-wa (PKP), piątek: W-wa/Sz-n (PKP), sobota: Sz-n/Haga (samochód), niedziela: Haga/Sz-n (samochód)...nie powiem, żeby przez to moje życie jakoś zmniejszyło tempo smile))
            Na drodze było nawet całkiem przyjemnie

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/OC5JGuan2vYdaCQ90B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/02Yop9RYSJk1Cb41pB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/U3sIiv1H6Wi5cG4R3B.jpg

            i były też atrakcje urozmaicające - fajny nie?
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/QuQvea0PzjEBD51xdB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/EsiRD6YYaVrjr25aqB.jpg

            a brat mieszka w ładnym otoczeniu więc jedna poranną kawę udało mi się wypić z niezłym widokiem
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/jaIeShMfvPqfE7tGuB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/BApJyDgw0NGa0G2yRB.jpg

            poza tym w sobotę przyjechaliśmy w środku imprezy więc nadganianie "humoru" skończyło się nadużyciem płynów (jakoś baaardzo odwodniona się czułam smile)) zresztą bardzo miłym smile
            Zaskoczenie było całkowite, a w dodatku chrześniak poczuł się usatysfakcjonowany, bo przywiozłam prezent o który indagowały go różne osoby (z mojej inspiracji) i był rozczarowany nie otrzymawszy rzeczonego wink a wymarzonego, jak się okazało.

            Idę jeszcze na chwilę na kozetkę, do zwierzaków i roślin jak zdążę , a potem będę szukać\ zgubionego czasu...

            Dobrego dnia i tygodnia!
      • verbena1 Re: Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane : 12.12.11, 21:53
        Witam powrocona Luize, gratuluje matury corci i zostania za niedlugo tesciowa. Rodzinka robi sie coraz bardziej miedzynarodowa, pieknie.

        Do swiat niecale dwa tygodnie i trzeba zaczac sie sprezac. Juz zaczynam panikowac choc roboty mam niewiele ale lubie to podniecenie przedswiateczne. Kupowanie prezentow, wystroj domu. W czwartek przychodza przyjaciolki i robimy mnostwo roznych stroikow ,zeby bylo kolorowo i pachnaco. Rieks dal sie namowic na lampki w ogrodzie i choinke w domu. Raz w roku musi byc troche kiczowato i lsniaco a co tam ,niech sasiedzi patrzasmile
        Poza tym mam pare projektow do namalowania na styczen (prezent dla sasiadki podobal sie wszystkim) i zrobienie w komputerze albumu z calego zycia corki na jej 40 urodziny.
        Nie bedzie czasu nudzic sie na chorobowymsmile

          • mammaja Re: Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane : 12.12.11, 23:25
            Ogromnie sie ciesze, ze apel do Luizy zyskal natychmastowy odzwe i że buszmen wyleczony!
            Masz barwne i gwarne zycie, Luizo - no i dobrze! Mlodziez wnosi cos bardzo istotnego w otoczenie - co odczuwam, kiedy wyfrunela z gniazda. Bo jak tylko przychodza to juz nie to samo smile
            Bbetko, szlaone tempo podrozy - zdjecia urocze. swietne te jazdy po Holandii !
            Dziekuje za dobre slowo o fotce smile
            Tez mialam dzien zaladowany, ale tak juz jest. I to wczale nie ze wzgledu na swieta. Tych jeszcze u nas nie widac ! Jutro mam wplanie wernisaz ciekawej wystawy, związanej z datą.
            A fryzjerka klania sie z daleka i nawoluje - jak tylko popatrze w lustro ! Ale chyba jeszcze sama sie uczesze, bo nie zdąze.
            Verbeno, ciesze sie ze twoje prace dają ludziom przyjemnosc patrzenia. I o to chodzi!
            • bbetka Re: Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane : 12.12.11, 23:38
              Verbeno, pagóry są całkowicie niemieckie, do Holandii wjeżdżałam już po ciemku...wyjeżdżałam co prawda za dnia, ale jakaś osłabiona byłam...czy cóś (zam) i zdjęć nie dałam rady robićwink

              Dodam jeszcze, że jak zwykle na tego typu imprezach-nie wiedzieć czemu?- stałam się główną atrakcją w sensie opowiadania anegdot o mnie... no przecież nie moja to 18-stka była!?!?! poza tym ciągle opowiadają jakieś nowe więc uważam, że zmyślają! Tym razem mamusia opowiedziała jak to wysłała mnie do sklepu po mleko (miałam 5 lat, braciszek właśnie się był urodził więc czasu nie miała) dając mi pieniądze i bańkę. Mieszkaliśmy na sublokatorce w nieciekawym miejscu, pod nami była restauracja. Jak nie było mnie dłuższą chwilę mama zeszła mnie szukać i zastała mnie stojącą na ulicy, na pytanie co się stało? odpowiedziałam, że nic - jakiś miły pan powiedział że mam zaczekać i on mi to mleko kupi, zabrał pieniążki i bańkę ale nie wrócił...smile))

              Uwaga wyszła mi długa wspomnieniowa historyjka można nie czytać smile

              Powróciła również dyskusja na temat wydarzenia, które ja pamiętam doskonale a rodzice wcale smile A piekło rozpętało się jakiś rok temu gdy moja córka (lat17 wówczas) samodzielnie używając PKP udała się do Kłodzka z przesiadką we Wrocławiu -horror!zgroza!!!- bo my pojechaliśmy przez Szwajcarię niemiecką zatrzymując się na zwiedzanie, a ona wolała być szybciej na miejscu i po przebywać z małymi dziećmi (po kim ona to ma?!?! że nie po mnie to pewne...) Rodzina odsądziła mnie od czci i wiary, zostaliśmy wyzwani od nieodpowiedzialnych oraz zwyrodniałych rodziców itp itd.

              Zapytałam więc moją rodzicielkę w takim razie kiedyż to ja pokonałam tę trasę samodzielnie? na co uzyskałam odpowiedź, że pewnie około matury, a najprawdopodobniej na studiach !!!! Na to mną wstrząsnął pusty śmiech smile))
              Bo miałam lat 10 i była to podróż ze wszech miar godna zapamiętania. Początku nie pamiętam, bo rodzice wsadzili mnie do pociągu nocnego jadącego do Pragi przez Kłodzko pod opiekę konduktora i wszystko było ok. Konduktor wysadził mnie na właściwym dworcu i zapytał czy ktoś na mnie czeka, uzyskał odpowiedź twierdzącą i pociąg odjechał...Na peronie niestety nie było ani babci ani dziadka, którzy mieli tam na mnie czekać i tak sobie stałam ze śmieszną walizeczką i ulubioną lalką w drugiej ręce....Jako, że nie byłam tam przecież po raz pierwszy przeszłam na dworzec autobusowy (który do dziś jest przy dworcu PKP), odnalazłam stanowisko, z którego odjeżdża nr4 (tak jak i dziś) jadący do naszej wsi, poczekałam i pojechałam. Niestety był to jeden z autobusów kończących bieg wieś wcześniej (ta nasza to jest raczej koniec świata i wtedy tylko 3 autobusy na dobę do niej dojeżdżały) i zostało ok 2 kilometrów pieszo drogą, albo 1/2 km skrótem (dobrze mi znanym), biegnącym po skalnym urwisku nad rzeką Nysą...Na szczęście wysiadł ze mną młodzieniec, który zapytał do kogo przyjechałam, zaproponował pomoc i tak sobie poszliśmy ścieżką wydeptaną przez pole zboża i skałę, ja kurczowo trzymając lalkę, a on moją walizkę...Odprowadził mnie pod dom i poszedł dalej, ja do drzwi a tam zamknięte i nikogo w domu i obejściu.....sprawdziłam znane mi miejsca, gdzie babcia zwykła zostawiać klucz do domu, ale nie było...więc usiadłam sobie na schodach, a w międzyczasie zadziałała wioskowa ciekawość (żeby nie powiedzieć wścibstwo wink przyszła jedna z sąsiadek się nade mną poużalać (i wypytać skąd się tu wzięłam? całkiem sama????) jakich to mam wyrodnych rodziców smile ktoś pojechał na rowerze po dziadków (byli na naszym niewielkim kawałku pola) więc babcia przybiegła bez tchu i o mało nie padła na zawał jak się dowiedziała skąd się wzięłam!!!! Żeby nie było tak daleko to dziadek by pewnie udał się natychmiast do moich rodziców, aby ich pozabijać osobiście metodą łamania kołem oraz używając innych wymyślnych tortur...ale nie było, więc przeżyli wink
              Telegram z informacją iż trzeba mnie odebrać z dworca przyszedł dwa dni po mnie...
              Rodzice absolutnie w tę historię mi nie uwierzyli!!!! Babcia i dziadek już nie żyli więc nawet nie bardzo miał mnie kto poprzeć...Szczęśliwie żyła jeszcze mama młodzieńca który mnie sprowadzał z skały (on tez, ale we wsi nie mieszka, a był wiele lat moją wielką miłością , platoniczną oczywiściesmile)) oraz ciotka, które sytuację pamiętały i mnie wsparły.
              Ale rodzice do dziś temu nie dowierzają smile)) Myślę, że do nich ta informacja dotarła dopiero razem z moim powrotem po kilku tygodniach i była wtedy już mocno "wyblakła", szczególnie że w te wakacje obfitowały w różnorakie atrakcje -np pogryzł mnie pies wyrywając mi kawał ciała z nogi, był szpital, szycie, wścieklizna itp i pewnie tych informacji dziadkowie udzielali głównie, a kwestia przyjazdu zeszła na drugi plan...

              No to sobie powspominałam smile
                • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane : 13.12.11, 09:25
                  Nooo, muszę powiedzieć, że dla mnie to forum z każdym dniem zyskuje na atrakcyjności, a to przez jego uczestniczki ( uczestników w zdecydowanej mniejszości). Uwielbiam czytać Wasze historie ( i przez to pewnie czasu mam mniej, albo wcale, na pisanie). Pióra macie lekkie, historie barwne, dialogi soczyste - super! Bbetko, Twoje historie rozbawiają mnie do łez, zwłaszcza, że w każdej można znaleźć jakieś odniesienie do własnych doświadczeń... Historia z podróżą w okołokłodzkowe okolice - rewelacja! I cóż te nasze dzieci mogą mieć za przeżycia i doświadczenia w dobie telefonów komórkowych i internetu?! Pozdrawiam porannie, właśnie oderwałam się na moment od pisania, pisania, pisania (służbowego). W polu i zagrodzie - zimy panie, coś nie widać! A w domu? Końca remontu też nie widać i nadal nie mam na czym gotować i z czego jeść! I dobra, i dzięki - bo zmywać też nie mam gdzie!
                  • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane : 13.12.11, 10:34
                    No właśnie, to się znakomicie wszystko czyta. I jaką mamy międzykontynentalną i ogólnoeuropejska egzotykęsmile))))
                    Swoją drogą to Ci Małpko zazdroszczę. Moje mieszkanie powoli popada w ruinę i chętnie pocierpiałabym z remontem na głowie, ale niestety nie zanosi mi sie nań. Jakąś konkretna kuchnię sobie zamówiłaś, czy według własnego widzimisia?
                    Synusiostwo moje w poprzednim domu miało mało oryginalną, ale bardzo funkcjonalną i estetycznie "bezwonną" kuchnię z Ikei, która tak im sie dobrze sprawdziła, że na nowe pielesze kupili taka samą.
                    Swoja droga to śmieszne wrażenie, wejść do mieszkania w którym spedziło sie dzieciństwo i najświeższą młodość, które jeszcze kilka lat temu było ostemplowane niepowtarzalną osobowością i szalejacą kreatywnością Maćmy i nic z tego nie odnaleźć. Nie żebym za tym specjalnie tęskniła, ale zabawne. A nie tęsknię bo teraz mam to na przeciwko w ich "nowym" mieszkaniu. Synusiowa zmieniła absolutnie wszystko (i słusznie). Tam gdzie była kuchnia i łazienka, są dwie łazienki i garderoba. Tam gdzie był mój "panieński" pokoik w którym marzyłam (jak Ania z ZielonegoWzgórza) patrząc na Sejm w oddali wieńczący wzgórza Skarpy Wiślanej ( Fed z Sejmowego Wzgórza?) i zmienijące sie kolory parku, jest teraz prozaiczna kuchnia z Ikei otwarta na pokój dzienny. Tam gdzie był wspaniały ogród jest po prostu dach pokryty zelona papą (to akurat "zasługa" administracji) a norę Taty zastąpił kolorowy pokój Wnuczęcia. Znikneły pawlacze, półki, szafki i szfeczki wbudowane w każdy skrawek wolnej przestrzeni. Kilka z nich miało po 10 cm głębokości, ale dla Maćmy wszystko musiało być pochowane, nic na widoku, więc wykorzystała każdy milinetr na schowanka. No i zniknął hit tego mieszkania. Czyli ręcznie malowana podłoga. Oryginalna klepka niszczejąca pod wpływem lat, psów, kotów, oraz aury ogólnej, była (każda z osobna) zamalowywana na inny kolor. Teraz puszy się na jej miejscu piękna deska jesionowa. Elegancka i w jak najlepszym stylu, ale mi jest żal tamtej szalonej mozaiki i widoku Maćmy przechadzajacej sie po domu z puszka farby w jednej, pędzlem w drugiej ręce i słuchawka telefonu przytrzymywaną ramieniem. Swoja drogą gdyby Maćmę kanonizowano to jej atrybutem byłby telefonwink
                    • luiza-w-ogrodzie Forumowe opowiesci 13.12.11, 13:00
                      Dolaczam sie do choru oklaskujacego opowiesci Bbetki - poprosze wiecej! Miec takie pioro i aparat zeby potrafic kreowac atmosfere, to prawdziwy dar. A na tym forum sa jeszcze opowiadania Fedo, migawki codziennosci LX, bajkowe teksty i zdjecia Dado, miedzynarodowe zycie Jutki, romantyczne komentarze Moni, ze wspomne tylko kilka osob!

                      Sprobuje sie tez dolozyc do kolorytu zdjeciami ogrodu, ktore mam nadzieje zrobic jutro (podobno ma nie padac!).
                      Luiza-w-Ogrodzie
                      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
                      Jak gadać z królikami
    • jutka1 Wtorek, nieoczekiwana zmiana planów 13.12.11, 10:51
      Miałam dziś gościć na obiedzie ulubioną szkocką kumpelkę. Część dnia wczoraj kroiłam sałatkę jarzynową na przystawkę, szykowałam risotto, kupiłam rukolę na sałatę... Dzisiaj rano mail, że chora i leży. Myślę więc, co dalej z tym rozpoczętym dniem (i potrawami wink ).

      Też czytam wszystkie opowieści z wielkim zainteresowaniem i podziwem, męcząc się czasem na samą myśl o tak intensywnym życiu - po czym zdaję sobie sprawę, że też miewam podobne momenty. smile

      Poza tym zaczynam wpadać w panikę przedświąteczną, bo ciągle nie mam prezentów... Dzisiaj nigdzie nie idę w taką pogodę, jutro też ma padać, jasny gwint. uncertain

      Cieszę się na ponad dwa tygodnie w wiejskiej ciszy i spokoju, na rodzinne nasiadówki nad przysmakami, na choinkę i światełka, i kominek, i na spotkania z przyjaciółmi. Mrumrumru. smile

      Małpo, smile powodzenia z remontem. Nowa kuchnia dobra rzecz, sama się przymierzam, tylko ta dezorganizacja życia... No ale to tylko parę dni, a potem jaka przyjemność!

      Luizo, dobrze że u Buszmena to nie borelioza. smile Gratuluję zaręczyn syna. smile

      Miłego dnia wszystkim!
      • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek, nieoczekiwana zmiana planów 13.12.11, 12:55
        Musi zaraza jakas, bo i mnie dzis dotknela nieoczekiwana zmiana planów. Austriaczka dostala anginy z goraczka 39 stopni, zawloklam ja do lekarki i dostala antybiotyk oraz zwolnienie ze szkoly do konca tygodnia (czyli praktycznie do konca roku szkolnego). Rupi, jeden z domowych krolikow dostal zapalenia krtani i charczy, zawloklam go do weta i dostal lekarstwo oraz przy okazji pedicure :o) Z tego wszystkiego nie zapakowalam dzis prezentow ani nie bylam w sklepie meblowym, do ktorego mam bon handlowy wazny do 18-go.

        Nic to, Baska, jutro tez jest dzien. Oprocz pakowania prezentow moze upieke pierniczki, dziewczyny beda je pozniej lukrowac... I sciagne z gornej polki ozdoby choinkowe, zeby je przebrac. Choinka w doniczce stoi w ogrodzie, ladnie podrosla od zimy, kiedy ja przesadzilam.

        Corka siedzi na sofie i denerwuje sie razem z innymi znajomymi obecnymi na Necie bo jutro o szostej rano zostana opublikowane wyniki egzaminow maturalnych. Ciekawe, czy bedzie dzisiaj spac. Ja tak czy siak wloke sie do lozka, poteznie ziewajac. Dobranoc!

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
        Jak gadać z królikami
        • bbetka_1 Re: Wtorek, nieoczekiwana zmiana planów 13.12.11, 13:29
          Luizo, nie będą spały, ale są młode więc spłynie to po nich jak woda po kaczce smile
          Zdrowia dla wszystkich życzę!

          A ja nieoczekiwanie i podstępnie uzyskałam świetlną dekorację balkonu smile Wystarczyło takie jedno niewinne zdanko rzucone mimochodem: Kochanie, zobacz, nikt jeszcze nie nie ma dekoracji na balkonie, jakbyś teraz założył bylibyśmy pierwsi w całym bloku smile I już! mimo deszczu, ciemnoty i zimna lampki są i świecą. I rzeczywiście są jedyne na caaałym budynku smile))

          Jutko, też nie mam jeszcze prezentów sad i zaczynam panikować...część chciałam zamówić przez internet, ale boję się, że nie zdążą ich przywieźć... nie cierpię być niezdecydowana!!!

          Fed, ja obserwuję zmiany w moim ukochanym domku babciowym na wsi w Kotlinie - również zewnętrzne (podniesiono dach, pojawił się taras), ale ciągle są pomieszczenia niezmienione od lat... Ja daję radę z ich przyswajaniem, ale mój Tato dla którego to dom rodzinny znosi je ciężko, ale z godnością starając się doceniać i chwalić wysiłki siostrzeńcasmile

          Miło mi, że moje opowiastki umilają Wam dzień smile
          • mammaja Re: Wtorek na Krakowskim Przedmieściu 14.12.11, 01:06
            Bylam na otwarciu wystawy poświęconej pomocy Polonii dla Polski w stanie wojennym pt "Przyjaciele Solidarnosci", polaczonej z panelem osob związanym z tematem. Wystawa jest przed siedzibą Wspólnoty Polskiej , dobrze opracowana graficznie, a do tego miala "instanizację" nawiazujacą do tematu.

            http://images39.fotosik.pl/1213/6b49fb9d2204e920med.jpg

            Zomowcy grzali sie przy koksiaku
            http://images46.fotosik.pl/1224/01a1137af9cb2012med.jpg

            a opodal stala "suka"

            http://images47.fotosik.pl/1267/9d9800f7846be020med.jpg

            Przejdzcie sie i obejrzcie smile
            http://images46.fotosik.pl/1224/39cfb0a7b4d3bc96med.jpg
            • gaudia Re: Wtorek na Krakowskim Przedmieściu 14.12.11, 03:28
              hu ha!
              Francja sie zglasza

              Ludnosci kochana, zyje tu od ostatniej dekady sierpnia na stale. Miasteczko nieduze, kamienne glownie. Co mnie bulwersuje - wokol miasteczka rowniny nudne mazowiecko. A wewnatrz - jak w Zakopanem, gora-dol-gora-dol. Niby nic, ale jak pcham wozek z UPF oraz zakupami, to panbuk!
              A do chalupy z city akurat dlugo pod goresmile
              UPF to Ukochana Przyjaciolka Fedosmile

              Pierwsze 2 miesiace byly z poczatku dziwne ( UPF mocno zmieniona od czerwca, nieco histeryczna, rozpieszczona przez centrum rehabilitacji itd). Potem horror. Histerie, placz z powodu i bez, w koncu po namowach neurolog i antydepresanty.

              Walka ze soba (UPF jest chora!) i jednak z UPF o jakas jednak prywatnosc swoja niezbedna do funkcjonowania. Nadszedl dzien, w ktorym skonstatowalam, ze jest godzina 20:00, a ja dopiero teraz usiadlam na dluzej niz 10 min. I cos peklo. Oznajmilam, ze nie jestem robotem, co UPF przyjela jak najgorzej, ale dzien pozniej bylo juz OK.
              I wtedy okazalo sie, ze lekarze spieprzyli proteze stawu ramienia i trzeba to zmienic. I znow szpital. I strach wielki, bo moze ta nowa proteza tez sie obsunie? I UPF zrezygnowala z uzywania rak.
              I teraz mam prace przy osobie bez rak, a i z chodzeniem coraz gorzej (prawie wcale), bo UPF raz, ze oslabla bardzo, a dwa ze Parkinson wlazl w nogi.
              Niestety UPF nie jest typem wojownika. To raczej "biedna dziewczynka". A ja jestem monster, bo nie siadam z placzem zrozumieniowym, przytulam nader rzadko. Twierdze wrecz glosno, ze od plakania UPF ma caly zastep przyjaciolek (ktore ja karmie, co przyjmuja z uznaniemsmile, a ja jestem od robotytongue_out
              Bylam juz nazwana Bin Ladenem, jedza, przesladowca (na serio niestety). Ale kiedy mam ochote poddusic UPF, to sobie mowie: " no dobra, gaudia, zle ci? To sie zamien z UPF!". I pale faje i mi przechodzismile

              Poza tym wciaz szukam miejsc, ludzi i dzialan skad moge czerpac energie. To forum jest czakramembig_grin
              Za co dzieki wszystkimsmile
              • fedorczyk4 Środa 14.12.11, 11:03
                Hej Gaudiencjo. Wiesz że współczuwam Wam obu nieustająco. Trzymaj się mocno!
                Prezenty też mnie stresują. I też jeszcze nawet sie nimi nie zajełam. Mam do kupienia przezent dla Wujka od siebie i poradzenie czegoś dla Cioci od S.Ś. Tu będzie wtrynd pół prywatny: wiem że czytasz zza krzaka powyzsze zdanie i tym samym informuję Cię, że nic a nic Ci nie powiem na temat Twojego prezentu, na który juz mam pomysł. Może malo oryginalny, ale efektownywink koniec wtryndu.
                Luizo daj znać co z wynikami. Wprawdzie jestem jakoś o nie dziwnie spokojna, ale ciekawość pozostaje. Balowa fryzura Córci wzbudziła we mnie zachwyt. Piękne włosy i super uczesanie. Pogoda piękna więc zaraz idziemy z Krowisia nad Wisłę. Bateria do aparatu ładuje się.
                Mm, ja się wczoraj zadekowałam w domu. Źle na mnie działają te uwiecznione przez Ciebie inscenizacje. A juz wieczorny marsz zasmucił mnie i zesromał kompletnie. No po prostu żyg, żyg.
                • mammaja Re: Środa 14.12.11, 11:44
                  Fed, rozumiesz, ze nie lazlabym ogladac "instenizaji", gdyby nie prosba rodziny z NY, uwiecznionej na tej wystawie. No a jak juz zrobilam "fotoreportaz" - to i podzielilam sie kawalkiem smile
                  Gaudio - jestes aniolem a nie Binladenem. To bardzo trudne zadania - taka calodniowa wachta. Pozdrawiam bardzo serdecznie !
                  Dzisiaj mam basen, ktory ostatnio opuszczalam i bardzo mi tego brakuje. Gimnastyka w wodzie stawia mnie na nogi. Potem bedziemy pieli z Franiem i Antosiem kruche cisteczka na choinke. Ciekawa ile z nich dotrwa do wigilii smile
              • luiza-w-ogrodzie Gaudyjko, 16.12.11, 06:27
                Gaudyjko,
                wykonujesz fantastyczna robote ale pamietaj ze o siebie tez powinnas dbac. Mam troche do czynienia z ludzmi, ktorzy zajmuja sie obloznie chorymi czlonkami rodziny i moge powiedziec Tobie jedno: opiekunami nalezy sie opiekowaci (u nas mowi sie "care for the carers"). Bedac caly czas pod napieciem, potrzebujesz momentu odpoczynku, dawki smiechu, miejsca gdzie mozesz byc soba. Pamietaj o tym i wracaj do tego forum i wszelkich innych czakramow jakie znasz zeby nabrac energii.

                Serdecznie pozdrawiam
                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
                Jak gadać z królikami
    • fedorczyk4 Czwartek 15.12.11, 08:44
      Od razu widać, że forumianki sa w trakcie pzygotowań świątecznych. Istna pustyniasmile
      Lecę z Krowisią, potem na angielski i zakupy, oczywiście też świąteczne.
      • verbena1 Re: Czwartek 15.12.11, 10:41
        Gaudio mila, ciesze sie ,ze wreszcie sie odezwalas. Pisz czesciej, nie bedziesz czula sie tam tak bardzo samotnie. Sciskam Cie smile

        Dzis w planach robienie stroikow swiatecznych. W poludnie przyjda dwie przyjaciolki i bedziemy wspolnie cos wymyslac. Wczoraj kupilismy zywa choinke i trzeba bedzie ja jakos ustroic ,na razie stoi pod wiata i czeka.

        Potem trzeba bedzie wymyslic swiateczne menu, zrobic zakupy i po robocie, nie liczac przygotowania ale to sama przyjemnosc.
        Na snieg nie ma co liczyc , zostaje nam patrzenie na reklamy w tv ,pelne sniegu i swiatelek.
        Przyjemnych przygotowan swiatecznychsmile
        • bbetka Re: Czwartek 15.12.11, 11:40
          Ja też dziś wybieram się do centrum handlowego brrrrr.... no ale niektóre prezenty są do nabycia tylko tam...
          Pogoda beznadziejnie jesienna, aż te przygotowania świąteczne wydają się całkowicie irracjonalne smile

          Mimo wszystko dobrego dnia wszystkim smile
          • mammaja Re: Czwartek 15.12.11, 21:33
            Mnie ta pogoda odpowiada smile Za to miasto przeslicznie oswietlona i choinka na pl.Zamkowym imponująca - specjalnie wracajac z pl. Tatralnego pojechalam Podwalem popatrzec.
            Moj syn z zona i dziecmi byl dzisiaj na uroczystym "oplatku", chłopacy wyelegantowani, nawet Klarunia miala bily spiworek. Przy okazji corka pstrynela pare fotek, postaram sie wleic do albumu smile Jutro jestem zproszaona na opłatek do harcerzy, a w sobote jeszcze gdzie indziej. No i kiedy tu zacząc przygotowania ?
                • monia.i Re: Czwartek 15.12.11, 23:27
                  Mammajko - sam urok smile
                  Luizo - no wreszcie! Cudownie znów Cię widzieć smile
                  Małpko - naczekasz się na kuchnię, naczekasz - ale jak już wreszcie będzie...no, to będzie ach! I pewnie pomyślisz, że warto było czekać smile
                  Gaudyjko - dzielna kobieto, ściskam Cię mocno - mam nadzieję, że zaglądanie na forum doda Ci sił i mocy. I dzielna UPF jest - pewnie na miarę swoich możliwości. To cięzkie takie - walczyć z własną niemocą. Tej wewnętrznej walki nikt z niej nie zdejmie i nie ma przed tym ucieczki.
                  Fedo - to Ty już znów cieszysz się przestrzenią mieszkalną? SSWP wyremontowani?
                  No to czuję się niesłownym stworzenciem. Zawsze mi się wydaje, że mam mnóstwo czasu na wszystko. Trochę mnie tłumaczy ta porąbana, ciężka jesień. Może się uda zrehabilitować kiedy..
                  Bbetki opowieści też uwielbiam - czytam jak kolejny rozdział "Sagi rodu" - tym ciekawszej, że akcja "skacze po czasie" a bohaterów poznajemy w różnych momentach życia.
                    • bbetka Re: Czwartek 16.12.11, 00:24
                      Moniu - "odściskuję" Cię serdecznie!

                      Tylko na tyle mnie stać, po wizycie w tzw galerii handlowej....ale nie narzekam, udało mi się nabyć kluczowe podarki, co mnie trochę uspokoiło smile Starałam się nie nabyć nic spoza listy i prawie mi się udało wink

                      Koleżanka córci - ta co piekła z nami pierniczki i ciasteczka - grzecznie się właśnie zaprosiła na pieczenie makowców smile przez co -mam nadzieję- nie będę z nimi ślęczeć po nocy (jakoś tak mnie jest, że są one absolutnie ostatnią rzeczą, którą się przed wigilią w kuchni wykonuje), no chyba, że kucharzenie ma być z noclegiem big_grin

                      Padam chwilowo na twarz więc dobrej nocy - lub ranka jak kto woli smile
                      • bbetka Re: Czwartek 16.12.11, 00:27
                        Aaaa, miałam jeszcze Małpce napisać, że moje kuchnia była (w zamierzeniu męża) robiona na moje 40 urodziny - w rezultacie spędziłam je na gruzach kuchni, bo terminy obsunęły się panom o jakieś 2-3 tygodnie wink)) Filozoficznie- jak się zrobi to będzie.... Pięknie i wygodnie!


                        Równo nie znaczy sprawiedliwie smile
                        • en.ej Re: Czwartek 16.12.11, 02:09
                          Małpeczko jak cię złapię to uduszę smile
                          Zaraziłaś mnie i już zaplanowałam remont swojej kuchni. Zaraz po Sylwestrze znowu zaczynam coroczny bal wśród gruzów.
                          Musiałam użyć całej gamy swoich podstępnych sposobów, żeby przekonać drugą stronę, wszak jemu nic nie jest potrzebne, może jeszcze być, no przecież dopiero (4 lata temusmile zmieniałaś graty, malowałaś i ogólnie się czepiasz. Wrr..
                          Za tą swoją ciężką prace nad nim sprawię taki remont łącznie z kuciem, że sąsiedzi szybko wyjadą na ferie a on się załamiesmile
                          Przy okazji swój kąt odświeżę i będę mogła powiedzieć, że może ze 2 lata będę dewastowała bez inwestowania smile
                          Wiem, wiem jestem nudna jak flaczki z olejem z tymi remontami, ale ostatnie lata ciągle się w tym babrzę. Nic się wokół nie dzieje tylko puszki z farbami latają.
                          Od razu żeby już Was więcej nie zanudzać dodam, że został mi jeszcze jeden pokój na wsi i w kwietniu pewnie to zrobię no i altana na działce. Drzewo już schnie, kolega kasę dostał i ma pokombinować jak zrobić żeby mi pasowało. Jest wrogiem wszelkich nierówności a ja chcę żeby postawił na korzeniach a nie balach. Zobaczymy jaki zloty środek znajdzie. Powinnam pojechać, ale czasu nie mam. Nic nie robię i czasu nie mam. Jakoś dziwnie przelatuje mi to życie smile Jeszcze te Święta. Coroczna tradycja legła w gruzy. Będę musiała pojechać z rana do teściowej czyli w dzień wigilijny muszę mieć wszystko dopięte, żeby wieczorem usiąść do stołu z siostrą.
                          O la la, ale wybiegłam, już Święta organizuję.
                          Kończę żeby nie zanudzić moje lekkopióre przedpiszczynie, którym oczywiście tego daru zazdraszczam.
                          Przesyłam cmokasy i spadam poleżeć, bo rano mam pojechać na rynek do Sulejówka kupić jakieś duperelki do dekoracji świątecznych. Pozazdrościłam i już swój balkon toże oświetliłam, ale w środku muszę pokombinować.
    • luiza-w-ogrodzie Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 06:44
      Piatek, 8 dni przed Swietami, przygotowania juz sie zaczely. W kuchni gotuja sie grzybki na uszka, parzy sie mak na makowiec i kutie oraz stoi misa ciasta piernikowego, woniejaca przyprawami. Prezenty i kartki zagraniczne juz wyslalam, ale w przyszlym tygodniu spodziewam sie jeszcze spoznionej dostawy prezentow kupionych na Internecie. Skocze do papierniczego zeby kupic duza rolke szarego papieru do pakowania prezentow. Do tego powycinam z kolorowych papierow rozne ozdobki do naklejania na paczki. Choinka (po obraniu jej z pajeczyn i modliszek) bedzie ustrojona w zlote i srebrne bombki, ozdoby ze slomy, bialego szkla, pozlacane orzechy eukaliptusowe i lukrowane w biale wzory pierniczki. Dzisiaj zaczne porzadki przedswiateczne, ruszajac kupy rzeczy od dawna nieruszanych.

      Porzadki w ogrodzie juz zaczelam, wykopawszy poltora kilo czosnku jaki zastapilam wysiana marchewka i cebula. Posialam male ogorki. Uporzadkowalam grzadke po groszku i broccolini i posialam tam dwie odmiany burakow: podluzne i paskowane. Posialam (znowu) bazylie bo poprzedni wysiew rozgrzebaly kury niedopilnowane przez Buszmena. Podwiazalam czesc pomidorow, reszte zrobie chyba jutro. No i trzeba wyczyscic kurnik zeby kury tez mialy swiezo i pachnaco na Swieta (glownie rozmarynem, ktorego krzaki tak sie rozrosly, ze nalezy im sie drastyczne ciecie).

      Takie i podobne prace w domu i zagrodzie zajma mi nastepnych kilka dni. W niedziele przylatuje blizniacza siostra Austriaczki, obie maja wielka rajzefiber. Austriaczka wychodzi z anginy, corka za to ma zapalenie gardla i ohydny kaszel, wiec chyba jutro nie pojdziemy na koledy w centrum Sydney, tym bardziej ze ma padac. Zreszta zobaczymy. A lato nadal chlodne, najzimniejsze od 50 lat, przypuszcam ze w grudniu nie bedzie ani jednego dnia z temperatura ponad 30 stopni. Co i dobrze, bo nie trzeba tyle podlewac ogrodu. Co i zle, bo ogorki nie chca rosnac a passiflora owocowac.

      Zycze Wam zeby swiateczne przygotowania Was nie zmeczyly. I nie dajcie sie zadeptac w sklepach!

      Luiza
          • mammaja Re: Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 10:51
            Jak czytam o waszych remontach to ogarniaja mnie wyrzuty, bo u mnie malowanie przeklada sie z roku na rok. No i siedze w zapyzialych scianach. Tyle, ze wcale mi to nie przeszkadza za bardzo. Doczekam do wiosny smile
            Luizo - jak sie ciesze ze znowu piszesz - to sianie roslinek o tej porze rpku jest dla mnie abstrakcjasmile A choinka bedzie piekna z pewnoscia.
            Okazalo sie, ze mam dzisij dwa spotkania oplatkowe - na szczescie zdaze z jednego na drugi.
            No i umowilam sie z fryzjerka. Przedtem zakupy slodyczy dla harcerzy, ktorzy nas zaprosili.
            Jak "porozumieni pokolen" - to chocia na slodko.
            Moniu, usciskuje cie i wszystkie dziewczyny - nie dajcie sie pryzgotowaniom swiatecznym smile
            • bbetka Re: Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 11:44
              Nie poinformowała...

              Mnie krótki majtki na Boże Narodzenie jakoś nie kręcą...za to bym chciała mieć śnieg na świeta! Na każde!!! to znaczy Boże Narodzenie, bo na Wielkanoc wprost przeciwnie smile Jako mieszkanka Polski zachodniej zazwyczaj mam chlapę i obrzydliwy listopad za oknem- a ja bym chciała śnieg!!! dużo!!! nawet zaspy smile byle było biało!

              Enejko, podziwiam zapał remontowo-budowlany smile Ja jak muszę robię to "raz a dobrze" - co oznacza kilka tygodni/miesięcy życia na gruzach, ale potem mam na kilka lat pożądany spokójsmile

              Mmmajko u Ciebie święta trwają minimum dwa tygodnie dzięki tym spotkaniom smile
              A ja cieszę się, że dziekan odwołał tegoroczne spotkanie z powodu braku pomieszczenia(remont!remont!), a z bliskimi znajomymi spotykamy się i bez tego formalnego zadęcia smile

              Dziś mimochodem umyłam (zmywarką oczywiście!) całe szkło w komodzie, tak jakoś mnie zawołałowink

              Miłego dnia!
              • malpa-w-czerwonym1 Re: Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 12:25
                Mnie tam o tę drugą półkulę bardziej chodzi i o ciepełko, w którym inaczej niż na letniaka funkcjonować się nie da i o porównanie jak to jest spędzać święta latem, niż o zmianę na stałe! Dwa razy w życiu spędziłam święta poza domem i ... było miło, i dobra, i dzięki!
                Mam nadzieję moje gruzowisko jednak jakoś do świąt ogarnąć, a jak nie...?
                Łomatko, to niewiemco!!
              • goskaa.l Re: Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 12:35
                A ja chyba chciałbym raz spróbować świąt w krótkich majteczkach!
                Z przyczyn oczywistych święta spędzę sama, choć na wigilię umówiłyśmy się z samotną koleżanką. Na razie ciasto piernikowe dojrzewa i zapewne po upieczeniu będzie jadalne dopiero po Nowym Roku. Bigos prawie gotów, jeszcze tylko dwa razy pogotuję i dość; trzeba będzie zawekować kilka słoików. Żur bio-eko zakiszony, czeka (robię wg tradycji rodziny mamy żurek grzybowy). Trzeba będzie kupić dorsza, bo go lubię, w przeciwieństwie do karpia. Może zrobię część duszoną, a drugą w galarecie?
                Upiekę babkę drożdżową, i zrobię tort z marchwi i orzechów, kupię trochę cytrusów. Może upiekę do szybkiego zjedzenia szarlotkę, bo udało mi się kupić boskopy.
                I szlus!
                Jeśli chodzi o sprzątanie, dotychczas ganiam rzeczy byłego i zbieram je w jednym miejscu; przedwczoraj odkurzyłam podłogi w całym mieszkaniu i umyłam w kuchni i WC. Zatkany syfon spod umywalki przy próbie rozkręcenia został do końca zniszczony, dziś kupuję nowy i wymieniam. Muszę też wymienić zamek w wewnętrznych drzwiach, bo się zużyła sprężyna.
                Remont został zawieszony przed trzema laty, i mam nadzieję go kontynuować kiedy jako-tako oporządzę zaniedbaną dostępną część mieszkania. Remontuję sama, powoli, ale dokładnie. Bardzo lubię takie prace. Czeka mnie usunięcie starej farby z dużego grzejnika i to spowodowało impas w postępie remontu - bo prosiłam o wykonanie tego lokatora. W następnej kolejności dokończę wyrównanie ścian w przedpokoju i przy wejściu do domu, potem zajmę się pomalowaniem sufitów i szlifowaniem + lakierowaniem listew przypodłogowych, a potem zostanie tapetowanie.
                  • goskaa.l Re: Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 13:13
                    Małpo, u mnie nie ma jednego remontu, tylko serial pod tą nazwą. Ja mam połowę domku. Wiosną czeka nas (z sąsiadami) przełożenie rynien, osuniętych przez śnieg w 2009. Trzeba wymienić wrota garażowe, rozebrać do końca murek oporowy w ogrodzie wzniesiony podczas wojny a chroniący zrobiony w jednej piwnicy schron. Mam nadzieję, ze sąsiedzi będą tam chcieli zrobić sobie garaż, bo pomieszczenie duże. Muszę rozkuć ponad trzydziestoletnie płyty cementowe na dojściu do schodów i położyć płytki chodnikowe. Itp, itd...
                    • fedorczyk4 Re: Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 13:26
                      WOW!!!!Koniec końców zdopingujecie i mniesmile Może sie przełamię i pomimo, że przysiegałam sobie, juz żadnego remontu własnoręcznie nie robić (robiłam trzy, każdy gdzie indziej i każdy dość gruntowny w tym jeden z wydłubywaniem betonowego barku na zbrojeniu) to jednak na wiosnę się zepnę, przemyślę i położę w mojej łazience kafelki, a ludzką wraz z całą resztą mieszkania przemaluję. Nie będzie łatwo bo duże jest i ma 3.50 wysokości jak w mordę strzelił, zaś ja mam lęk wysokości. Zwłaszcza boję się malowania sufitów. No ale w końcu nie takie karkołomne harce człowiek w życiu robił!
                      • en.ej Re: Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 13:50
                        Gosiu, możemy podać sobie łapki)
                        U mnie ten serial trwa od kiedy mamy dodatkowo chałupę na wsi czyli jakieś 20 lat.
                        Przy jednej pensji z budżetówki (moja renta to nie pieniądz, na fajki brakowało) opędzić to w szybkim tempie nie ma możliwości i tak bujamy się rok w rok.
                        Jak się sprężymy to może za 20 następnych powiem, że koniec smile
                        Fed, do wysokości kij teleskopowy, porządny wałek i chłop , bo po namoczeniu w farbie swoja wagę ma smile
                        Idę po zielone sad
                        Zdecydowanie podoba mi się pomysł na Święta w krótkich majtochach.
                        Nie ma opcji żebym go kiedyś nie zrealizowała smile
                      • bbetka Re: Piatek, 8 dni przed Swietami 16.12.11, 13:52
                        Przerażacie mnie!!! Ja samodzielnie popełniłam jeden niewielki remont przed ślubem i jeden po - takie tam malowanie kaloryferów i tapetowanie, a resztę staram się obrabiać siłą roboczą (mój chłop się ino do zarządzania nadaje wink)) a wychodzi dość rzadko, bo jakos mnie mało stać na moja ekskluzywna ekipę big_grin

                        Jadę za granicę, bo skończył się piach dla kotów (a żadne inne nie wchodzą w grę), a chudnąca ciągle córka zażądała spodni, które ponoć występują tylko u niemca (zam.) wink
                        Nie wiem jak przeżyję drugie centrum handlowe w ciągu dwóch dni...
    • luiza-w-ogrodzie Sobota - tydzien do Wigilii! 16.12.11, 16:03
      Zasiedzialam sie z dziewczynami przed telewizorem a potem mielilam mak i przypomnialo mi sie ze mialam zamowic swoj prezent swiateczny, wiec pognalam do komputera i jakos zrobila sie druga w nocy :o)

      Podziwiam Wasz zapal remontowy. Sama od roku nie moge zebrac sie z polozeniem tapety i pomalowaniem pralni i lazienki, ale za to moze zdaze do Swiat uszyc nowe pokrowce na siedzenia krzesel i rolete do kuchni (przedtem chce pomalowac rame tegoz okna!).

      Co do Swiat w Australii, maja swoje uroki. Letni luz, nosze lekkie sukienki i klapki na Wigilie przy otwartych oknach, za ktorymi widac swieczki palace sie na drzewie banksii. Pierwszy dzien Swiat spedzam w kostiumie kapielowym i sarongu na plazy. Nasz Gwiazdor przybywa lodka lub na desce surfingowej.

      https://travel.ninemsn.com.au/img/holiday-types/kids-family/santa-in-canoe.jpg

      https://cf.ltkcdn.net/christmas/images/std/417-425x282-Australia_Santa.jpg

      Teraz juz czas do lozka - dobranoc wszystkim!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • verbena1 Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 16.12.11, 18:39
        No tak ,rok temu gryzlam pazury z nerwow przed wyprawa do Australii. Pamietacie chyba jak przezywalam. Spadl snieg ,bylo slisko a my musielismy dojechac na lotnisko, ktore bylo rowniez oblodzone i trzeba bylo tam godzinami czekac na wylot.
        W Australii bylo tak jak mowi Luiza, Wigilia upalna, potem swiateczne grilowanie na ogrodzie w towarzystwie skrzeczacych papug.
        Jak ten czas leci Paniedziejku, juz rok minal smile

        Enejko, remonty to Twoje hobby, uwielbiasz to i dlatego nigdy sie nie skonczasmile
        Goska odgruzowuje chalupe bo bylym, zycze duzo zapalu i weny. Musisz jeszcze odkadzic aby zmienic aure i odgonic zle zyczace Tobie duchysmile

        Bylismy dzisiaj na wielkich zakupach w ogromnym centrum sklepowym za granica. U nas nie ma takich duzych sklepow a tam wszystko w jednym. Wialo i padalo okropnie ale na szczescie jest tam podziemny parking i zakupy nie ucierpialy. W centrum mial byc swiateczny kiermasz ale stragany byly pozamykane a ludziska przemykali szybko z parasolami aby jak najszybciej znalezc sie w domu.

        Mammajko ,obejrzalam Twoje aniolki, jak szybko urosly. Szkoda ,ze malutkiej nie bylo na zdjeciu, poczekamy jak troche wyrosniesmile

        • en.ej Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 16.12.11, 20:19
          Verbenko, moim hobby jest to forum i wyszukiwanie okazji na e-bay i allegro smile
          Reszta to mus sad
          Rocznie jesteśmy w stanie zrobić jedno pomieszczenie w mieszkaniu i jedno na wsi. I faktycznie 5 lat trwa obrobienie wszystkiego. PO 5 latach jest konieczność wrócenia do tego co było robione jako pierwsze i tak w kółko Macieju.
          Ale dzięki temu nie mam obowiązku sprzątania, bo zaraz będzie remontsmile
        • goskaa.l Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 16.12.11, 20:29
          Werbeno, nie mają do mnie i mojego domu dostępu złe duchy. Aura już jest ok, co sprawdziła naocznie moja psiapsiółka. Ja też to czułam, ale jak wiadomo, u siebie nie ma się pewności.
          Kadzenie, świece, opukiwanie, zapraszanie aniołów itp - wszystko było wcześniej, żeby pomogło w wyjściu lokatora.
          A dziś mam wielkiego lenia i chyba zaraz się walnę do wyrka. Pogoda wredna, nawet pies nie chciał wyjść na kupkę
          • mammaja Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 16.12.11, 23:08
            Odbylam dwa spotkania "wigilijne" - oba sympatyczne, na drugim z nich wyzerka calkiem nie wigilijna ( pasztet, schabik ) - na koniec zostalo tego tyle, ze kazdy dostal paczke do domu.
            No i dobrze - mam obied "dla dwojga" na jutro smile
            Czytam o tych remontach i nadziwic sie nie moge. Ale ja tez tak mialam. Narazie poczekam.
            Verbeno - doloze zdjecie z Klarcia, ale kiepsko wyszlo, bo Tosik przeszkadzal i zaslanial smile
              • bbetka Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 16.12.11, 23:40
                Mammajko, zrobisz w wystroju świątecznym i wszyscy będą piękni!
                Ale ja tylko tak sobie gadam, bo nie mam wstępu do albumów smile

                Pobyt w niewielkim centrum handlowym w Niemczech przytłoczył mnie kompletnie przepychem! Choinki stawiają tam grupowo po trzy (widocznie jedna nie robi już wrażenia smile Wszystko kapiące złotem (wyłącznie!) i świecące, że hej! pod sufitem to samo....Wyszłam w mniemaniu, że sama jestem obsypana brokatem i świecę na złoto niczym wielka świąteczna bomba big_grin

                Verbeno, zawsze mnie to śmieszy, że bratowa przyjeżdżając do Polski "rzuca się" na centra handlowe, bo mówi, że u nich (czyli w Holandii) nie ma...

                Lablenko, daj znak życia - ściskam Cię w Twoim świstakowym kieracie smile
                • monia.i Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 00:10
                  Tydzień do świąt. Prezenty prawie wszystkie - gdy wspomnę lata ubiegłe - to już coś. Weekend zapowiada się porządkowo-gotujący, ale bez szaleństw. Planuję nabyć kapustę w "pewnym" miejscu na bazarku i nastawić bigos, który dla mnie być musi. No i kupić szyneczkę na szybkie peklowanie , wołowinę na świąteczne bitki i może coś tam jeszcze...Organizacyjnie - no, jeszcze nie do końca opanowane, bo wyskoczył pewien kwiatek, i zainteresowani się zastanawiają. Byle nie za długo. Tak zwana sprzeczność interesów występuje. Ufff...
                      • monia.i Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 00:40
                        He he - zanim doczytałam zdanie do końca - wyobraźnia zadziałała - i wyobraziłam sobie makowiec w kształcie ślimaka o pięknym początku smile Na pewno jest pyszny - to nie skromność tylko doświadczenie, idę o zakład, że znika błyskawicznie smile
                        Nic to - szczęsliwie teściowa piecze, szwagierka piecze, bratowa piecze - czuję się rozgrzeszona. Gdybym piekła i ja - dla naszej skromnej dwójeczki - no, to w końcu łatwiej byłoby nas przeskoczyć, niż obejść. Mogłabym smoczą karierę sportową zrujnować - oni ciągle o tej wadze gadają...
                        • jutka1 Sobota pakująca (się) 17.12.11, 10:39
                          Dzisiaj się pakuję i robię ostatnie przedświąteczne zakupy (czyt.: frykasy). Za oknem dwa stopnie, brrr... Wyjdę z domu jak będzie maks czyli 5 C. Hahaha.

                          Już się nie mogę doczekać kominkowania w domu. smile Biorę ze sobą dwie książki dla przyjemności i jedną cegłę parazawodową, akurat na te 2.5 tygodnia wystarczy. smile

                          Miłej soboty życzę. big_grin
                          • fedorczyk4 Re: Sobota pakująca (się) 17.12.11, 11:12
                            U mnie sobota będzie sprzatajaca. Zbieram sie do tego i zbieram i zebrać nie nmogę. Ale mus to mus le Mąż pojeczał po zakupy i uprzedził że szybko to on nie wróci. Synuś w robocie Dziecinka gdzieś w wielkim świecie, więc nikt mi nie będzie przeszkadał. A szkodawink
                            Miłego pakowania Jutek!
                        • mammaja Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 11:10
                          Moniu, wzruszylas mnie ! Niestety nie udalo sie zadnej fotki przerobic smile
                          Dziewczyny, mnie sie nie chce nic piec smile Moze dlatego, ze de facto mam ciagle zle dzialajacy piekarnik a nie chce mi sie zmieniac kuchenki przed swietami. Ale napewno upieke krucho - drozdzowy "zawijaniec" za bakaliami. Taki jak makowiec, tylko w srodku wszystkie mozliwe bakalie i wisnie a konfitury. To ukochane ciasto mojego dziecinstwa. I moze ciasto makowe na kruchym spodzie - wtedy jest duzo maku. Mlodzi wyjada po wigilii, w pierwszy dzyn idziemy "w gosci" - to po co sie wysilac. Lepiej odpoczac. A odchudzanie i tak czas zacząć.
                          mam dzisiaj bilety na "Wieczor trzech króli" do Polskiego, ale usiluje wyslac syna z synowa.
                          Milego dnia smile
                          • bbetka Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 13:36
                            Jutko, spokojnej podróży i wspaniałego wypoczynku smile

                            Fed, no cóż....wszystko sprzysięgło się przeciwko Tobie...więc efektywnego sprzątania życzę wink

                            Mammajko, poproszę o przepis na ten zawijaniec, bo wygląda baaardzo interesująco!

                            Moja sobota będzie -niestety- zupełnie inna niż zaplanowałam (rozkładanie serwetek i pięknych świątecznych stroików- sama przyjemność!), ale trudno... za to obejrzę miliony choinek nie nadających się do kupienia oraz poświęcę wieczór na sprawy zawodowe wrrrr...

                            Ale przestało padać więc dobrego dnia wszystkim !
                            • ewelina10 Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 14:35
                              Bbetko to szkoda.

                              Przypomniało mi się odnośnie stroików. Już drugi rok nie bedę miała choinki i wcale ale to wcale sobie nie krzywduje. Bo ileż można przez tyle lat to samo. Ale za to mam kilka różnych stroików poustawianych tu i ówdzie, przyozdobionych lampeczkami i nie mogę się na nie napatrzyć. Fajnie to wygląda smile
                          • ewelina10 Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 14:30
                            Jutuś szczęśliwej podróży w pielesze.

                            Nie wiem jak ty En.ejko, ale mnie budowa i remonty dają powera. No, może nie kiedy jestem w ich trakcie, bo wtedy zawsze nie mogę się doczekać, kiedy ta mordęga się już wreszcie skończy. Ale kiedy jestem już "po" to czuję się tak, jakbym jakiś nowy etap życia rozpoczęła i latek ubyło smile

                            Widzę, że forum w świątecznej krasie. U mnie tez na kuchni gotuje się farsz do krokietów, kapusta kiszona z domieszką słodkiej z grzybkami. Chałupa już ogarnięta, ale i tak przed świętami trzeba będzie odkurzacz wyciągnąć.

                            Wczoraj byliśmy w zerówce na szkolnych jasełkach. Wnusio do tej pory bardzo żywotny, lepiej się teraz koncentruje. Zresztą cały czas pod okiem mamy, która tam pracuje. Noworozbudowana szkoła, wszędzie kolorowo, sale wyposażone w komputery. Piknie, głośno i wesoło. Prezent też już leży na półce w szafie. Nic oryginalnego, kolejne do kolekcji auto zdalnie sterowane, no ale jeśli ma spełnić marzenie ... smile

                            Lbx, dobrze mieć takiego mediotatora w rodzinie.

                            Luizo, cieszę się, że Buszmen zdrowy.
                            • jutka1 Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 14:48
                              Ew., Bbetko - nie dziękuję, coby nie zapeszyć... smile
                              Prognozy pogody jak na razie dają nadzieję, że dolecę i - odpukać - planowo. Przypominam sobie moje gehenny z lat poprzednich i trzymam kciuki. smile

                              Moje przygotowania na razie wyglądają tak, że myślę, co spakować. Chyba pójdę w wersję "light", bo z reguły nabiorę tych ciuchów a potem połowy nawet nie założę...
                              Płyty już gotowe, książki też, kosmetyki takoż. Tylko to wrzucić do walizki i ubrania/buty dołożyć i już. W końcu do siedzenia przy kominku wystarczą spodnie, sweter i cieple skarpety. wink))))
                              W lodówce czeka na mnie wałówka na jutrzejszą kolację, poniedziałkowy obiad zjem u Mamy, a co do reszty to będę się później martwić.

                              Wersja light. O.
                              smile
                              • verbena1 Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 15:45
                                Jutko, milego wypoczynku przy kominku z widokiem na (byc moze) zasniezony ogrod.

                                Dziewczyny, dlaczego Wy juz teraz zaczynacie gotowanie? Jeszcze tydzien do Wigilii.
                                Jeszcze nie mam zaplanowanego menu, nie wiem co mam upiec, kupilam tylko indyka i zastanawiam sie co z nim zrobicsmile
                                Dzis odbylam dwugodzinna prawie rozmowe telefoniczna z corka ,az bateria w telefonie wysiadlasmile Potrzebne bylo nam takie porzadne pogadanie przedswiateczne, kiedy to szczegolnie potrzebujemy bliskosci.
                                • lablenka_x Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 18:21
                                  W świstakowie brak napędu życiowego.Dzisiejsze bardzo niskie ciśnienie dołożyło porcję niechcieja ,więc snuję się w tzw międzyczasie wolnym od zawijania sreberek i właściwie to nie wiem co mam robić.Dobrze,ze przypominacie ile to dni do świąt bo ja się jakoś rozlazłam z terminami ,wydawało mi się,że dystans jest zdecydowanie większy.
                                  Dziwne to będą Święta, bez żywej choinki od podłogi do sufitu (Ewelino trochę mnie pocieszyłaś),za to bedzie sztuczna i stojąca przy tv,żeby Mama mogło na nia patrzyć. Trzeba ją jednak kupić.
                                  Rewolucja w przemeblowaniu ,tak żeby stół był dla gości, a równoczesnie było swobodne dojście do łóżka.
                                  Fotele pojadą pod ścianę ,ale wowczas tv możemy oglądać pod stołem....no poprzez przestrzeń pod stołem,może być ciekawie.
                                  Muszę jeszcze pojechac po karpie,ale nie chce mi się. Dziś mnie zawstydziłyście ,więc namoczyłam ,ugotowałam i drobno posiekałam jedną porcyjkę,żeby specjalnie była dla Mamy.Wsadziłam to wszystko do zamrazarki i padłam.
                                  • lablenka_x Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 18:31
                                    Luiz , ściskam Cie mocno i cieszę się,że przyczyną nieobecności był nadmiar różnorakich dziejków,a nie choroba.
                                    Fedo,przed Twoja Macią podam czołobitnie na mój parkiecik,a co tam, niech mnie potem mąż
                                    podnosi z podłogi. Wyobraziłam sobie tę cudowną podłogę. Chwała za pomysł,wykonanie i łamanie konwenansów.Jest cudowna.
                                    Małpo remontu współczuwam, robię czasami,ale nie szaleję, nie lubie i już. Enejko tym pomysłem altany na korzeniach wprowadziłas mnie w zachwyt,wyobraziłam sobie jak rośnie wraz z korzeniami ,a Ty dokładasz i dokładasz coraz więcej schodków.
                                    Bbetko luxtorpedo, podziwiam tempo i tak jak Ty oczekuje od Mammajki przepisu na zawijaniec.
                                    Gosia czym i jak okadzałaś mieszkanie,bo mojej K. tez by sie taka czynność przydała, zeby po tej złotoustej zarazie jakies siewki nie pozostały.
                                    Verbeno,mam nadzieję,że ucho całe ,be z poparzeń.
                                    • goskaa.l Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 18.12.11, 01:30
                                      lablenka_x napisała:
                                      > Gosia czym i jak okadzałaś mieszkanie,bo mojej K. tez by sie taka czynność przy
                                      > dała, zeby po tej złotoustej zarazie jakies siewki nie pozostały.
                                      Najlepsza jest biała szałwia, dobrze jest też opukać wszystkie sprzęty i ściany czymś drewnianym (może być wałek do ciasta). I włączyć wyobraźnię!!!
                                        • mammaja Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 18.12.11, 01:49
                                          Posiedzialam sobie 3,5 godziny ( raczej jedank nie siedzialam ) z wnukami, polozylam chlopakow ( nie mieli zamiaru usnac) i przyznam, ze nie jest to bardzo latwe zajecie. ale mile
                                          Potem "zdrzemnelam sie przed TV - teraz pora spac. Jutro poodpisuje i podam przepis!
                                          Dobranoc.
                                          • fedorczyk4 Niedziela niecały tydzien do Wigilii! 18.12.11, 10:34
                                            Moniu masz racje z bigosemsad Zaraz muszę wybrać sie po ingredjencje i zacząć go pichcić. Ew, Twoje Wnucze jest zautomatyzowane tak jak moje zlegolizowane. Odkąd kupiłam mu jego pierwsze lego na urodziny, bodajże trzecie, niczego innego już nie chciewa. W tym roku znowu kolejny zestaw. Od roku na wszystkie okazje dostaje Indianę Jonesa.
                                            Jutko, wypoczywaj w spokoju przy kominkusmile
                                            Bbetko, ja z kociego i psiego względu miewam choinki raczej średnie stojace dość wysoko i na dolnych gałęziach wiszą nie tłuczliwewink Krowisia jest bezbłędna jak chodzi o wybijanie ogonem bombek na aut.
                                            W tym roku jeszcze będzie "prawdziwa", ale w przyszłym kupię sztuczną, no może za dwa latawink
                                            Lx, nie daj sie niechciejowi, to pewnie wiatr zwany Joachimem przywlukł Ci go z zachodniej Europy.
                                            Enejko, Gośko, Małpko, podziwiam Wasze remontowe historie.
                                            Ew, zapamiętam sobie to co napisałaś o odmładzajacej funkcji remontu. Może zadziała?
                                            Mm, tak to jest z tymi naszymi wnukami. Ja byłam w piątek z moim w kinie Imax na Happy cośtam II. Zabawnie było bo byliśmy sami na sali, potem zrobiło się gorzej bo w Empiku zabrakło kart piłkarskich (nie pytać mnie co to jest i do czego służy!) i Wnucze uznało to za klęskę żywiołową i nieszczęście najstraszliwsze na świecie. Już nic nie chciał nie dał się pocieszyć ani zainteresować, kazał odwieźć się do domu. W samochodzie siedział ponury i stwierdził że los go pokarał. Gdzie on to usłyszał? Bo na pewno nie u mnie!!!
                                • monia.i Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 17.12.11, 23:56
                                  verbena1 napisała:
                                  >
                                  > Dziewczyny, dlaczego Wy juz teraz zaczynacie gotowanie? Jeszcze tydzien do Wigi
                                  > lii.

                                  Dobry bigos potrzebuje czasu, Verbeno smile
                                  Planu dziennego niestety nie wykonałam w całości - niechciej mnie dopadł i musiałam walczyć sama ze sobą. Ale bigos nastawiony, szynka się pekluje, część zakupów zrobiona. Po tej mięsnej części zakupów nieco się zacukałam, zapatrzona w paragon sklepowy. Wiem, że wszystko drożeje, ale czasem ta świadomość dociera do mnie jakby wyraźniej. I naprawdę nie szalałam nadmiernie, już się z tego wyleczyłam. No ale co tam - w styczniu pooszczędzam.
                                  Jutek - szczęśliwej podróży.
                                  Mammaju - masz pocztowego gołębia na parapecie smile
                                  • bbetka Re: Sobota - tydzien do Wigilii! 18.12.11, 01:44
                                    Gosiu, nie wiem co się stało...ja wchodzę na forum normalnie smile

                                    Lablenko, miło Cię widzieć!

                                    Verbeno, ja podobnie jak Monia tworzę bigos- od jutra, jutro też córcia z moją mamą będą lepiły wigilijne pierogi - potem się je zamrozi, a reszta dopiero czwartek/piątek. Ja nie muszę myśleć nad wigilijnym/świątecznym menu, bo jest ono stałe jak wzorzec metra big_grin i wg mojej córki takie właśnie ma być - żadnych odstępstw, mnie to pasuje więc wymyślanie mam z głowy

                                    Kupiłam dziś mimo wszystko choinkę - do sufitu, a co! w zeszłym roku była mała, bo Hrabia był mały i głupi itp itd. Do tego roku nie zmądrzał za to urósł, ale kicham na to! Choinkę lubię dużą i niech się dzieje cochce (zam)! Spodziewam się niezłych sytuacji zdjęciowych - specjalnie dla wielbicieli Hrabiego wink

                                    Poza tym właśnie kończę robotę pracową i chyba pójdę spać...jutro (tzn dziś) uparcie mam zamiar te serwetki i stroiki ten nastrój świąteczny mieć w końcu!
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane : 18.12.11, 16:08
      Wcięło mi post pro memoria! Żałuję Cesarii, żałuję Havla - pozostaje tylko pamiętać...
      A z bieżących - remont dobiega końca, tzn. część stricte remontowa. Jutro wchodzi stolarz, meble już zwiezione, czekają w garażu. Wczoraj - mały zonk! Rozpakowałam zlewozmywak, zamówiony w sklepie internetowym. I co? Dziury wycięte odwrotnie. Pani po drugiej stronie telefonu kajała się i przepraszała, ale nie wiem co będzie jak dobry egzemplarz nie dotrze...Gary będę myła chyba w bidecie! Pozdrawiam w wisielczym humorze...
      • verbena1 Re: Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane : 18.12.11, 17:23
        Malpko, do mycia garow pozostaje jeszcze wanna, duzo miejscasmile
        Mysle, ze do swiat bedziesz miala piekna , nowiutenka kuchnie. Bedziesz musiala zamowic gotowe jedzenie aby tej pieknej kuchni nie zabrudzicsmile

        Dzis dzien zupelnie luzny, nie mam co robic. Poza tym jestem troche wylaczona z obiegu. Opuszka kciuka obcieta, druga reka oparzona bo wczoraj chcialam sprawdzic czy zapiekanka gotowa, gapa ze mnie zupelna.
        Zrobilam za to dobry obiad, poslugujac sie paru zdrowymi palcami. Szparagi z jajkami ,szynka, ziemniaczkami i oczywiscie, sosem holenderskim.
        Pomyslec tylko, swieze szparagi zima, jakie luksusy. Kiedys tylko bardzo bogaci mogli sobie na to pozwolic a dzis, szparagi sprowadzone z Peru w cenie 2 euro za wiazke.

        Foxie, jesli to czytasz podaj mi ,prosze jakis przepis na faszerowanego indyka, jesli sama przyrzadzasz. W internecie jest pare przepisow ale co jeden to inny. Nigdy nie robilam a chce zablysnac podczas rodzinnego obiadusmile
        • gaudia Re: Dzisiejki 279 - przedświateczne i zabiegane : 18.12.11, 20:03
          hu ha z mroznej prowincji francuskiejsmile

          Dziewczyny, dziekuje za slowa otuchy!
          Enejko, Goska - gratuluje remontowego zapalu. Fedo - ja kocham Twoja lazienke BEZ kafelkow.
          Lablenko, choinka niewazna. Wazne co w sercu (wiem jaki to banal, ale ja mam misje przywracania wagi banalomsmile Ja tu wczoraj ze znajoma Wloszka wyciagnelam ze smieci pod Leklerkiem wyjatkowy egzemplarz chojaka - z formy - wypisz wymaluj kaktus z pustyni meksykanskiejsmile Oraz nieco galezismile
          Ser na ruskie wisi w sciereczkach nad zlewem. Groch sie moczy.
          Robie pierwszy raz Wigilie miedzynarodowa, ale po polsku (z ruskimi, of korssmile
          Troche bylo przykro, ze zostalam zawiadomiona po fakcie o ilosci osob, ale co tam. Musze juz teraz, bo mam jeden sredni garnek i 2 male tylkosmile
          UPF nabyla od siebie prezenty dla gosci. Ja wykonalam wyjatkowo upiorne aniolki z masy solnej, ktore musze jeszcze upiornie pomalowacsmile Dodam polskie twarde jak kamien pierniczki i kruche ciastka na sznurku tongue_out Pierniczki beda takze nieforemne, bo paczka od dzieci z foremkami nie dojszlasmile
          Wiec ogolnie jest supersmile

          buzioki wszem, zwlaszcza Luizie smile Bo przeca nie tej malpie Jutce, co nawet nie zadzwonitongue_out
          • jutka1 Gaudyjko... 18.12.11, 22:21
            gaudia napisała:

            > buzioki wszem, zwlaszcza Luizie smile Bo przeca nie tej malpie Jutce, co nawet nie
            > zadzwonitongue_out
            *************
            Słoneczko, zgubił mi się ten numer sad
            Skrzynka gmaila eksplodowała wybuchem dnia pewnego, i nie dało się odtworzyć.
            A potem Fedo mówiła, że Ty taka zajeb...a, że aż mi było głupio...

            Od dzisiaj jestem w Polszcze, ale w styczniu zadzwonię - tylko przyślij mi na GW numer.

            A nawet Cię na FB znalazłam, tylko na liście Twoich znajomych jest jedno indywido, co niekcem. uncertain Swoją drogą, mail od tego właśnie indywido znalazła ostatnio moja jedna z najlepszych przyjaciółek w skrzynce GW, do której to skrzynki od kilku lat nie zaglądała. Propozycje takie, że ho ho ho. Nie muszę dodawać, że indywido tej przyjaciółki w życiu na oczy nie widziało i nie zna?
            FUJ.

            No. Ale się w styczniu odezwę, tylko numer mi zapodaj pliz. smile

            Trzymaj się z tym gotowaniem. Jako i ja uczynię, Ejment. smile))
            • gaudia Re: Gaudyjko... 18.12.11, 23:06
              Droga Juto, znaczy Psczolo
              za pierwszym czytaniem nicem nie skumala, o co Ci sie rozchodzi. Za drugim i owszem. Otoz owo indywido jest wsrod moich znajomych z rozpedu poczatku mego na Fb. Tamze juz owo indywido przeczytalo ode mnie rozne takie, co normalny czlowiek by nie chcial. Ja go wywale, bo i na coz mi on?

              a Ciebie przytulamsmile
                • bbetka PS -- Re: Gaudyjko... 18.12.11, 23:48
                  Jutko witaj w pl! Jak rozumiem podróż przebiegła bez zbędnych zakłóceń? a powitanie było wonne i przyjemnesmile

                  Moja niedziela była całkowicie spokojna - wstałam o godzinie nieprzyzwoitej, nic nie musiałam, bo robotę odwaliłam w nocy smile w spokoju prasowałam serwetki oraz deliberowałam ustawienie i charakter dekoracji świątecznych, co nie było proste, bo musiało być pięknie!!! a jednocześnie jak najmniej szkodnie (w sensie minimalizowania strat) w razie machania olbrzymim ogonem Hrabiego, tudzież innych jego nieprzewidywalnych zachowań wink Jak się zdecyduję obnażyć jarmarczną część swojej natury, to zrobię dokumentację foto i pokażę publicznie smile

                  Córka z babcią poczyniły pierogi i komisyjnie policzyły oraz zamroziły. Bigos się nie zaczął robić, bo kapusta nie doszła z garażu do kuchni (miała przyjść z mężem), więc proces bigosowania rozpocznie się jutro.

                  Poza tym luzik poczytam sobie jeszcze dla rozrywki i pełnia szczęścia!
                • mammaja PS -- Re: Gaudyjko... 19.12.11, 00:19
                  Jeszcze nie jadlam ruskich na wigilie - ale czemu nie? Napewno bedzie pyszna wigilia, Gaudio!
                  Foxie, chocina przepiekna smile Jakas niebywale gesta!
                  Wieczor z przyjaciolmi, dawno nie widzianymi. A tak blisko mieszkaja i tak ich lubie.
                  Dobrze, ze sa tacy ludzie, ktorych zna sie wiele lat - i niewidzenie niczego nie zmienia.
                  bbetko - wspolczuje przygody z otworami. mam nadzieje, ze zdaza wyminic/
                  No i tak - trzeba isc spac, jutro wstaje wczesnie.
                  Wszystkich pozdrawiam i czytam z ogromna ciekawoscia smile
                  • malpa-w-czerwonym1 PS -- Re: Gaudyjko... 19.12.11, 08:49
                    Mammajko-to ja jestem w wielkiej dziurze ( a właściwie to trzech!).
                    Dzisiaj strasznie ważny dla mnie dzień dlatego nic więcej nie napiszę, bo nie mogę się skupić!
                    P.S. Malarz skończył, stolarz jeszcze nie wszedł, mąż trzyma fason,ale już wie,że zbierają się nad nim czarne chmury, bo to on właściwie nawalił z terminem!
                    • verbena1 poniedzialek przedswiateczny 19.12.11, 10:20

                      Jeszcze pare dni do swiat, wklejam pare stroikow wlasnorecznie zrobionych i okupionych uszkodzeniem kciukasmile
                      Bbetko, czekam na Twoje dziela (jak rowniez innych forumowiczow).
                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/BMTaBBbvfT4r5sjdbB.jpg

                      w tym roku na czerwono i zloto
                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/V3zNgHzbusPk6ZedwB.jpg

                      a to podoba mi sie najbardziej, przy gazowym kominku

                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/OmDAxbnzkAN50bSDeB.jpg
                      • fedorczyk4 Re: poniedzialek przedswiateczny 19.12.11, 10:35
                        Jejku jakie śliczne! Nigdy nie robiłam stroików, a generalnie ozdoby świąteczne ograniczały sie u mnie do choinki, Foxie Twoja jest prześłiczna i ma w sobie coś eterycznego i romantycznego, ale w tym roku zaczełam "kompinować". Może pójdę w Twoje ślady i zrobię ze dwa stroiki, no i powiesiłam jedna girlandę i dokupię jeszcze jedną. Jak już zacznie wyglądać to oczywiście też udokumentujęsmile
                        Bigos jest w stanie zaawansowanym i stoi na tarasie. Z 5 kilogramów kiszonej i 3 słodkiej. Jest w nim już pręga wołowa, wołowina zadnia, karkówka, cielecina i kawał boczku wędzonego, grzyby, wino, liśćie laurowe, cebula, czosnek, gałka muszkatułowa, jałowiec i pieprz w ziarnkach. Na moje oko dysponuję już 10 kilogramami. Jeszcze dojdą śliwki suszone, kiełbasa, kurczak pieczony, trochę przecieru pomidorowego, dolewka winna i w razie konieczności jakieś dosmaczenia. Wprawdzie kupiłam wczoraj 2 flaszki czerwońca, ale wlałam tylko trzy czwarte jednej butelki do bigosu, a resztę w siebiesmile
                        Zaraz muszę jechać po ostatnie zakupy, a wieczorem babskie spotkanie wigilijne u Małej Czarnej. Muszę zdążyc z sałatka bobowo krewetkową bo bez niej mnie nie wpuści przecieżwink
                        Jutek wspaniałe powitanie w domu miałaśsmile
                        • fedorczyk4 P.S 19.12.11, 10:41
                          Miałam ci ja kiedyś gar do bigosu specjalnie kupiony, ponad 10 litrowy ale jakaś świnia mi go wyrzuciła (le Mąż) i teraz muszę żąglować jak idiotka w trzech garach mieszając. A jak już bigoszczę to robię go tyle żeby nie tylko rodzina i najbliźsi skorzystali, ale również nadciagający siostrzniec le Męża i dwóch przyjaciół Syna Średniego. Wyszło mi, że kosztuje mnie ta radocha 1.50 za 100 gr.
                        • verbena1 Re: poniedzialek przedswiateczny 19.12.11, 11:04
                          Wlasnie mialam pytac w czym robisz te ogromne ilosci bigosu. Przydalby sie taki wojskowy sagan czy jak on sie tam nazywa.
                          Fed, napisz dokladniej na temat bigosu ,co najpierw co potem, pieczone, surowe czy wedzone?
                          Jutro kupie kapuste oraz dodatki i bede musiala jednak zrobic, Rieks jest jak najbardziej na taksmile Podobno w miasteczku obok otwarto sklep ,gdzie sa rowniez polskie artykuly, moze uszka beda?
                          Milego babskiego spotkania Fedsmile
                          • jutka1 Re: poniedzialek przedswiateczny 19.12.11, 11:31
                            Obśmiałam się ze świni jakiejś, wyrzucającej gar bigosu. smile)) Cud, że przeżył. smile
                            Mój bigos czujnie zrobiłam jeszcze w październiku, i czeka w zamrażarce. smile
                            Foxie, śliczna choinka! Verbeno, stroiki cuuudooo. Czeka mnie w tym roku eksperymentowanie, bo wychodzi, że tradycja dużej choinki w doniczce zostanie w tym roku przerwana z powodów tzw. obiektywnych. W zamian dostanę małą choineczkę, też w doniczce. Pewnie na stole postawię.

                            Świeci oślepiające słońce, niebo jest bezchmurne, nie mogłam prosić o piękniejsze powitanie. smile))
                            Wyspałam się porządnie, a jakże... po prawdzie? - nie wiedziałam gdzie jestem, jak się budziłam. smile
                            Dwie poranne kawy zapodane, pigwowce wyjęte z zamrażarki, po obiedzie się nimi zajmę. Nalewka będzie, oczywiście. smile

                            Miłego dnia wszystkim! big_grin
                            • bbetka Re: poniedzialek przedswiateczny 19.12.11, 11:54
                              Verbeno, stroiki piękne artystyczniesmile Szczególnie ten przykominkowy - mój Hrabia by oszalał z zachwytu na taka ilość dyndających świecidełek big_grin Z tego względu moje stroiki są w tym roku raczej "pancerne" unikające świeżych elementów oraz błyszczących i dyndających, aby jak najmniej kusiły jaśnie Pana...

                              Foxie, choinka cudna - i Twoje koty na to nic???? nie do uwierzenia!!!

                              Fed, ilość bigosu mnie poraziła!!! Moje marne 4kg kapusty wydało mi się nędzną porcyjką na mało głodnego człowieka...

                              A wywalanie garów powinno być karalne....u mnie najlepsze wyrzuciła moja mamusia, bo jej się wydawały jakieś niewydarzone (przebywając u mnie 3 słownie TRZY!!!! dni i opiekując się wnuczką, podczas naszej nieobecności...) W kwestii wyrzucania to i tak rekord pobiła moja teściowa wyrzucając moje firanki. Były cud piękności, miałam je jeszcze od Babci i przetrwały ze mną akademickie życie -zawsze wzbudzały zdumienie, że można w akademiku mieć coś takiego!- oraz stare mieszkanie, na nowym zabrakło mi odpowiednio długiego okna i z dobroci serca -idiotka!!!- pożyczyłam (z naciskiem na pożyczyłam, a nie dałam czy oddałam!!!) je teściowej bo takowe (okno) posiadała i na nim moje firany prezentowały się fantastycznie. Po dłuższym czasie ich nie widzenia zapytałam gdzie są i że je zabiorę jak niepotrzebne, na co usłyszałam, że zostały WYRZUCONE, bo były nieprzydatne i za długo się je prasowało...Noooo... że obie to przeżyłyśmy to do dziś nie mogę wyjść ze zdumienia!!!

                              Małpko, trzymam kciuki za sprawne dokończenie remontu!

                              Miłego dnia wszystkim zalatanym i nie smile
                            • goskaa.l Re: poniedzialek przedswiateczny 19.12.11, 11:59
                              Choinki i stroiki cudne! Nie będę konkurować, bo po prostu utnę w ogrodzie dolne gałęzie świerku (i tak muszę to zrobić, bo przeszkadzają bramie wyjazdowej) i coś z nimi pomodzę, bez wielkich mecyi. Jestem sama, na wigilię przyjdzie koleżanka. Bigos już gotowy, wyszły mi ilości straszne (jak dla mnie), 4 słoiki zapasteryzowałam, a reszta będzie do zjedzenia. Mam duży gar zeptera, w którym takie rzeczy pichci się doskonale. A kiedy go kupowałam, zastanawiałam się czy nie za duży.
                              Jutko, poproszę o przepis na nalewkę pigwową. Mam dwa duże owoce i czekają na zmiłowanie. Jeśli nie zrobię nalewki, mogę zastanowić się nad konfiturą do herbaty.
                              W domu trochę mniej rzeczy na wierzchu, ale prawdziwe sprzątanie zrobię po świętach a przed Nowy Rokiem. Wtedy wykorzystam drugą część urlopu, a o wyjeździe z różnych powodów nie ma mowy.
                                • en.ej Re: poniedzialek przedswiateczny 19.12.11, 21:37
                                  Jutek, jakbym wiedziała że tyle czasu będą zapakowane to wysłałabym w słoiku, żeby właśnie ten zapach nie ulatniał sie w bąbelki sad
                                  Jak załatwiłam kasę za zejście teścia to na amen szlak(g) trafił mój komputer i migusiem wydatek gotowy. Jeszcze mi sie nie udało z nim cokolwiek zarobić. Każdy jego wtręt do nas zawsze przynosił straty.
                                  Nic to. Narazie musi wystarczyć maluch, chociaz nie znoszę na nim pisać smile
                                  • lablenka_x Re: poniedzialek przedswiateczny 19.12.11, 21:46
                                    Enejko ,wiem jak to jest z ta kasa,ale mocno wierze,że kiedyś nie będzie potrzeb,a będzie kasa i wówczas....
                                    W nowym roku będą wreszcie łamane drzwi do pokoju zamykanego na...kto spał ten wiesmilesmile
                                    Dzis dzień wreszcie do przodu.Wczoraj cały dzień czekałam na rodzine by wyskoczyc z T.po świateczne zakupy.Siedzielismy i siedzieliśmy,a we mnie wzbierało.
                                    Dzis kapusta już pyrkocze,choinka w domu, zakupy zrobione.Jutro zostawiam rehabilitanta samego z Mamą i mykam po karpie nad jezioro.
                                    Verbeno ,stroiki jak zwykle cudne.
                                    Foxi choinka imponująca.Jutko taka niespodzianka to coś fantastycznego.
                                    Małpo oszczędź chłopa ,jeszcze się przydasmile
                          • joujou Re: Co się dzieje? 19.12.11, 21:38
                            Od kilku dni nie mogę dostać się na forum.Co ciekawe,w tel.komórkowym jest ok,ale tam nie mam możliwości pisania.Teraz weszłam tylko dzięki podpowiedzi jednej z Was,chyba Gosi,ale nie wiem,czy nie jest to jednorazowe wejście.Pokazuje się komunikat,że forum nie istnieje,albo jest niedostępne.Inne fora GW,które sprawdziłam działają bez problemu buuuuuuuuu sad
                    • lablenka_x Re: Gaudyjko... 19.12.11, 21:39
                      Gaudyjko,ja wiem,że byc może nie jest ważna choinka,ale ona jest raz w roku i symbolem jest i wydaje mi sie,że jest uzewnetrznieniem serca.
                      Z bólem onego serca kupiłam sztuczną i jest jak ulał na wymyslone miejsce.
                      • lablenka_x Re: Gaudyjko... 19.12.11, 21:48
                        lablenka_x napisała:

                        > Gaudyjko,ja wiem,że byc może nie jest ważna choinka,ale ona jest raz w roku i s
                        > ymbolem jest i wydaje mi sie,że jest uzewnetrznieniem serca.
                        > Z bólem onego serca kupiłam sztuczną i jest jak ulał na wymyslone miejsce.

                        Ucięło mi ,że Cię ściskami rozumiem i nie daj się rzeczywistoścismile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka