Czy i Was to spotyka?

06.06.04, 11:35
Nie mogłabym mieć kochanka.
Nie mogłabym się z nim spotkać w żadnym mieście bo :
Zawsze , gdy tylko gdzie ruszę się poza Poznan , ZAWSZE, ale to ZAWSZE,
spotykam znajomych.
Teraz też idziemy sobie z mężem w Sopocie ( dojechałam do niego o godz
12:00 ) , deptakiem , w kierunku morza .
Będziemy razem do 21:00 ,potem mamy pociąg powrotny.
Raptem zaczynam się śmiać , a idące na przeciw 2 kobiety cieszą się okropnie.
Spotkałayśmy się , w Sopocie , własnie wówczas - moje koleżanki z gimnazjum.
One na wycieczce z 1 klasami.
Własnie , jak mówiły , rozmawiały ,że jeśli chodzi o trudne przypadki to Lx
by sie przydała. Mają w autobusie jedno takie trudne dziecko.
No i ujrzały mnie przed sobą.
W Poznaniu na spotkanie umawiamy się od 1/2 roku.
Gdziekolwiek jestem , to wpadam na sąsiadów z bloku , z osiedla , itd...itp
Co by było , gdyby ten pan obok nie był moim mężem a kochankiem?
    • axsa Re: Czy i Was to spotyka? 06.06.04, 11:44
      Zdarza się i to nawet nie tak rzadko.
      Pozdrawiam.
    • bepeef Re: Czy i Was to spotyka? 06.06.04, 11:44
      Dlaczego Ty nie grasz w totka???? smile)))))))))))))))))
      • lablafox Re: Czy i Was to spotyka? 06.06.04, 11:53
        Bo w totka nie trafiam .
        Nie wygrywam w niczym nigdzie.
        Mój mąż i owszem.
        Ma szczęście.
        Zawsze coś wygra no i mnie mu los podarował smile)))
    • wedrowiec2 Re: Czy i Was to spotyka? 06.06.04, 11:55
      Kilka lat temu, gdy mieszkałam w górach, pojechałam do Krakowa załatwiać pewne,
      niezbyt przyjemne sprawy. Dla poprawy nastroju poszłam na obiad do Wierzynka.
      Widze nagle na sali przemieszczającą się postac starszego mężczyzny. Siwa
      broda, prawie łysa czaszka, sylwetka pochylona. Odnosze wrażenie, że znam go,
      ale w głowie pusta. Po jakimś czasie człowiek znów pojawił się w polu mego
      widzenia i kątem oka zobaczyłam, że patrzy na mnie. Trudno, niech patrzysmile Po
      kilkunastu minutach przechodzi obok kobieta i usmiecha się do mnie,
      odwzajemniam usmiech, ona przysiada się do stolika i opowiada, że wracają z
      wesela w Rzeszowie i tylko na obiad wpadli przejazdem do Krakowa. A ja nic
      pustka coraz większasad Podchodzi "starzec", odzywa się i poznaję go po głosie.
      Kolega z pracy, jeszcze ze Szczecina, z żoną. Mój rówiesnik. Posiwiał już
      dawno, a chodził sztywno, bo dysk mu wypadł po długiej jeździe samochodem.
      Bardzo duży zbieg okoliczności. Żadne z nas nie planowało tego obiadu, a mimo
      to spotkaliśmy sięsmile
      Dawno nie widzianych ludzi spotykam w dziwnych miejscach, także za granicą.
      Czasami łatwiej jest kogoś spotkac "w terenie" niż we własnym mieście.
      • instant Re: Czy i Was to spotyka? 06.06.04, 12:47
        Niedawno mialam takie niesamowite spotkanie w internecie. Jak juz kiedys
        pisalam, czesto wymieniam sie plikami muzycznymi poprzez program Soulseek. Sa
        tam tysiace ludzi z calego swiata i setki tzw. roomow, czyli czatow
        tematycznych. Polskich roomow jest tez chyba kilkanasie, czy kilkadziesiat. Na
        jednym z nich "wisze" juz od niemal 2 lat, znamy sie tam jak lyse konie, z
        niektorymi rowniez osobiscie. I oto jakis czas temu do naszego roomu wszedl
        nowy gosc, po tygodniu luznego gadania na czacie zaczelo mi cos switac, ale
        wydawalo mi sie to zbyt wielkim zbiegiem okolicznosci... chociaz nick byl
        skrotem od nazwiska z dodanym rocznikiem urodzenia, co mogloby pasowac. W koncu
        okazalo sie, ze jest to moj kolega z bylej pracy, w instytucji zatrudniajacej
        setki, jesli nie tysiace osob i to na dodatek jeden z ok. 10 kolegow i
        kolezanek, z ktorymi utrzymywalam wowczas blizsze kontakty, rowniez poza praca
        i ktorzy bywali u mnie w domu, a ja u nich. Zupelnie niesamowite spotkanie po
        20 latach. Czy ktos bylby w stanie obliczyc jego prawdopodobienstwo? smile
        • ada296 Czy i Was to spotyka? 06.06.04, 14:00
          Prawo Rubyego:
          Prawdopodobieństwo spotkania osoby znajomej wzrasta kiedy znajdujemy się w
          towarzystwie osoby, z ktorą nie chcemy by nas widziano.

          mnie spotyka za często
          może dlatego, że jeździ sie na spotkania do Poznania
          i im bardziej knajpa na tak zwanym "zadupiu" tym większe prawdopodobieństwo
          spotkania znajomych, którzy też chcieli być niewidzialni smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja