życie mija bezpowrotnie..

10.06.04, 10:39
Czy nie zasmuca was czasem fakt,ze nic się już nie powtorzy?Dorastają
dzieci,mijają młodzieńcze fascynacje, konczy się dobra kondycja, często
nawet psychiczna a to już dramat , szczególnie dla otoczenia.Szkoda,ze
wszystko bezpowrotnei mija i "nic dwa razy się nie zdarza" i "drugi raz an
ten bal nie zaproszą nas wcale"(((((((((.
    • witekjs Re: życie mija co raz ciekawiej.. 10.06.04, 11:05
      mede4 napisała:

      > Czy nie zasmuca was czasem fakt,ze nic się już nie powtorzy?Dorastają
      > dzieci,mijają młodzieńcze fascynacje, konczy się dobra kondycja, często
      > nawet psychiczna a to już dramat , szczególnie dla otoczenia.Szkoda,ze
      > wszystko bezpowrotnei mija i "nic dwa razy się nie zdarza" i "drugi raz an
      > ten bal nie zaproszą nas wcale"(((((((((.

      To chyba dobrze, że nic dwa razy się nie powtarza. Ciągle spotyka nas coś
      nowego i ciekawego.
      Mijają młodzieńcze, naiwne fascynacje i pojawiaja się nowe. Co raz ciekawsze i
      bardziej pogłębione. Z wiekiem ukazały sie nowe, niewyobrażalne horyzonty,
      dające możliwość zaczynania, nawet nowej pracy, lub chociaż w nowym jej
      wymiarze.
      Koczy się dobra kondycja młodego byczka, i pojawia sie niezwykła wydolność
      naszego umysłu i możliwość korzystania ze zdobytej wiedzy i doświadczenia.
      Czasami bywa mniej hurra optymizmu, bo wiemy troche więcej.
      Wszystko może być teraz nowym wyzwaniem, do którego jesteśmy przygotowani.
      Dzieci dorastaja i możemy towarzyszyć ich karierze oraz dojrzewać do spotkania
      wnuka. Dopiero teraz bedziemu mogli mu poświęcic tyle, ile należy czasu i
      odpowiadać na jego trudne pytania.
      Nie bale są teraz najciekawszymi miejscami/ przedtem też wbrew pozorom/.
      Choćby internet, którego przecież nie oczekiwaliśmy, a wnim również takie
      miejsce jak Forum, nie mniej atrakcyjne od balu...wink

      Pozdrawiam. Witek }:-})=

      PS. Jeśli ktoś jeszcze nie przeżył i nie przeżywa wielkiej Miłości, to chcę Was
      zapewnić, że wiek nie jest żadna przeszkodą w Jej przeżywaniu!
      • warum Re: życie mija co raz ciekawiej.. 10.06.04, 11:29
        Gdybys nie dopisal PS, to zaczelabym od smutnej refleksji,ze zawsze sie czyms
        pocieszamysmilePozdrawiam
        • mammaja Re: życie mija co raz ciekawiej.. 10.06.04, 12:43
          Mia i coz - jezeli nie mozna czegos zmienic trzeba polubic.Popieram Witkejsa -
          trzeba tylko dpowiednio sie nastawic.Oczywiscie,sa przezycia za ktorymi
          tesknie.Mialam wspaniale grono przyjaciol zgrupowane w okol wspolnego
          wychowywania dzieci,swietne wyjazdy na wakacje,juz nie te sily i problemy.Wiec
          trzeba jak najwiecej gromadzic do wspominania,ale moga nas spotkac jeszcze
          zdarzenia calkiem nieoczekiwane i zaskakujace!
    • wojtech451 Re: życie mija bezpowrotnie.. 10.06.04, 18:00
      "Życie to dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało
      się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za
      krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie
      prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.....
      Im bardziej się człowiek starzeje, tym większym smakiem musi się wykazać, żeby
      docenić życie."
      Eric-Emmanuel Schmitt - Oskar i Pani Róża"

      To cytat z kiążki jaką podsunęła mi moja córka. Myślę, że jest w tym cytacie
      dużo prawdy. Mając 40+ zaczynam się oglądać wstecz, co dokonałem, czego nie
      zrobiłem, co mogłem zrobić lepiej. Staram się niczego nie żałować, planuję co
      jeszcze mogę i chcę zrobić. Kilka lat temu ze zdziwieniem dostrzegłem, że
      ludzie mnie słuchają, pytają o radę. Dotychczas to ja słuchałem dorosłych,
      bardziej doświadczonych a niedawno zdałem sobie sprawę, że to ja już jestem tym
      starszym, doświadczonym człowiekiem, który może doradzić czy pomóc.
      Oczywiście kondycja fizyczna już nie ta ale duch się nie zestarzał. Ciągle
      myślę o przyszłości, planuję, staram się korzystać ze swoich i cudzych
      doświadczeń. Nie wracam do wspomnień z jakimś żalem czy nostalgią. Mam
      świadomość nieuchronności upływającego czasu i staram się z tym pogodzić.
      Wyznaję tu zasadę: "jeżeli czegoś nie mogę zmienić to muszę się z tym pogodzić"

      • ewelina10 Re: życie mija bezpowrotnie.. 10.06.04, 18:12
        ...... moi mili, wszystkim zdarzają się takie myśli. Nie jest jeszcze źle,
        kiedy inni nas słuchają. Gorzej..... kiedy zdarzy się już taki moment w życiu,
        że inni przestaną nas zauważać. No, ale wtedy to i my możemy sobie już wiele
        rzeczy olać smile
        • omeri Re: życie mija bezpowrotnie.. 10.06.04, 18:31
          Tak, ale każdy okres ma swoje zalety. Staram się życ codziennością, nie wracać
          do przeszłości.
    • a.erie Re: życie mija bezpowrotnie.. 10.06.04, 18:47
      Lubie swoja piecdziesiatke smile
      • lablafox Re: życie mija bezpowrotnie.. 10.06.04, 19:44
        Ja też .
        Nic nie mija bezpowrotnie , bo chyba coś po nas zostało.
        Fakt zostają wspomnienia.
        Czasami mi żal ,że od 28 roku życia żyłam właściwie życiem innych , a teraz to
        już i kondycja słaba i ...
        Mam nadzieję ,ze gdy skończymy to co robimy , w ciągu 2 lat zregenerujemy się i
        zaczniemy żyć życiem normalnych starszych ludzi.
        Oby tylko do tego czasu wspólnie z mężem dożyć.
        Zyczę sobie tego , bardzo.
        • foxal Re: życie mija bezpowrotnie.. 11.06.04, 04:48
          > Nic nie mija bezpowrotnie , bo chyba coś po nas zostało.
          > Fakt zostają wspomnienia.< Lbx

          Mnie sie wydaje, ze tu chodzi o fakt, ze wlasnego zycia jako takiego, nie da
          sie powtorzyc i naprawic lub ulepszyc wlasne bledy np mlodosci.

          To co pozostawimy po sobie, to jest roznica wartoci naszego zycia, na ktorej
          inni moga jesli potrafia zbudowac wiecej - cos jak dokladanie nastepnej
          cegielki do okreslonej historii przezyc jednej osoby, czy jednej rodziny.

          U mnie w domu zawsze rodzil sie konflikt , gdzy zona zawsze twierdzila, ze
          poswieca sie dla nas. Ja natomiast twierdzilem, i dalej to podtrzymuje, ze nikt
          nie powinien poswiecac sie dla dobra innych zaniedbujac siebie, bo taki tryb
          zycia prowadzi do wyniszczenia wlasnego organizmu psychicznie (poczucie
          wiecznej krzywdy) i w konskwencji utraty sil fizycznych przez brak snu,
          wypoczynku, niedojadnie spowodowane brakiem apetytu w wyniku swoich
          wyolbrzymionych zmartwien.

          Mnie sie wydaje, ze czlowiek nie powinien dobrowolnie robic rzeczy, ktorych nie
          chce, bo nie lubi i nie wprowadzac w zycie terminu "ja sie dla was poswiecam" ,
          bo to prowadzi do wielich rozczarowan osobistych i niezadowolenia z zycia,
          ktore jak wiemy mamy jedno i szybko przemijajace, wobec tego powinnismy nim
          gospodarowac tak, aby nie miec wyrzytow sumienia nie spelnienia swoich
          oczekiwan - nawet w milosci.

          Fakt przemiajania zycia bezpowrtnie zauwazm na innych np dzieciach znajomych,
          ktore nie tak dawno prowadzali rodzice za raczki a obecnie koncza uniwersytety,
          a ich mamusie maja zmarszczek tu i owdzie i bezpotrzeby zauwazalne nadmierne
          owalnosci. Tatusiom z bujnych czupryn wyraznie widac nadmiernie wysokie czolo.

          Ale czy to jest powod do zmartwien - mysle, ze nie. Przeciez kazdy rok naszego
          zycia jest inny od poprzedniego i zawsze najezony nowymi wyzwaniami, ktore
          musimy podolac.
          • warum Re: życie mija bezpowrotnie.. 11.06.04, 07:03
            FX napisal:
            cich
            >czlowiek nie powinien dobrowolnie robic rzeczy, ktorych nie
            > chce, bo nie lubi i nie wprowadzac w zycie terminu "ja sie dla was
            poswiecam" ,
            > bo to prowadzi do wielich rozczarowan osobistych i niezadowolenia z zycia,
            ciach
            To okreslenie "..." nie zawsze ma taki podtekst, jaki wysnules wniosek . Moze
            rowniez swiadczyc o niedocenionym zaangazowaniu malzonki. A to "niedocenienie"
            lub bagatelizowanie jej pracy domowej czy wychowawczej to juz "zasluga" innych.
            Ich oceny. Czesto jest tak,ze osoba pracujaca zawodowo stwierdza,ze ona to
            naprawde pracuje, a co jest do zrobienia w domu? Nic. Samo sie zrobismile tylko
            trzeba dobrze zorganizowac podzial prac miedzy domownikow. Ale
            trzeba "tego "nauczyc, umiejetnie zorganizowac, ratowac w sprawach awaryjnych
            i wciaz czuwac nad caloscia. A najpierw "wychowac" sobie tych robotnikow
            domowychsmile, ktorzy wciaz zaslaniaja sie innymi wazniejszymi pracami, np.
            zawodowymi i brakiem czasu.Pozdrawiam serdeczniesmile
            • bodzio49 Re: życie mija bezpowrotnie.. 11.06.04, 08:17
              Mija- co za pesymizm. Życie płynie. Czy to nie brzmi lepiej?
              Ja dopiero teraz zaczynam doceniać życie. A właściwie dopiero teraz zaczynam to
              rozumieć. A zamiast się smucić wolę powtarzać, że życie zaczyna się po
              pięćdziesiątce. Ale podobno niektórzy faceci późno dojrzewają he, he.

              "kto milczy i nie zaprzecza ten się zgadza"
              • axsa Re: życie mija bezpowrotnie.. 11.06.04, 10:00
                Kiedyś, po śmierci bardzo bliskiej osoby, był czas,
                że nie mogłam się pogodzić z nieuchronnością śmierci.
                Jakoś tak to się we mnie wdarło,
                że budziłam się z taką myślą,
                ba, ja nawet w nocy nie sypiałam
                i rozważałam niesprawiedliwość takiej kolei rzeczy.
                "Kłóciłam się" ze wszystkimi nadprzyrodzonymi siłami odpowiedzialnymi za to.

                Po jakimś czasie zostało to oswojone,
                obłaskawione i raz na zawsze ustaliłam sama ze sobą,
                że umrę,
                tak jak wszyscy,
                ale na samym końcu mojego życia.
                Nic nie mogę w tej kwestii zmienić.
                W związku z tym biorę życie na bieżąco,
                oczywiście nie beztrosko i bezmyślnie.
                Już nie wydaje mi się, że za tak dużo jestem odpowiedzialna,
                że świat się beze mnie zawali.
                Na wiele spraw otworzyły mi się oczy.
                Bardzo się cięszę, że stało się to w miarę wcześnie;
                ponad 30 lat temu.

                Niech nikomu się nie wydaję,
                że ot tak, postanowiłam i stało się.
                Długo się tego uczyłam,
                zanim tak naprawdę zaczęłam żyć według zasady,
                że ja jestem dla siebie najważniejsza.
                Nie ma to żadnego związku z egoizmem interpretowanym wprost.
                Nauczyłam się robić wiele rzeczy dla siebie,
                bo chcę, bo mogę, bo mi się należy.
                Np: pomagam innym, bo chcę, bo dobrze się z tym czuję.
                No i już nie robię nic dla świętego spokoju.
                Znalazło się wówczas we mnie
                dużo nieodkrytych wcześniej
                sił i chęci,
                żeby zrozumieć co jest tak naprawdę ważne,
                a także, zeby poznać, przeżyć, zobaczyć, nauczyć się i zrobić dużo więcej.

                Wydaje mi się, że od tego czasu nie marnuję swojego życia.
                Wcześniej bywało, że przeciekało
                pomiędzy nie do końca przemyslanymi decyzjami i czynami.

                A że ono mija, no cóż, takie ma zadanie.
                >.......................................<

                Teraz, jak przeczytałam to co napisałam,
                zaświtała mi w głowie pewna myśl
                związana z tym czym aktualnie się zajmuję.
                Napiszę o tym innym razem.




                • axsa Re: życie mija bezpowrotnie.. 11.06.04, 10:15
                  Jeszcze ten cytat ku przestrodze:

                  Niektórzy odkładają korzystanie życia do czasu,
                  gdy juz ani życ, ani używac nie potrafia,
                  gdy im jeno osąd zostanie.

                  Pierre Charron
                  (1541-1603)

                  • warum Re: życie mija bezpowrotnie.. 11.06.04, 18:16
                    A to dziwne, ze takie refleksje nasuwaja sie tym , ktorzy korzystaja, a nie tym
                    ktorzy sie staraja korzystac, a nie zawsze im wychodzi zgodnie z planem. Czy
                    sadzisz,ze sila woli mozna zmienic przeznaczenie? Ja w to nie wierze. Co nie
                    zmienia znaczenia mojego zycia dla mnie i dla innych. A ocene jak "przezylam"
                    zostawiam potomnymsmile Nie obchodzi mnie cudza ocena, tylko jak sama angazuje sie
                    w zyciu w to co robie. Nie mam kaca moralnego, a ze niektore decyzje po czasie
                    okazaly sie tylko dodatkowym ciezarem w moim zyciu... no coz, tak "chcialam",
                    tak mam. To Moje zycie. Moge podskakiwac, buntowac sie - a to i tak nie zmienie
                    tego co ma mnie spotkac. I zadne rozowe okulary nie zmienia tego co jest szare.
                    Moze tylko ladniej bedzie to wygladacsmile
      • antyproton Re: życie mija bezpowrotnie.. 11.06.04, 18:30
        To bardzo piekne , co napisaliscie.
        Pomoglo mi.
        Dziekuje.
    • a.erie Re: życie mija bezpowrotnie.. 11.06.04, 18:43
      Podobne przemyslenia dopadly mnie Akso po smierci mojego pierwszego meza.
      Balam sie.
      Nie o siebie, o moje corki sie balam.
      Strach ten wciskal mi sie pod powieki noca,
      zlana potem budzilam sie i szczypalam, czy aby zyje ?

      A potem przyszlo opamietanie.
      Opamietanie? Moze zrozumienie?
      Przestalam walczyc z Panem Bogiem,
      bo przeciez tego nawet walka z wiatrakami nazwac nie mozna..
      jak walczyc z kims, czego nie znam,?
      Nie rozumiem?
      Nie czuje?

      Czasami napada mnie jeszcze taki stan "nicnieroniea, bo i po co"...
      Dobrze, ze mija.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja