"Piskle" wyfruwa z gniazda.

19.06.04, 20:55
"Chowasz "20+ a teraz mowi wyprowadzaam się!
Macie doświadczenia w tym temacie?
Jak toto znieść?
Bo my z mzonką,od tygodnia z nosami do samej ziemi.
ps
Nawet pifko nie pomaga,a wręcz przeciwnie,wprowadza w czarny nastroj.
Wiem ,że nic zrobic (sensownego) nie można,ale??
    • axsa Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 19.06.04, 21:25
      Mnie taka sytuacja nie dokuczyła, bo to była wyprowadzka kilka ulic dalej.
      A tak naprawdę to okazało się, że to świetny sposób na zacieśnienie więzów /we
      wszystkie strony/, zweryfikowanie swoich ocen i poglądów na różne sprawy i nowe
      pokłady wolnego czasu np. na wizyty u dziecięcia, na beztroskie wyjazdy we
      dwoje, itp.
      Podnieście głowy i nosy.
      Zacznijcie szukać dobrych stron takiego stanu rzeczy.
      • glodn-y Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 19.06.04, 21:42
        Dzięki za pocieszenie.
        Ale słucham od tygodnia.
        -
        Mzonka
        -kto mu zrobi śniadanie,kto przygotuje kanapki do pracy?
        glodny
        -g .. mnie to obchodzi
        Mzonka
        -a czy będzie gorący obiad po pracy.
        glodny
        -g.... mnie to obchodzi
        I tak cały tydzień,jeszcze jeden i przerobie się na szambiarke
        ps
        Tylko dla was 40+
        jednak serduszko pika
        • antyproton Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 19.06.04, 21:46
          Jezeli nie musiales kupic mu mieszkania + umeblowanie lub placic za wynajem
          to ja bym jeszcze na taksowke dal .
          I tak na obiadek do mumusi przyjdzie 4 razy w tygodniu.
          I rzeczy do prania podrzuci.

          Wiem , bo sam tak robilem .
          • warum Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 19.06.04, 21:55
            Glodny, Ty cierpisz,ze zona tak przezywa i musisz tego wysluchiwac, czy zal Ci
            zamkniecia pewnego rozdzialu w zyciu? Kiedys te pepowine trzeba przeciacsmileZ
            korzyscia dla wszystkich - byle syn nie pojechal od razu na koniec swiata.Glowa
            do gory!
            • glodn-y Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 19.06.04, 22:09
              wiem wiem ,masz rację.
              warumku to jest moj pierwsz raz (nie myl ze stratą d.....)
              fakt
              rodzice są p.... na punkcie jedynaka.
              tym bardziej,że 2ga strona????
              ale to nasze mniemanie ,ale coś w tym jest?
          • glodn-y Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 19.06.04, 21:57
            Mieszkania nie.
            Ale dzisiaj usłyszalem ,że monitor 17LCD ,zmywarka,no ew.tele 32"
            to przydałoby się.
            Nie wspomnę o podobno wymazonych meblach do sypialni.
            Nie myśliszm ,że to lekka przesada,mnie w tym wieku materac dmuchany zadowalał,
            • kurumka Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 19.06.04, 22:58
              To się daje przeżyć, naprawdę. Wiem, bo moje dwa już wyleciały. Wprawdzie liczę się z tym, że w każdej chwile mogą wrócić, bo mieszkają tak trochę po wariacku. Ale jestem pewna, że nawet jak wrócą to nie na długo.
              Po czasie widzę dziś więcej tego dobrych stron, niż złych. I to nie tylko dlatego, że mam mniej sprzątania itp.
    • jej_maz Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 00:47
      Ale masz fajnie.
      • ada296 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 01:06
        moje czasami pyskują, że gdy skończą 18 lat....
        wtedy odpowiadam : rzeczy brać i na swoje
        do pracy, zarobić, zaspokoić swoje potrzeby materialne tymi zarobkami i robić
        co się chce
        żadnych dzieci niańczyć nie będę
        ale...
        jestem egoistką
        moje, dla mnie itd.
        te kobiety wybrane będą złe niedobre
        z punktu
        nie wiem jak sobie z tym poradzę
        śniadań nie będą robić
        (ja często nie robię)
        obiadów dwudaniowych robić nie będą
        (ja nie robię)
        okropne kobiety to będą
        i pewnie wolałabym, zeby to z dala ode mnie się działo
        dwie ulice (nie dalej)
        ufff
        cieszę się, że to dopiero za kilka lat...
    • wywrot53 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 01:34
      MOje dziecię ma chlopaka.
      Ale najchętniej przytargała by ten cięzar do chałupy, zeby tylko nie opuszczac
      mamusisad
      Ale nic z tegosmile
      Nie ze mna te numerysmile
      Wole płacić za mieszkanie niż mieć na karku.
      Własnie ja do teog namawiamsmile
      • ada296 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 01:38
        też tak myślę
        wynajmę cośkolwiek byle dalej ode mnie
        ale nie za daleko
        chociaż ma świadomość, że mogą sobie iść daleko
        i wtedy wyjdę za mąż
        co by ten mąż się mną opiekował
        i już smile)
        • dan8 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 04:18
          Bodziu , podam przyklad z mojej bliskiej rodziny.
          Mlody czlowiek przyzwyczajony przez mamusie do tego,ze wszystko robila za
          niego,lacznie z czyszczeniem butow,
          zdal mature i pojechal na uniwersytet 1200km od rodzinnego domu.
          Wpadl w gleboka wode,nie tylko sam musial budzic sie,zeby zdazyc na
          wyklady,musial myslec o jedzeniu,praniu,prasowaniu i o tym,zeby otrzymane
          pieniadze starczyly na caly miesiac.
          Poczatki mial trudne , ale po roku ,dostrzegl,ze wiele rzeczy potrafi zrobic sam
          Dla jego mamy byl to trudny okres,zamartwiala sie wszystkim,meczyla go
          telefonami,dopoki nie pojechala i nie zobaczyla jak syneczek radzi sobie.
          A zaczal radzic sobie doskonale,uczyl sie,troche dorabial,zrezygnowal z
          akademika,wynajal mieszkanie,umeblowal,nauczyl sie gotowac,prac,prasowac.
          Teraz ma juz skonczone studia,pracuje i drugi kierunek studiuje zaocznie.
          Mowi,ze to oderwanie od rodzinnego domu bardzo dobrze mu zrobilo,bo nauczyl sie
          samodzielnosci.
          • jej_maz Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 05:10
            Jakbym moogl, to swojego bym dzisiaj wyslal do tego samego miasta o ktorym
            piszesz; nie dosc ze na drugim koncu swiata to jeszcze po przekatnej... bilet w
            jedna strone.
          • dan8 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 13:07
            hej,Mialo byc zaadresowane do Glodnego a nie do Bodzia smile
    • ibiskus45 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 10:17
      ... i posłużę się słowami poety-satyryka:
      "Moja żona to mądra niewiasta,
      Moja córka przoszę Państwa dorasta,
      Moja żona więc z głebi fotela,
      Rad mojej córce udziela:
      - Nie szukaj dziecko mołojca,
      nie trzeba, popatrz na ojaca.
      Na oko nikt się nie wyzna,
      A jednak mężczyzna ,,, "
    • alfredka1 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 12:39
      Głodny, doskonale cię rozumiem. Gdy nasze pisklę "wywędrowało" z domu,myślałam
      że świat się kończy i do tego te koszmarne, defetystyczne myśli w rodzaju: jak
      ona będzie wracała wieczorem to ją napewno ktoś napadnie bo to obca dzielnica,
      a może otworzy drzwi jakiejś wrednej niebezpiecznej
      sąsiadce /sąsiadowi/.Budziłam się wnocy przerażona, nic tylko histeria
      matczyna /wodnik był wtedy gdzieś w Afryce/.Na siłę powstrzymywałam się aby nie
      jehcać do niej bez zapowiedzi i udało się, jakoś "oprzytomniałam".I gdy po
      kilku latach zamieszkaliśmy znów razem, to cichuteńko marzyliśmy o wlasnych
      kątach, mimo że nigdy ale to nigdy nie było między nami zwad.Głodny miły,
      zaciśnijcie zęby, to trzeba przeżyć, no i nie pokazujcie "pisklęciu" jak
      cierpicie.... tylko troszkę.. Pozdrawiamy wraz z wodnikiem
      • verbena1 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 13:31
        Moje "piskle" wyfrunelo nagle i niespodziewanie na drugi koniec swiata. Miala
        pobyc troche i wrocic. Niestety. Wielka milosc, studia, zachlysniecie sie
        swiatem. Pojawil sie szybko dzidzius ,skonczyla studia, ma bardzo zaradnego i
        kochajacego meza.
        Zaczynali od kupowania mebli,lyzek,ubran na pchlich targach. Dostali twarda
        szkole zycia. Sami zbudowali wszystko, ja nie moglam,z racji odleglosci w
        niczym pomoc. Przezywalam to bardzo ale w glebi duszy wiedzialam ,ze corka da
        sobie rade.
        Dlatego radze Ci,Glodny, uwierz w swoje dziecko, poradzi sobie a jak nie to
        zawsze bedzie mial rodzicow w poblizu.
    • przyjemniaczek2 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 13:20
      glodn-y napisał:

      > "Chowasz "20+ a teraz mowi wyprowadzaam się!
      > Macie doświadczenia w tym temacie?
      > Jak toto znieść?
      > Bo my z mzonką,od tygodnia z nosami do samej ziemi.
      > ps
      > Nawet pifko nie pomaga,a wręcz przeciwnie,wprowadza w czarny nastroj.
      > Wiem ,że nic zrobic (sensownego) nie można,ale??

      Pisklę wyfruwa? To niby powód do smutku? To tylko kolej rzeczy, tak chce matka
      naturasmile
      Trzeba się cieszyć, że pisklę nauczyło się szybko same latać...A że czasami
      może połamać sobie skrzydełka? Nieszkodzi, każdy musi uczyć się na błędach,
      najlepiej własnychsmile.
      Głodny, głowa do góry, ciesz się ze swego orła, podziwej se, jak mu loty będą
      szłysmile))

      przyjemniaczek2
      • przyjemniaczek2 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 14:03
        przyjemniaczek2 napisał:

        > glodn-y napisał:
        >
        > > "Chowasz "20+ a teraz mowi wyprowadzaam się!
        > > Macie doświadczenia w tym temacie?
        > > Jak toto znieść?
        > > Bo my z mzonką,od tygodnia z nosami do samej ziemi.
        > > ps
        > > Nawet pifko nie pomaga,a wręcz przeciwnie,wprowadza w czarny nastroj.
        > > Wiem ,że nic zrobic (sensownego) nie można,ale??
        >
        > Pisklę wyfruwa? To niby powód do smutku? To tylko kolej rzeczy, tak chce
        matka
        > naturasmile
        > Trzeba się cieszyć, że pisklę nauczyło się szybko same latać...A że czasami
        > może połamać sobie skrzydełka? Nieszkodzi, każdy musi uczyć się na błędach,
        > najlepiej własnychsmile.
        > Głodny, głowa do góry, ciesz się ze swego orła, podziwej se, jak mu loty będą
        > szłysmile))
        >
        > przyjemniaczek2

        ....aaaaaaaaaa, w ogóle, to ludzie jakieś mazgaje nie z tego świata....nie to,
        co ptaszkismile, kopa w tyłek i sru mi z gniazdasmile))

        przyjemniaczek2smile
    • dado11 Re: "" wyfruwa z gniazda. 20.06.04, 14:28
      Moje slonko wymachiwalo mi wyprowadzka ze dwa lata. W koncu uslyszlo fora ze dwora i zniknelo
      na 2 dni. Potem pojawila sie kartka z przeprosinami, a zaraz potem slonko osobisciesmile Od tamtej
      pory jakos sie nie pali ani do wyprowadzania, ani do innych takich. Natomiast wie, ze predzej czy
      pozniej i tak musi odejsc na swoje, nie wchodzi w gre jakiekolwiek laczenie pokolen pod naszym
      dachem. I ta swiadomosc jakos ladnie wszystko ustawia.
      Zarowno nas jak i core; my robimy plan piecioletni i jak wszystko dobrze pojdzie to go zrealizujemy,
      a ona na razie tylko plan roczny, ale dobre i tosmile))
    • mc424 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 24.06.04, 21:05
      takie są koleje życia.Wszyscy kiedys wyfruwamy z gniazda , zakładamy
      własne ,chowamy pisklęta które tak jak my wyfruwają , i z tym trzeba sie
      zgodzić, Dla mnie najważniejsze jest to , ze chodź wyfruniemy i choć mamy swoje
      gniazdo to i tak najlepiej czujemy sie w gnieżdzie u rodziców i dobrze jesli
      zawssze mozemy to gniazdo odwiedzić jak mam źle i jak nam dobrze.Dlatego nie ma
      się czym martwić piskle i tak zawsze bedzie naszym pisklęciem bez wzgledu gdzie
      ma gniazdo.
      • kanoka Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 24.06.04, 21:44
        Podciągnełaś wąteksmile - dzięki za piękną i mądrą wypowiedź...
        A tak bardziej osobiście -rok temu wyprowadził się mój dorosły syn. Wynajął
        mieszkanie, nie, nie z dziewczyną. Ma dziewczynę z innego miasta, która
        jeszcze się uczy i dojeżdżają do siebie. Było mi dziwnie, bo syn jest z tych
        zgodnych, dbających o własną wygodę i ciepełko. Wszystkiego bym się prędzej
        spodziewała, niż jego wyprowadzki. Myślę też, że bardzo kocha tą swoją
        dziewczynę, chociaż do ślubu się nie śpieszą...
        Syn wpada do nas często, czasem ze swoją dziewczyną. Początkowo trudno mi się
        było przestawić, i chociaż nic po sobie nie dawalam poznać, odbierałam to jako
        rodzaj "porzucenia" domu "w którym miał tak dobrze" i nas...No, bo gdyby ślub,
        albo gdyby mieszkali razem, to rozumiem, ale tak? Ale pomyślałam sobie, że to
        dobrze, że chce być dorosły, nie oglądąć sie na mamę i tatę, prowadzić własne
        życie i brać za nie odpowiedzialność. Dopiero bym sie martwiła, gdyby trzymał
        sie wiecznie mamuśki i tatuśka, przecież to dorosły facet.
        I myślę, że kiedy córka będzie się wyprowadzać, zaakceptuję to łatwiej nie
        dlatego, że "córka", ale że ten pierwszy raz mam już za sobą. Natomiast mąż
        traktuje to bardziej naturalnie - jak piszesz, takie są koleje życia .....
        A tak z przymrużeniem oka, to myślę, że i wśród ludzi, jak i wsród ptaków,
        są "gniazdowniki" i "zagniazdowniki" i te pierwsze zawsze bardziej będą
        przeżywały wyfruwanie pisklaka zgniazda....
        knk
        • mc424 Re: "Piskle" wyfruwa z gniazda. 24.06.04, 22:57
          masz rację, tak jest , ładnie to ujęłąś "zagniazdowniki" i "gniazdowniki".Choć
          do wyfruniecia moich jeszcze ma troche czasu , to Cie rozumię.Moj brat własnie
          wypuścił piskle z gniazda i przezywa to samo co Ty.Pewnie jest tak , ze w
          każdej chwili myslisz , co robi, i nie chodzi to o troske ze głodny ,ze
          nieuprał czegośc itp. ale o to ze brak jest jego głosu , jego obecnosci, Wiem
          ja mam to samo jak wyjeżdża moj mąż czy dzieciaki na wakacje, niby duzo wolnego
          czasu , niby mozna nadrobić zaległości a jakie plany , zrobię to czy tamto i co
          i nic ,zaleglosci rosna i tylko czeka sie na ten moment aby dom znów wypełnił
          sie ich obecnoscią.Chyba jesteśmy "gniazdowniczki" smile
Pełna wersja