Nasze fobie, narowy i taksje

20.06.04, 18:55
Przyznam sie, tylko prosze sie nie smiac: boje sie mostow, kladek nad
ulicami, wiaduktow, estakad itp. Samochodem, autobusem, rowerem nawet -
prosze bardzo, ale na wlasnych nozkach - za nic! Wiec albo z zamknietymi
oczami jestem przeprowadzana za raczke, albo, jak mostek krotki sama go
przebiegam jak najszybciej, starajac sie patrzec w niebo, a w przypadku
kladek dla pieszych w miescie po prostu nadkladam drogi do najblizszego
skrzyzowania, czy pasow, zeby przejsc na druga strone ulicy.
Najgorzej bylo w Paryzu - qrcze tyle tam pieknych mostow, a ja kombinowalam
tylko jak kon pod gore, jak tu je ominac smile
Macie jakies rownie glupie fobie?
    • marialudwika Re: Nasze fobie, narowy i taksje 20.06.04, 19:01
      Mam lek wysokosci sad Nad innymi musze pomyslec.
      ml
      • marialudwika Re: Nasze fobie, narowy i taksje 20.06.04, 19:02
        Odraze budza u mnie pajaki i cmy,brrrrrr!!!!
        ml
    • wedrowiec2 Re: Nasze fobie, narowy i taksje 20.06.04, 19:08
      Nie przepadam za jazdą windą, nie wpadam w uwielbienie na widok pająków i skąpo-
      czy wieloszczetów, ale to jestem w stanie pokonać. Istnieją za to miejsca, do
      których unikam jak mogę. Lęk jest irracjonalny. W tych miejscach jest coś
      złego. Mimo że do strachliwych osób nie należę, czuję niepokój, strach, mam
      duszę na ramieniu. Kilka miesięcy temu otwarto wielki hiper(mega)market. Byłam
      tam raz. Więcej nie pójdę. Czułam się tam obrzydliwie. Jak osoba z agorafobią i
      lękiem wysokości na szczycie wieżysmile
    • axsa Re: Nasze fobie, narowy i taksje 20.06.04, 19:38
      Tunele i przejścia podżiemne.
      • ewelina10 Re: Nasze fobie, narowy i taksje 20.06.04, 20:08
        Kiedy jest ciemno a jestem sama...... to boję się duchów, chociaż w nich nie
        wierzę. Całkiem poważnie sad
        • foxal Re: Nasze fobie, narowy i taksje 21.06.04, 05:28
          ewelina10 napisała:

          > Kiedy jest ciemno a jestem sama...... to boję się duchów, chociaż w nich nie
          > wierzę. Całkiem poważnie sad

          Nie wierze, a jednak ...

          Sugeruje sprobowac porozmawianie z takimi wyobrazalnymi duchami - traktujac je
          jako przyjaciol. Jestem przekonany, ze pozbedziesz sie tej fobii a zyskasz paru
          opiekunow.
          • bodzio49 Re: Nasze fobie, narowy i taksje 21.06.04, 14:36
            Mam chyba szczęście. Żadna z tych rzeczy mnie nie prześladuje. No, może prawie
            żadna. Mam coś innego. Jakiś rodzaj dysleksji czy coś podobnego. Kiedyś tak
            dokładnie się nie badało. Syn, który to odziedziczył niestety, ma nawet w
            szkole pewne ułatwienia. Dlatego może właśnie tak źle reaguję na coraz to nowe
            słowa wciskane na siłę do naszego języka.
            Nie dość, że trudno to zapamiętać, nie wiadomo jak się pisze to jeszcze często
            używane są w niewłaściwym znaczeniu.
            Kiedyś jeździło się na szkolenia, warsztaty, treningi. Komu to przeszkadzało?
            Od jakiś 2 lat jeździ się na kołczing (tak się mówi). Na nic się zdały moje
            złośliwe dowcipy, ostrzeganie koleżanek by nie dawały się byle komu
            wykołczować. Porażka. Weszło na stałe do języka. Teraz czytam „taksja” i znowu
            stres. Co za cholera? Ale lece do słownika i czytam: reakcja ruchowa swobodnie
            przemieszczających się niższych zwierząt i roślin na fizyczne bodźce
            kierunkowe. Biologia, uff... miałem prawo nie wiedzieć. Nie zaliczam się też
            do tych niższych. I już w oczach mam złośliwe hmm ogniki i rusza wyobraźnia.
            To mam nieźle rozwinięte he, he.
            Na szczęście przypomniałem sobie w porę, że sprawa dotyczy moich ulubionych
            forumowych przyjaciół. mam nadzieję, że to zbyt wyszukane słowo by się
            przyjęło.
            Pozdrawiam serdecznie i bez obrazy.
            • instant Re: Nasze fobie, narowy i taksje 21.06.04, 15:39
              Pewnie, ze bez obrazy, Bodziu-organizmie wyzszy smile)
              Ale taksja to rowniez "reakcja, najczęściej ruchowa, w której ciało porusza się
              od lub do bodźców" i to wlasnie mialam na mysli, czyli cos, co nas podswiadomie
              przyciaga, albo odrzuca, chociaz obiektywnie nie powinno.
              Podzielam Twoja fobie, jesli chodzi o kretynskie kalki jezykowe, zwlascza w
              nazewnictwie zawodow i funkcji, ktore maja od lat przyjete odpowiedniki w
              jezyku polskim. Dlaczego sprzedawca, czy handlowiec musi byc salesmanem? a
              glowna ksiegowa account managerem,i to dopiero po "interwju" przeprowadzonym
              przez managera od "hjuman resurs"....przeciez to wszystko za te same zlotowki,
              a nie za "bugsy" czy inne "juro" smile)
              Pozdrawiam
              i.
              • marialudwika Re: Nasze fobie, narowy i taksje 21.06.04, 16:48
                Powyzsza fobie dziele z Wami,brrrrr!!!!!Czasami czytajac zastanawiam sie co to
                za slowo....
                ml
    • jej_maz Re: Nasze fobie, narowy i taksje 21.06.04, 17:56
      Jako dziecko mocno pogryzl mnie wilczur. Zostalem klinicznym przypadkiem tzw.
      kynofobii; przechodzilem na druga strone ulicy widzac pekinczyka. Ktos poradzil
      mi zafundowac sobie psa - mialem boksera przez 12 lat i rzeczywiscie podzialalo
      jestem wolny od tej fobii i nie moge sie doczekac kiedy kupimy nastepnego
      czworonoznego czlonka rodziny.
      • mammaja Re: Nasze fobie, narowy i taksje 21.06.04, 19:42
        Niecierpie niskich,zamknietych pomieszczen typu jaskinie, bunkry ,zwalczylam
        to czesciowo przepychajac kiedys kajak pod trakcja kolejowa w tuneliku takim,ze
        trzeba bylo isc na czworakach (albo przenosic "wierzchem"nadkladajac pare km )
        wiec w polowie tego tunelu myslalam ze umre - ale juz teraz umiem nie
        myslec.Jednak gdyby zepsula sie winda,to po jakims czasie nie wiem co by bylo.
        Kilkanascie lat temu mialam "nieprzejemne odczucia" w jaskini Mroznej - ale
        poniewaz bylam z dzieckim tez jakos wytrzymalam. Ale uczucie duszenia sie jest
        b.nieprzyjemne. Juz do jaskin nie wchodze.Innych fobii chyba nie mamsmile)
Pełna wersja