Do Tych które To zrobiły..........................

24.06.04, 22:37
Ciężko się przyznać ale lata temu zgłupiałam , nie było mieszkania, na kupie
a mama i bratem w pokoju z kuchnią i juz dwoje było dzieci.co robić stało
się .....
To było w czerwcu roku pamiętnego . we wrześniu tego samego roku moje młodsze
11-miesięczne łapie wirusowe zapalenie opon mózgowych.tak mówią ale tak do
końca nie wiadomo
Trzy dni Małego w szpitalu, już grasuje po łóżeczku żywotny .jutro do
wypisu.. podają mu penicylinę ........ma wstrząs zapada w śpiączkę
dwa następne dni nic i rano dnia następnego.......bardzo mi przykro ale
dziecko w nocy umarło.
Wycie pod szpitalem, nieludzkie głośne.nikt nie pomaga. nawet kropli nie dali
mąż pod prąd autem.ledwie wyszedł cało
kostnica maleńkie ciałko na strasznym kamiennym stole...PRZYTULIĆ ZAGRZAĆ,
nie mogę i znów wycie takie bezgłośne pękam z bólu
PIELUCHA, SMOCZEK GRZECHOTKA WSZYSTKO NA OSTATNIĄ DROGĘ
Starszy syn 2 latka nie może otrząsnąć się po ujrzeniu brata w trumnie
Mam pilnować mamy mojej ........wiesza się
upilnowałam ale ja jak w malignie.nie wolno płakać .dziecko leży w wodzie
i śni misię że dwoje kąpię i jednego wyciągam młodszy topi się
Nie płakać nie ,,mogę i szpital ledwie żyję
Ukoi następne dziecko i co obumiera 5 miesięczne ...styczeń roku następnego
Rwa ze mnie na żywca .mróz trzeba pochować .mąż w zmarzlinie zakopuje.był
znów syn
długo długo nic i jest ....86r Czarnobyl lugol strach o dziecko
Leci ciąża ...święta wielkanocme szpital. zakładają szew .......wychodzę za
trzy dni atak woreczka żółciowego.....straszne znów szpital i.operacja jestem
5-mcy w ciąży.budzę się jak mnie szyją ....ból strach........czy przeżyło
dziecko .............no i wreszcie mam córka -bezglutenowa choroba trzewna
aceton w żoładku...jakoś wychodzimy .Dziś myślę że nie wolno zabijać i nic
tego nie tłumaczy .......................ja poniosłam dotkliwą cenę ..dziś
córce i synowi mówię kategoryczne .myślcie co robicie bo .kara będzie
dotkliwa Ruda
Zapadam w malignę
    • kanoka Re: Do Tych które To zrobiły..................... 24.06.04, 23:13
      Iwonko, to straszne, co piszesz, ale nie możesz żyć w ciągłym poczuciu winy i
      kary, bo i sobie i rodzinie zniszczysz zycie.
      Bardzo, bardzo Ci współczuję, przeżyłaś tragedię - śmierć maleńkiego dziecka,
      ale ja nie wierzę w żadną winę i karę....Pomyśl, że tyle przeszłaś i dałaś
      sobie radę, że jesteś silnym człowiekiem, masz miłość i zrozumienie męża,
      miłość córki....to ogromnie dużo.
      Pozdrawiam z całego serca
      knk
    • ada296 Iwonka 25.06.04, 01:34
      moge powtórzyć treść postu Knk
      bo nie wiem co napisać
      i pewnie wiele z nas nie wie
      każda czyta Twój wątek
      i zanurza się w swoje myśli, wspomnienia, przeżycia
      i tylko przez głowę przebiega myśl, ze kobieta musi tak wiele doświadczyć
      ale ja też nie wierzę w winę i karę
      dostajemy od życia po głowie
      jedna tak, inna inaczej
      ale musimy się podnieść i iść dalej
      więc podnosimy się i idziemy

      Iwonka
      bardzo Ci współczuję
      wiem, że to są przeżycia które nie są obojętne dla życia, odczuwania, myślenia,
      istnienia

      chyba zgubiłam sens...

      pozdrawiam
    • sorta Re: Do Tych które To zrobiły..................... 25.06.04, 01:56
      Witaj Ruda. Twoje dwa ostatnie watki wskazuja wyraznie, ze natychmiast, ale to
      natychmiast powinnas wziąć sie w garść...... Nie czekaj z tym - forumowe
      zrozumienie moze pomóc ale lepsze bedzie duża dawka swiezego powietrza i
      solidne, absorbujace zajecie.
      Wszystko przejdzie , bedzie dobrze. Trzymaj sie cieplutko smile)
      • iwonnkaa Re: Do Tych które To zrobiły..................... 25.06.04, 09:07
        Witajcie ,to już 22lata temu i ja wtedy tez miałam lat 22.Byłam mężatką ale z
        powodu ciągłych kłótni z moją mamą i bratem (trunkowym) gdzieś zagubiła się
        wówczas troska o mnie i opiekuńczość .Byłam sama to znaczy ONI wszyscy byli ale
        tak obok zajęci swoimi kłótniami i awanturami. Ja byłam ale zdana sama na
        siebie, nie miał kto posiedzieć przy mnie w nocy w szpitalu, obce pacjętki
        pomagały mi w pierwszą najgorszą noc.Moja mama była kochana ale też była mało
        zapobiegliwa i być może mieli za mało wyobrażni, Nauczyłam się liczyć tylko na
        siebie i tak mi zostało. Mąż dorósł dziś świata by mi przychylił i sam
        zastanawia się dlaczego najlepsze lata naszego życia były takie dla mnie podłe,
        nie umie zrozumieć samego siebie i swojego postępowania.
        Ale w mojej psychice to już nic nie zmieni mam głęboką ,szarpaną ranę i do dziś
        nie zabliźniła się ani na centymetr.Patrząc zperspektywy mojego życia to
        jeszcze wiele mam Wam do opowiedzenia , nie wiem dlaczego moja skromna postać
        jak odgromnik przyciągała złą rzeczywistość, a może byłam zbyt oddana
        przyjaciołom i rodzinie. Dostałam potężnego kopa od życia, nie potrafię
        polegać na innych, nawet na mężu który niby kocha ale .........Cały czas myślę
        sobie że chcę żyć tylko do chwili kiedy będę mogła sama spełniać swoje
        higieniczne obowiązki, nie chcę być na kogokolwiek pomoc zdana, może się mylę (
        bo w sumie dzieci mam wrażliwe)ale nie chcę tego doświadczyć . Jeszcze dziś
        mnie ściska jak przypomnę sobie to wszystko . Odrębną kwestią jest sposób
        wychowania mojego męża, teściowie nic Go nie nauczyli (chodzi o emocjonalną
        strefę zycia) nie umie współczuć, ........Ale to inna bajka Pozdrawiam Ruda
        • kanoka Re: Do Tych które To zrobiły, lub nie... 25.06.04, 13:52
          Iwonko, dobrze , że sie odezwałaś, bo już sie o Ciebie obawiałam, po końcówce,
          że 'zapadasz w malignę'. W nic nie zapadaj i tak jak radzi Ci Sorta, weź się w
          garść i to jak najprędzej! W terapeutyczne działanie "solidnego, absorbującego
          zajęcia " ja też wierzę, a jeśli to nie pomoże, porozmawiaj kochającą
          psiapsiółą, albo z mądrym psychologiem o swoim problemie- tylko gdzie takiego
          szukać?
          I nie obwiniaj sie o wszystko - do zrobienia dziecka potrzeba dwojga, do
          decyzji o aborcji z reguły też, ale i tak głos decydujący ma kobieta, bo to na
          nią ZAWSZE spadną wszystkie konsekwencie dokonania lub nie aborcjii.
          I to nieważne, która kobieta jej dokonała, a która nie, wszystkie
          jechałyśmy/jedziemy na tym samym wózku, na którym posadziła nas Matka Natura i
          Społeczeństwo i dlatego Solidarność wśrod nas obowiązuje w tym trudnym
          temacie...tak myślę...
          pozdr
          knk
          • bet-ka Re: Do Tych które To zrobiły, lub nie... 25.06.04, 17:05
            Iwonnko, wybacz sobie. Postaw grubą kreskę i zacznij iść do przodu. jesteś
            silna, bo trzeba olbrzymiej siły, by przetrwać takie cierpienie. Zaopiekuj się
            sobą troskliwie, bądź dla siebie dobra. To nie była twoja wina. Ania.
            • iwonnkaa Re: Do Tych które To zrobiły, lub nie... 25.06.04, 21:09
              Trudno sobie samej wybaczyć bo ciągle gdzieś w podswiadomości jest ten
              koszmarny widok kostnicy, mimo że minęło już tyle lat czasami śnię o grobach
              cmentarzach i szukam grobu synów . Moje zycie mogło by być kanwą niezłej
              powieści Mimo wszystko staram się być pogodna lubię dowcip cięty acz
              inteligentny (monty), uwielbiam szermierkę słowną. Pracy to mam w bród
              (prowadze firmę reklamową szyjemy wielkie balony reklamowe i flagi )), kontakty
              telefoniczne z ciekawymi ludżmi,ale przychodzi taki dzień że WYŁABYM do
              księżyca .Czasem trudno wytrzymać samej z sobą . Jestem zgorzkniała i walę
              prawdę w oczy, nie wszyscy to mogą przyjąć bez gniewu, jakoś przestałam się tym
              przejmować.Nie obchodzą mnie ploty i ludzka opinia ,robię tak jak mi wygodnie
              nie krzywdząc innych. I wierzcie mi albo nie ale jestem przekonana o ludzkiej
              karmie i odpowiedzialności za czyny. Jedną namacalną kara było zmarnowanie
              sobie zdrowia i to jest pewne, wszystkie póżniejsze kłopoty to efekt
              zniszczenia mięśni. Paskudnie Wam tu zachlapałam na czarno ale cóż dobrze że
              miałam gdzie i zrozumiałyście mnie Dzięki Ruda
              • bet-ka Re: Do Tych które To zrobiły, lub nie... 25.06.04, 21:29
                Jak to się dzieje, że my kobiety mamy skłonność do brania na siebie
                odpowiedzialności za winy popełnione i niepopełnione? (to nie do ciebie Iwonko,
                tylko taka ogólna refleksja) A może mężczyźni czują tak samo, tylko mniej o tym
                mówią?
                A może to tylko moje wrażenie?
                • kanoka Re: Do Tych które To zrobiły, lub nie... 25.06.04, 21:34
                  bet-ka napisała:

                  > Jak to się dzieje, że my kobiety mamy skłonność do brania na siebie
                  > odpowiedzialności za winy popełnione i niepopełnione? (to nie do ciebie
                  Iwonko,
                  >
                  > tylko taka ogólna refleksja) A może mężczyźni czują tak samo, tylko mniej o
                  tym
                  >
                  > mówią?
                  > A może to tylko moje wrażenie?
                  Hej, witaj Betko!
                  Może to temat na wątek?
                  pozdr
                  knk
    • ann694 Re: Do Tych które To zrobiły..................... 25.06.04, 21:50
      Miła Iwonko!
      Sądząc po twoich ostatnich listach jesteś w nienajlepszej kondycji duchowej.
      Martwi Cię przyszłość ,roztrząsasz, analizujesz to co było przed laty.Tak nie
      można.Życie każdego człowieka składa się z dni słonecznych kiedy chciałoby się
      wziąść cały świat w ramiona i nocy kiedy problemy rozrastają się do
      monstrualnych wymiarów,nie pozwalają zasnąć.Znam to i wierzę że złe chwile w
      Twoim życiu nie przesłonią uroków i radości dnia dzisiejszego.Życzę Ci tego z
      całego serca.Ujęłaś mnie tym listem.Na tle tego forum,gdzie wszystko jest takie
      słodkie i bezproblemowe,wydaje się,że inni żyją w krainie szczęśliwości,Twój
      list jest dowodem na to że to tylko pozory.Chciałam nieraz napisać coś o swoich
      smutkach poradzić się,ale onieśmielały mnie posty innych,gdyż czułabym się jak
      ktoś w brudnych butach w salonie .Cieplutko Cię pozdrawiam.
      Anka
      • mammaja Re: Do ann694 25.06.04, 22:08
        Jeden potrafi pisac o swoich smutkach,drugi zamyka je gleboko na dnie serca.To
        nie znaczy ze ich nie ma.Buty zawsze lepiej wytrzec,a porownanie calkiem nie na
        miejscu,robi wrazenie zlosliwego.A my tu staramy sie nie byc zlosliwi
        poprostu.Co nie znaczy,ze nie potrafimy wspolczuc i pocoieszyc.Pozostaje w
        glebokim uklonie.Mm
      • iwonnkaa Re: Do Tych które To zrobiły..................... 25.06.04, 22:10
        Aniu już tak jest że ludzie boją sie byc może śmieszności i nie odkrywaja się
        do końca .Ja żyję i muszę troszczyć się o dom i rodzine i nie wprowadzać ich w
        stany depresyjne swoim czarnowidztwem .Jestem zodiakalnym rakiem z całym
        bogactwem inwentarza , dokładnie i książkowo. Mam szaloną intuicję (tylko nie
        do numerów toto)i dziwny zmysł który zawiaduje moim zyciem nauczyłam się go
        bezwzględnie słuchać . Moje życie to i dobre i złe chwile jak każdego ale nigdy
        zbyteczną i sztuczną wesołością nie pokrywam strachu i bólu. Nie mam już
        rodziców ani rodzeństwa (brat przepadł w świecie )mój mąż też nigdy nie miał
        kontaktów dobrych z matką swoją (25 lat się nie odzywamy)i zawsze możemy tylko
        polegać na sobie. Świat może i jest piękny ale ludzie dopełniaja karmę i tyle i
        nasze uczynki moszczą nam następne wcielenia (jestem katoliczką czy już nie ?)
        Pozdrawiam Cię napisz co Cię gryzie zobaczysz jak pomoże Jaśminowa Ruda
      • axsa Re: Do Tych które To zrobiły..................... 25.06.04, 22:16
        Słodko?
        A "tony" postów o kłopotach, problemach, dylematach, smutkach, trudnych
        sytuacjach?
        A wątki - mam problem,
        -co mam zrobić,
        -colerny nałóg,
        -czy wiesz co u ciebie w domu się dzieje?

        To tylko kilka przykładów.

        Ja widzę, że kiedy słodko to słodko, a kiedy indziej zupełnie odwrotnie - jak
        to na forum.
        • iwonnkaa Re: Do Tych które To zrobiły..................... 25.06.04, 22:37
          Myślałam ze być może więcek kobiet odważy się o tym opowiedzieć i o swoim
          zyciu....Widać albo Ich nie ma na tym forum .albo brak im odwagi a byłoby to
          bardzo dla nas ciekawe i oczyszczające takie katarsis.No ale trudno pozdrawiam
          Ruda
          • mammaja Re: Do Tych które To zrobiły..................... 25.06.04, 23:31
            Widac sa jeszcze inne przyczyny - dlaczego wymieniasz tylko dwa powody: albo
            ich nie ma na tym forum ,albo brak im odwagi.Mysle ,ze mozna jeszcze wymienic
            kilkanascie powodow dla ktorych nie wszyscy potrafia ,czy chca publicznie pisac
            o swoich tragediach.Jak ty potrafisz i jest to dla ciebie katarsis - to
            wspaniale. Ale zrozum, ze ludzie sa rozni i nie klasyfikuj ich odrazu w tylko
            dwu kategoriach. Moge cie zapewnic,ze mam czesty kontakt z ludzmi dotknietymi
            nieszczesciami i reaguja bardzo rozmaicie. Mysle ze znalazlas tu prawdziwie
            przyjazne slowa i zycze ci sil na dalsze zycie.
          • marialudwika Re: Do Tych które To zrobiły..................... 25.06.04, 23:51
            Jestem,jak Ty zodiakalnym Rakiem,tez zjego
            wszelkimi "dobrodziejstwami".Przezywam problemy innych,czuje je ,nawet jak o
            nich mi nie mowia,czesto bardzo sie z tym mecze,nieraz wydaje mi
            sie,ze "cierpie" za nich.Ale mam taka "racza" ceche,,ze tkwie w swoim
            pancerzu.Nie potrafie sobie ulzyc i tego jakos wyrzucic,choc wiem,ze to z
            pewnoscia by mi pomoglo!
            Reasumujac to przezylam wiele i rozumiem Ciebie,myslami jestem z Toba,jak to
            sie mawia,ale naprawde!Trzymaj sie!
            ml
            • iwonnkaa Re: Do Tych które To zrobiły..................... 26.06.04, 00:30
              Dlatego wyżaliłam się w sumie to do monitora i niby intymnie , ale też do
              ogromnej rzeszy czytajacych. Wiem że trudno o tym pisać ale mnie też trzeba
              było 22 lat na otworzenie się. Pomimo ze piszecie Moje Drogie o Waszej
              niewierze w czas kary za winy to ja uważam że niektórzy od razu mają wystawioną
              fakturę za przewiny. Jestem rozgrzeszona, odpuszczenie dał mi stareńki palotyn
              który w szpitalu pod samiutką Jasną Górą przychodził spowiadać . Pewnie
              normalny ksiądz wyszczuł by mnie psami z pod konfesjonału.Trudno pisać o tych
              sprawach ale wiele z nas zapłaciło a to zdrowiem a to nieudanym życiem lub
              samymi kłodami pod nogi. Nie wierzę w to że bez echa to przeszło, Wybaczcie mi
              ale ja też mimo wszystko jestem za wolnym wyborem ale uważam ze aborcja to zło.
              Tym bardziej ze ja organicznie biję się pożaru a nigdy nie widziałam go w
              realu , boję się ognia i śnią mi się czasem stosy palonych ciał . Okazuje sie
              że moja mama będąc ze mną w ciąży widziała ogromny pożar i przestraszyła się go
              nie na żarty . Ja mam odbite pięć palców na lędżwiach tam się złapała (naprawdę
              układ dłoni ) i boję się nieracjonalnie ognia,czyli co .być może lęk
              płodowy .Więc mimo wszystko nic nie przechodzi bez echa .Proszę odezwijcie się
              okaleczone i rozszarpane duchowo może sobie pomożemy a i innym pomożemy wybrać
              drogę .Liczę że przełamiecie opór i tak jesteśmy anonimowe w osobie bo wiadomo
              nasz nick zobowiązuje (przynajmniej inteligentne i ambitne osoby) a Takich Tu
              większość Pa zarzucam kotwicę na wyro , do jutra Ruda
              • verbena1 Re: Do Tych które To zrobiły..................... 26.06.04, 01:40
                Witaj, Ruda. Tak sie dziwnie zlozylo ,ze jestem rowniez zodiakalnym Rakiem i
                mam tez silnie rozwinieta intuicje. Mam dziwne wrazenie,ze probujesz zmusic nas
                do jakiejs wiwisekcji,ukorzenia sie ,wyznania grzechow. Powracasz do tematu ale
                nie dostajesz odzewu.
                Do tego ciagle nawiazywanie do winy i kary, spowiedzi ,odpuszczenia grzechow a
                moja intuicja dzwoni jak dzwon koscielny.
                Moze jestem zbyt podejrzliwa ale nie potrafie Ci zaufac, a dyskusja na bardzo
                intymne tematy na otwartym forum jest ponad moje mozliwosci.
                Wybacz ,jesli sie myle. Pozdrawiam...... Verbena
                • warum Re: Do Tych które To zrobiły..................... 26.06.04, 08:57
                  Dzieki Verbeno za wpis. Nie chcialam wczesniej sie odzywac, bo ...akurat ani
                  temat ani styl mnie nie zainteresowal. A przede wszystkim odczulam ten nacisk,
                  sformulowany nie wprost /czego nie cierpie/, do forumowiczek do" obnazanie
                  sie", bo to oczyszczasmile
                  Moze znak zodiaku ma znaczenie? ale drazni mnie kazda forma nacisku. Nawet tak
                  prosta i czytelna. I dodam celem wyjasnienia bezposrednio Rudej? - Moje poglady
                  na kazdy temat to suma przemyslen, obserwacji i doswiadczen . Co nie oznacza,ze
                  kazda moja wypowiedz dotyczy moich doswiadczen.
                  • iwonnkaa Re: Do Tych które To zrobiły..................... 26.06.04, 10:31
                    Witam to żaden nacisk po prostu miałam nadzieje na rozmowę z Kimś o podobnych
                    doświadczeniach, jeśli odebrałyście to inaczej wybaczcie ,już mnie nie ma
                    Przepraszam Ruda
                    • olga55 Re: Do Tych które To zrobiły..................... 26.06.04, 10:55
                      Trochę mi to trąci zabobonem.Faktycznie, silne przeżycia matki mogą mieć wpływ
                      na zdrowie dziecka,ale sporo jest zabobonow na ten temat. a sprawa winy i
                      kary???No cóż, znam wiele osób,które wiodą słodki żywot, robiąć małe i duże
                      świństewka i jakoś im nic. Znam też wspaniała osobę,ktorej całe życie to jedna
                      wielka droga krzyżowa, a ona nadal jest życzliwa dla ludzi,pomaga wszystkim, a
                      los karze ją nie wiadomo za co...
                      Aborcja to śliski temat,zwłaszcza w dzisiejszych czasach i wątpię,aby ktoś
                      nawet "anonimowo" chciał zwierzać sie z tego na forum,bo tak do końca
                      anonimowym się nie jest.
    • sorta Re: Do Tych które To zrobiły..................... 27.06.04, 16:53
      Cześć Ruda, jakoś siedzisz na moim sumieniu i mysle o Tobie bo
      widać było, że miałas jakieś emocjonalne problemy.
      Wycofałąs sie nagle bo usłyszałas, że ktos Ci nie ufa. Takie stwierdzenia choć
      dosadne nie powinny dziwic na forum, one są bardziej prawdziwe niz gdyby miało
      byc odwrotne. Takie jest prawo wirtualnego zycia.
      Wiem, że nie miałas w zamiarze wciągania w dyskusje na siłe ale tak to zostało
      odebrane bo troche tak wygladało.
      Nie trzeba się wycofywac . Jeśli musisz cos z siebie wyrzucic to wyrzuc. Nawet
      jesli nikt nie odpowie to przeczyta z cała pewnościa. A Tobie będzie lzej.
      A wróżby i zabobony ? Kazdy w mniejszym lub większym stopniu w nie wierzy,
      tylko nie kazdy sie przyznaje albo nie kazdy o tym wie.
      Odezwij sie i powiedz, ze wszystko OK smile))
      • iwonnkaa Re: Do Tych które To zrobiły..................... 27.06.04, 17:49
        Wcale nie jest okey, właśnie ogladam zdjęcia z moim już odeszłym i myślę sobie
        że w naturze nic nie zostaje bez kary . Każdy tłumaczy sobie to jak jemu
        wygodnie ale ja nigdy nie przyjmę do wiadomości że taka straszna rzecz jaką
        zrobiłam została bez echa. Tym bardziej mnie to boli ponieważ mój syn związał
        sie jakiś czas temu z dziewczyną w wieku mojej córki(18)i ona w pewnym czasie
        zgłosiła się z pretensjami ze jest w ciąży i że to napewno naszego syna i
        już .Myśmy podeszli do sprawy następując: udowodnij że jesteś a po urodzeniu
        jeśli rzeczywiście to naszego syna to przejmujemy pełną odpowiedzialność i
        tyle. I co okazało się że jej Bogobojna rodzina stwierdziła że SKROBANKA I ZE
        ONA NIE BĘDZIE SOBIE ŻYCIA MARNOWAŁA ??????????/Nas poraziło!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        I okazało sie ze panienka takich ojców miała więcej i nic nie było, ŻADNEJ
        ciąży. Najgorsze jest to jak ludzie tragicznie odbierają swój katolicyzm aż nie
        będzie przeszkadzał!. Potem nagina się sumiemie .Ja nigdy już nie przyłożę ręki
        do takiego barbarzyństwa . Uważam że jedni płacą szybciej inni póżniej ALE
        PŁACĄ WSZYSCY.Jav już mam zapłatę za sobą i okupiłam to strasznym stresem i
        łzami które do dziś są w moich oczach.Nic nie upoważnia nas do szastania
        ludzkim żywotem obojętnie jak to tłumaczymy. Ruda
        • bepeef w niewoli przeszłości... 27.06.04, 22:27
          Nie można zmienić przeszłości. Cokolwiek się stało - już się nie odstanie.
          Ważna jest teraźniejszość i przyszłość.

          Inna sprawa z tą "karą". Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć, że śmierć
          dziecka może być karą dla matki. Czym więc jest dla tego dziecka? Przecież to
          taki sam człowiek, jak matka. Nie żaden ulubiony przedmiot,
          który się odbiera "za karę".

          Natomiast już zupełnie nie rozumiem, jakie znaczenie ma jakość
          katolicyzmu rodziny dziewczyny Twojego syna.
          ---
          smile)
          B.
Pełna wersja