jej_maz
25.06.04, 20:57
Jezeli nie wiesz co jest twoim slabym punktem, to znaczy ze masz szczescie i
jeszcze sie nie odezwal, lub przyeskoczyl twoja kolejke pokoleniowa. U mojego
syna to zemby. Ma sliczne, rowne (no... troche - ale nie duzo - pomogla
ortodontyka), bardzo zadbane i wcale nie slabe. Problem polega na tym, ze
kilka lat temu dowiedzielismy sie, ze nie ma zarodkow na tzw. "drugie".
Chodzi o wszystkie "czworki", czyli cztery do kupy. Trudno, technologia
poszla do porzodu i sa juz implanty. Ale to nie wszystko; dzisiaj mial zabieg
chirurgiczny zwiazany z innym problemem. Zanika mu czesc dziasel,
przykrywajaca i jednoczesnie chroniaca ta wrazliwa nasade zemba. Zabieg
polegal na tym, ze spod jezyka, wycieto mu kawalki tkanki i niejako
"przyklejono" na miejsce zanikajacej. Nie jest to premanentne i musi byc
powtarzane co kilka lat. Poniewaz jest to wina genetyki - chlopak patrzy na
mnie z pretensja, ze cos musialem nie dorobic ja zas dziekuje Bozi, ze mam
dobre ubezpieczenie w pracy bo sa to bardzo drogie zabawy... o implanty niech
sie sam martwi jak mu mleczne wypadna

) Corcia ma ten sam problem - tym
razem wysylam ja z pretensjami o genetyke do mamy... w koncu nie wszystko
musi byc moja wina

)
Macie jakies doswiadczenie jezeli chodzi o raczej dziwne przypadki medyczne?
Moze ktos ma tez jakis slaby, "niedorobiony genetycznie" punkt? Jak sobie
radzicie?
PS. Ciekawe; ani ja ani zona i nikt w naszych rodzinach jak pamiec siega nie
mial takich problemow... hmmm... ciekawe po ilu pokoleniach cos moze sie
nagle "przypomniec".