Mezczyzna po 50

25.06.04, 22:22
Moj maz wpada ostatnio w jakas dziwna depresje. Mowi ,ze nic w zyciu mu nie
wyszlo,nic go juz nie czeka. Jest bierny i zniechecony , a za moment chce
nagle gdzies jechac cos zmieniac. Ma problemy ze snem jest bardzo humorzasty.
Czyzby to byla meska menopauza?
Nie wiem jak z nim postepowac, moze ktos ma doswiadczenie w tym wzgledzie?
    • marialudwika Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 22:33
      He,he,w Holandii wiekszosc ludzi ma depresje!!!
      ml
      • marialudwika Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 22:35
        Ale powaznie mowiac to mezczyzni wlasnie tak,jak piszesz ,przechodza ten
        okres.Nie jest to dla ich towarzyszek latwe,pociecha jest,ze to na szczescie
        mija.
        ml
    • omeri Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 22:34
      Oby nie chciał zaczynać wszystkiego od nowa!!!
      • verbena1 Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 22:42
        Masz racje Ml, tutejsi sa malo odporni na stresy i zmiany. Polak poszedlby z
        kolesiami na piwo i po klopocie ,a oni musza wszystko roztrzasac,dzielic wlos
        na czworo ,szukac przyczyn.
        Meczy mnie to ,jak probuje bagatelizowac to sie obraza ,ze go nie rozumiem.
      • oqo Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 23:08
        omeri napisała:

        > Oby nie chciał zaczynać wszystkiego od nowa!!!
        ---------------to może być to-bokobrody siwieją a fistaszki w głowiesmile
    • axsa Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 22:38
      To ma związek z andropauza. Trudno jednak ustalić jaki.
      Niezależnie od tej przypadłości w okolicach pięcdziesiatki "nachodzi" na
      mężczyzn okres rozliczeniowy.
      Analizują "wzdłuż i w poprzek" co im wyszło, a co nie i w większosci znanych mi
      przypadków powstaje ujemny bilans. Nie wiem dlaczego. I wtedy się zaczynają
      dołki i próby odrabiania wszystkiego, najlepiej zaraz.
      Jak postępować?
      Pewnie w każdym wypadku inaczej.
      Jednak zdecydowanie trzeba namówić na wizytę u lekarza.
      • verbena1 Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 22:46
        Axo, znasz mezczyzne,ktory da sie dobrowolnie zaprowadzic do lekarza?
        Moj luby nie chce o tym slyszec jak i o zadnych tabletkach. Bardzo oporny
        osobnik.
        • axsa Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 22:52
          Znam, ale musiałam różnych forteli używać. Nie skutkowały.
          Dopiero jak się wsciekłam i powiedziałam co myślę o tym certoleniu sie, to
          doznałam tej łaski, że poszedł do lekarza. Bardzo szybko te wizyty pomogły i
          teraz żaden lekarz niestraszny.
        • kanoka Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 22:58
          A dlaczego zaraz do lekarza, o ile nie jest to kliniczna depresja, no bo wtedy
          oczywiście tak!
          A jeżeli to tylko andropauza, to przecież normalna fizjologia starzenia się.My
          się starzejemy i oni też..... Wierz mi, z upływem lat mu przejdzie i oswoi się
          z tą sytuacją, a teraz bądż dla niego bardziej niż zwykle miła i wyrozumiała,
          wymyślaj różne wspólne zajęcia, tylko nie daj mu wejść sobie na głowę, bo
          potem go z niej nie spędzisz wink
          pozdr
          knk
          • axsa Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 23:02
            No właśnie jeśli andropauza to do lekarza po pomoc w złagodzeniu "doznań". Tak
            jak przy menopauzie.
            • kanoka Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 23:37
              Łagodzić doznania zawsze warto - i to wzajemnie, ale czy zaraz przy pomocy
              farmakologii?
              Jestem zdecydowanie za leczeniem wszystkich chorób, wszelkimi możliwymi
              środkami, ale z zasady jestem przeciwna "leczeniu" fizjologii, a za taką uważam
              proces starzenia się. Oczywiście starość powinna być godna, ale na to pracujemy
              całe życie - dieta, aktywność fizyczna i umysłowa i żadna cudowna pigułka nam
              tego nie zapewni.
              Leczenie hormonalne andropauzy u mężczyzn dopiero raczkuje, a o negatywnych
              skutkach stosowania HZT u kobiet, wiadomo coraz więcejsad(
              Myślę, że naturalne jest w pewnym wieku, (zarówno u kobiet, jak i mężczyzn),
              oglądanie się za siebie i robienie bilansu zysków i strat...Mamy do tego prawo -
              jesteśmy istotami myślącymi....I może być taki moment, że stwierdzamy, że nic
              się nie udało, że wszystko trzeba zmieniać! I często wtedy robimy głupoty -
              jest to syndrom zatrzaskujących się drzwi...
              Ale powinnien to być 'moment' i on przemija i znowu jest dobrze i....łagodzimy
              swoje doznania wzajemniesmile.
              knk


          • verbena1 Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 23:12
            No tak, musze byc bardziej mila i wyrozumiala tylko co zrobic ze swoja burza
            hormonow, ktora zaczyna mnie dopadac? Oj,nielatwo mamy oboje. Probuje na
            spokojnie ale chwilami nastepuja wyladowania i iskry sie sypia.
            Pocieszam sie ,ze na starosc uspokoimy sie oboje i bedziemy zgodnie chodzic na
            spacerki.
        • marialudwika Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 23:17
          Nie znam Verbeno!!!Oni tutaj to tylko "aspirientje" biorasmile))
          Ale ja mojego TZ juz nauczylam brac np. raphacholin,sukce,prawda?
          A przy rzekomym ataku serca,a do lekarza wygonilam na sile, okazalo sie,ze
          serce jak dzwon ale "za to" ma depresje!
          ml
          • mammaja Re: Mezczyzna po 50 25.06.04, 23:44
            No to moj maz wlasnie nalezy do tych rzadkich przypadkow ze chodzi do
            lekarzy,oczywiscie nie do "takich",ale swoje rozmaite badania robi
            systematycznie i czasem az mnie to zdumiewa, bo ja ide, jak juz padam.Natomiast
            rzeczywiscie "potem" przychodzi okres jakiegos uspokojenia i tylko tym cie moge
            pocieszyc ,Verbeno,bo wlasnie tego doswiadczam (jest starszy o 11 lat).
    • axsa Re: Mezczyzna po 50 26.06.04, 09:11
      I jeszce dodam, ze nie wiem ile trwałyby nasze samodzielnie
      pokonywane .....pauzy i co udałoby sie nam bezpowrotnie zniszczyć.
      Dzięki uswiadomieniu sobie osobiscie i nawzajem, że to jest właśnie ten etap i
      madrej pomocy medycznej minęło w zasadzie bezboleśnie.
      Ja poradziłam sobie bez medykamentów, może dlatego, że menopauza dopadła mnie
      bardzo wczesnie. Mąz musiał się wspomagać lekarstwami.

      Obserwując szamoczących sie i oddalających się od siebie znajomych / bo do
      lekarza to nie/ wiem, że postąpiliśmy dobrze. Nie zabraliśmy sobie kilku lat
      spokojnego życia. Nie zatraciliśmy się.
    • jej_maz Re: Mezczyzna po 50 26.06.04, 16:39
      Jeszcze mi brakuje 5 lat ale czytam uwaznie. Przyznam, ze jestem pelen uznania
      dla meza Mammaji - ostatni raz bylem u lekarza innego niz stomatolog i okulista
      (a i ten raz na trzy lata).... trzy tysiace lat temu. To oczywiscie z oczkiem,
      ale na pewno trzeba liczyc juz dziesiatkami lat. Foxal tez cos wspominal o
      corocznych badaniach kontrolnych. Pierwszym nasowajacym sie mi pytaniem jest
      "po co?". Aby dowiedziec sie ze cos zaczyna sie tam psuc? Tak myslalem do...
      wczoraj. Otoz jak bylem z synem na tej operacji, pozniej lekarz wzial mnie na
      rozmowe aby wyjasnic co i jak. Zaslablem. Pierwszy raz w zyciu. Widzac ze cos
      nie tak usiadlem i poprosilem o szkalnke wody. Zmierzono mi cisnienie; 80/40.
      Do teraz jakos mi dziwnie i nie za mocno. Czy pojde do lekarza? Nie sadze - ja
      mam dosyc wizyt z innymi, ze juz na mnie samego nerwow nie starcza, ale teraz
      patrze na Foxala i meza Mammaji juz z odrobina zazdrosci i malej dozy "pietra".
      • wojtech451 Re: Mezczyzna po 50 26.06.04, 20:02
        Ponieważ i ja się zbliżam do półwiecza (jeszcze 2 lata) dorzucę trzy grosze za
        pomocą sentencji:

        "Po czterdziestce zaczyna się starość młodych, a po pięćdziesiątce młodość
        starych"
        Victor Marie Hugo (1802 - 1885)

        Może jest to jakieś wytłumaczenie a raczej inne spojrzenie na problemy męża
        verbeny ?
        • axsa Re: Mezczyzna po 50 26.06.04, 20:46
          wojtech451 napisał:


          > "Po czterdziestce zaczyna się starość młodych, a po pięćdziesiątce młodość
          > starych"
          > Victor Marie Hugo (1802 - 1885)

          Mam nadzieję, że kobiet to też dotyczy.
          ; )))
    • mc424 Re: Mezczyzna po 50 26.06.04, 21:10
      adrpauzy , menopauzy jako zwał tak zwał, a według mnie starzeja sie nasza dusza
      i to bez wzgledu na wiek,znam starych 30 paro latków , 40 latków i młodych 50
      latków, sama sie zastanawiam jak to jest, ale mysle ze to tkwi w charakterze,
      duszy , odejsciu do świata , otwartości na innych ludzi, cieszenia sie
      drobiazgami i nie przejmowania duperelami.Mój mąż ma 41 lat a widze ze chce mu
      sie juz coraz mniej , jego dusza sie starzeje ,w przeciwieństwie do mojej, stąd
      zdarzaja się spijęcia smile
      • lablafox Re: Mezczyzna po 50 26.06.04, 23:03
        Doświadczam tego na sobie.
        Jestem już strasznie zmęczona skokami nastrojów , humorkami , wybuchami skokami
        cisnienia itd.
        Zakładałam ,że to stany pozawałowe - okazuje się ,że to najczystsza andropauza
        + stan pozawałowy.
        Wychodziłam za bardzo spokojnego człowieka , teraz mam furiata.
        Dokładnie od roku
        Tak,że Werbeno rozumiem Cię i to bardzo.
        Jakkolwiek chcę łagodzić sytuacje to jest źle.
        Ostatnio po prostu zaczynam go opieprzać , chociaż tego bardzo nie lubię, nie
        jestem awanturnicą, gdy rozum wraca na włąściwe miejsce rozmawiam i tłumaczę.
        Zmęczona jestem tym wszystkim bardzo .
        Czasami mam już dosyć.
        Kocham go jednak , mimo wszystko i chciałabym mu pomóc.
Pełna wersja