Krytyka - jak na was dziala?

03.07.04, 21:36
Mowi sie krytyce konstruktywnej.Jaka to jest? Na ogol nie lubimy byc
krytykowani.Czeto krytyka moze zniechecic,jeszeli jest niesprawiedliwa,
jezeli sie nie zgadzamy z zarzutami.A kiedy wiec moze byc pozyteczna?Moze
ktos cos na ten temat......
    • wedrowiec2 Re: Krytyka - jak na was dziala? 03.07.04, 22:10
      Uprawiam szczerą autokrytykę. Często mówię (piszę), że jestem tumanem,
      przygłupem, nadaję się do sprzątania miasta, ale pod kontroląsmile
      Na krytykę reaguję pozytywnie. Słucham, kiwam głową, przytakuję. Oczywiście,
      jeżeli krytyka jest słuszna. Jeśli nie, to walczę jak lwica. Na szczęście już
      dawno wyrosłam z czasów, gdy nie potrafiłam się bronić, i zawsze czułam się
      winna.
      Krytykując ludzi bardzo trzeba uważać na formę w jakiej się to robi i charakter
      krytykowanego. Jednej osobie możne powiedzieć szczerze i wpost, przy innej
      trzeba bardzo starannie dobierać słowa, by nie urazić i dotknąć do żywego.
      Krytyka może być konstruktywna, ale sądzę, że zawsze jakaś zadra zostaje, że
      żal do osoby krytykującej może wypaczyć prawidłowe stosunki. Chyba tylko
      krytyka między osobami bardzo dobrze znającymi się przynosi odpowiedni skutek.
      • maryna04 Re: Krytyka - jak na was dziala? 03.07.04, 22:22
        Samokrytyke jest latwo uprawiac, zwlaszcza taka z przymruzeniem oka. (nadaje
        sie do sprzatanie pod nadzorem). Gorzej, wrecz dramatycznie musieli sie czuc
        ci, ktorych zmuszano do samokrytyki w PZPR, na konferencji naukowcow, literatow
        itd. Krytyke nielatwo jest przyjac, nawet to forum jest tego dowodem. Prawde
        mowi moja poprzedniczka, ze naogol krytyka zastawia jakas zadre, nawet gdy
        wiemy, ze ktos ma racje. Nie jestesmy niestety doskonali, a moze to i dobrze.
      • edeka5 Re: Krytyka - jak na was dziala? 03.07.04, 22:23
        Moja mama uznawała zasadę "pokazywania dobrych przykładów". Niestety dla mnie
        była to ewidentna krytyka, czyli zobacz jak świtnie A. prowadzi swoje dzieci, a
        ja odczytywałam to jako - jaka Ty jesteś kiepska, nie potrafisz dać sobie rady.
        Czyli widać z tego, że źle sobie radzę z krytyką. Długo duszę ją w sobie i
        rozstrząsam. Ciężko mi też krytykować innych, później długo się zastanawiam,
        czy powinnam to mówić, choć wiem, że miałam rację.
        Ma rację Wędrowiec pisząc:
        > Krytyka może być konstruktywna, ale sądzę, że zawsze jakaś zadra zostaje, że
        > żal do osoby krytykującej może wypaczyć prawidłowe stosunki.
        Nawet między bliskimi osobami.
        • mammaja Re: Krytyka - jak na was dziala? 03.07.04, 22:37
          Wlasnie glowie sie nad przeprowdzeniem "konstruktywnej krytyki" w stosunku do
          jednego ze swoich doroslych dzieci.Czasem nawet takiemu trzeba wyrazic
          delikatna opinie krytyczna i przyznam, ze nie jst to latwe - uzyskac efekt i
          nie urazic.Z drugiej strony wlasne doswiadczenie sprawia,ze jednak trzeba tez
          takich "wchodzacych w zycie" troche pouczyc.Chodzi o sprawy finansowe, o
          umiejetnosc gospodarowania forsa, ktorej to zreszta sama sie dlugo
          uczylam.Musze przyznac, ze podchodze do takich rozmow niechetnie i
          dlugo "przemysliwam".
          • marialudwika Re: Krytyka - jak na was dziala? 03.07.04, 22:39
            Mnie krytyka,nawet tzw.sluszna a tym bardziej niesluszna okropnie dolujesad
            ml
            • verbena1 Re: Krytyka - jak na was dziala? 03.07.04, 22:55
              Krytyka dotyka mnie bardzo ale nie daje tego po sobie poznac.
              Zapamietuje slowa krytyki dlugo,niektore na cale zycie.
              Pamietam do tej pory slowa nauczycielki ze sredniej szkoly -"ty zmanierowana
              dziewczyno". Obrazilam sie na nia na smierc i nie chcialam odpowiadac na jej
              lekcjach. Na szczescie byla to pani od rosyjskiego i udalo mi sie przebrnac do
              nastepnej klasy z bardzo mierna ocena.
              Do tej pory nie wiem co ona miala na mysli.
              • mammaja Re: Krytyka - jak na was dziala? 03.07.04, 23:06
                Twoj przyklad doskonale rozumiem.Zwlaszcza mlodzi ludzie bardzo bolesnie
                odbieraja krytyke.Potem "zycie nas uczy" nie przejmowac sie tak bardzo. Ale
                takie nisluszne opinie pamieta sie dlugo, czasem do konca zycia.
                Mnie tez nieraz krytyka zniecheca. Np. krytykowanie nieustanne forum.Ale
                jestem juz okrzepla w walkach i mowie sobie - trzeba przeczekacsmile))
                • verbena1 Re: Krytyka - jak na was dziala? 03.07.04, 23:18
                  Krytykowanie na forum bardziej bawi mnie niz oburza. Nie jestem zwiazana tu z
                  nikim uczuciowo dlatego dla mnie sa to raczej potyczki slowne.
                  Ludzie bliscy potrafia krytyka nieraz bardzo zranic.
                  Nie zapomne jak bardzo my dzieci oskarzalismy ojca za komunizm w Polsce ,sami
                  malo co rozumiejac. Byl poczatek Solidarnosci , my w euforii i pelni nadziei.
                  Nie moge sobie do tej pory darowac tych oskarzen, teraz Ojca juz nie ma i
                  pozostal niesmak.
                  • mammaja Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 00:39
                    Mlodzi potrafia bardzo krytycznie oceniac rodzicow - dopiero jak sami "pozyja"
                    to rozumieja wiele. To oczywiscie prawda stara jak swiat, ale prawda.
    • witekjs Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 00:50
      Krytyka...
      Co to jest?
      Bardzo często forma nawiązania kontaktu, kogoś kto nie czuje się akceptowany w
      miejscu, na którym mu w jakimś stopniu zależy.
      Czasami może być w jakimś stopniu słuszna, lecz wypowiedziana w gniewie,
      nieodpowiednim momencie lub formie trudnej do zaakceptowana przez
      krytykowanych, jest zawsze nieskuteczna.
      Najczęściej, bywa bez pełnego wnikania w przyczyny i źródła krytykowanych
      sytuacji, postaw i wypowiedzi. W większości przypadków wynika to z
      apriorycznego negownia pewnych zewnętrznych oznak jakiegoś zwyczaju lub
      tworzącej się tradycji.
      Niekiedy bez możliwosci ich poznania czy zrozumiwnia. Częściej bez zadania
      sobie trudu ich analizy i próby wnikniecia w ich meritum.
      Krytykujący oczekuje jednocześnie zrozumienia i akceptacji swojego punktu
      widzenia i siebie...
      To błąd.
      Na to trzeba najczęściej wiele czasu i możliwości prezentacji swoich reakcji i
      ich motywacji w różnych sytuacjach.
      Przy niepodejmowaniu, przed nieunikajacą tego grupą,ryzyka odkrywania swojej
      prywatności, słabostek czy wad, akceptacja może być nawet niemożliwa.
      Podobnie jak w sytuacji nieuznawania pewnych postaw, przez grupę.
      Krytykujacy nie ma niekiedy czasu, ale i ochoty na wczytywanie sie w długie
      rozmowy w stałych wątkach, tworzące specyficzną atmosferę i nastrój chwili.
      Jest to zupełnie inny rodzaj pisania, niż trochę bezosobowy, w wątkach nie
      dotyczących jedynie spraw osobistych.
      To wszystko muszą zrozumieć ci, którzy poddają krytyce wątki zawierajace treści
      osobiste.
      W FA przed kilku laty nazywano je z lekceważeniem "kwietnymi"
      i "niemerytorycznymi".
      Przypomniało mo się to dokładnie, gdy sobie uświadomiłem, że należałem wówczas
      do tych "kwietnych" i byłem krytykowany i bardzo brutalnie tępiony, razem z
      nimi za rozmowy "o niczym"...
      W konsekwencji doprowadziło to bezsensownych "wojen forumowych", o których
      kiedyś tutaj pisałem.
      Oczywiste, że istnienie ich jest bezsensowne i nikt rozsądny do nich nie dąży,
      szczególnie w forum o takiej jak tu atmosferze.
      Wasz rodzaj pisania, w końcu nikomu nie przeszkadza ani nie robi krzywdy.
      W związku z powyższym przepraszam Was za zupełnie niepotrzebną krytykę.

      Witek
      • mammaja Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 02:06
        witkejs napisal:
        " Bardzo często forma nawiązania kontaktu, kogoś kto nie czuje się akceptowany
        w
        > miejscu, na którym mu w jakimś stopniu zależy"
        No to ,z cala sympatia do ciebie, tego nie rozumiem. Jak sie chce nawiazac
        kontakt i jeszcze,zakladajac,ze komus zalezy, to krytyka nie jest jest akurat
        najlepszym ze sposobow.Poprostu wiadomo, ze krytykowany sie najeza i nawet
        gdyby odczuwal pewna slusznosc to to mu podsiwadomie przeszkodzi,bo juz musi
        przybrac postawe obronna.
        I tak ludzie z ludzmi traca kontakt zamiast go zaciesniac.Nawet jezeli
        intencje sa z obu stron dobre.Ale my, 40+ potrafimy sobie przynajmniej
        wyjasnic, prawda?
        • witekjs Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 09:55
          Przecież napisałem, że to błąd. smile
          Ja tylko tak wygladam, że jestem bezbłędny wink
          Dobrą stroną takich "pisanych rozmów" jest to, ze można je sobie na nowo, z
          dystansem i spokojnie przeczytać, nad nimi sie zastanowić, przeaanalizować i
          spokojnie poczynić korekty.
          Jeśli nie narobiło się zbyt wielu szkód... sad
          Zawsze wpływa na to nasz real, brak czasu, przeciążenie, czasami rozgoryczenie,
          niemoznośc wyłączenia się z zadań realu itd. itp.
          Ogólnie nie jest to złe bo można się zastanowić również nad sobą i swoimi
          relacjam z innymi.
          Oczywiście jeśli się chce i potrafi zdobyć na trochę reflksji.
          Całe to nasze pisanie tutaj doskonale się do tego nadaje. smile

          Pozdrawiam. Witek }:-})=

          PS. Idę teraz do pracy. Wracam ok. 14:00
          • marialudwika Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 10:55
            Przepraszam,ze pytam,ale co oznacza skrot FA?Od dawna mnie to intrygujesmile
            ml
            • wedrowiec2 Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 11:09
              marialudwika napisała:

              > Przepraszam,ze pytam,ale co oznacza skrot FA?Od dawna mnie to intrygujesmile
              > ml


              Chyba Forum Aktualności. Ale nie jestem pewna.
              • bodzio49 Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 11:34
                Nie powiem, że krytyka spływa po mnie jak po kaczce, ale z wiekiem rzeczywiście
                coraz racjonalniej do tego podchodzę. Wydaje mi się, że nie jestem pamiętliwy.
                Jeśli popełniłem błąd to zazwyczaj od razu przyznaję się bez kręcenia. To
                najskuteczniejsza reakcja żeby szybko zakończyć sprawę. Ale nawet jeśli uważam
                że mam rację a jestem krytykowany to nieszczególnie mnie to boli i nie
                rozmyślam długo. Ale zupełnie inna jest sprawa gdy adwersarz przekroczy pewne
                granice.
    • sorta Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 13:09
      O rany, taki temat a ja zielona w nim jestem smile)))

      Ale i tak sie nasunęło :

      1. Odziaływanie krytyki na silnego - słabe.
      2. Odziaływanie krytyki na słabego - mocne.
      3. Poznać intencje krytykanta - klucz do prawidłowego odbioru smile)

      4. ".... Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi.... "

      Pozdrawiam krytykowanych i krytykujacych smile
      • warum Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 13:17
        Do mnie pasuje pkt.1smilepkt 3 w ogole mnie nie interesuje, juz sam fakt,ze ktos
        mnie krytykuje wprawia mnie w takie oslupienie...ze nic nie pomaga tlumaczenie
        co mial na mysli. A jesli krytyka jest "miesluszna" w moim przekonaniu- to
        czuje tylko bol i nie mysle logicznie. Zreszta po co? zeby sie poprawic na
        czyjas modle?smile))
        No co.... moze i cos trace przez te swa " apodyktycznosc"smile)ale...ucze sie cale
        zycie, wiec moze kiedys zmadrzeje?
    • a.erie Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 13:55
      Czuje sie podle.Nadal. A minelo kilka miesiecy. Dostalam mocno po lbie , no nie
      przepraszam, skrytykowano mnie, przeprowadzono jednostronna, negatywna analize
      moich zachowan, moich reakcji, moich wypowiedzi.


      Intencje krytykujacego nadal sa dla mnie nieznane,niezrozumiale, chociaz w
      glowie kolacze sie malutki scenariusz przyczyn.

      Zmienilo to moje postrzeganie swiata, zostawilo trudno gojaca sie rane na mojej
      psychice, rane, ktora pozostanie do konca moich dni.

      Slaba jestem, a im czlowiek slabszy, tym bardziej boli.
    • witekjs Re: Krytyka - jak na was dziala? 04.07.04, 18:54
      Temat wątku Mammaii, to chyba bardzo ciekawy problem, dla każdego człowieka.
      Spotykamy sie z nim od dzieciństwa, początkowo głównie jako krytykowani ale
      wkrótce, również jako ci, którzy dają w kość rówieśnikom i młodszym.
      I tak jest przez całe życie.
      Ciągle mamy co raz większe skłonności aby uważać się za "mądrale", które mają
      prawo wszystkim dawać rady, pouczać i oczywiście krytykować.
      Z dobroci serca oczywiście...
      Rzadko myślimy o tym dlaczego to robimy i czy rzeczywiście mamy rację.
      Jeszcze rzadziej zastanawiamy się nad motywami i możliwościami tych , których
      krytykujemy/mamy przyjemność krytykować/...
      Co najważniejsze, sporadycznie rozmyślamy nad INTENCJAMI naszej krytyki.
      Chyba o tym wszystkim warto porozmawiać.

      Pozdrawiam. Witek
    • witekjs Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 10:51
      Nasunęło mi się jeszcze parę ogólnych uwag o kytyce.
      Nikt nie lubi być krytykowany. Niektórzy z nas reagują na to wyjątkowo mocno,
      najczęściej agresją.
      W taki sposób zaczynaja się czasami długotrwałe urazy i poważne konflikty.
      Myślę, że zawsze powinniśmy kilka razy zastanowić sie przed krytyką kogokolwiek.
      Zawsze znaczy to, że my wiemy lepiej, to znaczy że, jesteśmy lepsi.
      Nie myślimy o tym, ale właśnie to sprawia krytykującemu przyjemność.
      Jak wiele innych przyjemności bywa to szkodliwe...smile
      Staram się o tym pamiętać /np.szkodliwość palenia jest mi doskonale znana/ wink
      Szczególnym rodzajem krytyki, nieakceptowanym przeze mnie w żadnym przypadku,
      jest krytyka anonimowa.
      Gdy zetknąłem się z bardzo agresywnymi "pacynkami" w Forum Aktualności,
      przeżyłem to bardzo.
      Okazało się, że były nimi, między innymi osoby, które poznałem osobiście jako
      zupełnie inne.
      Te znajomści, jak i kontakty w internecie rozpadły się definitywnie.
      Reaguję uczuleniowo na taki rodzaj "krytyki".
      Myślę, że nie jestem w tym odosobniony.

      Pozdrawiam. Witek
      • mammaja Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 13:53
        mysle, ze jeszcze chetnie porozmawiam na ten temat, ale dzisiaj
        jestem "nieczasowa" smile)
        • foxal Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 15:55
          Ogolnie rzecz biorac, to jeszcze nie spotkalem osoby, ktora byla by achwycona
          krytyka jej postepowania, lub tego co robi. Z tego wniosek - nikt nie lubi
          krytyki, ale trudno sie uchronic od jej wysluchania (uslyszenia, lub
          przekazywania.

          Jezeli np ktos zauwazy, ze robimy cos nie tak jak to powinno byc zrobione i nam
          to powie, to my nie przyjmiemy tego z usmiechem i radoscia, tylko bedziemy
          rozwazac forme w jakiej to bylo powiedziane. Zawsze dojdziemy do wniosku, ze
          owszem on/ona ma racje, ale mogl by to powiedziec bardziej delikatnie, lub w
          innej formie a najlepiej jak nikt nigdy by nic nam nie powiedzial. Nawet
          mezowie/zony i dzieci zawsze sie obrazaja, jak im sie zwroci uwage, ze cos
          zrobili/robia nie tak. Kazdy uwaza, ze wie lepiej, choc by byl w bledzie.

          Witek napisal, ze jesli krytykujemy to uwazamy sie za "madrale" - byc moze tak
          to wyglada, ale ilosc osobistych doswiadczen zebanych przez zycie, zdobyta
          wiedza w czasie studiow/szkoly, stawia nas w sytuacji, kiedy uwazamy, ze nalezy
          skierowac uwage tego kogos, ze robi cos nie tak, jak powinno byc, czy jak by to
          nalezalo zrobic. I tu powstaje problem z za-adresowaniem swojego komentarza, bo
          adresat jest na to nie przygotowany, wiec jest zaskoczony i odrazu jerzy sie,
          niezaleznie od slusznosci uwag/komentarza.

          Wiekszosc z nas jednak robi to z dobrego serca, a nieiwelu, aby dowiesc swoja
          wyzszosc. Poza tym mamy cos wbudowane w nasze charaktery, aby wszsytko co
          robimy ulepszac i "krytyka" jest tego wyrazem.

          Slowa krytyki znane sa nawet w Biblii i byly stosowane przez Pana Jezusa i
          Apostolow w swoich naukach,wyrazaly sie one w postaci przykladow niby
          teoretycznych, ale za-adresowanych do sluchaczy w danej sytuacji, co zreszta
          mozna uslyszec czesto i dzisiaj na kazaniach w kosciele w czasie mszy sw.

          Wniosek: wysluchajmy co inni maja do powiedzenia i robmy swoje a wyniki nie
          pozwola dlugo na siebie czekac.
          • ada296 Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 16:09
            nie umiem przyjmować krytyki
            od razu zmieniam się w jeża

            jedna osoba do tej pory jest na tyle uprzywilejowana, że może mnie krytykować
            otwarcie, wie, że wypluję z siebie jad a potem dopiero możemy dyskutować
          • warum Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 17:25
            Foxal napisal to co ja bym chciala tak czytelnie napisacsmile ale tu podkresle 2
            aspekty
            1. skad zalozenie ze krytykujacy uwaza sie za madrale? Przeciez krytyka, /z
            ktora ja sie spotykam / wynika nie z wywyzszania sie, tylko z przekonania o
            racji / wskutek wlasnych doswiadczen itd/, a w zwiazku z tym jesli moglaby
            komus pomoc uniknac bledow - to forma jest sprawa drugorzedna.
            2. czy jak cos bedzie miekko podane to zmieni jego tresc? czy tylko odbior ?
            Dlaczego krytyka ma byc podawana w formie proszacej, skoro z definicji oznacza
            sprzeciw na cos osoby krytykujacej? Wciaz tylko kosmetyka jest wazna, a nie
            senssad
            Fx dzieki za :
            Wniosek: wysluchajmy co inni maja do powiedzenia i robmy swoje a wyniki nie
            > pozwola dlugo na siebie czekac.


            • jej_maz Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 19:49
              Osobiscie staram sie nie krytykowac, a jedynie wypowiadac wlasna opinie.
              Krytyka - moim zdaniem - jest zarezerwowana dla osoby, ktora w danej dziedzinie
              jest autorytetem i znajac wszystkie aspekty danej sytauacji lub dziela, wytyka
              niedociagniecia i uwypukla pozytywy. Nawet w przypadku dzieci; ich sposob
              ubierania rozni sie od mojego sposobu ogladania swiata, ale czy to znaczy, ze
              mam prawo krytykowac ich wyglad? Mysle, ze mam jedynie prawo wypowiedziec swoje
              zdanie. Powiedziawszy powyzsze, krytyka osoby, ktora uwazam za niekompetentna w
              danej dziedzinie dziala na mnie raczej zle i moge to glosno powiedziec. Lubie
              za to uwagi osob znajacych sie na przedmiocie - staram sie uwaznie zaabsorbowac
              komentarz i naprawic blad, jezeli uznam ze dana osoba ma racje.
              • mammaja Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 20:14
                Jestem w stanie spokojnie przyjac krytyke osob, ktore mnie dobrze znaja lub
                tez,jak napisal jej_maz, sa kompetentne w jakiejs dziedzinie. To nawet nie jest
                forma krytyki, ale koniecznosc pouczenia. Tu nie ma sie w ogole o co wzburzac
                tylko przyjac i przemyslec. Natomiast jest jeszcze "krytykanctwo" - ktore czyni
                duzo szkody.Tzn. nie zauwazanie dobrego a wyciaganie najmniejszych
                niedociagniec. Sa osoby, ktore czuja sie dowartowsciowane, kiedy moga wyglosic
                uwagi krytyczne na jakikolwiek temat.Mysle, ze nikt z niemi dluzej nie moze
                wytrzymac, a jezeli musi - to z przykroscia.
                Zdazalo mi sie tez spotykac krytyki majace na celu dewaluacje osob czy grup
                osob. Byly to krytyki obrzydliwe, nieprawdziwe, obrazajace i oczywiscie
                prowadzone w konkretnym interesie. Zapewniam, ze chociaz wlasciwie olewa sie
                takie poczynania na dluzsza mete tez podcinaja skrzydla i trzeba miec duzo
                samozaparcia, zeby dalej robic swoje - na zasadzie "pies szczeka, karawana
                idzie dalej". Ale to juz zupelnie inna bajka.
                • em_em Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 20:18
                  mammaja napisała:

                  > Tzn. nie zauwazanie dobrego a wyciaganie najmniejszych
                  > niedociagniec.

                  ooo !!! nie wiedziałam że znasz mojego męża ! smile
                • omeri Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 20:27
                  Krytyka konstruktywna... tak, krytykantctwo ... trzy razy nie.
                • warum Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 20:29
                  Sadze,ze piszac tu mamy na mysli rozne rodzaje "krytyki". Krytykanctwo, o
                  ktorym wspomina Mm jest chyba cecha charakteru, a nie wyglaszaniem pogladowsad
                  Piszac swoj post myslalam tylko o krytyce "pospolitej" wlasnie w sprawie np.
                  ubrania /za zimno,za cieplo, a nie jak wygladasmile lub nie szarp , bo urwieszsmile/,
                  nie wkraczajacej w autorytety zawodowe. Pewnie niewielu jest ludzi, ktorzy
                  krytyke od uznanego autorytetu zawodowego przyjeliby bez refleksji nad soba.
                  Najczesciej czujemy sie dotknieci krytyka z ust ludzi, ktorych sami nie uwazamy
                  za autorytet. Bo jak smie taki ktos, takie cos mi mowic... itd.Ale generalnie
                  reakcja na krytyke to kwestia sytuacji, kontekstu. I zdecydowanie latwiej
                  znosimy uwagi od osob ,ktore lubimy, bo wtedy odpada czynnik zazdrosci. No i
                  juz koncze w temacie "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi"...smile
                  • bodzio49 Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 20:35
                    "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi"...smile

                    Tylko gdzie ona he, he.
                  • marialudwika Re: Krytyka - jak na was dziala? 05.07.04, 20:37
                    Dla mnie ma znaczenie forma wypowiadanie krytyki,jesli jest tzw.zyczliwa to
                    przyjmuje do wiadomosci,bez zbytniego entuzjazmu,ale zaczynam sie zastanawiac
                    nad soba,myslac "moze cos w tym jest?"...Niestety tych zyczliwych krytyk
                    spotyka sie co,przyslowiowy kot......Niech wiec kazdy zaczyna naprawe swiata OD
                    SIEBIE smile))
                    ml
Pełna wersja