Zyciowa madrosc

08.07.04, 23:16
Agnieszka Osiecka napisala -"i nie daj mi Boze skosztowac
tak zwanej zyciowej madrosci
dopoki zycie trwa
poki zycie trwa
Czuje ,ze zaczyna dopadac mnie ta zyciowa madrosc,lapie sie na tym ,ze
zaczynam pouczac,dawac przyklad ,oburzac sie na "te dzisiejsze czasy".
Wcale sie sobie taka nie podobam ale to przyszlo jakos tak nagle
niespodziewanie. Boje sie ,ze nie ma juz od tego odwrotu.

Tak bardzo chcialabym byc taka pogodna,mila staruszka .....
    • antyproton Re: Zyciowa madrosc 08.07.04, 23:36
      Cos mi sie wydaje ze to juz ostatnie lub przedostatnie pokolenie ,
      ktore sie zestarzeje.
      Nasi potomkowie beda zyli do 100 lat i sprawnoscia i wygladem beda
      przypominac obecnych 40-latkow.
      Medycyna i biotechnologia poczynia gigantyczne kroki .
      Przykladem moze sluzyc M.Rodowicz .Ile ona moze miec juz lat ?
      Bu . Jak bylem maly to ona juz spiewala !

      Wiec problem marudnych staruszkow zniknie samoczynnie.
      Natomiast pojawi sie nowy : rywalizacja miedzy pokoleniami nie bedzie juz tylko
      dotyczyc 20 - 40 latkow lecz 20 - 80 .
      • marialudwika Re: Zyciowa madrosc 08.07.04, 23:40
        Ty byles maly a ja bylam piekna,hi,hi i mloda a teraz jestesmy na jednym
        forum,wiec masz chyba racje smile)))
        ml
      • neutrina Re: Zyciowa madrosc 08.07.04, 23:47
        antyproton napisał:

        > Cos mi sie wydaje ze to juz ostatnie lub przedostatnie pokolenie ,
        > ktore sie zestarzeje.
        > Nasi potomkowie beda zyli do 100 lat i sprawnoscia i wygladem beda
        > przypominac obecnych 40-latkow.
        > Medycyna i biotechnologia poczynia gigantyczne kroki .
        > Przykladem moze sluzyc M.Rodowicz .Ile ona moze miec juz lat ?
        > Bu . Jak bylem maly to ona juz spiewala !
        >
        > Wiec problem marudnych staruszkow zniknie samoczynnie.
        > Natomiast pojawi sie nowy : rywalizacja miedzy pokoleniami nie bedzie juz
        tylko
        > dotyczyc 20 - 40 latkow lecz 20 - 80 .


        Taaaak NFZ zapłaci wink))
        • mammaja Re: Zyciowa madrosc 08.07.04, 23:51
          Mam stale w pamieci ludowe przyslowie: "kiedys taki rozumny no to wlaz-ze do
          trumny". I przynajmniej staram sie nie pouczac mlodszych,chociaz wlasnie
          przyszlam ze spotkania, gdzie udalo mi sie delikatnie sprzedac troche swojej
          madrosci zyciowej.
          Verbeno - napewno bedziesz pogodna staruszka.To poprostu jeszcze nie ten
          etapsmile)))
        • antyproton Re: Zyciowa madrosc 08.07.04, 23:56
          neutrina napisała:

          > Taaaak NFZ zapłaci wink))

          Cos Ty , za 50 lat nikt nie bedzie za nic placil.
          Pieniadze znikna . Srodkiem platniczym bedzie usmiech i uscisk dloni smile

          Wracajac do watku , to cos to musi byc w DNA.
          Pamietam jak moja mama (wielka maruda i wtykanosgdziesieda ) bez przerwy
          mowila mi co , jak , kiedy , z kim , po co - to przysiegalem sobie ze
          dla moich dzieci nigdy taki nie bede .
          Chcialem byc przyjacielem.

          Ale w sytuacjach gdzie nie ma czasu na przemyslanie , podswiadomosc nakazuje
          mi korygowac .
          Chociaz pozniej , analizujac sytuacje postapilbym inaczej.



          • verbena1 Re: Zyciowa madrosc 09.07.04, 00:08
            Chcialabym jak najdluzej byc mloda duchem, miec ciekawosc ,chec uczenia sie
            nowych rzeczy.
            Chociaz.....jak pomysle ,ze dopiero niedawno nauczylam sie obslugi komputera,
            obrobki zdjec i calkiem nowego jezyka to nie jest ze mna jeszcze tak zle.
            • axsa Zyciowa madrosc - inaczej 09.07.04, 08:22
              Autor nieznany

              Mądrość życiowa

              Znany amerykański doradca inwestycyjny siedział na przybrzeżnej skałce w małej
              meksykańskiej wiosce, gdy do brzegu przybiła skromna łódka z rybakiem. W łódce
              leżało kilka wielkich tuńczykow. Amerykanin, podziwiając ryby, spytał
              Meksykanina:

              - Jak długo je łowileś?

              - Tylko kilka chwil.

              - Dlaczego nie łowiłeś dłużej - złapałbyś więcej ryb?

              - Te, które mam całkiem wystarczą na potrzeby mojej rodziny.

              Amerykanin pytał dalej:

              - Na co więc poświęcasz resztę czasu?

              - Śpię długo, trochę połowię, pobawię się z dziećmi, spędzę sjestę z moją żoną,
              wieczorem wyskoczę do wioski, gdzie siorbię wino i gram na gitarze z moimi
              amigos - pędzę wypełnione zajęciami i szczęśliwe życie.

              Amerykanin zaśmiał się ironicznie i rzekł:

              - Jestem absolwentem Harvardu i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu
              na łowieniu, wtedy będziesz mógł kupić większą łódź, dzięki niej będziesz łowił
              więcej i będziesz mógł kupić kilka łodzi. W końcu dorobisz się całej flotylli.
              Zamiast sprzedawać ryby za bezcen hurtownikowi, będziesz mógł je dostarczać
              bezpośrednio do sklepów, potem założysz własną sieć sklepów. Będziesz
              kontrolował połowy, przetwórstwo i dystrybucję. Będziesz mógł opuścić tę malą
              wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, później Los Angeles, a nawet do
              Nowego Jorku, skąd będziesz zarządzał swoim wciąż rosnącym biznesem.

              Meksykanski rybak przerwal:

              - Jak długo to wszystko będzie trwało?

              - 15, może 20 lat.

              - I co wtedy?

              Amerykanin uśmiechnął się i stwierdził:

              - Wtedy stanie się to, co najprzyjemniejsze. W odpowiednim momencie będziesz
              mógł sprzedać swoją firmę na giełdzie i stać się strasznie bogatym, zarobisz
              wiele milionów.

              - Milionów? I co dalej?

              - Wtedy będziesz mógł iść na emeryturę, przeprowadzić się do małej wioski na
              meksykańskim wybrzeżu, spać długo, trochę łowić, bawić się z dziećmi, spędzać
              sjestę ze swoją żoną, wieczorem wyskoczyć do wioski, gdzie będziesz siorbał
              wino i grał na gitarze ze swoimi amigos...
              • mammaja Re: Zyciowa madrosc - inaczej 09.07.04, 10:54
                Bardzo madra madrosc,Axso - szkoda, ze taka trudna do zrealizowania w naszych
                warunkach (klimatycznych tez). Ale staram sie przynajmniej "cos z tego" wcielac
                w zycie! I nie bede juz milionerka - to wiem napewno.
                • omeri Re: Zyciowa madrosc - inaczej 09.07.04, 11:47
                  Też mi się przypowieść spodobala, Axso.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja