Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 304 - nadal listopadowe....

20.11.12, 13:12
Jesień obchodzi sie z nami łaskawie, bez szarugi i pluchy, temperatury też do wytrzymania.
Foxie zamierza kupić choinkę - u nas też juz pojawiły wraz z dekoracjami światecznymi.
Dzieci zostały wczoraj wywiezione wraz z mamusią do Krakowa. No niech drudzy dziadkowie też sie pobawią smile
Obserwuj wątek
    • mammaja Problem Verbeny 20.11.12, 13:18
      Myślę o sprawie mamy - jeżeli tak zle znosi dom opieki czy byłoby mozliwe zorganizowanie opieki w domu ? U nas jest taki dom dziennego pobytu, prowadzony przez Caritas - ale trzeba tę osobę przywieżć i odwieżć codziennie. Jest tam sympatycznie. trudno mi cos radzić - nie znam stanu mamy. A czy nie mógłby ktos przychodzić do domu ? To jest koszt, ale do domu opieki też pewno dopłacacie. Narazie jeszcze poczekajcie, może mama sie przyzwyczai ?
      • ewelina10 Re: Problem Verbeny 20.11.12, 13:55
        Mnie też nie daje spokoju sprawa mamy Verbeny, bo w jakiś sposób jest mi ona bliska. Nie wiadomo na ile jest jej mama samodzielna, rodzina z pewnością już wcześniej myślała o innych możliwościach. .

        Podobno to ostatni tydzień jesiennej aury, a potem to już mają być zimowe temperatury.
        U nas remonty ogrodowe dobiegają końca i może uda się już dzisiaj skończyć. Myślimy o nowej elewacji, ale jeśli już to na wiosnę.

        Lbx, oj należy się wam ten odpoczynek, a rodzina też niech się czuje chociaż raz na jakiś czas potrzebna smile

        Bratanek a zrazem chrześniak też nie byłby bezpieczny w sejmie. Ileś to w ludziach siedzi wrogiej nienawiści pielęgnowanej latami we dnie i noce i w każdej innej wolnej chwili.
        • foxie777 Re: Problem Verbeny 20.11.12, 23:38
          Nas sprawa Verbeny dotyczy bo mamy lub mozemy miec bardzo podobna sytuacje.
          Ciezko,i ja tez nie wiem dokladnie co zrobie.Moja Mama nie nalezy do osob "latwych"
          i nawet teraz nie slucha sie moich rad mimo,ze powinna.I ma pretensje o rozne rzeczy.
          Mammajko odpoczywaj i lecz sie ostro.Co do mojego synalka to czas pokaze,ale tez mam
          taka cicha nadzieje.Teraz robie zakupy zywnosciowe no i oczywiscie indora.
          Jak juz pisalam strasznie lubie to Swieto.
          U nas ochlodzilo sie porzadnie 60F.Bajka.
          pozdrawiam tropikalnie

            • verbena1 srodowo 21.11.12, 14:08

              Alfredko, temat dotyczy wielu z nas dlatego zalozylam osobny watek ,zeby nie dolowac sie w tak smetnym miesiacu jakim jest listopad.
              Kiedys juz pisalam ,ze zakupilam zarowki imitujace swiatlo dzienne ,ktore pomagaja zniesc zimowe ciemnosci. Nad stolem, gdzie spedzam duzo czasu przy laptopie wisza dwie lampy z tymi wlasnie zarowkami, one naprawde dzialaja!
              Polecam osobom z jesienna melancholiasmile

              Lablenko, zycze udanej wycieczki, obejrzyj Berlin dokladnie i potem opisz ze szczegolamismile
              • mammaja Re: Problem Verbeny 21.11.12, 20:29
                Muszę sie dowiedzieć o takie żarowki imitujace swiatlo dzienne, bo już nawet małzonek narzeka na ciemności. A ze wzgledu na rachunki chodzę i gaszę zbędne oświetlenie.
                Dzisiej przestałam mieć ten potworny katar, ale jeszcze nie wyszlam z domu. Za to finalizuję umowę z Minist.Pracy i Opieki .Społ. , gdzie zażadano ogromniej ilości papierow - np. 3 egzemplarze umowy, a każda ma 14 stron. Dawniej zleceniodawca dawał do podpisania umowę - terz wzieli sie na sposób i każdy musi sam sobie wydrukować wraz licznymi załacznikami. No i tak mi czas "miło" upływa....
    • dado11 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 21.11.12, 23:21
      Witam się w przelocie, między kieratem a krótkim snem, chwile ponarzekam, przepraszam, że nie wpadam, ale podczytuję gdy tylko codzienny, nadmiernie "bogaty" jadłospis wypuści mnie ze szponów, przez nieuwagę...
      Wczoraj odebrałam Mamę ze szpitala po paskudnym zabiegu/badaniu, polegającym na wprowadzeniu do serca i płuc sondy, i innych tam takich, do oglądania narządu od środka... z miejscowym znieczuleniem jeno... nie było przyjemnie, ale delikwentka zniosła dzielniesmile za dwa tygodnie powtórkasad strasznie się bałam, czy moja persfazja, by jednak podjęła to wyzwanie, nie zrobiło więcej szkody, ale jest ok.
      Niemniej przez tydzień biegałam w te i nazad, z mojej wsi do centrum, dowoziłam, pocieszałam i trzymałam w pioniesmile w międzyczasie, moi wspólpracownicy wykorzystali brak należytej uwagi i olali moje zamówienia, więc dziś dostałam w kość, z wygrażaniem, od mojego klientasad no i trzeba było biegiem ustawiać pracę w pionie... no i Dadusię trzeba było przejąć na cały dzionek, bo ... no bo...
      pojechałyśmy na rowerach zwiedzić strusie i inne zwierzątka

      http://images10.fotosik.pl/2882/a368d6b4f32cf5e0.jpg

      ale różnica w urodzie płci tychże była fascynującawink

      ona
      http://images10.fotosik.pl/2882/8caef4e932158450.jpg

      on
      http://images10.fotosik.pl/2882/a5338f7551ccc404.jpg

      no i może pióra szare, ale ta twarz...wink

      To tak na marginesie...
      Wracając do spraw poważnych i nawiązując do problemu Verbeny, i w świetle ostatnich wydarzeń, zapytałam wprost moją Mamę, co o tym myśli... no i o dziwo, zgodnie doszłyśmy do jednego wniosku, że nie będziemy w stanie bez konfliktu przeżyć razem na dłuższą metę, i że w razie potrzeby, dom opieki, czy też inna forma wsparcia jest dla niej do zaakceptowania, oczywiście, pod warunkiem, że ja będę miała nad tym kontrolę.
      Ach, już prawie zapomniałam... po ostatnich deszczach zaczęło lać się po ścianach... wysłałam Mr Ed'a na dach, i znalazł tam gigantyczne dziury, wydziobane przez cholerne "krakacze" (gawrony, wrony, kawki, sroki, sójki..). Miałam fantazję... chciałam mieć drewniany dach...
      tylko nie wzięłam pod uwagę urodzaju orzechów i żołędzi w okolicy, a te cholery z uwielbieniem je łupią na wygodnym, bezpiecznym i miękkim podłożu...qurde!

      ta ma wielkość ca. miednicysad((

      http://images10.fotosik.pl/2882/b2acae8f17b233cd.jpg

      a już dach zmienialiśmy w 2004 roku... płakać się chcesad
      no to ponarzekałam.. wracam do roboty, albo może już pójdę spać?
      cieszę się z powrotów Joujou i Malpeczki, pozdrawiam Foxie z okazji Dziękczynnego Indykawink (to chyba jutro?)
      Mammaju, gratulacje!
      Acha, zdążyłam w międzyczasie zobaczyć Fed! a właściwie 3/4 Fed!!! chyba pojadę na ten obóz karnywink
      pozdrawiam Was ciepło
      d.
        • ewelina10 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 22.11.12, 11:05
          Duża pannica, jak ten czas leci

          Cicho i spokojnie, odkąd ludzie sobie poszli to i częściej można zobaczyć jakąś wiewiórkę.

          Sąsiedzi pozazdrościli i też u nich przed zimą prace trwają jeszcze. Zmieniają z drewnianych na metalowe podpory pod winogrona. Tylko dlaczego te konstrukcje są takie ogromniaste, ciężkie, mają duży przekrój jakby miały wytrzymać nie jedną wojnę smile Sąsiad z samolotu poinformował nas o swoich zamierzeniach "przygranicznych" i sobie odleciał a resztę pozostawił firmie
            • verbena1 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 22.11.12, 18:49
              Alfredko, link nie chce sie otworzyc.
              Dado, Twoj dach wyglada bardzo nieciekawie ,za to wnusia jak najbardziej interesujacosmile

              Dzien taki sobie, leniwy troche, nawet nie chcialo mi sie zrobic obiadu tylko na szybko racuszki z jablkami, trzeba trzymac liniesmile
              Wieczorem wychodzimy do teatru na kabaret, trzeba od czasu do czasu wyjsc do ludzi bo zdziczejemy na tej wsi. Dzis wydarzeniem dnia byla obserwacja kombajnu wykopujacego buraki cukrowesmile
              • mammaja Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 23.11.12, 01:36
                Ochydna infenkcja opuściła mnie nareszcie! Znowu mogę wchodzić po schodach bez uczucia że padnę! A juz była naprawdę przerażona oslabieniem. Toteż miałam bardzo aktywny dzien.
                Dado, urocza Zosia, do schrupania. Klopoty z dachem okropne, wspólczuję! Estetetyka rzecz wazna, ale blachodachówce nie dałyby rady ptaszyska smile Strusie nie są piekne, ale maja ciekawe spojrzenia.
                • jutka1 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 23.11.12, 10:41
                  Dado, współczuwam (zam.) serdecznie kłopotów z dachem! Trzymam kciuki.
                  Dzięki za zdjęcia. smile

                  Mm, dobrze, że infekcja odpuściła - taka pora roku, niestety. sad Moje przeziębienie też przeszło, odpukać.

                  Mam dość pracowity czas, jakiś nowy projekt mi się wydaje wykluwać i trochę trzeba przy tym pochodzić (raczej: nagadać się i popisać). Zobaczymy, co z tego będzie.

                  Zdałam sobie sprawę, że do wyjazdu po Polski na święta zostały mi tylko cztery tygodnie. A tu jeszcze prezenty trzeba kupić, nie mam pomysłu... No nic, dam radę. smile

                  Pozdrawiam i miłego dnia smile
                  • mammaja Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 24.11.12, 20:56
                    Cisza na forum, ja też nie mam za bardzo nastroju do pisania. nie lubię tych dni tak krótkich i bez słońca.. No i jednak nie jestem jeszcze w pełni sil. Ale jak mówi Jutka, ryjem i do przodu.
                    Jutro mam chrzciny rodzinne, jestesmy zproszeni rownież na obioad, wiec przynajmniej będzie bez myslenia o garach.
                    W ramach rozkrecania rozmowy, musze wam powiedzieć, ża dochodze do perfekcji jeżeli chodzi o szybkie gotowanie. W duzym stopniu dobór potraw jest uzelezniony od czasu przygotowania. dzisiaj np. kurze wątrobki z jabłakami, podlane czerwońcem, dla mzonka grastka frytek , ja przeszłam na ziemniaczki gotowane w łupince - podobno zdrowsze i bardzo mi smakuja. Ogoreczki z piwniczki. I tak naogół wystarcza pół godiny na obiad - złożywszy, że co trzy dni gotuje w szybkowarze smak na zupkę. Miłego wieczoru, poprawiam sobie humor portugalskim winem Pe Tinto, które całkiem mi smakuje, a cenowo ma sie bardzo dobrze smile

                    • ewelina10 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 24.11.12, 22:20
                      Też wyznaję zasadę że ma dobrze smakować a czasu niewiele zajmuje przygotowanie smile

                      Długimi wieczorami ostatnio zaczytuję się w kryminałach skandynawskich pisarzy.
                      Dobrze mi się jakiś czas temu czytało Lacberg i wioskę Fjällbacka i jej mieszkańców do końca poznałam, i proszę o jeszcze, teraz Jungstedt, Manakell, Lanz, Åke Edwardsona, czyta się ciekawie, chociaż jak dla mnie za dużo tej mrocznej analizy.

                      To tyle przerywnika w czytaniu bo idę zaraz na górę, tam ciepełko lubi się najbardziej gromadzić i O jak ja lubię wieczory piątkowe i sobotnie i można sobie nockę zarwać na jakąś książkę smile

                      To tyle odrobienie lekcji na forum.
                        • lablenka_x Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 25.11.12, 14:05
                          Wczorajsz impreza nad wyraz udana.Bratowa zbiła tylko 1 kieliszekwinkżona ojca była małomówna, tak że inni mieli szanse na rozmowęsmile.Mama wypiła kawę ze śmietanką i trochę szampana a po wyjściu gości musielismy zmienić całą pościel .Było miło, sympatycznie i oby tak zawsze.
                          Dziś rano obudził nas telefon z tragiczną informacją.Bratanek męża spalił się w domku nad jeziorem , do któregona wekend wybrali się z kolegą, na ryby.Kolega zdążył wyskoczyc z okna 1 piętra. Siostrzeniec został znaleziony przy drzwiach wejsciowych, całkowicie zwęglony, razem z nim zginęły 2 jego psy i 3 koty rezydenci.Mąż załamany.W domu smutek ,a przed nami pogrzeb.
                                      • lablenka_x Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 26.11.12, 10:58

                                        Dziekuję Wam za dobre słowo.Fakt sytuacja niewiarygodna. Nie dowiemy się już dlaczego nie zdołal otworzyć drzwi wejściowym , mimo że do nich dotarł.Dom był drewniany. Strasznie nam ciężko, bo zginał niesaowity człowiek.Obrońca zwierząt, zwłaszcza kotów i psow. Nazywaliśmy Go św. Jarentym od Kotów lub św Kocjarkiem . U niego w domu mieszkały koty bezogonne, trójłapne, slepe zupełnie lub na 1 oko, wszystkie wyrwane z rak lub pysków oprawców, własnoręcznie przez Niego i miały w domu dożywocie, a i czarne labradory , to nie skutek fantazji,ale przypadków.
                                        Wierzyć się nie chce,że dopiero co się widzieliśmyna Wszystkich Świetych przy grobie Jego rodziców. Śpieszył się, nie poszedł z nami na tradycyjny obiad, spieszył się żeby jeszcze podjechac po drodze do tego domu,żeby nakarmic koty.Psy jeżdziły zawsze z nim.I tak Go zapamiętamy -znikajacego w tłumie ludzi zmierzajacych ku brami cmentarnej.
                                          • verbena1 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 26.11.12, 12:23
                                            Wyrazy wspolczucia Lablenko, straszna tragedia i zupelnie niepotrzebna smierc.

                                            Listopadowo i ponuro, nastroje tez szare. Ledwo Rieks wykaraskal sie z przeziebienia a teraz mnie dopadlo i meczy potwornie. Nie mam na nic ochoty, poleguje i wypijam litry herbaty.
                                            Mysle ,ze do czwartku juz sie wychoruje bo jest otwarcie wystawy naszego klubu i musze tam byc.
                                            W Holandii zaczyna sie szalenstwo sw.Mikolaja, trzeba wymyslic kazdemu jakis prezent a tu glowa pusta i bolacasmile
                                            Czy w Polsce Mikolaj jest tez tak bardzo prezentowy?
                                            • mammaja Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 00:55
                                              Przyznam, że po tragedii jaka spotkała tak dobrego człowieka jakoś trudno mi pisać o zwykłych głupstwach. Ale to jest zycie i trzeba ciągnąć dalej. Szczególnie żal mi, że ubyło o obrońcę krzywdzonych zwierzakow.
                                              U nas dzisiaj pogoda słoneczna i ciepła. Oby jeszcze jak najdłużej tak było.
                                              Verbeno, wykuruj się, zażywaj wapno, ono bardzo łagodzi objawy takiej infekcji - o czym sama ostatnio sie przekonałam.
                                              • foxie777 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 02:38
                                                Ja mam podobnie jak Mammaja ,ciezko pisac o sprawach przyziemnych.
                                                Na pewno bedzie dochodzenie bo to jest niesamowita sprawa,dlaczego to spotyka
                                                takich dobrych ludzi.Pytanie bez watpienia od wiekow.
                                                U nas dalej pieknie i chlodnawo.Obiad udal sie super.Atmosfera swiateczna ale tez mi smutno
                                                tylko ze to chyba na kozetke ale jeszcz nie teraz.
                                                pozdrawiam tropikalnie
                                                • alfredka1 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 16:07

                                                  Kozetka nie jest zła... przdałaby sie i dla mnie.
                                                  Przedwczoraj odchodziłam z tego świata /parszywy bo parszywy, ale żal/

                                                  Ja, najniższy ciśnieniowiec, padłam z nadciśnieniem przekraczającym 200 ...
                                                  Lekarz, masa przyjaciół nademną w białych kitlach - myślałam, że jużem w nebie.
                                                  A to tylko starcze nadciśnienie miażdżycowe ! skąd to się tak nagle wzięlo? podobno nie wzięło ale narastało narastalo naras .....
                                                  Zbadajcie poziom cholesterolu w dobrym laboratorium, najlepiej uniwersyteckim. bez skierowania , odpłatnie.
                                                  Potem napiszę rodzaje badań /za jednym krwi pobraniem/.
                                                  .
                                                  • verbena1 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 20:06
                                                    Skad wzielo sie tyle cisnienia w tak szczuplutkim Alfredkowym ciele? Wyobrazam sobie jak musialas sie czuc.
                                                    Wysoki cholesterol nie boli i dlatego nie zwracamy na to uwagi. Masz racje, trzeba o siebie dbac i badac sie czesciej. Najgorsze jest to ,ze jesli juz cholesterol jest za wysoki, nie mozna jesc tego co najbardziej smakuje. Dlatego lepiej nie wiedziecsmile
                                                  • joujou Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 20:54
                                                    Lablenko,bardzo Wam współczuję,to straszne.

                                                    Trzymam kciuki za chorujące forumowiczki,życząc szybkiego powrotu do zdrowia.

                                                    Alfredko,jak będziesz miała wolną chwilę,napisz proszę,dlaczego odradzasz ośrodki
                                                    prowadzone przez zakonnice? Mam na myśli wątek Verbeny.

                                                    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
                                                  • felinecaline Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 21:06
                                                    Doskonala i cenna inicjatywa, ja bym dodala jeszcze do tego "testy na tarczyce", czyli "na poczatek" T3, T4 i kalcytonine.
                                                    Ten mikrej postury narzad czasami staje sie "lenicy" i produkuje mniej niz by nalezalo hormonu.
                                                    A ten hormon m.in. reguluje gospodarke cholesterolem w organizmie.
                                                    do badan tarczycowych nie trzeba byc na czczo.

    • dado11 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 21:59
      Lx, bardzo, bardzo współczuję... bardzo mi przykrosad ten żywioł dotyka Cię tak tragicznie...

      Alfredko, trzymaj się dzielnie i nie dawaj niewidzialnemu ciśnieniu, czy też cholesterolowi...
      Ja walczę z tym problemem za pomocą "okresowych przeglądów technicznych" - czyli co roku proszę moją lekarkę I kontaktu o skierowanie na podstawowe badania, w tym cholesterol, cukier, triglicerydy... kiedyś było kiepsko, ale od czasu przejścia na warzywno-chudą dietę, wogóle nie ma problemusmile nawet mimo uwielbienia dla czerwońca po fajranciewink
      a poza tym, młyn się kręci, choć w zasadzie niewiele się dzieje...
      pozdr, d.
      • mammaja Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 23:05
        Dado, mojej znajomej lekarka zalecila czerwone wino na obniżenie cholesterolu. Mói ostatnio byl tragicznie wysiki - za żywam jakis "atoris", jem ryby, margarynę zalecana na obnizenie, itp. Zobaczę niedługo czy sie poprawilo. Juz dawno przestałam się tym tak bardzo przejmowac. Genetyczne obciązenie, podobno. małzonek je masło, jajka i nic mu sie nie podnosi. W zyciu nie ma sprawiedliwie sad
        • foxie777 Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 27.11.12, 23:25
          Wiadomo ze nie ma.Ja tez pije czerwone wino zalecone hi hi przez mojego kardiologa.
          Alfredo zycze powrotu do zdrowka.
          Dieta,gimnastyka nie palenia nie picie tez nie gwarantuje sukcesu 100%.Moja bliska
          kolezanka umarla 15 lat temu na raka zoladka w 3 miesiace po diagnozie.Etam,szkoda
          nawet pisac.Miala 35 lat.
          Ja stosuje zloty, umiarkowany tryb zycia i moze mi sie uda,czego nam tu wszystkim zycze.
          pozdrawiam tropikalnie

            • mammaja Re: Dzisiejki 304 - nadal listopadowe.... 28.11.12, 10:48
              Sliczny kwiatek na dzieńdobry! U mie uparcie kwitnie jeden anemon i chyba go dzisiaj wykopię, wsadze do doniczki i wezmę do domu przed mrozami. Niech jeszcze nas ucieszy smile
              Wnuki wrocily wczoraj wieczorem, dzisiaj będę ich miala "na garnuszku". Ale problem nie rozwiazany, dopoki ich dobra niania nie dostanie nowej wizy i nie przyjedzie z powrotem. A zalezy jej, bo ma tu córke na studiach i męza na dorobku. Pozdrawiam mgliscie !
                • fedorczyk4 Re: Do Fedorczyk! 28.11.12, 19:09
                  Bardzo przepraszam. Zaraz wracam smile Udzielam sie tam bo po pierwsze uprawiam propagande w wiadomym interesie rodzinnym, a po drugie uzaleznilam sie od gier! Zawsze wiedzialam dlaczego nie wolno mi brac do reki kart.
                  • alfredka1 Re: Do Fedorczyk! 28.11.12, 20:34

                    Dziękuję za dobre słowa szlachetne NIEWIASTY...
                    Jeżeli chodzi o konieczność badań wszelakich to-jestem pod przymusową stała kontrola w Klinice Onkol. i własnej córki, specjalistki od analityki klinicznej /własnie w ub.tygodniu wypuściła trzeciego doktora, czwarty w połowie grudnia./-
                    dZISIAJ, PO PIĘCIU LATACH ODSTAWIONO MI CHEMIĘ W PIGUŁKACH O WDZIĘCZNEJ NAZWEIIE "aromek". jESZCZE W MARCU 3 BDANIA I POTEM KONTROLE RAZ NA ROK.
                    • mammaja Czwartek 29.11.12, 12:42
                      Alfredko, droga! Toś Ty już zdrowa prawie zupelnie smile Nie ma to jak osobisty lekarz, ba, doktor nauk medczynych ( bez wylicznia tytułów ). Niestety w mojej rodzinie pokolenie lekarskie juz prawie sie wykruszyło, co przy dzisiejszym stanie służby zdrowia jest smutne. Ostatnio synowa dopisala mnie do rodziny w spółdzielni lekarskiej, gdzie ubezpiecza ja "zakład pracy". Za jedyne 100 zł miesięcznie mam dostep do bardzo wielu darmowych badań i zabiegów, bez czekania - tylko, że jeszcze nie zdążyłam skorzystać, chociaż płacę , Ale sobie napewno odbiję.
                      Na swierkami pojaeił się kawalek rozjasnionego nieba - zawsze to otuchę wlewa w moje serce.
                      Po wczorajszym dniu z wnukami jestem wyżęta jak sciereczka. Ale miło tez bylo smile
                      Umykam do czwrtkowych obowiązków.
                      Fed, miło że dalaś głos, prosimy o więcej ! Verbeno, jak zdrówko ?
                    • verbena1 Re: Do Alfredki 29.11.12, 13:45

                      Piekna wiadomosc Alfredko, wreszcie przestana Cie truc tym paskudztwem i nabierzesz wiecej sil. Trzymam kciuki za to abys juz nigdy nie miala stycznosci z Klinika.
                      Dobrze jest miec prywatna super zdolna specjalistke (pozdrawiam goraco), ktora mozesz miec zawsze pod reka.
                      Mammajko, chorobsko juz sobie chyba poszlo, Rieks tez juz w formiesmile
                      Wieczorem idziemy na otwarcie wystawy z pracami czlonkow mojego klubu malarskiego, bedzie uroczyscie i mam nadzieje tlumnie.
                        • fedorczyk4 Re: Do Alfredki 30.11.12, 02:32
                          Alfredko, to znakomita wiadomosc! Bardzo Cie przepraszam, ale nie dotrzymalam telefonicznej obitnicy. Strasznie zawirowana jestem, a jednak do takiego telefonu trzeba sie troche zebrac i ogarnac. Latam jak kot z pecherzem pomiedzy Macma, kotem Ranyboskie, Wnuczeciem, urzedami, sprawami na gwalt zawodowymi. A jak na chwile przyschne w jednym miejscu to stac mnie na jedynie udostepnianie albo granie na fejsbuku, bo juz nie mam sily na sformulowanie poprawnego gramatycznie zdania, a co dopiero takiego ktore niosloby w sobie jakakolwiek tresc.
                          To jest rowniez powod mojego zaniku forumowego
                          Zwyczajnie mozg mi sie zlasowal
                      • mammaja Piątkowo 30.11.12, 12:08
                        Nadchodzi ochłodzenie, dzisiaj troszke przykryjemy róże, kupilam jakąś okrywajkę w ogrodniczym - zobacz e jak to sie zainstaluje. Mam solenizanta w domu, ale nie spodziewamy sie jakichs gosci oprócz dzieci. Musze napisac więcej o Burku, kotku który bardzo jest mądry i miły, Ale to na innym wątku.W wolnej chwoli zapraszam serdecznie na stronę ze zdjeciami z naszej Parady Niepodległości - szczególnie piekne byly zywe obrazy - oczywiscie moj pomysł smile I niechby tak radosne były pochody w tym dniu !
                        falenica-kultura.waw.pl/cms.php
                        Proszę kliknąc na "zdjęcia - zobacz tutaj "
                        • alfredka1 Re: Piątkowo 30.11.12, 13:04

                          Jo/Fed ....
                          jeszcze zadzwonisz, Joanna bardzo sie ucieszy. Jan wyszedł ze szpitala.
                          Dziękuję, że tak miło przyjęłyście moje wiesci o zdrowiu.
                          Tylko jak tu żyć bez A- ROMKA ?smile))
                          • lablenka_x Re: Piątkowo na D. Śląsku śnieg 30.11.12, 16:14
                            Alfredko też cieszymy się z dobrych wiadomości dot. Twojej osoby.
                            My już po pogrzebie.
                            Przyznam,że takich tłumów na pogrzebie zwykłego człowieka nie widziałam dawno.Pełna fara w W. Grób przysypany kwiatami ponad moj wzrost.Wzruszające mowy pożegnalne itpitd. Rozmawialismy tez z tym , który się uratował, to cudownie,że mu się udało - jest ojcem rocznego fantastycznego chłopaczka.Nie osierocił go.Wiemy już,ze przyczyną był niestety czad (zwierzęta zastano w pozycjach spiących).
                            Jutro skoro świt wyruszamy do Berlina, a tu gołoledź zapowiadają.Przyznam,że jakas taka kurcze tchórzliwa się zrobiłam, ale boję sie nie ze względu na siebie,ale na to co działoby się z Mamą gdyby nam cos ,nie daj boże się stało
                            • alfredka1 Re: Piątkowo na D. Śląsku śnieg 30.11.12, 16:41

                              Lablenko kochana, najgorszy jest okres przedpogrzebowy. We wnętrzu naszym marzymy by już było "po". Boimy sie własnej rozpaczy, smutku ,a najbardziej o tych najbliższych, którzy go żegnają.
                              Dobrze, że wyjeżdżacie.. nie wiem gdzie mieszkacie, my mamy bliziuteńko. Przez lata całezauważyliśmy, że Niemcy jeżdżą bardziej ostrożnie, uważać trzeba tylko na tirowców z krajów nadbałtyckich.
                              Mamusię zostawiacie pod opieką ludzi, którym napewno ufacie. Mamusia też powinna przyzwyczaić się, że nie ma Was ciągle przy Niej.
                              Szerokiej drogi. Czekamy na wieści po powrocie.
                              Uściski od żeremia smile
                              • verbena1 no i mamy grudzien 01.12.12, 14:28

                                Minal juz szary listopad, najgorszy dla mnie miesiac w roku. Teraz grudzien z nadzieja na snieg i iskrzacy sie mrozik, Swieta ze swiatelkami choinki, prezentami i spotkaniami z rodzina.

                                Jutro przychodza male i duze dzieci na spotkanie mikolajkowe. Ogolem dziesiec osob, rodzina powiekszyla sie niespodziewanie bo syn Rieksa ma nowa przyjaciolke z dwojka dziecismile
                                Bardzo dobrze, lubie tlok przy stole.
                                Prezenty juz spakowane, ciasto gotowe. Zrobilam tez gar prawdziwego polskiego bigosu, ciekawa jestem czy bedzie smakowal. Trudno, musza sie przyzwyczaic ,ze w tym domu beda polskie akcenty w kuchni.

                                Lablenka pewnie przechadza sie juz po berlinskich ulicach wolna od obowiazkow. Szkoda tylko ,ze tak krotko.

                                Alfredko, pieknie piszesz o odchodzeniu. Szkoda ,ze w Polsce nie mowi sie o tym. Pomoglo by to pozegnac sie wczesniej z najblizszymi, nie trzymac ich w panicznym uscisku, pozwolic im odejsc spokojnie. Smierc rodzicow nie jest tragedia, jest naturalnym procesem.
                                Podoba mi sie podejscie Holendrow, w wiekszosci protestantow do tego tematu, spokojnie i ze zrozumieniem.
                                • mammaja Re: no i mamy grudzien 01.12.12, 22:56
                                  No i coś sie porobilo, nie mogłam sie zalogowac, ale juz udalo sie smile
                                  Dwa dni spedzone rodzinnie - no i z doskoku robię prezentacje na środową konferencje.
                                  Na forum troche pusto .
                                  Verbeno, to zabawne, że Wy juz obchodzicie "mikolajki" - u nas jednak ten dzień jest przypisany do imienin św. Mikolaja. Ale coraz bardziej wchodzimy w ten okres przedświąteczny przez reklamę i handel. Własnie zamówiłam sukieneczkę dla Klary i swetry dla moich dziewczyn w promocji Bon Prix. Trzeba te prezenty wczesniej gromadzić, bo potem jest urwanie głowy. Internet ulatwia, a Bon Prix gwarantuje zwrot w razie niezadowolenia.
                                  Mam nadzieje, że Lablence udal sie wyjazd. Róże zostaly zakopczykowane, a narazie ich nie okrywam, bo nie ma mrozu .
                                  • fedorczyk4 Re: no i mamy grudzien 02.12.12, 09:04
                                    Tez musze zajac sie otulaniem. Tylko z czasem na to cienko.
                                    Masz racje Verbeno, szkoda ze nie umiemy i nie chcemy o tym mowic, a Alfredka pieknie i madrze pisze. Lx, ciesz sie chwila i korzystaj z wycieczki smile U mnie kociol i tyle. Listopad jak zawsze mialam mily i konstruktywny. W przeciwienstwie do Verbeny bardzo lubie ten miesiac. Le Maz pojechal do roboty, wlasciwie juz tylko spi w domu wink Ja z kotem jade na zastrzyk potem po ppoludniu dolacze do reszty rodziny w knajpie Synusia. W miedzy czasie wyjde z psem Macmy, posprzatam, poprasuje wybiegam Krowisie. Dzien jak codzien.
                                    • jutka1 Re: no i mamy grudzien 02.12.12, 11:18
                                      Moja niedziela też dość zajęta różnymi różnostkami z listy "do zrobienia". Zimno u nas (koło zera), choć słonecznie, więc szybko i kurcgalopkiem wyskoczyłam na róg po kawę i ocet winny, a teraz pinkolę, nigdzie już nie wychodzę. smile))

                                      Ugotuję wołowinę duszoną na bardzo wolnym ogniu (3-4 godziny) w sosie grzybowym, to na jutrzejszy proszony obiad; poprasuję, odkurzę, poczytam, trochę - niestety wink - popracuję. Ot, dzień jak co dzień, jak u Fedo (minus wypad do knajpy, dzisiaj nie przewiduję wink ).

                                      Miłej niedzieli smile
                                      • lablenka_x Re: no i mamy grudzien 02.12.12, 19:12

                                        Byliśmy, wróciliśmy, teraz dochodzę do siebie. Kondycję mam gorszą niż w Andaluzji. Mam zakwasy, hahaha.
                                        Berlin przwyitał nas śniegiem, potem było mrzawkowo i trochę cieplej.Bylismy w Pergamonie, w kopule na Reichstagu, Brama Brandemburska i Unter der Linden i w wielu wielu innych miejscach.Znalazłam dowody,że mój syn kowal był kiedys Sumerem,a Klimt malując swe kobiety też chyba pomysł wziął od tamtejszych artystów.
                                        Chciałabym,aby i u nas był taki luz bluzzz(pis.zam)
                                        Miasto, a zwłaszcza piesze wedrówki, chciało mnie pokonać, prawie ,prawie się udało,ale dzięki T. dałam radę.
                                        Wejście do katedry kosztuje dla Europejczyków 3 euro, dla Polaków 7.
                                        Autostradą z Poznania do Berlina jedzie się jak po maśle, niecałe 4 godziny. Przy czasie wrzucę fotki.
                                        • monia.i Re: no i mamy grudzien 03.12.12, 00:45
                                          Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Mam kłopot z dostaniem się na forum, jakoś tak metodą prawą ręką do lewego ucha się udaje. Nowy komputer to jak dzikie zwierzę wink
                                          Ale korzystam z okazji, że się udało, tym radośniej, bo na urlopie. Pobrałam kilka dni wolnego, bo już bliska szaleństwa byłam. Te dojazdy zaczynają mnie wykańczać. Ale przez najbliższy tydzień postaram się o nich nie myśleć.
                                        • fedorczyk4 Re: no i mamy grudzien 03.12.12, 08:33
                                          Moniu, odkad mam dwa nowe (stare) komputery, mam z nimi same problemy sad A sa moje od po roki prawie.
                                          Lx, jak to dla Polakow jest inna a dla Europejczykow inna cena biletow. Czy my cuchniemy baranem czy co?
                                          Wspolczuje zakwasow ale ciesze sie, ze zlapalas choc ciut oddechu innym powietrzem!
                                          Jutka jak udalo sie miesko? Zaczynam juz cicho jeczec za bialkiem. Ale nic to jeszcze kilka dni i zaczynam wychodzic z diety czyli wprowadzac powolutku i po troszeczku weglowodany i bialko roslinne i zwierzece.
                                          Swoja droga przyznam, ze ta dieta zmienila moje poglady na zywienie mojej osoby. Okazuje sie np, ze moge zyc bez kawy, a bylam pewna ze bez poczwornego strzalu z porannego expersso nie rusze w boj, a tu prosze juz od 5 tygodni rano zakwas buraczany i sok wyciskany i jakos to sie toczy smile Inne przerozne odkrycia tez zrobilam i mam zamiar wprowadzic zmiany na stale. Milego tygodnia smile
                                          • jutka1 Re: no i mamy grudzien 03.12.12, 09:50
                                            Mięso się udało, rozpływa się w ustach. smile

                                            Tutaj się ociepliło, 5 stopni teraz, ma dojść do jedenastu. I, oczywiście, deszcz po południu. smile Normalka.
                                            Wczoraj trochę pracowałam, więc dzisiaj robię sobie dzień czysto towarzyski. Tydzień też zapowiada się w miarę spokojnie, odpukać.
                                            No to letempendzem (cytat) chędożyć się na obiadowego gościa.
                                            Miłego dnia! smile
                                            • verbena1 Re: no i mamy grudzien 03.12.12, 11:27
                                              Co sie dzieje, wszystkie powiadomienia o nowych wpisach dostaje na moj prywatny email, nigdy tego nie bylo, macie tez to samo?
                                              Lablenko, ciesze sie ,ze mieliscie udany "wyskok", musiscie czesciej uciekac z domusmile
                                              Fed, jestem pelna podziwu dla Twojego samozaparcia w diecie, bardzo trudno jest zmienic nasze nawyki zywieniowe a juz najtrudniej zrezygnowac ze smacznych rzeczy.

                                              Wczorajsza impreza mikolajkowa udala sie nadzwyczaj, kazdy dostal skromny prezent, byly gry i zabawy towarzyskie a na koniec bigos i inne jedzonka. Mialam obawy jak przyjma bigos nowe osoby ale smakowal wszystkim wysmienicie.
                                              Ten sam sklad bede goscic w drugi dzien swiat i juz zaczynam myslec o jakiejs nowej polskiej potrawie ,ktora chce zaskoczyc Holendrowsmile
                                              Jutko, milego popoludnia z gosciemsmile
                                              • mammaja Re: no i mamy grudzien 04.12.12, 01:01
                                                Przeczytałam wszystkie wpisy, melduję się i ze smutkiem donoszę, ze jeszcze przez dwa dni będę całkowicie zawalona robotą, niezdolna do niczego. Fed, zazdroszcze ci ogromnie tej zmiany żywieniowej - moze po świetach rzucę sie na jakieś diety. Narazie jedzonko jest jedną z wielu przyjemności zycia sad
                                                Verbeno, jesteś prawdziwą szerzycielka polskiej kultury kulinwrenj! A jak się udał pokaz prac?
                                                  • fedorczyk4 Spadl snieg i zrobilo sie zimnawo 04.12.12, 16:57
                                                    Podobno jeszcze sie ociepli przed nadejsciem prawdziwej i ostrej zimy, wiec jeszcze nie panikuje i nie owijamwink
                                                    Dzien rozlazl mi sie w rekach. Krecilam sie jak g.....o w przereblu i nic w sumie nie zalatwilam i prawie nic nie zrobilam. Zaraz przyjdzie Wnucze z ktorym teraz ja odrabiam lekcje. Le Maz siedzi w Synusiowym interesie ( o jak mi ladnie nie ladnie wyszlo) po uszy, wychodzi z domu o wpol do osmej a wraca po dwudziestej. A jeszcze mamy wlasne taczki, wprawdzie nie duze, ale jednak trzeba je popychac jak dotad., tak wiec na dzialaia dydaktyczne w jezyku bla-bla juz nijak nie ma czasu. I w ten sposob to z czego wykrecalam sie z calych sil w przypadku moich synow przypadlo mi w udziale na stare lata w nastepnym pokoleniu. A ja tak nie znosze uczyc! Chociaz z nim jest latwiej. Ja nie jestem obciazona emojonalnie, a i Wnucze jest znacznie latwiejsze w obsludze niz byli tatus i wujek. O cioci nie wspominam, bo jako zywo nigdy nie dawala z soba niczego odrabiac. Sama, ja sama, to zawsze bylo haslo Dziecinki. Mamusi corusiawink
                                                    Potem mam basen, a potem juz bedzie po kolejnym dniu. Strasznie mi uciekaja ostatniosad
                                                    Inna sprawa, ze uaktywnilo sie tyle rzeczy na raz, ze nie dziwota.
                                                  • verbena1 Re: Spadl snieg i zrobilo sie zimnawo 04.12.12, 19:28
                                                    No i bardzo dobrze Fed, ludzie aktywni nigdy sie nie starzeja. Zazdraszczam Wam czasem tego nawalu roznych spraw bo tez chce byc taka zalatana i zajeta a tu nic, calkiem spokojnie wypijam trzecia kawe i patrze na krajobraz zaokiennysmile
                                                    Chociaz nie , dzis bylam na warsztatach malarskich i napisalam pare kartek swiatecznych.

                                                    Mammajko ,otwarcie wystawy bardzo udane, poziom prac dosyc wysoki, ciekawe pomysly na temat cyrku. Jak zwykle duzo znajomych twarzy, niektore znane nie wiadomo skad. Pewna pani przygladala mi sie caly czas usmiechajac przyjaznie, twarz znana ale skad? Po jakims czasie podeszlam do niej pytajac skad my sie znamy a ona na to - bylam pani mediatorka rozwodowa (!) Ludzie, to bylo prawie 4 lata temu a ta kobieta mnie pamieta. Czy ja sie tak rzucam w oczy? Chyba przez te platyne na wlosachsmile
                                                  • mammaja Re: Spadl snieg i zrobilo sie zimnawo 05.12.12, 01:23
                                                    Skończyłam pisać sobie konspekt, prezentacje juz musiałam oddać wczesniej, jutro mam "występ", wszystko to nie wiadomo po co, ale ja tak zawsze, jak poproszą to sie zgodzę, a potem pluje sobie w brodę. Mimo to zrobiłam dzisiaj przegląd przedzimowy samochodu, ale to nie ja robiłam tylko pan mechanik. Niebawem wrócę tu na dłuzej !
                                                  • ewelina10 Re: Spadl snieg i zrobilo sie zimnawo 05.12.12, 09:08
                                                    Mmko bo tak trudno się do czegokolwiek zmobilizować, zwłaszcza kiedy się nie musi, ale po skończonej pracy w człowieku pojawia się tyle endorfin, że opłacał się ten cały trud smile

                                                    Siedzę sobie przy suni i spoglądam troskiliwym okiem. Operacja trwała ok. 3 godzin i odebraliśmy ją wczoraj dosyć późno. Zrobiłam jej posłanie, w miejscu blisko pod moją kontrolą, poświęciłam swoje nowe koce, a niech ma bo się jej należy smile

                                                    W trakcie czekania do veta przyszła mama z dwojgiem małych urwisów, które swojemu kotkowi parę dni temu założyły gumkę na szyję, która spowodowała uszkodzenie tchawicy, a mama zauważyła to dopiero wtedy, kiedy zapachowo dało się to odczuć w domu
                                                  • monia.i Re: Spadl snieg i zrobilo sie zimnawo 05.12.12, 13:08
                                                    ewelina10 napisała:
                                                    >
                                                    > W trakcie czekania do veta przyszła mama z dwojgiem małych urwisów, które swoje
                                                    > mu kotkowi parę dni temu założyły gumkę na szyję, która spowodowała uszkodzenie
                                                    > tchawicy, a mama zauważyła to dopiero wtedy, kiedy zapachowo dało się to odcz
                                                    > uć w domu
                                                    Okropne sad Bidulek sad
                                                  • lablenka_x Re: Spadl snieg i zrobilo sie zimnawo 05.12.12, 21:43
                                                    Tak tak , tak po prostu.
                                                    Nie odnosze sie do Waszych wpisów,bo jestem psychicznie wypluta.
                                                    Byłysmy z przyjaciółka po 2 miesięcznej przerwie u magika, okazało się,że złamana reka jest wynikiem wypadku w górach, wpadło na niego w aucie, obce auto, w czaczu , na koleżanki córkę wpadło inne auto, a mysmy dojechały pod dom przyjaciółki , wypakowałyśmy się i chciałam ruszyć do domu.Cos zachroboliło no i 1 moja mysl"wał korbowy", którego jak sie dowiedziałam w aucie nie posiadam.Potem akcja niesienia pomocy mamie - ciemno , mokro, pada snieg.Przyjechał mój Nynus i drutem podwiązał mi urwaną rurę wydechową, a potem asekurował podczas jazdy do domu z hukiem i rumorem.
                                                    Mogę rok 2012 ogłosić rokiem mego peugeota.
                                                    Dobranoc.
                                                  • mammaja Re: Spadl snieg i zrobilo sie zimnawo 05.12.12, 23:36
                                                    Lablenko, wspólczuje - znam ten ból jazdy z urwanym tłumikiem, a z cała rurą to się poprostu nie da ! Ewelinko, mam nadzieję, ze psiunia szybko wydobrzeje pod taka czułą opieką smile
                                                    Moje "wystąpienie" bardzo mi dobrze poszło, ale tez solidnie sie napracowalam. Dostalam jakies nastepne propozycje - ale raczej pieknie podziekuje, czyli staram sie "wywinąć".
                                                    Wieczorem przyszli synostwo z dziecmi, martwi mnie, ze Franek gorzej sie zachowuje odkąd chodzi do przedszkola, nauczyl się wymuszac swoje ( np. bajeczki w TV) krzykiem, czego nigdy nie bylo. No trudno - ja tam mu nie ustepuję , szkoda ze Antos zaraz go zacznie nasladowac.
                                                    A tacy byli grzeczni sad Nie ma rady, trzeba wychowywać i już !
                                                  • fedorczyk4 Czwartek z lekka zasniezony 06.12.12, 07:51
                                                    Ewelino podpisuje sie pod Mm, sunia dojdzie do siebie bardzo szybko. Takie zwierzaki ktore wiedza ze sa kochane maja inna bariere immunologczna wink
                                                    Kot Ranyboskie niestety jest skazany. Nieoperowalny, nie leczalny. Ale po pierwsze o tym nie wie, po drugie nie cierpi, po trzecie dostaje 2 razy w tygodniu zastrzyki z jadu tarantuli na obkurczanie wezlow chlonnych i spowolnienie postepowania choroby nowotworowej. Tak dlugo jak dlugo nie cierpi i ma wielki apetyt (a gdyby mogla to by mi nos z twarzy wyjadla) to nie ma co myslec o najgorszym.
                                                    Lx do konca tygodnia juz tylko trzy dni, nastepny bedzie lepszy! Wspolczuje Ci serdecznie i jesli mozne podtrzymac wirtualnie na uchu to robie to cala soba wink
                                                    Mm Ciebie podziwiam nieustajaco!
                                                  • jutka1 Re: Czwartek, zimno 06.12.12, 08:48
                                                    W nocy minus jeden, teraz też -1, maks dzisiaj: +2C. Wygląda na to, że przyszła zima.

                                                    Plany na dziś mam różnorodne: praca zawodowa, jakieś prace (raczej: pracki) okołodomowe, po południu kawa w miłym towarzystwie, plus czytanie.
                                                    Od tygodnia ponad mam w odtwarzaczu CD i słucham "Time Out" kwartetu Dave'a Brubecka. Czytam teraz, że właśnie zmarł na atak serca w drodze do swojego kardiologa. sad Szkoda... R.I.P.

                                                    Lx, siły i (s)pokoju Ci życzę.
                                                    Ew., cieszy mnie, że operacja się udała i Sunia dochodzi do siebie. Rację ma Fedo: zwierzęta kochane i mające poczucie bezpieczeństwa lepiej i szybciej się goją.
                                                    Mammajko: podziwiam energię i "wyczyny". smile

                                                    Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę smile
                                                  • fedorczyk4 Re: Czwartek, zimno 06.12.12, 09:32
                                                    Jutek, takie temperatury w Paryzu, to rzczywiscie zima!
                                                    Z zim paryskich najbardziej utkwila mi w pamieci wilgoc ktora przez czesc zim "przegniwala" mi szpik w kosciachsad I dekoracje swiateczne smile
                                                  • jutka1 Re: Czwartek, zimno 06.12.12, 09:39
                                                    Nawet nie mów, Fedo, bo ta wilgoć wciska się wszędzie, nawet pod bieliznę, i mrozi do szpiku. sad

                                                    Na pewno przed wyjazdem do PL podjadę na Pola Elizejskie, zobaczyć co tez w tym roku wymyślili jako dekoracje świąteczne. Może zdjęcie się uda zrobić, to wrzucę. smile))
                                                  • verbena1 Re: Czwartek, zimno 06.12.12, 11:25
                                                    Mammajko, gratuluje udanych "wystepow", zapomnialam Cie pochwalic za piekne ruchome obrazy, obejrzalam wszystko dokladnie. Jestes ciagle niezastapiona w dzialalnosci spolecznej, chwala Ci za to.
                                                    Lablenko, widac ,ze jestes ostatnio zupelnie zakrecona bo malo co zrozumialam z Twojego ostatniego postu, trzymaj sie dziewczyno. Zycze szybkiego uporania sie z autkowymi problemami.
                                                    Ranek przywital nas biela sniegu, wszystko pieknie zasypane, ogrod , droga przed domem, na szczescie nie musze wychodzic z domu bo slysze w radio ,ze jest bardzo slisko.
                                                    Mamy wiec wczesna zime w Holandii. Lepsze to niz ta paskudna wilgoc, ktora tu jest jeszcze bardziej dokuczliwa niz w Paryzu, wiesz Jutko o czym mowiesmile

                                                    Bbetka ostatnio zamilkla, czyzby klopoty z noga byly tego przyczyna?
                                                  • lablenka_x Re: Czwartek, zimno 07.12.12, 18:20
                                                    verbena1 napisała:

                                                    > Lablenko, widac ,ze jestes ostatnio zupelnie zakrecona bo malo co zrozumialam z
                                                    > Twojego ostatniego postu, trzymaj sie dziewczyno. Zycze szybkiego uporania sie
                                                    > z autkowymi problemami.
                                                    > Ranek przywital nas biela sniegu, wszystko pieknie zasypane, ogrod , droga prze
                                                    > d domem, na szczescie nie musze wychodzic z domu bo slysze w radio ,ze jest bar
                                                    > dzo slisko.
                                                    > Mamy wiec wczesna zime w Holandii. Lepsze to niz ta paskudna wilgoc, ktora tu j
                                                    > est jeszcze bardziej dokuczliwa niz w Paryzu, wiesz Jutko o czym mowiesmile
                                                    >
                                                    O jezusinku, sprowokowana przez Verbenę przeczytałam mój wpis i omdlałam z wrażenia, cóz za bełkot to był brrrr
                                                    Tłumaczę więc
                                                    "...Byłysmy z przyjaciółka po 2 miesięcznej przerwie u magika, okazało się,że złamana reka jest wynikiem wypadku w górach, wpadło na niego w aucie, obce auto, w czaczu , na koleżanki córkę wpadło inne auto..."
                                                    Zakładam,że 1 człon zdania, złamana ręka oczywiście kręgosłupowego magika -od byłysmy do górach- logiczny, dalej w Czaczu dowiedziałyśmy się,iż córka naszej czaczowej koleżanki tez miała wypadek i wpadło na nia rozpędzone auto , a po powrocie do Poznania dotarła do nas informacja ,że na syna koleżanki też wpadło inne auto , no i zrobił się łancuszek potrzaskanych aut .

                                                    >
                                                  • joujou Re: Czwartek, zimno 06.12.12, 19:35
                                                    U nas mrożno,ale świątecznie,bo zaczął się przedświąteczny jarmark.Dzisiejszą atrakcję,poza Mikołajem,rozdającym dzieciom słodycze była żywa szopka uliczna i te biblijne postacie ogromniastych wymiarów zrobiły wrażenie nie tylko na dzieciach smile

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/i2mbbSESp3sUAPam1X.jpg

                                                    Pozdrawiam!
                                                  • mammaja Re: Czwartek, zimno 07.12.12, 08:01
                                                    Hej, Joujou, piekna szopka! A co u ciebie?
                                                    Verbeno, milo mi ze chcialo ci sie obejrzec fotki - skromnie przypominam, ze moj byl tylko pomysl, prace juz włozyli inni smile
                                                    Wczoraj wieczorem miasto zaatakowaly korki, pojechalam sobie Alejami Ujazdowskiemi popatrzec na piekne dekoracje, pl. Trzech Krzyzy i pl. Teatralny wygladaja bajkowo, za kare stalam w korku dobre pol godziny . Dzisiaj snieg sypie gęsto, musze zrobic miejsce w garazu i zaczac z niego korzystac. Nie wiem co lepsze - odsniezac auto czy zjazd do garazu. Ale mrozy zachecaja do garazowania.
                                                    Juz kawalek grudnia a dzisiejki wciaz listopadowe. Mikolaj zostawil prezenciki pod poduszkami dzieci i emocje byly wielkie. Paczki oczywiscie przygotowala babcia - od tego jest smile
                                                    Wczoraj usnelismy z kotem na telewizyjnej kanapie. Wreszcie mam wolniejszy dzien - trzeba wziac sie za porządki .
                                                  • bbetka Re: A to juz piątek jest 07.12.12, 11:47
                                                    Cudne! smile
                                                    Ja wyglądałam zupełnie tak samo big_grin miałam jeszcze rozległe plany na wieczór (pracowe oczywiście), ale poza oddychaniem i gapieniem się w monitor nic z nich nie wyszło....zresztą to ostatnio u mnie constans...sypiam między 2 a 6 co mnie wykańcza, dodatkowo stopa daje mi nieźle w kość (zamierzam się nią zając poważnie po nowym roku), dodatkowo zdaje się, że idą święta? prezenty pierniczki itp itd, podobno tez rok się kończy?ale dlaczego akurat teraz????sprawozdania, raporty itp itd

                                                    Byłam też trzy dni na dużej konferencji we Wrocławiu, organizatorzy zapewnili nam rozrywke w postaci kultury wyższej więc udało mi się w pięknej operze obejrzeć Carmen, co do solistów to zachwycona nie byłam (ale nie jestem znawcą), za orkiestra, chór i balet -cudosmile Pokazali nam też Halę Stulecia (ludową), którą bardzo chciałam zobaczyć i -niestety- się rozczarowałam....naprawdę nie wiem skąd wzięłam sobie wszystkie te piekne wyobrażenia??? hala nie dała rady im sprostać...

                                                    za to jest piękna mroźna pogoda i śnieg-grudzień jak malowany, w karmniku ruch niezmienny, a wieczorem przyjeżdża córcia więc lecę ogarniać się pracowo i kuchennie.

                                                    Miłego weekendu wszystkim - ja pracuję jutro od 8 rano, zamieniłam się na zajęcia, bo popołudniu córa zarządziła pieczenie pierniczków (wiem wiem, że już późni, ale po nowym roku będą akurat smile i ciasteczek

                                                    PS.Verbenko, dziękuję za zainteresowanie, kręcę się po prostu jak w kołowrocie i wyjścia nie widzęsmile
                                                  • lablenka_x Re: A to juz piątek jest 07.12.12, 18:35
                                                    Mammajo gratuluję.
                                                    Cieszę się,że nasza Joujou sie odezwała. Szopka sliczna.
                                                    Bbetko oszczędzaj nogę i wykonuj czynności kuchenne na siedząco,żeby odciążyć stopę.
                                                    Verbeno , trudno Cię zapomnieć, stąd mediatorka Cię zapamiętała.
                                                    Miło czytac,że psu lepiej,ale przykro,że kot jest w takim stanie.
                                                    U nas ślisko, biało ,śnieżnie, na noc zapowiadają -10 stopni. Co rano spada na berberysy ogromne stado zziębnietych jemiołuszek, nie wiem czy to oznacza mroźna zimę,ale tylu tych ptaszków w zyciu nie widziałam. W naszym karmiku ruch przeogromny.Sadzamy Mamę na fotelu i z godzinkę (tyle na siedząco wytrzyma ,majac zajęcie) patrzy sobie na to balkonowe ptasie szaleństwo.
                                                    Jutro powinno byc pieknie ,bo teraz mgła siadła na osiedle i od rana szadź powinna być.
                                                    Pozdrawiam zimowo.
                                                  • alfredka1 Re: A to juz piątek jest 07.12.12, 19:43

                                                    jemiouszki przylatują co roku z północy, część zostaje na Międzyodrz, gdzie znajdują jagodowe zmarznięte przysmaki, inne lecą dalej na południe.
                                                    One chyba ze Skandynawii a może z Estonii

                                                  • verbena1 Re: A to juz piątek jest 07.12.12, 20:34
                                                    Bbetko, dbaj o nozke bo ta musi Ci jeszcze dlugo sluzyc a nowej nie dostanieszsmile
                                                    Czuje sie tak zakomplementowana prze Was, ze az dzis robilam za modelke i pozowalam do portretowsmile W naszym klubie malarskim jest sekcja malowania portretow i co tydzien potrzebuja nowego modela. Umowilismy sie wiec ,ze kazdy choc raz zapozuje i posiedzi nieruchomo przez dwie godziny.
                                                    Nie wyobrazacie sobie co to za meka. Siedzisz wpatrzona w jeden punkt a na przeciwko masz mnostwo ludzi wgapiajacych sie , mierzacych ci nos lub szerokosc ust i traktujacych cie zupelnie bezosobowosmile
                                                    Najciekawsze jest ogladanie dziel artystow, kazdy portret jest krancowo rozny i gdybym nie wiedziala kto jest modelem, nie poznalabym siebie zupelniesmile W nagrode moglam wybrac najlepszy wedlug mnie portret. Powiesze w mojej pracowni na pamiatkesmile
                                                  • lablenka_x Re: A to juz piątek jest 07.12.12, 22:29
                                                    Nie mogłam się powstrzymać,za oknem zapowiedź cudnego poranka.ładuje akumulatorek od aparatu ,żeby jutro rano nie zrobił mi niespodzianki i jutro raniusieńko ide na zimowe łowy.Teraz jest tak:
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/beUDWpmHfid6nfnb1X.jpg
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/BkxExkUJ3anIlpf4dB.jpg
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/dAwIcHPjK1SFucjuTB.jpg
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/S7ofNa3sAV614n39TB.jpg
                                                  • mammaja Re: A to juz piątek jest 08.12.12, 00:27
                                                    U nas było przede wszystkim ogromnie ślisko, miałam nigdzie nie jezdzic ale konieczny byl zawóz pieluch do Anina, synek nie dość ze siedzi w domu z dwójką maluchów, to jeszcze bez pieluchy smile
                                                    zaczęłysmy porządki świateczne z Krasnoludka, wiec dzień byl domowo - pracowity .
                                                    Lablenko, pięknie to wygądu czekam na jutrzejszy poranek.
                                                    Alfredko, jakos do nas jemioł-uszki nie dolecialy, ale innego ptactwa wbród. Ruch przy karmniku jak u nas na bazarku w sobotę !
                                                  • ewelina10 Re: A to juz piątek jest 08.12.12, 12:25
                                                    Zima potrafi wyglądać ślicznie, a zwłaszcza na fotkach smile

                                                    Wróciłam od veta, sunia wraca do sił i to cieszy bardzo. Jak to w każdym ośrodku medycznym zawsze się człowiek nasłucha różnorakich opowieści. Tak i tym razem moja veta opowiedziała mi o bliskim związku pewnego młodego właściciela z jego 11,5 -letnim owczarkiem niemieckim. Próbuje on ratować zwyrodniałe stawy swojego pupila metodą komórkową i ćwiczeniami na bieżniach, niemało finansowo go pochłaniających, chociaż u psa w tym wieku trudno liczyć by kuracja na dłuższą metę odniosła skutek.

                                                    Jest mroźno, ale u nas na szczęście drogi są czarne i przejezdne. I to jest wyższość Mazowieckich obszarów nad terenami o uwypuklonej rzeźbie, których w dalekiej przeszłości, będąc któregoś razu w Zakopanem, zapragnęłam bardziej nad równinne obszary wink
                                                  • jutka1 Re: A to juz sobota jest :-))) 08.12.12, 12:58
                                                    Tutaj jeden stopień na plusie, mniejsza wilgotność powietrza, więc od razu przyjemniej. Wczoraj popadywał śnieg z deszczem, od razu topniał, więc na takie widoki, jak na zdjęciu Lx, to poczekam do przyjazdu na wieś dolnośląską. smile

                                                    Poszłam na długi spacer do dużego supermarketu, kupiłam to i owo, m.in. nabyłam sobie w prezencie krwiście czerwony czajnik elektryczny (emaliowany, ze stalowymi akcentami), bo poprzednik zszedł był śmiercią męczeńską. wink Pogapiłam się też na asortyment świąteczny, żeby za tydzień przed wyjazdem do PL skoczyć tam i kupić na szybko to, co trzeba - i wiedzieć, gdzie co jest. Supermarket był przez 6 miesięcy w remoncie, pozmieniali oczywiście rozkład półek i produktów, więc teraz już wiem co i jak.

                                                    Na razie jeszcze Pan Krasnoludek się tłucze po domu, jak za godzinę wyjdzie to upichcę jakiś obiad, a poza tym będę czytać i słuchać muzyki. Zero zobowiązań towarzyskich, jakieś tylko dwie skajporencje (cytat) zawodowe, a reszta dnia: luz blues.

                                                    Słucham sobie płyty "The Best of France Nostalgique" big_grin - aktualnie "A toi" Joe Dassina. Uszy radarowo wytężam na Monieczkowe "papapatatapapa" wink, a nóż widelec się trafi coś w podobie.

                                                    Fajny dzień. smile
                                                    Czego i Wam życzę smile))
                                                  • foxie777 Re: A to juz sobota jest :-))) 14.12.12, 07:31
                                                    Ja znowu w biegu,na dokladke mam podgrypowy
                                                    Stan.U nas ladnie ale za cieplo.Choinka juz jest i sliczna.
                                                    Fed I Evelinko trzymam kciuki za zwierztka. Moja holota
                                                    Rozrabia ile wlezie.
                                                    Swieta juz,juz a Ja jeszcze mam duzo do roboty.
                                                    Smutno mi bo pierwszy raz bez Tesciowej.przez. 25 lat zawsze
                                                    Byla z nami.
                                                    Pozdrawiam tropikalnie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka