zazdrosc - o cos, nie o kogos

11.07.04, 18:51
Znajome mi malzenstwo mieszka we wspanialej rezydencji nalezacej do bardzo
wiekowej damy. Znajoma pracuje w banku, on zarzadza tym "przedsiebiorstwem".
Od czasu do czasu zapraszaja nas na piknik nad basenem polozonym kilkaset
metrow od glownego budynku. Cudownie,,, oby mrs K. zyla wiecznie, a znajomym
nalezy sie dozgonna wdziecznosc. Z racji tego znam wiele anegdot i faktow z
zycia multimilionerow i nieraz staralam sie cos opowiedziec przybyszom z
Polski myslac, ze to zabawne i ciekawe. Po dwoch minutach omal zawsze
slyszalam : ja tam nie zazdroszcze, lub a po co takiej starej takie
pieniadze. Temat gasl, a ja myslalam - z czym ty sie porownujesz drobny
wlascicielu domu na poludniu, czy polnocy kraju, ktorym klujesz w oczy, albo
inni tobie kluja, to nie twoj swiat. Na haslo po co jej ...odpowiadalam, ze
dzieki temu kilkanascie osob, w tym kilku polskich emigrantow ma zupelnie
dobrze platna prace.
Zawsze bylam zazdrosna o bardziej "udane" dzieci, kiedy moj syn lezal wiele
miesiecy w szpitalu nie bylam w stanie popatrzec sie na inne zdrowe dzieci.
Pozniej chodzilo o sukcesy naukowe, a pozniej zorientowalam sie, ze to
wszystko b.s. ( bardzo stosowne na ten moment przeklenstwo), moje dzieci nie
sa gorsze, a dorosle zycie maja zupelnie udane i nie zazdroszcze juz
kompletnie. Co za ulga. dobr materialnych nigdy nie zazdroscilam, bo jestem
abnegat i na sredniowygodne zycie i mile wakacje zawsze nam starczalo. Acha,
nie tak do konca skonczylam z ta zazdroscia, moj kot jest najglupszy z kotow
w rodzinie i ciagle odgrazam sie, ze wysle go na jakies kursy. Podobno
jestesmy narodem zazdrosnikow, czesto uzywane jest nawet slowo - zawisc.
Kiedy obserwuje amerykanskie srodowisko to widze, ze jak brakuje im naogol
edukacji tak samo im brakuje uczucia zawisci. Nie ma na tym forum
zazdrosnikow? Nie trzeba odpowiadac - to nie sesja psychoterapeutyczna (tfu,
w domu powieszonego nie mowi sie o sznurze).
    • neutrina Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 18:59
      Oczywiście ,że są.
      zawiśników też nie brakujewink
      Zawiść to nasz narodowy sport.
      ps
      "panie bosse ,ja nie chce tyle co sąsiad,ale niech on ma mniej niż ja"
    • wedrowiec2 Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 18:59
      Może zazdrość to nie najlepsze słowo, bo podtekst ma pejoratywny. Ale pomijając
      to, zazdroszę ludziom pieniędzy na badania i odpowiedniego warsztatu do ich
      czynienia.
      W życiu prywatnym zazdroszczę lingwistomsad
    • fan-j23 Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 19:00
      Zazdroszcze wykształcenia,nie zazdroszczę dóbr materialnych.
      Chociaz, gdybym miała pieniędzy więcej to może i wykształcenie już bym
      "nadrobiła",ale jestem jeszcze na etapie kształcenia dzieci,o sobie moze pomyślę poźniej,chociaz marne szanse.Za to inni zazdroszczą mi dzieci(tfu,na psa urok)i kółko się zamyka.Cieszmy sie tym co mamy,niech nie martwi nas to czego nam brak-tak myslę od zawsze.
      Za innych odpowiadać nie mam zamiaru,bo to jest jak z tym źbłem i belką!
    • kornikuno Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 19:03
      zazdrosc jest ta cecha, ktorej nie posiadam.

      No, moze ...jednak :
      spotykajac, gdzies tam, dwoje starszych juz wiekiem ludzi, trzymajacych sie za
      reke, spokojnie ze soba rozmawiajacych no takich zakochanych w sobie
      jeszcze...to jest obrazek wzbudzajacy we mnie zazdrosc!
      Tez tak chce...i kto wie? moze tym razem mi sie uda...wierze w to
      Pozdrawiam
      IzaBella
      • warum Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 19:58
        Zazdroszcze ludziom pieniedzy. I nie dlatego,ze jestem prozna i chcialabym miec
        wszystko co trendy. Nie mam tej charakterystycznej dla wielu ludzi"
        wewnetrznej" potrzeby rywalizowania z kims. Ja zwyczajnie nie mam poczucia
        bezpieczenstwa finansowego - a to luksus jaki chcialabym miec. A nie potrafie
        sama sobie zapewnicsadZ innych rzeczy- jak ladnie okreslila to Maryna - jestem
        abnegatka - nie zwracam uwagi na wyglad , czy pasuje i z jakiej epokismileBo i nie
        znam sie na tym, ale i nie pociaga mnie dopasowywanie i zdobywanie. Rzeczy nie
        potrzebuje. Ale znac obce jezyki by wiedziec o czym mowia inni i zobaczyc
        daleki swiat chcialabym. Do tego zwiedzenia tez potrzebna kasasad Pewnie
        wykupilabym wszelkie mozliwe polisy ubezpieczeniowe dla siebie i dzieci/
        pozorne zabezpieczenie, ale zapewnia wzgledny spokoj/, czesc rozdala innym
        bardziej potrzebujacym i znaczna czesc powierzyla w dobre recesmilezebym miala na
        stare lata .A sama czekalabym na cud - w postaci pustej, malej
        wysepki ,wiecznie pieknej pogody, faceta z ktorym chcialabym sie zestarzec i
        swietego spokoju /w domysle jednak wszystko oplacone dozywotnio z wyzywieniem
        i podstawowwa opiekasmile/- czyli zrobilabym sobie wieczne wakacje. Czy ktos tu na
        forum juz to ma? To juz mu zazdroszcze. I poprosze o stosowna dla mnie recepte.
        Wdziecznosc dozgonna i pisemne podziekowanie na forum gwarantujesmile
        • ada296 zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 20:49
          zazdroszczę znajomości języków zupełnie mi obcych
          zazdroszczę szalonych wyjazdów gdzieś w totalnie nieznane i dalekie strony
          zazdroszczę tej drugiej połówki, która nie zdradzi, nie zawiedzie, jest oparciem
          • antyproton Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 21:36
            Zazdroszcze ludziom , ktorzy pracuja nie dla pieniedzy a dla innych ,
            dla nauki , dla sztuki .
            To nadaje jakis sens naszej egzystencji .
    • fan-j23 Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 22:08
      To fragment wykładu o zazdrości:
      " Zazdrość nie pobudza nas do aktywności, nie mobilizuje do osiągnięcia celu. Nakazuje posiąść odbierając innemu. Skąd się bierze? Z niezaspokojonej miłości własnej. Z potrzeby brania bez dawania. Z egoizmu. Z niedostatku miłości bliźniego. Łatwo ulegamy tej pokusie, że to my na coś bardziej zasługujemy niż inni. Uczucie stare jak ludzkość. Pół biedy, jeśli pojawia się tylko od czasu do czasu. Gorzej, gdy zatruwa naszą codzienność. Potrafi uczynić nas nieszczęśliwymi, zgorzkniałymi, nieczułymi na uroki życia. "

      czy to o czym piszecie to na pewno jest zazdrość?To,że ktos pragnie tez mieć coś co mają inni wcale nie jest zazdrością.zazdrość jest wtedy kiedy uważamy,ze to nie ktoś inny ,ale my powinniśmy cos posiadać.
      Jola kiedyś kitka
      • mammaja Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 22:15
        Nie jestem zazdrosna.Nie ma tego w mojej naturze.Ale byl okres, ze tak bardzo
        zazdroscilam kobietom majacym corki.Moi chlopcy mieli juz po kilka lat,a ja
        ogladalam sie za kazda ladna dziewczynka, marzylam o bawieniu sie lalkami i
        szyciu sukienek.To bylo najsilniej odczuwane uczucie zazdrosci.Szczesliwie
        skonczylo sie pomyslnie!Mam corke.
      • instant Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 22:20
        A czy przypadkiem nie mylimy tu zazdrosci z zawiscia? Bo zazdrosc moze byc
        mobilizujaca, a zawisc jest zawsze destrukcyjna.
        Tak sadze.
        • warum Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 11.07.04, 22:31
          Jak jeszcze moge czegos zazdroscic to tylko urody, talentu, i szczescia w
          zyciusmileBo ludziom, ktorzy to maja po prostu latwiej .
          PS. zawisc brzmi tak wrednie,ze moze odpuscmy ten temat?
    • jej_maz Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 12.07.04, 03:45
      Jestem i to o jedno i to bardzo specyficzne "cos". Mianowicie potrafie
      zzieleniec widzac mniej wiecej rowiesnika, ktory wyglada w duzo lepszej formie
      fizycznej niz ja. Tak tez mialo miejsce w ten weekend. Wyciagnalem swoje
      zeszloroczne jeszcze kompielowki. Wlazly na tylek z ciut wiekszymi oporami niz
      w ubieglym roku, ale zona utwierdzila mnie w przekonaniu ze wszystko jest ok.
      Cora z synem troszke mieli radochy wiecej niz rok temu, ale wzialem to na karb
      mody; tutaj nosi sie jako kompielowki cos, co my bysmy nazwali "dynamowkami", a
      ja stary europejczyk, zakladam cos "po naszemu" (patrz; cos podobnego, co
      Bodzio ma na swojej szanownej wink) Dzieciaki tutaj uwazaja ten fason za niegodny
      osobnika o heteroseksualnym podejsciu do zycia wink No i narobilo sie; spotkalem
      kogos, kto chyba nic innego nie robi tylko liczy kalorie i siedzi w gym'ie...
      tak czy inaczej wyglada fantastycznie. Nie musze chyba mowic, ze spartaczyl mi
      nastroj caly poranek, ale tez cholera mnie ruszyla na powaznie. Wracajac z tego
      weekendu, pojechalem prosto (nie wchodzac nawet z drogi do domu!!) do gym.
      Wzialem wszystkie informacji i juz jutro, bede walczyl jak lew z tym cholernym
      tluszczem. Jestem wsciekly na siebie, ze doprowadzilem do takiej sytuacji, ze
      jestem az tak tlusty. Fuj!

      Nie mam jeszcze dokladnie opracowanych szczegolow, ale chce zaczac powazna
      akcje wspolnego podtrzymywania sie na duchy dla wszystkich zainteresowanych.
      Oczywiscie, wszystko zalezy czy zainteresowani beda.

      Oto do czego potrafi doprowadzic zazdrosc!

      PS - Chetni do wspolnej motywacji na odchudzanie dajcie znac i laczmy sie!
      • axsa Moja nadwaga.... 12.07.04, 09:39
        ... w postaci dwu kilogramów w stosunku do wagi idealnej
        /bez uwzględniania "odpustu" na wiek/
        to zupełny drobiazg.
        Ale melduję się do wspierania
        walczących z nadmiarem ciałka,
        bo z "zamierzchłych" czasów wiem
        ile to jest 14 kg nadwagi.

        Zazdrość jest mi bardzo bliska.
        Dotyczy sprawności, którą ja mam ograniczoną.
        Teraz sprawnośc się poprawia,
        to i zazdrość maleje.
        • jej_maz Re: Moja nadwaga.... 12.07.04, 15:46
          Tez nie jestem tlusta kluska, ale mam o te 10kg za duzo. Takie rowne wymiary;
          200 funtow i 6 stup (184cm-95kg). Czuje sie ciezko. Ale tez widze, ze nie ma
          chetnych na walke. Trudno; bede sam sad
          • axsa Poczekaj... 12.07.04, 15:49
            ...do takiej decyzji trzeba dojrzeć.
          • wedrowiec2 Re: Moja nadwaga.... 12.07.04, 15:50
            Mogę Cię wspomóc w walce. Mam zbyt dużo o 2 kg. Nie jest to straszna liczba,
            ale 52 a 54 kg to spora różnica, szczególnie widoczna przy krótkich, wąskich
            spódnicach - wiszą smętnie biedaczki w szafie i czekają na lepsze czasysad
            • jej_maz Re: Moja nadwaga.... 12.07.04, 16:02
              Holly carramba... dwa kilo tu, dwa kilo tam... mam jedynie nadzieje, ze nie
              czyta tego nikt z nadwaga np; 40kg, bo by nam wpieprzyl wink)
              • antyproton Re: Moja nadwaga.... 12.07.04, 19:29
                Wedrowiec , z tymi 54 kilo to chyba przezroczysta jestes ? smile)

                O forme trzeba dbac.Twoje cialo musi stac sie dla ciebie najwaznijsza rzecza na
                swiecie.
                Bo jak beda klopoty nikt nie bedzie w stanie pomoc ; rodzina , dzieci ,
                koledzy - nikt.
                I nie tylko bedziesz mial sam problemy ale stworzysz je takze swoim najblizszym.
                To kiedys i tak sie stanie , jest nieuchronne ale chodzi o to
                zeby oddalic ten moment jak najbardziej.
                I dla tej najcenniejszej rzeczy wystarczy poswiecic srednio pol godziny
                dziennie ! To jest nic w porownaniu z czasem jaki przeznaczamy na TV i
                obijanie sie.

                Ja tez mialem rozne okresy w zyciu , treningi 4 razy wtygodniu po 3 godziny ,
                pozniej okresy kompletnego bezruchu.
                Od ponad roku postanowilem wziasc sie za siebie , bo nie moglem juz na siebie
                w lustrze patrzec.
                A tak na marginesie , dla tych najbardziej "zasiedzialych" najlepszy bodziec do
                wysilku - nowy ,atrakcyjny partenr. wink

                Jest druga strona medalu przy odchudzaniu sie ( no , wiecej niz 5-10 kilo)
                Jak czlowiek jest pulchniutki to ma napieta skore na twarzy , jak chudnie
                to wylaza zmarszczki sad
                Najlepiej by bylo schudnac gdzie trzeba a na twarzy malo.
                To moze liposuzione ? ( nie znam polskiego okreslenia )

                Tez sie zapisuje do klubu odchudzaczy .
                180cm - 78 kg .

                Cel : 72 kg do konca wrzesnia .

                PS. Moze mi wyjasnicie dlaczego kobiety po 35+ nabieraja wstretu do sportu ?
                Mam na mysli ruch z tetnem powyzej 120 a nie wycieczki piesze lub rowerowe .







                • warum Re: Moja nadwaga.... 12.07.04, 19:57
                  odpowiem od konca / jako...+35+smile/- kobiety: nie chca sie spocic, a tym
                  bardziej zmeczycsmile- Ty chcesz byc przezroczysty ja nasz Wedrowiec?/ ale
                  kobiecie taka smuklosc dodaje wdzieku, a chudy facet przestaje byc oparciemsad
                  - no to nie tlumacz tego wloskiego slowa tylko podaj przepis na: wiecej w
                  biuscie, mniej w talii, dluzsze nogi i szyja, i ... zeby przy tym sie nie
                  zrujnowacsmile
                • wedrowiec2 Re: Moja nadwaga.... 12.07.04, 20:09
                  antyproton napisał:

                  > Wedrowiec , z tymi 54 kilo to chyba przezroczysta jestes ? smile)
                  >

                  Jestem jak najbardziej materialna. Mogą to potwierdzić Koleżanki, z którymi
                  widziałam się tydzień temu.
                  Musze więcej ruszać się. jeszcze 6-7 lat temu regularnie cos trenowałąm, albo
                  intensywnie chodziłam po górach. Ostatnie lata zrobiły ze mnie nizinnego
                  leniwca komputerowegosad Czas to zmienić!
    • terem Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 12.07.04, 20:00
      A o czym ty właściwie piszesz? O bogaczach, żeby im nie zazdrościć?Ja nie
      zazdroszczę.A czasem współczuję, tych ochroniarzy, tej niepewności jutra, tej
      niewiadomej: "porwą mi dziecko, czy nie?".Ja mam lepiej, niż oni, i tyle!!
      • bodzio49 - klub z niewielkim + 12.07.04, 20:12
        Ja nie zapisuję się do tego klubu ja cały czas w nim jestem. Dzięki tej właśnie
        1/2 godziny rano i szybkim marszom do pracy jakoś się trzymam (188/86) choć
        wolałbym parę kilo mniej. Mam aż tyle bo pozwalam sobie jeszcze na przyjemność
        jedzenia tego co naprawdę lubię. Pozostają mi już tylko ograniczenia w
        jedzeniu. No i jeszcze jeden pomysł jest wart zastanowienia smile)
      • verbena1 Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 12.07.04, 20:55
        Zazdroszcze ludziom pewnosci siebie.
        Obserwuje czasem osobnika z miernym talentem, wyksztalceniem ale majacego
        niesamowite przebicie ,potrafiacego urzadzic sie doskonale w zyciu - i mysle ,
        dlaczego ja tak nie potrafie. Przeciez jestem nieglupia, znam sie na paru
        rzeczach no i co z tego.
        Zazdroszcze jeszcze pracy ,ktora sprawia przyjemnosc, ktora wykonuje sie nie
        tylko dla pieniedzy, tworczej i interesujacej. To musi byc mile ,chodzic do
        pracy nie tylko dla pieniedzy.
        Mnie to jakos ominelo, moze to ten brak pewnosci siebie?
        • maryna04 Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 12.07.04, 21:26
          Terem - Najlepiej bogaczom ani nie zazdroscic ani wspolczuc, zwlaszcza
          ewentualnym ograniczeniom zyciowym. Im moze ktos porwac dziecko dla okupu, a
          nam zboczeniec. Oni sie martwia spadkiem notowan ich akcji, a ja nawet nie tym,
          czy starczy mi na "zycie" (bo starczy), tylko "martwie sie", czy moge sobie
          pozwolic na kilkutygodniowa wycieczke.(moge..nie moge..moge..) Sa i tacy co
          mnoza majatek i staraja sie jego znaczna czesc przekazac spoleczenstwu.
          • foxal Re: zazdrosc - o cos, nie o kogos 13.07.04, 04:46
            Osobiscie nigdy niczego i nikomu nie zazdroscilem, Czesto jednak zastanawialem
            sie jak to jest, ze ten ow czy inny jest wstanie zrobic cos, pojechac gdzies a
            ja nie moge. Zawsze dochodzilem do wniosku, ze kazd z nas juz w dosc wczesnej
            mlodosci kladzie nacisk na inne potrzeby, marzenia i mozliwosci ich
            realizowania. Pozniej dochodza warunki lub uwarunkowania w jakich sie
            znajdujemy, ktore czesto stoja nam na drodze realizacji tychze marzen i zwykle
            wybieramy cos nastepnego co nam sie w danym momencie podoba.

            Zazdrosc osobiscie uwazam za szkodliwa, bo nie dajaca nam nic poza
            samouwielbieniem swojej duszy (ego), ktore nas popycha wstecz zamiast isc do
            przodu. Jesli np potrafimy zastapic odcien zazdrosci w swoim charakterze na
            podobny odcien ambicji, to bedziemy o tyle wewnetrznie bogatsi i silniejsi do
            realizacji swoich marzen. Ale to jest filozofia ze samym soba, gdzie nie zawsze
            udaje nam sie wygrac, ze wzgledow na nasza juz naturalnie wbudowana psychike i
            rozpoznanie swoich wartosci.
Pełna wersja