trudny temat

12.07.04, 07:47
Od którego roku życia seks jest ok według Was?
W jakim wieku Wy, jako rodzice, bylibyście w stanie dać przyzwolenie(daliście
przyzwolenie) Waszym dzieciom? Albo inaczej: kiedy nie czulibyście wewnętrznego
sprzeciwu, kiedy według Was - nie jest już "za wcześnie"? Kiedy bylibyście w
stanie doradzić córce jakich środków używać, albo synowi - jak dobrać to,
czy owo?

Zakłożyłam ten wątek, bo kornikuno napisała:

> a moze to temat na nowy watek?
> z pewnoscia ile osob na F40+ tyle rozwazan na ten tez trudny temat

Ale też dlatego, że stale mi się przypomina francuskie prawo, wedle którego
jeśli dwunastolatka przyjdzie do pielęgniarki szkolnej z prośbą o tabletkę
"dzień po" - pielęgniarka ma obowiązek dać jej tę tabletkę. Nie ma natomiast
prawa (tak - prawa nie ma , a nie obowiązku) powiadomić o tym rodziców
dwunastolatki.
    • kornikuno Re: trudny temat 12.07.04, 08:09
      ...wlasnych dzieci nie posiadam, wiec moze niepowinnam na ten temat sie
      wypowiadac?
      Ale...
      Wiek? duzo chyba zalezy od dojrzalosci mlodego czlowieka, oczywiscie tej
      psychicznej a nie fizycznej; od tego czy na temat tej dziedziny zycia, jak to
      jest,ze rodza sie dzieci itd. normalnie z dziecmi od malego sie rozmawia...

      Dzisiaj dzieciaki fizycznie dojrzewaja bardzo szybko...a im dalej od polnocnego
      bieguna tym szybciej.

      Moj M. mowil z mlodymi od malego na te tematy ( wychowywal sam corke i syna
      od 2 i 3 roku zycia...) Opowiedzial mi pare anegdot w zwiazku z ...wychowaniem
      seksualnym swojego potomstwa.smile
      Syn pierwszy raz 17 lat corka 19...

      Tak mi sie wydaje,ze jednak nie wczesniej niz 17-18 lat, i oczywiscie nie dla
      samego seksu...
      Pozdrawiam
      IzaBella


      • terem Re: trudny temat 12.07.04, 17:55
        W szkołach podstawowych automaty z prezerwatywami, to faktycznie za
        wcześnie.Ale w szkołach średnich, czemu nie? Ja bym wolała, żeby mój syn nabył
        prezerwatywę w automacie i w ten sposób zabezpieczył się przed hiv-em, a nie
        był wypłoszony od okienka w aptece, czy w innym sklepie, gdzie obsługa i
        klienci patrzą z potępieniem na młodocianych nabywców ww dóbr.Rozmowę na temat
        powyższy mamy już za sobą, młody niby rozumie zagrożenia, ale gdyby był
        powszechny dostęp do , powiedzmy , antykoncepcji i jakichś tam zabezpieczeń
        przed (nie bójmy się tego słowa) zarazą , byłabym spokojniejsza. a na razie nie
        jestem.Żyjemy w czasach, w których zagrożenie hiv jest bardzo realne i na tyle
        grożne, że zastanawiam się, czy nie byłoby sensownym ustanowienie obowiązku
        badań w tym kierunku, choćby przed zawarciem związku małżeńskiego.Ale to sprawa
        naszych poityków, czyli, nie ma na co liczyć.Na razie tkwimy w sytuacji, w
        której wszyscy udają,że jest dobrze, ale wszyscy wiemy,że dobrze nie jest.Temat
        inicjacji seksualnej jest bardzo ważny,ale równie ważne jest postępowanie
        rodziców, opiekunów, aby odbyła się ona w sposób możliwie najbardziej
        nieszkodliwy dla naszych dzieci.I nie wiek naszych pociech ma tu największe
        znaczenie, tylko nasza mądrość i przygotowanie nasze i naszych dzieci do
        nowej , życiowej sytuacji.Bo można sobie teoretyzować, że 15 lat to za
        wcześnie, a 22 jest ok, ale co z tego wynika? Nic...w każdym wieku mozna
        popełniać błędy.Oby nie zaważyły one na życiu naszych dzieci. I o tym, jak
        myślę, jest ta dyskusja.
      • bepeef Re: trudny temat 12.07.04, 19:23
        Kornikuno,
        temat okazuje się nie tylko bardziej trudny, niż przypuszczałam, ale wręcz tabu
        dla niektórych. To daje dużo do myślenia.
    • sloggi Re: trudny temat 12.07.04, 08:18
      Prowadzę pewne forum tematyczne, niszowe zresztą.
      Jeden z forumowiczów napisał, że rozpoczął życie seksualne w wieku 15 lat i
      teraz tego żałuje, bo to było zbyt wcześnie.
      Chyba nie da się jasno odpowiedzieć na to pytanie, bo u każdego ta granica jest
      inna. Ja pamiętam, że nie była to osoba którą kochałem i niestety fizyczność
      przesłoniła inne aspekty.
      Gdybym miał dzieci, nie wiem czy wyznaczyłbym im barierę wiekową. W obecnych
      czasach trudno jest odpowiedzieć na to pytanie.
      • axsa moim zdaniem.... 12.07.04, 09:10
        ... życia seksualnego nie powinny rozpoczynać dzieci.
        Najczęsciej jest tak, że znają te sprawy
        z filmów erotycznych i porno.
        Znane mi przykłady swiadczą o tym,
        że to się niepomyślnie kończy.
        Konsekwencje, poza ciąża, są bardzo przykre.
        Następne związki są czysto fizyczne, dla sportu
        dziewczyny bywają oblegane, bo wiadomo,
        że z nimi można, a chłopcy z tego korzystają.

        Nie da się określić, wyznaczyć
        kiedy to powinno nastąpić.
        My naszemu dziecku wytłumaczyliśmy wszystko,
        co uznaliśmy za ważne,
        szczególnie podkreślając różnicę
        miedzy filmami, a życiem.
        Odpowiedzieliśmy na mnóstwo pytań
        /a wcale nie było łatwo/.

        Jego pierwszy raz już po dwudziestych urodzinach.
        A i tak kilka lat temu powiedział, że to było bez sensu, że należało jeszcze
        poczekać.


        • igwiazdka Re: moim zdaniem.... 12.07.04, 11:10
          Im pozniej tym lepiej..No bez przesady naturalnie!sama rozpoczelam zycie
          seksualne w wieku 20 lat i nie ze wzgledow religijnych zwyczajnie sie
          zakochalam.Probowalam wiele razy rozmawiac z corka.Ona nie chce ode mnie
          informacji,wie wystarczajaco wiele(tak twierdzi!)Ma 18 lat i swoj pierwszy raz
          wciaz przed soba.To co jej przekazuje,ze seks jest dopelnieniem, waznym, wazne
          wiec z kim sie kochamy!Sama mam bardzo dobre wspomnienia inicjacji, dojrzalam
          do tego, byla to nasza wspolna decyzja, ze chcemy .wczesniej przyjaznilismy sie
          dosc dlugo.Wiem,ze teraz czasy bardziej przyspieszajace rozmaite decyzje.Nie
          mysle, zeby dzieci zachecac do seksu.Oczywiscie infomowac, instruowac i
          przekazywac swoje odczucia i uczucia.zachecac zeby poczekali z ta decyzja.
          • bodzio49 Re: moim zdaniem.... 12.07.04, 12:57
            Teorie to macie opanowaną. Ciekawe tylko czyje to małolaty pod tymi
            dyskotekami ..itp, itd. Dobrze, że to nie nasze he,he.
            • fan-j23 Re: moim zdaniem.... 12.07.04, 14:15
              A ja jestem ciekawa po co ta dyskusja?
              Czy ktoś chce sie doktoryzować z tego tematu?
              A moze napiszecie ksiażke i w toaletach
              szkoł podstawowych położycie?To jest taka dyskusja
              Rady Starszych,której i tak nikt z zainteresowanych(czytaj
              młodych) nie przeczyta.Rozumiem-dyskusja kiedy i dlaczego
              ten pierwszy raz-każdy opowiada o swoich przeżyciach,
              ale takie teoretyzowanie,kiedy to młodzi powinni?
              No chyba,ze ktos z czterdziestolatków ma to jeszcze
              przed sobąsmile) i dlatego pyta kiedy najlepszy wiekwink).
              • axsa Jolu, a po co... 12.07.04, 14:25
                ...taki ten Twój głos w tej dyskusji?
                Nie czujesz się zażenowana
                takim traktowaniem dyskutantów z tego wątku?
                Cos Ci sie dzisiaj nie udało
                i masz taki byle jaki sposób podejścia do ludzi?
                Daj spokój, dyskusja widać jest potrzebna,
                skoro ludzie się wypowiadają.
                Uśmiechnij się, bedzie Ci łatwiej : ))) : ))) : )))
                • fan-j23 Re: Jolu, a po co... 12.07.04, 14:33
                  Nie bądź śmiesznasmile,to ze ktoś nie zgadza się z tematem dyskusji
                  nie oznacza,ze cos mu nie wyszło.Mnie wyszło i to świetnie,
                  i to właśnie w sprawie związanej z tematemwink).
                  Trzeba dzieci nauczyc miłosci i pokazywac co ona
                  naprawde oznacza a one wtedy same ,mądrze podejmą decyzje,
                  czy nadszedł juz odpowiedni czas.Tego starsi nie przedyskutują,
                  bo tak sie nie da!!
                  Ps.Dlaczego jezeli ktos "nie chce krakac..."to zaraz uważacie,że
                  ma zły dzień?
                  • axsa Ja nie jestem w liczbie mnogiej.... 12.07.04, 14:45
                    ... i nie twierdzę, tylko pytam i do usmiechu zachecam, jeszcze
                    raz : ))) : ))) : )))
                    • kornikuno Re: .... 12.07.04, 15:21
                      jestem tutaj nowa...i niestety zaczyna mnie wkurzac to "wkurzanie" sie...
                      Zasada wydaje sie prosta a jakze trudna!: jezeli watki nie pasuja to po prostu
                      nie nalezy zabierac glosu...i tyle.

                      Odrobine luzu..i szacunku w stosunku do osob, ktore maja takie czy inne ( od
                      naszego) zdanie...czy zakladaja takie a nie inne watki...

                      pozdrawiam
                      izaBella

                      • fan-j23 Re: .... 12.07.04, 15:29
                        kornikuno napisała:

                        > jestem tutaj nowa...i niestety zaczyna mnie wkurzac to "wkurzanie" sie...
                        > Zasada wydaje sie prosta a jakze trudna!: jezeli watki nie pasuja to po prostu
                        > nie nalezy zabierac glosu...i tyle.
                        >

                        Masz rację,ja tez tak rozumiałam to forumsmile)))
                        Odzywaj sie kiedy sie zgadzasz,tylko wtedy!!!!
                        Chyba nadmiar szczęścia poprzewracał mi w głowie,
                        juz milknęęęęęęęęęęęęęęęęęę:::::smile)))))))))))))))))
                        • kornikuno Re: ....do Fan-j23 12.07.04, 15:50
                          przeczytaj jeszcze raz...powoli...i jeszcze raz...
                          smile)))
                          Jak trudno dogadac sie ..piszac!
                          Pozdrawiam
                          IzaBella

              • fan-j23 Re: moim zdaniem.... 12.07.04, 16:27
                No dobrze,jeszcze raz napisze o co mi chodzi.
                Pytałam drogie forumowiczki
                i drogich forumowiczów w jakim celu ta dyskusja?
                Czy ona cos zmieni w podejsciu do spraw współzycia
                młodych ludzi,czy to zwykłe bicie piany.Czy przez
                taką wymiane pogladów Wasze dzieci podejmą tę decyzję
                bardziej swidomie?Dyskutować nalezy z dziecmi,a nie
                Rada Starszych miedzy sobą.Przepraszam jezeli kogos uraziłam,ale
                czy majac juz ponad 40 lat nie macie własnego zdania w tym
                temacie tylko musicie to przedyskutować?
                Moze jestem złośliwa,ale mam juz dosyć dyskusji madrych głów
                w róznych mediach,ktore sa tylko po to aby stworzyć image
                wybitnego fachowca jakiemuś profesorowi,który potem
                okazuje sie.....Rozumiem udzielanie konkretnych
                rad,wiem,ze to czesto pomaga,ale takie teoretyzowanie?
                Juz się zatyyyyyyyyyyyyyyyykaaaaaaammmm!
                • kornikuno Re: moim zdaniem....Do Fan-jot23 12.07.04, 16:42
                  ..po co sie tak denerwujesz?
                  nie chcesz brac udzialu w dyskusji, bo dla Ciebie to jest teoretyzowanie?
                  Przeciez nikt Ciebie do tego nie zmusza...Nie chcesz nie musisz!
                  Proste!
                  Ale pozwol innym wyrazic wlasna opinie/zdanie ...bez wykrzykiwaniasmile

                  Nikt nikogo do niczego nie powinien zmuszac..i Ciebie to tez dotyczy.
                  Odrobine wyrozumialosci...czy to taka trudnosc?
                  Nie przypuszczam.
                  Pozdrawiam
                  IzaBella
                  Pozdrawiam
                  • druhenka Re: moim zdaniem....Do Fan-jot23 12.07.04, 16:50
                    To sie nazywa "wmawianie dziecka w brzuch",ja sie nie denerwuje,
                    dlaczego chcesz kogos przekonać ,ze jest inaczej?
                    Ja zadałam pytanie,a Ty zamiast mi odpowiedzieć,tłumaczysz
                    mi,dlaczego nie powinnam go zadawać.Ja mam zwyczaj "kija
                    w mrowisko" i to mi się zdarza,ale to nie znaczy,ze nalezy takie
                    osoby jak ja przeganiać z jakiegos wątku,bo inaczej to jest
                    towarzystwo wzajemnej adoracji.Czy to mam być dyskusja,jezeli wszyscy się zgadzająsmile))))))))))))))))))))))))))))
                    • jej_maz Re: moim zdaniem....Do Fan-jot23 12.07.04, 16:55
                      druhenka napisała:

                      > Czy to mam być dyskusja,jezeli wszyscy się zgadz
                      > ająsmile))))))))))))))))))))))))))))
                      >

                      W tym przypadku to nie jest dyskusja jako taka, ale wymiana pogladow i
                      doswiadczen. Czy mlodziez czytajac to wzruszy ramionami? Duzy procent na pewno,
                      ale moze sie znajdzie ktos, kto czytajac wypowiedz ze zaczal majac 15 lat i
                      uwaza ze bylo to za wczesnie, moze sie zastanowi. Zacietrzewienie nic tu nie
                      pomoze, a jedynie szkodzi w przelogowywaniu wink

                      PS I na milosc Boska; skonczcie sie kochani czepiac tego "towarzystwa wzajemnej
                      adoracji" - moze wlasnie co niekorzy tak lubia.
                      • fan-j23 Re: moim zdaniem....Do Fan-jot23 12.07.04, 17:18
                        jej_maz napisał:
                        ,
                        >
                        > ale moze sie znajdzie ktos, kto czytajac wypowiedz ze zaczal majac 15 lat i
                        > uwaza ze bylo to za wczesnie, moze sie zastanowi.
                        Drogi j_m,ja właśnie czekałam na taka odpowiedź,a tu tylko,
                        nie wtracaj sie jak nie masz nic do powiedzeniasmile))


                        >
                        > PS I na milosc Boska; skonczcie sie kochani czepiac tego "towarzystwa wzajemnej
                        >
                        > adoracji" - moze wlasnie co niekorzy tak lubia.
                        Ja tez jakos lubie,ale nie będę się chwalićwink).
                        A zauważyłam,ze najbardziej są lubiani olenopodobni i zawsze znajdą
                        chętynych do rozmowy,chociaż zawsze koniec jednakismile.
                        Moze warto pomyśleć o starej zasadzie."Od przyjaciół Boże broń,z wrogami sam sobie poradzę."????Bo nie wszystko złoto co się świecismile))


                        • jej_maz Re: moim zdaniem....Do Fan-jot23 12.07.04, 17:23
                          Ale ja jestem zloty chopak, chociaz sie nie swiece... no... czasami sie pale,
                          ale to juz inna sprawa wink
                    • kornikuno Re: Do Druhenki vel Fan-jot23 12.07.04, 17:40
                      smile)))
                      ja nikogo nie przekonuje...i nikt Ciebie nie przegania : czyzby mania
                      przesladowaniawink?
                      Wzajemna adoracja? tylko dlatego,ze prosze o wyrozumialosc w stosunku do osob
                      otwierajacych nowe watki, ktore nie wszystkich musza interesowac..i do
                      odpowiedzi/duskusji nikt nie jest zmuszany?
                      Duskusaja to jedno, a krytyka to tez zupelnie inna historia.
                      A moze sie myle?
                      No,ale coz jestem tutaj nowa i wiele jeszcze przede mna wink
                      Pozdrawiam
                      IzaBella
                      • warum Re: chyba pogubilam sie.... 12.07.04, 19:15
                        Juz nie wiem czy to dyskusja jak? nalezy dyskutowac, czy o czym? i kto? ma
                        prawo. Poza tym juz nie wiem czy podpisuje sie na koncu , a chcialam podpisac
                        sie pod wypowiedzia KornikunosmileNie chce powtarzac i teoretyzowac bo juz
                        zyczenia i wskazowki "wlasciwego podejscia" przeczytali wszyscy. Mam 2 dzieci,
                        corke 16 i syna 19 zyczylabym sobie,zeby zawsze zachowali rozsadek i nie
                        ulegali chwili. Ale zabraniac niczego nie bede. Co moglam zrobic/
                        tzn "oswiecic" , opowiedziec jakie sa skutki przerwania nauki i nanczenia
                        dzieci- pokazywalam na przykladach "z zycia". Ja nie zamierzam byc "wyreczajaca
                        babcia" - jak chcesz miec dzieci- to je wychowuj, to nie zabawki, do odkladania
                        gdy sie zmeczysz. W mojej mlodosci- dziewczyna 18-letnia majaca dziecko budzila
                        nasze wspoczucie, bo ja wtedy nie potrafilam sobie wyobrazac siebie jako
                        mamuski z wozkiem. Mialam inne priorytety w zyciu. Trudno mi powiedzic jak
                        bedzie z moimi dziecmi ale patrzac na te wyrosniete dziewczyny 14-15 letnie z
                        golymi pepkami / prowokacyjne i b. seksowne nieswiadomie/ to jestem przekonana,
                        ze dla czesci z nich temat seksu nie jest niczym nowym i juz wyprobowaly.
                        Mysle,ze tylko pewne zasady wyniesione z wlasnego domu, srodowiska moga miec
                        wplyw na wiek inicjacji. I jestem za ogolnodostepnymi autoamatami z
                        prezerwatywami- nawet w gimnazjach, a w lo obowiazkowo. Bo o ile ciaza u 18-19
                        latki jest wpadka,ktora zmienia zyciowe plany, to w przypadku 15 latki jest
                        katastrofa. Drugi rok z rzedu na zakonczenie roku w szkole dowiaduje sie,ze
                        jakas dziewczyna rodzi dziecko, i jak to wszyscy dzielnie jej "pomagaja"
                        skonczyc te szkole, to mysle sobie - ze ... to tez wielkie oszukanstwo - bo te
                        dzieci najczesciej uprawiaja seks z kolegami - rowiesnikami ze szkoly- a
                        chlopca sie chroni przed skutkami, albo po naradach rodzinnych "zmusza" do
                        slubu koscielnego. A moze wlasnie walkowac nalezy nie dziewczynom,zeby nie
                        ulegaly tylko chlopcom,zeby liczyli sie ze skutkami? Pomijam choroby - tylko
                        ciaze i dziecko! Moze nalezy polozyc nacisk na wychowywanie chlopcow - zeby
                        ani ojcowie sie nie wstydzili zrobic praktycznej instrukcji "jak" nalezy
                        zabezpieczyc sie przed ciaza, ale i jak wazna jest milosc w seksie i
                        przyjemnosc kobiety? A poza tym instrukcje jak zapobiegac powinny byc wszedzie
                        publikowane - w gazetach, podrecznikach, broszurkach ogolnodostepnych na
                        stoliku w przychodni. Zaden zakaz nie jest skuteczny jesli nie towarzyszy mu
                        swiadomosc zagrozenia. Ale na koniec dodam tylko,ze nasze pokolenie/
                        40+/ "probowalo" niesmialo z dziecmi rozmawiac, ale nie zawsze odpowiednio
                        wczesnie / czesciej oni "juz" wiedzielismile/ .Bo nas wychowywano w wiekszej
                        pruderii. No i czesciej robily to kobiety, bo latwiej bylo im nawiazac kontakt
                        w tak intymnych sprawach niz mezczyznom. Moze przez te wieksza emocjonalnosc?.
                        Moj maz nie zrobil nic w tym kierunku. Ale to inna bajka. A i ja nie wyobrazam
                        sobie rozmow na temat orgazmu z corkasmile i nie uwazam,ze to swiadczy o mojej
                        pruderii lecz o zdrowym rozgraniczeniu zycia intymnego od ogolniedostepnego. O
                        ile dobre rady w sprawach seksu przeczytane w poradniku moga byc cenna
                        wskazowka to instrucja ile razy i jak podana z ust znajomej czy znajomego
                        zakrawa na popis/ przepis na sukces. A w dziedzinie seksu- kazdy skazany jest
                        na wlasna sciezkesmileNo .... i mam nadzieje,ze moja wypowiedz nie bedzie powodem
                        do krytyki?smilebo okaze sie ze to wcale nie taki wolny kraj....smilePozdrawiam
                        odwaznych i juz siedze cichosmile))
              • bepeef Re: moim zdaniem.... 12.07.04, 19:44
                fan-j23 napisała:

                > Rozumiem-dyskusja kiedy i dlaczego
                > ten pierwszy raz-każdy opowiada o swoich przeżyciach,
                > ale takie teoretyzowanie,kiedy to młodzi powinni?

                Jeśli każdy opowiadałby o swoim pierwszym razie - to nie byłaby dyskusja
                przecież, tylko coś w rodzaju dekameronu wink

                Interesują mnie odczucia innych. Co na ten temat myślą i dlaczego (na czym
                opierają przekonanie o słuszności swojego zdania).
                Chciałabym porównać moje wychowywanie z tym, jak wychowują inni.
                Rozmawiam często z młodymi ludźmi - mówią o swoich rodzicach, o czym moga w domu
                porozmawiać, a o czym nawet się zająknąć boją. Chciałabym poznać teraz wersję
                rodziców. Ale przecież nikt nie musi mówić.
            • bepeef Re: moim zdaniem.... 12.07.04, 19:37
              bodzio49 napisał:

              > Teorie to macie opanowaną. Ciekawe tylko czyje to małolaty pod tymi
              > dyskotekami ..itp, itd. Dobrze, że to nie nasze he,he.

              Pod dyskotekami, na prywatkach - to jedno. A druga sprawa - to we własnym domu.
              Za wiedzą i zgodą rodziców. Syn moich znajomych dostał z chwilą ukończenia 18
              lat pozwolenie na przyprowadzanie na noc do swojego pokoju aktualnej ukochanej.
              Inni "nie tolerują rozpusty" we własnym domu, ale chłopak(17) może nocować
              w domu dziewczyny (pod nieobecność jej matki, która często wyjeżdża, ale jest
              za.)
              W stosunku do swoich dzieci bywamy często bezradni...A tak byśmy chcieli jak
              najlepiej.
      • bepeef Re: trudny temat 12.07.04, 19:28
        sloggi napisał:

        > Gdybym miał dzieci, nie wiem czy wyznaczyłbym im barierę wiekową. W obecnych
        > czasach trudno jest odpowiedzieć na to pytanie.

        Tak jakoś mi się to wydaje trochę dziwne mówienie o trudnościach
        związanych z obecnymi czasami. Trochę to wygląda na usprawiedliwianie się...
    • jej_maz Re: trudny temat 12.07.04, 15:28
      Przyznam, ze tez zostalem "uwiedziony" lub bardziej dokladnie powinno
      byc "wziety" w wieku 15 lat przez duzo starsza dziewczyne gdzies w Polsce na
      wakacjach. Nie wiem jednak, czy bylo to wynikiem stwierdzenia ze to jeszcze za
      wczesnie, czy z prozaicznego powodu, ze moje rowiesniczki dawaly jedynie "od
      pasa w gore" (nie ze wulgaryzuje - ot staram sie byc precyzyjny dla dobra
      dyskusji wink) tak czy inaczej "powtorka" byla dwa lata pozniej. Na pewno nie da
      sie ustalic granicy dla dzieci - ale wydaje mi sie, ze da sie wytworzyc pewna
      atmosfere w domu, ktora wplynie na podjecie tej decyzji. Uwazam, ze jezeli
      dziecko ma w domu przyklad traktowania sexu jedynie jako aspekt fizyczny zycia
      i rodzice nosza "luzny gorset moralnosci" liczac dni do nastepnego wyjazdu na
      samotne wakacje, to i dzieci podchodza do tego jak do sportu. Gdy zas widza, ze
      seks jest ekspresja silnego uczucia i zwiazku to moze poczekaja na ten wlasciwy
      moment? Tak tylko glosno mysle.

      Kurza twarz... Ruda... take it easy. Forum ma to do siebie, ze grupuje rozynch
      ludzi; jednych dany temat zainteresuje dla innych jest on bez sensu. Tez nie
      czytam wszystkiego, ale tez i nie krytykuje. Wyluzuj.
      • fan-j23 Re: trudny temat 12.07.04, 15:33
        jej_maz napisał:


        > Kurza twarz... Ruda... take it easy. Forum ma to do siebie, ze grupuje rozynch
        > ludzi; jednych dany temat zainteresuje dla innych jest on bez sensu. Tez nie
        > czytam wszystkiego, ale tez i nie krytykuje. Wyluzuj.

        Wypchaj siesmile)) smile)))) smile))))
        Zauważ ile razy sie usmiechnęłam do Ciebie,a że niezbyt szczerzewink))))
        • jej_maz Re: trudny temat 12.07.04, 15:36
          Delikatnie ze mna dzisiaj prosze - stracilem duzo krwi i w oczach mi sie plasa;
          nad oslabionym sie nie zneca... a tam jest az tyle usmiechow czy wlasnie to te
          plasania w oczach?

          wink
          • axsa A co, z uklutego paluszka... 12.07.04, 15:39
            ... krew na morfologie Ci pobrali? ; )))
            Przepraszam, jeśli coś poważniejszego.
            • jej_maz Re: A co, z uklutego paluszka... 12.07.04, 15:57
              Ja sie na tym kompletnie nie znam - wiem, ze utoczyli tego duzo, bo chyba z
              cztery fiolki, kazali nasiusiac (trudno bylo, bo mala dziurka wink) do nastepnej,
              ale paluszka nie kuli.

              Tak powaznie, to rutynowe badania lekarskie, plus na poziom testosteronu i
              prostate. Te prostatowe, to dlatego, ze nie dlalem sobie palca wsadzic wink a te
              testorenowe, to dlatego, ze spytalem sie lekarza o jego zdanie na temat
              zaslyszanej metody "uzupelniania" jego poziomu przez wstrykiwanie czy tam
              inaczej farmakologicznie... chce byc bystry i... sprawny jak nastolatek wink)))
      • axsa Marku, zanim się zrobi nieporozumienie.... 12.07.04, 15:33
        "Ruda" - tak pisana to - iwonnka.
        A - "ruda kiedyś kitka" to - fan.j23
        • jej_maz Re: Marku, zanim się zrobi nieporozumienie.... 12.07.04, 15:37
          Widzisz; juz sie pogubilem sad
          • fan-j23 Re: Marku, zanim się zrobi nieporozumienie.... 12.07.04, 15:38
            Nic sie nie pogubiłeś ja byłam rudakitka,a tamta to
            plagiatorkawink))))))))))))))))))))
            • jej_maz Re: Marku, zanim się zrobi nieporozumienie.... 12.07.04, 15:58
              Toc wiem zes jedyna "nie farbowana" Ruda tutaj wink))
      • mammaja Re: trudny temat 12.07.04, 15:46
        tez uwazam,ze i taki temat moze znalezc osoby zainteresowane.Przeciez mamy tu
        rodzicoe gimnazjalistow.Nie mam nic nowego do napisananie. Tyle, ze popieram
        jak najpozniejsze rozpoczynanie wspolzycia przez mlodziez. Postulaty pani
        Wislockiej, dajmy dzieciakom czyste przescieradla i radosny seks,okazaly sie
        bardzo szkodliwe. Roznie sie w zyciu uklada, ale uniknie sie wielu tragedii,
        kiedy organizm dojrzeje rzeczywiscie, jak rowniez sfera uczuciowa. Akurat nie
        jestem na biezaco, ale na tym forum zarzucano Polakom zasciankowosc,wiec
        oswiadczam ze staralam sie zeby moje dzieci byly w grupach rowiesniczych gdzie
        nie bylo modne uprawianie seksu w wieku lat 15 tu. Rowniez propozycje
        umieszczenia w szkolach podstawowych automatow z prezerwatywami (co proponowala
        firma produkujaca) napotkaly na sprzeciw rodzicow.Na razie tyle.
        • maryna04 Re: trudny temat 12.07.04, 16:10
          Zgadzam sie z mammaja w 100%.
        • bepeef Re: trudny temat 12.07.04, 19:59
          mammaja napisała:

          > Tyle, ze popieram
          > jak najpozniejsze rozpoczynanie wspolzycia przez mlodziez.

          Czytając większość wypowiedzi odnosi się wrażenie, że jedynym przeciwwskazaniem
          jest możliwość niepożądanej ciąży, albo choroby weneryczne. Czyli gdyby było
          100% pewności, że te zagrożenia nie istnieją - każdy rodzic bez żadnych oporów
          a wręcz z radością przyjąłby wiadomość o inicjacji seksualnej swojego dziecka?
      • bepeef Re: trudny temat 12.07.04, 19:49
        jej_maz napisał:

        > Na pewno nie da
        > sie ustalic granicy dla dzieci - ale wydaje mi sie, ze da sie wytworzyc pewna
        > atmosfere w domu, ktora wplynie na podjecie tej decyzji.

        Myślę, że dobrze to ująłeś smile
        Dobrze by było, gdyby dziecię szukało wśród takich, które wyrastały w podobnej
        atmosferze.
    • ewelina10 Re: trudny temat 12.07.04, 17:35
      hyhyhy... widzę, że temat jest trudny dla uczestniczek ... wink

      Uważam, że dziecko należy uświadomić jak najwcześniej. Użyte
      słowo "przyzwolenie" jest niewłaściwe, albo prze autorkę użyte celowo
      prowokacyjnie. W okresie dojrzewania konieczne jest prowadzenie rozmów, z
      podkreśleniem na ich "częstotliwość" ale bez mentorstwa. Wyznaczenie urzędowego
      wieku przez państwo jest tylko formą umowną. Jakiekolwiek zakazy nie mają
      sensu. Dawniej taką formą opieki dziewictwa dla młodej panny była przyzwoitka.
      Dziś kontakt między młodymi jest łatwiejszy, a oni sami dokonują tego wyboru.

      > (....)francuskie prawo, wedle którego jeśli dwunastolatka przyjdzie do
      pielęgniarki szkolnej > z prośbą o tabletkę "dzień po" - pielęgniarka ma
      obowiązek dać jej tę tabletkę (.....)

      Nie znam tego prawa. Wiek 12 lat wydaje mi się zbyt wczesny. Jeśli jednak może
      zajść taka okoliczność, wydaje mi się, że lepsza jest taka pomoc dziewczynie,
      niż żadna.

      Wiem, że rozmawialiśmy już na podobny temat, ale mamy na forum sporo nowych
      osób. Byłabym ciekawa ich opinii, czy uświadamianie córek winno inaczej
      przebiegać niż chłopców ? A jeśli tak..... to na czym ta różnica miałaby
      polegać ? (Bepeef, mam nadzieję, że swoimi pytaniami na zakończenie nie
      odbiegłam od tematu)

      PS' ... ja też lubię jak mnie adorują i głaszczą, chociaż się do tego nie
      przyznaję wink
      • bepeef Re: trudny temat 12.07.04, 20:07
        ewelina10 napisała:

        > hyhyhy... widzę, że temat jest trudny dla uczestniczek ... wink
        >
        > Uważam, że dziecko należy uświadomić jak najwcześniej. Użyte
        > słowo "przyzwolenie" jest niewłaściwe, albo prze autorkę użyte celowo
        > prowokacyjnie.

        Ewelino, nie rób ze mnie pierwszej prowokatorki w Rzeczypospolitej wink
        Myślałam, że to słowo jest jak nabardziej na miejscu: przyzwolenie rozumiem
        jako brak sprzeciwu i to nie tyle sprzeciwu deklarowanego w jakikolwiek sposób,
        ile wewnętrznego.


        > czy uświadamianie córek winno inaczej
        > przebiegać niż chłopców ? A jeśli tak..... to na czym ta różnica miałaby
        > polegać ? (Bepeef, mam nadzieję, że swoimi pytaniami na zakończenie nie
        > odbiegłam od tematu)

        Nie mam córki, a mój syn ma samych kuzynów, żadnej kuzynki smile
        Ale często przez ostatnie lata rozmawiałam z jego koleżankami,
        (raczej jednak jako piec służąc, niż mentora zgrywając wink
        • ewelina10 Re: trudny temat 12.07.04, 20:33
          ... wreszcie doczekałam się swojej kolejki... wink

          bepeef napisała:
          > Ewelino, nie rób ze mnie pierwszej prowokatorki w Rzeczypospolitej wink
          > Myślałam, że to słowo jest jak nabardziej na miejscu: przyzwolenie rozumiem
          > jako brak sprzeciwu i to nie tyle sprzeciwu deklarowanego w jakikolwiek
          > sposób,ile wewnętrznego.

          Troszeczkę nadinterpretacji z "pierwszą", ale jakaś obecność prowokacji jest
          nawet wskazana w dyskusji.
          Dla mnie forma jakiej użyłaś, jest trudna do zrozumienia. Nigdy w ten sposób
          nie myślałam, że mogłabym wyrazić jakiś sprzeciw .... przeciw czemu ? Podjęciu
          życia intymnego przez moje dzieci ? Rola rodzica polega na wspólnych rozmowach
          z dziećmi, stwarzaniu im odpowiedniej atmosfery w domu, natomiast one dokonują
          same wyboru lub okoliczności w jakich się znajdą.
          Mój "sprzeciw" albo inaczej moje „przyzwolenie" kojarzy mi się z jakimś
          sterowaniem cudzym życiem, a to już jest zbyt duża ingerencja w ich życie.
          • bepeef Re: trudny temat 12.07.04, 21:49
            ewelina10 napisała:

            > Nigdy w ten sposób
            > nie myślałam, że mogłabym wyrazić jakiś sprzeciw .... przeciw czemu ?
            Podjęciu
            > życia intymnego przez moje dzieci ?

            Serio mówisz?
            Nie miałabyś ani trochę sprzeciwu w sobie, gdyby Twoja córka (załóżmy, że
            15-letnia) oświadczyła Ci, że właśnie zaczęła intymne życie? A gdyby syn 13
            letni (bardzo dojrzały, jak na swój wiek) przyprowadził na noc jakąś miłą
            koleżankę?
            • ewelina10 Re: trudny temat 12.07.04, 22:00
              Sprzeciwu ? Nie, chociaż nie kojarz tego z moim zadowoleniem. Prawo do
              podejmowanie decyzji wiąże się z przyjęciem na siebie pewnych zobowiążań.

              Nie wyraziłabym zgody na przyprowadzenie do domu przez mojego 13-letniego syna
              na noc koleżanki w celu o jakim pewno myślisz. Nie ma to jednak związku z
              tematem. Mój syn ma teraz żonę, ale też nie chciałabym z nimi wspólnie
              mieszkać, ale zupełnie z innych względów, o których już tutaj wcześniej
              pisałam.
              • bepeef Re: trudny temat 12.07.04, 22:16
                ewelina10 napisała:

                > Sprzeciwu ? Nie, chociaż nie kojarz tego z moim zadowoleniem. Prawo do
                > podejmowanie decyzji wiąże się z przyjęciem na siebie pewnych zobowiążań.

                I w tym chyba sedno.
    • ewelina10 Do Kitki... 12.07.04, 17:41
      Olen był adorowany to fakt. Ja go też troszeczkę podtrzymywałam na duchy. Był
      wesoły, przyznał się skąd pochodzi, ale za bardzo wczuł się w rolę
      nieszczęśnika. Teraz boi się nosa wystawić. Chyba tak nie chciałabyś ? smile))

      ps' powiedz Rudakitko, jak mam Ciebie adorować, jeśli tylko na Mysłowicach
      bywasz ?
      • fan-j23 Re: Do Kitki... 12.07.04, 19:10
        Nawet nie próbuj mnie adorować,aż taka nowoczesna to ja nie jestemsmile).
        Nie mam czasu na bywanie tu,bo mam nature rewolucjonistki i walczę,
        chociaz moze nie zawsze w słusznej sprawie.Pozdrawiamsmile.
        • bodzio49 trudny temat... 12.07.04, 19:53
          A może część z tej nastoletniej młodzieży potrzebuje już tego ? Tak szybko
          teraz dojrzewają i nie tylko fizycznie. Czy taki przymusowy celibat nie może
          wpłynąć negatywnie na pewne funkcje młodego organizmu? Oczywiście nie dotyczy
          to wszystkich. Wiem, że niektóre wybitne smile jednostki miały w tym wieku inne
          preferencje. Ale czy sprzeciw rodziców nie odbije się im czkawką. Jesteście
          miłe panie pewne?
          • warum Re: trudny temat... 12.07.04, 20:01
            jak mnie chciales szczypnosc, to pozwalam. Nie lozko bylo mi wtedy w glowie.
            • bodzio49 Re: trudny temat... 12.07.04, 20:15
              Dlaczego zaraz szczypnąć? Zawsze podziwiałem prawdziwą cnotę smile
              • warum Re: trudny temat... 12.07.04, 20:18
                Lubie prawdziwych facetowsmile Czy ja mowilam cos o celibacie? Nie. Jest cala masa
                metod wzajmnego uszczesliwiania sie w sekscie, bez pelnego stosunku. To polecam
                mlodymsmile
                • warum Re: trudny temat... 12.07.04, 20:19
                  A teraz ide stadsmile)))
                  • bodzio49 Re: trudny temat... 12.07.04, 20:22
                    No nie uciekaj jeszcze. Tak interesująco zaczęłaś smile
          • bepeef Re: trudny temat... 12.07.04, 20:22
            bodzio49 napisał:

            > A może część z tej nastoletniej młodzieży potrzebuje już tego ? Tak szybko
            > teraz dojrzewają i nie tylko fizycznie. Czy taki przymusowy celibat nie może
            > wpłynąć negatywnie na pewne funkcje młodego organizmu?

            Na jakie funkcje, na przykład, Bodziu? smile))


            > Ale czy sprzeciw rodziców nie odbije się im czkawką. Jesteście
            > miłe panie pewne?

            Nie jestem pewna, czy ktokolwiek tutaj jest pewny czegokolwiek - każdy żyje po
            raz pierwszy smile
            Sprzeciw wobec postępowania młodego człowieka może być wyrażony zakazami,
            ale, jak napisałam już wcześniej, może pozostać "wewnątrz" rodzica.
            Skrywanie swojego sprzeciwu może z kolei mieć różne przyczyny: obawa przed
            ową "czkawką" u młodego, obawa przed zaliczeniem do grona zacofanych przez
            postępowych znajomych, albo...pamięć swoich młodych lat...
            Hmmm...
            • bodzio49 Re: trudny temat... 12.07.04, 20:42
              Na jakie funkcje, na przykład, Bodziu? smile))
              Np: zdolność koncentracji ale i inne bardziej skomplikowane. Tak myślę ale nie
              chcę się wymądrzać.
              Jeśli chodzi o mnie to jakoś nie czuje potrzeby sprzeciwu. Staram się
              przedstawiać mu możliwe konsekwencje takich kroków. Na tematy "techniczne" nie
              chciał ze mną rozmawiać. Chyba wszystko już wie. A "skrywanie swojego
              sprzeciwu"? Nawet nie bardzo wiem jak to się robi smile
              • omeri Re: trudny temat... 12.07.04, 22:35
                kum ochłodzie:www.grin-reaper.com/funfiles/screw.me.swf
                • jej_maz Re: trudny temat... 12.07.04, 22:44
                  smile) Dokladnie; mysle, ze watek ten pokazal, ze nie ma trudnych tematow, sa
                  jedynie trudnosci w przekazywaniu wlasnego zdania wink
    • dado11 Re: trudny temat 12.07.04, 23:11
      Nie ma konkretnego wieku na inicjacje. Rozmawialam z corka tak otwarcie jak
      tylko sie dalo i tak dlugo jak chciala sluchac. Potem i tak zrobila wszystko
      po swojemu. Nie wiem kiedy, ani z kim, ani jak, nie pytam - jej sprawa.
      Jedno wiem na pewno, jako rodzice musimy im powiedziec jak najprosciej,
      jak najwiecej i o wszystkich aspektach "radosnej tworczosci".
      I dostosowac ksztalt informacji do ich mozliwosci emocjonalnych
      i intelektualnych. Niestety nikt nas tego nie uczylsad((
Inne wątki na temat:
Pełna wersja