Anonimowosc....

14.07.04, 11:05
Cyt: Wedrwca2
"Wszyscy mamy jakieś osiągnięcia w pracy, ale życie forumowe nie sprzyja ich
opisywaniu. Wbrew pozorom anonimowość forum nie jest zupełna i sporo osób nie
chce pisać o sobie, a może to tylko zniechęcenie codziennością?"

Jak to naprawde jest z ta anonimowoscia..moze temat juz byl poryszany
tutaj...ale sie niedokopalam..

Czy mozecie/chcecie na ten temat cos napisac?

Pozdrawiam
IzaBella
    • mammaja Re: Anonimowosc.... 14.07.04, 19:36
      Troche byl poruszany,ale moze nie w osobnych watkach. Coz - pisalam wtedy, ze
      Jezeli cos pisze na forum, to moge sie pod tym w jakims sensie podpisac.Ale
      rozumiem, ze nie zawsze tak jest,czasem sa jakies zwierzenia majace szanse na
      szczerosc przy poczuciu anomimowoasci.Szereg osob nawiazalo kontakty na
      zasadzie zaufania,znaja swoje imiona, czasami sie widuja i tyle.
      Natomiast rzeczywiscie sa sprawy o ktorych nie moglabym pisac, bo zostalabym
      prawdopodobnie szybko zidentyfikowana a przeciwnikow ma kazdy, ktory cos zrobil
      w zyciu. I mogliby mi tu dokuczac. Tak z grubsza sprawa wyglada z mojej strony.
      Jestem sobie mammaja i juz smile)))
    • ada296 Anonimowosc.... 14.07.04, 20:01
      myślę, że każdy sam określa granice swojej animowości
      ktoś nie powie skąd nadaje
      ktoś nie powie nic o swoich najbliższych (dzieci, mąż, żona...)
      jednak nie muszę wszystkiego wiedzieć
      i już smile
      poza tym chyba mi specjalnie nie zależy by wyciągać jakieś "tajne" informacje

      a tak ogólnie to uważam, że piszę o sobie za dużo smile

      pozdrawiam smile
      • ewelina10 Re: Anonimowosc.... 14.07.04, 20:27
        Bywam tutaj od roku, a to raczej jest niemożliwe, aby udało mi się zachować
        całkowitą anonimowość. Są chwile, kiedy jestem bardziej otwarta, mam chęć się z
        kimś podzielić a potem dostaje mi się w "skórę".
        Był taki wątek o zazdrości.... moja na forum objawia się tym, że zazdroszczę
        niektórym uczestnikom pisania krótkich i rzadkich postów z jednoczesnym
        znawstwem "sagi" forumowej.... Jak oni to robią ???
        Gdyby udało mi się tę sztukę osiągnąć, wydaje mi się, że byłabym z siebie
        zadowolona wink
    • omeri Re: Anonimowosc.... 14.07.04, 22:38
      Anonimowość nigdy nie jest 100%, nie zawsze chcę ją zachować, ale zawsze chcę
      być sobą i to jest dla mnie ważniejsze.
      • kornikuno Re: Anonimowosc.... 14.07.04, 23:54
        Dzieki wszystkim za wypowiedzismile

        To prawda, ze ta anonimowosc netowa nie jest nia do konca...
        i nasuwa sie kolejne pytanie: jestemy tutaj soba tak do konca? czy
        jestesmy "kims", ktorym chcielibysmy byc w realu , ale brak nam odwagi?

        Nie mam absolutnie poza soba zadnych znajomosci netowych, ale znam ludzi ktorzy
        zwiazali sie ze soba wlasnie na necie...pozniej i w zyciu realnym.
        Nie mialam nigdy odwagi ( bo nie lubie wlazic buciorami w zycie innych) zapytac
        sie jak to jest? tzn.jak sie ma obraz netu do realnego czlowieka?
        wiem,ze to moze zabrzmiec glupawo - bo takie samo pytanie mozna zadac : jak sie
        ma obraz narzeczonego do obrazu juz mezawink...
        Pozdrawiam
        IzaBella
        • ada296 Anonimowosc.... 15.07.04, 00:05
          poznałam paru ludzi z netu
          wszystkie spotaknia były fajne
          i te tylko sympatyczne
          i te "miłosne"
          jestem od ponad roku z mężczyzną poznanym w necie
          jadę z nim i z moimi dziećmi na wakacje

          w necie jak w życiu...
          ja miałam szczęscie do fajnych ludzi
          albo intuicję
          tak
          wolę to nazwać intuicją
          • kornikuno Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 00:10
            Do Adysmile
            dzieki za odpowiedz...i milych wakacji..i nie tylko!
            Pozdrawiam serdecznie
            Izabella
            • marialudwika Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 00:15
              Poznalam osobisci/jak narazie/ dwie osoby z netu.Jedna nadajaca ze mna na tej
              samej dlugosci fali,jak sie mawia,druga ciut mniej,ale tez bardzo mila!!
              ml
              • kornikuno Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 00:22
                Do MLsmile
                Dzieki i za Twoja wypowiedzsmile
                czyli prawda jest to co napisalam ( na ktoryms watku tutaj), ze
                "spotkania" netowe nie sa niczym innym...od spotkan w innych "klasycznych"
                miejscach.
                I dobrze.
                Milego wieczoru (juz nocy9
                IzaBella
              • marialudwika Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 00:22
                Wczoraj ogladalam "Ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie",ostrzegano rodzicow i
                opiekunow przed nagminnie grasujacymi w sieci pedofilami,ktorzy swa anonimowosc
                wykorzystuja do swych niecnych celow...a co najbardziej mnie przerazilo to
                fakt,ze moga sie oni "dostac" do twardego dysku i stamtad miec
                informacje,jakich potrzebuja.Moze Sky, przypadkowo przeczyta to i wytlumaczy?
                Pisze o tym w zwiazku z anonimowoscia nas,i dla tych ,ktorzy maja dzieci!!
                ml
                • kornikuno Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 00:40
                  Fakt...tutaj o tym sie mowi/pisze bardzo czesto!
                  co niestety nie zmienia faktu,ze najczesciej tego rodzaju przestepstwa
                  maja miejsce na lonie grona rodzinnego/przyjacielskiego.
                  I to jest straszne!
                  Niestety przestepstwo stare jak swiat...dzisiaj przestepstwo..kiedys
                  normalkasad
                  STRASZNE!
                  Z moimi wnukami " lopatologia" codzienna na temat: nic od obcego; od znajomych
                  tez nie , chyba ze Rodzice sa przy tym i pozwola;
                  A z drugiej strony czesto zdarzaja sie "przegiecia"...w druga strone...bo ktos
                  jakis gest odczytal nie tak...straszne!

                  Nieprawda jest,ze to dzisiejsze czasy...tak zawsze bylo...ale mniej/wogole na
                  ten temat sie mowilo/pisalo.. a i na inne tematy typu "przemoc w rodzinie"
                  tez....
                  .......
                  IzaBella
                  • ada296 Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 00:43
                    kornikuno napisała:

                    > Nieprawda jest,ze to dzisiejsze czasy...tak zawsze bylo...ale mniej/wogole na
                    > ten temat sie mowilo/pisalo.. a i na inne tematy typu "przemoc w rodzinie"
                    > tez

                    ano stare dobre czasy
                    nie było narkomanii
                    pedofilii
                    i innych tych złych ..manii..
                    • kornikuno Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 00:46
                      ada296 napisała:
                      > ano stare dobre czasy nie było narkomanii pedofilii i innych tych
                      złych ..manii..
                      ...
                      Rozumiem Twoja ironie...to juz niestety wszystko bylo...
                      IzaBella
                      • ada296 Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 01:05
                        ano było
                        ale cichosza o tym
                        było dobrze i po linii
                        ale..
                        gdyby wtedy ktoś gdzieś...
                        to może teraz byśmy wiedzieli więcej
                        i byłoby tego mniej
                        ehhhhh
                • marialudwika Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 09:49
                  Ale,jak mozna "dostac sie" do czyjegos twardego dysku?Moze ktos mi wyjasni?
                  ml
                  P.S.Kiedys,niestety,tez wszystko bylo sad,to fakt,ale teraz ulatwia to
                  internet...
        • wywrot53 Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 01:07
          kornikuno napisała:

          > Dzieki wszystkim za wypowiedzismile
          >
          > To prawda, ze ta anonimowosc netowa nie jest nia do konca...
          > i nasuwa sie kolejne pytanie: jestemy tutaj soba tak do konca? czy
          > jestesmy "kims", ktorym chcielibysmy byc w realu , ale brak nam odwagi?

          tylko i wyłacznie do końca piszę prawdę smile))
          Może dlatego, ze nie potrafię klamac???
          Tak jestem nauczona sad
          Jak mam sklamac, nie mówie nic,
          lub udaję ze nie usłyszałam pytaniawink)

          > Nie mam absolutnie poza soba zadnych znajomosci netowych, ale znam ludzi
          ktorzy
          >
          > zwiazali sie ze soba wlasnie na necie...pozniej i w zyciu realnym.
          > Nie mialam nigdy odwagi ( bo nie lubie wlazic buciorami w zycie innych)
          zapytac
          >
          > sie jak to jest? tzn.jak sie ma obraz netu do realnego czlowieka?
          Juz o tym wspominałamsmile
          Znam sporo osób z netu smile
          I bynajmniej mnie nigdy intuicja nie zawiodławink
          Ci którzy od pierwszego postu się dogadali do dzisiaj trzymaja sztamę, bez
          względu na wieksmile
          Tak jak w zyciusmile
          Spotykasz kogoś w realu i wiesz czy ten ktos może byc przyjazny czy wskazane
          jest omijanie szerokim łukiem smile)
          • kornikuno Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 01:21
            Do Wywrotsmile
            dzieki...i mnie tez tak sie wydaje!
            pozdrawiam
            IzaBella
            • instant Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 11:08
              Moje spotkania netowe byly rozne - dobre i takie sobie. Mam takie 2
              przyjaciolki prawdziwe, poznane w necie, jedna nawet zza Wielkiej Kaluzy. Kiedy
              przyjechala do mnie na Swieta 2 lata temu , bylo jakbysmy sie znaly od zawsze.
              Po prostu siadla w fotelu, podwinela nogi i kontynuowalysmy rozmowe, ktora
              prerwalysmy 8000 km temu smile). Te druga, ze Slaska tez poznalam natychmiast na
              dworcu w tlumie ludzi, kiedy po nia wyszlam, chociaz mialam tylko jedno
              niewyrazne zdjecie i troche ja sobie inaczej wyobrazalam. Mezczyzne tez mam z
              netu. Jest dokladnie taki, jaki byl w rozmowach, a moze jeszcze
              sympatyczniejszy, bo przez net bardziej sie klocimy i spieramy smile). Nie bardzo
              chcialam sie z nim spotkac tak szybko, to on parl jak czolg. Ale w koncu
              stwierdzilam, ze jak mamy sie rozczarowac, to lepiej szybciej niz pozniej, zeby
              mniej bolalo. No i stanal ktoregos dnia na moim progu, zaslaniajac swe brodate
              oblicze wielkim bukietem roz. Wystraszyl mnie niezle, bo gdy tylko otworzylam
              drzwi chwycil mnie mocno za reke i pociagnal. Juz chcialam sie wyrwac i wolac
              pomocy, ale on przylozyl ja do swojego serca, mowiac "czujesz, jak wali? jest
              twoje". Nawet mi sie dobrze nie przyjrzal w ciemnym przedpokoju smile)
              Byly tez spotkania grupowe, a na nich rozni ludzie. Bylo dwoch takich kolesiow,
              ktorzy udawali w necie kogos, kim nie sa, ale towrzystwo to wyczulo natychmiast
              i na kolejnych spotkaniach juz sie nie pojawili, chociaz byli zapraszani.
              Wniosek - mozna w necie udawac, kogo tylko sie chce, ale wtedy nie decydowac
              sie na spotkania "w realu", bo maska spada przy pierwszym spojrzeniu, zawsze i
              nieuchronnie.
              • monia.i Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 11:53
                Miałam przyjemność spotkać się w "realu" z kilkoma osobami poznanymi w necie,
                na pewnym forum dyskusyjnym. Z dziewczynami dyskutowałyśmy namiętnie przez ileś
                miesięcy przy pomocy mail'ów i postów - no i przy okazji takiej jednej imprezy
                sportowo-artystycznej stwierdziłyśmy, że godzina "zero" wybiła no i czas
                najwyższy..smile)) Myślę, że żadna z nas nie poczuła sie zawiedziona - wręcz
                przeciwnie - wszystkie pogratulowałyśmy sobie wyśmienitego instynktu, który nas
                ku sobie poprowadził...Podobny wiek, podobne poczucie humoru...a ewentualne
                różnice czynią naszą znajomość ciekawszą. No - i co istotne - żadna z nas nie
                okałała się zakamuflowanym, sieciowym podrywaczem...A mój Małzonek tak nie do
                końca miał zaufanie do mojego instynktu. Zupełnie go nie pojmuję - wszak na nim
                się poznałam...smile
                • a.erie Re: Anonimowosc.... 15.07.04, 14:22
                  mojego meza poznalam w necie.
                  Na forum. Byla tam ciekawa grupa dyskutantow, jednak niewielu w moim przedziale
                  wiekowym.
                  "Nasz przedzial" wymienil sie adresami, wysylalismy sobie okolicznosciowe
                  kartki itp.
                  I kiedys, bez zapowiedzi stanal w drzwiach. pamietam. To byly moje urodziny.
                  Bylo milo.
                  A potem pojechal dalej klepalismy ...
                  Az pewnego lata znowu przylecial do Polski. Na drugi dzien po przylocie
                  podarowal mi pierscionek. Nie chcialam przyjac,za szybko to bylo..I
                  pojechalismy jeszcze na dzien w Bieszczady. Moje ulubione gory. A on caly dzien
                  byl mily, ale taki przygaszony, taki nieobecny czasami...
                  Powiedzial mi, ze bedzie sie zbieral do powrotu... Nic tu po nim.
                  I wtedy zrozumialam, ze moze trace cos wyjatkowego, wiedzialam ze bede
                  zalowac...
                  I jakos tak to sie potoczylo, ze pierscionek wyladowal na moim palcu...
                  "samoloty lataja w dwie strony" - pomyslalam i to dodalo mi odwagi.

                  I nie zaluje,nie wyobrazam sobie, ze moglabym nie byc z nim.
                  Pewnie, sa momenty, ze go nie lubie za cos, ale jestem pewna, ze go kocham
                  zawsze i na zawsze.I wierze, ze on mnie tez.
                  • kornikuno Re: Anonimowosc....podciagam.... 18.07.04, 18:38
                    ...z prozaicznej ciekawosci....
                    Czekam na ...posty wielu bywajacych/piszacych tutaj..
                    PS
                    Moj watek...wiec wybaczcie...ciekawoscwink
                    IzaBella
                    • no_no Re: Anonimowosc....podciagam.... 19.07.04, 12:31
                      kornikuno napisała:

                      > ...z prozaicznej ciekawosci....
                      > Czekam na ...posty wielu bywajacych/piszacych tutaj..
                      > PS
                      > Moj watek...wiec wybaczcie...ciekawoscwink
                      > IzaBella


                      Ano, nimowość?....Każdy mówi o sobie tyle, ile uważa za stosowne.
                      Ja wchodzę na forum, by sobie pogadać, więc dodatkowe szczegóły dotyczące
                      wzrostu, zarostu, wyglądu, stanu konta, itp. - nie interesują mnie. Są nawet
                      niewskazane, bo mogą niepotrzebnie rozpraszaćsmile)). Chętnie natomiast czytam
                      Wasze opinie, poglądy, wrażenia, i impresje z życia szeroko rozumianej Polonii
                      wzięte.
                      Pozdrawiam wszystkich rodaków rozproszonych po Polsce i świecie.
                      No
                      • maryna04 Re: Anonimowosc....podciagam.... 19.07.04, 17:26
                        Anonimowosc na forum, ma swoje zalety ale tez straszna jedna wade: pozwala
                        najwiekszym chamom, frustratom, zakompleksionym, a takze ludziom z powaznymi
                        problemami psychicznymi pisac rzeczy straszne. Oczywiscie, zawsze mozna
                        powiedziec; ignorowac takie posty. Omal nigdy nie daje to rezultatu (chol...
                        te podwojne przeczenia w jezyku polskim), dolaczaja inni, robi sie rynsztok i
                        normalni uciekaja z forum, po kilku - probach na zawsze. Podam jeden przyklad -
                        forum Polonia. Zawsze "widze" tam pijacych do lustra zakompleksionych rodakow
                        plci meskiej, ktorzy siedza przy klawiaturze i sa "panami swiata". Z ekranu
                        wrecz czuc ten parujacy alkohol. Nie musi ich byc duzo, niewielka grupa
                        terrorystow moze sparalizowac swiat.
                        Ja osobiscie bardzo lubie ta anonimowosc, chyba nie odwazylabym sie wyslac w
                        swiat mojego zdjecia, chociaz "urode", czy jej braki mam w normie. Nawet sie
                        nie "przedstawilam" grzecznie na tym forum, tylko zaczelam pisac, sila rzeczy z
                        czasem coraz wiecej szczegolow wiemy o piszacych i ujawniamy swoich. Najlepiej
                        lubie opisywac, co zauwazylam, dyskutowac nad "zbawieniem swiata", no i
                        oczywiscie czytac posty innych. Dzieki temu dowiaduje sie wiele a z czasem
                        jesli juz "rozpoznaje" nick coraz wiecej wiem o naturze danej osoby, jakich
                        jest zapatrywan itd. Taka osobista zabawa. W zamierzchlych latach jezdzilismy
                        z mezem i dziecmi na swieta i inne okazje do Krakowa. Na trasie zawsze wiecej
                        bylo tych, co wyjezdzalo z Krakowa lub z dalszych miast- jak mowilismy o
                        mijajacych nas samochodach: jada "do korzeni" i cala droge na podstawie
                        rejestracji, godziny, samochodu, ludzi w aucie bawilismy sie w ukladanie
                        im "zyciorysow" i to mi zostalo. Moze nie powinnam o tym pisac, bo to
                        nieladnie? Ale, ten, ktory jest niewinny niech pierwszy rzuci kamieniem - czy
                        jakos tak brzmi przypowiesc biblijna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja