antyproton 19.07.04, 19:51 Link do ciekawego punktu widzenia : kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,53302,1229406.html napisany przez kobiete. Moglbym sie pod nim podisac.Partnerstwo z kobieta - mozliwe ? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
warum Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni .. 19.07.04, 20:06 Partnerstwo z kobieta - mozliwe? Mozliwe ale ten artykul nijak nie przystaje do mojej rzeczywistosci, chyba z innego pokolenia jestem, albo bardziej wywrotowa / sorki Wywrot/. A co ciekawe nie tylko ten temat w ujeciu Zofii Milskiej_Wrzosinskiej budzi we mnie opor. Odpowiedz Link
ewelina10 Chyba w drugą stronę :) 19.07.04, 20:27 A ja czytałam gdzieś niedawno, że jest odwrotnie - coraz mniej kobiet chce wychodzić za mąż ... Przypomina mi to trochę czasy tak zwanych "dzieci kwiatów", ruch hippisowski z początku lat sześćdziesiątych, ich bunt przeciw dorosłym, negacja regularnej i stałej pracy, wolny seks, życie w komunie... Lata upłynęły, hippisi wydorośleli, zatroszczyli się o swoje rodziny, a tym, którym się nie udało wydorośleć... wyglądają dzisiaj trochę śmiesznie, i stanowią miejscową atrakcję turystyczną. Małżeństwo jest niedoskonałe ..... jasne to jest chyba dla wszystkich....ale czy udało się wynaleźć coś bardziej sensowniejszego ... nawet jak na dzisiejsze, nowoczesne czasy. Odpowiedz Link
antyproton Re: Chyba w drugą stronę :) 19.07.04, 21:12 Udane malzenstwa sie zdarzaja (rzadko) gdzie przynajmniej jedno z malzonkow jest nastawiony na dawanie a nie na branie od zycia . Prawdziwa demokracja nie moze istniec przez dluzszy okres czasu. To utopia. ewelina10 napisała: >Małżeństwo jest niedoskonałe ..... jasne to jest chyba dla wszystkich....ale > czy udało się wynaleźć coś bardziej sensowniejszego ... nawet jak na > dzisiejsze, nowoczesne czasy. Udalo sie . Harem ) Odpowiedz Link
warum Re: Chyba w drugą stronę :) 19.07.04, 21:25 Czyzby model +- byl optymalny? juz kiedys byla na forum dyskusja na temat znaczenia kompromisu dla " uadanego" malzenstwa. A demokracja to wcale nie pol/pol tylko rownowaga w roszczeniach. Odpowiedz Link
antyproton Re: Chyba w drugą stronę :) 19.07.04, 22:21 Przyjmijmy ze (+) to osoba dynamiczna , z temperamentem . (-) to osoba cicha , skryta , skromna. (0) to osobnik w niektorych dziedzinach dynamiczny , w innych rozwazny , zrownowazony. Moze dobre modele tworza pary (+)/(0) ; (-)/(0) ; i (0)/(0) ? Przy +/+ moze nastapic zwarcie . -/- nie plynie prad. Pozostaje +/- . Dziala ale moze poplynac za duzy prad. Potrzebny jest wiec duzy opor na spadek napiecia ) A tak powaznie to MY zastanawiamy sie co najmniej od 500 lat jak mozna rozkochac w sobie kobiete , jak ja uszczesliwic , jak sprawic by nas kochala. Najwyzszy czas zebyscie tez zaczely dostrzegac nasze potrzeby Odpowiedz Link
warum Re: Chyba w drugą stronę :) 19.07.04, 22:33 Bo kocha sie za nic...Moim zdaniem sztuka milosci nie polega na odgadywaniu co chwila co ona/on pragnie , usuwaniu sprzed nog wszystkiego, bo jeszcze sie przewrociTo wlasnie taki model+- .Optymalna milosc/ zaznaczam ze wg mnie/to wariant z "O", ktore raz jest + raz - To nie krwiodawstwo /dawca i biorca/. Ale masz racje,ze to przede wszystkim to kwestia dobrania temperamentow - zyciowych, seksualnych i...ich zgodnosci w czasie. Odpowiedz Link
dab12 Re: Chyba w drugą stronę :) 19.07.04, 23:28 antyproton napisał: > A tak powaznie to MY zastanawiamy sie co najmniej od 500 lat jak mozna > rozkochac w sobie kobiete , jak ja uszczesliwic , jak sprawic by nas kochala. > Najwyzszy czas zebyscie tez zaczely dostrzegac nasze potrzeby Dostrzegamy ) od zawsze, nie tylko od 500 lat Odpowiedz Link
jej_maz Re: Chyba w drugą stronę :) 20.07.04, 15:44 Nie rozumiem problemu kobiet. Przeciez my mezczyzni jestesmy niezwykle latwi do usatysfakcjonowania; nakarmic, ubrac, raz na jakis czas zadowolic seksualnie, dac pare zabawek (jakies auto, komputer czy wedke), od czasu do czasu utwierdzic w przekonaniu ze jestesmy najlepsi i wyjatkowi a przede wszystkim nie zawracac glowy gadaniem i jakimis bezsensownymi pracami domowymi, a macie idealnego partnera. Odpowiedz Link
no_no Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? .. 20.07.04, 15:57 Niby wszytko było proste, do czasu, gdy kobietom zamarzyło się równouprawnienie. Świat zaczął stawać do góry nogami, niezgodnie z prawami przyrody. No i porobiło się)) Żona nóżka na nóżkę, paznokietki wymalowane, włoski wylokowane, pasemka namalowane, a kolega mąż wraca styrany do domu i dowiaduje się, że talerze w zlewie czekają na umycie...a okna, w sobotę....... No, chyba przyjdzie czekać na koniec świata)) Tak dalej być nie może. Dobrze, że ja się chociaż nie daję. Ale co to będzie za kilkadziesiąt lat? Podobno kobiety przejmują coraz więcej cech męskich, a meni, odwrotnie Panowie, szyjcie sobie fartuszki)) No.................................... Odpowiedz Link
jej_maz Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 16:08 Moim zdaniem najwiekszym problemem emancypacji jest jej brak konsekwencji; panie chca byc traktowane na rowni z mezczyznami, a jednoczesnie narzekaja, ze dzentelmenow jak na lekarstwo, bo np; drzwi im sie nie otwiera i w raczke nie caluje. Odpowiedz Link
no_no Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 16:24 jej_maz napisał: > Moim zdaniem najwiekszym problemem emancypacji jest jej brak konsekwencji; > panie chca byc traktowane na rowni z mezczyznami, a jednoczesnie narzekaja, ze > dzentelmenow jak na lekarstwo, bo np; drzwi im sie nie otwiera i w raczke nie > caluje. Ha, Jej_mezu, kobiety, to są inteligentne stworzenia, chyba już to zauważyłeś? Tak się z biegiem lat wyemancypowały, że do domu potrzebują kuchcika i męską sprzątaczkę, a do łóżka i na wyjścia, najlepiej jakiegoś maczo, i to gentelmana jednocześnie Jak tak dalej pójdzie, to upadnie instytucja małżeństwa, a zastąpią ją agencje)) Mężczyźni, krok po kroku, zostaną sprowadzeni do parteru i roli tylko reproduktorów. Póki co, ratuj się, kto może - przed kobiecą nawałą)) No Odpowiedz Link
jej_maz Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 16:28 Niestety masz racje; nawet ja juz nie jestem soba, tylko... "jej_mazem" ) Odpowiedz Link
no_no Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 16:32 jej_maz napisał: > Niestety masz racje; nawet ja juz nie jestem soba, tylko... "jej_mazem" ) Zauważyłem to....po nicku oczywiście No, ale wiadomo, kto tam w domu rządzi Odpowiedz Link
jej_maz Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 16:38 Jasne ze wiadomo; "jego_zona" a ten wpis forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=14294138&a=14314728 to tylko marzenia. Odpowiedz Link
no_no Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 16:47 jej_maz napisał: > Jasne ze wiadomo; "jego_zona" a ten wpis > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=14294138&a=14314728 to tylko > marzenia. Powiem tak. Rzeczywiście, to o czym piszesz, to już dla wielu mężów - marzenia, marzenia nie do spełnienia Ale pomarzyć sobie, to dobra rzecz. Nic to. Ważne, by w domu ktoś dowodził, bo jak nie ma przywódcy, a tylko równouprawnienie, to dopiero zaczyna się bałagan, z rozwodami włącznie No, póki co - przywódca stada Odpowiedz Link
marialudwika Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 16:50 A moze tylko przywodca stada we wlasnym mniemaniu ))) ????? ml Odpowiedz Link
jej_maz Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 16:52 Hahahaha... ja zostaje przy "glowa rodziny"... jakos bezpieczniej... na szyi Odpowiedz Link
no_no Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 17:00 marialudwika napisała: > A moze tylko przywodca stada we wlasnym mniemaniu ))) ????? > ml Myślę sobie, że jeszcze dowodzę, chociaż rzeczywiście, coraz trudniej mi to przychodzi. Szczególnie mam kłopoty, gdy kobieta naczyta się jakiś bzdurnych porad dla kobiet "uciśnionych", albo wymieni poglądy z "wyzwolonymi" spod męskiego "jarzma") No... No Odpowiedz Link
antyproton Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 18:18 A przeciez my na poczatku znajomosci jestesmy bardzo demokratyczni i tolerancyjni.Uwzgledniamy zdanie partnerki , biezemy je pod uwage , robimy to o co nas prosi. To doswiadczenie sprawia , ze "ograniczamy" prawo glosu , decydujemy jednostronnie , opieramy sie na wlasnym zdaniu. No bo ile razy mozna pojechac na fantastyczne , okazjonalne wczasy w kwietniu(!) do hotelu z przeciekajacym dachem , plaza oddalona o 3,5 km , z jedynym sklepem o 15 km , i jedynymi wczasowiczami - kursantami swiadkow Jechowy ? Odpowiedz Link
verbena1 Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 18:24 Przeczytalam dokladnie artykul i .......cos w tym jest prawdy. Obserwuje mlode holenderskie kobiety, sa pewne siebie, wyzwolone ,czesto brutalne w swoim postepowaniu. Wymagaja i biora co im sie nalezy. Czesty widok to sobotnie zakupy tatusiow z dziecmi na dokladke. Mamusie w tym czasie sa na fitnes lub u fryzjera. Co ja na to? Jestem z tych bardziej tradycyjnych, czyli kazdemu co sie nalezy. Obowiazki- jak najbardziej , podzial pieniedzy - rowny, czas wolny,hobby - dowolnosc i wolnosc. Do tego duzo szacunku do drugiej osoby i troche czulosci. Czasem mila niespodzianka, jak np. upieczenie pysznego ciasta. Musielibyscie widziec mine mego slubnego. Sama blogosc. Odpowiedz Link
maryna04 Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 19:36 ogladalam niedawno film, zreszta w b. dobrej obsadzie The stepford wives - jak gdzies go spotkacie to warto pojsc. Wlasnie na ten odwieczny temat poruszany w watku. Artykuly Milskiej - Wrzesinskiej zawsze wzbudzaja moj sprzeciw. Dla mnie jest bardzo anachroniczna, zeby nie rzec prowincjonalna i jej odkrycia juz dawno nie sa trendy, czasami tez wydaje mi sie, ze nie pisze to co mysli, tylko to co w Polsce moze zapewnic jej przychylnosc decydentow. Ale to moze dlatego, ze wiele lat mieszkam za granica i istnieja juz pewne roznice kulturowe. Moje doswiadczenia malzenskie byly bardzo dobre, malo tego wlasciwie nie znalam zlych malzenstw, bez analizowania potrzeb, podzialow rol itd. teraz jestem obserwatorem zarowno par malzenskich amerykanskich jak i polskich. Rzeczywiscie amerykanscy tatusiowie zajmuja sie w miescie dziecmi duzo, chodzenie na sporty, czesto odprowadzanie do szkol ( no na prowicji robia to w dalszym ciagu kobiety - przeciez jest takie ironiczne powiedzonko soccer mother - matka, ktora caly czas poswieca na rozwozeniu dzieci na zajecia), ale domami kieruja dalej kobiety, mysla o zakupach, praniu, czasami jeszcze gotowaniu, lekarzach, sprawdzaja zadania, szukaja szkol itd, w polskich malzenstwach jest jeszcze bardziej tradycyjnie, niezaleznie od tego, czy gotuje sie tam obiady z dwoch dan, czy tez wcale. Na pewno wyksztalcone kobiety nie rwa sie do malzenstwa, bo lubia naogol swoja prace i wiedza, ze w malzenstwie przybedzie im obowiazkow, a nie bardzo wiedza co zyskaja. No wlasnie, co zyskaja oprocz bardziej korzystnych warunkow emocjonalnych dla przyszlych dzieci. Azeby uniknac samotnosci wystarczy nieslubny partner. Jesli para mieszka wiele lat razem i zenia sie, to prawie zawsze mowi sie; chyba chce miec dziecko. Odpowiedz Link
antyproton Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 20:34 No tak , kobieta ktora sama potrafi zarobic na kupienie domu , samochodu , mebli , ubrania i swoje rozrywki moze miec zupelne inne wymagania i potrzeby . I jak z taka zona nam by sie zylo fajnie i przyjemnie ! Moglbym sprzatac , gotowac i zajmowac sie dzieckiem. A ponad to w takim ukladzie stac by nas bylo na gosposie ) Odpowiedz Link
maryna04 Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 21:33 Dlaczego samotna kobieta musi sobie kupowac dom, zreszta niesamotni tez nie maja takiego obowiazku, a jakies autko na raty to samotna zupelnie przecietnie zarabiajaca osoba w tzw. krajach rozwinietych moze sobie kupic. Wbrew temu co sie oglada na filmach Amerykanie mieszkaja strasznie, a te ich meble, niech potwierdza inni co tu sa, to nawet nie gust tylko.. stara komodka po babci, dwa krzesla wystawione przez kogos na ulicy, lazienki... spuscmy zaslone milosierdzia. Gdzie w Ameryce mloda kobieta poswiecilaby tu swoje oszczednosci, czas, zapal na remont lazienki Na jedzenie starczy takiej samotnej, na drinka w barze tez , oplate do klubu a nawet na podroz cruisem na Caraiby. W Polsce, czasami mysle, ze jeszcze latwiej. Odpowiedz Link
verbena1 Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 22:33 A propos mebli i lazienki. Dlaczego kazdy musi miec piekne meble i lazienke koniecznie z kafelkami do sufitu? Bo taka jest moda i co sasiedzi pomysla? Mamy znajomego ,ktory w pokoju stolowym ma pieknie wyczyszczony motor ,kanape i telewizor. Widocznie tak mu sie podoba. Znam ludzi ,ktorzy maja starenkie meble i wyjezdzaja dwa razy w roku w swiat. Te wieczne stereotypy. Patrzmy szerzej i bardziej tolerancyjnie. Odpowiedz Link
omeri Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 22:40 antyproton napisał: > No tak , kobieta ktora sama potrafi zarobic na kupienie domu , samochodu , > mebli , ubrania i swoje rozrywki moze miec zupelne inne wymagania i potrzeby . > I jak z taka zona nam by sie zylo fajnie i przyjemnie ! > Moglbym sprzatac , gotowac i zajmowac sie dzieckiem. > A ponad to w takim ukladzie stac by nas bylo na gosposie ) I tu jest pies pogrzebany Antyprotonie, taki mąz staje się zbyt kosztowny, poza tym panowie marzą o takiej roli w teorii, a w praktyce nie mogą się pogodzić z takim układem Odpowiedz Link
antyproton Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 22:44 Najpierw musialbym sie znalezc w takim ukladzie zeby sie przekonac czy mi by nie odpowiadal )) Z wiekiem czlowiek zmienia swoje poglady ) Odpowiedz Link
omeri Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 20.07.04, 22:49 Każdy ma swoje doswiadczenia... Odpowiedz Link
kornikuno Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 16:02 Omeri))) Masz absolutna racje..nie dla wszystkich Marsjan/..inow?/ - wrecz niewielu- taka sytuacja jest do ...zniesienia! No bo jak to?...ONA a nie JA????!!! Bozszzzzzzzzz! Ci mezczyzni! ))) IzaBella PS Ale prawda jest,ze zycie bez tych Stworzonek...byloby malo ciekawe))) Odpowiedz Link
verbena1 Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 19:30 Znalazlam swietny tekst na temat kobiet i koniecznie musze tu wklaic (jak sie uda) "Natura na trzydziesci lat czyni nas gluchymi na meskie bredzenie, zebysmy mogly wydac na swiat jak najwieksza liczbe dzieci. A potem estrogen przestaje szalec i powracamy do swojej prawdziwej natury. Powracamy do raju znanego nam z czasów kiedy mialysmy dziewiec lat i kolorowalysmy ksiazeczki. Odzyskujemy nasze zycie, nasza autonomie, nasza wladze. Czy to jest moment, kiedy stajemy sie czarownicami, które trzeba ukamienowac na rynku? Nie za brzydote, lecz na nadmiar wiedzy. Przejrzalysmy gre panów i to im sie nie podoba Odpowiedz Link
kornikuno Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 21:54 Verbeno piekne) IzaBella Odpowiedz Link
antyproton Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 22:13 Moge nawet sie z tym zgodzic . Ale z jedna mala poprawka. Ze najszczesliwszy okras w Waszym kobiecym zyciu przypada na lata 20-30. Czy w aptece sprzedaja estrogeny ? )) Odpowiedz Link
warum Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 22:15 Nie zgadazam sie- w moim przypadku to 25-34)))) Odpowiedz Link
kornikuno Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 22:31 Anty a ja wierzylam,ze .... OK ! napisales z mala poprawka "Ze najszczesliwszy okras w Waszym kobiecym zyciu przypada na lata 20-30" koniec cytatu.. ???? to... lekka przesada To identycznie tak samo brzmi jak ja napisalabym,ze Wasz meski najszczesliwszy okres zycia przypada na lata 0-25 (srednio/wschodnioeuropejsko) biorac pod uwage..ochronne skrzydla Waszych Mam A cyt.: "Czy w aptece sprzedaja estrogeny ?" moglabym dodac: a Viagra to sprzedawana jest..... oj! Anty, Anty Pozdrawiam IzaBella Odpowiedz Link
omeri Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 22:35 a u mnie po 30te i teraz... Odpowiedz Link
verbena1 Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 22:52 u mnie zaczelo sie tez po 30-tce i czuje sie coraz bardziej wyzwolna, niedlugo zostane czarownica i bede zamieniala mezczyzn w nietoperze. Jak mi sie znudzi kupie sobie ekstrogeny i bede znow mala ,slodka kobietka. Odpowiedz Link
antyproton Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 22:56 Hm .. , a moze bysmy tak zaczeli wam pokryjomu dosypywac tych eksta genow do herbatki ? ))) Odpowiedz Link
verbena1 Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 23:18 Ha,ha, boisz sie ,mezczyzno. Teraz juz wiem dlaczego tesciowe sa tak nielubiane, one wiedza o was wszystko. Tez jestem tesciowa, moj ziec uciekl ode mnie az do Australii. Dalej juz nie mogl. Odpowiedz Link
dab12 Re: My, wykorzystywani , skolowani , bezbronni? . 24.07.04, 23:15 0n- ja mam to zrobić??? przecież wiesz, że nie potrafię i co? robię, bo potrafie, oni ( bo takich panów sporo) mają święty spokoj i czas na to co lubią, ja piekące oczy i bolący kręgosłup. kto jest tak naprawdę mądry? przecież nie ja. (po 10 godzinach trzaskania w klawiaturę nie mam przyjaznych myśli) moje marzenia: - być bezbronną małą kobietką - spotykać codziennie prawdziwych facetów ( nie tak czasem od święta) - nie oglądać nawiedzonych feministek (albo antyfeministek- nigdy nie wiem które to walczą o nasze prawa) Odpowiedz Link