Co przez rok się wydarzyło...

26.07.04, 11:44
...u mnie. O tej porze mniej więcej wlazłam na forum.potem sie
narobiło.Córcia sie rozstawala z chłopakiem, przybył nam jej pies,nno cuda
niewidy. Teraz jest tak:
-córcia od ponad pół roku mieszka z nowym chłopakiem, daleko od domu (z psem
rzecz jasna),
-skończyła studia (teraz tylko obrona,praca napisana,termin już wyznaczony),
-no i szykuje sie nam ślub!Termin też jest, ale na razie sza, zeby nie
zapeszyć.
-pies jest ze mną -bylismy razem na wakacjach w lesie,fajny z niego
kompan,ale już niedługo wraca do domu.
-było jeszcze wiele spraw, życie jest pełne zakrętasów, jak sie wyprostują,
to może cos tam skrobnę.
Nnnno to sie rozpisałam,hej!!
    • marialudwika Re: Co przez rok się wydarzyło... 26.07.04, 14:29
      Swietnie,ze pies zostalsmile)))))
      Pamietam Twoja konsternacje..
      U nas zadnych dziejowych wydarzen nie bylo,wnunia przeszla do liceum,mlodsza
      wnunia/"przyszywana"/ skonczyla 3 latka.Kilka papuzek odeszlo do krainy
      wiecznych lowow.Ot,zycie..
      ml
      • lablafox Re: Co przez rok się wydarzyło... 26.07.04, 19:00
        Oj pozmieniało się i to bardzo.
        Spełniło się moje najskrytsze marzenie.
        Szkoda ,że w tak wredny sposób.
        Czekamy na dalszy ciąg.
        W zeszłym roku o tej porze drżałam z niepokoju czy mąż przeżyje.
        Nie zwariowałam ze strachu dzięki znajomym z internetu i forum.
        W tym roku sytuacja paskudna , ale dzięki forum wiem ,że obok podłych żyją
        również Ludzie.
        Poznałam kilku świetnych (pci różnejsmile)) Forumowych Znajomych.
Pełna wersja