Dodaj do ulubionych

Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :)

07.06.13, 10:36
Już pierwszy tydzień czerwca mija, niestety pogoda dosyc rozwodniona - zwlaszcza dla biedakow dotkniętych powodzią. Ostatnio na forum mnogość pieknych zdjęć, odsylam do poprzedniego wątku kto nie widział nowości Luizy i Foxie, życząc udanego weekendu smile
Obserwuj wątek
    • foxie777 Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 07.06.13, 11:28
      Fed masz racje,nigdy nie wiadomo co się może wydarzyc.Po prostu się wali i człowiek musi
      walczyć .Tez życzę powodzenia.
      Zdjęcia muszę wklejac,bo inaczej znowu zapomnę.
      Jak czytam o naszych dolegliwosciach i chorobach to wszystkim życzę zdrowia.
      Mammajko,twoje wnuki są urocze,znowu obejrzalam album.
      Mam nadzieje ,ze zwróciłyscie uwagę ,ze nareszcie pisze po polsku.tzn polskim alfabetem.
      Skutki lekcji komputerowej w Apple
      Pozdrawiam tropikalnie
      • goskaa.l Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 07.06.13, 12:41
        fedorczyk4 napisała:

        > Goska czy Ty biegniesz w maratonie, czy to była przenośnia?
        Fed, maratony są nie tylko biegowe. To maraton kajakowy: 100 km Warty z Poznania do Sierakowa. Z założenia trwa maksimum 11 godzin (czas od startu do zamknięcia mety), raczej będziemy płynąć szybciej.
        • verbena1 Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 07.06.13, 12:58
          Gosiu, zycze jak najszybszego pozbycia sie dolegliwosci i udanego maratonu, az 11 godzin wioslowania? Kto to wytrzyma? Mam nadzieje ,ze pogoda bedzie sprzyjala.

          Foxie, pieknie masz w ogrodzie a mieszkanie udekorowane kotami ma tez swoja urodesmile Zdjecia wklejasz bardzo dobrze.

          Ciag dalszy upalow, lubie to. Dzis po poludniu robimy pierwszego w tym roku grila. Takiego prawdziwego , z rusztem weglowym i zapachem skwierczacego tluszczu. Mieso zamarynowane, bedzie jak zwykle za duzo bo znajomi przyniosa tez pewnie sporo ale co tam, do polnocy wszystko zjemysmile
          • mammaja Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 08.06.13, 00:49
            Zazdroszczę, Kranie, ja sie teraz zupelnie nie nadaję do wysiłków, a to niestety owocuje wiadomo czym sad Wieczorem mzonek namowił mnie na ogladanie meczu no i znowu się wkurzylam. Bo znowu : prawie, prawie, a wynik remisowy. No i d. blada. A przecież tacy świetni zawodnicy każdy z osobna. Cóś ( zam.) nie moga sie zgrac....
            Verbeno, lubię takie grile, może w niedzielę zrobię, bo jutro idę na koncert do filharnonii na zakonczenie sezonu i posluchac IX symfonii - wiadomo czyjej smile
    • jan.kran Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 07.06.13, 13:41
      W poprzednich Dzisiejkach zapomniałam napisać ze bardzo się cieszę z powrotu Luizysmile
      Znamy się netowo dziesięć lat i zawsze lubiłam Jej relacje.

      Foxie zupełnie przypadkowo ja też zaczęłam używać dosłownie przed chwila polskich znaków.
      Był czas kiedy używalam , potem nie a teraz ponownie. Na moim maku mam polish pro z polskimi znakami.
      W ogóle sobie nie wyobrażam jak można używać cos innego jak mac. Jak muszę w pracy wejść na windows to dostaję kociokwiku.

      O Fed pracującej ręcznie w Matriksie myślę bezustannie serdecznie smile

      Ja jestem monotematyczna ale dziś bylam na siłce ze sztangą , znam już trenerkę , jest super i mam wrazenie że się dobrze rozumiemy.
      Na mojej silowni na rogu powoli znaja mnei wszyscy , zresztą trudno mnie nie zauważyć przy moich gabarytach.
      I mam wrażenie że patrzą na mnie z sympatią bo ja wojownik jestemsmile
      Tak jak Rockysmile

      www.youtube.com/watch?v=DP3MFBzMH2o
    • luiza-w-ogrodzie Sobota, czyli rozmyślania świra 08.06.13, 04:35
      Buszmen pojechał w Góry Błękitne, córka śpi po nocnej zmianie w restauracji, za oknem ciemne chmury i słońce, ale jest w miarę ciepło, 18 stopni. Zaraz wyjdę posprzątać w ogrodzie przed sianiem bobu i buraczków. Proste ręczne prace ogrodowe pomogą mi pozbyć się dręczącego uczucia, że mam świra...

      Otóż przedwczoraj zadzwonił do mnie Rupciowy weterynarz, który był na trzytygodniowych wakacjach zaraz po usunięciu Rupciowi dwóch zębów. Kilka dni po zabiegu posłałam mu emaila, że Rupcio wrócił do zdrowia, ale wet chciał się upewnić, że wszystko jest OK. Po kilku minutach gadania zapytał się czy pracuję poza domem a potem zaczął się nieco plątać, chwaląc mnie za dobre opiekowanie się moimi królikami. W końcu wyjawił o co mu chodziło: otóż właściciele trzynastoletniego królika, który nie może chodzić po wylewie szukają kogoś, żeby zajął się zwierzątkiem na czas ich wakacji a nie chcą go zostawiać w klinice. Czy mogłabym ja się nim zająć?

      Pomyślałam, że miałam sparaliżowanego królika, miałam niewidomego, to i takim mogę się opiekować. Byłam wczoraj u właścicieli, zobaczyć jak wygląda Benji. Żona kupiła tego króliczka kiedy okazało się, że nie będą mogli mieć dzieci, potem rozpoczęła dializę (była na niej przez 11 lat, podejrzewam, że skończyło sie przeszczepem nerki) a w zeszłym roku miała z oczu usunięte katarakty. We wrześniu Benji miał udar i od tego czasu nie chodzi, leży na jednym boku, rusza się ale bardzo nieskoordynowanie i trzeba go karmić, bo leżąc na boku nie może normalnie sięgać po jedzenie. Właściciele traktują go jak dziecko, jest masowany, karmiony, czyszczony i widać, że wcale mu się nie zbiera na odejście z tego świata: ma świetny apetyt, liże ręce swojej pani, ma bystre oczko i próbuje się ruszać. Zupełnie jak moja Bunia...

      Zgodziłam się go wziąć do siebie. Benji wprowadzi się do nas w połowie czerwca na miesiąc. Teraz mam uczucie, że chyba mam świra i nie wiem, dlaczego. Albo raczej wiem, tylko nie chcę się przyznać wink

      Dziękuję za uwagę, idę terapeutycznie poryć w ogrodzie.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • fedorczyk4 Re: Sobota, czyli rozmyślania świra 08.06.13, 10:08
        Oczywiscie, ze masz swira. I ja go kocham tego Twojego swira, ktory nazywa sie niebywala dobroc.
        Cala Ciebie kocham Luizo!!!!!
        Swoja droga to jest powazna szansa na to, ze tej zimy naszej zimy), albo tej za rok bedziesz musiala mnie znosic, a nie tylko kroliki smile
        Jak sie to wszystko co mnie otacza wyglatwi, a potrwa to jak pisalam dluzej niz krocej, to beda mi niezbedne wakacje. Prawdziwe, wypasione dlugie wakacje. A nie takie cos wkacjopodobnego, ze jade zajmowac sie kim, lub czyms (rozwiazywac jakies sytuacje) a przy okazji moze sobie "odpoczne". Bede odkladala grosz do grosza na bilet. Tym bardziej, ze wczoraj otrzymalam oficjalne i bardzo powazne zaproszenie (powtarzane juz od lat, ale teraz juz przybralo forme szntazogrozby, ze jesli wreszcie nie przyjade to....) od innego Kangura, mam tez takowe od Tasmanskiego Diabla, wiec jakby tak rozlozyc na trzy ciezar mojej obecnosci to moze byscie mnie tam i przez miesiac zniesli smile A i ja latwiej radzilabym sobie nawe i teraz majac z tylu glowy taki plan, cel i marzenie smile
        Zajojcze teraz po tym optymistycznym wstepie. Jedna ze skladowych kupy jest stan UP. Ja tu nijak nie pomage i niczego nie zmienie, ale ciagle usilujemy (bo musimy) podejmowac decyzje ktore wplyna na komfort jej ostatnich dni. Bo weszla juz w faze ostateczna i raczej nie ma nadziei na wiecej niz do jesieni. Dwie kobitki tam, dwie kobitki tu, kombinujemy, decydujemy (mamy prawne umocowania wszystkie cztery). Czy naciskac na pozostanie w szpitalu, czy hospicjum, jesli tak to ktore i za ile, czy do domu, a jesli tak to skad i za ile dyplomowana opieka 24/24....A wszystko z kontekscie administracyjnolegalnym i braku jakiegokolwiek wsparcia czy pomocy ze strony jedynej osoby ktora tak naprawde powinna tym sie zajmowac, czyli jej s........syna. Rozpaczliwie organizujemy sie zeby zrozumiec jej potrzeby, a po tracheotomii nadal jeszcze nie ma mozliwosci komunikowania sie z nia inaczej niz pokazywanie na literki na karteczkach. Okoniem nam stoi jej naturalna biernosc ktora spowodowala, ze lekarze i reszta staffu szpitalnego bierze ja za bezwolnego niedorozwoja ze zjedzonym mozgiem i nawet nie probuja brac pod uwage jej zdania i checi.
        No zajojczylam. Teraz musze poganiac Krowisie, i wykonac plan dnia czyli:
        przeprowadzic wyjatkowo trudna rozmowe z kims kto jest chory, a o tym nie wie. I ja musze mu to uswiadomic (zostalam do tego zobowiazana) i spowodowac zeby wyrazil zgode na skonsultowanie. Oczywiscie zostane zabita w polowie trzeciego zdania.
        Musze tez doprowadzic do tego zeby Dziecinka wreszcie zebrala sie do kupy i poszla do lekarza celem ogarniecia juz zdiagnozowanych policystycznych jajnikow, hiper insulimii i wynikajacego prawdopodobnie z nich stanu depresyjnego. Musze tez przejrzec okladnie umowe kupna samochodu podpisana moim Synen Srednim w wyniku ktorego to zakupu stracil wszystkie oszczednosci z 4 lat. A ze zarabial wyjatkowo duzo, to i stracil wyjatkowo duzo.
        A na 15 mam wizyte sama ze soba u specjalisty ktory zrobi mi kosztorys niezbednych napraw mnie samej. Niestety niezbednych i oczywiscie niezwrotnych przez NFZ. I oczywiscie bardzo drogich. Pewnie bede musiala zrobic slodkie oczy do banku w sprawie pozyczki. Od razu mowie, ze nie chodzi o niezbedny mi juz oczywiscie calaosciowy lifting wink
        Chyba sobie przewidze na wieczor jaka przyjemnosc. Np. koktajl z cukuty i whisky.
        • felinecaline Re: Sobota, czyli rozmyślania świra 08.06.13, 12:34
          Ojejjj!!!Fedo, a to Ci sie sypnelo a wszystko jak leci osciste - kolczaste, mam nadzieje, ze wyjdziesz z tego wszystkiego obronna reka, bo niektore czekajace Cie zadania sa wyjatkowo niewdzieczne, zwlaszcza mam na mysli pertraktacje z chorym nieswiadomm chorosci sad - mam nadzieje, ze...chorosc ta dotyczy ciala, bo jesli "duszy" (domena "psy") to zadanie staje sie wrecz karkolomne...
          A zeby troche odmienic nastroj to wyobraz sobie, zaszla wczoraj "powtorla z rozrywki" i druga z kolei moja kuma, ktoerej istnienia nie podejrzewal Kicur doznala identycznego "przyjecia" telefonicznego jak Ty swego czasu.
          Jego zdaniem jest absolutnie niemozliwe, zebym jamogla miec przyjaciol skoro (jego zdaniem) jestem jego najgorszym "wrogiem i przesladowca".
          Przepytal kobite do 3 pokolenia nazad, alisci trafil na nie w ciemie bita, ktora szybko rozprawila sie "z jego ciagotami w stylu KGB a sytuacja nie przeszkodzila nam potem gadac jak 2 kataryny przez 2 godziny ciurkiem i to wciaz sie zachlystujac smiechem tongue_out.
          Tymczasem zas jestem na etapie szykowania bagazu i odkrecania na hyper-cito wszystkich problemow administracyjnych ktore mnie obsiadly jak Monie meszki (sprowokowane przez nieodpowiedzialne postepowanie wyzej wzmiankowanego milosnika metod KGB.
          Ale ciesze sie i tak jak glupia jaka na te wakacje na zasadzie "po nas chocby potop" (bo po powrocie spodziewam sie gory nowych wespol ze starymi problemow do rozplatania.
          • jan.kran Re: Sobota, czyli rozmyślania świra 08.06.13, 13:06
            Luizo bardzo dobrą robotę robisz !!!
            Fed , współczuję i myślę , więcej nie mogę...
            Feline Tobie też posyłam dobre myślismile
            Ja wlasnie wróciłam z roweru stacjonarnego , zaraz mknę na taśmę , ogarniając chalupę oglądam na DVD ukochanego Billy Wilder "Witness for the Prosecution ".
            Mój angielski jest coraz lepszysmile
            Zaraz lecę oglądać dalej bo za chwile pojawi sie Marlene ...
            To jest mój idol , kobieta genialna i z moralnością wzorową. To jak sie zachowała jako Niemka w czasie wojny to jest po prostu wzór człowieka.
            Ostatnio zanoszę do mojej fabryki filmy i racze nimi Podopiecznych .
            W wolnej chwili napiszę więcej.
            • foxie777 Re: Sobota, czyli rozmyślania świra 09.06.13, 05:57
              Fed oby ci te wakacje wypalily.no i wszystko wogole.
              Jankran good for You,swoją droga masz racje co do Mac.trenuje na iPhone i iPad i przymierzam się do nowego komputera tez oczywiście Mac.Windows już mi się znudzily.
              Zreszta za technologia nie można nadążyć i tak.
              Ja mam takie malutkie 4 dniowe wakacje w domu sama,bo on jedzie z kotem.
              Trochę sobie odpoczne.oczywicie już mam czas zapewniony z moimi girlfriends.
              Luiza ma tak jak ja.jak to bidoty nie przygarnac.
              Miałam rozmowę ze szwagierka i dałam jej do zrozumienia ze jest pełna główna ,jak to się u nas
              Mówi.oczywiscie zrobiłam to w kulturalny sposób
              Pozdrawiam tropikalnie
                • mammaja Re: Sobota, czyli rozmyślania świra 09.06.13, 12:12
                  Wreszcie przeczytałam wszystkie wpisy i w głowie mi sie zamąciło od mnogości problemów!
                  Luizę usciskuję za jej krolikolubność smile Jak to dobrze, że są takie osoby na świecie !
                  Fed, to już nawet jak ciebie troszke za dużo. Każdy z problemow osobno jest trudny - a juz wszystkie razem - nie pozostaje nic innego jak przetrwać - chciałabym Ci pomoc - ale moge tylko duchem. Gdyby cos mozna dla Ciebie zrobić - przelecę Wisłę choćby na lotni natychmiast !
                  Feline życzę przetrwania przedwyjzdowych turbulencji smile
                  Foxie siedlisko jest piekne po deszczu i przed !
                  A ja doznalam wczoraj uczucia prawdziwej uczty sluchowej, ktora rozciągala sie na całe "ja".
                  Takiego wykonanania IX Symf. Bethovena nigdy nie slyszłam i pewnie nie uslysze. Maestro Skrowaczewski, który nie wiem ile wiosen sobie liczy, ale napewno mnostwo - pokazal, że to duch, a nie ciało rządzi w czlowieku. Przynajmniej w niektorych ludziach. Owacjom na stojaco nie było końca - a refleksje nad geniuszem autora przelewały sie w mojej głowie calą noc.
                  Swoja drogą dotarcie na ten koncert bylo samo w sobie przygodą. Zaparkowanie w okolicy fiharmonii okazalo sie absolutnie niemozliwe, kłebiły się tylko dziesiatki aut w nadziei, że gdzieś jest wolne miejsce. Dluzszy marsz byl wykluczony, bo kolano nie lubi butow na obcasie, wysadzilam więc przyjaciółkę i pojechałam na najbliższy postoj taksówek. Na Pl. Trzech Krzyży zaparkowalam wygodnie i taksowka wrociłam do filharmonii, za jedyne 10 zet. Tę samą operacje powtorzyłsmy z drodze powrotnej smile Sama jestem dumna z siebie smile
        • luiza-w-ogrodzie Fedo, rzeczywiście wielka kupa.. 10.06.13, 09:42
          Trzy kupy medyczne to już jest za dużo, jeśli dodać do tego finanse, rodzinę i własne zdrowie to nawet dla Ciebie Fed jest to wielki ciężar. Daj znać na priva jesli mogę cos zrobić.
          I trzymaj się.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • fedorczyk4 Re: Fedo, rzeczywiście wielka kupa.. 10.06.13, 14:48
            Luizo, jak zawsze kocham Cie smile Ale wyobraz sobie, ze ogarniam! Powoli, krok po kroku przejmuje kontrole nad caloksztaltem smile Wdrazam konstruktywne procedury, utulam tam gdzie trzeba, opier... tam gdzie niezbedna jest terapi szokowa, zalatwiam administracyjne tam gdzie sa konieczne, a tam gdzie nie jestem niezbedna daje duuuzy krok do tylu. Naprawde mam dzikie szczescie, ze sama po 10 miesiacach pracy nad czlowiekiem (wlasnym) jestem calkowicie w stanie stawic czola smile
            • fedorczyk4 Re: Fedo, rzeczywiście wielka kupa.. 10.06.13, 15:02
              No i mialam wczoraj wisienke na torcie smile W zwiazku ze wszystkim zmienilam sposob jazdy. Zwolnilam i uspokoilam ruchy kierownica. Nie czolgam sie, bo do tego nie jestem zdolna, ale.....
              No i szykujac sie do skretu z Marszalkowskiej w Krolewska zjechalam na lewy pas. Nie za wczesnie i nie za pozno. Jechalam w ramach ograniczenia szybkosci. Nie wloklam sie. W kufer zaczelo mi wjezdzac czarne BMW. Nie zareagowalam, walna swiatlami, jak wyzej nie zareagowalam. No to wyprzedil mnie prawa i to rucami prostokatnymi i jak juz mi zajechal to przychamowal zeby mnie ostatecznie pognebic. Nie zareagowalam, acz zmellam w ust koralach. Swiatlo zmienilo sie na zielone i BMW nie zwalniajac skrecilo w Kolewska. Wjezdzajac prosto pod czerwonego mercedesa ruszajacego prosto ze swiatel. Nie gwaltownie wiec zdazyl zatrzymac sie na BMW nie miazdzac go totalnie, tylko dotykajac. Z BMW wyskoczyl kark. Ale stosunkowo nie duzy. Z merca wysiadlo dwoch panow. Absolutnie nie karkowatych, normalnych i normalnie odzianych. Ale duuuzych smile I puscili mu taka wiache, ze kark zapadl sie polmetra w asfalt. A ze i tak nie mialam innego wyjscia jak zatrzymac sie celem wychylenia i sprawdzenia czy moge przejechac, to i zrobilam sobie przyjemnosc. Otworzylm okno pochylilam sie i dobitnie oswiadczylam: widzisz chujeczku, odrobina kultury i uniknal bys nieprzyjemnosci. Dwaj duzi panowie rykneli smiechem, a chujowina pokgrazyla sie w asfalcie o kolejnepol metra smile Mal rzezcz a cieszy smile
              • luiza-w-ogrodzie Odrobina kultury i uniknął byś... 10.06.13, 16:28
                fedorczyk4 napisała:

                > No i mialam wczoraj wisienke na torcie smile [...] Otworzylm okno pochylilam sie i dobitnie oswiadczylam: widzisz chujeczku, odrobina kultury i uniknal bys nieprzyjemnosci. Dwaj duzi panowie rykneli smiechem, a chujowina pokgrazyla sie w asfalcie o kolejnepol metra smile Mal rzezcz a cieszy smile

                Nie tylko Ciebie ucieszyła, nie tylko ;o) Umarłam czytając, zas po zmartwychwstaniu skojarzyły mi się dwie rzeczy:
                1. Określenie dawnej znajomej na podobne typy co Twoja chujowinka to było "chujaszczyk"
                2. Wydarzenie opisane przez moją siostrę: jej dwie przyjaciółki jadąc samochodem złapały gumę i telepały się dalej, wściekłe bo musiały gdzieś dojechać na czas. Gdy stanęły na światłach, na sąsiednim pasie podjechał do nich młody mężczyzna i otworzywszy okno zawiadomił je temi słowy: "Dziewczyny, macie flaka!". Na co Karolina wychyliła się przez okno i patrząc mu głeboko w podołek wycedziła przez zęby: "Sam masz flaka".

                To tyle dla Was w ramach dobranocki, a teraz idę spać.

                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
                Jak gadać z królikami
    • jan.kran Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 09.06.13, 17:28
      Fed , czytam Twoje zmagania o najlepsze zycie dla UP.
      Dzielna jesteś.
      Bardzo mnie to osobiscie dotyka bo nie wiadomo co mi się przytrafi.
      Za rok minie czterdzieści lat jak poznałam moje UP.
      Jedna nie żyje , zastrzelona przez swojego męża i nigdy się tak do końca rana po Niej nie zabliżni.
      Druga została właśnie babcią , ma za sobą raka piersi , wyleczona ale nie było lekko.
      Trzecia i czwarta ok.
      Potem mam UP ze studiów , amazonka , wyleczona ale walczy o normalne życie , z dobrym skutkiem.
      Następna w kolejce Ukochana po raku skóry , zdrowa , znamy się 30 lat , ma różne problemy zdrowotne ale nic wielkiego.
      I jeszcze jedna w DE , też znamy się kupę lat , rok starsza ode mnie w formie super ale Jej mąż właśnie skończył 80 lat a dzieci 26 i 27 ...
      Mąż dziękuję , forma olimpijska , ale jak Go kiedyś zabraknie to nie wiem jak bedzie.
      I jeszcze moi Ukochani Bracia , własnie mieli urodziny , urodzili sie tego samego dni ale dwa lata różnicy między nimi. Mają 66 i 64 lata i czują się świetnie sale są sporo starsi ode mnie
      Jedna Bratowa już odeszła a druga ma 65 lat.
      I Mamusia 85 , cieszę się ze kobiety w mojej rodzinie długowieczne są.
      Czas płynie...
      • jan.kran Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 09.06.13, 17:50
        Piękną dżunglę masz w ogródku Foxie smile))))

        Dobrze że powiedziałaś szwagierce co o Niej myślisz.

        Jak chodzi o maka to ja jestem fanem totalnym . Mam pięcioletniego iMac który smiga ja trza.
        Jedyny problem to to że padła możliwość odtwarzania DVD ale to była słaba strona i najnowsze maki stacjonarne nie maja tej opcji.
        Ja mam Bratanka który zna się na makach i kupiłam za Jego poduszczeniem Samsung DVD player extern. Pierwsza klasa, jest wielkości płytki DVD.
        Najnowsze iMac i MacBook Air nie mają opcji odtwarzania DVD.
        Jak tylko dopadnę jakiejś kasy to nabędę laptopa MacBook Air i iphone 5 , 16 GB.
        Piątka robi super zdjęcia a 16 GB w zupełności wystarczy.
        Mak to komp dla idiotów komputerowych jak ja , wszystko proste jak budowa cepa , super grafika i przyjazne dla obsługujacegosmile)))
        • felinecaline Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 09.06.13, 19:49
          Czy aby nikogo dzis w Warszawie nie zalalo? Ogladam tv i skora na mnie cierpnie...A tutaj wprawdzie szaro-buro i pizdzielaco, ale sucho, czego i Wam zycze i bez "pierunow", gradu i szaroburosci. Zreszta postaram sie zapakowac co trzeba, juz chocby z egoistycznej przyczyny - komfortu lotu.
          • goskaa.l Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 09.06.13, 23:39
            U nas cały weekend cudnie i prześlicznie, pogoda rewelacja! Współczuję serdecznie zalanym wodą warszawiakom i reszcie, którą takie niewdzięczne pogody spotykają.
            Moje dolegliwości nie przeszkadzają w wiosłowaniu, a w dodatku dorwała mnie znajoma, która zna się na ustawianiu kręgów, ugniotła i jest całkiem dobrze! Teraz tylko muszę pilnować, żeby się "uleżało". Mam nadzieję na pierwszą od dłuższego czasu noc bez bólu...
            • mammaja Re: Dzisiajki 318 = czerwcem oczarowane :) 10.06.13, 00:30
              Melduje, że nas nie zalalo - to juz musiałby byc kataklizm, ale przygotowywany przez silna spoleczność szkolna festyn polączony z paradą diabli wzięli, a szkoda - bo to fajna tradycja już się ugruntowała, spotyka sie wielu znajomych i szkoła ma jakiś dodatkowy fundusz. Wnuki pojechaly zobaczyć ale wszystko bylo smetnie zalane, nawet zamek ze zjeżdżalnią sad
    • luiza-w-ogrodzie Szaroniskociśnieniowy poniedziałek 10.06.13, 09:16
      Snujemy się dzisiaj jak muchy w smole, nawet kury były dziś wyjatkowo ciche. Podwyższyłam sobie ciśnienie wlokąc Buszmena na ciuchowe zakupy. Udało mi się wcisnąć mu dwie pary spodni, ładną koszulę, moherowy sweter i dwie pary butów. Jest to niesłychany sukces, orka na ugorze i rzeźbienie w granicie. Poczułam się wyczerpana i po powrocie musiałam uciąć sobie drzemkę. Czy są na świecie jacyś mężczyźni, którzy potrafia sami sobie zrobić ciuchowe zakupy??

      Pozdrawiam i zabieram się za sprzątanie królikowej sypialni, czyli pokoju gościnnego, bo za tydzień przyjedzie na kilka dni kumpel córki z Brisbane.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • mammaja Re: Szaroniskociśnieniowy poniedziałek 10.06.13, 11:05
        Znam tylko przypadki podobne do twoich, ale n.p. moj syn posiada gigantyczny zbiór koszul, bo jak w kawalerskich czasach nie uprał w porę, to kupowal nową ( w pracy musial byc w garniturze). Nie pada, idziemy do lekarza rodzinnego po potrzebne ( a wlaściwie calkiem zbedne) skierowanie. Kontrola rozrusznika - termin ustalony - ale jeszcze wymagane skierowanie z przychodni. Paranoja ?
          • felinecaline Re: Szaroniskociśnieniowy poniedziałek 10.06.13, 20:07
            A ja jezcze nie wylecialam a juz jakbym wrocila tongue_out - panowie z Tour Control oglosili strajk od jutra do 14
            06.
            Siedze na smetnej kupce, ktora miala byc moim bagazem i czekam na ostateczna wiadomosc, ktora przyjdzie jutro przed 17.00
            A nawet do fryzjera poszlam i osobista komorke kupilam...tongue_out
            Tymczasem dyjabel jak to lun wziun i logunem zamienszol.
            • verbena1 Re: Szaroniskociśnieniowy poniedziałek 10.06.13, 20:50
              Jaka przykrosc Feline, juz jedna noga bylas prawie w Polsce a tu taka historia.
              Chyba cos musza wymyslic w zamian, nie mam pojecia co robia linie lotnicze w takich wypadkach. Trzymam kciukismile
              W Niemczech zalane ogromne polacie, biedni ci wszyscy ludzie pozbawieni domow. Potem ,kiedy woda opadnie trzeba to wszystko doprowadzic do uzytku. Ogladalam niemiecka tv, podoba mi sie ludzka solidarnosc i pomoc powodzianom.
              Bardzo dziwne to lato.

              U mnie powolutku idzie ku lepszemu, juz chodze z jedna kula ale niezbyt to wygodne bo wykrzywiam sie i plecy potem bola.
              Wasze opowiesci ze swiata i przygody Fed, przyblizaja mnie do ludzi bo moj obecny swiat to krajobraz kartoflano-kukurydziany za oknemsmile
              • felinecaline Re: Szaroniskociśnieniowy poniedziałek 10.06.13, 22:35
                Wiesz, Verbeno, troche zdazylam ochlonac z tej niespodzianki i tak sobie mysle - lepsze niespodziewane odwolanie lotu z obojetne jakiego powodu niz ...tez niespodziewany spadek niezupelnie swobodny smile - zostalam w rozkroku, ale na szczescie bezpiecznie na wlasnej kanapie, na ktorej bede czekac wiadomosci z linii lotniczych, ot co.
                I chociaz fryzure mam big_grin
    • luiza-w-ogrodzie Mglisty wtorek 11.06.13, 09:46
      Późna jesienią przy północnych wiatrach pojawiają się poranne mgły. Wygrzebałam sie z łóżka i skoczyłam z aparatem do ogrodu, żeby uchwycić tę nieczęsta u nas sytuację.

      Widok z góry ogrodu poprzez ogrody sasiadów w strone parku:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/ieHZ2kko6euqEWYWQB.jpg

      Bambus ociekający skraplająca się mgłą:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/6Y2ercBUDFynKaTU3B.jpg

      I jeszcze jeden widok na park ponad dachami domów:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/iexR0M3OrPEoPhOx6B.jpg

      Cieszcie się ciepłym latem, tymczasem ja zaraz rozpalę w piecyku i zakotwiczę się przed komputerem żeby skończyć trzy prace na jutrzejszy termin.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • mammaja Re: Mglisty wtorek 11.06.13, 12:09
        Luizo, niestety nie cieszymy się cieplym latem, dzisiaj 16 C, pochmurno. Ale to nic w porownaniu z zalanymi domami i uprawami w innych rejonach Polski. Tragedia... Nie mniej piekne fotki zwlaszcza bambus z kroplami mgły smile
        Feline - wspolczuję - mam nadzieję że wylecisz szczęśliwie. Mam nadzieje na kontakt warszawski.
        Fedorczyk, ty moje pocieszenie - znowu usmialam sie jak norka !
        Narazie uciekam do zalatwiania sprawy trudnej od ktorej uciekam od paru miesięcy - ale dlużej sie nie da. Wisi jak miecz biedaka Damoklesa nad moją głową całkiem skołowaną sad
            • felinecaline Re: Mglisty wtorek 11.06.13, 21:20
              Piekne te rosliny, natura ma "na swoim koncie" niewyobrazalne bogactwo form i kolorow swiata roslinnego ktory mnie zachwyca, ale wiem o nim dosc niewiele, ot, wystarczajaco na naiwny ogrodek
              Mammaju, dzieki za dobre slowo, szczerze mowiac nie liczylam na warszawskie zainteresowanie, moj watek spadl bez specjalnych reakcji, na Fedo niezmiennie licze od x lat, ale za kazdym razem dyjabel miesza ogonem - tym razem obiecuje, ze nie popuszcze.
              Skoro juz puszczaja jutro (ponoc "o czasie") moj aeroplan tongue_out to zafunduje sobie poszerzony program wizyt.
              • monia.i Re: Mglisty wtorek 11.06.13, 22:47
                Ale już wiesz, Feline, czy i kiedy będziesz w Warszawie? Wiem, że miałaś swój wątek, ale tam daty były dość ruchome..Czy jest szansa na jakieś spotkanie? Ostatnio forum nieco zaniedbałam, więc pewnie mi coś umknęło, przepraszam.
                • felinecaline Re: Mglisty wtorek 11.06.13, 23:45
                  Daty da lej sa rownie mgliste, pewna jest tylko pierwsza czesc mojego pobytu do konca czerwca (nie w Warszawie), potem bede u rodziny gdzies do 10.lipca a miedzy 10 a 15 do wyboru wg Waszych mozliwosci (w tym glownie Fedory) moge zjechac do Stolicy na 2-3 dni.
                  Potem powrot do miejsca z fazy poczatkowej i 26 odlot w domowe "larwy i piernaty".
                  Pobyt w Warszawie moze byc "ruchomy" wg Waszych sugestii, ale w porozumieniu z Fedo.
                  Mam wprawdzie rodzinny "punkt zaczepienia", ale mierzi mnie mysl o skorzystaniu z niego.
            • lablenka_x Brawo Foxie 12.06.13, 18:03
              foxie777 napisała:

              > Donors ze, ze to zdjecie wyslalam z Telefonu
              > Wiec robie postepy,a przy tym moze troszke
              > Rozjasnie wam te chmurzyska.
              >
              > Pozdrawiam tropikalnie

              Zdjęcia piękne .Zrobiłas ogromne postępy w dziedzinie wklejania .Ja z telefonu nie umiemsmile
              Jeszcze raz gratulacjesmile
              • felinecaline Re: Brawo Foxie 13.06.13, 12:26
                Niespodziewanka wkurzajaca miała ciag dalszy doscierpny wczoraj Lot się odbyl, niuezupelnie jak był planowany, bo po[btrzech][/b] godzinach czekania na pokladzie[bsamolotu][/b]
                Teraz ucze się od nowa klawiatury i postepowaniuaa ogolnie z komputrem mojej pra , .)wiesiostry.Troche poogrodkowalaam, jest sympatycza pogoda, cieplo i lagodne słonko (nie pamiętam,wkladala do bagazu smile
                Niech zyja wakacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
    • luiza-w-ogrodzie Deszczowa środa 12.06.13, 05:06
      Od rana zaczęło padać, spadł centymetr deszczu i patrząc na radar pogodowy widzę że pewnie popada do wieczora. Nic to, ziemia w ogrodzie jest przygotowana do przyjęcia dużej ilości wody a ja i tak jestem uziemiona przed komputerem odrabiając lekcje. I czytając "The Sculptress" Minette Walters ze stosu książek, których chciała się pozbyć moja sąsiadka bibliotekarka. Pognałam dziś do biblioteki i wypożyczyłam jeszcze cztery kryminały tej samej autorki, zobaczymy czy się obroni ;o)

      Za oknem leje, pompa do deszczówki chodzi jak szalona, królik popiskuje przez sen w kącie przy kominku. Kiedy ulewa trochę zelżeje, założę kalosze i wyskoczę do drewutni po zapas drewna na wieczorne palenie. Chciałabym tez ogarnąć dom w którym wiele przedmiotów wydaje się żyć własnym życiem, mnożyć i przemieszczać. Poza tym jutro przychodzi na wizje lokalną właścicielka królika, którym będę się opiekować, wypadałoby odsłonić stół i sofę z naleciałości...

      Pozdrawiam zimowo, acz nie zimno

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • lablenka_x Re: Deszczowa środa 12.06.13, 18:01
        U Ciebie Luizo teraz jest tak jak u nas do niedawna.Leje. U nas nareszcie słońce.
        Zdjęcia cudne. Ciekawa jestem jak się zakończy historia z królikiem, wiem,że gdy własciciele zobaczą warunki, to bez mrugnięcia okiem się zdecydują. Dla Ciebie to dodatkowy obowiązek,ale Ty to lubisz.
        Historia Fedorczykowej fenomenalna.Uśmialismy się oboje z T.
        Verbeno cieszę się,że już o 1 kuli chodzisz.Byle do przodusmile
        Feline , to ci się przytrafiła niespodziewanka, wkurzajaca. Wieszjuż coś więcej??
        U nas po powrocie z Kołobrzegu normalka i tyle,ale jest co wspominaćsmile
        • foxie777 Re: Deszczowa środa 12.06.13, 20:55
          Lablenko,dzieki.Postanowilam ze musze wreszcie
          Zalatwic te zdjecia,wiec bede wklejac.
          U mnie burzowo,goraco,normalka.
          Jutro malzonek leci na tydzien do siostry.
          Odpoczne sobie
          Pozdrawiam tropikalnie
            • mammaja Słoneczna środa 12.06.13, 22:29
              Wreszcie wiecej słonca ! ten dzisiejszy dzien byl w dzikim galopie, ale dumna jestem bo zawiozlam mzonka do kliniki podologii czyli paznokcia ! Było to bardzo potrzebne, a mzonek jak chlop ciemny uważal ze sam zobie poradzi. A gdzie tam! Ale doznal wielkiej ulgi, nie będę wdawć sie w szczególy. Potem na idiotyczne zebranie, potem do urzędu sfinalizować rejestracje auta, co powinnam załatwic dawno temu, wykończanie rocznego sprawozdania, nagla wizyta kochanych dzieci, itp. Niestety mam tak prawie do końca tygodnia - jutro pogrzeb sąsiadki, ktorą opiekowalam sie w ostatnich latach - więc tylko wszystkich pozdrawiam najserdeczniej i oglądam zdjęcia, a teraz dobranoc !
              • lablenka_x Re: Słoneczna środa 13.06.13, 19:19

                Czwartek pochmurny,ale ciepły, spędzony na wymianie odzieży w szafach z zimowych na letnie.Przydałoby się kilkanascie wyrzucic,ale jak zwykle ...szkoda...a potem znów zalegają w szafie.
                W sobote mamy pogrzeb sąsiadki - lat 98 i leżącej bez kontaktu od lat 12. ta smierć to chyba (bo którz to wie)wybawieniedla niej.

                Witaj Feline w Polsce.
                Mammaju , Ty jak zawsze zabiegana i też pogrzeb.Tak to bywa jedni umierają inni się rodza i da capo ale fine.
                  • mammaja Re: Czwartek nijaki 13.06.13, 20:55
                    Sliczne te polskie akcenty - na powitanie Felinki.
                    Zaliczylam pogrzeb, potem drugą jazdę do miasta, mam dosyć. Pogrzeb mial mily akcent," bo sam z siebie" przyjechal na Brudno nasz proboszcz, świetny kawal chlopaka i poprowadzil uroczystości. Nieboszczka w ostatnich czasach wspierala kosciół, to fakt, ale miala z czego.
                    A ja musialam w drodze powrotnej wysłuchiwać to jednej to drugiej strony ze skłóconej przez dziedziczenie rodziny. Smutne.
    • luiza-w-ogrodzie Piątek jak na razie spokojny ;o) 14.06.13, 08:20
      Dzień zaczęłam od porannego zebrania Rotary oraz sesji jogi, po której dostałam takiego pałera, że dopiero teraz usiadłam na chwilę - pierwszy raz od szóstej rano (no dobra, zebranie było na siedząco). Po powrocie z jogi dostałam telefon od zapłakanej córczynej koleżanki, która ma domowe kłopoty i chciała się do nas ewakuować na dwa tygodnie sesji, żeby móc się spokojnie uczyć. Przyjechała w południe z bambetlami podczas gdy ja w amoku sprzątałam werandę aby mogła na niej pomieszkać. Buszmen został oddelegowany do pocięcia drewna opałowego na mniejsze kawałki do palenia w werandowej kozie.

      W poniedziałek przybędzie do nas niepełnosprawny króliczek Benji na miesiąc pobytu. Tydzień po nim zjawi się kolega córki, który przyjedzie na tygodniowe wakacje w Sydney. A pod koniec lipca przyjedzie na dwa miesiące duńska nastolatka. Gdyby ktoś z Was chciał nas odwiedzić w tym czasie, będzie spać na łóżku polowym!

      Jutro pojadę odebrać moje pierwsze hurtowe zakupy z organicznej kooperatywy. Organiczne mleko ryżowe, organiczne migdały, brązowy ryż, olej kokosowy, cydr jabłkowy i inne smakołyki - wszystko w ilościach po kilka kilogramów. Z oleju i białego popiołu z kominka będę robić mydło, ciekawe jak mi wyjdzie. Powinnam zrobić więcej miejsca na kuchennych półkach żeby zmieścić to wszystko, ale nie dzisiaj, bo jak pisałam, dopadły mnie nieplanowane porządki na werandzie.

      Po przywiezieniu zaopatrzenia dla nas i dwóch innych "permakulturek" podrzucę córkę na ważny egzamin na drugi koniec miasta. Właśnie wkuwa i jest cała spanikowana wink Stamtąd samochodowym sprintem zawiozę materiały na warsztaty z artystycznego filcowania, jakie zorganizowałam dla naszej permakulturowej grupy. Udało mi się przydybać artystkę specjalizującą się w tekstyliach z wełny i jedwabiu, farbowanych w liściach, korze i owocach. Mieszka przy sąsiedniej ulicy i należy do tej grupy opiekującej się lokalnym parkiem, w której jest i Buszmen.

      W niedzielę odpocznę... posadzę znowu kapustę i brokuły na miejsce tych wykopanych przez kury (Buszmen nie zamknął furtki). I dosieję grochu, buraczków, marchwi i różnych sałat. Od poniedziałku się zacznie... najpierw uczenie się obsługi króliczka, potem joga, wielkie zebranie permakulturowe, na którym będę prezentować i pewnie wrócę do domu o północy. I mam do zrobienia kolejne prace na zaliczenie, tym razem ze zdjęciami.

      Już jest późne popołudnie, przede mną jeszcze posortowanie teczek dokumentów, które dotąd leżały spokojnie zaniedbane na werandzie oraz przerzucenie zawartości dwóch szaf z ubraniami, czyli zmiana z sezonu letniego na zimowy.

      Żegnam się z Wami fotką ostatniej jagody tego sezonu i idę się pochlastać suchą skarpetką nie do pary:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/UTcaQBRs7Y9gqQysdB.jpg

      Miłego i spokojnego weekendu wszystkim

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • mammaja Re: Piątek jak na razie spokojny ;o) 14.06.13, 11:51
        Luizo! masz piękne życie! Wypełnione po brzegi, ale jakże fajnymi zajeciami. Czytam i podziwiam!
        Cóz w porownianiu z tym moje skromne poprzesadzanie wreszcie do gruntu dziesiatek wysianych do skrzynek aksamitek - pomarańczowych, żóltych wysokich i "wąskolistnych". Poprzesadzaniem begonii i zlikwidowaniem tego całego bałaganu z siewkami - nareszcie na tarasie jednym i drugim zapanuje "kultura". Jeden jest w kwiatkach rózowo - biało - fioletowych, drugi w pomarańczowo zólto - czerwonych. Kliwie zaczęły pieknie kwitnąć, ot i takie moje małe bezużyteczne gospodarstwo sad Teraz ostatnie przed wakacjami spiewajace spotkanie więc biegnę smile
        • verbena1 Re: Piątek jak na razie spokojny ;o) 14.06.13, 12:55
          Och, zmeczylam sie czytaniem o spokojnym piatku Luizysmile U nas tez jest moda na wyroby z filcu, spotykam sie z nimi na jarmarkach artystycznych.
          Dzis z samego rana pojechalismy na piatkowy targ. Na stoisku z produktami biologicznymi kupilam buraczki z nacia, bedzie zupa botwinkowa, ktorej to Rieks jeszcze nigdy nie probowal.
          Pokazuja sie wreszcie prawdziwe polne truskawki, kupilam trzy opakowania ,troche za duzo do zjedzenia ,bedzie wiec ciasto z truskawkami. Znajomi zapowiedzieli sie na wieczor i juz sie ciesza na moje wypieki.
          Poruszam sie coraz pewniej, w domu chodze juz bez kul co mnie niezmiernie cieszy, mam wreszcie wolne recesmile
          W ogrodzie robi sie juz coraz bardziej kolorowo, pomidory zaczynaja sie zawiazywac , kabaczki kwitna, porzeczki i agrest dojrzewaja.
          Milego ,spokojnego weekendusmile
            • bbetka Re: Piątek jak na razie spokojny ;o) 14.06.13, 23:31
              Postanowiłam "dać" głos, bo wyjdzie, że opuściłam grono forumowe z przyczyn bliżej nieznanych i z pewnością nagannych smile
              A tymczasem ja po prostu od kilku tygodni po prostu "nie ogarniam" jak mawia moja córcia...sad
              Nie podlewam kwiatów (chyba robi to mój mąż, bo jakoś żyją) nie czytam (nawet programu tv) nic poza papierami pracowymi, nie robię zdjęć co jest znakiem że ani chybi nie żyję tylko jeszcze tego nie zauważyłam big_grin

              W ciągu 7 tygodni byłam na 6 konferencjach - m.in. w W-wie, Kołobrzegu, Wrocławiu, Jeleniej Górze i gdzieś tam jeszcze - chyba mi rozum odjęło jak się na nie zgłaszałam???!!!! W dodatku jeździłam tam z towarzystwem, które oszczędzając czas wybierało wyjazd o 3-4 rano (o tej porze to ja się mogę kłaść spać, a nie wstawać!!!), 5-6 godzin w samochodzie, potem cały dzień obrad (w tym np prowadzenie sesji i wygłaszanie wystąpień w języku obcym), impreza integracyjna ... Dodam, że zajęcia które ze względu na konferencję nie odbywają należy odrobić w innym terminie...Oczywiście uczestniczę w innych zajęciach zawodowych - rady wydziału, recenzje, obrony dr, kolokwia habilitacyjne, mam ok 30 magistrantów do obrony na przełomie czerwca i lipca więc właśnie finiszują ze swoimi pracami - ponieważ wakacje zbliżają się wielkimi krokami to wszystko się kumuluje, bo wiadomo, że do października będzie przerwa. W tzw międzyczasie koordynuję imprezę na 50 rocznicę ślubu rodziców (za dwa tygodnie)-przyjazdy całej rodziny, kto gdzie z kim śpi, je, zawozi odwozi itp samą imprezę itp itd.
              Wisienką na tym całym torcie była sytuacja z poprzedniego piątku, kiedy ok 8 rano dzwoni do mnie teściowa (na stacjonarny) -ja jedną nogą już za drzwiami, spóźniona już do pracy- i co słyszę??? nastawiona na najgorsze - szpital/pogotowie (o tej porze nic innego nie wzięłam pod uwagę) - "dzisiaj przyjeżdża moja siostra z córką, będą u Was spały, to o której możesz je zabrać? bo o 15 to już będą?" no zatchnęło mnie tak że przez dłuższą chwilę nie mogłam powiedzieć NIC i ta cisza tak trwała sobie smile)) w końcu powiedziałam , że zadzwonię bo się spieszę do pracy. I natychmiast zadzwoniłam do męża, z którym rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
              ja - dzwoniła twoja mama
              m - aahaaa...
              ja - przyjeżdża ciocia i będzie u nas spała
              m- aaa....ale jestem u klienta!
              j- ale kiedyś od niego wyjdziesz!!!!!
              Oczywiście mąż wiedział o całej imprezie, ale najpierw nie chciał mnie denerwować wink od poniedziałku do środy byłam w Karpaczu na konferencji, a potem zapomniał mi powiedzieć...Ogólnie nie mam nic przeciwko, ciocię z przyległościami bardzo lubię, ale po tygodniu nieobecności w domu był bajzel, a w lodówce jedynie światło, a w pracy miałam dzień na krótkiej smyczy do 18 ... (a potem zaplanowane imieniny u wuja, którego żona karmi bardzo dobrzesmile No ale jakoś dałam radę to ogarnąć, były miłe rodaków rozmowy do świtu i mój deficyt snu się pogłębił...
              Reszty nawet nie wspominam, bo sama nie pamiętam co robiłam wczoraj wink a nie, byłam na spotkaniu (i kolacji) z polską poetką (Anna Frajlich), z którą moja mama chodziła do szkoły i która właśnie przyjechała z USA na chwilę. Wysłuchałam wspomnień i wierszy oraz tego że w Polsce jest naprawdę coraz ładniej i lepiej!

              Staram się czytać "na bieżąco", ale nie zawsze nawet na to starcza mi czasu więc mi wybaczcie milczenie...
              Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło, rekonwalescentom gratuluję postępów, kiedy trzeba trzymam kciuki i myślę o wszystkich serdecznie smile
              PS.Moja stopa protestuje przeciwko wszelkiej aktywności, na co serwuję jej coraz wyższe szpilki smile))
              • mammaja Re: Piątek jak na razie spokojny ;o) 15.06.13, 00:22
                Bebetko - milo, że wróciłaś, chociaz wiadomości z życia masz mocno napiete smile Może latem będziesz jednak miala troche czasu i zabawisz nas znowu kociemi ( i nie tylko) fotkami.
                Verbeno gratutuluje postepów w chodzeniu. Ciasto truskawkowe zadziałalo na moja wyobraznię i jutro napewno tęz upiekę, zwlaszcza , ze będzie komu zjeść.
                Na koniec dnia corci urwała sie linka od sprzęgła i musialam spieszyc z pomoca. Niestety do poniedzialku nie ma szans na naprawę. Tak bywa w piatki wieczorem sad
                    • jutka1 Re: Feline :-) 15.06.13, 11:01
                      Felinko, pozwoliłam sobie skasować Twój wpis - trolli jest tu co niemiara, czego może nie widać bo Adminka, z moją skromną pomocą, czyści, ale są. Twoją wiadomość z adresem mailowym przekażę Fedo, OK?
                  • foxie777 Re: Piątek jak na razie spokojny ;o) 15.06.13, 08:35
                    Bebbetko,no normalka ze nas tak to czasami dopada.Wir i kocioł,ze już nie wspomnę o złośliwości rzeczy martwych..Do dziś pamietam jak mi się auto rozkraczylo na highway,a były to czasy przed komórkowe .Moniu to świetne powiedzenie,a Mammajce życzę powodzenia.
                    Ja sama teraz w domu tzn z kociami ,które rzetelnie mi towarzysza .
                    Jedyne co mi przychodzi do głowy to nieustanne zdziwienie nad stosunkami miedzyludzkimi albo ich braku.Najgorzej nie znoszę ludzi,którzy obiecują góry złota ,a jak co do czego przyjdzie to wielka góra ale główna .
                    Muszę zmienić nastawienie na obojetno olewajace.
                    Pozdrawiam tropikalnie



    • fedorczyk4 Sobota 15.06.13, 08:49
      Czlonkowie i nie tylko, forum wykazuja sie nadzwyczajna aktywnoscia smile Nie jestem w stanie odniesc sie do wszystkich wpisow bo i ja w pedzie i obledzie, ale ilosc wykonanych przez Luize i Bbetka zadan porazila mnie. I podniosla na duchu. Bo to znaczy, ze nie ja jedna gonie za wlasnym ogonem smile Z tym, ze jak znam Luize to ona robi swoje ze stoickim spokojem i dlugimi posuwistymi ruchami wink Bbetko na miejscu stopy, czego nie zyczy Ci Monia, ja bym juz Cie ugryzla wink
      Nie bede streszczac mojego krecenia sie w przereblu (wiadomo jak co) jedynie pozwole sobie doniesc, ze wlasnie dzisiaj po raz pierwszy zdjelam z uzartej meszka nogi, opatrunek (i to specjalny na hydrozelu na powazne oparzenia)! To sie w glowie nie miesci zeby takie male g..... narobilo takich szkod. Powazna infekcja, poczatki zamartwicy.... Od zeszlej soboty jestem na konskiej dawce antybiotyku dopaszczowego, antyhistaminikach i innych etceterach. A przeciez wczesniej psikalam antybiolem i robilam wszystko co trzeba poza odgryzieniem sobie nogi. Nosz qu.... sad
      Na tym koncze i lece bo znowu mi sie dzien kurczy jak sweter w praniu. Syn Podstawowy z dnia na dzien porwal swoja rodzinke do Wloch na niespodziewane wakacje i zostawil mi na glowie obrzadzanie swojej zywiny. Czyli znowu 6 psich spacerow, dodatkowy kot i "kupa" podlewania. Ech, jak ja kiedys wreszcie zafunduje sobie wakacje to nie bedzie przebacz, caloksztal bedzie mi chodzil dookola gospodarstwa domowego, a ja zamontuje kamery przemyslowe i bede kontrolowac. I krytykowac wink
        • alfredka1 Re: Sobota 15.06.13, 14:58

          Serdeczne życzenia dla naszej JOLI-,
          pamiętaj o nas, zdrowa bądź i pisz częściej- smile)

          alfredka, obecnie "szymeknieslupnik@gazeta.pl"
            • lablenka_x Niedziela,upalna. 16.06.13, 11:45
              U nad dzień Ojca 23.06.
              Upalnie,ale z chmurami na niebie.
              Dziewczyny co z Wami i meszkami,aż takie to paskudztwo??
              Przeczytałam opis zajęć Luizy i też wyobrażam sobie jak ona to czyni, posuwiście i z uśmiechemsmile.Powala mnie jednak ilośc obowiązków i Luzizy i Bbetki.
              tak myslałam,że przez końcem roku akademickiego masz pracy nawał, dlatego ze spokojem czekałam na Twoje odezwanie sięsmile
              Z nogą i szpilkami nie szalej, wiem z autopsji jak ciężko jest zaakceptowac stopy obute w buty na płaskim lub na niskim obcasiku.Do dziś jest to dla mnie swoistą traumą,więc nie szalej ze szpilkami, proszęsmile
              Gdziej jest Joujou? Co się dzieje z Joujou?
              Nie ma nic gorszego jak awarie w piątki, cholery można dostać wówczas.
              Dziś u nas festyn osiedlowy,więc będzie sie działo i mama będzie miała mnóstwo atrakcji za oknem.
              Musze dodac,że wczoraj bylismy na pogrzebie naszej 98 letniej sasiadki i bardzo nam się spodobał cmentarz (istniejący od 10 lat),postanowiliśmy tam znaleźć miejsce naszego wiecznego spoczynku.
              To tyle.
              • goskaa.l Re: Niedziela,upalna. 16.06.13, 23:17
                Niedziela ma się ku końcowi, a ja melduję powrót z Poznania "z tarczą". Dałyśmy łupnia młodszym koleżankom, wygrywając bezapelacyjnie 100 km maraton i wyścig na 1000 m na torze Malty.
                Wracam do codzienności; przed wyjazdem "ogarnęłam" i odkurzyłam mieszkanie, po powrocie umyłam nadające się do tego podłogi.
                Czy pamiętacie, jak szukałam pomocy dla mojego trawnika? Udało mi się go zregenerować, wygląda znów ładnie!
                Podziwiam zagonione koleżanki, a Bbetkę proszę, zeby nie "dawała w kość" nodze - zapomnij, kobieto, o szpilkach! Przynajmniej na jakiś czas...
                • jutka1 Re: Niedziela,upalna. 16.06.13, 23:47
                  Brawo, Gośka, gratulacje! smile

                  Przyłączam się do ostrzeżeń w stronę Bbetki. Nie po raz pierwszy zresztą, ... Bbetko! Samo Ci sie nie zagoi, a to co Ty robisz, to aktywne przeszkadzanie w gojeniu. Odłoż-że te szpilki, błagam Cię!...
                    • mammaja Re: Gratulacje dla Gosi 18.06.13, 17:50
                      To i ja gratuluję Gosi ! Imponujące smile
                      Troche mnie tu nie ma, ale we czwartek zakończenie roku w UTW, rozliczenia, narady, do tego mloda dopiero jutro ma mieć autko naprawione, wiec i ja trzeba bylo troche podwieżć, w sumie urwanie glowy. A lato pachnie za oknem pieknie skoszona trawk smile
                      • monia.i Re: Gratulacje dla Gosi 18.06.13, 21:31
                        Gosiu, ja też gratuluję smile
                        Pogodę mamy prawdziwie letnią - aczkolwiek ostatnie poranki są nieco mylące - mocno pochmurno, dziś w dodatku deszczowo. I wcale nie upalnie. Po czym szybciutko się przeciera i robi się prześlicznie. Jutro temperatura ponoć jeszcze wyższa.
                        Real doskwiera - ale okoliczności przyrody pomagają znosić.
                        Uściski dla wszystkich smile
                        • verbena1 Re: Gratulacje dla Gosi 19.06.13, 20:39
                          Gosiu, podziwiam Cie za caloksztalt, masz niecodzienne hobbysmile
                          Jakies zwariowane upaly nastaly, ruszamy sie jak muchy w smole, wiekszosc czasu polegujemy w ogrodzie, prawdziwe lato. Akacje pachna oszalamiajaco, ptaki wydzieraja sie jeden przez drugiego, fajnie jest.
                          Jutro jade do mojego chirurga na wizyte kontrolna, zdecyduje czy moge juz powoli zaczac chodzic bez kul, mecza mnie one i przeszkadzaja.

                          Czy Dado juz nas nie lubi? Jak rowniez Jou?
                          • goskaa.l Dziękuję 19.06.13, 22:02
                            serdecznie za gratulacje, ale za to (pomimo jego braku podczas spływu) ból powrócił, w takim natężeniu, ze wczoraj poszłam na oddział ratunkowy do szpitala, rżnąc głupa że to w tej chwili.
                            Badanie, zdjęcia i diagnoza - rwa kulszowa. Chodzę o lasce i wzięłam urlop zamiast zwolnienia, ale już myślę o sobocie - bo to jednostronne obciążenie ciężarami (dźwiganie kajaka i innych ciężarów) ten ból wywołało. Ktoś mi musi kajak wyciągnąć i już płyniemy! I powinno pomóc, szczególnie po powtórce w niedzielę.
                            Zrezygnowałam ze spływu na Żuławach, bo obawiam się kilkugodzinnej jazdy pociągiem, szkoda wielka, ale cóż robić.
                            Do Poznania wybieram się ponownie na Warta Tour pod koniec sierpnia, może wtedy się spotkamy, Lablenko?
                            • mammaja Re: Dziękuję 20.06.13, 00:41
                              Paskudnie boli , ale sa lekarstwa - chyba majamil - duzo witaminy B, ale musisz sie oszczędzać, Gosiu !
                              Dzień w bieganinie przed jutrzejszym zakonczeniem roku - upal byl dotkliwy, pierwszy raz mam autko z klimatyzacją i doceniam jej zalety w takie dni ! Verbeno - u nas tez lato - jak bym chciala poczytac ksiązkę w ogrodzie. Może wreszcie uda sie kiedys !
                              • lablenka_x Re: Dziękuję 20.06.13, 12:06
                                Gosiu, mam nadzieję,że się udasmile
                                Mammaju, koniecznie zwolnij, zwlaszcza w taki upaaaał.
                                Po wczorajszym udarze cieplnym, który przeżyłam (auto niestety bez klimatyzacji i 100km jazdy ze słońcem ogrzewającym mi lewa stronę ciała) dziś boję sie wychodzić na dwór, bo jest cieplej niż wczoraj i duszno bardzo i parno.
                                U nas Verbeno w tej chwili pachną jaśminy, po kwitnących akacjach został mi tylko w różnych zakamarkach auta suchy kwiatsmile
                                • monia.i Re: Dziękuję 20.06.13, 22:08
                                  Upał obłędny, uważajcie na siebie smile
                                  W ciągu dnia miałam wrażenie, że to, co wypijam, natychmiast zaczyna się na mnie skraplać.
                                  U mnie jaśminy już gubią płatki. Szkoda, bo cudownie pachną..i tak krótko. Zima i przedwiośnie zawsze się ciągną - a ten kwitnący, wiosenny amok szybciutko przemija.
                                  Uściski dla wszystkich smile
                                  • mammaja Re: Dziękuję 21.06.13, 08:24
                                    Tak, Moniu, niektóre kwiaty i krzewy powinny zdecydowanie dłużej kwitnąć! Juz prwaie przekwitły moje peonie czyli piwonie - jaka szkoda !
                                    Wczoraj walne zebranie UTW, zakończenie roku, biesiada ze śpiewami - no i co - znowu "narazie" został wybrany "stary" zarząd. sad Z wielu wzgledow nie mozna było inaczej. A ile wyrazow uznania wylano na nasze głowy - nasłodzilam się bezmiernie smile W przyszlym roku dziesięciolecie, jubileusz i mają sobie sami radzić, albo rozwiązujemy stowarzyszenie. A swoja drogą - szkoda by było ! Ogromnie dużo dobrego idzie z tej pracy - wierzcie mi ....
                                    • verbena1 Re: Dziękuję 21.06.13, 10:54
                                      Nie watpie ,ze slowa uznania jak najbardziej zasluzone, brawo Mammajko, wiesz sama ile radosci sprawia Twoja dzialalnosc. Przy okazji pozdrowienia dla przesympatycznej pani, ktora jest chyba tez z Toba w zarzadzie. Bylysmy u Niej z wizyta, jeszcze pamietam to spotkanie i piekny ogrodsmile
                                      Wczoraj dostalam pochwale od doktora za sprawnosc , pozwolil mi juz na chodzenie w domu bez kul, oj, musze sie powoli przyzwyczajac i trenowac leniwe miesnie.
                                      Bylismy przed chwila na targu i kupilismy ostatnie juz chyba szparagi no i truskawki, bedzie wyzerkasmile
                                      • mammaja Re: Dziękuję 21.06.13, 13:38
                                        Dzieki, Verbeno, koleżankę pozdrowię. Niestety w jej pieknym ogrodzie dzieci postawily duży basen - nie wiem ile razy w roku z niego korzystają, ale popsul ogrod. A kosztuje ( samo utrzymanie) jak licho. No, ale jak się ktos uprze, to nie ma rady !
    • monia.i Re: Piątkowo... 21.06.13, 22:00
      Co to za burze teraz są, jak pragnę zdrowia sad Jak taka się zacznie - to krąży, grzmi, błyska, popaduje - i może tak przez 3-4 godziny. W czasie burzy najpewniej czuję się pod dachem - ale kiedyś trzeba się przemieścić, szczególnie w ciągu dnia...Ale powietrze się fajne zrobiło - wreszcie można lżej oddychać smile
      • jutka1 Re: Piątkowo... 21.06.13, 22:48
        A tutaj dwa dni było lato, a teraz znowu 19C maks. sad Burze były, huragany, w nosie mam takie lato. uncertain
        Poza tym strasznie dużo się dzieje na wielu frontach, i jakoś trudno mi nadążyć, a co dopiero o tym wszystkim pisać. No nic, dam radę, ryjem do przodu, prawda?

        A propos, czy ktoś z Was ma Kindla? Bo rozważam za i przeciw, na razie "przeciw" przeważają, ale rozpytuję. smile
        • monia.i Re: Piątkowo... 21.06.13, 23:09
          Ja nie mam, więc nie pomogę.
          U nas też pogoda szaleje. W tej chwili mamy chyba pełnię lata. Upalnie, dusznie, burzowo..No, ale za tym właśnie tęskniłam na początku kwietnia, więc nadmiernie nie narzekam smile Ale żeby u Ciebie, Tyldziu, lata i słońca nie było - to przegięcie sad
                • mammaja Re: Piątkowo... 22.06.13, 10:06
                  Wczoraj wieczorem tak waliło piorunami, że wyłączyłam kompa . I wszystko co sie dało, po ostatnich doświadczeniach ze spalonym ruterem. Ale przynajmniej ogród porządnie podlany smile
                  Mnostwo imprez czeka mnie dzisiaj i jutro, juz nie wiem na co sie wybiorę - bo i slub z weseliskiem u przyjaciół pod Warszawa i początek koncertow letnich. Narazie jadę do paczkomatu gdzie czekaja mna mnie zamowione książki a opodal zamowione odbitki fotek. Potem będę na imprezce kulturalnej, albo nie będę. Pogoda znowu przyjemna - życzę letniego odpoczynku w tej słonecznej aurze smile
                  • verbena1 Re: Piątkowo... 22.06.13, 21:56
                    Jutko, Kindel to to samo co E-book? Jesli tak to posiadam ten gadzet.
                    Poczatkowo bylam nastawiona bardzo entuzjastycznie, kazdy mowil ,ze mozna za darmo sciagac z internetu setki pozycji, itd. Te setki pozycji byly raczej nie do czytania, jakies nudne starocie lub romanse typu Harlekin, nic interesujacego.
                    Poza tym ksiazki do kupienia nie sa az takie tanie a sciagania do komputera jakos nie moglam opanowac.
                    Moj zapal szybko malal, a to litery za male a to ekran za ciemny, powiem szczerze , nie ma to jak papierowe ksiazki. Brakuje w tym Kindlu szelestu papieru, zakladania zakladka lub zalamywania rozkow, zapachu papieru. Trudno, w tym wypadku jestem staroswieckasmile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka