Ładni/brzydcy - cd. selekcji

17.08.04, 08:31
Wlkejam bardzo bulwersującą mnie informację , ale bardzo też na czasie.
Znam tę zasadę z autopsji .
Mój domowy złodziej jest na swój sposób ładny , młody i sexi - ja odwrotnie,
no może nie zupełnie hahahaha, ale w obowiązujących kanonach tak.
Na razie 3smile dla młodej .
Co mówi , a kłamie jak najęta , przez facetów uważane jest za pewnik .
Ja muszę się domagać , pisemnie oswiadczać i nie budzę współczucia z racji
wieku .
    • lablafox Re: Ładni/brzydcy - cd. selekcji 17.08.04, 08:32
      Śmierć brzydkim



      Wpuszczą – nie wpuszczą to dylemat wielu klubowiczów. To być albo nie być na
      topie. Chcemy czy nie, wygląd ma znaczenie. Brzydcy i starzy nie mają szans

      Dawniej wystarczyło mieć dobrze wyposażony portfel, schludny ubiór i trzeźwy
      wyraz twarzy, by wejść do każdej knajpy. Teraz przed modnymi klubami stolicy –
      Cinnamonem, Piekarnią czy ZOO – kłębią się tłumy, które przestępując z nogi na
      nogę zastanawiają się, czy uda im się wejść do środka. Wejdą nieliczni. Głównie
      ci ładniejsi i młodsi.


      PIOTR OSTRACH 2004-08-13




      Ładni mają łatwiej
      Fakt, że ładniejszym żyje się lepiej, został potwierdzony w licznych badaniach
      i analizach psychologicznych. Robert Cialdini w swojej książce „Wywieranie
      wpływu na ludzi” pisze, że ładnemu łatwiej: wygrać wybory parlamentarne, dostać
      intratną posadę lub mniejszy wyrok w sprawie karnej (jeśli jest oskarżonym) lub
      większe odszkodowanie (jeśli jest ofiarą). ładny ma większą szansę na uzyskanie
      pomocy w potrzebie. ładny silniej wpływa na opinię innych, jeśli tylko tego
      zechce. ładne dziecko jest „z zasady” mądrzejsze od brzydkiego.


      Panem nocy i najważniejszym decydentem jest teraz selekcjoner. Właściciele
      klubów obdarzyli go władzą niemal absolutną. Jego kaprys czy zły nastrój mogą
      oznaczać koniec marzeń o tym, by pobawić się w modnym miejscu. Nie pomogą
      tłumaczenia, że amator rozrywek klubowych zajmuje kierownicze stanowisko w
      poważnej firmie czy jest prawą ręką ministra. Selekcjoner powie, że impreza
      zamknięta i koniec dyskusji. Trzeba szukać szczęścia gdzie indziej.

      – Oceniam wygląd, zachowanie, to coś – mówi Jarek, pracujący w Le Madamme i
      Apsters. Patrzę na to, czy ten, kto chce wejść, ma przyjazne nastawienie do
      zabawy, życia – dodaje. Selekcjonerzy to najczęściej młodzi ludzie, dobrze
      wyglądający. Nikt nie uczył ich, jak dobierać gości. Oczywiście, otrzymują
      wskazówki od właścicieli lokali, ale nie mają najczęściej żadnego przygotowania
      psychologicznego. Oceniają tylko zewnętrzne atrybuty człowieka, czyli głównie
      twarz, fryzurę, figurę i wiek.

      Może być łysy, byle od stylisty

      Co zrobić, by zwiększyć swoje szanse na wejście do lokalu? ładni mają łatwiej.
      Oni nie muszą nadmiernie przejmować się ubiorem, mogą wkładać ciuchy z second
      handu, oby z gustem i smakiem dobrane. Gorzej z tymi, którzy nie mają wyglądu
      modeli i modelek. Ci raczej niech śledzą najnowsze trendy w modzie,
      fryzjerstwie. Jeżeli nie są w stanie, to chociaż niech patrzą, w co ubierani są
      bohaterowie serialu Kasia i Tomek czy uczestnicy kolejnych edycji Idola. Zara,
      Puma, Diesel to dobre marki na takie okazje.

      Nie ma rygorystycznych zasad, wedle których do pubów nie byliby wpuszczani np.
      ludzie w dresach czy kurtkach punkowych albo łysi. Wszystko zależy od tego, czy
      poszczególne części garderoby dobrane są zgodnie z aktualną modą. Nie zaszkodzi
      skropić się dobrymi, markowymi perfumami– co najmniej za 200 złotych. Gdy nowi
      bywalcy nie wiedzą, jaką fryzurę zrobić sobie na głowie, niech udadzą się do
      jednego ze znanych z mediów stylistów fryzur. To oni narzucają, kierując się
      oczywiście modą światową, najczęściej londyńską, trendy obowiązujące w danym
      sezonie.

      Targ niewolników

      Wprowadzanie zasady selekcji i nagłaśnianie tego faktu w mediach wywołuje wśród
      potencjalnych klientów wrażenie, że dany lokal jest lepszy od innych. – To
      skuteczna forma marketingu – uważa Marcin Brzeziński, bywalec Utopii, dj,
      grafik freelancer. – Im klub bardziej niedostępny, tym większe jest pragnienie
      zobaczenia go i gości w nim przebywających – dodaje.

      Z drugiej strony jednak – istnieje grupa ludzi, którzy słysząc o selekcji
      rezygnują z odwiedzania niektórych knajp, bojąc się, że nie zostaną
      wpuszczeni. – Mam wielu znajomych, którzy zdają sobie sprawę, że dobre ciuchy
      nie wystarczą – mówi Agnieszka Kępińska z agencji public relations BCA. – Ale
      jak zdołają dostać się do takiego miejsca, to później kilka dni opowiadają, co
      się tam działo.

      Marzeniem bywalców jest zdobycie stałych kart członkowskich. Mają one
      różnorodną formę – w jednym miejscu jest to breloczek z nazwą klubu, w innym –
      plastikowa karta przypominająca bankomatową. Gdy ją zdobędą – zazwyczaj dzięki
      znajomości z pracownikami klubu – czują się ważniejsi w hierarchii
      towarzyskiej. Wydaje im się, że są elitą, creme de la creme śmietanki
      towarzyskiej. Jednak nie mają racji
      • lablafox Re: Ładni/brzydcy - cd. selekcji 17.08.04, 08:33
        – To są pseudoelity – uważa profesor socjologii Ireneusz Krzemiński. – O
        przynależności do tej grupy nie decyduje to, co ma się w głowie. Niby te osoby
        chcą być traktowane jako otoczone specjalnym nimbem społecznym, a w gruncie
        rzeczy ich rzekoma elitarność jest płytka. Oni nie potrzebują wśród siebie
        przedstawicieli elity intelektualnej. Sam byłem świadkiem – dodaje Krzemiński –
        jak bardzo szanowany były minister nie został wpuszczony do modnego lokalu.
        Jego wygląd nie spodobał się selekcjonerowi.

        Zasady selekcji nie podobają się również Emilii Stankiewicz, dziennikarce TVN. –
        W wydaniu warszawskim to źle wyreżyserowany targ niewolników. Jest coś
        upokarzającego w takim traktowaniu klienta, który chce miło spędzić czas i
        wydać pieniądze. Mecenas Hanna Staniszewska-Hecht przyznaje, że słyszała już o
        groźbach pod adresem selekcjonerów. – Są tacy, którzy straszą policją, by
        dostać się do klubu. W Polsce nie ma jednak skutecznych środków prawnych
        pozwalających zmusić właściceli lokali do wpuszczania wszystkich gości. I
        dobrze – dodaje mecenas. – Ja jestem za selekcją. Dzięki niej czuję się
        bezpieczniejsza.

        Do domu, brzydalu

        Mirosław Pęczak z tygodnika Polityka zauważa, że segregacja stała się już
        stałym elementem życia społecznego. – Zapewnia klientom poczucie ekskluzywności
        w świecie kultury masowej. Kultura ta obejmuje w posiadanie wszystkie sfery
        życia i aktywności ludzkiej, więc także clubbing. Narzuca nam wzorce, wskazuje
        kierunki i głośno krzyczy, że ładni i młodzi są górą. Reszta nie ma prawa
        głosu. Musi zostać w domach.

        Piotr Ostrach
Pełna wersja