Dodaj do ulubionych

Dlaczego - my faceci - kochamy koty???

29.08.04, 01:14
Dlaczego - my faceci - kochamy koty ???
Zwykle milczą.
Satysfakcjonuje je już kawał surowej ryby - nie chcą nic więcej.
Same i bez zachęty pakują Ci się do łóżka.
Nie musisz głaskać go przez dwie godziny i na 100 różnych sposobów, by
zamruczał z zadowolenia.
Nie zajmują połowy łóżka.
Nie lamentują, gdy w TV zaczyna się kolejny Mundial.
Żaden kot po roku nie stwierdził, że jego futro jest już zupełnie niemodne i
zażądał norek.
Po roku albo dwóch znajomości nie musisz się żenić z kotem, żeby nadal Cię
lubił.
Jeśli kot syczy, parska, pluje i Cię drapie - to na pewno ma na to jakiś
rozsądny powód.
Kot nie robi afery z obsikanej deski klozetowej.
Kot WIE, że jest dla Ciebie pępkiem świata - nie musisz mu tego powtarzać 5 x
dziennie.
Kot choć CZASEM śmieje się z Twoich dowcipów.
Obserwuj wątek
    • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 01:28
      Kot w pustym mieszkaniu
      Umrzeć - tego nie robi się kotu.
      Bo co ma począć kot
      w pustym mieszkaniu.
      Wdrapywać się na ściany.
      Ocierać między meblami.
      Nic niby tu nie zmienione,
      a jednak pozamieniane.
      Niby nie przesunięte,
      a jednak porozsuwane.
      I wieczorami lampa już nie świeci.
      Słychać kroki na schodach,
      ale to nie te.
      Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
      także nie ta, co kładła.

      Coś się tu nie zaczyna
      w swojej zwykłej porze.
      Coś się tu nie odbywa
      jak powinno.
      Ktoś tutaj był i był,
      a potem nagle zniknął
      i uporczywie go nie ma.

      Do wszystkich szaf się zajrzało.
      Przez półki przebiegło.
      Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
      Nawet złamało zakaz
      i rozrzuciło papiery.
      Co więcej jest do zrobienia.
      Spać i czekać.

      Niech no on tylko wróci,
      niech no się pokaże.
      Już on się dowie,
      że tak z kotem nie można.
      Będzie się szło w jego stronę
      jakby się wcale nie chciało,
      pomalutku,
      na bardzo obrażonych łapach.

      I żadnych skoków pisków na początek.

      Wisława Szymborska
      Czy nie wydaje się Wam, że za tylko ten wiersz należy się Nagroda Nobla?wink))
      • monia.i Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 02:10
        jowoj napisał:

        > Kot w pustym mieszkaniu
        > Umrzeć - tego nie robi się kotu.
        > Bo co ma począć kot
        > w pustym mieszkaniu.
        > Wdrapywać się na ściany.
        > Ocierać między meblami.
        > Nic niby tu nie zmienione,
        > a jednak pozamieniane.
        > Niby nie przesunięte,
        > a jednak porozsuwane.
        > I wieczorami lampa już nie świeci.
        > Słychać kroki na schodach,
        > ale to nie te.
        > Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
        > także nie ta, co kładła.
        >
        > Coś się tu nie zaczyna
        > w swojej zwykłej porze.
        > Coś się tu nie odbywa
        > jak powinno.
        > Ktoś tutaj był i był,
        > a potem nagle zniknął
        > i uporczywie go nie ma.
        >
        > Do wszystkich szaf się zajrzało.
        > Przez półki przebiegło.
        > Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
        > Nawet złamało zakaz
        > i rozrzuciło papiery.
        > Co więcej jest do zrobienia.
        > Spać i czekać.
        >
        > Niech no on tylko wróci,
        > niech no się pokaże.
        > Już on się dowie,
        > że tak z kotem nie można.
        > Będzie się szło w jego stronę
        > jakby się wcale nie chciało,
        > pomalutku,
        > na bardzo obrażonych łapach.
        >
        > I żadnych skoków pisków na początek.
        >
        > Wisława Szymborska
        > Czy nie wydaje się Wam, że za tylko ten wiersz należy się Nagroda Nobla?wink))

        sad((((((((((
    • jutka1 Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 01:38
      Moze inaczej,bardziej po kobiecemu.....
      Zacytowane na forum obok:


      myją się bez pośpiechu
      odsłaniając co chwilę miękkie podniebienie

      od czasu do czasu patrzą
      niewidzącymi oczami
      w przestrzeń
      i wydaje się, że ona
      odwzajemnia im się tym samym

      mają dla swoich ciał
      ufną, niewyczerpaną czułość, całe jej pokłady
      jeśli któryś jest chory lub stary, drżą mu łapy i głowa
      z prostotą nam nieznaną liżą go po powiekach

      dziś
      staram się od nich uczyć
      siadam naprzeciw
      pozwalam, żeby zmyły ze mnie
      całą tę dzikość, zgiełk i nieład
      drapieżnego
      serca

      koty, i tylko one,
      zapadają w sen jakby świat miał się skończyć nazajutrz
      zasypiają niespiesznie, przykryte samymi sobą,
      a opuszki ich łap dotykają się lekko

      Joanna Wajs, ur. w 1979 roku w Warszawie. Poetka, krytyk literacki, tłumaczka.
      Laureatka wielu nagród (stypendium ministra kultury, Nagroda Czerwonej Róży).
      We wrześniu ukaże się jej debiutancki zbiór "Sprzedawcy kieszonkowych lusterek"
      (wyd. Zielona Sowa).
      • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 01:42
        A moze tak?
        kiedy oglądam telewizję
        nad moim ramieniem
        siedzi czarna kotka

        kiedy piszę
        pazurzasta łapa
        przytrzymuje papier

        gdy zasypiam
        sopran i baryton
        mruczą kołysankę

        gdy się budzę
        trąca mnie w policzek
        zimny
        mokry nos

        dwa giętkie cienie
        zielone ślepia
        i pluszowe futro

        a przy śniadaniu
        wyławiam z herbaty
        długi
        koci wąs...
          • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 01:50
            jutka1 napisała:

            > Czekam, kiedy bede miec kota, circa za 4 miesiace...
            > Tymczasem mysz miedzy gipsem a murem sie zagniezdzila....
            =============================================
            Nie czekaj. Ja nie przypuszczałem, że po śmierci Suni stanie sie to moim
            udziałem. Syn wyjeżdzając do Stanów oddał mi swojego kociaka. Musiał.
            Drugi, malutki to prosta konsekwencja obecnosci pierwszegosmile
            Załatw dwa koty. Cudownie sie bawią, a koszt niewiele większy. Kiedyś Kajtek
            zostawiał jedzonko, to trzeba było ressztkę wywalić Teraz zjada drugi. A na ich
            wspólne zabawy godzinami mogę patrzeć smile)
            • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 02:00
              Kajtek (starszy) do Rudzika (młodszego)Tako ci powiadam:

              Uczyń świat miejscem zabawy.
              Jeżeli czujesz się ignorowany, połóż się na klawiaturze komputera, a na pewno
              zostaniesz dostrzeżony.
              Kiedy jesteś głodny, miaucz głośno. W końcu ktoś cię nakarmi, żebyś się
              zamknął.
              Zawsze szukaj dobrze nasłonecznionych miejsc do spania.
              Śpij często.
              Kiedy nabroisz - po prostu mrucz i wyglądaj słodko.
              Różnorodność dodaje życiu pikanterii. Jednego dnia ignoruj ludzi, następnego
              nie dawaj im spokoju.
              Wspinaj się na samą górę. Do tego właśnie służą zasłony.
              Ciekawość to pierwszy stopień do... świetnej zabawy.
              Życie bywa skomplikowane, więc lepiej się zdrzemnąć.
              Zostaw po sobie jakiś ślad dla przyszłych pokoleń. W ostateczności "podlej"
              wszystkie kąty.
              Zawsze okazuj swoją wielkoduszność. Jeżeli coś upolujesz, połóż to na łóżku
              swojej pani, żeby wiedziała, że o nią dbasz.
              Jeżeli nie wcelujesz do kuwety, przykryj czymś swoje "dzieło". Skarpetki
              twojego pana nadają się do tego doskonale.
              Jeżeli masz coś naprawdę ważnego do powiedzenia, zrób to w środku nocy - kiedy
              upewnisz się, ze wszyscy śpią. To najlepszy sposób, aby skupić na sobie
              zasłużoną uwagę.
            • monia.i Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 02:02
              Lubie koty, ale...obok mnie. Lubię je obserwować, podziwiam ich niezależność i
              koci, giętki wdzięk..Lubię, gdy jakiś zaprzyjaźniony kot na moment zagości na
              moich kolanach - i wówczas głaszczę go nieśmiało i z respektem...i nieco
              nieufnie ale z lubością.
              Tyle, że kocham psy.
              Moja Sunia odeszła cztery miesiące temu. Bardzo bolało...i chyba nadal boli.
              Zniknęła zniszczona wykładzina i przytulne posłanie. Nie ma konieczności
              szybkich powrotów po pracy. Zniknęła miska z kuchni i kółko gumowe spod stołu..
              Cały czas wisi kaganiec i kolczatka w przedpokoju. Pomijamy to milczeniem.
              • monia.i Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 02:08
                Do kota

                Kocie, mądry monarcho, tajemniczy, skryty -
                Czyż nasze smukłe palce, ciężkie od pierścieni
                Godne są twojej czarnej i białej słodyczy
                I pyszczka z aksamitu i drogich kamieni?

                Zwijasz się z dziwnym wdziękiem niby gąsienica,
                Stokroć bardziej gorący niż ptak skryty w dłoni.
                Twój nos, nagość jedyna w aksamitnych licach,
                Jest świeży i wilgotny niby kwiat na błoni

                .Choć się mienisz od wstążek, miękki, kolorowy,
                Dzikość pręży ci uszy i rozdyma chrapki,
                Gdy ścigając grzechotkę zabawiasz się w łowy
                I zaciskasz na krążku swe zdobywcze łapki.

                W ujarzmionej małości, w tłumionym pomruku
                Odzywa się królewskość imć tygrysa - pana.
                W twych lędźwiach jak sprężona moc w napiętym łuku
                Śpi nieznanych rozkoszy ziemia obiecana...

                Dziś wieczór, obojętny na nasze pieszczoty
                Przycupnąłeś, w marzeniu pogrążony błogim.
                W twych oczach uśmiech Buddy połyskuje złoty
                Gdy sobie przypomnisz, że sam jesteś bogiem.

                Julia Delarue-Mardrus
              • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 02:10
                monia.i napisała:

                > Lubie koty, ale...obok mnie. Lubię je obserwować, podziwiam ich niezależność
                i
                > koci, giętki wdzięk..Lubię, gdy jakiś zaprzyjaźniony kot na moment zagości na
                > moich kolanach - i wówczas głaszczę go nieśmiało i z respektem...i nieco
                > nieufnie ale z lubością.
                > Tyle, że kocham psy.
                > Moja Sunia odeszła cztery miesiące temu. Bardzo bolało...i chyba nadal boli.
                > Zniknęła zniszczona wykładzina i przytulne posłanie. Nie ma konieczności
                > szybkich powrotów po pracy. Zniknęła miska z kuchni i kółko gumowe spod
                stołu..
                > Cały czas wisi kaganiec i kolczatka w przedpokoju. Pomijamy to milczeniem.
                ===============================================================
                Nie zostawiłem NIC co przypominać by mogło Pandę (Dalmatynka)
                Wszystkie JEJ akcesoria co do sztuki zakopałem razem z nia. Nie mogę sobie
                wyobrazić, że jakiś inny pies mógłby tego uzywać. Jeszcze długo będzie Cie
                ściskać za gardło skurcz. Ale to dobrze, że pamietamy o tych najwierniejszych z
                wiernych
                • monia.i Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 02:30
                  Myśmy tego kagańca i tej kolczatki nie zostawili celowo...one po prostu tam
                  wiszą...i nie wiem, kiedy je sprzątnę. Udaję, że ich tam nie ma.
                  Moja Kora (wyżlica...zabawne, łaciate stworzenie....miała lat 11 gdy odeszła..)
                  zebrała się tak szybko, że chyba nawet nie zdążyłam się z nią tak naprawdę
                  pożegnać. Miałam 3 dni..na strach, rozpacz...szybką decyzję - i pochówek po
                  nocy, w świetle księżyca, na działce...Bałam się, czy nie zobrzydzę sobie
                  rodowej posesji przykrymi wspomnieniami...ale nie. Tyle, że wiem, że chyba
                  nigdy więcej...
                  Przepraszam...to nie o tym ten wątek - zwłaszcza, że przemiły...smile))
                  • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 02:38
                    monia.i napisała:

                    > Myśmy tego kagańca i tej kolczatki nie zostawili celowo...one po prostu tam
                    > wiszą...i nie wiem, kiedy je sprzątnę. Udaję, że ich tam nie ma.
                    > Moja Kora (wyżlica...zabawne, łaciate stworzenie....miała lat 11 gdy
                    odeszła..)
                    >
                    > zebrała się tak szybko, że chyba nawet nie zdążyłam się z nią tak naprawdę
                    > pożegnać. Miałam 3 dni..na strach, rozpacz...szybką decyzję - i pochówek po
                    > nocy, w świetle księżyca, na działce...Bałam się, czy nie zobrzydzę sobie
                    > rodowej posesji przykrymi wspomnieniami...ale nie. Tyle, że wiem, że chyba
                    > nigdy więcej...
                    > Przepraszam...to nie o tym ten wątek - zwłaszcza, że przemiły...smile))
                    =========================================
                    Nie tak. To mój wątek. Kocham i psy i koty. A,ze teraz mam kota, to nazywa sie
                    dlaczego... Ja swoją Sunię również chowałem w nocy mieszkam obo lasu. Lezy pod
                    pieknym dębem. I również poszła błyskawicznie. Rak mózgu. Umierała 7 godzin na
                    moich rękach, Miała atak za atakiem (padaczka) wet., ktory był przez kilka
                    godzin mówił, ze Ona niczego nie czuje. To wycie drgawki. sa tylko dla nas
                    takie straszne. U niej został wyłączony ból. To podobnie jak u człowieka który
                    niczego nie pamieta po ataku. Cholera, znowu ta "góla" w gardle...
    • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 02:52
      Gyorgy Balint "Z pamiętnika kota"
      Nieprawda, że nie lubię domowników. Ja także potrafię kochać jak każde inne
      żywe stworzenie, ale nie bezkrytycznie. Kocham tylko tego, kto na to zasługuje.
      Uczuć swoich nie wyrażam w sposób głośny i teatralny. Kto nie rozumie cichego
      mruczenia, ten nie jest godny, by inteligentne, rozumne i obdarzone dobrym
      smakiem zwierzęta przywiązywały się do niego. Kto nie potrafi w milczeniu
      siedzieć długo w jednym miejscu, ten nie jest wart mojego towarzystwa. Kto
      zawsze potrzebuje brawurowych pokazów, kto nie zadowala się prostym pięknem
      naturalnych ruchów, ten nigdy nie może zdobyć sympatii kota. Kto żąda ciągle
      czegoś nowego, kto ugania się za zmiennością, za emocją, kto nie lubi spokoju,
      równowagi, stałości, komu wydaje się, że prawo egzystencji trzeba zawsze
      udokumentować czynami, kto nie widzi piękna w zadumie, ten nigdy nie będzie
      miał wiernego kota. Kto goni za pozornymi radościami życia do tego kot odwróci
      się plecami. Człowiek, którego kochają koty, nie może być człowiekiem
      bezwartościowym."
      "Nieprawda, że nie lubię domowników. Ja także potrafię kochać jak każde inne
      żywe stworzenie, ale nie bezkrytycznie. Kocham tylko tego, kto na to zasługuje.
      Uczuć swoich nie wyrażam w sposób głośny i teatralny. Kto nie rozumie cichego
      mruczenia, ten nie jest godny, by inteligentne, rozumne i obdarzone dobrym
      smakiem zwierzęta przywiązywały się do niego. Kto nie potrafi w milczeniu
      siedzieć długo w jednym miejscu, ten nie jest wart mojego towarzystwa. Kto
      zawsze potrzebuje brawurowych pokazów, kto nie zadowala się prostym pięknem
      naturalnych ruchów, ten nigdy nie może zdobyć sympatii kota. Kto żąda ciągle
      czegoś nowego, kto ugania się za zmiennością, za emocją, kto nie lubi spokoju,
      równowagi, stałości, komu wydaje się, że prawo egzystencji trzeba zawsze
      udokumentować czynami, kto nie widzi piękna w zadumie, ten nigdy nie będzie
      miał wiernego kota. Kto goni za pozornymi radościami życia do tego kot odwróci
      się plecami. Człowiek, którego kochają koty, nie może być człowiekiem
      bezwartościowym."
    • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 03:12
      jowoj napisał:

      > Dlaczego - my faceci - kochamy koty ???
      > Zwykle milczą.
      > Satysfakcjonuje je już kawał surowej ryby - nie chcą nic więcej.
      > Same i bez zachęty pakują Ci się do łóżka.
      > Nie musisz głaskać go przez dwie godziny i na 100 różnych sposobów, by
      > zamruczał z zadowolenia.
      > Nie zajmują połowy łóżka.
      > Nie lamentują, gdy w TV zaczyna się kolejny Mundial.
      > Żaden kot po roku nie stwierdził, że jego futro jest już zupełnie niemodne i
      > zażądał norek.
      > Po roku albo dwóch znajomości nie musisz się żenić z kotem, żeby nadal Cię
      > lubił.
      > Jeśli kot syczy, parska, pluje i Cię drapie - to na pewno ma na to jakiś
      > rozsądny powód.
      > Kot nie robi afery z obsikanej deski klozetowej.
      > Kot WIE, że jest dla Ciebie pępkiem świata - nie musisz mu tego powtarzać 5 x
      > dziennie.
      > Kot choć CZASEM śmieje się z Twoich dowcipów.
      > ==========================================================
      Znalażłem link, głosami kotów. Odtwarzam go na okrągłoa moje kociska szaleją
      usiłujac znależc 3 kotasmile)))))))))
      www.cats.alpha.pl/music.htm
      >
                • jej_maz Re: A wiesz, że nie znam tego określenia? :) ... 29.08.04, 05:02
                  Proste; nie lubie kotow - wrecz brzydze sie nimi. Mialem psa (boxera) przez
                  kilanascie lat (musialem uspic na tydzien przed Swietami Bozego Narodzenia)...
                  jakos kociarstwo w wydaniu meskim kojarzy mi sie z homoseksualizmem... w
                  koncu... czy zawsze musze byc politycznie korekt? Jestm 100% hetero z
                  ciagotami do macho i nie lubie kotow - cos nie tak?
                  • jowoj Re: A wiesz, że nie znam tego określenia? :) ... 29.08.04, 05:13
                    jej_maz napisał:

                    > Proste; nie lubie kotow - wrecz brzydze sie nimi. Mialem psa (boxera) przez
                    > kilanascie lat (musialem uspic na tydzien przed Swietami Bozego
                    Narodzenia)...
                    > jakos kociarstwo w wydaniu meskim kojarzy mi sie z homoseksualizmem... w
                    > koncu... czy zawsze musze byc politycznie korekt? Jestm 100% hetero z
                    > ciagotami do macho i nie lubie kotow - cos nie tak?
                    ==================================================
                    A zauważyłeś, że to tytuł utworu, a nie moje słowa. Co do homoseksualizmu...
                    Nie znam się, jestem hetero, ale nigdy by mi nie przyszło kogokolwiek o to
                    zapytać. Ty z Toronto panie Macho? Oczywiście, że masz prawo nienawidzieć
                    kotów.Podobnie jak ja je lubić. Nie miałes nigdy kota, ale wypowiedź mocno
                    autorytatywna. Cóż, jak po prostu kocham zwierzęta.
                    • jej_maz oh boy... 29.08.04, 05:22
                      ...a gdziez Ty wyczytalas/es ze nienawidze kotowa? Nie lubie, ale ze az
                      nienawidze? Nie ladnie wsadzac swoje opinie w czyjes usta... a faktem jest zem
                      Ci ja z Toronto... a ze macho? Nie sadze... po prostu kocham psy a nie lubie
                      kotow - kupilem wlasnie nowego szczeniaka - chcesz zobaczyc? Nie ze macho-dog
                      (a chcialem pit-bull'a), ale zrobilem to dla moich dziewczat (zona i cora) a
                      wiec maly i smieszny... ale pies!
                      • jowoj Re: oh boy... 29.08.04, 05:35
                        jej_maz napisał:

                        > ...a gdziez Ty wyczytalas/es ze nienawidze kotowa? Nie lubie, ale ze az
                        > nienawidze? Nie ladnie wsadzac swoje opinie w czyjes usta... a faktem jest
                        zem
                        > Ci ja z Toronto... a ze macho? Nie sadze... po prostu kocham psy a nie lubie
                        > kotow - kupilem wlasnie nowego szczeniaka - chcesz zobaczyc? Nie ze macho-dog
                        > (a chcialem pit-bull'a), ale zrobilem to dla moich dziewczat (zona i cora) a
                        > wiec maly i smieszny... ale pies!
                        ================================
                        Przepraszam, napisałeś BRZYDZĘ sie kotami. Dla mnie jest to tożsame. Ale nie
                        będziemy kruszyć kopii o słowa.
                        No, jak juz odpowiedziałem to czas na prysznic i trochę pospać nada. Dobranoc,
                        do zobaczenia smile Acha, 15 września wydaję córkę za mąż, a syn w Stanach. smile)))
                    • jej_maz Re: A wiesz, że nie znam tego określenia? :) ... 29.08.04, 05:31
                      jowoj napisał:

                      > A zauważyłeś, że to tytuł utworu, a nie moje słowa.

                      Zaquwazylem, a zauwazyles/as, ze mam przymkniete oko caly czas? Nie? No coz...
                      taki wlasnie los slowa pisanego; kazdy czyta to co chce a nie to co ktos
                      napisal wink)

                      Witam serdecznie na F 40+... milo mi Cie tu widziec!
                      • warum Re: A wiesz, że nie znam tego określenia? :) ... 29.08.04, 10:46
                        Tak tu przez chwile zrobilo sie milo....smile a potem zgrzytnelo. Wlasciwie to ie
                        wiem czy wolno mi sie wtracac w tak osobisty watek, ale jako wieloletnia
                        posiadaczka psow / ktore faworyzujesmile/ i wspolwlascicielka kota powiem dlaczego
                        moim zdaniem faceci wola koty. Bo przede wszystkim nie trzeba ich wyprowadzac!
                        Nie dra sie jak musza wyjsc, zawsze mozna je przepedzic z monitora i
                        najczesciej jak je olejesz, to same sie soba zajma i beda cichosmile.
                        Ale odwdziecza Ci sie tym samym: oleja Twoje lub goscia buty, obgryza
                        najladniejszy kwiatek i skutecznie nie dadza Ci o sobie zapomniec.
                        Natomiast wyzszosc psa nad kotem polega na tym,ze....pies Cie "aktywnie"
                        kocha / i to widac po nim calym -od oczu do ogonasmile/ i ZAWSZE sie cieszy gdy
                        Cie widzi. Czeka na Ciebie, raduje sie i wiesz,ze jest Ci wiernysmile.
                        A wiec- TYLKO PSY!smile
                        • lablafox Re: A wiesz, że nie znam tego określenia? :) ... 29.08.04, 11:12
                          Sledziłam po cichu Waszą nocną rozmowę i nie ośmieliłam się odezwać bo była
                          taka wzruszająca i pełna miłości oraz bardzo intymna.
                          Mam prośbę wrzućcie te Wasze ukochane zwierzęta na nasza stronkę www, proszę

                          www.40plus.ca/RoznosciZwierzeta.htm.
                          Ta ziolonooka kotka ukłądająca róże w wazonie to nasza Lizetta - jak zwykle
                          przygarnięta bo bezpańska

                          My z mężem kochamy wszelką zwierzynę, psy i koty przede wszystkim , z przewagą
                          miłosci do psów.
                          Nasze ukochane psisko zmarło na moich rękach 2 lata temu, przygarnięta kotka
                          rok temu (też na moich rękach).
                          Teraz chcemy odpocząć ,od negatywnych doświadczeń i grzejemy się głaszcząc
                          cudze koty i cudze psy.
                          O naszych psach i kotce Lizetce pisałam w linku "Nasze zwierzaki"

                          Mark o Twojego szczeniaka też proszę.Bardzo ciekawa jestem co to jestsmile)
                          • mammaja Re: Psy i koty... 29.08.04, 11:29
                            ..sie wyslalo pustesmile
                            Teoria kto woli psy a kto koty ma juz duza literture. A jednak zycie bez kota
                            jest dla mnie nie do pomyslenia. Po stracie poprzedniego myslalam ze juz nigdy -
                            ( jawoj - mial na imie Kajtek!). Ale kiedy maz przyniosl mi na urodziny
                            mala,potwornie znerwicowana kulke, ktora trzesla sie ze strachu i wymagala tak
                            ogromnego trudu i milosci, zeby troszeczke przestac sie bac - narodzil sie nowy
                            zwiazek emocjonalny.Poniewaz kotek byl po jakichs ciezkich przezyciach
                            przemawialam do niego jezykiem, jakim kiedys nasza kotka mowila do swoich
                            malych.Wszystkie czule gruuu i mruuu. Wychowalam kota gadule - ktory przychodzi
                            i rozmawia z nami, opowiada co bylo na spacerku i okazuje swoja wielka radosc.
                            A wszystkim polecam przeczytanie "Bajeczki o kocie,ktory chodzil swojemi
                            drogami" R .Kipplinga - wspaniale podsumowal stosunek niektorych panow do
                            kotow. (oczywiscie z wyjatkiem tych,ktorzy kochaja koty!)
                            • jowoj Re: Psy i koty... 29.08.04, 11:52
                              mammaja napisała:

                              > ..sie wyslalo pustesmile
                              > Teoria kto woli psy a kto koty ma juz duza literture. A jednak zycie bez
                              kota
                              > jest dla mnie nie do pomyslenia. Po stracie poprzedniego myslalam ze juz
                              nigdy
                              > -
                              > ( jawoj - mial na imie Kajtek!). Ale kiedy maz przyniosl mi na urodziny
                              > mala,potwornie znerwicowana kulke, ktora trzesla sie ze strachu i wymagala
                              tak
                              > ogromnego trudu i milosci, zeby troszeczke przestac sie bac - narodzil sie
                              nowy
                              >
                              > zwiazek emocjonalny.Poniewaz kotek byl po jakichs ciezkich przezyciach
                              > przemawialam do niego jezykiem, jakim kiedys nasza kotka mowila do swoich
                              > malych.Wszystkie czule gruuu i mruuu. Wychowalam kota gadule - ktory
                              przychodzi
                              >
                              > i rozmawia z nami, opowiada co bylo na spacerku i okazuje swoja wielka radosc.
                              > A wszystkim polecam przeczytanie "Bajeczki o kocie,ktory chodzil swojemi
                              > drogami" R .Kipplinga - wspaniale podsumowal stosunek niektorych panow do
                              > kotow. (oczywiscie z wyjatkiem tych,ktorzy kochaja koty!)
                              ==============================Witam
                              Posłałem na forum link z miauczeniem kotów. Moje dwa łobuzy aż warczały kiedy
                              rozlegało sie :miau, wrr, z głosników. Za wszelką cenę usiłowały znależć
                              konkurencję w domu. Starszak zlokalizował dzwieki, ale nijak kolumna głosnikowa
                              nie pasowała mu do kota smile Pacał tylko po niej łapą.
                              • em_em Re: Psy i koty... 29.08.04, 12:36
                                jowoj napisał:

                                > Posłałem na forum link z miauczeniem kotów. Moje dwa łobuzy aż warczały kiedy
                                > rozlegało sie :miau, wrr, z głosników. Za wszelką cenę usiłowały znależć
                                > konkurencję w domu.

                                puściłam mojej kiciuni - postawiła uszy na sztorc, ale nawet głowy nie
                                podniosła smile widocznie nie mieści jej się w głowie jakakolwiek konkurencja wink
                          • jowoj Re: A wiesz, że nie znam tego określenia? :) ... 29.08.04, 11:46
                            Witaj. Niestety. Mój program win 98 nie pozwala na takie ekstrawagancje sad
                            Strona jest dla mojego słabowitego kompa niedostępna.
                            Jedynie okrężną drogą, poprzez pocztę da sie to załatwić. Pospałem chwilę, ale
                            już na nogach. Piję kawę, pózniej ablucje. Czy nie uważasz że za wiersz o kocie
                            p.Szymborska powinna dostać Nobla? A do rozmowy należało się włączyć. I już!
                        • jowoj Re: A wiesz, że nie znam tego określenia? :) ... 29.08.04, 12:03
                          warum napisała:

                          > Tak tu przez chwile zrobilo sie milo....smile a potem zgrzytnelo. Wlasciwie to
                          ie
                          > wiem czy wolno mi sie wtracac w tak osobisty watek, ale jako wieloletnia
                          > posiadaczka psow / ktore faworyzujesmile/ i wspolwlascicielka kota powiem
                          dlaczego
                          >
                          > moim zdaniem faceci wola koty. Bo przede wszystkim nie trzeba ich
                          wyprowadzac!
                          > Nie dra sie jak musza wyjsc, zawsze mozna je przepedzic z monitora i
                          > najczesciej jak je olejesz, to same sie soba zajma i beda cichosmile.
                          > Ale odwdziecza Ci sie tym samym: oleja Twoje lub goscia buty, obgryza
                          > najladniejszy kwiatek i skutecznie nie dadza Ci o sobie zapomniec.
                          > Natomiast wyzszosc psa nad kotem polega na tym,ze....pies Cie "aktywnie"
                          > kocha / i to widac po nim calym -od oczu do ogonasmile/ i ZAWSZE sie cieszy gdy
                          > Cie widzi. Czeka na Ciebie, raduje sie i wiesz,ze jest Ci wiernysmile.
                          > A wiec- TYLKO PSY!smile
                          ========================== Witam
                          Mówiąc szczerze, nie bardzo wiem, dlaczego zgrzytnęłosad-:
                          Ja kocham jeszcze konie, ale niestety nie mieszczą się w domu.
                        • jowoj Re: A wiesz, że nie znam tego określenia? :) ... 29.08.04, 12:13
                          warum napisała:

                          > Tak tu przez chwile zrobilo sie milo....smile a potem zgrzytnelo. Wlasciwie to
                          ie
                          > wiem czy wolno mi sie wtracac w tak osobisty watek, ale jako wieloletnia
                          > posiadaczka psow / ktore faworyzujesmile/ i wspolwlascicielka kota powiem
                          dlaczego
                          >
                          > moim zdaniem faceci wola koty. Bo przede wszystkim nie trzeba ich
                          wyprowadzac!
                          > Nie dra sie jak musza wyjsc, zawsze mozna je przepedzic z monitora i
                          > najczesciej jak je olejesz, to same sie soba zajma i beda cichosmile.
                          > Ale odwdziecza Ci sie tym samym: oleja Twoje lub goscia buty, obgryza
                          > najladniejszy kwiatek i skutecznie nie dadza Ci o sobie zapomniec.
                          > Natomiast wyzszosc psa nad kotem polega na tym,ze....pies Cie "aktywnie"
                          > kocha / i to widac po nim calym -od oczu do ogonasmile/ i ZAWSZE sie cieszy gdy
                          > Cie widzi. Czeka na Ciebie, raduje sie i wiesz,ze jest Ci wiernysmile.
                          > A wiec- TYLKO PSY!smile
                          =====================================================
                          ZAWSZE SIE WTRĄCAJ. Po prostu założyłem ten wątek, aby się przekonać czy tylko
                          ja jestem zakręcony, czy znajdę jeszcze kilku mnie podobnych. Cieszę się, że
                          wywołał tak wielkie zainteresowanie. Mocno sie cieszę
    • witekjs Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 11:38
      Jestem jednym z nich, dopiero od czterech lat.
      Namówiła mnie na kotkę, "dachowca" moja żona i jestem Jej bardzo wdzięczny.
      Kotka jest niezwykła. smile Bardzo przyjazna i delikatna, łacznie z rzadkim i
      cichutkim miałczeniem.
      Zawsze czeka na nas w przedpokoju i bardzo serdecznie wita się z nami,
      szczególnie z żoną, która się z nią w takiej chwili w powitalny sposób bawi.
      Nie miałem pojęcia co to znaczy mieć kota.
      Jako dziecko miałem psa, którego ukradziono i później już nie miałem warunków
      na zwierzę w domu.
      W marcu b.r. przynieśliśmy pięknego, czarującego, czteromiesięcznego kotka,
      również nierasowego.
      Przez cztery dni nasza kotka była na nas obrażona i bardzo smutna.
      Potem powoli, czemu uważnie się przygladaliśmy, zaczęła się ich piękna przyjaźń.
      Po trzech miesiacach kotek zachorował na chorobę wirusową z zajęciem serca,
      płuc, watroby i układu nerwowego.
      Konieczne, okazało się zdecydowanie na eutanazję.
      Musiałem być przy tym i pomagać, bardzo również przejętej, młodej weterynarz.
      Żona przed tą straszną chwilą, wyszła płacząc na korytarz.
      Bardzo to wszyscy przeżyliśmy.
      Niezwykle dużo nauczyłem się, obserwując koty w domu i czytając o nich.
      Dopiero teraz mogę naprawdę zrozumieć i odczuć, jak silne są związki człowieka
      z jego zwierzęciem.

      Pozdrawiam. Witek }:-})=
      • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 11:55
        witekjs napisał:

        > Jestem jednym z nich, dopiero od czterech lat.
        > Namówiła mnie na kotkę, "dachowca" moja żona i jestem Jej bardzo wdzięczny.
        > Kotka jest niezwykła. smile Bardzo przyjazna i delikatna, łacznie z rzadkim i
        > cichutkim miałczeniem.
        > Zawsze czeka na nas w przedpokoju i bardzo serdecznie wita się z nami,
        > szczególnie z żoną, która się z nią w takiej chwili w powitalny sposób bawi.
        > Nie miałem pojęcia co to znaczy mieć kota.
        > Jako dziecko miałem psa, którego ukradziono i później już nie miałem warunków
        > na zwierzę w domu.
        > W marcu b.r. przynieśliśmy pięknego, czarującego, czteromiesięcznego kotka,
        > również nierasowego.
        > Przez cztery dni nasza kotka była na nas obrażona i bardzo smutna.
        > Potem powoli, czemu uważnie się przygladaliśmy, zaczęła się ich piękna
        przyjaźń
        > .
        > Po trzech miesiacach kotek zachorował na chorobę wirusową z zajęciem serca,
        > płuc, watroby i układu nerwowego.
        > Konieczne, okazało się zdecydowanie na eutanazję.
        > Musiałem być przy tym i pomagać, bardzo również przejętej, młodej weterynarz.
        > Żona przed tą straszną chwilą, wyszła płacząc na korytarz.
        > Bardzo to wszyscy przeżyliśmy.
        > Niezwykle dużo nauczyłem się, obserwując koty w domu i czytając o nich.
        > Dopiero teraz mogę naprawdę zrozumieć i odczuć, jak silne są związki
        człowieka
        > z jego zwierzęciem.
        >
        > Pozdrawiam. Witek }:-})=
        ====================================== Witam
        Jednak dwa koty. Jak napisałem, niewielka różnica w utrzymaniu, dwa razy wiecej
        miłości w domu. A kiedy koty się bawia, wyłaczam monitor. Obserwacja ich
        zachowania... Mój Boze, żeby ludzie potrafili żyć w tak wspaniałej
        koegzystencji smile
        >
        • bepeef koty 29.08.04, 18:30
          jowoj napisał:

          > Jednak dwa koty. Jak napisałem, niewielka różnica w utrzymaniu, dwa razy wiecej
          > miłości w domu. A kiedy koty się bawia, wyłaczam monitor. Obserwacja ich
          > zachowania... Mój Boze, żeby ludzie potrafili żyć w tak wspaniałej
          > koegzystencji smile

          Nie wiem, dlaczego faceci(czy kobiety) kochają koty. Wiem tylko, dlaczego
          ja kocham. Psy lubię - ale psy, ze swoją gotowością służenia w każdej chwili
          dnia i nocy - jakoś działają na mnie odpychająco. Moje koty biegną za piłeczką
          tylko wtedy, gdy mają na to ochotę - pies mojego brata zawsze pobiegnie
          za patykiem. Gdy wracam z pracy - przychodzą mnie powitać do drzwi,
          i - nie mam pojęcia w jaki sposób - zawsze wyczują, gdy potrzebuję się
          odstresować. Siadają wtedy obok albo włażą na kolana - i pozwalają się głaskać.
          W inne dni zaraz po ceremonii powitalnej uciekają do "swoich zajęć"wink
          Obserwuję też ciekawe zjawisko różnego reagowania kotów na gości. Szczególnie,
          dotyczy to osób odwiedzających nas po raz pierwszy (z punktu widzenia kotów).
          Jednym od razu ładują się na kolana, innym pozwalają się pogłaskać,ale zachowują
          dystans, a jeszcze innych całkowicie "olewają", nawet nie podnosząc głowy z
          legowiska.
          (Biada, gdy ktoś zechce wtedy pogłaskać - pazury są na swoim miejscu wink

          Nie wyobrażam sobie, że mógłby być tylko jeden - chociaż toczą codzienne
          walki, to lubią się bardzo i pewnie jeden czułby się samotnie, gdy
          całymi dniami jesteśmy poza domem.

          Jedyna rzecz, której się boję - to żeby któregoś nie wyprać w pralce.
          Zawsze przed włączeniem robię "kolejno - odlicz!" wink
      • em_em Re: kto kocha koty??? 29.08.04, 11:55
        wydaje mi się, że trudności z zaakceptowaniem specyficznego związku Człowieka i
        Kota mają osoby które chcą wszystko i wszystkich sobie podporządkować - a kota
        całkowicie podporządkować nie można
        jeśli to zrozumie (osoba)wink - jest szansa na piękną przyjaźń
        oczywiście są też przypadki nieuleczalne smile
            • bodzio49 Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 12:39
              em_em napisała:

              > bodzio49 napisał:
              >
              > > Wydaje mi się, że koty nikogo nie kochają. Pewnie, że można
              > > sobie to wyobrażać a nawet wierzyć ale wg mnie tak nie jest.
              >
              > hehe - a właściciel psa to ma naukowe dowody, tak ?
              Pewnie należę do tych co to lubią wszystko i wszystkich sobie podporządkowywać
              he,he.
              A poważnie to po czym tą kocią miłość poznajecie jeśli tego same koty nie
              okazują?
              • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 12:47
                Ależ okazują! Trzeba tylko wsłuchać się w ich mowę ciała. Kajtek, kiedy wraca z
                tzw. terenu, najpierw przychodzi do mnie z głosnym mruczeniem, ociera się
                zadziera do góry łepek. Wiem, że wisus chce aby napełnić mu miseczkęsmile Ale
                przychodzi do mnie! Więc mówię sobie; kocha mnie łajdak, chociaż nie było go
                kilka godzin. Z naukowego punktu widzenia....
                Czy wszystko musimy rozpatrywać z naukowego punktu widzenia? Szukajmy magii
          • mammaja Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 12:41
            Bodziu! Nie rań mnie! nic nie wiesz o kotach! Poprostu zeby miec milosc kota
            trzeba duzo wlozyc uczuc w jego oswojenie.Gdybys wiedzial jak po kazdym
            powrocie moim i corki kot jest szczesliwy. Jak najpierw "nie dowierza" a potem
            godzinami nas nie odstepuje. On jest tylko innym zwiezrzeciem niz pies - a
            wszyscy bez przerwy go porownuja.I chociaz mam ulubiona sunie nieraz mnie meczy
            jej natrectwo i nieustanne dreptanie za czlowiekiem. A kot jest po to zeby jego
            adorowac! Zreszta w roznych okresach zycia miewalam rozne zwierzeta - i psa
            ktory byl nianka dla kociakow i kotke, ktora kiedy moja coreczka zaplakala w
            lozeczku pierwsza biegla, stawala na dwu lapkach i zagladala do dziecka wolajac
            mnie rownoczesnie. Ech, a Klaudiusz, ktory jezdzil ze mna na obozy harcerskie i
            w nocy wlazil mokry do mojego spiwora,a nigdy nie pomylil namiotu, chociaz sie
            przenosilam.Moglabym napisac powiesc - a przeciez nasz ukochany airdelterier
            tez byl rewelacyjny.Tylko uciekal za panienkami!
            • bodzio49 Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 12:48
              Ani mi w głowie ranienie kogoklwiek. Mam tylko inne zdanie. A i w moim życiu
              był kot. I u rodziny spotykam więc trochę obserwuję.
              Miłością nazywasz to że cię przez jakiś czas nie odstępuje, że zziębnięty
              wchodzi do ciepłego śpiwora itd.? Nie mówiłem że koty są głupie. Ale mój pies
              nie wlazłby do spiwora i to nie dlatego żeby się bał. Ale miłość jest ślepa
              jak mówią smile))
          • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 12:42
            bodzio49 napisał:

            > I ja wolę psy. Wydaje mi się, że koty nikogo nie kochają. Pewnie, że można
            > sobie to wyobrażać a nawet wierzyć ale wg mnie tak nie jest.
            ===============================
            Z naukowego punktu widzenia, psy również nikogo nie kochają.To my stawiamy je w
            takich relacjach; miłośc za miłość.smile Ale to tylko słowa. Ważne są własnie te
            relacje, wierne oczy, głośne mruczenie. ocieranie się o nasze nogi. Jak zwał,
            tak zwałsmile
                      • witekjs Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 13:48
                        Wlaśnie to mnie niezwykle zaskakuje. Obserwując naszą kotkę i Czarusia z
                        zaskoczeniem obserwowaliśmy i ciągle widzimy reakcje, które myślałem, że
                        istnieja tylko u człowieka. Np. ogromna radość, czułość, delikatna pieszczota,
                        smutek i rozpacz.
                        Te niezwykłe oznaki uczuć zwierząt, po pewnym czasie stają się niebywale
                        czytelne.
                        Stale nas, szczególnie mnie, zadziwiające.

                        Pozdrawiam. Witek smile)
                        • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 14:01
                          witekjs napisał:

                          > Wlaśnie to mnie niezwykle zaskakuje. Obserwując naszą kotkę i Czarusia z
                          > zaskoczeniem obserwowaliśmy i ciągle widzimy reakcje, które myślałem, że
                          > istnieja tylko u człowieka. Np. ogromna radość, czułość, delikatna
                          pieszczota,
                          > smutek i rozpacz.
                          > Te niezwykłe oznaki uczuć zwierząt, po pewnym czasie stają się niebywale
                          > czytelne.
                          > Stale nas, szczególnie mnie, zadziwiające.
                          >
                          > Pozdrawiam. Witek smile)
                          =======================================
                          O tym własnie myślałem, pisząć. 2 koty w domu!
                          Sytuacja przy miseczkach.
                          Mały ma swoją, duży również swoją. Ale mały biega od miski do miski. Duzy
                          przeganiany z miejsca w miejsce, odstępuje od misek, czeka aż mały się nasyci.
                          Później wyjada resztki. (oczywiści dokarmiam gosmile)
                          Inna sytuacja. Mały skacze na głowe dużemu, gryzie jego ogon.
                          Nie daje mu spokoju. Co zrobili by ludzie w takiej sytuacji? Nawet nie chcę
                          mysleć. Oczywiście nie mówię o relacjach "mały" - "duży" w domu. Mówię o
                          relacjach "słaby" - "silny" w autobusie, ulicy,itd. "Im bardziej poznaje ludzi,
                          tym mocniej kocham zwierzęta". Nie wiem kto to powiedział, ale podpisuje się
                          pod tym stwierdzeniem wink
                          pozdrawiam
                          • dan8 Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 14:30


                            Julian Tuwim


                            JAK BOLESŁAW LEŚMIAN NAPISAŁBY WIERSZYK
                            "WLAZŁ KOTEK NA PŁOTEK"


                            Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony,
                            Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie,
                            Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łaskocie
                            I podwójnym niekotem ściga cień zielony.

                            A ty płotem, kociugo, chwiej,
                            A ty kotem, płociugo, hej!

                            Bezślepia, których nie ma, mrużąc w nieistowia
                            Wikłające się w plątwie śpiewnego mruczywa,
                            Dziewczynę-rozbiodrzynę pod pierzynę wzywa
                            Na bezdosyt całunków i mękę ustowia.

                            A ty płotem, kociugo, chwiej,
                            A ty kotem, płociugo, hej!


                            • dan8 Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 29.08.04, 14:51
                              DO KOTA


                              perspektywy placu Pigalle
                              w twoim futrze się nie doszukam
                              siedzisz pod piecem - mruczysz

                              zwinięty w dostojny księżyc
                              paznokciami przywarłeś do gwiazd
                              szarpiesz złote futra uśmiechniętych

                              nocą - którą przeklęli ślepi
                              meteorem spod kredensu błyskasz
                              z jednej strony - ogon z drugiej - pisk
                              mysz ci zwisa jeszcze ciepła z pyska

                              wiersz Haliny Poswiatowskiej

                              ===============================================

                              Jeszcze poltora roku temu mialam trzy koty.
                              Teraz zostal tylko jeden.
                              8-letni Kicius mial wirusa niszczacego system immunologiczny , zas kotka Jasmine
                              miala 17-cie lat i odeszla w czasie snu.
                              Mialam tez psa bardzo kochanego.Koty zyly z nim w przyjazni i szczegolnie w
                              zime lubily razem z nim spac.
                              Wieczorami czy to przy ogladaniu TV , czy przy czytaniu ksiazki i sluchaniu
                              muzyki,nasze zwierzatka byly z nami, pies na kanapie z glowa na moich kolanach
                              z drugiej strony koty.
                              Naprawde trzeba lubic zwierzeta ,zeby docenic to co one daja czlowiekowi i to
                              niezaleznie czy jest to kot czy tez pies.
                              Kot i pies,to dwa rozne charaktery , dwie rozne osobowsci.
                              Jesli sie to zrozumie , to jednakowo mozna docenic jedno i drugie zwierze.
                              Odejscie kota i psa przezywa sie rownie mocno.
                              Doswiadczylam tego , bo nasz ukochany pies tez odszedl.
                              Teraz mamy 6 miesiecznego szczeniaczka i 9-letniego kota.
                              Zyja w przyjazni a kot lubi buszowac w zabawkach pieska.
                              Wierzcie mi mozna jednkowo kochac jedno i drugie zwierzatko.



    • wedrowiec2 Wierszyk o kocie 29.08.04, 17:01
      Fizia ma biały śliniaczek,
      a ja wiem nawet dlaczego:
      żeby nikt nie mógł zobaczyć,
      jak jej cieknie po brodzie mleko,

      Fizia jest czarna jak noc,
      a ja wiem nawet po co:
      żeby nie widział nikt,
      jak poluje na myszki nocą.

      Fizia ma oczy zielone,
      a na co - nikt z was nie wie.
      Ja wiem: żeby mogła się ukryć
      w listkach zielonych na drzewie.

      Fizia ma wąsy długie,
      a czemu i co jej po tym?
      Wiem: żeby nikt nie mógł powiedzieć,
      że Fizia nie jest kotem.

      Joanna Kulmowa z tomiku "Deszczowa muzyka"
    • wedrowiec2 TS Eliot "Koty" (Cats) 29.08.04, 19:51
      To bardzo trudna rzecz imię wynaleźć kotu.
      Trudniejsza niż świąteczna zagadka albo gra;
      Powiecie, żem jest wariat lecz przysiąc jestem gotów:
      Porządny kot nie mniej niż trzy imiona ma
      Po pierwsze imię, co w codziennym jest użyciu,
      Jak Tom, Alonzo, August, Jonatan albo Sam,
      Po prostu Mruczuś albo bardziej po prostu Kiciuś;
      Imiona z sensem, które wy znacie i ja znam.
      Wśród bardziej wyszukanych rozmaitych kocich imion
      Niektóre są dla panów, niektóre są dla dam,
      Takie jak Safo, Jowisz, Elektra czy Ancymon;
      Lecz wszystkie z sensem, które wy znacie i ja znam.
      Lecz mówię wam: kot musi mieć jeszcze drugie imię
      (jak nie ma go nie będzie chciał pić ani jeść),
      imię, przez które mógłby się nad tłum szary wynieść
      i dumnie wąs rozpostrzeć i ogon w górę wznieść!
      Tego rodzaju imion mam zapas znakomity:
      Na przykład Ścichapęk, Szasprastuś albo Prot,
      Albo Bombalurina (dla pań), lub Makawity ...
      Imiona, które może mieć jeden tylko kot.
      Ale imieniem trzecim kot sam się zwykł nazywać
      I nigdy go nie poznasz ani nie poznam ja;
      I próżny byłby trud wszechludzkich poszukiwań:
      Kot nigdy go nie zdradzi a on je tylko zna!
      Gdyś czasem spostrzegł, ze w głębokiej medytacji
      Twój albo inny kot w dal patrzy w zamyśleniu
      To wiedz: ta kontemplacja jest z jednej zawsze racji:
      On myśli, myśli, myśli, myśli o Tamtym swym Imieniu,
      O swym zmyślnym, wymyślnym, przemyślnym,
      Niedodomyślnym,
      Utajonym, niedosięgłym, najbardziej własnym Imieniu.
    • aleznumer Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 30.08.04, 00:54

      Kotów nie znosze, nawet patrzec na nie nie moge i nie patrze.
      A jesli słysze ich miałkot podobny do rozdzierajacego kwilenia dziecka (
      szczegolnie w nocy )- dostaje ze złosci bialej goraczki.
      Szczegolnie uwrazliwiony jestem na ich slepia, takie wpatrujace sie nieruchomo
      w czlowieka , czatujace, brr..najchetniej kopnałbym takiego w zadek, ale wiem,
      ze on skorniak odskoczy na chwile i znowu slepi.
      Ale zeby nie bylo, ze jestem jakis zły i bez powodu to chyba powod jest.
      Za kazdym razem na widok kota przypomina mi sie historia opowiedziana mi przez
      babke - w zabitej dechami wsi na kieleczczyznie kot udusil i nadzarl niemowle w
      domu dla niego przyjaznym.
      W czasie opowiesci mialem jakies 7 lat i podswiadomość zakodowała zdarzenie na
      wieki wiekow.

      Inne zwierzaki wszelkiej masci akceptuje bez zastrzezen.
      Nawiasem mowiac koty chyba wyczuwaja moja nienawiść bo omijaja mnie z daleka,
      czuja widocznie w powietrzu ta przygotowana do kopniaka noge smile




      • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 30.08.04, 01:22
        jesli słysze ich miałkot podobny do rozdzierajacego kwilenia dziecka (
        > szczegolnie w nocy )- dostaje ze złosci bialej goraczki.
        ================
        Jeśli takie sygnały dochodza do mnie, to zrywam się na ratunek tego dziecka.
        Ale cóz, odbiór sygnałów jest zalezny od programu jaki mamy w sobie
        Szczegolnie uwrazliwiony jestem na ich slepia, takie wpatrujace sie nieruchomo
        > w czlowieka , czatujace, brr..najchetniej kopnałbym takiego w zadek, ale
        wiem,
        > ze on skorniak odskoczy na chwile i znowu slepi.
        ===============================

        Ujeła mnie Twoja wrażliwość. Mam nadzieję, ze dzieci nie masz, i mieć nie
        zamierzasz. Bo mogłoby sie zdarzyć,że takie dziecko (Twoje dziecko) popatrzyło
        by na tatusia, a on mu "kopa w zadek!".(To taki twój kolokwializm) Nie, nie
        obrażam cie słowem kolokwializm
        Coz ci moge poradzić. Moze tylko jedno. Wróc do "zabitej dechami wsi na
        kieleczczyznie" Nie znam zwyczajów z tamtych stron. Ale widzisz, tutaj panuja
        inne zwyczaje. Nie bede ci tłumaczył jakie, bo ta informacja niepotrzebnie
        obciazy twoją i tak nie nachalna inteligencję. Przepraszam za formę. To jest
        Mój wątek, a panu dziekuje. Abym nie musiał powtaezać po raz wtóry Powiem to
        teraz: WON!. I prosze juz tutaj nie wracac Dobrze, proszę pana?
        Jeżeli mijasz się z prawdą - przynajmniej się jej ukłoń...
    • jowoj Re: Dlaczego - my faceci - kochamy koty??? 10.09.04, 07:05
      Z pamiętnika kota

      Pamiętnik został znaleziony w późnych godzinach popołudniowych w okolicach
      przystanku PKS Wólka Mała.

      Dzień 752
      Moi więziciele ciągle dokuczają mi jakimiś dziwnymi kołyszącymi się na sznurku
      przedmiotami. Sami rozrzutni w jedzeniu świeżego mięsa karzą mi wcinać jakieś
      suche płatki. Tylko nadzieja ucieczki trzyma mnie przy życiu a zniszczenie
      jakiegoś mebla daje mi troszeczkę satysfakcji. Możliwe że jutro zjem im
      jakiegoś kwiatka.
      Dzień 761
      Dzisiaj biegałem pod nogami moich więzicieli z myślą o ich morderstwie, I
      prawie mi sie to udało. Muszę spróbować na szczycie schodów. W celu obrzydzenia
      i zniechęcenia tych bezmoralnych oprawców, zmusiłem się raz do zwymiotowania na
      ich ulubiony fotel. Muszę spróbować to powtorzyć im na łóżko.
      Dzień 762
      Spałem cały dzień tylko po to aby drażnić tych więzicieli w późnych godzinach
      nocnych niekonczącymi się prośbami o strawę.
      Dzień 765
      Urwałem myszy głowę I przyniosłem im samo jej ciało w celu wzbudzenia strachu w
      ich sercach. Niech wiedzą do czego jestem zdolny. Oni szczebiotali tylko
      radośnie jaki to ze mnie dobry kot. HMMM. Plan zawiódł.
      Dzień 768
      W końcu zdałem sobie sprawę co z nich za sadyści. Bez żadnej podstawy wybrali
      mnie do wodnych tortur. Tym razem jednakże do tortur został włączony palący i
      pieniący środek chemiczny zwany 'szamponem'. Jaki chory umysł mógł wynaleźć
      taki płyn? Moim jedynym sposobem na zapomnienie o żalu jest kawałek kciuka
      który dalej siedzi mi między zębami.
      Dzień 771
      Odbyło się jakieś spotkanie ich wspólnikow. Zamknęli mnie samego na ten czas.
      Jednak mogłem słyszeć odgłosy i odory tych szklanych rurek, które oni
      nazywaja "piwo". Usłyszałem także, że moje zamknięcie spowodowane było moją
      siłą "uczulenia". Muszę się dowiedzieć, co to takiego i jak to użyć na swoją
      korzyść.
      Dzień 774
      Jestem przekonany, że inni uwięzieni są ich oddanymi służącymi a może nawet
      kapusiami. Pies jest rutynowo wypuszczany na dwór, a jak wraca to wygląda na
      więcej niż uradowanego. On musi byc stuknięty. Natomiast ptak na pewno jest
      donosicielem. Opanował ich straszny język do perfekcji (podobny do mowy kretów)
      i gada z nimi nieustannie. Jestem pewny że zdaje on raport z każdego mojego
      kroku. Ponieważ jest on umieszczony w metalowym pomieszczeniu, jego
      bezpieczeństwo jest zapewnione. Poczekamy, zobaczymy - to tylko sprawa czasu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka