Się porobiło.

04.09.04, 00:43
Nie lubię zakładac osobistych wątkow, bo po jednym takim zamilkłam na
długo.Ale jako "baba" wytrzymać nie mogę.Mialam rok okropnie "pokręcony"( a
on sie jeszcze nie skończył).Praktycznie straciłam pracę. Bo
mi "zamkli".Dostałam pół etatu, a reszte sobie muszę "dorobić". Jestem
sfrustrowana jak diabli,ale muszę sie trzymać, bo moim rodzicom chyba by sie
świat zawalił,jakby wiedzieli cała prawdę.Do tego wszystkiego corka wychodzi
za mąż i robi mnie teściową.Chyba jakaś dziwna jestem,ale chyba za mało sie
tym przejmuję i załatwianie wszystkiego jakoś ospale mi idzie (załatwiamy my
bo slub w Warszawie,a młodzi mieszkają daleko). I bez żadnej pompy.Rodzice
moi cali w "skrętach", a ja spokojna-jak wyjdzie,tak wyjdzie.
Musze jeszcze trochę "podrasować" mieszkanie, a ja miałam do tego zawsze
stosunek trochę "zwisowy".No i jak tu nie zgłupieć?
    • ada296 Re: Się porobiło. 04.09.04, 00:52
      miałam kijowy rok
      wszystko było nie tak jak bym chciała
      ale gdy się skończył wszystko wróciło do właściwych proporcji
      a do końca roku niewiele czasu zostało
      wierzę w to, że od 1 stycznia jak ręką u Ciebie odjął
      będzie nowe i lepsze
      i życzę Ci tego z całego serca smile
      • monia.i Re: Się porobiło. 04.09.04, 01:01
        No właśnie...skończy się ten rok, zacznie następny...i nie wiem - chcesz, żeby
        Ci życzyć takiej miłej, leniwej monotonii?smile Takiej, żeby się za wiele nie
        działo, a jeśli już - to niech się dzieje jak najzwyczajniej w świecie?smile
        Miałam taki rok - w niezbyt odległej przeszłości - kiedy bałam się każdego
        następnego miesiąca...bo działy sie tylko rzeczy złe, smutne lub po prostu
        ciężkie...I tęskniłam do jakiejś takiej...zwyczajności - bez wstrząsów i
        żadnych atrakcji...
    • jutka1 Re: Się porobiło. 04.09.04, 01:07
      Rok mialam mieszany.. Sporo dobrego.. sporo zlego.. zlamane serce..
      podzwigniecie sie z tego.. przyjaznie, plany na przyszlosc tylko dla mnie, no,
      moze z miejscem dla kogos jeszcze, plany przeprowadzki.
      W Sylwestra mialam inny obraz roku przede mna, ale niczego nie zaluje
    • sorta Re: Się porobiło. 04.09.04, 01:09
      olga55 napisał(a):
      >a ja spokojna-jak wyjdzie,tak wyjdzie.<

      I bardzo dobrze Olga smile) tak trzymaj.
      Chcialabym tak umiec, kurcze smile

      Tylko optymizmu szczypte dołoz ,
      tak na wszelki wypadek.
    • wywrot53 Re: Się porobiło. 04.09.04, 01:19
      KaZdemu zdarzaja się lata tłuste i chude.
      U mnie ten rok zapowiada sie pół na pół
      Od czerwca własciwie wszystko idzie pod górke
      Ale wyjdę na prostą, zeby wszystkie moce były przeciwkosmile))

      Olgo zacisnij piąstki i przyj do przodu pomimo smile))
      Daj namiar na datę i miejsce smile)
      Z checia zobacze Twoją Córę szczęsliwą smile))
    • olga55 Re: Się porobiło. 04.09.04, 01:27
      Optymizm to moja specjalność.
      Trochę mnie dołuje sprawa pracy- w jednej firmie 20 lat i plusk.Mam duże
      oparcie w mężu ,no i w koleżankach w nowej/starej pracy.Dla wyjaśnienia-nowa
      powstała częściowo ze starej.
      Ze ślubu córki sie cieszę,tylko jak się to mówi "cały Lwów na mój głów".
      • antyproton Re: Się porobiło. 04.09.04, 10:09
        Praca na pol etatu = okazja na doksztalcanie .
        Najlepszy moment zeby zainwestowac w siebie.
        Zawsze procentuje.

        W tym roku zamknalem dzialalnosc mojej firmy.
        Wspolnik sie wycofal , jestem za uczciwy zebym mogl to sam ciagnac.
        Byc moze za 5-10 lat zmienisz obecne , negatywne zdanie o zmianie pracy.
        Zycze Ci tego , zeby ta sytuacja byla dla Ciebie bodzcem .
        • mammaja Re: Się porobiło. 04.09.04, 15:11
          Olgo,tez uwazam ,ze cala sila w tym,ze nie popadasz w stany
          goraczkowe.Slub,wesele - bedzie jakie bedzie - nie musisz przeciez szpanowac!
          Praca - dobrze ,ze masz te pol etatu,a nie nic! Nie tracisz ciaglosci a
          napewno wykorzystasz ten czas.Gdyby nie byl to truizm - napisalabym - zycie
          jest pelne niespodzianek.A jak poznalismy troche twoj sposob zycia - to
          porazisz sobie spokojnie.A wyrazami sympatii. Mm
    • olga55 Re: Się porobiło. 04.09.04, 17:36
      Otóz, czas na dokształcanie trwa.Aby dostać tę pracę musialam podjąć studia
      podyplomowe-jestem w trakcie.Nie muszę pisać, że one kosztują.
      (czas,pieniądze).Moje zarobki w budżecie rodziny stanowią dość istotną
      część.Ale jak napisałam-będę dorabiać-już mam drugą pracę,ale,oczywiście to
      wiąże sie z jeżdżeniem z miejsca na miejsce.Dzięki za słowa otuchy.oczywiście
      dam znać jak sobie radzę z nową rzeczywistością.
    • aleznumer Re: Się porobiło. 05.09.04, 13:01
      Oj Olga, Olga smile
      Ty bys miala sobie nie poradzić ?
      Nawet mnie probowalas osiodlac a to trudne wyzwanie smile
      Powodzenia.
    • ewapf Re: Się porobiło. 07.09.04, 20:26
      A ja po raz pierwszy u Was w "gościach". Jest mi tak smutno od bardzo dawna... W
      czerwcu umarla moja Mama. Mialam tylko "Ją", Tata moj zmarł nagle prawie 18 lat
      temu. Co ja mowie: przeciez jeszcze maz i syn... Tez moi przyjaciele... Wlasnie
      wrocilam "od" Mamy. Próbuje porzadkować Jej rzeczy. I wiecie co znalazłam? Dwa
      listy, oba pisane do Taty: jeden po urodzeniu mnie, drugi -mojego brata. Dwa
      pożółkłe juz listy.... Oba takie "szczesliwe"... Jak tu nie płakać...
      Wiecie, co jest najgorsze? Pogodzenie się, ze umarła piekna, elegancka, pełna
      szyku kobieta. Zawsze nienaganna... A pzred śmiercią, podczes strzsznej choroby-
      bezbronna, zagubiona, zależna od innych, chociaż cale życie "siłaczka". Wydawała
      się niepokonana...Takie kobiety przecież nie umierają...
      Właściwie "umierałyśmy" obie, całe 2 miesiące, nie licząc koszmarnego leczenia,
      trwajacego 1,5 roku. Ja już nie dawałam rady, Mama była dzielniejsza.
      Wróciłam teraz do domu, nalalam kieliszek wina... Nawet moja bokserka, wchodząc
      do Mamy mieszkania 'kręci ogonkiem przyjaznie. Nie dało się Jej nie kochać,
      podziwiać, ubostwiać. Tak, jak to robił moj Tata.
      To była dama. Ja nie dorastam do pięt
      • marialudwika Re: Się porobiło. 07.09.04, 20:35
        Nie umiem Ciebie pocieszycsad,ale rozumiem Twoj bol!Gdy mysle o mojej Mamie zal
        sciska mi serce,ale nadal czuje Jej obecnosc a nasza silna wiez trwa...
        ml
        • ewapf Re: Się porobiło. 07.09.04, 20:40
          Dziekuję kochana, pewnie w ogóle nie da się pocieszyc. podobno czas ma zrobic
          swoje.. Tylko, ze na ten czas skladaja sie sekundy, minuty, godziny, miesiace...
          i spróbuj tu jakos życ...
          Pomysleć, ze inni (inne) robią dramat z powodu kilku zmarszczek...Tak , jakby
          szpitale byly puste. Tyle, ze ktos w nich jednakowoż lezy...
        • mammaja Re: Się porobiło. 07.09.04, 20:43
          Nic sie nie poradzi na ten smutek.Przez wiele lat po odejsciu mojej mamy wcale
          mi nie bylo lzej,tesknota sie wzmagala.Teraz juz sie pogodzilam, ale zawsze jak
          sie cos wydarza to nagla mysl - trzeba zadzwonic do mamy. Tyle,ze bardzo
          cierpiala i znalazla spokoj.A tesknia ci co zostali.Moja mama tez byla dama -
          ale dala mi wiele i ciagle siegam do tej skarbnicy jej doswiadczenia,ktore z
          latami coraz lepiej rozumiem.Czas lagodzi - kolejny truizm, ale prawda.
      • warum Re: Się porobiło. 07.09.04, 20:39
        Witaj na forum 40+. Utrata bliskich, nawet jak jest spodziewana / np. z powodu
        choroby /zawsze jest szokiem. Kazdy przezywa na swoj sposob to,ze cos sie
        skonczylo. Jesli czujesz potrzebe pisania jaka byla Twoja mama - to pisz,
        sprawisz ulge swoim emocjom, a my poznamy kolejnego czlowieka, ktory sie dla
        kogos liczyl. Tylko moze zaloz oddzielny watek?
        • ewapf Re: Się porobiło. 07.09.04, 20:51
          Dzięki i Tobie Warum. Smierci nigdy sie czlowiek nie spodziewa, bo nie ma
          takiego wieku, kiedy mozna powiedziec " juz czas'. Historia podobno lubi sie
          powtatzac: moja Babcia ze strony Taty przyzyla Go o ponad rok, a Babcia ze
          strony Mamy dobiega 94 roku zycia...
          Watku chyba nie będę tworzyć...Musiałby być o Absolucie. Miło mi z kims
          pogadac... Szczegolnie wtedy, kiedy jest tak smutno.
          Widzisz, nigdy nie bylam niefrasobliwa osóbką; raczej typem "mątwy
          egzystencjalnej". Stąd refleksyjnośc w dwojnasób... Dobrze, ze jestescie moje
          rówieśnice...
          • marialudwika Re: Się porobiło. 07.09.04, 20:55
            Trzymaj sie Ewo i pisz do nas ,jesli tylko odczuwasz tego potrzebe!Wiem,z
            doswiadczenia,ze to pomaga,choc troche.Cieplo pozdrawiam
            ml
            • ewapf Re: Się porobiło. 07.09.04, 21:00
              Dziekuję Wam wszystkim raz jeszcze. Powiem Wam jeszcze jedno. Tu przepraszam za
              słowo: o d.. rozbic wszelkie doktoraty... Głupia byłam i tką pozostałam...
              Pamietam, ze kiedys czytalam wywiad ze Stanisławem Dygatem. Mowil tak: "wszyscy
              mi mowia, ze jak bedziesz mial Stachu 50 lat to zrozumiesz. Mam 50 i g... widzę"
              Podobnie jest i ze mną. Pozdrawiam Was serdecznie.
      • ewelina10 Re: Się porobiło. 07.09.04, 20:59
        Ten smutek zawsze pozostanie, chociaż po jakimś czasie mniej boli.
        Mój ojciec umarł 5 lat temu, ale wciąż odczuwam jego brak. Sama świadomość, że
        kiedyś przecież musiało to nastąpić wcale mi nie pomaga.
        Mam to szczęście, że pozostała mi jeszcze moja mama. Jest już w takim wieku, że
        każda jej dolegliwość wprowadza mnie w niepokój.
        Witaj moja imienniczko. Miło, że nas odnalazłaś w tym gąszczu wirtualnym.
    • niebieskie_lato Re: Się porobiło. 07.09.04, 22:03
      ehh, dopiero początki jesieni. Tyle złego od maja do dzisiaj, że, jak dla mnie,
      mógłby się już zakończyć. Wystarczy za całe 12 miesięcy. A od stycznia, nie już
      od jutra - nigdy więcej tych samych błędówsmile
      • lablafox Re: Się porobiło. 08.09.04, 20:18
        To chyba wszystko dlatego ,ze rok "przestępczy" jak mówią niektóre dzieci.
        Kolega, prowadzący dom taki jak myśmy mieli, wczoraj interweniując podczas
        ataku szału chorego psychicznie wychowanka ,dostał wylewu, jest z nim kiepsko.
        Boję się .
Pełna wersja