Bodajbyś cudze dzieci uczył(a) .....

15.09.04, 09:58
Faktycznie przekleństwo. Nie żebym chciała z pracy zrezygnować, co to to
nie ... siedzę sprawdzam prace ... studenci ... heh .. nóż się otwiera w
kieszeni. Jak to było? Takie będą Rzeczypospolite jakie jej młodzieży
chowanie ... Jeśli chowanie przyjmiemy za równe kształceniu, to marne będą.
oj marne ! Czasy takie nastały czy jak? Niby wykształcenie liczyć się
zaczyna! chyba tylko papier, bo do wiedzy to jakoś pedu nie widzę ... Co
prawda tata kiedys żartem mawiał, że "nie ma pędu bez popędu" (tak naprawdę
to w fizyce jest dokładnie odwrotnie), więc chyba trzeba ich popędzić ...
Sorry za te prywate ... ot takie dywagacje ... sad
    • mammaja Re: Bodajbyś cudze dzieci uczył(a) ..... 15.09.04, 11:20
      Mysle, ze to jest przyczynek do ciekawego tematu.Rozmawialam niedawno z
      nauczycielka z malego miasteczka, ktora wlasnie skarzyla sie na zupelny brak
      zainteresowania nauka u mlodziezy. Nie chodzi tu o wybitnie zdolnych, ale
      wlasnie o przecietnych.Polonistka z zamilowania, uczaca wiele lat, nie moze
      zrozumiec tej obojetnosci na literature jaka obserwuje od jakiegos czasu.A ja
      pamietam z dziecinstwa jak moja mama pomagala mlodziezy ze wsi przebic sie
      przez Liceum Ekonomiczne, ktore dla wielu dziewczat bylo szansa na "lepsze
      jutro" i jaki byl zapal do wiedzy.Czy ten brak konkretnej wizji przyczynia sie
      do niecheci do nauki? Mysle, ze nie tylko. Ze to jest inne zjawisko.Co sadzicie?
      • axsa Re: Bodajbyś cudze dzieci uczył(a) ..... 15.09.04, 11:59
        Przez kilka lat uczyłam,
        ale nic z tego nie wynika
        dla wyjaśnienia problemów zarysowanych w temacie.
        Problemów bardzo złożonych.
        Jednym z nich jest
        brak rodzinnych pozytywnych wzorców.
        Inny to tak łatwy sposób
        realizacji zachcianek
        przez wielu młodych ludzi,
        że nie widzą sensu "zamęczania się"
        skoro i tak miogą mieć to co chcą.
        A że mieć i być zrosło im się
        w mieć to być,
        więc taka postawa ...
        • warum Re: Bodajbyś cudze dzieci uczył(a) ..... 15.09.04, 17:14
          "Jednym z nich jest
          brak rodzinnych pozytywnych wzorców"..
          To jakie szkola ma zadanie ?
          Przeciez jesli dzieko ma w domu " dobre wzorce" to nawet jak bedzie totalnym
          beztalenciem rodzice mu jakos pomoga: odrabiajac wspolnie lekcje, oplacajac
          korepetycje, tlumaczac az zrozumie, posylajac do przyjazniejszych szkol dla
          dziecka,zeby nie zginelo w tlumie z tymi swoimi problemami.
          Czy szkola ma opierac sie na podstawach wyniesionych z domu? Jesli tak,to nie
          daje sie zadnych szans dzieciom z "orszych domow" gdzie nie kazdy ma studia,
          nie akzdego stac na korki, nie akzdy oplaci dodatkowe lekcje.
          • axsa Re: Bodajbyś cudze dzieci uczył(a) ..... 15.09.04, 21:31
            Pytanie było o to,
            dlaczego młodzi ludzie nie garną sie do wiedzy.
            Odpowiedziałam bardzo szczątkowo,
            bo nikt nie potrzebuje chyba całego wywodu.

            Tak, szkoła musi brać pod uwagę
            z jakiego domu dziecko się wywodzi,
            właśnie po to, żeby to słabsze
            nie zatraciło się w tłumie,
            żeby jego talent nie zmarniał.

            Zreszta w chęci
            do zdobywania wiedzy
            jakies szcególne
            talenty maja niewielkie znaczenie.
Pełna wersja