Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 250 ! - grudniowe :)

01.12.16, 00:52
Troszkę się zajęłam imieninami moich Andrzejów, ale juz biegnę otworzyć dzisiejki o pięknej liczbie "250" ! Nadszedł grudzień, czas świąt i prezentów, spotkań i innych atrakcji.
Mam nadzieję, że będzie dużo ciekawych refleksji i opisów smile
Obserwuj wątek
    • zbyfauch Re: Dzisiejki 250 ! - grudniowe :) 01.12.16, 07:57
      U mnie grudzień zaczął zimową przerwę na dojazdy rowerowe do pracy. Znowu codziennie te same ryje, ta "walka" o nieliczne miejsca siedzące, plus oczywiście niepewność, czy bydlę przyjedzie na czas, czy znowu zamarznie zwrotnica i posuje się sygnalizacja, i jak przyjedzie to nawalony, jak 115. Ech ...
    • kan_z_oz Re: Dzisiejki 250 ! - grudniowe :) 01.12.16, 08:12
      Tez mam nadzieje na sporo zdjec, opisow oraz wpisow. Kazdy jest zajety i kazdy nie ma czasu.
      Zazwyczaj ubieram choinke oraz przystrajam krzaki na zewnatrz lampkami na poczatku grudnia.
      W tym roku nie jestem pewna. Mam gniazdo na przeciwko okna gabinetu, przemilego honeyeatera. Nie chce go wiec nagle oswietlic bo nie jestem pewna czy gniazdo juz opustoszalo.

      Grudzien jest dla mnie osobiscie miesiacem, gdzie staram sie wyluzowac w imie celow wyzszych, czyli ogolnego wpasowania sie w Swieta Bozegonarodzenia. Bez wzgledu oczywiscie, ze te swieta nie reprezentuja chrzescijanstwa, bo zostaly ustalone przez Sobor i Konstantyna na okazje czczenia bogow slonca rodem ze starozytnego Egiptu.

      Jakos mi to wszystko nie przeszkadza i ogolnie widze jako okres 'milosci i empatii'. Okres wychodzenia z ludzi wszystkiego najlepszego...
      Tez wiec bede czekala na wpisy...haha
      • alfredka1 Re: A na świecie ... 01.12.16, 20:51
        Bardzo rzadko czytam komentarze ...
        są takie , jakby piszący to nie ludzie , a wygłodniałe zwierzęta wypuszczone na żer.
        szkoda naszego zdrowia ,przecież samo czytanie to już stres sad
        • zbyfauch Re: A na świecie ... 02.12.16, 07:32
          alfredka1 napisała:

          > Bardzo rzadko czytam komentarze ...

          Prawdopodobnie nie otworzyłaś linki. A w tym wypadku chodzi o Wielkiego Człowieka, wynalazcę wacianej bułki z podwójnym kotletem.
            • zbyfauch Re: A na świecie ... 02.12.16, 17:47
              alfredka1 napisała:

              > otworzyłam ale komentarzy wrednych nie zoczyłam.
              > Czy TEN przystojny długowłosy młodzieniec to TY ??

              Owłosienie jeszcze posiadam, aczkolwiek średnio imponujące, rzekłbym bardziej, budzące refleksje nad upływem czasu, tudzież młodzieńcem już od dłuższego czasu nie jestem, dwie piątki w tym miesiącu strzelą.

              I idę tam zobaczyć, o jakimż Ty młodzieńcu prawisz.
              Bo nie pomnę.
            • mammaja Re: A na świecie ... 02.12.16, 17:23
              Wynalazca Big Maca żył 98 lat, pewno sam nie żywił się w fast foodach.
              Dzisiaj zastałam świat zasypany na biało - ale mokry ten śnieg i ciężki. Tyle, że dekoracyjny.
              Piątek popołudniu to najmilszy czas w tygodniu. Już można się nie spieszyć, chociaż zawsze jest do czego. Lubię okres przed świąteczny, kolorowe światełka dodają uroku ciemnym dniom. Znalazłam niedrogi sklep z mnóstwem przedmiocików na prezenty. Na razie kupiłam dla malej Klary sukienkę szyfonową na halkach z błyszczącym gorsecikiem - będzie idealna na zabawy w przedszkolu. Błękitna. Klara będzie wyglądać jak Elza z Krainy Lodu. Na więcej nie miałam czasu, ale pójdę tam po urocze kubki w "sweterkach" w norweskie wzory - doskonałe na zimowa herbatkę.
              Koty zniesmaczone śniegiem, wracają ze spaceru szybciutko i z mokrymi brzuszkami. Idę rozpalić w kominku, bo nazbierało się pełno papierzysk do spalenia, a przy okazji ogrzeję sobie duszę widokiem ognia smile
              • kan_z_oz Re: A na świecie ... 03.12.16, 01:34
                Zastanawiam sie dlaczego akurat tworca 'big maka' nalezy do wielkich.
                Zlosliwie to nalezaloby powiedziec - bo dosyc wieki z niego byl chlop, rozmiarowo.
                Ciekawe tez czy tworca tejze 'kanapki' byl tez autorem lancucha MacDonalada i pewnego rodzaju modelu biznesowego, szczycacego sie;
                1. niewolnictwem dzieci, polegajacym na zatrudnianiu 14-15 latkow placac im najnizsze mozliwe stawki godzinne lub ponizej - wiadomo dzieci -nie beda narzekac...haha
                na brak placenia nadgodzin, warunki pracy, ktore naruszaja zasady zatrudnienia w tym takze zatrudnienia mlodocianych.

                2. Sam mak moze w lodowce posiedziec podobno 2 lata i wciaz wygladac jakby sie do takowej dostal przed godzina. Ktos chyba nawet badal, czy to wciaz jeszcze jedzenie? wyszlo, ze nie ale jakims cudem nikt tego jeszcze nie zabronil sprzedawac. Do tego ma srodki, ktore pobudzaja kubki smakowe, wiec czlek sie uzaleznia i zre to nawet gdy mu nie smakuje - w ramach uzaleznienia...haha

                3. wspaniale akcje marketingowe, ktore glownie kierowane sa w 4-5 latki. Sprzedawanie zabawek w zestawach, reklamy leca w przerwach misia z okienka czy ulicy sezamkowej.
                Taki otumaniony dzieciak pozniej lezy na podlodze i wyje godzinami, ze Jasio dostal a on nie nie moze, bo rodzice go juz nie kochaja.

                Ogolnie zawod pimpa i dilera narkotykow wychodza jako dosyc przyjrzyste i tym samym moim zdaniem uczciwsze. Mozna dziecku wytlumaczyc, ze obydwa niezdrowe...z makiem, nie mozna bo kazdy je. A jak kazdy konsumuje, konsumowal w przeszlosci lub bedzie w przyszlosci, to dlaczego akurat jedna osoba nie powinna???(doswiadczenia Kanowej z wlasnym synem, sprzed lat wielu)

                Alfredko - tez nie znalazlam zlosliwych komentarzy w linku ale mam nadzieje, ze moj wpis wyzej uzupelnil...brak...haha
                • kan_z_oz W gazecie 03.12.16, 04:18
                  Artykul z nauk przedmalzenskich...
                  Musze stwierdzic, ze wam zazdroszcze. Moje gazety sa do kitu. Sama polityka, ekonomia oraz tragiczne wypadki. Nudne to i powtarzalne.

                  Pochlonelam wiec artykul duszkiem. Jakos temat sie kreci w domu, bo Pan maz obecnie sprzedaje pigulki antykoncepcyjne...haha
                  No wiec, linku nie bede zamieszczac, bo wisi na pierwszej stronie GW.

                  Okazuje sie, ze od lat robie ten sam blad. Wstaje rano i pierwsza rzecz jaka mierze jest ilosc kawy, zeby zbudowac odpowiednie cisnienie w maszynie. Powinnam wedle arytykulu zaczac od mierzenia temperatury - i tutaj jestem nieco skonfudowana instrukcja - albo w pochwie, albo w odbycie, albo w ustach. Czy to znaczy, ze kazdego dnia gdzie indziej? no i jesli tak, to czy nalezy tym samym termometrem...czy tez to wybor...do cholery jasnej kto wybiera odbyt???

                  Pan maz zaczyna dzien medytacja - blad znowu - powninien badac lepkosc sluzu macicy...haha

                  Bardzo mnie to wszystko zainteresowalo i sie tylko zastanawiam, ok moge o stalej godzinie ale zdecydowanie chlop nie chce zaprzestac medytowania, ja picia kawy.
                  Czy moge w zamian nieco pozniej? Na ten przyklad regularnie o 8:30 w samochodzie, co wiadomo jest strata czasu, bo sie jedzie i stoi, wiec mozna ten czas lepiej zagospodarowac...haha
                  W ramach na ten przyklad dojazdow do pracy srodkami miejskiej komunikacji...zamiast Zbychu siedziec i patrzec na nieprzychylne 'mordki', dokonywac pomiarow na wspol-pasazerkach. Juz widze jak bardzo by to wszystkich zblizylo ludzi w takim autobusie 115...haha
                  • zbyfauch Re: W gazecie 03.12.16, 11:51
                    kan_z_oz napisała:

                    > W ramach na ten przyklad dojazdow do pracy srodkami miejskiej komunikacji...zam
                    > iast Zbychu siedziec i patrzec na nieprzychylne 'mordki', dokonywac pomiarow na
                    > wspol-pasazerkach. Juz widze jak bardzo by to wszystkich zblizylo ludzi w taki
                    > m autobusie 115...haha

                    Ja te facjaty konotuję na peronie. We wnętrzu zagłębiam się w kindelku.
                    P.S.
                    Pochodzisz z Gdańska?
                  • kan_z_oz Re: Jeśli to nie jest złośliwy komentarz ...? :) 03.12.16, 10:01
                    Moj wpis byl duzo bardziej zlosliwy niz ten zamieszczony. Wciaz, facio odszedl wiec trudno mu zyczyc inaczej niz tylko dobrze. Schede jaka zostawil - beda walaczyc ludzie aby sie wykaraskac.
                    Sarkazm, tylko tyle w tych komentarzach.

                    Odplywam, bo nadchodzi jakis super sztorm. Widze z okna cale wybrzeze w ciemnosciach, co oznacza brak pradu. Widze tez ciezkie i granatowe chmury nadciagajace z poludnia nad moja chalupe. Zmienia mi to nagle ustawienie, na rzeczy. Mam nadzieje, ze mnie nie zorze ta pogodowa anlomalia.
                    • zbyfauch Re: Jeśli to nie jest złośliwy komentarz ...? :) 03.12.16, 11:49
                      kan_z_oz napisała:

                      > Moj wpis byl duzo bardziej zlosliwy niz ten zamieszczony.

                      Bynajmniej, Twój wpis był prawie płomienną skargą. A wspomniany przez Ciebie sarkazm jest właśnie szlachetną odmianą złośliwości.

                      > Odplywam, bo nadchodzi jakis super sztorm. Widze z okna cale wybrzeze w ciemnos
                      > ciach, co oznacza brak pradu. Widze tez ciezkie i granatowe chmury nadciagajace
                      > z poludnia nad moja chalupe. Zmienia mi to nagle ustawienie, na rzeczy. Mam na
                      > dzieje, ze mnie nie zorze ta pogodowa anlomalia.

                      Masz jakąś żywą łebkamerkę w okolicy?
      • mammaja Re: I heard a sheep with a spanish accent 04.12.16, 00:37
        No proszę, mamy wreszcie na forum dobranockę smile
        Wracając do tematu maka - nigdy nie lubiłam, parę razy w zyciu zdarzyło mi sie zjeść w chwili dużego głodu, ale nie rozumiem czemu to taki przysmak. Nie groziło mi więc uzależnienie. W miarę rozrostu miasta mam już w okolicy dwa Mac Donaldy, mijam je raczej bez żalu. Juz wolę pizze, mamy tu znako,itą pizzerie, mozna jadąc "z miasta" zatelefonować i zamówić - a po drodze odebrać. A już najbardziej rozszaleli się rozmaici producenci pierogów - najdziwniejsze rodzaje, ale to moja ulubiona forma obiadu, kiedy nie mam ochoty lub czasu gotować. A tymczasem pojawiła się gra dla całych rodzin, w której dostaje się kartki żywnościowe jak w stanie wojennym i trzeba je wykupić - rzecz w tym, że w różnych sklepach są rożna produkty i należy biegać ( pionkiem ) od sklepu do sklepu, żeby "dostać" wszystko. Pomysł dla mojego pokolenia całkiem absurdalny, ale może młodszych to bawi !
        No to dobranoc !
        • fedorczyk4 Re: I heard a sheep with a spanish accent 04.12.16, 01:30
          Cześć Wam, ja tu pukam w sprawie maca wink
          Jak w 1983 wylądowałam we Francji to Macdol na Av. Champs Elyses był dla mnie największą przyjemnością na którą mogliśmy sobie z dzieckiem tylko raz na jakiś czas pozwolić. Był dla mnie synonimem "zachodu" i dobrobytu w życiu codziennym. Synonimem tego wszystkiego czego mi najbardziej brakowało. Dlatego zachowuję go we wdzięcznej pamięci, ale omijam szerokim łukiem smile
          • kan_z_oz Re: I heard a sheep with a spanish accent 04.12.16, 05:46
            O Fedorczyk sie ukazala...hurra.
            Fedo w 1983 roku to parowka zdobyta i wystana w kolejce byla najwiekszym rarytasem na swiecie (pomimo wiedzy, ze miesa w niej nie bylo az tak wiele)...wraz z rolka papieru toaletowego, tabliczka czekolady. Mac bylby tez dla mnie przysmakiem nie mowiac juz o Paryzu...
              • mammaja Re: I heard a sheep with a spanish accent 05.12.16, 01:09
                Kochana Fedorczyk, jak miło Ciebie tu czytać ! Moje wnuki za przysmak uważają frytki Mac D. Kiedyś zrobiłam takie cienki i byli zachwyceni powtarzając właśnie :"jak z Mac Donalda !" A dzisiaj mieli być na obiedzie i spóźnili sie 1,5 godz. Wkurzyłam się już po godzinie i obiad był spakowany do koszyka "na wynos". Powiedziałam, że dziadek złe się czuje, a ja jeszcze muszę wyjść. Ciekawe czy zrozumieli
                cokolwiek, bo dla nich to normalka - powiedzieć że będą o 14. a przyjechać p 15.30 bez jakiegoś specjalnego powodu. O tempora o mores !
          • zbyfauch Re: I heard a sheep with a spanish accent 05.12.16, 18:26
            fedorczyk4 napisała:


            > Jak w 1983 wylądowałam we Francji to Macdol na Av. Champs Elyses był dla mnie n
            > ajwiększą przyjemnością (...)

            Byłem raz w Paryżu, ponad dwadieścia lat temu, tak zupełnie na wariata. Wyjechaliśmy samochodem z Niemiec rano w wróciliśmy w nocy. I też zjedliśmy hamburgera na jakiejś tam rułe de szązepigal. Forsy było szkoda. smile
            • mammaja Re: I heard a sheep with a spanish accent 05.12.16, 23:58
              Sprawa lotu naszego rządu z Londynu stanowi kolejny dowod, że kiedyś znowu ktoś spadnie. Czego oczywiście nie nikomu nie życzę.
              W Paryzu, gdzie byłam parokrotnie a raz nawet na dłużej w skali turystycznej, bo ok. 2 miesiące, zywiłam się jednak bagietkami, jako uboga stypendystka. Za to u przyjaciół i przy okazjach rozmaitych zaproszeń odbijalam to sobie. I bardzo podobały mi sie jajka na twardo stojące na bufecie każdej kafejki czy bistra. Nie wiem czy nadal tak jest smile Tudzież viandox czyli modny wtedy rosołek typu gorący kubek.
              Kicia już mnie wypatrzyła i układa sie teraz na moich rękach, między mną a klawiaturą, pedałując zawzięcie i mrucząc. I jak tu pisać ?

      • kan_z_oz Re: Wiza birmańska przyszła 07.12.16, 11:37
        Wiza do Birmy brzmi ciekawie. Mnie obchodzi, ze Ciebie cieszy, bo dlaczego mialaby mnie interesowac sama wiza?
        Odpowiadajac na pytanie gdzies zadane; jestem z Radomia, z ktorego wybylam tuz po maturze (84) i do ktorego nigdy juz nie wrocilam.

        Poludniowo-wschodnie czesci mojego stanu sa wciaz 'jonizowane'... Ostatniej nocy odbyly sie tam fajerwerki od 2-3 nad ranem. Piorunobicie nocne, nie dajace nikomu spac z powodu halsu i swiatla.
        U mnie jest cieplo. Przelewa sie ale bardzo przyjemnie. O 4:30 wszystkie ptaki sie juz budza i my z nimi. Nie da rady spac w tym ptasim raju. Jest znacznie glosniej niz z piorunami ale i tak dosypiam regularnie do 6-tej. Pozniej sie nie da...ha

        Wciaz jakos zanosze w miare dobrze prace fizyczna w wysokich temperaturach. Waze zdecydowanie mniej pod koniec dnia, ale puls staly 65/min), oddech tez(4/min).
        Czego zycze wszystkim.
        • zbyfauch Re: Wiza birmańska przyszła 07.12.16, 13:44
          kan_z_oz napisała:
          > oddech tez(4/min)

          Wydawało mi się, że cztery oddechy na minutę to chyba w stanie hibernacji ale jak spróbowałem świadomie to może "styknąć".
          Tylko jakoś nie wyobrażam sobie "samoliczenia" oddechów. I niekoniecznie dlatego, że w konfrontacji z arytmetyką mój mózg się wyłącza. Naszasz jakąś dygitalną specopaskę na biuście, może cyberstanik z licznikiem?
            • skynews Re: Wiza birmańska przyszła 07.12.16, 23:56

              "cztery oddechy na minutę" - też się zastanawiam i sprawdzam:
              wynik przy_ nic_nie_robieniu i normalnym niepełnym oddechu to 8...9/min.
              Jak pełny oddech to wystarczy 1/min.
              Intensywny bieg przez minutę, tylko minutę to również 8...9/.
              Puls tyle samo co u Kanowej, w czasie krótkiego wysiłku nie przyśpieszył...
              musi Kanowa mieć wielkie płuca, jest szczupła, wysportowana i ma czym oddychać...
              • kan_z_oz Re: Wiza birmańska przyszła 08.12.16, 11:17
                Promuje medytacje w oparciu o oddech na roznych Forach od lat ponad 10-ciu.
                Oddech 4/60 jest normalnym zjawiskiem wsrod ludzi praktykujacych regularnie medytacje transcendentalna.
                Odedech 2/60 w fazie wstepnej takiej srednio-zaawansowanej medytacji tez jest normlny, w zaawansowanej 1/60 i ponizej tez zupelnie normalny.

                Co tu duzo mowiec, zachodnia cywilizacja musi zaczac od podstaw - nauczyc sie znowu jak oddychac prawidlowo, czyli przeponowo.
                Jest dla wszystkich, niemniej zajmuje jakies 12 miesiecy regularnego praktykowania aby przetrenowac.

                Pluca mam chyba bardzo normlane. Dosyc przecietny styl zycia i zupelnie oddalony od biegnia maratonow. Poza tym, lubie dobry trunek i inne radosci zycia.
                • kan_z_oz Re: Wiza birmańska przyszła 08.12.16, 12:47
                  Do tego wszystkiego mozemy z mezem sobie poimprezowac i wciaz wstac o 6-tej rano, bedac w stanie bardzo dobrym. Cos czego nigdy w zyciu nie bylo mi dane doswiadczyc. Kazda ilosc nieprzespanej nocy, naduzytego trunku lub innej ekstrawagancji odbijala sie u mnie ciezkim cierpnieniem...haha

                  Mnie wiec cieszy taka druga mlodosc dana nam po 40+, gdzie wszystko gra, funkcjonuje niczym w wieku 20+. Wszystko dzieki medytacji.
                  Dziele sie wiec tylko, bo pewnie tez nikogo nie obchodzi.
                  • zbyfauch Wiedziałem, którą strunę trącam 08.12.16, 13:09
                    nawiązując do liczenia oddechów. smile

                    kan_z_oz napisała:
                    > Dziele sie wiec tylko, bo pewnie tez nikogo nie obchodzi.


                    Dopóki Twoje medytacyjne wrzutki nie zamienią się w upierdliwą misję, na pewno nikogo nie odrzucą, a może nawet i poszerzą nieco perspektywę "oglądu" otaczającego świata. smile
                  • skynews Re: 09.12.16, 00:23

                    Kanie,
                    a do czego mają być dobre medytacje w oparciu o oddech czy w ogóle medytacje ?

                    "Odedech 2/60 w fazie wstepnej takiej srednio-zaawansowanej medytacji tez jest normlny, w zaawansowanej 1/60 i ponizej tez zupelnie normalny."

                    Jaki jest cel takiego zwalniania oddechu ?
                    Rozumiem że przez określone ćwiczenia możemy tak zwolnić nasze procesy życiowe aby zużywać jak najmniej tlenu (np. w sytuacji nadzwyczajnej zagrażającej życiu) ale normalnie wszystkie nasze komórki bez tlenu umierają - najbardziej tragicznie jest to dla mózgu.
                    Czy takie zwalnianie oddechu nie powoduje w konsekwencji niedotlenienia ze wszystkimi możliwymi
                    skutkami ?
                    Normalnie człowiek korzysta z 1/3 pojemności swoich płuc. Jeżeli mamy zbyt mało ruchu to płuca systematycznie się zmniejszają i nie jest o żadna choroba.
                    Skutek: trzy kroki po schodach i zadyszka albo/lub np. chrapanie w czasie snu.
                    Odwrotnie: systematyczny ruch i sport powodują zwiększenie i to duże pojemności płuc
                    co wpływa na ogólne zwiększenie wydolności organizmu i usprawnienie wszystkich procesów życiowych - to tak w skrócie dużym.
                    Nie slyszalem żeby medytacje w jakikolwiek sposób poprawiły komuś wydolność - wyjaśnij mi to proszę...
                    • skynews Re: 09.12.16, 00:48

                      a...
                      nie doczytałem drugiej części smile mimo to wyjaśnij bo nowe pytania powstają:
                      - medytujemy po to żeby móc drinkować, nie spać i nie cierpieć oraz 40+ zamienić na 20+ ? - niesamowite...
                      a jak z seksem...też 20+ ?
                      • mammaja Re: 09.12.16, 01:23
                        Dobrze że chodzę na chórek, przynajmniej tam mamy zestaw ćwiczeń oddechowych. Zawsze mi to dobrze robi. No i oddychamy przeponą! Ale dzisiaj była zgnila pogoda, wiał jakiś nieprzyjemny wiatr i zaczęło mnie "zatykać". Wolę mroźne powietrze smile
                        • kan_z_oz Re: 09.12.16, 11:26
                          Medytacje z oddechem nie polegaja na niedotleniu. Przeciwnie, jest to sposob na dotlenianie organizmu. Jest to wiec sposob na walke z roznego rodzaju rakami. Sama przepona pracujaca przy takim oddychaniu glebokim, masuje wszystkie wewnetrzne organy; nerki, watrobe, zaladek...

                          Bede pewnie zyla do 150...zycze aby inni tez zyli w zdrowiu. Mnie frustruje taka wizja.
                          • alfredka1 Re: 09.12.16, 14:42
                            s177.photobucket.com/user/Ani_055/media/Zwierzeta%202/zwierz428.gif.html?sort=4&o=61
                            a więc oddychajmy przeponami smile)
                            • mammaja Re: 10.12.16, 02:44
                              Bardzo ładny ten kotek. Wklejam fotkę z Mikołaja w Uniwersytecie Warszawskim. Pod bialym balonikiem na środku moja trójeczka smile
                              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/pg/fg/ib6s/fNabBObpQs5ReitOpB.jpg
                              • zbyfauch Re: 10.12.16, 17:43
                                mammaja napisała:

                                > Bardzo ładny ten kotek. Wklejam fotkę z Mikołaja w Uniwersytecie Warszawskim.

                                Skoro na Uniwersytecie Warszawskim wierzą w Świętego Mikołaja ...?
                                To może on rzeczywiście istnieje? smile
                              • kan_z_oz Re: 11.12.16, 04:36
                                Skynewsie - sama medytacja ma na celu aby wyciszyc ciagly natlok mysli w glowie. Dziala to mniej wiecej podobnie jak guzik 'reset' w komputerze. Brak mozliwosci czy umiejetnosci takiego wyciszenia sie, czyli umijetnosci nie myslenia o niczym prowadzi do stresu, ktory z czasem staje sie chronicznym i 'przegrzania systemu'(uklad nerwowy). Chroniczny stres jest tez podstawa wiekszosci chorob cywilizacyjnych - to tak w skrocie, by nie nudzic tych, ktorych to nie interesuje.
                                Oddech w czasie takiej medytacji nie jest wiec zwalniany na sile tylko pracuje sie nad oddechem przeponowym, w wyniku ktorego oddech zaczyna sie wydluzac, czyli wracac do normy. Norma dla dobrego zdrowia bylyby wiec oddech 4-5/minute, bo wlasnie gdy zaczniesz uruchamiac przepone wiecej nie potrzeba. Gdy oddycha sie tylko sama klatka piersiowa, wtedy potrzeba wiecej na min. bo nie korzystasz wlasnie z calych pluc.

                                Polaczenie oddechu i medytacji jest wyjatkowo dobra kombinacja, bo samo siedzenie i probowanie wyciszyc sie malo komu sie udaje. Siedzenie i koncentrowanie na wykonywaniu poprawnego oddychania jest duzo latwiejsze, dla ludzi wychowanych w zachodniej cywilizacji, czyli takich, ktorzy nigdy nie mieli kontaktu ani z oddechem, ani medytacja. Przypomina to rodzaj treningu i moze byc wykonywane z pominieciem wszystkich konotacji religijnych.

                                Jak juz oddech jest w miare opanowany wtedy dodaje sie 'intonacje', czyli produkowanie roznych dzwiekow o roznych wysokosciach(mantry). Dziala podobnie jak muzyka, tylko, ze sam jsetes instrumentem (najlepiej robic prywatnie, bo to troche jak strojenie instrumentu brzmi, czyli okropnie dla sluchajacych)
                                Z czasem mozna dolaczyc rozne pozycje do cwiczen izometrycznych (cos w rodzaju prostego tai chi).

                                Dolaczajac koncept, ktory dla niektorych ludzi wiaze sie z religia, robi sie to po to aby podlaczyc sie do energii chi, czy prany (rozne nazwy na to samo). Okolo 40 roku zycia przecietnie kazdy w zachodniej cywilizacji traci mozliwosci regenerowania sie czyli zaczyna proces, gdzie wszystko sie tylko niszczy i malo co odnawia (nauka). Zaczyna wiec siadac zdrowie fizyczne i czesto mentalne. Prana czyli energia zyciowa i mozliwosc jej ponownego pobierania pozwala aby moc zyc cieszac sie dobrym zdrowiem, i umrzec ze starosci a nie w wyniku chorob (teoria).

                                Zajmujemy sie tym od 2004 roku i musze powiedziec, ze im dluzej tym bardziej mnie zaczyna fascynowac.

                                W wyniku zaawansowanych cwiczen, czyli w cichej czesci medytacji, jest moment gdy oddech zaczyna sie znaczaco wydluzac. Jest to moment gdy czujesz, ze cos toba oddycha, wtedy wlasnie jest 1-2 oddechow na minute. To jest ta faza, ktora rozne filozofie okreslaja jako
                                bliss, samsara, enlightment i wielu wierzy, ze jest tylko zarezerwowana dla jakichs wybitnie uduchowionych jednostek. Bzdura wielka - tylko praktyka i cwiczenia, i jak czlowiek wyjdzie juz z tego stanu, to jest najnormalniejszym czlowiekiem.

                                Nie mozna natomiast do tego stanu dojsc poprzez jakies uzywki - Zbychu. Medytacji lepiej nie laczyc z niczym. Poza tym po co? po takiej bombie tlenowej efekty sa duzo lepsze.
                                Imprezki z paniem mezem sa wiec bez polaczenia z medytacja i tylko w celach rozrywkowych.
                                Seks ok.
                                Misji nie mam. Mam tylko czasem wyrzuty sumienia, ze moze cos powinnam wiecej pisac w temacie...patrzac jak ludzie sie wokol mecza.
                                • kan_z_oz Re: 13.12.16, 11:30
                                  Wpisalam znowu duzo i mi sie wykasowalo.
                                  Wpisze wiec moze jutro?
                                  U mnie chlodno sie zrobilo, co jest przyjemna odmiana po miesiacu upalow.
                                  Reszta Australii sie gotuje, niestety...kazdy musi sobi radzic jak moze, bo pogoda jest zwariowana.
                                  • mammaja Re: 14.12.16, 02:09
                                    U nas przyszedł ,mróz, szyby w aucie były całkiem zaszronione, Chyba zacznę wjeżdżać do garażu, czego nie lubię. Tzn, nie lubię wyjeżdżać pod górkę tyłem, chyba zacznę tylem zjeżdżać z górki smile To już będzie łatwiej wyjechać. Problem w tym, że się boję za szybko wyjeżdżać na ulicę. Kończę duża pracę, pojutrze koniec grantu, wszystko trzeba posprawdzać i wydać resztkę forsy.
                                    • kan_z_oz Grudzien 14.12.16, 12:51
                                      Ubralam w koncu choinke. Ta sama od lat, wysoka plastikowa z tysiacem ozdob i lampek.
                                      Nie mam zapotrzebownia na naturalna, ktora nalezaloby wsadzic do ogrodu. W moim stanie sosna to chwast. Ogromny. Bez sensu wiec by sadzic.
                                      Plastikowa pracuje wiec sprawnie od lat i nalezy tylko co jakis czas umyc ja wezem na zewntarz.

                                      Odnosnie jezdzenia po ulicy; mam kazdego dnia jakis samochod reprezentujacy, jakiegos emeryta/innego uzytkownika siedzacego mi na zderzaku w odleglosci reprezentujacego zagrozenie.
                                      Niemalze wiec zostalalam spacyfikowana para dni dni temu przez spory 4x4, ktory sunac waska droga z nadmierna szybkoscia minal mnie ( o jakies 5 cm)
                                      Chyba w pelni rozumiem co stalo sie z Verbena.
                                      • zbyfauch Re: Grudzien 14.12.16, 13:46
                                        Ja natomiast w wolnych chwilach przeglądam tubę pod kątem filmików z okolic, które odwiedzę w lutym. Z zadowoleniem na ten przykład stwierdziłem, że rozkopy na skraju jezdni widoczne na street view we wrześniu 2015-go, na filmiku z lutego 2016 widnieją pod postacią prawie gotowych chodników, co w danym regionie nie należy do oczywistości.

                                        Poza tym zostałem przejrzany cieleśnie i uznany za zdatnego do użytku.
                                        Czego i Wam życzę donosząc uprzejmie.
                                        • kan_z_oz Re: Grudzien 15.12.16, 07:45
                                          Nie dziwie sie, ze przegladasz. Podroze egzotyczne sa niezmiernie fascynujace. Tez lubie wiedziec i widziec rozne rzeczy i Youtube dziala dobrze.

                                          U mnie pelnia lata. Jest cieplo. To stwierdzienie jest malo oddajace rzeczywistosc. Kazdego dnia pracujac wypacam hektolirty wody i co wazniejsze mineralow i elektrolitow. Uzupelnianie ww jest problemem, pocenie, wysilek fizyczny oraz temperatury - nie.
                                          Nastepny tydzien wiec bedzie zupelnie juz okrojony z pracy, pozniej zero.
                                          Czas na odpoczynek, czyli co cialo fizyczne zaczyna odczuwac coraz wyrazniej.
                                          Czuje sie niestety 'zajebana'.
                                          Po pracy.

                                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/w5beGzfh5xEY6JDDnA.jpg

                                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/5b2bwSSbYisljMWdhA.jpg
                                          • zbyfauch Re: Grudzien 15.12.16, 08:18
                                            kan_z_oz napisała:

                                            > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/w5beGzfh5xEY6JDDnA.jpg
                                            >
                                            > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/5b2bwSSbYisljMWdhA.jpg

                                            Ty, jak przez dziurkę od klucza powyżej widać, cieleśnie też w najlepszym stanie.
                                            Ja czuję się w upale, jak w wodach płodowych mamusi.
                                            Oczywiście zdaję sobie sprawę, że być może inaczej mówiłbym mieszkając całorocznie w "ciepłym kraju", niemniej miesiąc w temperaturach dziennych powyżej trzydziestu nawet w dniu ostatnim nie budzi we mnie tęsknoty za zimnem. A śniegu szczerze nienawidzę.
      • mammaja Re: Kan(z_oz) you check 17.12.16, 01:20
        Nawet poczytać nie było czasu w ostatnich dniach, a tu takie miłe ciepło i zdechła papuga bardzo zabawna!
        Zaliczylam opłatek czyli spotkanie świateczne, w UTW, zakończyłam wydatki i imprezy z grantu, a tu do końca roku trzeba skladac nowy projekt. Narazie jutro kończę inna prace i pomysle świetach, chociaż przynajmniej prezenty dla wnukow mam w komplecie smile \ Wieczór uplynąl na sledzeniu wypadków w i przed sejmem. Ostro idzie, ale musi być jakiś odzew na "dobrą zmianę"!
        • kan_z_oz Niedziela 18.12.16, 10:08
          Zbychu- odpisalam.

          U mnie koncowka dnia. Ogladam wydarzenia pod i w sejmie i prawie obgryzam paznokcie. Moge trzymac tylko kciuki, zyczac wszystkim aby bylo spokojne, czyli bez ofiar.

          Wciaz mam nadzieje, ze Trump nie dojdzie do wladzy, a sytuacja w Polsce sie unormuje. No tak, wyglada, ze mam ogromne 'rozowe okulary'. Nie mam. Mam za to dziwnie odmienne spojrzenie na to wszystko i to wszystko jest powiazane.

          Walne wiec dziesiaj moja smiala 'teorie konspiracji', w ramach cudownie cieplego wieczora oraz padajacego deszczu, gdzie kanowa sie zastanawia, czy jutro pojsc do pracy??

          Uwazam, ze to co jest obecnie obserwowane w polityce jako dochodzenie do wladzy najbardziej skrajnego elementu w roznych krajach jest czesciowo wynikiem manipulowania wyborcow, czesciowo wina mediow oraz czesciowo planem 'obudzenia ludzi'.

          Widze dwa obozy na swiecie, ktore maja najwieksza ambicje i mozliwosci aby takich manipulacji dokonywac.
          Pierwszy to oboz elit swiatowych. Ten sam o ktorym gdzies pisalam - wyzej? Grupa 300 z baza w UK. W sklad wchodza wszyscy obecni i byli prezydenci US, rodziny krolewskie Europy, wybitni, slawni, noblisci (nie wszyscy) oraz oczywiscie Rothschild zw swoimi nigdzie nie udokumentowanymi pieniedzmi, ktore wg roznych zrodel wahaja sie od 300-700 miliarow dolarow US.
          Elity posiadaja wiec kolektywnie wszystkie banki, banki centralne, maja wplywy lub calkowita kontrole agencji takich jak; CIA, Mossad, MI6, ropy, zbrojen, przemyslu farmaceutycznego i chemicznego. Kieruja giedla, koncentrujac sie glownie na 'dojeniu' skarbow panstw oraz indywidualnych portfeli, poprzez tworzenie kryzysow i podnoszenie odsetek.
          W krajach, ktore odmawija wspolpracy, tworza calkowity kryzys finansowy (Grecja w EU, Wenezuela w Ameryce.

          Drugi oboz to ci, ktorzy do elit sie nie dostali - bo nie moga, lub uwazaja, ze sobie bez elit lepiej poradza. Czyli Rosja z Putinem i Chiny. Ten oboz koncentruje sie glownie na infiltrowaniu, podsluchach i podstawianiu agentow.

          Czy ktos kiedys byl w stanie zadac pytanie Trupmowi - jakie byly cele jego wizyt w ZSRR w latach 80-tych, jakie biznesy (jesli jakkiekolwiek) tam prawadzil oraz jak przeszedl wywiady z KGB?
          Nie czarujamy sie. Studiowalam w Bialej Podlaskiej w latach 80-tych. Na obozy pracy w tych czasach do ZSRR mogli wyjezdzac tylko czlonkowie ZSMP (zwiazek socjalistycznej mlodziezy polskiej). Przynaleznosc wiazala sie z wywiadem z SB. Oznaczalo to, ze nawet jak ktos sie zapisal i nie chcial byc sbekiem, to byl przez takowych agitowanym, szantazowanym az do skutku.
          W samym ZSRR nie mozna w tych latach bylo sie poruszac z jednej miejscowosci do drugiej, bez zgody czyli papierow. Za zlamanie przespisow grozilo wiezienie.

          Co w tych latach robil w ZSRR obywatl US? odpowiedz przechodzi moje pojecie, bo nawet jesli biznesow nie robil, KGB przeszedl to takowe zrobiloby wszystko aby znalesc wszystko by go szantazowac, jako przyszlego agenta.
          Stad bierze sie jego sympatia do Putina i tego ostatniego poparcie dla Trumpa. Trupm robi wiec obecnie wszystko aby sformulowac militarno-konserwatywny rzad, ktory rozwali US konsytucje i pozwoli mu utrzymac wladze, ponad senatem i zyczeniami ludzi. Zaczal od mediow i ich dyskredytowania, co bylo latwe, bo te ostatnie skoncentrowaly sie glownie na zadawaniu glupich pytan i atakow personalnych.

          Jest to mniejwiecej to samo co Kaczynski robi w Polsce, w nieco innej kolejnosci.
          Czy Kaczynski jest agentem Rosji - nie wiem. Jest spora szansa, ze nie, ale co takowy zrobi gdy Putin zaproponuje mu pomoc w rozwiazaniu problemow 'pod sejmem' w zamian. Granica Rosji w takim ukladzie bylaby na Odrze.

          Obudzenie ludzi to moment, gdzie sobie ludzie zaczna zadwac sprawe, ze demokracja jest bezcenna filizanka najlepszej porcelany, ktora nalezy chronic, bronic, stawac w obronie, bo na swiecie zawsze jest gdzies grupa psychopatow, ktorej marzy sie przejecie kontroli nad calym swiatem , poprzez stworzenie jednego rzadu, gdzie jedynym prawem jest placenie podatku w bezwalutowym swiecie, bedac bez zadnych praw.

          Tego jestemy obecnie swiadkami - moim skromnym zadniem.

          Obudzenie jest tez elementem interwencji 'divine' aby nareszcie nastala prawdziwa demokracja i wolnosc na tym swiecie a nie takowych iluzja. Nie czarujmy sie. Wszystkie probelmy ludzkosci sa do rozwiazania natychmiastowego. Nikt tylko tego nie mial tak naprawde zamiaru zrobic.
        • felinecaline Re: Kan(z_oz) you check 18.12.16, 22:34
          W ostatnich dniach duzo udostepialam wydarzen z Polski na FB dla znajomych poza krajem. I mam za swoje, bombarduja mnie wirusami, 5 w ciagu nawet nie 2 minut. Przypominaja mi sie odciete telefony w grudniu '81. Trymajcie sie! Krakow - brawo!
      • kan_z_oz Swieta 20.12.16, 09:16
        Czuje juz powiew. Zaczynam wolne od piatku i mam zamiar kontynuowac dalej po nowym roku...jeszcze nie zdecydowalam kiedy wroce do pracy - moze w srode?
        • mammaja Re: Swieta 20.12.16, 23:01
          Z zainteresowaniem przeczytałam twoją wypowiedz Kanie. Niestety masz bardzo dużo racji, żyję już dosyc długo, żeby zdawać sobie sprawę z wielu spraw na świecie, ktorych mechanizmy są ukryte. Ale są i ja je wyczuwam - chociaz pewnie nie potrafię tak dokładnie zwerbalizować. A także nie bardzo chce. Obawiam się, że nasza demokracja poszla się paść do lasu, ponieważ coraz wyraźniej widać jak obecnie panująca nam ekipa łamie prawo z bezczelnością i zadufaniem w sobie. Czy uda się to zatrzymać ? nie wiem - juz nawet przestali zachowywać pozory. mam nadzieję, że nie rozpieprzą państwa całkiem. Ale szanse są duże.
          Dzisiaj upiekłam pasztet, który przy wyjmowaniu z formyrozleciał się. Ale jest smaczny. Po prostu nie można robić za wiele naraz !




          a duze....
          • kan_z_oz Re: Swieta 23.12.16, 09:47
            Jaka cisza i blogosc. nie musze nigdzie sie spieszyc.
            Pan maz nagotowal dzisiaj bigosu, barszczu czerwonego. Ja pokroilam warzywa na salatke. Wszystko moze zostac zjedzone w tempie natychmiastowym, bo apetyty nam dopisuja.

            Poza tym to opiekujemy sie kurami sasiadow na koncu ulicy oraz psem sasiadow obok na zmiane z sasiadami dalszymi. Przegladam tez bilety na lokalny festival muzyczny bedacy chyba najwiekszym w calej Australii. Taki maly Woodstock, na ktorym nigdy nie bylismy, bo zawsze bylo cos do zrobienia.

            woodfordfolkfestival.com/the-festival/promo-clip.html
            • zbyfauch Re: Swieta 23.12.16, 10:03
              kan_z_oz napisała:

              player.vimeo.com/video/187434745
              No, do festiwalu pasuje nazwa "folk" jak najbardziej.
              Z Woodstock oprócz "wood" ma niewiele wspólnego. smile
      • mammaja Re: Dzisiejki 250 ! - grudniowe :) 24.12.16, 01:33
        Nie rozumiem co będzie z tym radiem?
        Narazie w domu sytuacja w miare opanowana, choinka już stoi ku uciesze kotów, chyba szybko ja rozbiorą! Przy kolejnej potrawie wigilijnej zadaję sobie pytanie czy naprawdę trzeba to robić? Niby minimalizujemy, a i tak jest sporo roboty. Piernik mi sie nie spalil, kruche ciasteczka tylko ostatnich kilka, pasztet troche rozlecial, ale smaczny. Jakoś to będzie ! A dzieciaki były dzisiaj u mnie, bo szkoła zamknieta i dla nich chyba tak sie staramy, chociaz je interesuje tylko co będzie pod choinką smile
          • mammaja Re: Dzisiejki 250 ! - grudniowe :) 26.12.16, 01:22
            Już połowa świat za nami, jutro jeszcze urodziny Frania i wizyta braterstwa. Jedzonka zostanie na zaś, nie martwię sie tym, wszystko bardzo smaczne - moje, synowej i córki. Córka zrobiła tort makowy z białą czekoladą. Wspaniały. No i pośpiewaliśmy kolędy. To tak w skrócie!
            • kan_z_oz Re: Dzisiejki 250 ! - grudniowe :) 27.12.16, 08:56
              U mnie juz koncowka swiat. Poniedzialek i wtorek byly wciaz wolne, bo jest tutaj taki zwyczaj, ze swieta wypadajace w dni wolne od pracy sa przekladane na nastepne dni pracujace. Mile dla ludzi na etacie, dla mnie zupelnie bez roznicy.
              Niemniej zdecydowalam, ze wezme wolne wiec dalej swietuje.

              Bylo milo. Na wigilie przyszli sasiedzi australijscy. Zjedlismy wiec dania zupelnie nie wigilijne. Bigos, salatke warzywna, rozne sery zagryzajac chlebem niemieckim. Bylo wesolo, gwarnie i chyba powtorzymy jak juz sasiedzi sprowadza sie z Brisbane na dobre.
              Pierwszy dzien swiat byl bardzo mokry i zupelnie zimny. Rozwazalismy rozpalenie kominka.

              Wciaz opiekujemy sie kurami sasiadow z drugiego konca ulicy. Te ostatnie sa przepiekne. Chodza wokol nogi jak psy. Przybiegaja na zawolanie i bez problemu wchodza do kurnika gdy potrzeba. Wyczyscilam im wiec dzisiaj kurnik, wymienilam slome, wode. Dalam warzyw w nagrode za dobre zachowanie.

              W miasteczku jest obled. Wszedzie jest oblezenie turystyczne - co rozumiem - ludzie uciekaja z miasta bo Brisbane mialo wsciekle upaly.
              Nie mam jakos zapotzrebowania na wsciekle tlumy, wiec chyba dalej bedziemy kontynuowac wokol kompostu, grzadek, ogrodu, kur, ptakow, az do konca urlopu.
              W sumie, to moglabym robic ww na stale i codziennie.
    • zbyfauch Choinki wreszcie zniknęły 27.12.16, 09:17
      z chodnika między przystankiem kolejki a pracą. Co roku od bodaj dziesiątego grudnia do wigilii trzeba albo przeciskać się między drapakami powtykanymi w betonowe klocki albo przechodzić na drugą stronę ulicy. Teraz jeszcze trzeba przetrzymać sylwestrową kanonadę i walające się jeszcze tygodniami na ulicach gnijącymi resztkami petard.
      Tutaj to jednak oaza spokoju w porównaniu z blokowiskami w Najjaśniejszej, gdzie tabuny gównażerii wybuchują radośnie już na trzy dni przed i dwa po Sylwestrze. smile
      • kan_z_oz Re: Adieu, pani Komendantowa! 28.12.16, 09:36
        Szkoda, ze nie znam francuskiego. Lui de finesas uwielbiam. Ogladam co sie da na Youtube, bo inaczej to nawet nie da sie tutaj kupic czy nabyc.

        Wybralismy sie dzisiaj na lokalna plaze. Znalezlismy miejsce na parkingu bez problemu. Zjedlismy lunch w cieniu drzewek na wlasnym sprzecie kempingowym. Zeszlismy na plaze i zarzadzilismy odwrot do domu. Tlumy, tlumy i jeszcze raz tlumy wszedzie. Odzwyczailismy sie. Bylo milo ale tylko dlatego, ze zlolalismy sie ewakuowac w pore.
        Kupilam sobie za to fajna akwarele od lokalnych malarzy, ktorych popieram od lat w moim miasteczku.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/VALJqnweM2fBPdByjB.jpg
        • zbyfauch Być może 28.12.16, 13:54
          kan_z_oz napisała:
          > Wybralismy sie dzisiaj na lokalna plaze. Znalezlismy miejsce na parkingu bez pr
          > oblemu. Zjedlismy lunch w cieniu drzewek na wlasnym sprzecie kempingowym. Zeszl
          > ismy na plaze i zarzadzilismy odwrot do domu. Tlumy, tlumy i jeszcze raz tlumy
          > wszedzie.


          na przełomie 2018-go i 219-go roku wybiorę się do Australii. Święta i Sylwestra wypadają bardzo korzystnie. Biorąc 15 dni wolnego zyskuję 4 tygodnie "brutto". Na razie zarezerwowałem trzy tygodnie. Zastanawiam się nad wynajęciem kampera. W każdym razie na część trasy. Ale ... to jeszcze daleko.
          • mammaja Re: Być może 29.12.16, 00:19
            Ciekawe gdzie zniknął moj wczorajszy wpis ?
            Piekne perspektywy podrózy, Zbychu! Dzień spędzony z przyjaciólką przy kompie. Jutro wklepuje,y projekt do generatora i c.d.n.
            Nie wiedzialam że odeszla pani komendantowa. Muszę zajrzeć do francuskich gazet. Te filmy ogladalismy przy każdej okazji, kiedy zieci były male i zaśmiewalismy sie wszyscy do łez. Teraz już troszeczka sie zestarzaly.
            • zbyfauch Re: Być może 29.12.16, 08:23
              mammaja napisała:
              >Te filmy ogladalismy przy każdej okazji, kiedy zieci były male i zaśmiewalismy sie
              > wszyscy do łez. Teraz już troszeczka sie zestarzaly.

              Mój stosunek do tych filmów natomiast nieco inaczej ewoluował. Od powierzchownego zachwytu w wieku szczenięcym przez snobistyczną negację w młodości do przyprawionego na stare lata odrobiną nostalgii rozsmakowania w wyłuskiwaniu dowcipnych bakalii z tortu.
              • zbyfauch Re: Być może 29.12.16, 08:34
                zbyfauch napisał:
                > (...)w wyłuskiwaniu dowcipnych bakalii z tortu.

                Bakalie są oczywistą przenośnią tym bardziej, że tych prawdziwych nie znoszę. Torty w ogóle żrę naprawdę sporadycznie. Powinienem raczej napisać o polowaniu na kawałki kiełbasy w dworcowej fasolce po bretońsku.
                • kan_z_oz Re: Być może 29.12.16, 11:31
                  Grudzien i swieta BN sa tutaj koszmarnym terminem do podrozowania. Szwajcarnia nagle wydaje sie tania alternatywa, nie mowiac o tym, ze wszystkie noclegi musza byc zarezerwowane wczesniej i zaplacone z gory. Zwiedzanie polnocy odpada ze wzgledu na pore deszczowa oraz cyklony. Poludnie ma pozary i ostatnio upaly o jakich malo kto slyszal wlaczajac braki pradu.
                  Daj znac gdzie sie chesz wybrac...bo tutaj ostatnio pogodowo 'trzesie' niezle.
                  • zbyfauch Re: Być może 29.12.16, 11:49
                    kan_z_oz napisała:

                    > Daj znac gdzie sie chesz wybrac...bo tutaj ostatnio pogodowo 'trzesie' niezle.

                    Wyjazd dopiero w sferze dalekich rozważań. Dwa lata to szmat czasu. Wiem, że u Ciebie nie najtaniej ale z drugiej strony jeśli w ogóle to kiedy? Na razie taka podróż jest finansowo i cieleśnie możliwa. (Vide wątek o odkładaniu na później) Niemniej nie zamierzam się wbrew wszystkiemu spłukać do cna tylko po to, żeby na drugim końcu świata wzdęty od coca koali, podziobany przez dziobaki i pobity przez kangury zginąć w pożarze.
          • mammaja Re: Adieu, pani Komendantowa! 31.12.16, 15:02
            Kiedy przedwczoraj skończylam pracę na projektem i udalo mi sie go wyslać - pelna dumy opisalam tutaj przygody jakie mnie spotkały - po czym internet zastrajkował i wszystko sobie poszło nie wiem gdzie.
            Więc się obraziłam na kompa ! ( juz niestety drugi raz tego nie odtworzę. Hlip sad
            • zbyfauch Re: Adieu, pani Komendantowa! 31.12.16, 16:07
              mammaja napisała:

              > Kiedy przedwczoraj skończylam pracę na projektem i udalo mi sie go wyslać - pe
              > lna dumy opisalam tutaj przygody jakie mnie spotkały - po czym internet zastraj
              > kował i wszystko sobie poszło nie wiem gdzie.
              > Więc się obraziłam na kompa ! ( juz niestety drugi raz tego nie odtworzę. Hlip
              > sad

              Polecam pisanie dłuższych postów w osobnym edytorze (word, notepad, czy jakikolwiek inny), co nie każdy lubi, bądź przed wysłaniem ctrl+a i ctrl+c (a nawet w czasie pisania). Dzięki temu tekst ląduje w pamięci roboczej komputera i jeśli coś nie wyjdzie można odpowiedzieć ponownie i wciskając ctrl+v wypluć uratowany owoc ciężkiej pracy do okienka.
              Dość często tak właśnie robię.
              • mammaja Re: Adieu, pani Komendantowa! 01.01.17, 17:55
                Tak, wiem, czasem zapisuję, ale nie zawsze sie o tym pamięta! Noc sylwestrowa dała popalić psom, niestety ciągle nie przyzwyczaiły się do fajerwerków! A ponieważ akurat córka ma przechowaniu piska przyjaciół ) oprócz swoich dwu) miała zabawę do rana!
                Chyba otworzę nowe dzisiejki, żeby uczcić Nowy Rok smile
                • kan_z_oz Nowy Rok 01.01.17, 23:55
                  Uff. Cale szczescie, ze juz okres swiateczno-noworoczny za mna. Czuje sie przeokropnie przejedzona. Glownie z komsumowania tego co zwykle jem sporadycznie. Czlowiek jednak jest dziwna istota i lubi popelniec te same bledy, robiac te same rzeczy, przyrzekajac sobie, ze juz nigdy az do nastepnego razu.
                  Dzisiaj na sniadanie byla wiec juz tylko zupka mleczna z chia i owocami.

                  Za oknem pochmurno, parno i deszczowo. Zaraz pojde w ogrod aby wypocic/wyrzucic chociaz czesc tego balasu zalegacego w zoladku.
                  • kan_z_oz Re: Nowy Rok 02.01.17, 10:16
                    Dobrze jest sie rzucic w ogrodkowanie po malej przerwie. W poludnie zrobilo sie niesamowicie goraco. Pot lat sie z nas ciurkiem.

                    Ogrod jakos przetrwal ogromna susze, ktora zostala tylko ostanio przerwana malymi opadami. Jestem na zboczu wilgotnego lasu podzwrotnikowego, gdzie normalnie wszystko jest mokre i pokryte mchem. Daleko wciaz aby wrocilo do normalnego stanu.
                    Indyki narobily sporo szkody. Mam na mysli dzikie indyki, ktore wolno szwendaja mi sie po ogrodzie. Lubia podkopywac roslinom korzenie w poszukiwaniu robakow.

                    Wrzucilismy kilkanascie kamieni pod rozne rosliny, aby nie mogly sie dostac. Potrzeba by bylo co namjniej kilkadziesiat aby wszystko zabezpieczyc. Mlode drzewka w zalozonym niedawno sadzie tez wygladaja zdrowo. Pare sie nie przyjelo. To znaczy drzewko owocowe zaszczepione na pniu eukaliptusa zdechlo, za to eukaliptus wyrosl. Scielismy pare majac nadzieje, ze moze jeszcze zaskoczy? Jak nie, to trzeba bedzie usunac i zasadzic nowe rosliny.

                    Rozebralismy kompost i uzupelnilismy nim jedna rabate warzywna. Przesadzilam tez od razu imbir. Reszta musi czekac. Jutro o wschodzie slonca pszczoly. Ul jest wreszcie pelny po okresie dlugiej suszy. Wciaz tez na urlopie, chociaz musze sprawdzic telefon, bo wyglada, ze zaczyna sie urywac
                    • zbyfauch O gadzinie pomyślałem 02.01.17, 10:50
                      czytając o Twoich pracach w ogródku. W najszerszym tego słowa znaczeniu, o fruwiącej, pełzającej, skaczącej, która drażni upierdliwie i ugryźć potrafi.
                      Podejrzewam, że masz podobne doświadczenia do moich. Byłem już w różnych miejscach, nawet w dżungli na Borneo i nic. Za to tylko wyjadę latem na urlop do Najjaśniejszej, jestem napadany przez krwiożercze stada komarów, much końskich, bąków i innego badziewia.
                      • kan_z_oz Re: O gadzinie pomyślałem 03.01.17, 04:29
                        Prace ogrodkowe malo kiedy odbywaja sie tutaj bez jakiegos ukaszenia. Wykonujac jednakze takowe pomimo takowych mam wrazenie, ze te ukaszenia przestaly mi przeszkadzac a organizm sie przystosowal. Powtarzam, ze jest to moja subiektywna obsewracja a nie jakis fakt naukowy, wiec nie rekomenduje probowac.

                        Nagrozniejsza 'gadzina' na dzialce jest zdecydowanie kleszcz. Najgrozniejsze ukaszenia (temat straszenia europejczykow gadami jest narodowym sportem Australii...haha), wykonuja te kleszcze we wrzesniu i pazdzierniku. Przedmiotem najgrozniejszych reacji konczacych sie w lokalnym szpitalu sa wlasnie turysci, i najczesciej ci z Brisbane. Czyli miastowi.
                        Dowiedzialam sie wlasnie w szpitalu jak w pierwszym miesiacu mnie taki kleszcz ukasil. Z nastepnymi juz nie musialam jechac do szpitala. Obecnie wiem gdzie te kleszcze mieszkaja, wiec pracujac w tej czesci zmieniam ubranie co pare godzin i biore prysznic. Wrzucam je wiec prosto do pralki.

                        Najbolesniejsze sa natomiast 'skaczace mrowki'. Wlasnie mnie wczoraj jedna ugryzla, bo pracowalam boso...haha
                        www.qm.qld.gov.au/Find+out+about/Animals+of+Queensland/Insects/Ants/Common+species/Bull+and+Jumper+Ants#.WGsNTFV96Hs
                        Mam dwa miesca gdzie maja zwykle gniazda - niestety lubia sie przemieszczac.

                        Najbardziej upierdliwe sa natomiast 'midges', czyli mikroskopijne muszki, ktorych ukaszen nie czuc az pare godzin pozniej. Gryza przed wschodem slonca i tuz przed zachodem. Mam smarowidlo z lokalnego hempa. Jak juz pogryza to nie da sie obejsc bez apteki.
                        • mammaja Re: O gadzinie pomyślałem 04.01.17, 01:31
                          Teraz, w zimie, prwie nie pamieta sie o tych utrapieniach, ale w ostatnich latach kleszcze bardzo się rozpanoszyły. Ogladanie psów po spacerach jest konieczne, a i tak od czasu do czasu chorują. Na szczęście moja corka rozpoznaje pierwsze objawy i szybka kuracja pomaga. W sprawach ludzkich metoda Kana jest jedyna słuszna. Te male muszki zwane "meszki" są wstretne, ale jeszcze gorsze sa komary. Na szczęście ostatnie lato było bardzo suche i nie dokuczały ( u mnie w ogrodzie).
                          Ma nadejść mróz i śnieg. Myśle, że to dobrze, dla przyrody.
                          • mammaja Re: O gadzinie pomyślałem 05.01.17, 22:10
                            Przyszedł mroz, pozamrażał wilgotny wczoraj samochód.. Rozpoczęłam sezon garażowy. Nie lubię mojego wjazdu, bo jest dosyć stromy, ale jak miło będzie jutro wsiąść do ciepłego autka !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka