Rozmowy z MM - o polskiej sztuce.

24.10.04, 00:00
Zachecony przez MM - osmielam sie.

Nie jestem "ogladaczem programow TV".
Z braku czasu a rowniez przekonania iz sa sensowniejsze formy
spedzania "wolnych chwil".
Ogladam programy TV bardzo wybiorczo, mam jednak swoich "ulubiencow"
i te staram sie ogladac w miare systematycznie.

Jest program, niestety w niemieckojezycznej TV (BR), nazywa sie KUNST und
Krempel - mocno "dowolne" tlum: Sztuka i Kicz, bo (ja,- nie znam) nie ma
chyba doslownego odpowiednika (jednowyrazowego) dla niem.okreslenia Krempel
(Trödel) - jak ktos zna dobrze jez.niem. (moze Omeri?) - prosze o podpowiedz.

Idea programu: kazdy kto posiada tzw "dzielo Sztuki" (od malarstwa i grafiki
po skulptury, zegary, bron biala, porcelane itd) - byle "starsze" niz 100 lat
moze sie zglosic do Studia i poddac go ocenie wybitnych historykow sztuki
(Uniw. w Heilderberg lub w Wiedniu) wspomaganych antykwariuszami i specami od
wyceny.

Najczesciej sa to typowe dla mieszczanskich domow dziedziczone obiekty,
czesto stare (200-400 lat) ale rzadko o nieprzecietnej wartosci artystycznej.
Wartosc rynkowa tych przedmiotow nie przekracza kilku tysiecy €.
Nic dziwnego, ich posiadacze to zadni "koneserzy i zbieracze" i w ich
posiadanie weszli w sposob przypadkowy (dziedziczenie, podarunek, prezent).

Moja Satysfakcja: przed laty (pisalem o tym juz na forum) ktos zupelnie
nieswiadomy zaprezentowal odziedziczony obraz Romana Kramsztyka - dla
czlonkow LPR to moze On NIE-katolik, ale dla mnie Polak z nadwislanskimi
korzeniami i zawsze w historiografi jako polski malarz przedstawiany.
Poruszenie wsrod fachowcow bylo spore a wlasciciel, nieswiadomy wartosci
artystycznej i rynkowej posiadanego obrazu, malo co zawalu nie dostal jak sie
dowiedzial o kwocie kilkudziesieciu tysiecy DM (bylo przed laty!) ktore
natychmiast jest gotowy zaplacic za ten obraz obecny rzeczoznawca-
kolekcjoner smile)

Dzisiaj znow smile)
Bardzo mlodzi ludzie (rodzenstwo-studenci) ktorzy w mieszkaniu rodzicow,
gdzies "na szafie" (doslownie!) znalezli zakurzona miniature (ca.:20x30 cm)
nastepnego polskiego przedstawiciela tzw.Szkoly Monachijskiej Wierusza-
Kowalskiego ( ten juz 100% polski katolik! smile) ).
Znow "sensacja" wsrod ekspertow i zachwyt nad technika malarska i artystyczna
klasa typowej dla tego malarza scenki zimowej.
Wartosc "rynkowa" tego malutkiego przecie i przez to niepozornego (dla laikow)
conajmniej 30 tys.€ - studenciakom "ugiela kolana" smile).

Mam satysfakcje, ze w programie dla "przecietnych ludzi" dla ktorych
stereotyp Polaka to najczesciej synonim sprzed lat szukajacego pracy "na
czarno" czy "zlodzieja samochodow" lub lenia i cwaniaka, w programie tego
typu, na tle innych "nacji" o dzielach polskich tworcow mowi sie zawsze z
najwyzszym uznaniem, podkresleniem polskosci "pochodzenia" i tematyki
tworczej" oraz z nieukrywanym zachwytem i podkreslaniem ich miejsca w
europejskiej kulturze.

Po watkach wszelkich "Ballestow" pelnych glupawych uwag o naszej narodowej
tradycji, kulturze i przeszlosci historycznej - dodatkowy balsam na
moja "dusze" smile

pozdrawiam,-
tom
    • mammaja Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 24.10.04, 00:34
      Milo bardzo, ze dedykowales (w jakims sensie)mnie ten watek - mysle jednak,ze
      wiele osob bedzie sie tu wypowiadac - bo przeciez temu sluzy forum smile)))
      Mysle,ze szkoda, ze u nas nie ma takiej audycji w TV - pomysl doskonaly!
      Malarstwo Alfreda Wierusz- Kowalskiego jest obecnie bardzo poszukiwane.
      Ciekawe, ze ten artysta w czasach sobie wspolczesnych niewatpliwie doceniony -
      ale nie bardziej niz wielu innych- w ostatnich latach osiaga najwyzsze ceny na
      polskich aukcjach. Mysle,ze jest to sprawa stylu i tematyki, bardzo wlasnie
      polskiej - te kuligi, rozpedzone konie, znajduja namietnych zbieraczy. A
      przeciez malarsko nie byl on specjalnym nowatorem, chociaz bardzo sprawny
      techniczne. Nie ma u niego tego "odkrycia" jakie naprzyklad przynosza
      zapierajace dech obrazy z cyklu "ziemia " Ruszczyca czy chociazby kolorystyka
      Wyczolkowskiego. W koncu gust ludzi majacych pieniadze tez ma znaczenie - i
      jezeli nie jest to arcydzielo "z najwyzszej polki" warte miliony - ale wlasnie
      pieniadze rzedu kilkadziesiat tysiecy - to milo miec to co sie akurat podoba.
      A teraz dobranoc!
      • tom_tam Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 24.10.04, 19:30
        Dziekuje Mammajko za mile i zgodne z mymi intencjami przyjecie nazwy tego watku.

        Nie chcialbym stworzyc wrazenia iz fascynuje mnie strona finansowej "wyceny"
        jakichkolwiek dziel sztuki.
        W podanych przykladach, odnoszacych sie do niemieckiego realiow zbierackich
        oraz aukcyjnych i nie jest ona adekwatna do aktualnego obrazu polskiego rynku
        kolekcjonerskiego i... spekulacyjnego smile.
        Program TV o ktorym pisalem jest tez zlym przykladem dla ilustracji
        kommercyjnych trendow, mody i muzealnego czy profesjonalnego handlu Sztuka oraz
        wyrobami rzemiosla artystycznego (bizuteria, srebro czy instrumenty muzyczne).
        Nie ta grupa odbiorcow.

        Co do Wierusz-Kowalskiego.
        Mnie nie dziwi wcale wysoka pozycja jego malarstwa na polskich parkietach
        aukcyjnych.
        Ci co kupuja i kreuja te ceny - maja tzw.kase i zapewnie nie dysponuja wlasna
        wiedza i wyczuciem artystycznym profesjonalisty Twojego formatu.
        Duzo "slabsi" artystycznie i warsztatowo "Kosacy" (i to jak leci!) tez ciesza
        sie od lat estyma i uznaniem "powszechnego rynku".
        Styka - gdyby malowal mniej (na metry) - tez by byl "w cenie" smile

        A... moze jest to prawda iz aby ocenic wlasciwie (od strony techniki
        kompozycyjnej i malarskiej) zimowe sceny rodzajowe Wierusza-Kowalskiego czy
        wspomnianego juz Kramsztyka trzeba spojrzec na nie oczyma odbiorcy konca XIX
        wieku i nie stosowac analizy porownawczej z osiagnieciami Ruszcyca czy
        Wyczolkowskiego widzianej z perspektywy przelomu XX/XXI wieku.

        Polscy "monachijczycy" malowali ze swiadomoscia "konkurencji artystycznej"
        z rozwijajaca sie w tym czasie technika fotografii.
        W dzisiejszych czasach, gdy znamy juz zaszlosci i zajmowac sie fotografia moze
        kazdy, wiemy iz "obawiac" sie nie bylo czego ( w niczym nie ujmujac zaslug
        artystom-fotografikom) ale ten fakt iz: zdjecie umie zrobic "kazdy" a
        nawet "zle", czy "wogole" malowac nie wszyscy potrafia - nie bylo oczywistoscia
        konca XIX wieku.
        Technika (czaro-bialej coprawda, a raczej sepi!) fotografii czyli "malowania
        swiatlem" byla w tamtych czasach zastrzezona dla profesjonalistow z racji dosc
        skomplikowanego procesu technologicznej obrobki i braku powszechnie dostepnych
        wyrobow firm Kodak czy Fuji.
        Malarz to byl w sredniowieczu zawod/rzemioslo z ktorego
        wykonywania "rzemieslnik" utrzymywal siebie i rodzine.
        Vermeer van Delft uwazany dzis za nawybitniejszego przedstawiciela
        holenderskiej sztuki byl przecie za zycia rzemieslnikiem tylko ...
        o niepospolitym talencie smile).

        Wierusz-Kowalski malujac swoje "konskie kuligi w snieznej scenerii" byl jednym
        z 5 tysiecy (!) malarzy-artystow w niewielkim (relatywnie) wtedy Monachium,
        cudzoziemcem i doskwieraly jemu dolegliwosci trosk o "dach nad glowa i pelny
        garnek".
        Mimo wszystko jak juz malowal to: "malowal swiatlem" na sniegu, na koniach
        i twarzach uczestnikow tych kuligow.
        Zupelnie podobnie Kramsztyk - z jego rodzajowych scenek mozna z dokladnoscia
        prawie kwadransa okreslic pore dnia ktora na plotnie "zapisano".

        To byli artysci przez wielkie "A" - nawet na europejskiej scenie.
        Nowatorami w sztuce tego czasu nie byli ani Oni ani Ruszczyc czy Wyczolkowski.
        Wiesz to lepiej jak ja! smile.

        pozdrawiam serdecznie,-
        tom
        • mammaja Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 24.10.04, 20:05
          Wole Aleksandra Gierymskiego, ktory rowniez studiowal w Monachium w latach
          1868 - 73. I znakomicie pomagal sobie w malarstwie fotografia.
          Kossakow nie mozna wkladac do jednego wora, bo jednak najstarszy byl najlepszy.
          Wierusz - Kowalski to jednak nie ta klasa, przykro mi! Gierymskiego trudno
          kupic na aukcji, bo zyl krotko i raczej szukac go trzeba po muzeach.
          Wybacz,ale po calym dniu przyjmowania nieplanowanych zupelnie gosci nie moge
          wdac sie powaniejsza dyspute, ale zareczam,ze ci kupujacy maja swoich doradcow
          bardzo profesjonalnych i jednak traktuja czesto kupno obrazu jako lokate
          kapitalu.Co jest zreszta calkowicie zrozumiale. Polscy malarze osiagaja wysokie
          ceny w Polsce. Ktos, kto wywozi (nielegalnie)malarstwo XIX w.- moze sie
          zdziwic, ze nie osiagnie polowy ceny polskiej na rynku np.amerykanskim.Chyba,
          ze trafi na polonusa kolekcjonera!
          • wlodekbar Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 28.10.04, 05:43
            Mammaja,

            a jak - jestem bardzo tego ciekaw - oceniasz artystyczna strone obrazow Jana
            Matejki?
            • mammaja Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 28.10.04, 23:08
              Chetnie o tym napisze - o wczesniejszej porze dnia!
              • wlodekbar Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 29.10.04, 01:35
                Żdu, żdusmile))
              • tom_tam Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 30.10.04, 21:06
                ciekawy jestem sam - zdania fachowca.
                (Bog broni bym Ciebie Mammajo "poganial") smile

                Napewno wysoki poziom artystyczny, realizm szczegolow ale i czas w jakim
                przyszlo jemu (Matejce) zyc i tworzyc oraz dominujaca tematyka jego tworczosci
                w okresie zaborow, powstan i braku bytu politycznego.

                Uczen W.K.Stattlera z korzeniami romantyczno-idealistycznego malarstwa
                niemieckiego. Sam Matejko "uciekl" ( na szczescie) z tej maniery i oparl sie w
                tworczosci na barokowych wzorcach.
                Nowatorskie to w sztuce europejskiej nie bylo napewnosmile.
                Jak patrze na "Bitwe pod Grunwaldem" to natychmiast staje mnie przed oczyma
                (kompozycyjnie) "Apoteoza sw.Ignacego" A.Pozzo (w kosciele sw.Ignazio w Rzymie)-
                namalowana 200 lat wczesniej smile.
                Gdyby Matejki "mistrzem" byl nie Stattler a Piotr Michalowski z tzw.szkoly
                paryskiej, mielibysmy pewnie malarza swiatowej klasy i formatu.
                Gierymscy (Maksymilian i Aleksander) napewno nie "gorsi"
                Napewno sie ze mna nie zgodzisz MM ale ciesze sie z gory na twoj wpis w tym
                temacie.
                pozdrawiam,-
                tom
                • mammaja Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 30.10.04, 21:48
                  No cóż - slowo sie rzeklo, wiec napisze!
                  Otoz do Matejki ja mam stosunek prawdopodobnie zbyt osobisty, zeby go oceniac
                  obiektywnie. Z gory wiec zazanaczam, ze sa to moje wlasne impresje - nie
                  pretendujace do jakichkolwiek "historyczno-sztucznych" ocen.
                  Przez wiele lat szkolnych i corocznie bywam w dworku-muzeum Matejki w Nowym
                  Wiśniczu pod Krakowem.(Kolo Bochni). Tam pod koniec XIX w kupil kilka ha i
                  postawil letni dworek Matejko, wraz ze swoim szwagrem Leonardem
                  Serafinskim.Przez wiele lat spedzal tam wakacje - dopoki nie namalowal
                  pieknej "Kasztelanki" - do ktorego to portretu pozowala jedna z corek Leonarda -
                  Stanislawa. "Ciocia Teodora" - zona Matejki byla mocno zazdrosna i stosunki w
                  rodzinie nieco sie popsuly. Niemniej dworek zostal pieczolowicie przez rodzine
                  Serafinskich zachowany, w ostatnim cwiercwieczu przeksztalcony w muzeum.
                  Tak wiec dziewczece wakacje spedzalam z przyjaciolka spiac "w lozku" Matejki,
                  pod jego karykaturami na scianach i portretami tesciow.
                  Lubie malarstwo Matejki.Jest imponujaco monumentalne. Chyba Wajda kiedys
                  powiedzial, ze gdyby Matejko zyl kilkadziesiat lat pozniej zostalby znakomitym
                  rezyserem. Chyba cos w tym jest.
                  Tworczosc Matejki - sluzaca konkretnym celom patriotycznym - byla potem
                  czesto - gesto krytykowana. A ja nie potrafie go oceniac - tak wyroslam wsrod
                  tych obrazow i reprodukcji, tak znane mi sa rysy twarzy tych osob na obrazach
                  historycznych - jakbym wchodzila do dobrze znanego domu.
                  Mysle, ze odegral bardzo wazna role - i nie zawsze musi sie oddzielac forme od
                  tresci. Polichromia Kosciola Mariackiego ktora umiem niemal na pamiec -
                  zupelnie inna niz Wyspianskiego w kosciele Franciszkanow - to moje najpierwsze
                  zawidzenia sztuki "uztkowej". Wiec uwazam, ze w historii polskiej sztuki
                  Matejko, to cos wymykajacego sie ogolnej klasyfikacji. Co oczywiscie jest moim
                  prywatnym zdaniem. A zdjecia z dworku Matejki postanowilam umiescic na stronie
                  40+ jako moje miejsce magiczne - bo takie jest.
                  • tom_tam Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 31.10.04, 10:40
                    Pieknie to napisalas MM - dzieki smile

                    Odbior sztuki to emocje, subiektywne i czesto nie majace wiele wspolnego z tzw.
                    prawda obiektywna czy naukowo podbudowana wiedza specjalistow czy "koryfeuszy"
                    jakimi byli w Polsce prof.prof. K.Estreicher czy Bialostocki.

                    Ja tez mam swoje, prywatne "slabosci" np: Tamara de Lempicka jedna z
                    nielicznych polskich malarzy ktora zaliczano do elity tworcow (jej "paryski"
                    okres - wylacznie!) lat 20/30-tych minionego wieku.
                    Fascynujaca kobieta i samorodny talent artystyczny "czystej wody" smile.
                    Szkoda iz wiekszosc Jej prac znajduje sie w zbiorach prywatnych i jest
                    niedostepna do obejrzenia w muzeach a znana wylacznie z albumow i fachowych
                    publikacji.
                    Jej autoportret "Tamara w zielonym Bugatti" - najbardziej znany powszechnie
                    obraz - "pikus" przy wspanialej serii aktow, portretow kobiecych czy meskich
                    (w tym meza i.... kochankowsmile ) z lat 1925-30.
                    Fachowcy wskazuja na Jej inspiracje obrazami J.A.D Ingres´a przy niektorych
                    kompozycjach ("Kobiety podczas kapieli") ale jej "Andromeda" "Nana de Herrera"
                    czy szczegolnie "Piekna Rafaela" czy "Spiaca"- wow! - zapiera (mnie) dech.
                    Swietny "Czlowiek z gitara" czy nawet przez Nia sama jako "slaby artystycznie"
                    ale popularny bo naladowany emocja obraz "Matka Przelozona" z lat 30-tych
                    zamykaja Jej najlepszy (malarsko) okres tworczosci.

                    Jako Polacy mamy emocjonalny bo "narodowy" stosunek do naszych artystow i ich
                    tworczosci.
                    Obiektywnie (zdaniem swiatowej krytyki) mielismy 2-je tworcow ktorzy "cos
                    znaczyli" w sztuce swojego czasu.
                    Malarke - Lempicka i w literaturze Gombowicza ktory byl przez wspolczesnych
                    zaliczany do trend-setter`ow nowatorskiej literatury w jego paryskim okresie.

                    Oboje (de Lempicka i Gombrowicz) - przeniesli sie "za Ocean" z wielka szkoda
                    dla poziomu ich dalszej tworczosci.
                    Lempicka przynajmniej nie zaznala "biedy", Gombrowicz - niewiele poprawil swoj
                    los.
                    Moze "Wielka Sztuka" wymaga biedy, wyrzeczen i... pustego garnka?.

                    pozdrawiam,-
                    tom

                    ps. z tym "pustym garnkiem" na szczescie (!) u Ciebie MM, nie jest
                    tak "doslownie" - co dobrego dzios u Ciebie na obiadek? smile)))
                    t.


                    • mammaja Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 31.10.04, 11:14
                      Dzieki za ciekawa wypowiedz - na pytanie odpowiem na "wlasciwym" watku smile
                  • wlodekbar Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 31.10.04, 17:10
                    Dzieki bardzosmile
    • omeri Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 24.10.04, 10:09
      Witam, program ten też oglądam, ale niezbyt regularnie, trochę wczesna pora.
      Krempel -tandeta, graty, rupiecie.
      No i fajna sprawa,że program ten "jeździ" od miasta do miasta (D, A, CH), by
      wszyscy mieli możliwość pokazania swoich skarbów domowych.
      • marialudwika Re: Rozmowy z MM - o polskiej sztuce. 24.10.04, 12:48
        Identyczny program jest w tivi holenderskiej,zdaje sie ma nazwe "Sztuka i kicz".
        Lubie go ogladac.
        ml
      • tom_tam Re: Rozmowy z MM - Omeri 24.10.04, 19:40
        Dzieki O. -

        za.. tandete, graty, rupiecie.

        To jest tak jak sie uzywa jezyka (obcego) na codzien smile
        Nie "tlumaczysz" bo... po co?.
        Ja "intuicyjnie" wiem co to Trödel lub Krempel ale brak mnie bylo polskiego
        (sic) odnosnika, a zbyt jestem widocznie leniwy i zadufany by siegnac po
        slownik.
        Zastanawialem sie nawet przez chwile i do glowy przyszlo mnie ... angielskie
        okreslenie "junk" smile))
        Po "polsku" - stalem sie wtornym analfabeta. Tragedia sad

        pozdrawiam,-
        tom
        • omeri Re: Rozmowy z MM - Omeri do TT 24.10.04, 19:57
          SkorzystaBam ze slownika, bo tez wiem o co chodzi smile)
          • mammaja Re: Rozmowy z MM - Omeri do TT 08.11.04, 20:15
            Do naszych rozmow wspaniale wpasowala sie niezwykla historia obrazu
            Gierymskiego. serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2378633.html
            Po wycofaniu z aukcji nastepnym interesujacym obrazem byl Kramsztyk,ale cena
            juz "z innej polki".
            • tom_tam Re: Rozmowy z MM - MM 08.11.04, 21:26
              Mammajko,-
              po Twojej uwadze na watku o smierci J.Dudy-Gracza o tym iz zbieracze i
              kolekcjonerzy zaczna podbijac ceny na Jego obrazy - mialem szczery zamiar
              napisac Ci cos o "zbieraczach".
              Odpuscilem - nie musi to nas nawet interesowac.
              Twoj link do historii obrazu "Chlopca niosacego snop" i powiesciowe wrecz
              przygody jego b.wlascicieli trafil w "sedno" mojego zamyslu smile

              Gierymski - wspanialy malarz, obrazu nie znam, ale praktycznie wszystko co
              namalowal: "first claas" .

              Wyobraz sobie teraz rodzine ktora historycznie przez stulecia zawsze zbierala
              dziela sztuki.
              Mimo calego szacunku dla klasy Gierymskiego - zbiory tej Rodziny to dzisiatki
              Cranach-ow, Breugel-i, Rembrantow, Caravagio itp "drobiazgu" smile.
              Oprocz malarstwa - zbiory bilioteczne i... nie tam Grochola czy wydania
              Chmielewskiej (nic przeciw tym wyrobniczkom "piora") ale .. ca. 100 tys tomow
              recznych wczesnosredniowiecznych iluminantow, rarytasy swiatowego
              rekopismiennictwa i absolutnie pierwsze wydania "tego co drukiem" - w tym
              wszystko z pracowni Guttemberga smile)

              Wlasciciele tych zbiorow to Ksiazeta Fürstenberg "panujacy" Landu w Pld-Zach
              Niemczech, - Badenii-Württenbergii z miescinami jak Stuttgart, Heildelberg,
              Freiburg, Karlsruhe czy Mannheim.

              Zbierali wszyscy z tej rodziny i swoje zbiory udostepniali wszystkim
              zainteresowanym w wybudowanych ich sumptem bibliotekach, muzeach i galeriach
              ekspozycyjnych.
              Przez wieki staly sie te zbiory czescia "dobra kulturalnego" calego Landu
              porownywalnego z nasza np.Wielkopolska tylko... ze 40 razy "bogatsza" smile)

              Wszyscy tak mysleli tylko.. ostatni z zyjacych potomkow panujacej (przed
              czasami demokracji) dynastii nie ma zaciecia "konesera i zbieracza" i wychodzac
              ze slusznego zalozenia iz to wszystko "jego" - co odpowiada zreszta prawnej
              rzeczywistosci, zaczal "wysprzedawac" co lepsze kaski ..z rodzinnej kolekcji smile
              Najpierw powoli 1-2 obrazy rocznie za pomoca szacownego Domu Aukcyjnego Sotheby
              a ostatnio : hurtem! smile)
              70 000 tomow (najlepszych) starodrukow z biblioteki i w ciagu "nocy"
              ciezarowkami "meblowymi" cale muzea obrazow: i te "Cranachy i Breugle" smile).

              Wsrod ekspertow przerazenie!: gdzie, kiedy i ..jakim prawem?
              Ksiaze: "he, he a g.... szanownych pp.progfesorow obchodzi!" - moje? - moge
              robic z tym co mnie sie podoba! smile)).
              Jakies "mobilizacje" przemyslowcow i..udalo sie uratowac (odkupic!) od Ksiecia
              "mala kolekcje" wczesnosredniowiecznego malarstwa niemieckiego" (ca 100
              obrazow - na "sztuki" liczac) ale reszta: hmmm..... .
              Najlepszy humor ma sam Ksiaze i w gescie "rozrzutnosci" podarowal Narodowi ca
              30 tys woluminow liczaca biblioteke co posledniejszych i nowszych drukow a...
              politycy Landu nie bardzo wiedza skad w budzecie wziasc srodki na utrzymanie
              i opracowanie tych zbiorow bo tej "roboty" finansowac juz Ksiaze nie chce smile.

              Obejrzalem na ten temat program w regionalnej TV (SR) i... smiac mnie sie chce
              bo jak widac "od przybytku" glowa tez moze "zabolec".
              Juz wiem dlaczego ja osobiscie NIC nie zbieram smile)

              pozdrawiam,-
              tom




              • mammaja Re: Rozmowy z MM - MM 08.11.04, 21:39
                Chetnie bym zbierala Breugle i Cranachy! No coz - raczej nie mam szans sad
                • tom_tam Re: Rozmowy z MM - MM 08.11.04, 22:14
                  No nieeee....
                  Moja Droga,-
                  Ty - masz 3000 (moze) metrow kwadratowych dzialke, Fürstenbergowie tez "mieli"
                  (maja) tylko, ze ca 30.000 ha posiadlosci ziemskich i lasow i przez stulecia
                  prawa celne i podatkowe w "miescinach" ktore wymienilem.
                  Nawet gdybys "pobierala" ze 2 zl od kazdego odwiedzajacego Twoje domostwo i ja
                  bym Ciebie "wspomagal" podobnymi "oplatami" to mogli bysmy sobie kupic (na
                  spolke) jednego... Dude-Gracza za ok...500 lat! -))))

                  Na 1-go "Cranacha" - trzeba byloby dluzej i... po conajmniej 1o zl! smile))
                  pozdrawiam,-
                  tom
                  • mammaja Re: Rozmowy z MM - MM 08.11.04, 22:27
                    Moze nawet mam i 30 ha - to tez nie zmieniloby sytuacji! A "dzialke" pod domem
                    to mam 800 m - tak dosc koszenia trawnika.Nie porownuje sie z
                    Furstenbergami,ale milo byloby zbierac Cranachy! Mam za to calkiem niezle
                    grafiki i troche malarstwa wpolczesnego moich dawnych czy meza kolegow, ktore
                    tez z latami ida w gore. Ale do porownania sie nia nadaja!
                    • tom_tam Re: Rozmowy z MM - MM 08.11.04, 22:36
                      a..widzisz!
                      W Twoim przypadku juz tylko "cierpliwosc" i Twoj pra-pra-pra-pra wnuczek powie
                      z duma: "finansowo jestem ustawiony" - sciany "wytapetowane" Mammaj-kami i
                      tworczoscia pra-pra-pra-pra dziadka "Mammajka" smile)
                      W 1495 r Cranach Lucas (tatus) i w 1535 r Lucas (synek) tez byli do kupienia "z
                      przeceny" smile)
                      O Hansie (drugi synek Lucasa.sen, ale "slabszy" - juz nie wspomne! - byl w
                      ciaglej "promocji" smile)
                      pozdr.
                      tom
                      • mammaja Re: Rozmowy z MM - MM 08.11.04, 22:39
                        Niestety - w warszwskim mieszkaniu splonely wszystkie obrazy ,az zal teraz
                        mowic jakie....Stad w gruncie rzeczy nie bardzo wierze w trwalosc "dobr"
                        ziemskich smile ( Przyznam,ze nie jestem pierwszym pokoleniem w tym zawodzie..)
                        • jamajka10 Re: Rozmowy z MM - MM 09.11.04, 00:20
                          Kolekcjonerstwo jako lokata kapitału (raczej niezawodna, o ile nie ulega się
                          modom)to jedna sprawa. Oczarowanie urodą obrazu to druga. Niekoniecznie trzeba
                          posiadać na własność. Picasso chyba powiedział "starczy powiesić obraz na
                          ścianie, by przestać go widzieć" Mam swoje ulubione obrazy w muzeum i chodzę na
                          nie popatrzeć. Cieszę się, że tam są. Nawiasem mówiąc, galeria malarstwa to
                          magiczne miejsce. Cisza i spokój, najwyżej szkolne wycieczki pohałasują.
                          Skrzypi parkiet i odrobinę pachnie terpentyna...
                          • mammaja Re: Rozmowy z MM - MM 09.11.04, 00:55
                            Oczywiscie masz racje! Mam swoje ulubione obrazy w Muzeum Narodowym i z
                            radoscia zawsze je ogladam.Ale jak tez przyjemnie miec chociaz jeden taki w
                            domu...To jest chyba ludzkie!
                            • jamajka10 Re: Rozmowy z MM - MM 09.11.04, 01:18
                              Jasne i oczywiste! Faktura płótna, żywa farba, pociągnięcia pędzla - żadna
                              reprodukcja tego nie odda. Patrząc na oryginał czuje się emocje malarza. W
                              ogóle trochę sie dziwię ludziom którzy wieszają rozmaite obrazki w charakterze
                              ozdoby, godząc się na ich konfekcyjny charakter. Często za takie same pieniądze
                              można mieć oryginał z galerii. Nie Dudę, nie Gierymskiego ani Matejkę, ale
                              przecież Sztukę do kochania.
                          • luiza-w-ogrodzie Turystyka (kraj)obrazowa 09.11.04, 03:02
                            Mozna byc oczarowanym urodą obrazu, jeszcze jak! Nie tylko uroda obrazu ale i
                            jego tematem. Nie jestem znawczynia ani kolekcjonerka sztuki, ale od czasu do
                            czasu popelniam grzech finansowy kupujac obraz, tkanine albo grafike, ktore
                            przypominaja mi moje ukochane miejsca (glownie w Australii). Obrazy kilku
                            ulubionych malarzy ogladam w muzeum bo tam sa ich najlepsze dziela(np Arthur
                            Streeton, Norman Lindsay, Artur Boyd), jest tez kilku malarzy, ktorych sledze i
                            tropie w galeriach patrzac co ostatnio zrobili (John Wilson, Gary Laird).
                            Oprocz tego zbieram tez grafiki i obrazy na ktorych przedstawione sa pewne
                            australijskie ptaszyska.

                            Zapewniam ze PATRZE na obrazy wiszace u mnie w domu. Patrzac mysle sobie "tu
                            bylam, to widzialam" - taka turystyka krajobrazowa ;oP

                            Pozdrawiam
                            Luiza-w-Ogrodzie

                            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                            .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
Inne wątki na temat:
Pełna wersja