kamfora
20.04.05, 23:27
W pewnym miasteczku jest szkoła, w której przeprowadzany jest eksperyment.
Dwaj amerykańscy naukowcy ( w tym jeden o bardzo amerykańskim nazwisku
Watanabe

postanowili udowodnić znaną skądinąd tezę, że do tego, aby
czuć się szczęśliwym trzeba umieć marzyć, i to w taki sposób, by marzenia
trwały w niespełnieniu. Pokusili się również o takie stwierdzenie, że
dzisiejsi ludzie w przeważającej większości nie potrafią odróżnić marzeń
od tego, co w Dekalogu nazwane jest "pożądaniem tego, co należy do bliźniego".
Inaczej: ludzie "marzą" o samochodzie takim jak ma X; o domu - który widzieli
gdzieśtam; o czymkolwiek co zobaczyli u kogoś (albo w jakimś muzeum

i pozazdrościli, że "ktoś to ma, dlaczego nie ja".
Okazuje się, że nie tylko niespełnienie ale również spełnienie tych "marzeń"
wcale nie prowadzi do szczęścia, wręcz przeciwnie - do jeszcze większej
frustracji!
Nauka w tej szkole trwa dwa lata - na razie ukończyło ją 10 absolwentów
ale chętnych przybywa
Się zastanawiam: o czym można marzyć w świecie, gdy nawet sen o lataniu
został już spełniony?