Dodaj do ulubionych

Czym się różni homoseksualista od innych ludzi

24.09.05, 20:38
No czym?
Nogi ma dwie , ręce ma dwie , jedną głowę .Myśli i podejście do świata
podobne.
Więc czym?
Obserwuj wątek
        • jej_maz Re: Czym się różni homoseksualista od innych ludz 25.09.05, 00:08
          Nic do rzeczy? Czyzby? Ale nawet jezeli masz racje, to znasz moja opinie; tu
          chodzi o nienaturalny zwiazek dwoch przedstawicieli tej samej plci (platoniczny
          lub nie). Poza tym po cholere im malzenstwa czy prawo adopcji dzieci? Przeciez
          rodziny nie buduje sie na bazie li tylko platonicznych zwiazkow uczuciowych.
          Juz o tym rozmawialismy i moje opinia sie nie zmienila; gdyby homoseksualizm
          nie byl tak agresywnie promowany (np; parady) to i podejscie do nich byloby
          zdecydowanie pozytywniejsze. Rzucanie czegokolwiek w oczy jest niczym innym jak
          prowokowaniem konfrontacyjnych reakcji.
            • jej_maz Re: Czym się różni homoseksualista od innych ludz 25.09.05, 04:32
              Temu tez jestem przeciwny; wyzywaniu, wyszydzaniu, ponizaniu. Chodzi mi o
              wzajemne respektowanie przekonan innych i szacunku dla natury. Ta ostatnia tez
              robi niespodzianki i wlasnie dlatego mamy ta rozmowe (znowu).

              Juz pisalem, ze jestem za zrownaniem praw socjalnych partnerow zyjacych w
              zwiazku homoseksualnym (legalizacja cywilna zwiazku, renty, ubezpieczenia itd.)
              ale instytucja malzenstwa koscielnego jest jasno sprecyzowana i zarezerwowana
              dla osobnikow przeciwnych plci danego wyznania. W ogole nie rozumiem samej
              dyskusji o malzenstwach koscielnych; religia nie jest obowiazkowa i jak sie
              komus nie podobaja warunki to po cholere pcha sie tam gdzie nie pasuje? Adopcja
              jest juz w ogole ogromnym nieporozumieniem, jako ze i matka i ojciec spelniaja
              bardzo wazne i wzajemnie uzupelnianjace sie role w rozwoju dziecka, ktore po
              prostu nie moga byc zastapione przez partnerow tej samej plci.

              Osobiscie nie widze checi porozumienia ze strony niektorych srodowisk
              homoseksualnych z reszta spoleczenstwa. Jakby na to nie popatrzec, to w koncu
              to natura stworzyla prawo, ze jest potrzebny osobnik meski i zenski aby
              splodzic potomstwo i wspolne dbac o jego rozwoj. Dwa osobniki tej samej plci
              moga miec przyjemnosc bycia razem, ale chociazby ze wzgledu na reprodukcje i
              tym samym instytucje rodziny, powinni respektowac prawa przeogromnej i
              normalnej wiekszosci.
      • jej_maz Re: Czym się różni homoseksualista od innych ludz 25.09.05, 04:42
        Dokladnie o to o czym caly czas pisze na ten temat; po co rzucac komus cos w
        oczy, gdy mozna spokojnie i w spokoju robic to, co kazdemu odpowiada.
        Wyzywajace manifestacje jedynie pogarszaja wzajemne stosunki i kogos z bardzo
        umiarkowanymi pogladami robia radykala (na przyklad mam tu siebie na mysli).

        Mam rowniez wrazenie, ze wielu z uczestnikow tych rozmow po prostu nie zdaja
        sobie sprawe na czym polegaja parady homoseksualistow np; w US czy Kanadzie. Sa
        to po prostu wyuzdane orgie seksualne na oczach i ku uciesze gawiedzi. Nie jest
        przyjemne ogladac np; dwoch tlustych, oblesnych nagich jak ich stworzone
        pederastow, w milosnym uscisku. O ile ostatni marsz w Warszawie (podobno) byl
        pokojowa manifestacja, to na ulicach Toronto powyzej opisane sceny obywaly sie
        przez kilka dni. Przepraszam, ale jestem przeciw.
        • aszar.kari To ja o adopcji 25.09.05, 05:27
          Mam kolezanke profesorke, ktora ze swoja partnerka zyje juz chyba z 25 lat albo
          i dluzej. Gdy sie ze soba wiazaly, owa partnerka miala dziecko bedace owocem
          gwaltu dokonanego na Niej przez takich, ktorzy koniecznie chcieli Ja "wyleczyc"
          ze sklonnosci homoseksualnych. Poniewaz rzecz dziala sie cos ze 30 lat temu w
          Oregonie, gwalciciele nie zostali nawet postawieni w stan oskarzenia sad
          Kobieta z dzieckiem przyjechala do Kanady i tu zwiazala sie z moja kolezanka.
          Dziecko jest teraz heteroseksualnym mezczyzna majacym 2 wlasnych dzieci. Zostal
          wychowany przez swoja matke i Jej partnerke; przez kolejne lata prawo nie
          pozwalalo na oficjalna adopcje, ktorej pragnela dokonac moja kolezanka.
          Naprawde uwazasz, Jej_mezu, ze bylo to pragnienie bezpodstawne?
          Znam kilka par homoseksualnych, w ktorych partnerzy byli kiedys w zwiazkach
          heteroseksualnych. Sa to najczesciej starsi juz ludzie, ktorych poprzednie
          zwiazki wynikaly z oczekiwan spolecznych. Rozwiazujac swoje malzenstwa
          zachowali jednak prawa rodzicielskie wobec dzieci zrodzonych z tych malzenstw.
          Czy uwazasz, ze poniewaz "wyszli z szaf" nalezaloby odebrac Im prawa
          rodzicielskie? Jesli nie, to czemu uwazasz, ze biologiczny homoseksualny rodzic
          moze sprawowac opieke nad dzieckiem a adopcyjny nie? Brak logiki sad
          Uwazam, ze kryteria przyznawania dzieci parom wystepujacym o adopcje powinny
          byc wolne od homofobii, bo przyklady z roznych czasow i wielu rodzin dowodza,
          ze homoseksualni rodzice spelniaja swoje rodzicielskie obowiazki rownie dobrze
          jak heteroseksualni. Nie zapominaj, ze przez stulecia homoseksualisci
          funkcjonowali w wymuszonych na Nich zwiazkach malzenskich czego najlepszym
          przykladem jest slynna para 2 polskich literatow (Iwaszkiewicz i Parandowski),
          ktorzy majac zony, przez dziesieciolecia pozostawali kochankami, co nie
          przeszkodzilo zadnemu z Nich w wychowywaniu dzieci zrodzonych w Ich formalnych
          malzenstwach.
          Aszar
          • jej_maz Re: To ja o adopcji 25.09.05, 05:33
            Z pelnym szacunkiem ale uwazam, pozytywne przyklady nie stanowia regoly. A tak
            a propos; czy byly jakies badania tych dzieci czy nie sa w jakis sposob
            psychicznie "zwichrowane"? Czy ktos w ogole zapytal te dzieci o ich opinie?

            Podkreslam; jestem za respektowaniem praw KAZDEJ strony.
            • aszar.kari Re: To ja o adopcji 25.09.05, 05:47
              jej_maz napisał:

              > Z pelnym szacunkiem ale uwazam, pozytywne przyklady nie stanowia regoly. A
              tak
              > a propos; czy byly jakies badania tych dzieci czy nie sa w jakis sposob
              > psychicznie "zwichrowane"? Czy ktos w ogole zapytal te dzieci o ich opinie?
              >
              > Podkreslam; jestem za respektowaniem praw KAZDEJ strony.

              A gdy Twoje dziecko powie Ci, ze jest homoseksualista/ka po wychowaniu przez
              heteroseksualnych rodzicow to w kim bedziesz szukal "zwichrowania"? W ogole nie
              rozumiem Twojego komentarza ani tego, czym mialoby byc owo "zwichrowanie" ani
              jak mialoby sie odnosic do orientacji seksualnej rodzicow badz wychowawcow.
              Acha, i jeszcze o Pride Parades w Toronto - kiedy ostatnio uczestniczyles? Ja,
              odkad mieszkam w Toronto, uczestnicze co roku wraz z moimi studentami, tlumy na
              ulicach z dziecmi, babciami i dziadkami az tak bardzo Cie bulwersuja? 25 lat
              temu, gdy parady sie zaczynaly, faktycznie nagosci i szalenstwa bylo pelno ale
              juz od lat parady sa wybitnie family friendly a wrecz family oriented i sa po
              prostu fun - sprobuj next year (pierwszy tydzien lipca to Pride Week w Toronto -
              nie zapomnij!) smile
              Sorry ale diabli mnie biora jak czytam takie homofobiczne teksty, to tak jak
              zniesc nie moge starego polskiego powiedzonka chyba wciaz powtarzanego przez
              niektorych "nie jestem rasista ale asfalt powinien lezec na ulicy". To samo z
              homofobia - zaslanianie swojej homofobii plaszczykiem
              niezidentyfikowanych "zawichrowan". Wstydzilbys sie. Taki zdawaloby sie
              inteligentny facet a pisze takie rzeczy.
              Aszar
              • jej_maz Re: To ja o adopcji 25.09.05, 06:06
                A niby czego mam sie wstydzic? Tego ze mam watpliwosci i zadaje pytanie? To
                moze z Twoja tolerancja jest cos nie tak?

                Na paradzie bylem w tym roku - chcialem dac szanse. Bylem bardzo krotko, bo
                widok panow o ktorych pisze powyzej zniechecil mnie do dolszych obserwacji.

                I dziekuje za to ze "zdawaloby sie ze inteligentny" i przepraszam za
                rozczarowanie, ktore jednak jest wzajemne; nie spodziewalem sie ze wyrazajac
                swoje watpliwosci zostane tak potraktowany.
                • jan.kran Re: To ja o adopcji 25.09.05, 06:22
                  No nie zdzierżyłam choć sobie przysięgałam że się na temat homoseksualizmu na
                  polskich portalach nie odezwę.
                  Ale zacznę od pytań do Marka:

                  - ilu znasz osobiście homoseksualistów czy lesbijek, w pracy , na niwie
                  towarzyskiej etc. ?

                  - ile znasz osobiście lub z wiarygotnych źródeł, typu książki , wywiady
                  telewizyjne rodzin homoseksualnych wychowujących adoptowane dzieci swoje czy
                  własne ?

                  - czy naprawdę szczerze piszesz że masz pytania i wątpliwości na temat związków
                  homoseksualnych?
                  Ja przeaczytałam wszystko co do tej pory napisałeś. Nie widze w Twoich
                  wypowiedziach ani wanha ani pytań tylko jednoznaczny czarno - biały obraz.

                  Marku ja wiem sporo na temat związkow homoseksualnych i adopcji. Chetnie
                  odpowiem na Twoje pytania i wątpliwosci.
                  Obawiam sie jednak że Twoj obraz świata jest już ustalony.
                  Kran.
                  • jej_maz Re: 25.09.05, 07:12
                    Tez sobie przysiegalem ze bede tylko adminowal bez angazowania sie w ciezkie
                    rozmowy i tez nie zdzierzylem smile

                    - znam (raczej znalem) bardzo wielu; pracowalem w pewnej firmie, gdzie bylem
                    jedynym obok glownego szefa hetero na kilkunastu homoseksualistow. Podziwialem
                    ich wzajemna pomoc (chociazby w pomocy w szukaniu pracy dla swoich - stad taki
                    duzy procent akurat w tym biurze). Niektorzy z nich byli swietnymi kumplami,
                    inni mniej... jak w kazdym srodowisku.

                    - nie znam zadnej pary homosekusalnej wychowujacej dzieci. Dlatego tez zadalem
                    pytanie czy nie sa zwichrowane, majac na mysli depresje, wyobcowanie w
                    srodowisku, poczucie innosci, problemy z nauka itd. Czy sa jakies wiarygodne
                    badania naukowe w tym temacie? Przez zwichrowanie nie mam na mysli orientacji
                    seksualnej.

                    - powaznie pytam o dzieci z takich zwiazkow bo nie mam pojecia. Zwiazki jako
                    takie spodziewam sie ze sa jak kazde inne; jedne szczeliwe inne mniej.

                    Sam problem innosci nie jest dla mnie istotny. Mam wrazenie, ze wszystkie
                    osoby, ktore atakuja tu moj punkt widzenie nieuwaznie czytaja moje wypowiedzi;
                    nie mam problemu z homoseksualizmem czy homoseksualistami (pisalem juz o mojej
                    opini w sprawie uprawnien do swiadczen socjalnych), ale mam problem z
                    promowaniem go jako normalnosci. Jak Monia swietnie zauwazyla; nikt nie ma
                    orientacji wypisanej na czolem, po jaka wiec cholere pisac "jestem homo"? Po co
                    sie z tym obnosic? Czy ja mam parade hetero? Uwazam, ze takie postepowanie jest
                    wrecz szkodliwe - jest odbierane jako konfrontacyjne... z reszta... zaczynam
                    sie powtarzac...

                    Dziekuje za Twoj normalny ton, krory zdaje sie byc w tych tematach nie za
                    czesta sprawa smile
                    • wakarimasen Obywatelstwo seksualne 25.09.05, 11:58
                      "Dlaczego kwestia wyboru tożsamości seksualnej jest dziś dla wielu ludzi tak
                      bardzo znacząca? Jeszcze trzydzieści lat temu nikt nie odważyłby się powiedzieć
                      otwarcie – jestem gejem, lesbijką, sadystą, masochistą czy transwestytą. Dziś –
                      przede wszystkim w kulturze Zachodu utożsamianie się z seksualnymi
                      mniejszościami coraz bardziej się rozpowszechnia. Obywatelstwo seksualne to
                      jedna z form samoidentyfikacji, określenie swego miejsca w obecnej
                      różnorodności na firmamencie erotycznym. Wynika z przesłanek społecznych,
                      politycznych, kulturowych, wiąże się również z pozycją materialną,
                      przynależnością klasową, etniczną, narodowościową. Grupy mniejszościowe
                      podejmują szereg przedsięwzięć, których celem jest rzucenie wyzwania
                      istniejącemu status quo i zapobieganie społecznemu wykluczeniu. Mniejszości
                      seksualne nawołują do włączenia ich w życie społeczne, zaakceptowania inności i
                      ich stylu bycia. Pojawia się kwestia praw seksualnych, która u progu XXI wieku
                      staje się częścią publicznego dyskursu o prawach człowieka.

                      Idea obywatelstwa seksualnego świadczy o przenikaniu się sfery prywatnej i
                      publicznej. Erotyka wymyka się już z zacisza domowej sypialni, by stać się
                      kontrowersyjnym tematem dla szerszego grona. Jednak paradoksalnie służy to
                      ochronie życia prywatnego oraz prywatnych wyborów w społeczeństwie
                      tolerancyjnym i skłonnym do akceptacji, gdzie percepcja inności nie będzie
                      zawierała żadnych negatywnych konotacji. Czego mogą domagać się mniejszości
                      walcząc o swoje prawa w sferze intymnej? Dążą do seksualnej wolności, do
                      samorealizacji poprzez uczestnictwo w różnych formach aktywności erotycznej, do
                      przeżywania przyjemności bez krytycznych uwag i osądów ze strony innych ludzi.
                      Ważne są tu: możliwość autoekspresji oraz działania w życiu kulturalnym i
                      społecznym na równych zasadach z innymi członkami grupy; prawo do swobodnego
                      wyboru partnerów seksualnych a także do zawierania związków, które byłyby
                      publicznie rozpoznawane, lecz nie piętnowane!"

                      Ojamashimasu smile


                      • fan-j23 Re: Obywatelstwo seksualne 25.09.05, 14:19
                        Przeczyatałam wypowiedzi poprzedników bardzo dokładnie,nawet dwa razy i nie
                        mogę zrozumieć dlaczego Jej_maz został przez niektórych zaatakowany?Czy
                        tolerancja polega na głoszeniu poglądów akceptowanych przez większość
                        tutejszych dyskutantów?Czy człowiek inteligentny,jakim jest niewątpliwie Mark,
                        nie może mieć swoich poglądów,tylko musi milczeć albo zgadzać się z tak zwanymi
                        poglądami poprawnymi "politycznie"?Czy jeżeli coś wzbudza w nim obrzydzenie to
                        ma o tym nie pisać,bo inteligenty człowiek powinien o tym nawet nie
                        wspominać,bo tak jest inteligentniej?!Mark na pewno nie jest homofobem,bo
                        homofob to ktoś kto ma fobiczny lek przed zetknięciem się z osobami o
                        homoseksualnej orientacji seksualnej,a ja nigdzie w jego wypowiedziach nie
                        znalazłam nawet śladu takiego lęku.Mnie tak jak jemu nie przeszkadza to,że mój
                        sąsiad jest homoseksualistą,ale tylko do momentu kiedy to przy kazdej okazji
                        nie "otrze" się o mojego syna,dla mnie to jest wstrętne,tak samo jak ręka
                        jakiegoś starego satyra na mojej pupie i nie ma to nic wspólnego z homofobią,a
                        tylko z poszanowaniem uczuć drugiego człowieka.Znam kilku homo i są wśród nich
                        bardzo różni ludzie,niestety i tacy,którzy budzą we mnie wstręt,jak i niektórzy
                        hetero!,i ja bym ani jednym ani drugim dzieci na wychowanie nie oddała.

                        Moze kogos zainteresuje ten link,to tak apropo lewicy broniącej praw
                        homoseksualistówsad(
                        pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_%22Hiacynt%22
                        • antyproton Re: Obywatelstwo seksualne 25.09.05, 15:12
                          fanie-23
                          mysle ze mylisz homoseksualizm z pederastia a to dosc istotna roznica .

                          Poza tym zgadzam sie z toba ze uzyto zbyt wysokich tonow s stosunku do
                          wypowiedzi Marka . To sa jego poglady i ma do nich prawo .
                          Osobiscie mam inne od niego zdanie na ten temat ale uwazam ze powinnismy ze
                          soba dyskutowac a nie odbierac innym prawo glosu .
                          Nigdzie nie wzywal do walczenia , napietnowania lub przesladowania ludzi o
                          innych sklonnosciach seksualnych .
                          • aszar.kari Knebel 25.09.05, 16:32
                            Traktowanie pojecia "tolerancji" jako knebla budzi moj zdecydowany sprzeciw.
                            Jak narazie nie mowilismy bowiem o tolerancji ani o jej ograniczeniach.
                            Osobiscie zdecydowanie NIE toleruje w zadnych okolicznosciach i pod zadna
                            postacia rasizmu, antysemityzmu, homofobii i paru jeszcze innych spraw malych i
                            wielkich lacznie z paleniem w mojej obecnosci lub czytaniem mojej prywatnej
                            korespondencji. Niestety, mnostwo ludzi wyraza swoj rasizm lub homofobie UDAJAC
                            zainteresowanie, wspolczucie, sugerujac rozwiazania biznesowe lub kwestionujac
                            badania naukowe etc. - roznie bywa ale "when it walks like a duck, when it
                            talks like a duck, it must be a duck" - nic na to sie nie da poradzic. I ja
                            takich postaw nie toleruje ani w moim najblizszym kregu, ani nigdzie gdzie na
                            nie napotykam. Wszelkie przejawy rasizmu czy homofobii nalezy pietnowac i nie
                            ma to nic wspolnego z tolerancja! Podobnie jak nalezy pietnowac smiecenie w
                            miejscach publicznych, bicie zon lub pojenie nieletnich alkoholem - i znow z
                            tolerancja nie ma to nic wspolnego.
                            A jesli chodzi o political corectness to bywa uciazliwa podobnie jak konwenanse
                            nie pozwalajace nam na publiczne puszczanie bakow. Zgadzam sie - to bywa trudne
                            ale jakze ulatwia oddychanie!
                            Brak nawolywania do przesladowania to za malo gdy chodzi o ludzi, ktorym wciaz
                            w wielu miejscach swiata dzieje sie ewidentna krzywda. I tu koncze, bo nic
                            wiecej w tej sprawie nie mam do powiedzenia smile
                            Aszar
    • jej_maz Jan.Kran 25.09.05, 17:12
      Jan.Kran; "Obawiam sie jednak że Twoj obraz świata jest już ustalony."

      Zostawilem to na "zas" gdyz chcialem na spokojnie.

      Motto forum "Dozwolone od lat czterdziestu wink" nie jest przypadkowe.
      Zauwazylem, ze w okolicy tego wieku zmienia sie wiele nie tylko w metabolizmie
      ludzi, ale rowniez w sposobie myslenia. Bagaz doswiadczen i przezyc pozwala na
      odpowiedzenie sobie na wiele pytan i watpliwosci z czasow mlodosci. Kazdy z nas
      ma ugruntowane poglady i uwazam, za bardzo trudno je w tym wieku zmienic. Jest
      to wiek, w ktorym (przynajmniej ja) uswiadomilem sobie, jak bardzo jestem
      podobny do swoich rodzicow, jak dobra robote zrobili przekazujac mi swoje
      wartosci. Usmiecham sie na ta mysl, poniewaz przypominam sobie jak bardzo
      negowalem wszystko obiecujac sobie zmienic swiat. Co ciekawe, oni odebrali to
      od swoich rodzicow a ci od swoich itd. Wartosci, ktore sa relatywne go tej
      rozmowy, najlepiej ilustruje fakt, ze ciagle kocham ta sama zone, ktorej (za
      pietnascie dni) bede wierny juz dwadziescia jeden lat. Wychowalismy dwojke
      wspanialych dzieci (opinia nie tylko nasza, ale wszystkich, ktore je znaja),
      pracowalismy ciezko i bardzo uczciwie cale zycie, starajac sie byc dobrym dla
      wszystkich. W miare mozliwosci pomagamy tym, ktorzy maja mniej szczescia w
      zyciu i staramy sie oceniac nikogo i niczego zbyt pochopnie. Wiem ze swiat sie
      zmienia i kilkakrotne rozwody (zawsze z winy drugiej strony) szukanie przygod,
      probowanie czegos innego jest coraz powszechniejsze, ale ja juz umre wierzac w
      rodzine. Nie, nie mam ochoty ani intencji nikogo naginac do zycia wedlog mojej
      recepty, nie walcze a wrecz przeciwnie - popieram, uznajac czyjas innosc.
      Jedyne o co prosze, to odwzajemnienie szacunku i nie rzucanie mi w oczy
      preferencji i promowanie jako normalne cos, co ja uznaje za nienaturalne.
      • skynews Co mnie to obchodzi kim kto jest, 25.09.05, 18:02

        ...robie z nim interesy lub nie, przyjaznie sie lub nie.
        Nie interesuje mnie czy jest homo lub hetero, kolor skory, wyznanie.
        Interesuje mnie tylko co bede mial z interesow lub przyjazni z danym
        czlowiekiem i co ten czlowiek bedzie mial ze znajomosci ze mna.

        Ci ktorzy chca za wszelka cene zaimponowac swoim humanizmem, tolerancja,
        czlowieczenstwem gloszac ze sa przeciwko rasizmowi, antysemityzmu, homofobii i "paru jeszcze innych spraw malych i wielkich" najprawdopodobniej w krytycznej
        sytuacji jako pierwsi stana po stronie rasistow i homofobow - oczywiscie tylko
        tych ktorzy beda preferowac ich "rase", poglady i orientacje, czjuac sie oficjalnie przesladowynymi lub ucisnionymi i wykorzystujac ta okazje do zdominowania innych "ras", przeforsowania swojego swiatopogladu i wiary.
        Kazdy jest przeciez dumny z tego kim jest i nie chcialby przeciez byc kims innym - chyba sie nie myle ?

        Przyklad - juz pisalem kiedys - czlowiek zostaje zwolniony z pracy za niewykonywanie swoich obowiazkow, ale dopiero przed sadem dowiaduje sie ze
        zwolniony jest Zydem a ja musze udowadniac ze nie jestem rasista i antysemita,
        oraz ze antysemityzm i rasizm nie byl powodem zwolnienia.

        Dla mnie jest tylko jedna rasa ludzka: czlowiek !!!
        Nie ma zadnych ludzkich ras !
        Sa tylko co najwyzej rozne grupy etniczne !

        Nie oszukujmy sie - kazdy jest tak dlugo tolerancyjny dopoki nie czuje sie
        zagrozony .
        Zupelnie inna sprawa jest z czego to ewentualne zagrozenie wynika.
        • jej_maz Re: 25.09.05, 19:06
          Wlasnie! Wszyscy ci obroncy tych PSEUDOuciesnionych w dziwny sposob demonstruja
          w wielu przypadkach brak zdrowego rozsadku, co staje sie woda na mlyn zwyklego
          antyspolecznego zachowania. Malo tego, juz nie wystarcza akceptowac; jak nie
          bijesz brawo to jestes rasista lub innym homofobem. Przypomina mi sie tu stary
          kawal o amerkykaninie porownujacym stope zyciowa z rosjaninem; u nas pracuje
          sie trzy miesiace na samochod, a u was - pyta amerykania. Rosjanin po dluzszej
          chwili zmieszania odpowiada; a u was murzynow bija. W tym temacie tez widac, ze
          tolerancja dziala jedynie w jedna, wygodna strone - w druga jest kneblem.
          • antyproton Re: 25.09.05, 19:32
            Nowa wersja :

            a u was topia murzynow .

            P.S.
            Nowa profilaktyka rzadu USA do przeciwdzialania huraganom :
            obowiazkowe lekcje plywania w szkolach .
          • kamfora wszystko to kwestia granic 26.09.05, 22:09
            Gdzie powinny przebiegać? I dlaczego właśnie tu, a nie kilka kroków dalej/bliżej?
            Dlaczego zalegalizować związek dwóch gejów, a trzech nie? Dlaczego zalegalizować
            związek kobiety i mężczyzny, a kobiety i dwóch mężczyzn/mężczyzny i trzech
            kobiet/czterech kobiet i siedmiu mężczyzn już nie? I...po co w ogóle coś
            takiego, jak legalizacja/niezgoda na legalizację (dobrowolnych w końcu) relacji
            międzyludzkich?
            Wołanie o zaprzestanie dyskryminacji homoseksualistów prowadzi
            do...dyskryminacji tych, którzy nie chcą "w pełni" zaprzestać (czyli zaaprobować)
            Kto ma prawo do większej wrażliwości? I kto to prawo ustanawia?
              • kamfora Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 06:37
                jutka1 napisała:

                > Kamforko,
                > wielce ciekawa jestem Twoich odpowiedzi na wlasne pytania smile

                Jutko,
                to nie ja powinnam na te pytania odpowiedzieć, tylko ludzie, którzy domagają
                się przesunięcia granic, które (w naszym kręgu kulturowym) zakreśla Ewangelia.
                Ci ludzie, którzy domagają się, by w tych granicach, które określają małżeństwo
                jako zwiazek kobiety i mężczyzny zmieścić jeszcze związek kobiety i kobiety
                oraz mężczyzny i mężczyzny. W tym momencie ja pytam o odpowiedź, dlaczego te
                granice mają przebiegać właśnie w taki a nie inny (zaproponowany przeze mnie w
                poprzednim poście) sposób?
                Z kolei samo pytanie: czym się różni homoseksualista od innych ludzi za wiele
                wspólnego z tematem aprobaty małżeństw homoseksualistów nie ma.
                Nie wiedzieć czemu niektórzy ludzie utożsamiają człowieka z jego postępowaniem,
                a właściwie: postępowanie z człowiekiem. Każde "nie" dla postępowania
                wyobrażają sobie jako "nie" dla człowieka, który w taki sposób postępuje,
                a potem... zaczynają walczyć ze swoim wyobrażeniem, a każdego, kto ma inne
                zdanie uważają za rasistę/homofoba/cotamjeszcze.
                W drugą stronę też to zresztą działa: kiedy usiłuje się wmówić ludziom, że
                akceptacja człowieka jest automatycznie aceptacją jego postępowania w stu
                procentach (patrz: przykład z życia Waldorfa).
                • jutka1 Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 08:48
                  Dzieki, Kamforko. Ja w sumie napisalam te prosbe jako zart, polowicznie smile))

                  Jako ateistka nie mam punktu odniesienia Ewangelii ani innych Swietych Ksiag,
                  jak juz tu wspominalam niejednokrotnie.
                  Jak slusznie zauwazylas, granice wytyczamy my sami. Na podstawie czegos (np.
                  swiete ksiegi), lub na podstawie wlasnych pogladow, niekoniecznie majacych
                  cokolwiek wspolnego z religia - raczej: z humanizmem, czlowieczenstwem,
                  szacunkiem czy poczuciem przyzwoitosci. M.in.

                  Pozdrawiam smile
                  • kamfora Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 13:03
                    jutka1 napisała:

                    > Jako ateistka nie mam punktu odniesienia Ewangelii ani innych Swietych Ksiag,
                    > jak juz tu wspominalam niejednokrotnie.

                    Jutko,
                    Twój czy czyjkolwiek ateizm, tak jak moja czy czyjakolwiek wiara ma się
                    nijak do faktu, że żyjemy w kręgu kultury judeochrzescijańskiej.
                    Można mieć oczywiście o to pretensje do naszych przodków, że nam taką a
                    nie inną spuściznę zafundowali, ale...przesuwanie granic należałoby sensownie
                    uzasadnić (tudzież przekonać nieprzekonanych, nie nazywając ich po drodze
                    ciemnogrodem smile

                    > Jak slusznie zauwazylas, granice wytyczamy my sami. Na podstawie czegos (np.
                    > swiete ksiegi), lub na podstawie wlasnych pogladow, niekoniecznie majacych
                    > cokolwiek wspolnego z religia - raczej: z humanizmem, czlowieczenstwem,
                    > szacunkiem czy poczuciem przyzwoitosci. M.in.

                    Ok. Jeśli granice wytyczamy SOBIE - nie ma problemu, na jakiej podstawie.
                    Jeśli chcemy wytyczyć te granice innym - sprawa się komplikuje.
                    Piszesz: humanizm. Co to jest ten humanizm? Czy ludzie żyjący w kręgu kultury
                    dopuszczającej/promującej np. wielożeństwo - są mniej ludzcy od nas?
                    A może są mniej szczęśliwi? Częściej zapadają na choroby?
                    Kiedy słyszę hasło: "nic co ludzkie nie jest mi obce", zastanawiam się,
                    o czym myślą ci, którzy je powtarzają.
                    • jutka1 Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 16:18
                      Kamforo, przepraszam, ze dopiero teraz.
                      Moje rozumienie slowa "humanizm" zbiega sie z wyjasnieniem np. w Wikipedii:
                      "Humanizm koncentruje uwagę na sprawach ludzkich, godności człowieka, jego
                      wolności, propaguje rozwój fizyczny, psychiczny i intelektualny oraz harmonijne
                      współżycie w społeczeństwie, podkreśla możliwości ludzkiego rozumu, oraz wartość
                      wiedzy o świecie i możliwość jej zdobycia i rozwoju. Zatem prawdziwy humanista
                      ceni wszelkie osiągnięcia innych ludzi ( takich jak muzyka, malarstwo,
                      matematyka, technika) i nie ogranicza się do znajomości tylko pewnych wycinków
                      wiedzy jak sztuka czy literatura."

                      Mysle, ze mowiac o granicach, wkraczamy na temat indywidualizm vs. homo societus
                      (slow.zam. smile))
                      • kamfora Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 17:17
                        jutka1 napisała:

                        > "Humanizm koncentruje uwagę na sprawach ludzkich, godności człowieka, jego
                        > wolności, propaguje rozwój fizyczny, psychiczny i intelektualny oraz
                        > harmonijne współżycie w społeczeństwie,

                        Hmmm...
                        Wypada teraz jeszcze coś napisać o "godności człowieka" i jak się "harmonijne
                        współżycie w społeczeństwie" ma do wszelkiego rodzaju rewolucji smile

                        A tak na marginesie: czy słowa "godność" można użyć w odniesieniu do
                        innych zwierząt niż człowiek?
                • ewelina10 Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 09:35
                  kamfora napisała: /.../ to nie ja powinnam na te pytania odpowiedzieć, tylko
                  ludzie, którzy domagają się przesunięcia granic, które (w naszym kręgu
                  kulturowym) zakreśla Ewangelia.


                  Kamforko - z całym szacunkiem pozwolisz - że odrzucę twoje myślenie życzeniowe
                  (implikacje teologiczne) i pozostanę przy humaniźmie.
                  • mantra1 Re: Do wakarimasen 27.09.05, 10:07
                    Nie wiem, czy to przypadek, czy "premedytacja", ze umiescilas/as caly swoj post
                    w cudzyslowie. Czy jest to opinia, ktora podzielasz, czy tylko przytoczenie
                    odmiennego od Twojego wlasnego punktu widzenia? A moze fragment wiekszej
                    calosci? wink
                  • kamfora Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 13:24
                    ewelina10 napisała:

                    > Kamforko - z całym szacunkiem pozwolisz - że odrzucę twoje myślenie życzeniowe
                    > (implikacje teologiczne) i pozostanę przy humaniźmie.

                    Dlaczego stwierdzenie, że żyjemy w kręgu kultury chrześcijańskiej
                    nazywasz implikacją teologiczną?
                    Również z całym szacunkiem pozwolę sobie na powtórzenie pytania:
                    co to jest humanizm? smile.
                    • archivario Re: wszystko to kwestia odwagi 27.09.05, 14:09
                      jedynie jej-maz pisze klarownie i argumentuje swoja pozycje
                      racjonalnie.Pozostali blablafoxy i druzyna to cienkie bolki.Widac ,ze nie tylko
                      nie maja nic madrego do powiedzenia ale juz zlapali tego bakcyla obludy.Jakies
                      metne deklaracje tolerancji,przepraszanie za to,ze jest sie hetero i w glebi
                      duszy chetnie by sie poslalo wszystkich gejow i lesby do diabla.Ale jak tu
                      pokazac sie takim nienowoczesnym ! zaden chyba nie zna osobiscie geja,nie
                      mowiac o lesbijce.Teoretyki jestescie i obludnicy !! To tacy jak wy ,daja 10 zl
                      na ofiary HIV,myjac natychmiast rece po dotknieciu puszki na datki.
                      • mantra1 Re: wszystko to kwestia odwagi 27.09.05, 14:30
                        Powiem krotko, archivario: otworz szafe i mow do rzeczy, bo jak dotad z twoich
                        wypowiedzi nie wynika nic innego, ponad to, ze jestes jednostronnie
                        ukierunkowany - na szokowanie pseudo-bezkompromisownoscia,
                        pseudo-niepoprawnoscia polityczna i pseudo-odwaga.
                        I przypuszczam, ze gdyby to bylo forum dla gejow i lesbijek tez usilowalbys
                        szokowac na nim swoja heteroseksualnoscia.
                        P.S. Dla jasnosci: nie poslalabym zadnego geja i zadnej lesbijki do diabla, bo
                        stracilabym wowczas paru fajnych znajomych, no chyba, ze "u diabla" faktycznie
                        jest weselej i normalniej.
                      • jutka1 Re: wszystko to kwestia odwagi 27.09.05, 14:40
                        Psinco wiesz, ale sie wypowiadasz.
                        Czy ja na przyklad jestem hetero, lesbijka, bi, czy aseksualna, to akurat ani na
                        forum nie wychodzi, ani nikomu nic do tego. Moje poglady sa moje, i poparte tym
                        czym trzeba - i tez nie mam obowiazku sie spowiadac, z iloma gejami sie
                        przyjaznie, ile znam lesbijek, i ile biseksow gosci przy mym stole.

                        Przy okazji, nie kazdy heteryk jest homofobem i mizogynista. Zdumiewajace, ale
                        prawdziwe.
                        • archivario Re: wszystko to kwestia odwagi 27.09.05, 15:05
                          Psinco wiesz, ale sie wypowiadasz.
                          Czy ja na przyklad jestem hetero, lesbijka, bi, czy aseksualna, to akurat ani na
                          forum nie wychodzi, ani nikomu nic do tego. Moje poglady sa moje, i poparte tym
                          czym trzeba - i tez nie mam obowiazku sie spowiadac, z iloma gejami sie
                          przyjaznie, ile znam lesbijek, i ile biseksow gosci przy mym stole.


                          Tym razem byl to post nie do Pani i nie o Pani,nie moga kazde wpisy na tym For.
                          byc tylko o Jutka 1 lub do Jutka 1. I nie jest az tak interesujace,kogo Pani
                          gosci u stolu .I nikt nawet nie pomyslal wysluchac spowiedzi Jutki 1. Tyle jest
                          nikow na forum a Pani nic tylko o sobie i o sobie.
                          • jutka1 Re: wszystko to kwestia odwagi 27.09.05, 15:32
                            archivario napisał:

                            > Tym razem byl to post nie do Pani i nie o Pani,nie moga kazde wpisy na tym
                            For. byc tylko o Jutka 1 lub do Jutka 1. I nie jest az tak interesujace,kogo
                            Pani gosci u stolu .I nikt nawet nie pomyslal wysluchac spowiedzi Jutki 1. Tyle
                            jest nikow na forum a Pani nic tylko o sobie i o sobie
                            **********
                            Poniewaz nic a nic Pan(-i) nie zrozumial(-a), nie ma co dyskutowac. Odnosze
                            jednak bardzo nie-mgliste wrazenie, ze pod innym nickiem jest Pan(-i) mi znany (-a).
                            Proponuje wiec odslonic przylbice, bo z tchorzami ani tchorzofretkami nie
                            zwyklam rozmawiac.

                            Have a nice life Dear.
                      • lablafox Re: wszystko to kwestia odwagi 27.09.05, 15:07
                        archivario napisał:

                        > jedynie jej-maz pisze klarownie i argumentuje swoja pozycje
                        > racjonalnie.Pozostali blablafoxy i druzyna to cienkie bolki.Widac ,ze nie
                        tylko
                        >
                        > nie maja nic madrego do powiedzenia ale juz zlapali tego bakcyla
                        obludy.Jakies
                        > metne deklaracje tolerancji,przepraszanie za to,ze jest sie hetero i w glebi
                        > duszy chetnie by sie poslalo wszystkich gejow i lesby do diabla.Ale jak tu
                        > pokazac sie takim nienowoczesnym ! zaden chyba nie zna osobiscie geja,nie
                        > mowiac o lesbijce.Teoretyki jestescie i obludnicy !! To tacy jak wy ,daja 10
                        zl
                        > na ofiary HIV,myjac natychmiast rece po dotknieciu puszki na datki.


                        Nie znasz , nie kłap pyskiem.
                        Proszę.
                      • kamfora Re: wszystko to kwestia odwagi 27.09.05, 16:11
                        archivario napisał:

                        > To tacy jak wy ,daja 10 zl
                        > na ofiary HIV,myjac natychmiast rece po dotknieciu puszki na datki.

                        Czy Tobie się coś nie pomyliło? Czy według Ciebie HIV jest skutkiem
                        homoseksualizmu? Uuuu....sad
                    • ewelina10 Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 17:33
                      Kamforo - samymi pytaniami tylko "zaciemniasz" temat, bardziej wygląda to na
                      testowanie niż na rzeczową dyskusję smile

                      Kamfora: Dlaczego stwierdzenie, że żyjemy w kręgu kultury chrześcijańskiej
                      > nazywasz implikacją teologiczną?

                      Moja maleńka riposta o implikacji teologicznej dotyczyła innego fragmentu
                      twojego postu: "to nie ja powinnam na te pytania odpowiedzieć, tylko ludzie,
                      którzy domagają się przesunięcia granic, które (w naszym kręgu kulturowym)
                      zakreśla Ewangelia" - wcześniej inni już się wypowiedzieli więc nie będę się
                      powtarzać. Nie sądzę jednak, aby znajomość Ewangelii była taka powszechna wśród
                      ludzi. Sama wiesz, że interpretacji Pisma świętego jest wiele, a one mówią
                      różne rzeczy różnym ludziom.

                      Kamfora: > Również z całym szacunkiem pozwolę sobie na powtórzenie pytania:
                      > co to jest humanizm? smile.

                      Szczerze przyznaję - nie lubię takich pytań - są akademickie - więc pozwól,
                      że potraktuję je w taki sam sposób z dodatkowym podkreśleniem, że wklejony
                      fragment w pełni podzielam:

                      HUMANIZM I TOWARZYSTWO HUMANISTYCZNE
                      Humanizm to demokratyczny, nieteistyczny i etyczny światopogląd, ruch społeczny
                      i intelektualny oparty na przekonaniu, że człowiek w pełni samodzielnie
                      kształtuje swój obraz świata, system wartości i swoje życie oraz samodzielnie
                      nadaje mu sens. Humanizm odrzuca wiarę w istnienie nadprzyrodzonych bytów i
                      sił, oraz wiarę w ich wpływ na losy świata. Słowo "nieteistyczny" obejmuje
                      zarówno stanowisko ateistyczne jak i agnostyczne. Odzwierciedla ono
                      transformację ruchu humanistycznego od organizacji, która przede wszystkim
                      zajmowała się walką z religią do ruchu budowy konstruktywnej, światopoglądowej,
                      intelektualnej i kulturowej alternatywy, która ma ambicję przyczynić się do
                      rozwiązania wielu ważnych problemów społecznych, psychologicznych i
                      politycznych.

                      W wielu krajach Europy Zachodniej światopogląd humanistyczny uzyskał status
                      oficjalnie uznanej alternatywy wobec religii. Dzięki temu ruch humanistyczny, a
                      za jego pośrednictwem również wszyscy niewierzący obywatele, korzystają z tych
                      samych praw co kościoły i związki wyznaniowe.

                      Ruch humanistyczny identyfikuje się z demokratycznym systemem wartości,
                      przeciwstawiając się systemom autokratycznym, teokratycznym i technokratycznym;
                      humaniści opowiadają się za rozwojem społeczeństwa otwartego. W przekonaniu
                      humanistów demokracja nie jest dyktaturą większości, lecz systemem, w którym
                      jednostki i grupy mają zagwarantowaną wolność i prawo do decydowania o swoim
                      losie. Humaniści odrzucają teokrację ( w postaci znanej z niektórych państw
                      islamskich), gdyż narzuca ona jedną religię wszystkim obywatelom i jako taka
                      jest sprzeczna z demokracją i z prawami człowieka. Ruch humanistyczny popiera
                      twórcze wykorzystanie dorobku nauki. Opowiada się za stosowaniem metod nauki do
                      poprawy ludzkiego bytu. Trzeba jednak pamiętać, że nauka dostarcza środków, ale
                      nie wskazuje celów działania. Nauka jest koniecznym, ale nie wystarczającym
                      warunkiem rzeczywistej poprawy ludzkiego bytu"

                      PS' nie ustosunkuję się do "archivario" bo nie lubię "podszywania" i tyle smile
                      • ewelina10 PS' 27.09.05, 17:47
                        przepraszam właścicielkę wątka za jego skręcenie i za zrobienie privaty z
                        Kamforką.

                        o inwersji seksualnej (homoseksualiźmie) pisałam wcześniej już wielokrotnie -
                        znacie moje stanowisko.

                        na pytanie postawione w temacie wątku odpowiem krótko - niczym
                      • kamfora Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 18:00

                        Przepraszam, Ewelino, ale nie myślałam, że ktokolwiek moje określenie
                        "granice, które w naszym kręgu kulturowym zakreśla ewangelia" zrozumie inaczej
                        niż po prostu: żyjemy w kręgu kultury judeo-chrześcijańskiej.
                        I nic nie ma do tego dzisiejsze studiowanie czy interpretowanie przez
                        kogokolwiek Pisma świętego.


                        > Szczerze przyznaję - nie lubię takich pytań - są akademickie

                        Ok. Ja z kolei nie lubię poprzestawać na definicjach encyklopedycznych.
                        Można oczywiście uznać, że nie ma po co zastanawiać się nad tym,
                        bo wszystko już zostało przemyślane i opisane przez mądrych ludzi,
                        ale ja lubię czasem sprawdzić, do jakiej wysokości ich pięt nie dorastam wink

                        Inna sprawa, czy takie sprawdzanie mam prawo przedstawiać na forum.
                        Nie mam?
                        • ewelina10 Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 18:38
                          kamfora napisała:
                          > Ok. Ja z kolei nie lubię poprzestawać na definicjach encyklopedycznych.

                          ... po prostu nie dało się inaczej Ci odpowiedzieć bo taka była forma twojego
                          pytania Dsmile

                          > Inna sprawa, czy takie sprawdzanie mam prawo przedstawiać na forum.
                          > Nie mam?

                          Oczywiście, że masz smile Ale zupełnie inną kwestią już jest - czy inni zechcą
                          się poddać takiemu testowi i czemu on ma służyć ? Myślę, że i ja wielkiego "fo
                          pa" tutaj nie popełniłam wyrażając swój osąd, nieprawdaż ? smile (potraktuj
                          retorycznie) smile

                          Kamforo - lubię te twoje nurtujące pytania. Ale w przypadku tego: "co to jest
                          humanizm? smile" odpowiedź nasunęła mi się tylko "encyklopedyczna" smile

                          pozdrawiam
                          • kamfora Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 19:06
                            ewelina10 napisała:

                            > Ale zupełnie inną kwestią już jest - czy inni zechcą
                            > się poddać takiemu testowi i czemu on ma służyć ?

                            Widzisz, Ewelino - ja (wbrew pozorom) nie zadaję tych pytań w celach
                            "testowania Forumowiczów". Te pytania to tylko część wątpliwości, które się
                            kłębią w mojej łepetynie za każdym razem, gdy ktoś mówi: "POWINNO być tak i tak"
                            albo "MUSISZ być taki, a nie inny".
                            Jestem ciekawa, co inni myślą na dany temat (i czy w ogóle mają taką potrzebę
                            zastanawiania się na te tematy, które dręczą mnie smile Czasem wydaje mi się,
                            że znalazłam właściwą odpowiedź i staram się ją przedstawić.
                            Nigdy w życiu jednak nie śmiałabym komukolwiek narzucać mojego światopoglądu
                            czy w jakikolwiek sposób namawiać kogokolwiek do zmiany sposobu życia/myślenia.
                            Forumowe rozmowy są dla mnie po prostu jednym ze sposobów poznawania ludzi smile
                • lablafox Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 10:28

                  > Z kolei samo pytanie: czym się różni homoseksualista od innych ludzi za wiele
                  > wspólnego z tematem aprobaty małżeństw homoseksualistów nie ma.

                  ****
                  Bo mieć nie miało , miało wykazać ,że jest to człowiek, taki jak inni , a
                  problem honoflistwa istnieje od zawsze , gdyż nie jest jak to już kiedyś
                  mówiłam sprawa chciejstwa , ale zaburzenie powstałe w życiu płodowym w chwili
                  gdy natępuje kodowanie płci ( to taki nienaukowy skrót raz kodowana jest płeć
                  fizyczna z jej atrybutami , a potem płec psychiczna , przy zaburzeniu podczas
                  tego kodowania następuje stworzenie istoty męskiej z psychiką żeńską i
                  odwrotnie , to taaki najwiekszy sktrót informacujny).

                  > Nie wiedzieć czemu niektórzy ludzie utożsamiają człowieka z jego
                  postępowaniem,a właściwie: postępowanie z człowiekiem.
                  Każde "nie" dla postępowania wyobrażają sobie jako "nie" dla człowieka, który w
                  taki sposób postępuje,a potem... zaczynają walczyć ze swoim wyobrażeniem, a
                  każdego, kto ma inne zdanie uważają za rasistę/homofoba/cotamjeszcze.
                  ****
                  I vice versa.

                  Sądzę ,że błędem jest założenie ,że każdy homo jest wyuzdanym zboczeńcem .
                  Przeciwko takiemu podejściu protestuję.
                  Uważam ,że każdy człowiek potrzebuje miłości i akceptacji i jeśli znajdzie
                  pokrewną duszę , która go rozumie , bo wie co czuje , przeżywa i doświadcza to
                  jest ok.

                  Wydaje mi sie ,ze te wyuzdane parady maja tez swoje zadanie - właśnie
                  podkreślenie ,ze ta 3 płeć istnieje,a "wyuzdane"po to by zwrócić uwagę .
                  Po cichu i grzecznie się nie da.
                  *****
                  > W drugą stronę też to zresztą działa: kiedy usiłuje się wmówić ludziom, że
                  > akceptacja człowieka jest automatycznie aceptacją jego postępowania w stu
                  > procentach (patrz: przykład z życia Waldorfa).
                  *****
                  To uważasz ,że lepiej po cichu ,a oficjalnie z żona i dziećmi ,żeby przyklepać
                  ten wstyd w rodzinie?
                  Uczucia kobiety użytej jak przedmiot do zakrywania tegoż wstydu się nie liczą?
                  Dzieci też?
                  >
                  • mantra1 Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 10:51
                    Czy mnie sie wydaje, czy ja sie zgadzam w calej "rozciaglosci" z Lablafox? wink)
                    Hmmm....musze pomyslec...
                    (mysle)........................................................


                    Otóż...tak. Nie mam nic do dodania i moge sie podpisac pod Twoja wypowiedzia
                    obiema rekami, a szczegolnie pod ostatnim akapitem.
                  • kamfora Re: wszystko to kwestia granic 27.09.05, 13:18
                    lablafox napisała:

                    > Bo mieć nie miało , miało wykazać ,że jest to człowiek, taki jak inni

                    To przepraszam - nie wiedziałam, że ktoś kwestionował człowieczeństwo
                    homoseksualistów. Jeśli o mnie chodzi - akurat co do tego nikt nie musi mnie
                    przekonywać, ani niczego wykazywać.

                    > To uważasz ,że lepiej po cichu ,a oficjalnie z żona i dziećmi ,żeby przyklepać
                    > ten wstyd w rodzinie?
                    > Uczucia kobiety użytej jak przedmiot do zakrywania tegoż wstydu się nie liczą?
                    > Dzieci też?

                    Doprawdy nie wiem, skąd wysnułaś ten wniosek. Mogłabym równie dobrze spytać
                    Ciebie: to uważasz, że lepiej, gdy mąż ma na boku kochankę i na dodatek dziecko
                    z tą kochanką, ale zacofane prawo nie pozwala na wielożeństwo?
                    I co? Ta kochanka jest gorsza od żony? A to dziecko gorsze? A jeśli on obie
                    kocha, a żonie ani kochance to nie przeszkadza? To lepiej po cichu, tak?

                    Mam nadzieję, że się nie obrazisz...
                  • kamfora jeszcze jedno 27.09.05, 16:54
                    lablafox napisała:

                    > To uważasz ,że lepiej po cichu ,a oficjalnie z żona i dziećmi ,żeby przyklepać
                    > ten wstyd w rodzinie?
                    > Uczucia kobiety użytej jak przedmiot do zakrywania tegoż wstydu się nie liczą?
                    > Dzieci też?

                    Nagle mnie olśniło: czy z tego, co napisałaś można wnioskować, że najwiekszym
                    wstydem dla współczesnego człowieka jest życie bez związku (czytaj: seksu)? Że
                    "nie mieć" kogoś do łóżka (nieważne, jakiej płci) spotyka się dzisiaj ze
                    społeczną dezaprobatą albo wręcz napiętnowaniem? Że samotne życie jest podejrzane?
                      • kamfora Re: jeszcze jedno artykuł a propos 28.09.05, 07:41
                        Ten artykuł to kolejny dowód na to, że bardzo trudno odróżnić, czy człowiek,
                        którego kocham odwzajemnia moje uczucie, czy tylko "kocha być kochany".
                        W zasadzie miłość jako taka nie musi być odwzajemniona - ale jeśli w grę
                        wchodzi małżeństwo i dzieci - to dobrze, gdy odwzajemniona jest. I gdy na
                        dodatek wiąże się z jakimś choćby minimalnym poczuciem odpowiedzialności.

                        Moja pracowa koleżanka 4 lata temu rozwiodła się z mężem. To była (z jej
                        strony) wielka miłość. Myślała, że z jego też - wszystko na to wskazywało.
                        Córka urodziła się po dwóch latach, wszystko było ok. I nagle ni z tego ni z
                        owego mąż powiedział, że większą przyjemność ma jednak z seksu z kim innym,
                        "czuje, że jest bardziej kochany przez kogoś innego". Zanim do niej dotarło, że
                        on ją zdradza (jaka różnica właściwie z kim) przyprowadził do domu obcego
                        mężczyznę i zamieszkali (do rozwodu) w osobnym pokoju.
                        Myślę, że ona wcale nie czułaby się lepiej, gdyby przyprowadził obcą kobietę.
                        A on? On uważa, że wszystko jest w porządku: Przestał ją kochać(?) i od razu
                        jej o tym powiedział, nie oszukiwał przecież...Szczerość przede wszystkim...
                        • archivario Re: jeszcze jedno artykuł a propos 28.09.05, 12:26
                          zagladam do muszli klozetowej i co widze: plywaja tam male biale aligatory,jak
                          sie dowiedzialem ich rodzice zyja w glownych przewodach sciekowych.Tzn ja tego
                          nie widzialem,tak mi opowiadal moj kolega pracowy.Oj kamfora znowu sie
                          naczytalas glupich pismidel i juz gotowa fabula postu.wstydz sie klamczuszku.
      • no_no Re: Czym się różni homoseksualista od innych ludz 26.09.05, 18:31
        skrzydlate napisała:

        > jakos nie widze problemu.
        -----
        Ponieważ jednak temat homoseksualizmu wraca jak bumerang nie tylko w forumowych
        dyskusjach, budzi emocje, a sprawa wydaje się być ważna społecznie, chciałem
        zachęcić wszystkich zainteresowanych do przeczytania artykułu na ten temat.

        Homoseksualizm - to choroba, zboczenie, szukanie seksualnej przyjemności, jak to
        napisał Jej_maz w myśl zasady: "Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz
        chłopaczek", czy jednak coś innego. Może to tylko "błąd" Natury, a może
        zamierzone jej działanie będące swoistym środkiem obrony przed przeludnieniem?
        Jakkolwiek by nie było, prawo do godnego życia należy się również
        homoseksualistom stworzonym przez Naturę, albo jak ktoś woli na obraz
        i podobieństwo Boga.
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,31
        • bodzio49 Re: Czym się różni homoseksualista od innych ludz 26.09.05, 20:05
          A czy ktoś kto ma ręce, nogi i pozostałe detale również zgodnie z normą może
          zapałać uczuciem do swojej np: kozuni. Może i nie bez wzajemności. Krzywdy
          nikomu nie robią. W końcu to tylko uczucie do innego obiektu. Czy też
          usprawiedliwicie. Czy nie powinien w naszej homofobistycznej rzeczywistości
          walczyć o swoje prawa smile
        • jej_maz Re: 27.09.05, 00:55
          Tak; uwazam homoseksualizm za anomalie/wybryk natury, forme choroby psychicznej
          czyli zboczeniem i moje zdanie bazuje na opinii zdrowego, normalengo mezczyzny,
          ktory po prostu nie umie sobie wyobrazic/pojac/uswiadomic jak mozna darzyc
          innego mezczyzne uczuciem, ktore natura zarezerwowala dla plci przeciwnej...
          nie wspomne tu o fizycznym aspekcie ustalonym rowniez przez nature.

          Drugim elementem wplywajacym na taka a nie inna opinie jest fakt, ze wyznaje
          taki a nie inny swiatopoglad. Ty, jako racjonalista, powinienes zrozumiec, ze
          sa ludzie, ktorzy nieracjonalnie (w Twoich oczach) wierza w istote wyzsza
          (ktora czasami nazywaja swoim Bogiem) i staraja sie zyc zgodnie z normami
          moralnymi, ustalonymi przez swoja religie.

          Uwazam, ze kazda religia bazuje swoje nakazy i przykazania na obserwacji
          natury. Moim zdaniam, kazda z nich, to zbior tysiacletnich doswiadczen
          ludzkosci. Nie jestem teologiem, ale nie bardzo jestem sobie w tanie
          przypomniec czy jakakolwiek religia uznaje homoseksualizm za normalny i
          akceptuje jako rodzine. Wiem na pewno jednak, ze moja (jestem niepraktykujacym,
          bardzo sceptycznie nastawionym do polityki kosciola w wielu sprawach, ale
          jednak katolikiem) za malzenstwo uznaje jedynie zwiazek kobiety z mezczyzna a
          homoseksualizm uznaje za zboczenie (doslownie; gdzies mialem link do wypowiedzi
          jakiegos kardynala juz po wyborze nowego papieza, ktory w jakims wywiadzie
          stwierdzil, ze nalezy w koncu nazywac rzeczy po imieniu).

          TERAZ - powtorze po raz nie wiem juz ktory; nie zgadzam sie z walka z
          homoseksualizmem, czy tez zadna forma ponizania czy segregacji socjalnej, a
          wiec jestem za uznaniem partnerow w sprawach rent, emerytur, ubezpieczen i
          czegotylko socjalnie jest nalezne partnerom heteroseksualnym. Jestem natomniast
          absolutnie przeciwny nazywaniem i legalizowaniem takiego partnerstwa jako
          rodziny czy malzenstwa - te pojecia (przez nature) maja znaczenie jedynie w
          stosunku do zwiazku kobiety i mezczyzny. Jestem kategorycznie przeciwny adopcji
          dzieci, uznajac, ze tylko rodzice (w znaczeniu kobieta i mezczyzna) sa w stanie
          zapewnic warunki do zdrowego emocjonalnego i psychicznego rozwoju dziecka. Nie
          zgadzam sie rowniez z jakakolwiek forma promowania homoseksualizmu jako czegos
          czym nie jest a wiec normaloscia.

          Osobiscie uwazam, ze problem jest stworzony wlasnie przez srodowiska
          homoseksualne, ktore zmuszaja ludzi do przyklaskiwania czemus co jest niezgodne
          z przekonanaiami wielu. Moge miec (i mialem) bliskich znajomych z ta
          orientacja, pracowalismy razem, moge mieszkac w sasiedztwie.... nie mam
          najmniejszych problemow z kontaktami z tymi ludzmi az do momentu, w ktorym
          zaczna oni uznawac ze to ze mna jest cos nie tak w tej sprawie. Ja nie wynosze
          moich uczuc do zony na ulice, jestem zniesmaczony widzac na ulicy namietnie
          tulaca i calujaca sie pare heteroseksualna, wiec dlaczego mam akceptowac tulaca
          sie pare homoseksualistow (mam na mysli parady)? Sa ku temu odpowiednia bary i
          kluby, do ktorych ja po prostu nie zagladam. A to ze mam odwage i mowie to co
          czuje i mysle? No coz, jedni uwazaja ze tolerancja powinna dzialac w dwie
          strony a inni tylko w jedna a w druga to puszczenie baka i knebe - ja wyznaje
          pierwsza wersje i jasno przedstawiajac swoje poglady i zapatrywania, prosze o
          ich respektowanie, tak samo jak ja respektuje druga strone. Czy to jest az tak
          trudne do zrozumienia przez wielu czytelnikow GW?

          PS: No-No, tak z czystej ciekawosci; czego sie czepiasz i to na dokladke w tak
          niewyszukany sposob jak wybiorczym cytowaniem, ktore wyrwane z kontekstu
          wypacza wypowiedz? Czyzby juz Ci sie znudzily slosliwosci ortograficzne i
          zaczynasz schodzic jeszcze nizej? Nigdy nie napisalem ze homoseksualizm jest LI
          TYLKO szukaniem seksualnej przyjemnosci, a ten dwuwiersz to uslyszalem od...
          pana lubiacego sie zabawic na dwa gwizdki... tez im chwala i uznanie, prawda? W
          koncu tez stworzenie Boze jak np:...

          ...czy Ty masz dzieci?
          • no_no Re: IMHO :) 28.09.05, 14:19
            jej_maz napisał:

            >>Tak; uwazam homoseksualizm za anomalie/wybryk natury, forme choroby
            psychicznej czyli zboczeniem i moje zdanie bazuje na opinii zdrowego, normalengo
            mezczyzny, ktory po prostu nie umie sobie wyobrazic/pojac/uswiadomic jak mozna
            darzyc innego mezczyzne uczuciem, ktore natura zarezerwowala dla plci
            przeciwnej...>>
            ------
            Apeluję do Ciebie, J_m, nie osądzaj, nie wydawaj wyroków tylko na podstawie tego
            co nie może "wyobrazić/pojąć/uświadomić" sobie jeden z "normalnych mężczyzn",
            choćby nawet był i kardynałem smile Więcej czytaj, dociekaj, myśl bardziej
            samodzielnie, a wreszcie zaufaj bardziej Naturze, albo Bogu, albowiem on(a)
            wie lepiej co czyni.
            -----
            >> nie wspomne tu o fizycznym aspekcie ustalonym rowniez przez nature.>>
            -----
            Wspomnij właśnie, a wreszcie zaakceptuj, że natura obdarowała nas możliwością
            czerpania przyjemności z miłości i seksu nie tylko w obrębie różnych płci.
            ------
            >> Drugim elementem wplywajacym na taka a nie inna opinie jest fakt, ze wyznaje
            taki a nie inny swiatopoglad. Ty, jako racjonalista, powinienes zrozumiec, ze
            sa ludzie, ktorzy nieracjonalnie (w Twoich oczach) wierza w istote wyzsza
            (ktora czasami nazywaja swoim Bogiem) i staraja sie zyc zgodnie z normami
            moralnymi, ustalonymi przez swoja religie.>>
            ----
            • jej_maz Re: IMHO :) 29.09.05, 03:50
              Jest to juz druga dyskusja na ten temat i po raz drugi staram sie jasno i
              wyraznie niemal wypunktowac (dla tych co lubia punkty wink) swoja pozycje. Oprocz
              jednak wielu deklaracji tolerancji, listy gosci przy stole i paru niewybrednych
              epitetow nie widze zadnej rozsadnej i konkretnej argumentacji contra. Lisek i
              myszka to jedynie dwa rodzaje z milionow gatunkow na ziemi i jest to dodatkowy
              argument dla mnie, jako ze mam kolejny dowod jak marginalnym problemem jest
              wybryk natury... poza tym chyba nie rozmanzaja sie przez adopcje, bo i kogo?
              Dla mnie polityczna korekacja nie jest potrzebnym do wygody uciazliwym lecz
              drobnym konwenansem, ale klapkami na oczach uszach i ustach, ktore jedynie
              blokuja prawo do wolnosci wypowiedzi WSZYSTKICH ludzi... taki zawor toleracji,
              ktora dziala jedynie wowczas, jak ktos ma wygodna opinie dla drugiej strony.
              Uwazam rowiniez, ze wiara jest jednak waznym elementem wplywajacym na
              moralnosci kulture niektorych ludzi i o ile rozumiem ze zaden Szaman czy inny
              Papiez nic dla Ciebie nie znaczy, to mam nadzieje, ze rozumiesz ze dla innych
              moga byc oni jakim autorytetem.

              Mam duzo satysfakcji z rozmowy z Toba, aczkolwiek jestem troche zniesmaczony
              oskazeniem o wypowiedzenie slow, ktore nie przypominam sobie mowic. Nie mam sil
              sprawdzac, ale nie sadze abym kiedykolwik chcial "wsadzac homoseksualistow do
              wiezienia i wycinac jaja" - nie jest to zgodne z moimi opiniami aczkolwiek nie
              wiem czy bym tak nie zrobil ze zwolennikami seksualnego wyuzdania dzialajacymi
              na dwa gwizdki, pedofilami czy innymi gwalcicielami. Tutaj jeszcze jedno;
              piszac ze "nie wiem czy bym tak nie zrobil" jedynie swiadczy o tym, ze nikt nie
              jest w stanie tak naprawde jednoznacznie powiedziec ze wie co mysli i jaka
              bylaby jego reakcja. Nikt tak na prawde nie zna sie na sto procent i troche
              mnie zdziwil brak konsekwencji u Ciebie; z jednej strony piszesz ze absolutna
              jest sama niepewnosc a z drugiej wiesz, co ja NAPRAWDE mysle. Tak czy inaczej
              zawsze czytam Twoje wpisy z zaiteresowaniem i przyjemnoscia.

              Nie bedzie juz dalszych dyskusji z mojej strony. Naprawde czuje sie nie
              szczegolnie (moze dlatego nie czuje juz blusa wink) boje sie, ze bede musial
              powaznie skoncentrowac sie na realnych problach ze zdrowiem, co automatycznie
              wplynie na czas siedzenia przed komputerem. Jest to moj ostatni wpis przed
              dluzsza przerwa z tego powodu i goraco polecam calemu forum wybranie sobie
              kogos innego na jego pilnowanie... no... chyba ze nie beda Wam przeszkadzac
              rady typu kto z czego powienien sobie strzepac wink)

              Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.

              Mark
              • skynews Re: IMHO :) 30.09.05, 00:52

                Mark,
                nie przejmuj sie.
                Sa ludzie, ktorzy nie ufaja samym sobie i to jest najprawdopodobniej
                ich najwiekszy problem.

                Jak to "to moj ostatni wpis przed dluzsza przerwa"...?
              • aszar.kari Re: IMHO :) 30.09.05, 01:18
                jej_maz napisał:

                Lisek i
                > myszka to jedynie dwa rodzaje z milionow gatunkow na ziemi i jest to
                dodatkowy
                > argument dla mnie, jako ze mam kolejny dowod jak marginalnym problemem jest
                > wybryk natury... poza tym chyba nie rozmanzaja sie przez adopcje, bo i kogo?


                • aszar.kari Re: IMHO :) 30.09.05, 01:20
                  > jej_maz napisał:
                  >
                  > Lisek i
                  > > myszka to jedynie dwa rodzaje z milionow gatunkow na ziemi i jest to
                  > dodatkowy
                  > > argument dla mnie, jako ze mam kolejny dowod jak marginalnym problemem je
                  > st
                  > > wybryk natury... poza tym chyba nie rozmanzaja sie przez adopcje, bo i ko
                  > go?
                  >
                  >
                  Czy Ty umiesz czytac ze zrozumieniem?
                  Powyzsze jest odpowiedzia na ponizsze:
                  "Nie bardzo rozumiem kwestionowanie "naturalnosci" homoseksualizmu - wedlug
                  wszelkich publikacji istnieja wylacznie dwa znane gatunki ssakow, ktore nie
                  wykazuja sklonnosci biseksualnych - jakis lisek pustynny i jakas mysz
                  spotykana tylko w Azji. Tak wiec zainteresowanie wlasna plcia jest dla ssakow,
                  jakimi i my dumnie jestesmy smile czyms jak najbardziej "naturalnym", wrecz
                  moznaby sie zastanawiac nad tymi sposrod nas, ktorzy takiego zainteresowania
                  nie wykazuja wink"

                  Przemysl sobie jeszcze raz KTO jest TOTALNIE MARGINALNA MNIEJSZOSCIA! No
                  przeciez nie bede Cie zawstydzac lapatologia wink
                  Aszar
              • no_no Re: IMHO :) 30.09.05, 20:53
                jej_maz napisał:

                > Uwazam rowiniez, ze wiara jest jednak waznym elementem wplywajacym na
                > moralnosci kulture niektorych ludzi i o ile rozumiem ze zaden Szaman czy inny
                > Papiez nic dla Ciebie nie znaczy, to mam nadzieje, ze rozumiesz ze dla innych
                > moga byc oni jakim autorytetem.
                -----
                Jak najbardziej, rozumiem.
                -----
                > Tak czy inaczej zawsze czytam Twoje wpisy z zaiteresowaniem i przyjemnoscia.
                -----
                Nie mam powodów by Tobie nie wierzyć. Cieszę się zatem że tak jest, bo
                zebraliśmy się na tym forum chyba dla przyjemności, a nie na złość sobiesmile?
                Wymiana poglądów i opinii na sprawy ważne i błahe pozwala nam widzieć jednak,
                jak się różnimy. No i dobrze, bo byłoby nudnie gdybyśmy się we wszystkim
                ze sobą zgadzali i potakiwali tylko?
                -----
                > Jest to moj ostatni wpis przed dluzsza przerwa z tego powodu i goraco polecam
                calemu forum wybranie sobie kogos innego na jego pilnowanie... no... chyba ze
                nie beda Wam przeszkadzac rady typu kto z czego powienien sobie strzepac wink)
                ---
      • archivario Re: Czym się różni homoseksualista od innych ludz 26.09.05, 21:22
        Oj,a ja pozwole sobie miec odmienne zdanie,tak odmienne jak i ja jestem
        odmiennym.Po pierwsze to o roznicy mozna mowic zaczynajac od tego ze roznie sie
        od kobiety.A jak juz wyjasnilismy ta kwestie ,to od wiekszosci mezczyzn roznie
        sie preferencja seksualna,inteligencja,wyszukanym smakiem w doborze odziezy
        oraz nie pale smierdzacych papierosow.Piwa nie pijam,preferuje dobre likiery.
        Moje zainteresowania sa skierowane w strone estetyki,sztuki i mlodych mezczyzn.
        Nie znosze brutali i niegrzecznych mezczyzn przesladujacych mnie po dworcach i
        w okolicach toalet meskich.nie znosze tez zasadniczo kobiet,szczegolnie tych
        mlodszych i ladnych-wstretne malpy zazdrosne i agresywne w stosunku do biednych
        mezczyzn ,dajacych sie zlapac na te ohydne detale anatomii,mdli mnie gdy
        pomysle co one wyrabiaja z tak apetycznymi chlopakami.Zycie jest coraz
        laskawsze dla nas gejow.Wkrotce bedzie zenujacym oswiadczenie ,ze ktos jest
        hetero.Rosna rzesze naszych fanow,ktorzy zdurnieli juz zupelnie i uwazaja ,ze
        manifestujac swoja pseudotolerancje na pokaz sa na czasie z trendem.nawet nie
        ma za co im dziekowac i tak nie zrozumieja tego w swojej bezmiernej glupocie.I
        reasumujac :piekne jest zycie geja !Troche ze strachem patrze w lustro.Co
        bedzie gdy z czasem stane sie stara rozlazla ciota-lepiej nie myslec.Jutro ide
        do szpitala na badania,cos za czesto mam ostatnio grype-czyzbym mial oslabiony
        system odpornosci,nie moglem tego sie nabawic,przeciez staram sie uwazac.Ciao
        kochani,dobrej nocy
      • jej_maz Re: 27.09.05, 01:01
        Ewus, a coz innego miala powiedziec? Myslisz, ze co ja bym powiedzial w takiej
        sytuacji? Wierz mi ze bym zaakceptowal i dalej kochal tak samo. Nie zmienilo by
        to jednak moich pogladow... urodzeni np; jako gluchoniemi tez sa anomalia
        natury i tez powinno sie ich akceptowac i pomagac, ale na pewno nie jest to
        sytuacja normalna. Z reszta, mam wrazenie, ze kobiety podchodza do tego tematu
        zdecydowanie inaczej i to jest zdrowe... kolejny dowod na kontabilnosc tych
        dwoch plci na bazie przeciwnosci.
        • light-as-air Re: 27.09.05, 06:08

          Skynews napisal

          "Kto ty jestes ?
          Zidentyfikujesz sie sam czy ja mam sie tym zajac, archivario ?
          Ostroznie bo zaraz galy ci sie przekreca w druga strone !"
          jacieprzepraszam!!!
          pol dnia poswieciles na to, zeby mnie "zidentyfikowac"?
          daj sobie spokoj i sie nie osmieszaj wiecej
          toz to smiechnasali
          ja i Swiatlo, cos podobego
          konbysieusmialwink))
        • lablafox Re: 27.09.05, 09:16
          Marku , wszystko co nie jest normą jest anomalią , ale nie widzę różnicy w
          człowieczeństwie.
          Dodam tylko ,że najwieksza norma moze stać sie anomalią , zupełnie niechcący ,
          nie powiem ,ze masz szansę , któegoś dnia obudzić sie czarny czy homo , ale
          mozesz stać się głuchym , ślepym , z jedną konczyną lub nie i co wówczas?
          Nie będziesz oczekiwał akceptacji ?
          Nie będziesz czuć się człowiekiem ?
          Dalczego miłość do "anomalii" traktujesz jako powinność ( napisałeś powinno się
          kochać), a nie jako miłość do dziecka , do człowieka .
          Mam głuchego brata , sprawcą jego głuchoty stał się zespół operujacy ,
          uszkodzili niemowlakowi bębenki słuchowe , dla mnie jest to mój brat , a nie
          głuchy brat.
          Mam głuchoniemą bratową , jest to bratowa , a nie głuchoniema bratowa.
          Mam też wujka , brata mojej mamy - 84 lata obecnie - całe życie akceptował
          tylko normę,( miał pretensje do swojej siostry ,że z głucholem paraduje bez
          wstydu po ulicy) teraz na początku wrzesnia, wskutek jaskry oślepł i załamał
          się .
          Całymi dniami nie wychodzi z łózka i nie chce prawie nikogo widzieć , bo nie
          może uwierzyć ,że ślepca też mozna kochać , lubić i traktować go jako
          normalnego człowieka , któremu przydarzyło się nieszczęście.
          • aszar.kari Re: 27.09.05, 14:41
            Bylam swiecie przekonana, ze juz wiecej nic nie beda miec do dodania a tu
            prosze, niespodzianka - budzi sie we mnie chec ustosunkowania (no pun intended)
            do roznych powyzszych smile
            Wzmianki byly o ograniczaniu malzenstwa do 2 osob. Zyje w przekonaniu, ze
            nalezy na taki akurat uklad patrzec praktycznie. Wszelkie wielozenstwa powoduja
            problemy natury ekonomicznej, w dziedziczeniu, transporcie, przemieszczaniu
            sie, zamieszkiwaniu itd. Wszystko to dzialalo (i wciaz dziala) jako tako u np.
            ludow wedrownych, bo i tak cale zycie gromady odbywalo sie i odbywa "w
            gromadzie" - przestalo to byc praktycznym rozwiazaniem gdy zakonczyly sie
            wedrowki. Oczywiscie, wciaz mamy do czynienia z marginesem typu Mormoni, ktorzy
            nie wedrujac zachowuja uklady poligamiczne ale to jest doprawdy margines. Do
            Nich zreszta mozna sie "przyczepic" nie tyle o poligamie sama w sobie, a
            glownie o fakt jej jednostronnosci - facet z kilkoma zonami przy calkowitej
            nieobecnosci kobity z kilkoma mezami. Praktycznie nalezy tez patrzec na
            zwyczajowy zakaz zwiazkow wewnatrz rodzinnych aczkolwiek ostatnie doniesienia
            genetykow podwazaja nieco odwieczne przekonanie o negatywnych skutkach
            interbreading, ale to zostawmy fachowcom smile
            Nie bardzo rozumiem kwestionowanie "naturalnosci" homoseksualizmu - wedlug
            wszelkich publikacji istnieja wylacznie dwa znane gatunki ssakow, ktore nie
            wykazuja sklonnosci biseksualnych - jakis lisek pustynny i jakas mysz
            spotykana tylko w Azji. Tak wiec zainteresowanie wlasna plcia jest dla ssakow,
            jakimi i my dumnie jestesmy smile czyms jak najbardziej "naturalnym", wrecz
            moznaby sie zastanawiac nad tymi sposrod nas, ktorzy takiego zainteresowania
            nie wykazuja wink
            I wroce jeszcze do kwestii praktycznych - uwazam, ze w intersie spoleczenstwa
            jest zachecanie i wspieranie par homoseksualnych pragnacych rejestracji swoich
            zwiazkow. Podobnie bowiem jak malzenstwa heteroseksualne, takie zwiazki daja
            podstawy pewnej stabilnosci spolecznej, prawnej i ekonomicznej. Mysle tez, ze
            uzywanie argumentow historycznych typu "przez stulecia" to to czy tamto jest
            dosc niebezpieczne jako, ze wiele rzeczy czyniono przez stulecia by je w koncu
            diametralnie zmienic; nieustajaco uzywanym przykladem jest tu, oczywiscie,
            prawo kobiet do glosowania smile
            Aszar
            • antyproton Re: 27.09.05, 19:36
              Tak tylko dla scislosci pozwole sobie zauwazyc , ze pominelas kilkaset milionow
              arabow i plemion murzynskich , ktorzy wysoko sobie cenia wielozennosc i za
              zadne skarby nie chcieli by u siebie systemu jednej pani domu jak to jest u
              niewiernych .

              wink
              • aszar.kari Re: 27.09.05, 20:09
                antyproton napisał:

                > Tak tylko dla scislosci pozwole sobie zauwazyc , ze pominelas kilkaset
                milionow
                > arabow i plemion murzynskich , ktorzy wysoko sobie cenia wielozennosc i za
                > zadne skarby nie chcieli by u siebie systemu jednej pani domu jak to jest u
                > niewiernych .
                >
                > wink

                Obawiam sie, ze moje poglady bylyby w tym kontekscie (i kazdym innym raczej
                tez) POMINIETE przez meska czesc owych ludow. Jak wspomnialam powyzej,
                poligamia jako taka to jest, moim zdaniem, maly pikus wobec tego, ze dziala
                tylko w jedna strone. Gdyby Arabowie mescy i mezczyzni z tych plemion, o
                ktorych piszesz, byli chetni do dyskusji o rownoprawnej poligamii w obie
                strony, byloby o czym pogadac smile A tak... czuje sie zwolniona z lekcji
                arabskiego badz np. swahili wink
                Aszar
                • antyproton Re: 27.09.05, 20:23
                  Pozwole sobie jednak zaznaczyc jeszcze jeden drobny aspekt.
                  Otoz wiekszosc arabek zyjaca w zwiazku z jednym mezem i 2 do 4 zon jest z tego
                  w zupelnosci zadowolona i usatysfakcjonowana . Po prostu inna kultura i
                  obyczaje, i tak mi sie nasuwa , ze nie nam to oceniac i pietnowac.
                  Pomine milczeniem nasze harmoniczne zwiazki dwuosobowe zensko-meskie nierzadko
                  a ostatnio jakby coraz czesciej konczace sie rozwodem .
                  Czy dzieci w rodzinach po 2-3 rozwodach nie czuja sie troche jak w rodzinie
                  poligamicznej ?

                  Pozdrawiam z lekkim poczuciem zazdrosci o tak zdecydowane i bez zadnych
                  niepewnosci przekonania .

                  smile
                  • fedorczyk4 Re: 27.09.05, 20:35
                    antyproton napisał:

                    > Pozwole sobie jednak zaznaczyc jeszcze jeden drobny aspekt.
                    > Otoz wiekszosc arabek zyjaca w zwiazku z jednym mezem i 2 do 4 zon jest z tego
                    > w zupelnosci zadowolona i usatysfakcjonowana . Po prostu inna kultura i
                    > obyczaje, i tak mi sie nasuwa , ze nie nam to oceniac i pietnowac.
                    > Pomine milczeniem nasze harmoniczne zwiazki dwuosobowe zensko-meskie
                    nierzadko
                    > a ostatnio jakby coraz czesciej konczace sie rozwodem .
                    > Czy dzieci w rodzinach po 2-3 rozwodach nie czuja sie troche jak w rodzinie
                    > poligamicznej ?
                    >
                    > Pozdrawiam z lekkim poczuciem zazdrosci o tak zdecydowane i bez zadnych
                    > niepewnosci przekonania .
                    >
                    > smile

                    No nie Anty, nie rób mi tego. Nie wmawiaj mi że wiesz z czego są albo nie
                    zadowolone arabki. Trzech czwartych tych "szczęśliwych" żon nikt nie widział od
                    dnia małżeństwa, a pozostałych od urodzenia. Ja rozumiem że chcesz szanowac
                    odrebnośc kulturowa ale może jednak opieraj sie na danych a nie na swojej
                    dobrej woli. Rozumiem że społeczeństwa współczesne walczą o postrzeganie tego
                    czego nie potrafią ucywilizować jako akceptowalne bo "nie nam sądzić", ale do
                    nagłej Anielii przejżyj statystyki dotyczące spalania mało opłacalnych żon w
                    Indiach, mordach wynikających ze skalania rodziny, zaginięciach itp. itd.
                    Zaplułam się ze złości. Na spokojnie, to wiesz istnieją jeszcze kanibale inna
                    kultura inne obyczajesmile))
                    • aszar.kari Re: 27.09.05, 20:41
                      Ja moge juz teraz obiecac i nawet gdzies publicznie sie zobowiazac, ze o moich
                      potencjalnych 3-4-7 moze 9 mezow dbalabym bardzo, oj bardzo i nawet sobie Anty
                      nie mozesz wyobrazic jak mogliby byc zadowoleni wink
                      Lubilbys byc 4 lub 5 swojej arabskiej (badz nie) kolezanki malzonki i dzielic z
                      kolegami malzonkami krem do golenia?
                      Fiu, fiu, fiu - ze zagwizdze z podziwu wink
                      Aszar
                      • jutka1 Re: 27.09.05, 21:05
                        Aszar, az zamruczalam na sama mysl!! smile))
                        Jeden od rozmow przemundrych, drugi od kochania mnie tak jak lubie, trzeci -
                        szef kuchni poleca, czwarta jako kochanka parekselons ort.zam. .... mru mru mru
                        wink)))
                        Kurcze, i komu to przeszkadzalo??? smile)))
                              • antyproton Re: 27.09.05, 21:30
                                jutka1 napisała:

                                > Neutrino, ales dyplomatycznie wybrnal! smile)))

                                Bo ze mnie urodzony dyplomata , a nie jak taki Donald lub Kwak wink)
                                • aszar.kari Re: 27.09.05, 21:32
                                  antyproton napisał:

                                  >
                                  > Bo ze mnie urodzony dyplomata , a nie jak taki Donald lub Kwak wink)


                                  Eee tam "dyplomata" - wiadomo - przez zoladek do serca. Moze byc nawet kaczka
                                  po pekinsku wink
                                  Aszar
                                      • aszar.kari Re: 27.09.05, 22:16
                                        antyproton napisał:

                                        > Cholera , ja nie lubie chinskiej kuchni .
                                        >
                                        > Jesli juz to proponuje homara w sosie mandzurskim wink)


                                        Hmmm... a gdzie lezy Mandzuria?
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Mand%C5%BCuria
                                        smile
                                        Aszar
                                        • antyproton Re: 27.09.05, 22:39
                                          Dziekuje za sprostowanie , bo myslalem ze w Mezopotami wink
                                          Napisalem jesli juz (koniecznie w domysle).
                                          Ale wole uwaznych czytelnikow niz obojetnych , za co jeszcze raz dziekuje .
                                          Szczerze .


                                          • jutka1 Re: 27.09.05, 22:40
                                            Hm. A ja myslalam, ze Ty tak specjalnie sobie jaja robisz z ta Mandzuria smile)))
                                            Tak czy siak, masz robote wink))
                                            • antyproton Re: 27.09.05, 22:47
                                              Czy ja wygladam na takiego co robi jaja ?? wink)
                                              Jadlem cus takiego wlasnie w chinskiej restauracji , do tego surowka z bambusa .
                                              Bylo dobre bo swierze , ale bez sosu bylobu lepsze smile
                                              • jutka1 Re: 27.09.05, 22:49
                                                antyproton napisał:

                                                > Czy ja wygladam na takiego co robi jaja ?? wink)
                                                **********
                                                Nooooooooo..... Na koguta to wygladasz!
                                                wink))))))))))))))
                                                • aszar.kari Homar 28.09.05, 14:24
                                                  To ja tylko dodam, ze na naprawde dobrego homara wartego grzechu z niejednym
                                                  mezem lub zona nalezy sie przejechac do New Brunswick, najlepiej do
                                                  miejscowosci Shediac, gdzie procz pomnika homara (!) znajduje sie mnostwo
                                                  restauracji i tawern, w ktorych po prostu wiedza jak bydlaka podac by byl palce
                                                  lizac smile

                                                  images.google.ca/imgres?
                                                  imgurl=www.bigthings.ca/newbruns/pictures/lobster1.jpg&imgrefurl=http://w
                                                  ww.bigthings.ca/newbruns/shediac.html&h=392&w=571&sz=48&tbnid=zfN53xYpHIQJ:&tbnh
                                                  =89&tbnw=131&hl=en&start=2&prev=/images%3Fq%3Dshediac%26svnum%3D10%26hl%3Den%
                                                  26lr%3D%26sa%3DG

                                                  Nie wiem, czy ten link nie za dlugi zeby sie otworzyl, ale moze...
                                                  Aszar
                      • antyproton Re: 27.09.05, 21:20
                        Ho , widze , ze moje szanowne rozmowczynie reaguja z potrzebna do dyskusji
                        werwa i zaangazowaniem smile

                        Co do danych statystycznych to tak sobie mysle , ze jeszcze nikt ich nie
                        przeprowadzil ze wzgledu na niesamowita trudnosc dotarcia do zrodel , czyli
                        do wielolicznych zon dosc dobrze pilnowanych .

                        Moje przemyslenia opieram na wielu wywiadach i opowiesciach slyszanych z ust
                        samych zon i zareczam Was ze nie wszystkie mialy negatywny stosunek
                        do poligami .
                        My po prostu przykladamy do innych ras i kultur nasz , zachodni punkt widzenia
                        bez brania pod uwage uwarunkowan i histori spoleczenstw na innym poziomie
                        rozwoju .
                        Jedna z przyczyn poligami jest na pewno mozliwosc zapewnienia utrzymania przez
                        meza kilku malzonkom , biorac pod uwage , ze wiekszosc Arabek nie pracuje .
                        W tych spolecznosciach jest tak duza roznica w statusie spolecznym , ze
                        poslubienie meza z niskej sfery automatycznie skazuje kobiete i jej potomstwo
                        na nedze , bo co najwazniejsze - nie ma ZADNEJ mozliwosci na awans spoleczny .

                        Powyzsze wcale nie oznacza , ze ja ten system popieram . Wrecz przeciwnie .
                        Ale znajac troche realia miejszosci muzulmansich we Wloszech , o ile sie
                        orietuje we Francji rzecz ma sie podobnie , szanuje wole Arabek i nie staram
                        sie odciagac je na sile od ich tradycji .

                        A tak nawiasem mowiac prawie nie zdarzylo mi sie widziec w kilku krajach
                        pustynnych niezadowolonej arabki , a np. kilka niezadowolonych Polek udalo mi
                        sie zauwazyc w naszych miastach wink




                      • lablafox Re: 27.09.05, 21:20
                        aszar.kari napisała:

                        > Ja moge juz teraz obiecac i nawet gdzies publicznie sie zobowiazac, ze o
                        moich
                        > potencjalnych 3-4-7 moze 9 mezow dbalabym bardzo, oj bardzo i nawet sobie
                        Anty
                        > nie mozesz wyobrazic jak mogliby byc zadowoleni wink
                        > Lubilbys byc 4 lub 5 swojej arabskiej (badz nie) kolezanki malzonki i dzielic
                        z
                        >
                        > kolegami malzonkami krem do golenia?
                        > Fiu, fiu, fiu - ze zagwizdze z podziwu wink
                        > Aszar

                        W Emiratach Arabskich ma się tyle żon na ile Araba stać (chyba jednak nie
                        wiecej niż 4, nie pamietam już), ale żony nie dzielą się wspólnymi kosmetykami
                        i nie tylko kosmetykami , każda ma swoje i musi być sprawiedliwie.
                        Po równo .
                        Rozmawiałam z kobietami - są zadowolone , mąż o nie dba , bo takie są nakazy i
                        już.
                        Rozmawiałam też z Polkami - żonami Arabów - z reguły są jedynymi żonami , są
                        tez zadowolone , spokojne , bezpieczne i usatysfakcjonowane ( to było widac i
                        czuć , nie były tto tylko czcze słowa).W sklepie złotniczym mąż Arab kupował
                        obu swoim żonom równie ciężkie złote bransolety.
                        Może ja jednak widziałam nie tę część społeczeństwa i rozmawiałam nie z tymi
                        kobietami?
                        • antyproton Re: 27.09.05, 21:28
                          No widzisz Lx , bo tam jak sie wyjdzie za bogatego szejka to sie jest
                          Szecherezada i juz , wszyscy padaja na kolana i nie smia spojrzec powyzej
                          kostki .
                          A w takiej np. Polsce nawet jak sie jest zona takiego Stoklosy lub Kulczyka to
                          kazdy moze wyzwiskami obsypac i nienawiscia w oczy ciskac .

                          Ech , cysarz to ma fajne zycie , a cysarzowa (opps...cysarzowe) jeszcze lepsze .
                          wink))
                        • aszar.kari Re: 27.09.05, 21:30
                          "Czemuz placzesz?" - staremu mowil czyzyk mlody.
                          "Masz przeciez lepsze w klatce niz w polu wygody."
                          "Tys w niej zrodzon" - rzekl stary, "przeto ci wybacze -
                          jam byl wolny, dzis w klatce i dlatego placze."

                          Dopoki wspominane kobiety nie zaznaja "przeklenstwa" wolnosci wyboru, dopoty
                          wiele z Nich pozostanie "szczesliwymi". I o to by mialo chodzic???? Hmmm...
                          Aszar
                          • lablafox Re: 27.09.05, 21:37
                            Jak napisałam Polki tez były zadowolone ze swych "klatek".
                            Anty napisaliśmy równoczesnie o 21:20 prawie to samo , więc coś musi w tym być.
                            Aszar o klatkach , więzach i braku wolności dowiadujemy sie wówczas gdy je
                            stracilismy .
                            Dziwne wyszło mi to zdanie , jednakże rozumiecie chyba o co mi chodziło - jeśli
                            nie wiem ,że gdzieś jest inaczej , a wszedzie wokół jest tak samo , to nie
                            odczuwam z tego powodu dysonansu.
                            Cytowany przez Aszar Krasicki powiedział to zwięźlej , ale on mistrzem był i
                            jest , słowa.
                            • antyproton Re: 27.09.05, 21:48
                              A tak poza tematem to jest to podstawowy czynnik do dobrego samopoczucia .
                              Postawiono pytanie : wolalbys miec 75 i zyc wsrod innych ktorzy maja 50
                              czy miec 100 i zyc wsrod posiadaczy 150 .

                              Wiekszosc opowiada sie za posiadaniem mniejszej wartosci bezwzglednej natomiast
                              wiekszej wzgledem innych .
                              Taka to juz jest ludzka natura , czyli nasza tysz .
                              Oczywiscie w 95% przypadkow wink)
        • ewapf Re: - Kilka myśli rozmaitych :-) 27.09.05, 17:17
          jej_maz napisał:

          na pewno nie jest to sytuacja normalna.
          ====

          Poruszyłeś Jej_Mężu smile bardzo ciekawy temat "normy". Pozwól więc, pozwólcie Państwo na zaznaczenie potrzeby kilku ostrożności, zwiazanych ze zbyt precyzyjnym trzymaniem się znaczenia tego słowa. Moje staraniasmile bedą teraz szły w tym kierunku, ażeby to, co piszę nie miało tym razemsmile charakteru wpisu elephantiasis, przepraszając jednocześnie za ewentualną niezborność słów, wynikłą z dzisiejszej migreny.


          Skoro jesteśmy juz przy tematyce medycznej, zainicjowanej przez Jej_Męża, bądzcie Państwo uprzejmi zauwazyc następującą prawidłowość, ktora tylko na pozór pozostaje rozbieżna z tytułem wątku.

          Załóżmy, że otrzymujemy jakiekolwiek wyniki badań laboratoryjnych. Konfrontuje sie je z odpowiednimi normami, próbując roztrzygnąć problem brakujących parametrów, odwołując sie do statystycznego pojęcia normalności. Zazwyczaj normalny zakres oblicza się w taki sposób, że obejmuje on 95% wyników stwierdzonych w grupie normalnych, zdrowych osób; konsekwentnie zatem istnieje 5 procentowe ryzyko, że zdrowa osoba bedzie miala wyniki znacznie odbiegające od normy.

          Wyobrazmy sobie teraz, że przeprowadza się na zupelnie zdrowej osobie 10 takich samych doswiadczeń. Ryzyko, że przynajmniej jeden z nich bedzie odbiegał od normy wynosi wówczas (1-0.95 do potegi 10) (przepraszam za brak indeksu), co sprowadza sie do 0.40 lub 40%. Ale, gdy przeprowadzi się 20 takich doświadczeń, to prawdopodobieństwo uzyskania wyników odbiegających od normy wyniesie już 72%.

          Statystyczne pojęcie normalności implikuje również inny problem. Na jakiej podstawie ktoś, kto wyznacza zakres normalny, pewien jest, że badanie przezeń osoby sa w pełni normalne i zdrowe?
          Przypuszczalnie wybrał on jedynie pewną liczbę osób, które czuły się i wygladały zdrowo, co oznacza, że w ostatecznej "instancji" definicja zdrowia zależy wyłącznie od czyichś niejasnych impresji, dotyczących stanu zdrowia okreslonej grupy osób.

          Pytanie, które teraz stawiam brzmi następująca: czy to, że ktoś jest zdrowy, czy chory jest kwestią faktu, czy oceny? Czy w przypadku homoseksualizmu nie powinno się zatem odnieść normy do uwarunkowań biochemiczno-endokrynnych? Wydaje mi się, że statystyka nie dostarcza w pelni ani wlaściwego kryterium, ani odpowiedzi na to pytanie.

          Trudno również w kontekście tego, co piszę nie zauważyć niebezpieczeństwa utożsamiania normalności z normalnościa statystyczną. W potocznym uzyciu medycznym, slowo "normalny" ma zwykle dwa zupelnie rózne znaczenia: "to, co jest powszechne, pospolite" (tj. normalność statystyczna) i "to, co jest nieszkodliwe, albo dające się pogodzić ze zdrowiem".

          W związku z tym, zapytajmy w oparciu o konkretny przykład: czy zdwojony układ kielichowo-miedniczkowy może być - rownie dobrze - uznany za coś, co jest jednoczesnie nieszkodliwe i nienormalne ("nienormalny" w znaczeniu "rzadki"), czy również za coś, co jest całkowicie normalnym odchyleniem ("normalny" w znaczeniu "nieszkodliwy") ?

          Czlowiek nie jest wyłacznie organizmem biologicznym. To czujaca i świadoma istota, której godność i autonomia winny być uszanowane.

          Życie bowiem stanowi wędrówkę przez labirynt ścieżek porozwidlanych i rzadko przypomina kolorami krawat Republiki smile.

          Z szacunkiem smile, naleznym innym poglądom pozostając.

          smile
              • skynews Re: - Kilka myśli rozmaitych :-) 27.09.05, 20:05

                Ewa,
                biorac rzecz na razie czysto matematycznie:
                "(1-0.95 do potegi 10) (przepraszam za brak indeksu), co sprowadza sie do 0.40 lub 40%."

                co to za zapis 1 minus 0.95 lub miedzy 1 - 0.95 i o jaki indeks chodzi i jakim
                sposobem "do potegi 10" daje 0.40 lub 40% - nie rozumie.

                Mozesz wyjasnic ten zapis ?
                • ewapf Re: - Kilka myśli rozmaitych :-) - Sky? :) 28.09.05, 09:17

                  Jezeli prawdopodobieństwo wystąpienia prawidłowej wartości wynosi 95%, to -
                  przy zalożeniu, że przeprowadzi się n niezależnych testów, prawdopodobieństwo
                  uzyskania zawsze wyniku prawidlowego wynosi Pp = 0.95 do n-tej potegi.

                  W omawianym przypadku (n=10) - 0.95 do potęgi 10.

                  W takim razie prawdopodobieństwo błedu wyniesie: Pn = 1 - Pp = 1-0.95 do potegi
                  10 = 1 - 0.6 = 0.4.

                  Pozdrawiam obu moich Szanownych Dyskutantów i witam.

                  smile

                  • antyproton Re: - Kilka myśli rozmaitych :-) - Sky? :) 28.09.05, 19:14
                    Dziekuje pieknie za pozdrowienia , niniejszym odwzajemniam i kozystam z
                    okazji do przekazania wyrazow szacunku i zyczliwosci do autorki powyzszych
                    przemyslen z przebogatej dziedziny jaka jest statystyka .

                    Pozwole sobie tylko (niesmiale) sfokalizowac ( takie madre slowo mnie olsnilo,
                    mam nadzieje ze istnieje w naszym pieknym jezyku) Twoja Ewopf uwage.
                    (Mmam nadzieje ze moge sie zwrocic do Pani per Ty wink)

                    Wydaje mi sie , ze prawdopodobienstwo otrzymania poprawnego wyniku w przypadku
                    pojedynczego pomiaru jest takie same jak dla calej populacji .
                    Np. przy 50% wynikow pozytywnych i 50% negatywnych na 1000 pomiarow ,
                    mamy 50% prawdopodobienstwa , ze 1001 pomiar bedzie pozytywny .

                    Nadal nie moge zrozumiec , w jaki sposob przy 95% prawdopodobienstwa otrzymania
                    wyniku w granicach ustalonego limitu , wykonujac n-ty pomiar mam 40% szanse
                    na bledna wartosc .

                    P.S.
                    Zeby nie bylo ze tylko wymadrzam sie teoretycznie , kontynuuje tez proby
                    praktyczne .
                    Wykonalem 10-cio krotnego pomiaru mojego wzrostu .
                    Oto wyniki :
                    1° - 180 cm .
                    2° - 180 cm .
                    3° - 180 cm .
                    4° - 180 cm .
                    5° - 180 cm .
                    6° - 180 cm .
                    7° - 180 cm .
                    8° - 180 cm .
                    9° - 180 cm .
                    10° - 180 cm .

                    Nie chce jeszcze wyciagac pochopnych wnioskow i zasiegac porady ludzi
                    wyksztalconych medycznie czy aby wszystko ze mna OK , wiec postanowilem
                    kontynuowac doswiadczenia a o wynikach bezwlocznie pionformuje .

                    Pozdrawiam raz jeszcze , bardzo prosze o zrozumienie i wyrozumialosc .

                    smile))))




                    • ewapf Re: - Kilka myśli rozmaitych - Antyprotonie? :) 28.09.05, 21:03
                      antyproton napisał:

                      (Mmam nadzieje ze moge sie zwrocic do Pani per Ty wink)
                      =======
                      Wielce Szanowny Antyprotonie smile

                      Bedę prawdziwie zaszczycona, pozostając niezmiennie admiratorką naturalności i bezpośredniości, chociaz zmierzając powoli, nie da się ukryć, do siedziby Plemienia Sklerozów smile
                      =======
                      Rozwazając sobie teraz problem anihilacji masy smile; na marginesie owych przemysleń, nieśmiało, bo po kobiecemu (pomińmy "procentowość" tego domniemania) - pozwole sobie napomknąć, że bardziej - i wysoce statystycznie istotny (p<0.001) smile - jest dla mnie efekt indywidualizmu, nizli statystycznych algorytmów.

                      Jestem "zmuszona" więc złozyć teraz oświadczenie, że skutkiem lat minionych, acz mało zapamietanych, nabyłam idiosynkrazji na wszelkie uogolnienia oraz stereotypy, majace odzwierciedlenie w jakiejkolwiek dyscyplinie smile

                      Toteż, pozwól, że pozostanę nadal wielbicielką pojedynczych talentów, których urok, czar i wartość sa ze mną wciąz niezmiennie, od czasu, kiedy zmierzch wszedł cicho ... ( )

                      W chwili, takiej jak ta, kiedy deszcz postukuje w zapach jesieni..., a cykady odmierzają czas mojego spotkania z Wami na forum...
                      Przypomina mi się młodość moja smile, kiedy - w ramach indywidualizmu - wykluczałam wszelkie "zapamietywanie" mnie na kliszach fotograficznych, jawiąc się nań odwrócona, niczym Wenus Kallipygos z dóbr barona Von...(bardzo przepraszam za to porównanie smile.
                      Zmierzam niemniej do tego, żebyś byl łaskaw pozwolić mi smile na uzupełnienie pomiarów imponujacej wysokości Twojej Szanownej Osoby o pomiar mojego obwodu taliismile
                      Bedziemy wówczas mogli przejść do rozważań, czy błąd moich dociekań tkwi, w róznych doń, warunkach doświadczalnych, czy też jest wynikiem zbyt małych odchyleń standardowych smile

                      Pozostając z należną rewerencją i nadzieją na fluktuację, wibrację, transparencję badz fluorescencję astralnych dysput, pozostawiam Cię w prawdziwie kojącej atmosferze dzisiejszego wieczoru smile
                      ====
                      >
                      > Pozdrawiam raz jeszcze , bardzo prosze o zrozumienie i wyrozumialosc .
                      >====

                      Cała przyjemnośc ze strony mojej skromnej osoby smile

                      • antyproton Re: - Kilka myśli rozmaitych - Antyprotonie? :) 28.09.05, 22:47
                        O pzemila pani Ewopf (na chwile przejde to formy grzecznosciowej , bo bardziej
                        przystoi przy oficjalnym powitaniu) . smile

                        Jedno (!) Twoje slowo czyni jasnosc i rozwiewa kazda watpliwosc .
                        Dyspute uwazam wiec za zamknieta , jestem sklonny do przyznania Ci calkowitej
                        racji rozbrojony Twoimi argumentami z ktorymi przenioslas sie na prawie
                        nieosiagalne dla mnie poziomy wiedzy ,etymologi i kultury .
                        Nie jest dla mnie wiec wstydem wycofac sie z placu "boju" przed tak zacnym
                        konkurentem ; byc pokonany przez Ciebie to prawie powod do satysfakcji z samego
                        faktu potyczki szlachetnym orezem .

                        Jako prawy mezczyzna , ktorym staram sie byc , pamietam zawsze (prawie) o
                        urodzinach kobiety a zapominam o jej wieku , bo czy ma to jakiekolwiek znaczenie
                        wybiwszy sie ponad chmury i zeglujac nad ziemnymi poziomami ?

                        Na zakonczenie pozwole sobie ustalic dozwolony zakres Twojej tali (w celach
                        stricte naukowych) : 60 cm (+/- 2^6 ) w unormowanych warunkach
                        doswiadczalnych (tzn. nie po imieninach , chrzcinach lub 1°komuni siostrzenca)
                        czyli wedlug PN 2345/086 . wink

                        Czujac sie zaszczycony przyznaniu mi tyle uwagi i poswieceniu cennego czasu
                        na argumentacje wyjasnien pozdrawiam pozostajac do dyspozycji dla ewentualej
                        potrzeby glebszych wyjasnien .

                        smile))

    • luiza-w-ogrodzie Czym się różni leworęczny od innych ludzi? 30.09.05, 05:12
      Czym się różni leworęczny od innych ludzi? Lepsza koordynacja ruchow i
      dominacja lewej reki.
      Czym się różni homoseksualista od innych ludzi? Preferencjami seksualnymi -
      woli osoby tej samej plci.
      Czym się różni blondyn od innych ludzi? Pigmentacja wlosow.
      Cechy dziedziczne nas rozniace nie powinny byc tematem takiego pytania, bo sa
      oczywiste. Az wstyd, ze to pytanie padlo, IMHO. A jeszcze dziwniejsze, ze
      rozwinela sie z niego dyskusja.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • lablafox Re: Czym się różni leworęczny od innych ludzi? 02.10.05, 11:44
        Pytanie , które padło i stało sie zaczynem do dyskusji jest wynikiem dyskusji
        na innym wątku własnie dot. tegoż problemu.
        Początek mój , jak i zakończenie ,Twoje Luizo i cała masa innych wypowiedzi
        wykazała ,że oprócz preferencji seksualnych - niczym i o to mi chodziło.
        Ciesze się ,że znowu pojawiłas sie na forum .
        Juz po urlopie?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka