Kobieta - cud ewolucji - wg D.Morris"a

07.10.05, 21:47
Kobieta – cud ewolucji
W swojej ostatniej książce znany angielski zoolog Desmond Morris spojrzał na
kobietę, jak gdyby chodziło o samicę jakiegokolwiek innego gatunku
Ale właśnie tą metodą badawczą doszedł do konkluzji: w naturze nic
wspanialszego nie występuje.



La Vanguardia: Kiedy patrzy pan na kobietę okiem naukowca, to co pan widzi?

Desmond Morris: Istotę bardzo rozwiniętą, bardziej neoteniczną od mężczyzny.
Neotenia to właściwość ewolucyjna, dzięki której osobnik dorosły zachowuje
pewne cechy właściwe dla okresu dziecięcego.

Czy to dobrze?

Neotenia wpływa na rozwój inteligencji i kreatywności – dzieciom nauka
przychodzi łatwiej niż osobom dorosłym. Kobiety rozwinęły też inne cechy,
które stawiają je wyżej na drabinie ewolucyjnej. Do dziś wiele z nich nie
zdaje sobie sprawy z ogromnego potencjału zmysłowego, jakim dysponują. Matka
potrafi rozpoznać swoje dziecko po jego płaczu albo słuchając bicia jego
serca. Wybierze swoje niemowlę bezbłędnie, z zawiązanymi oczami, spośród
setki innych dzieci. Robiliśmy takie doświadczenia i ich wyniki są naprawdę
zaskakujące. Czego najbardziej zazdrości pan kobietom?

Ich zdolności percepcyjnych. Świat zmysłów kobiety jest o wiele bogatszy od
świata mężczyzny. One lepiej dostrzegają kolory, lepiej słyszą, są wrażliwsze
na zapachy i smaki.

Skąd ta niesprawiedliwość?

To naturalne. One zajmowały się zbieraniem owoców, podczas gdy my
wychodziliśmy na polowania. My za to potrafimy szybciej biegać.

Czego jeszcze możemy zazdrościć kobietom?

Ich zmysłowości. Nie tylko dlatego, że mogą czerpać więcej rozkoszy z seksu.
W ich przypadku erotyzm przestał być jedynie cechą służącą prokreacji. To
raczej dowód ich wyżej rozwiniętej inteligencji emocjonalnej. U ludzi to
właśnie kobieta przeszła od kopulacji do erotyki. W ten sposób zrodziły się
związki tak bogate i odmieniające człowieka, że zdobyliśmy ewolucyjną
przewagę nad innymi ssakami naczelnymi. Reasumując: kobiety znacznie silniej
reagują na wszelkie bodźce, mają wrażliwsze zmysły i są bardziej uczuciowe.
Żyją dłużej. Tak więc naśladowanie nas, samców, jak to proponują niektóre
tendencje feministyczne, jest w ich przypadku cofaniem się.

A jakie cechy ceni pan w kobietach jako mężczyzna?

Zakochałem się w łagodności, cieple i dowcipie mojej żony. To właśnie wspólne
poczucie humoru utrzymało nas razem przez te wszystkie lata.

Nie kusiła pana poligamia, tak naturalna u naszych braci małp?

Człowiek tak naprawdę jest monogamistą.

Chociaż ukrywa tę monogamię przed innymi?

Powiedział pan to z ironią, ale taka jest prawda. W wielu kulturach władca
czuje się zobligowany do poligamii, ponieważ posiadanie wielu żon jest
dowodem jego wysokiego statusu. Ale wśród bardzo wielu konkubin zawsze
istnieje ta jedna, najważniejsza. To właśnie w zoologii nazywamy monogamią.
Można mieć dwie kobiety równocześnie, ale tak naprawdę istnieje żona i ta
druga. Zawsze jedna z kobiet jest żoną, ta druga odgrywa rolę drugoplanową i
ma co najwyżej podbudowywać męskie ego.

Dlaczego jesteśmy monogamiczni?

Ponieważ w rzeczywistości możemy zajmować się potomstwem tylko jednej
kobiety, nawet jeśli zapłodnimy kilka z nich. Natura wyznacza takie
zaangażowanie w wychowanie potomstwa, które zapewni nam jak najlepszych
następców.

Czy nie było nigdy prawdziwego poligamisty?

Razem z grupą współpracowników, antropologów i naukowców, przeszukaliśmy całą
planetę w poszukiwaniu mężczyzny, który jednakowo traktowałby wszystkie swoje
partnerki i dzieci, które mu one urodziły. I nie znaleźliśmy go. Nakręciliśmy
dokument o pewnym słynnym czarowniku i piosenkarzu rockowym z Kamerunu, który
miał aż 58 żon. Wśród nich była jedna ulubiona, choć nasz czarownik
organizował wielkie przyjęcia zaręczynowe i zmieniał faworyty.

Podobnie jak wiele innych gwiazd rocka.

Wszystkie dziewczyny z chóru były jego żonami. Aby zrobić wrażenie na swoim
plemieniu, biedak musiał odgrywać rolę poligamisty. Taki sam los spotkał
pewnego króla Thaiti. Zdobył aż 28 żon, każda mieszkała w osobnej chacie na
wyspie. Ale wśród nich była ta jedna, z którą spędzał więcej czasu i której
potomstwem bardziej się zajmował. Mężczyzna może mieć bowiem bardzo wiele
partnerek, ale tylko jedną panią.


???????Ma rację???? Nie ma racji?????
    • antyproton Re: Kobieta - cud ewolucji - wg D.Morris"a 07.10.05, 23:44
      Nie zgadzam sie absolutnie .

      >Do dziś wiele z nich nie zdaje sobie sprawy z ogromnego potencjału zmysłowego,
      jakim dysponują. Matka potrafi rozpoznać swoje dziecko po jego płaczu albo
      słuchając bicia jego serca. Wybierze swoje niemowlę bezbłędnie, z zawiązanymi
      oczami, spośród setki innych dzieci.
      >

      Moj wujek sw.pamieci potrafil bezblednie zlokalizowac , oproznic , napelnic
      woda i odlozyc w to samo miejsce pol litra zytniej , schowanej w najglebsze
      czeluscie przez ciotke.
      A pol litra ani nie placze ani serce jej nie bije .
      Po prostu siodmy zmysl , nietoperzy system orientacyjny , instynkt
      samozachowawczy premondialny .

      smile))
      • skrzydlate Re: Kobieta - cud ewolucji - wg D.Morris"a 08.10.05, 00:29
        zatkało mnie z zachwytu, daj telefon smile
    • no_no Re: Kobieta - ale mi odkrycie:) 08.10.05, 11:55
      A to się facet natrudził, nabadał. Ja już i bez jego uczonych wywodów od dawna
      czułem pod świadomie, że kobieta to wyjątkowy CUD smile Natury - czemu dałem wyraz
      już dawno na tym forum - składając należne hołdy pierwiastkowi żeńskiemusmile

      no_no - pozdrowienia dla wszystkich cudów ewolucjismile
    • jej_maz Re: Kobieta - cud ewolucji - wg D.Morris"a 09.10.05, 03:24
      ...i to wszystko z jednego naszego zebra?

      smile))
Pełna wersja