Dodaj do ulubionych

Obiady prawie listopadowe, na zapas:)

21.10.05, 00:35
Dziś (tzn. jak wstanę) w przerwach w pracy zamierzam zrobić prawdziwy bigos,
troszkę wg. wskazówek młodego Kuronia, troszkę, bo muszę zmniejszyć o połowę
proporcje. Jego propozycja nie zmieściłaby się w żadnym garnku...no, chyba,
że kuchnia polowa, ale nie posiadamsad
Pozdrawiam, D.
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 21.10.05, 22:10
      Mniam, mniam. W mojej lodowce marynuje sie w winie czerwonum z cebulka,
      czosnkiem i przyprawami, wolowina, ktora zostanie jutro uduszona (biedaczka)z
      marchewka, boczkiem, mini cebulkami, i pieczarkami z dodatkiem domowego
      przecieru pomidorowego. Ale zeby nie cierpiala to duszona bedzie tez w winie.
    • terem Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 30.10.05, 17:54
      A pomidory, suszone ( powiedzmy, że na słońcu,... choć takie powinny być) do
      czego użyć,( w kuchni wegetariańskiej). Ma ktoś pomysł?
      Bo pomidorki takie pokochałam niezwykle, tylko, jak sądzę , nie umiem się z
      nimi obchodzić.
      Proszę o rady od znawców italiańskiej kuchni! Oraz od jej użytkowników...
    • jutka1 Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 02.11.05, 12:21
      Wczoraj mialam gosci, a ze w weekend mnie nie bylo, a wiekszosc dnia spedzilam
      na cmentarzach u bliskich, musialam cos napredce wymyslic.
      Kupilam kurczaka z rozna, ktorego posmarowalam pikantna oliwa z oliwek zeby nie
      wysechl podczas podgrzewania w piekarniku. Na blache dalam ziemniaki w lupinkach
      pokrojone na cwiartki, polane oliwa z oliwek, posypane gruba sola morska i
      mieszanka ziol srodziemnomorskich. Obok ziemniakow polozylam duza glowke czosnku
      (w lupinkach), polalam oliwa z oliwek.

      To wszystko sie pieklo 45 minut w temp. max., podalam do tego wlasnego wyrobu
      kapuste kiszona, i juz.
      Pycha.
      smile
    • dado11 Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 09.11.05, 21:27
      Podnoszę wątek pomysłem na szybką zupkę: mały brokuł, ćwiartka kapusty, dość
      grubo pokrojonej, garść mrożonego zielonego groszku, zielona papryka, kostka
      rosołowa, łycha sosu sojowego i trochę mąki ziemniaczanej do zagęszczenia. Na
      koniec niedługiego gotowania dużą garść natki. Podawać z makaronem
      ryżowym...całkiem niezłasmile D.
    • dado11 Przepraszam, czy tu ktoś coś gotuje???? 15.11.05, 21:24
      No, ja.... Dziś upiekłam klasyczny roastbeef, który sobie poleżał dobę w oliwie
      i cebuli, ciasno związany i obsmażony, popiekł się 25 min. w piekarniku... po
      prostu pychasmile i nietuczące. Do tego podsmażane na masełku ziemniaki z ziołami
      prowansalskimi i sałata lodowa vinegrettesmile Na deserek - nieludzko kwaśne kiwi,
      tys pikniesmile
      Pozdr. D.
          • mantra1 Re: Przepraszam, czy tu ktoś coś gotuje???? 16.11.05, 00:03
            Mammajko, maslana i panga to dwie calkiem rozne ryby. Roznia sie "konsystencja",
            smakiem, no i cena. Panga jest raczej plaska, troche rozowawa, a maslana to taki
            gruby, bialy walek miesa zupelnie bez osci, nawet bez kregoslupa.
            Natomiast nic nie slyszalam o rakotworczosci ktorejs z nich. Musze poszperac,
            moze znajde jakies informacje na ten temat.
          • wenus440 Re: dzisiaj na kolacje.... 16.11.05, 21:35
            oj napisz Mammajo, ryby maslanej jeszcze nie jadlam
            (chyba), czy smaczna byla......i czy jest godna
            polecenia, jako wielki fan ryb jestem wdzieczna za kazda nowa
            recepture, sa serwowane przynajmniej raz w tygodniu u mnie w domu...

            dzisiaj na kolacje upichcilam warzywa: brokuly,marchew,cuccini,
            papryka,swieze pieczarki, krotko aczkolwiek intensywnie przysmarzane na maselku
            ziolowym z gartska ziol provansalskich, widze, (ze wiele z nas uzywa tych ziol),
            w wersji obiadowej podaje je np. z piersia kurczaka, uzupelnione lampka
            czerwonego Bordeaux masz wrazenie uczestnictwa w krolewskiej biesiadzie wink))))
            i zapewniam mozna sie nasycic! wszyscy paluszki oblizywali,
            wcale sie nie chwalac.... smile
            • mantra1 Re: dzisiaj na kolacje.... 16.11.05, 22:02
              Kupuj w ciemno masla, Wenus. Jest pyszna w kazdej postaci.
              Zainspirowana tymi ichtiologicznymi rozwazaniami wykonalam dzis na obiadokolacje
              rybe po grecku. Nawet szybko mi poszlo a i efekt calkiem calkiem smile)
                  • mammaja Re:Ryba 16.11.05, 23:29
                    Ta ryba, ktora dzisiaj zjedlismy nie miala kregoslupa ani osci, byly to dosc
                    duze platy. Zjedlismy ja "z patelni", na malutkiej ilosci oliwy, bo jest dosc
                    tlusta, posypana pieprzem cytrynowym, troche rozmaitymi ziolami. Byla smaczna,
                    chociaz ma taka konsystencje dosc malo konkretna smile Wiec mysle, ze to byla ta
                    maslana. Napewno tez dobra bylaby gotowana na parze z jarzynkami.
                    • mammaja Obiad polski 20.11.05, 21:43
                      Dzisiaj "wzielo mnie" na klasyczny obiad polski, bardzo malo dietetyczny. A
                      moze z powodu zdecydowanego oziebienia? A wiec grochowka na kawaleczku wedzonego
                      boczku, pokrojonego potem i przysmazonego z cebulka. Groch wole luskany, gotuje
                      sie szybko, oczyiscie konieczny majeranek na koniec gotowania. Piekny,
                      chudziutki schab karkowy, zamarynowany w ziolach i oliwie na kilka godzin, potem
                      szybko osmazony na rozgrzanej marynacie, a nastepnie duszony na malym ogniu.Do
                      tego kapusta, klasyczna, kiszona, gotowana. Raz na czas mozna sobie uzyc! Na
                      deser produkty reklamowe mojej corki, ktora piekla rozmaite ciasteczka do
                      fotografii smile
          • dado11 Re: Przepraszam, czy tu ktoś coś gotuje???? 30.11.05, 20:58
            Mm, a propos ryby maślanej i pangi, wklejam dyskusji z forum Kuchnia na ten temat...

            Maślanej ryby nie ma w Polsce lub bywa sporadycznie. To inna ryba, traktowana w
            większości krajów jako "chwast" i niezbyt jadalna - wiele osób ma objawy
            zatrucia po zjedzeniu tego co serwują w Polsce jako maślaną:

            "Ryba maślana to handlowe określenie używane w odniesieniu do kilku różnych
            gatunków ryb importowanych. Wbrew zapewnieniom producentów nie jest
            jednoznacznym odpowiednikiem angielskiej nazwy butterfish, gdyż ta jest
            stosowana głównie do ryb z gatunków: Pepritus triacantbus (ang. american
            butterfish); Stromateus fiatola (pl. żuwak fiatola, ang. butterfish), Odax
            pullus (ang. greenbone, butterfish) i Anoplopoma fimbria (pl. anoplopoma, ang.
            sablefish). Większość importerów pod nazwą ryba maślana sprowadza następujące
            gatunki ryb: - rudderfish (Centrolophus sp., Tubia sp.), - escolar
            (Lepidocybium flavobrunneum), - oilfish (Ruvettus pretiosus). Wymienione wyżej
            gatunki ryb charakteryzują się wysoką zawartością oleju, jednocześnie tylko u
            dwóch spośród nich, tj. escolar i oilfish, głównym składnikiem oleju są
            niestrawialne woski (>90%). Z tego powodu konsumpcja tych ryb może wiązać się z
            wystąpieniem następujących niepożądanych objawów: biegunki (o różnym stopniu
            nasilenia), często oleiste, o pomarańczowym lub żółtym kolorze, wymioty
            (okazjonalnie), mdłości, zmiany skórne (wysypka, zaczerwienienie, świąd). U
            podatnych osobników większość objawów pojawia się średnio 2,5h po konsumpcji i
            ustępuje w ciągu 24h. Nie wykazano związku pomiędzy masą ciała, wiekiem,
            generalnym stanem zdrowia a rozwojem choroby. Ludzie z problemami jelit, złym
            wchłanianiem i kobiety w ciąży mogą znajdować się w grupie zwiększonego ryzyka
            wystąpienia powyższych objawów. Istnieje problem ze złym identyfikowaniem i
            oznakowaniem ww. gatunków ryb na przestrzeni całego łańcucha dostawczego, co
            powoduje, że przedsiębiorstwa i konsumenci są nieświadomi występowania
            potencjalnych problemów związanych z ich konsumpcją. W związku z powyższym
            osoby spożywające przedmiotowe ryby po raz pierwszy powinny zacząć od spożycia
            małej ilości, w celu określenia własnej wrażliwości. Spożycie ww. ryb w
            rozsądnych ilościach wydaje się być medycznie nieszkodliwe jednakże osoby,
            które po spożyciu tzw. "ryby maślanej" zaobserwowały u siebie wystąpienie
            opisanych objawów powinny zgłosić się do lekarza." [z informacji Wojewódzkiej
            Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej Oddział Higieny Żywności, Żywienia i
            Przedmiotów Użytku w Gdańsku]


            W sprawie "pangi białej":

            Nie bardzo rozumiem skąd ta rozwlekła dyskusja, ponieważ niemal wszyscy
            importerzy tej ryby po wykonaniu telefonu do nich (jeśli nie podają na
            opakowaniu, a wielu podaje) bez problemu informują o łacińskiej nazwie
            wspomnianej rybki:

            Pangasius hypophthalmus

            czyli:
            www.fishbase.org/country/CountrySpeciesSummary.cfm?
            Country=Philippines&Genus=Pangasius&Species=hypophthalmus

            www.jjphoto.dk/fish_archive/warm_freshwater/pangasius_hypophthalmus.htm
            www.jjphoto.dk/fish_archive/warm_freshwater/pangasius_hypophthalmus_info.htm

            Czyli jednak:

            www.pzw.pl/ryby/ryby_swiata/sum_rekini_wielkook_rekini
            Niedowiarkom polecam odwiedzenie Makro, gdzie na opakowaniach mrożonek jest
            dużymi literkami nazwa łacińska.







            ?  Maślana u nas to zwykle Ruvettus pretiosus
               giorgio_primo   29.11.05, 13:38  + odpowiedz    




            www.health.gov.au/internet/wcms/Publishing.nsf/Content/cda-pubs-cdi-2002-cdi2603-htm-
            cdi2603i.htm

            W wielu krajach nie jest już dopuszcana do obrotu jako ryba spożywcza, stąd u
            nas gwałtowny spadek cen.
    • dado11 Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 23.11.05, 00:03
      Dziś zrobiłam łososia w sosie koperkowym, z puree ziemniaczanym i sałatką z ogórka i słodkiej
      cebuli... Z przepisu... Brzmi pięknie, ale coś schrzaniłam, rybka była niejadalnasad(((
      Galaretowata, zalatująca "rybką" sos mdławy, a ogóreczek do tej pory mi się przypomina, fujjj sad((
      Może i te talenta mi odjęło...?
      A może to ta noc nadchodząca w południe???
      Pozdrawiam D.....
      • ania1958 Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 23.11.05, 03:33
        ja bardzo lubie ryby i czesto je robie; jesli losos zalatywal "rybka", to
        musial byc nieswierzy, wiec to pewnie nie Twoja wina; ryba maslana jest pyszna,
        tak mysle - czesto i lososia i maslana robie w warzywkach tzn. brytfanke
        podlewam oliwa, posypuje ziolami, na to klade cale platy ryby, skrapiam
        cytryna, posypuje ziolami i pieprzem, a na to wszystko - wlasciwie to, co mam w
        lodowce, ale dobrze smakuje z fasolka szparagowa (mozna wczesniej zaparzyc),
        oliwkami, pomidorkami koktajlowymi (no i co w lodowce lub juz nic), dokladam
        jeszcze pare kawalkow masla, przykrywam wszystko folia aluminiowa i wkladam do
        rozgrzanego piekarnika na 30 min.; i losos i maslana nie lubia zbyt dlugiego
        pieczenia, wiec lepiej 20 min. niz 40 - pycha
        ryba jest tez doskonala jesli smazy sie ja z surowym, drobno pokrojonym imbirem
      • jutka1 Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 23.11.05, 04:31
        Dadziku, nie przejmuj sie. Czasem sie nie udaje - a ze w Polsce z rybami jest
        jak jest...

        Ja dzis na obiad zjadlam bavette sauce roquefort aux petits legumes - wolowina
        (jaki to po polsku kawalek, bavette??) z sosem j.w., do tego gotowane brokuly
        (lubie i zjadlam) i gotowana marchewka (nie znosze i nie tknelam).

        Od jutra (dzis) koniec z paryskimi knajpami, czasiebendzie (zam smile wziac w
        garsc i w garnek, mysle, ze niedlugo popelnie piers kurczeca nadziewana pesto etc.
        Poza tym czas na kapusniak z wlasnorecznie zrobionej kiszonej kapusty, o!
        smile))
    • dado11 Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 24.11.05, 00:09
      Po wczorajszej porażce, zrobiłam dzis coś, co zawsze wychodzi, jest smaczne i proste, ale brzmi
      wykwintniesmile Mianowicie - potrawka z indyczych biustów duszona z kapustą pekińską i szparagamismile
      Podaję przepis: ok 3/4 kg indyczego fileta pokroić na dosyć grube kawałki, średnią kapustę pekińską
      pokroić na dość szerokie paski i zblanszować; średnią białą cebulę pokroić i obsmażyć na maśle,
      dorzucić mięso, a jak się zrumieni, wlać bulion (może być z kostki), kapustę, przyprawić Vegetą i dusić
      ok. 15 min. Dołożyć pokrojone szparagi (mogą być z zalewy), ok. 1/2 puszki zielonego groszku, dodać
      śmietanę (zbełtaną z 2 łyżkami mąki ziemniaczanej, 2 łyżkami ketchupu i szczyptą gałki
      muszkatołowej), posolić i popieprzyć, po 5 minutach wsypać 2 łyżki posiekanego koperku i jużsmile
      Można z ryżem, świeżym pieczywem lub z czym się chcesmile
      D.
        • jutka1 Re: Obiady prawie listopadowe, na zapas:) 25.11.05, 18:18
          Robie dzis na kolacje piersi kurzece nadziewane pesto z pokrojona w drobna
          kostke szynka, owiniete boczkiem (bardzo cienkie plasterki), pieczone w
          piekarniku. Do tego ziemniaki w lupinkach na cwiartki, troche oliwy, gruba sol i
          swiezy rozmaryn, pieczone w tym samym czasie, co kurczak.
          Z salatka mialam klopot, w koncu stwierdzilam, ze mam ochote na czarna rzepe:
          starta na grubych oczkach, troche pomidora, jogurt, sol. Nie wiem, czy pasuje,
          ale mialam na nia smaka.
            • mammaja Re:Pierniczki swiateczne 25.11.05, 21:49
              Upss.. wyslalo sie puste sad
              A wiec : 1 szklanka cukru
              1/2 kg miodu (moze byc mniej)
              4 jaja (dwa cale i dwa zoltka)
              lyzeczka od herbaty sody
              lyzka przyprawy do piernikow
              lyzka stolowa masla
              maki "ile wezmie" - powinno miec konsystencje jak na kopytka lub
              leniwe
              Zagotowac miod, aby zrumienic - kiedy przestygnie wsypac cukier,dodawac po 1
              jajku, roztopic maslo i dodac, make wymieszac z soda i przyprawami i dodawac
              wgniatajac smile Formowac walki jak na kopytka, odcinac plasterki, splaszczac.Piec
              bardzo krotko - kilka minut. Mozna tez z tego ciasta wycinac serduszka i inne
              foremka. Schowac w plociennym worku ( poszewce na jasiek smile na dwa tygpdnie.
              Wtedy polukrowac, ozdowbic. Beda miekkie, a po upieczeniu twardnieja. Sa pyszne!
                  • mammaja Re: Obiady listopadowe 28.11.05, 12:14
                    Tak, gotuje zupy, bo robie z nich "jednogarnkowe" obiady, wygodne do odgrzania,
                    mzonek jest szczesliwy jak zje talerz gestego krupniku z wkladka, a jakie -
                    typowe tradycyjne: pomidorowa, grochowka, rosol, ogorkowa, itd. W lecie nie ma
                    potrzeby - jest tyle warzyw i mniejsze zapotrzebowanie. Poza tym nagotuje sie na
                    dwa , trzy dni i modyfikuje smile
                    • dado11 Re: Obiady listopadowe-zupy 28.11.05, 18:17
                      A propos... dziś ugotowałam bogracz węgierski, łatwy do zrobienia, grzeje jak diabli, i można
                      odgrzewać do woliwink Podaję przepis: 1 kg wołowiny bez kości, 1 kg ziemniaków, duża zielona papryka,
                      3 cebule, kilka ząbków czosnku, pomidory świeże lub z puszki (może być koncentrat), 2 łyżki słodkiej
                      papryki, 1 łyżeczka ostrej, 1 łyżeczka kminku, bulion z kostki, sól, pieprz, szczypta cukru (opcjonalnie
                      łycha Ajwaru). W dużym naczyniu obsmażyć na oleju (lub smalcu) posiekaną cebulę i czosnek, podlać
                      wodą i wsypać paprykę, odparować, włożyć pokrojone w kostkę mięso, obsmażyć, wlać bulionu tyle by
                      przykrył mięso i dusić ok. 1h. Jak mięso trochę zmięknie wrzucić pokrojoną w paski paprykę, pokrojone
                      w kostkę pomidory, ziemniaki i wlać tyle wody/bulionu, aby wszystko było przykryte. Po ok. 1/2 h
                      doprawić solą, pieprzem, można wrzucić Ajwar (lub pokruszoną czuszkę), a na koniec szczyptę cukru...
                      Podawać ze świeżym chlebem. Smacznegosmile
                      D.
                          • mammaja Re: Obiady listopadowe-zupy 29.11.05, 14:14
                            Mloda kupila wczoraj sloik doskaonalego szczawiu, bez konserwantow i octu smile
                            Na bazie rosolu zrobila swietna szczawiowa, ktora o tej porze raku rzadko gosci
                            na naszym stole. U mnie jeszcze tradycyjna ziemniaczana "przez ktora
                            przeskoczyla swinia" - jak mowila Ania z Zielonego Wzgorza, czyli (niestety) ze
                            skwareczkami, cieszy sie powodzeniam wielkim smile
                        • dado11 Re: Obiady listopadowe-zupy 29.11.05, 22:41
                          Wedle instrukcji - można, ale... należy zmniejszyć o połowę ilość ziemniaków i dodać ok. 1/2 kg
                          kiszonej kapusty, a woła zastąpić wieprzem (gulasz seklerski), lub po prostu zastąpić woła parówkami
                          (gulasz fałszywy). Ani jednej, ani drugiej wersji nie próbowałam, ale myślę, że lepiej by było tę kapustę
                          kiszoną zastąpić włoską lub białą i mocniej doprawić papryką.
                          Dziś dojadaliśmy bogracz, a na drugie sałatka z: kapusty pekińskiej, cykorii, pomidora, kukurydzy,
                          czerwonej papryki, białej cebuli, szynki i żółtego sera, posypana koperkiem, z lekkim sosem
                          musztardowo-majonezowym...niezłasmile + chrupiący, czarny chleb z masłem.
                          Pozdr, D.
    • dado11 Re: ostatni listopadowy obiadek 30.11.05, 18:33
      Naszło mnie ... na śledziesmile I dziś były śledzie w śmietanie po mojemu, z
      ziemniakami w mundurkach z topionym masłem. A naszło mnie na naszym miejscowym
      bazarku, gdzie różne pyszności można uświadczyćsmile
      Namoczyłam więc pulchniutkie, białe filety w mleku (w lodówce), na cieniutkie
      półplasterki pokroiłam 2 białe cebule, wrzuciłam duży kubek śmietany
      jogurtowej, kroplę cytryny, Vegetę, sól, pieprz i szczyptę cukru, i na koniec
      na grubej tarce utarłam 2 jabłka, mieszając by nie ściemniałysmile
      Poleżało to sobie na śledziach godzinkę i z gorącymi, sypkimi pyrkami było
      supersmile
      D.
      • mammaja Re: ostatni listopadowy obiadek 30.11.05, 20:16
        Oj, Dado - ty potrafisz zachecic.... A ja dzisiaj kupilam przepiekne
        chudziutkie,miesne zeberka, juz nasolone czekaja w lodowce - beda z majerankiem
        i cebulka, zeby nie przesadzic z ziolami no i oczywiscie kapusta!
        • dado11 Re: ostatni listopadowy obiadek 30.11.05, 20:31
          Dzięki Mm, twoje też brzmi smakowiciesmile
          Tak generalnie, to listopad, grudzień i styczeń, to takie miesiące na polską kuchnięsmile
          Dużo ostrych, pełnych smaków, sporo tłuszczyku, i tony kaloriismile))
          Na pierwszy grudniowy obiadek już się moczy fasolka Jaśsmile
          Ale o tym, jutro...
          D.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka