jakotakot
06.04.06, 15:20
Podbechtana Oktoberkowymi komplementami (:o))) osmielam sie zalozyc watek, w
ktorym opisywalibysmy swoje wpomnienia z podrozy. Ale takie troche bardziej
osobiste, nie bedace lista zaliczonych zabytkow, tylko opisami malych
momentow, ktore nieoczekiwanie wpadly nam jak slepej kurze ziarno, zabawnych
kontaktow z tubylcami i zderzen z obca rzaczywistoscia. Co Wy na to ?
Moje najmilsze wspomnienie pochodzi z czasow nastoletnich. Rodzice
karkolomnym wygibasem finansowym uskutecznili wycieczke do Grecji. W Atenach
obowiazkowo ustawilismy sie w tlumie turystow przed brama Akropolu, i z calym
tym spoconym tlumem walesalismy sie caly skwarny dzien miedzy kolumnami
nadgryzionymi mniej lub bardziej zebem czasu, pracowicie zadzierajac glowy do
gory i trzaskajac fotki do rodzinnego albumu. Wieczorem, po zamknieciu bram,
turysci sie ulotnili, a my, skrajnie wyczerpani , przycupnelismy na jakims
nagrzanym kamieniu, w celu konsumpcji dosc smetnie wygladajacych kanapek. I
stal sie cud, magia, czysta poezja - wszysko to, czego nie doswiadczylam przez
caly dzien pracowitego zwiedzania. Nad glowa w mroku i ciszy antyczne kolumny
w odzyskanym, po nawalnicy "stonki", majestacie pikowaly w rozgwiezdzone
niebo. Z Plaki u podnorza Akropolu dochodzily odglosy muzyki, smiechu i rozmow
przy restauracyjnych stolikach. W powietrzu unosil sie zapach rozgrzanych
pinii, smazonego czosnku i cirerpkiej, solnej bryzy od morza. I nagle cala
moja mloda wyobraznia zakolysala sie od wizji przyszlego zycia, wypelnionego
po brzegi mozliwosciami... ech...