Rozmowy (nie)kontrolowane...

14.06.06, 07:55
Hej, czy znajdzie się ktoś, kto, od czasu do czasu zechce pogadać z samotną
czterdziestolatką? Nie znoszę tych forumowych przepychanek, zdziwaczałego
języka i zwierzeń, adresowanych do stupięćdziesięciu osób naraz. Jestem
pozytywnie nastawioną do świata osóbką, ale ostatnio jakoś wyjątkowo ciężko
znoszę swój stan (czytaj: osamotnienie). Szukam przyjaznej duszy, najlepiej
kogoś, kto tak jak ja samotnie wychowuje dziecko - wspólne doświadczenia nas
zbliżą.
Vanda13@gazeta.pl
    • luiza-w-ogrodzie Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 14.06.06, 08:02
      Witam nowa forumowiczke. My tu gadamy wszyscy ze wszystkimi, ale jesli tego nie
      lubisz, moze potrzebujesz jakiegos bardziej ukierunkowanego albo prywatnego
      forum? Zajrzyj na eDziecko, Rozwod .. i co dalej etc

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • vanda13 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 14.06.06, 08:15
        Dzięki, nie mam nic przeciw tym pogaduszkom, ale spektrum tematów jest dla mnie
        zbyt szerokie. Masz rację, chyba potrzebuję czegoś bardziej prywatnego.
        • mammaja Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 15.06.06, 19:38
          Ale moze zaczniesz jakis interesujacy cie temat, to chetnie sie wlaczymysmile
          • vanda13 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 11:24
            Ok, a więc temat: rozliczenia i podsumowania. Nie chcę wprowadzać ponurych i
            dobijających wątków, ale niestety właśnie ten problem pojawił się, kiedy
            skończyłam tę nieszczęsną czterdziestkę. Sytuacja, jak z literatury fachowej -
            zaczynam podsumowywać i zastanawiać się nad sensem swojego życia, nad tym, co
            osiągnęłam, jak moja rzeczywistość ma się do tego, o czym marzyłam przez całe
            lata, oglądam się za siebie i... jest tak sobie...
            Czy znacie kogoś, kto w wieku dojrzałym rozpoczął życie od nowa, bo to stare
            było nieładne i niewygodne? Udało się?

            • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 11:49
              vanda13 napisała:

              > Czy znacie kogoś, kto w wieku dojrzałym rozpoczął życie od nowa, bo to stare
              > było nieładne i niewygodne? Udało się?
              ***********
              Vando, taka osoba niniejszym do Ciebie pisze. smile
              Zaczelam od nowa na paru plaszczyznach.
              Po pierwsze rozstalam sie z mezem, a ostatnie 2 lata malzenstwa tkwilam w tym
              jedynie z poczucia lojalnosci i odpowiedzialnosci za ew. skutki dla jego
              psychiki, gdybym odeszla. Oczywiscie, krecilam sobie film, bo malzonek poznal
              kogos, z kim mu bylo bardziej po drodze i poszedl precz. Nie mowie, ze nie bylo
              mi przykro wtedy, musialam sie uczyc zycia na nowo, ale jestem mu teraz naprawde
              niezmiernie wdzieczna, ze mnie od siebie uwolnil, i to wczesniej a nie pozniej.
              Rozwod przeszedl spokojnie, zadnych klotni o nic, kazde wzielo co swoje, i tyle.
              Z pasierbami mam nadal swietny kontakt, z bylym mezem jakos nie odczuwam
              potrzeby, choc mam wszystkie namiary etc.

              Po drugie, zaczelam od nowa geograficznie i zawodowo: po ponad dziewieciu latach
              w Paryzu, a przedtem jeszcze osmiu z przerwami w Stanach, wrocilam do Polski.
              Myslalam o powrocie dlugo, tesknilam do swojego domu na wsi dolnoslaskiej, do
              rodziny, do przyjaciol... Nadarzyla sie okazja, pracodawca reorganizowal moj
              departament, a ja poprosilam dyrektora, zeby moje stanowisko "zreorganizowal" -
              bo wtedy dostalabym niezla odprawe. I tak sie stalo.
              Rzucilam sie na gleboka wode, bo nigdy wczesniej nie pracowalam dla siebie i na
              siebie; bo prawie 18 lat mieszkalam poza Polska; bo ... bo... bo...
              Troche czasu mi zajelo, zanim sie odnalazlam, ale sie odnalazlam.

              Uwazam, ze wszystkie wypadki losowe i decyzje byly sluszne, wszystko mi wyszlo
              na dobre. Miewam oczywiscie slabsze dni, kto ich nie miewa, ale sie szybko
              wygrzebuje i ide dalej "ryjem do przodu".

              Tak wiec, Vando, zmiany nie musza byc pejoratywne. Mozna zmienic swoje zycie, i
              moze sie udac.

              Czego Ci serdecznie zycze.

              Jutka smile
              • zbyfauch Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 11:59
                No Guciu, czapki z głów.
                Jestem pełen podziwu. Serio. Wyjątkowa z Ciebie kobieta.
                • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 12:15
                  Krwawy, z zawstydzenia oblalam sie rumiencem, serio.
                  Nic wyjatkowego.
                  Ide sie opalac.
                  smile))))))))
              • vanda13 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 12:32
                Jutka,
                jestem w niemal identycznej sytuacji (rozwód, wiele lat spędzonych poza krajem
                i ogromne chęci, żeby zacząć wszystko od nowa), z tym, że nie bardzo wiem, od
                czego zacząć. Boję się powrotu do Polski, bo wydaje mi się, że to już nie ten
                sam kraj, który opuściłam przed piętnastu laty. Mimo wszystko Twoje słowa
                zabrzmiały szalenie pozytywnie!!!
            • luiza-w-ogrodzie Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 12:35
              vanda13 napisała:

              > Czy znacie kogoś, kto w wieku dojrzałym rozpoczął życie od nowa, bo to stare
              > było nieładne i niewygodne? Udało się?

              Znamy, znamy. Z dwojka dzieci, na emigracji, nie znajac jezyka, zdecydowalam
              sie zakonczyc swoje malzenstwo. I wyszlo mi to na dobre, rozkwitlam, zaczelam
              robic co lubie i tak mi juz zostalo :o)

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
              ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • poor_kitty Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 12:40
                Nie mogę jak Jutka i Luiza pochwalić się tak radykalnymi zmianami,
                ale zapewniam Cię Vando, że wszystko, co najciekawsze w życiu zawodowym
                i każdym innym zaczęło się dla mnie właśnie po skończeniu 40-ki smile
                • vanda13 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 12:44
                  Proszę, opowiedz...
                  • poor_kitty Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 12:59
                    Vandeczko, mnie prosisz?
                    Ja nie bede dla Twojej sytuacji tak "reperezentatywna".
                    Na pewno Luiza i Jutka wiecej beda mogly pomoc Tobie, bo
                    ich sytuacja jest bardziej a propos Twojej.

                    Jedno co moge powiedziec i co bylo dla mnie niezwykle wazne:
                    bedac "kobieta po przejsciach" w wieku lat 40-tu uzyskalm swiadomosc, ze
                    mam za soba zapewne 2/3 zycia. A nastepnej jego czesci
                    nie mam ochoty przezywac w mekach. Ze mam zamiar byc w zyciu
                    szczesliwa i cieszyc sie nim. I probuje to robic od 4 lat.
                    Zmienilam prace, pracuje na siebie i dla siebie, przezylam
                    powrot uczucia. Dostalam skrzydel u ramion.
                    I chociaz bywa raz lepiej, raz mniej dobrze, to wiem, ze
                    zycie jest piekne... smile))
                    • vanda13 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:22
                      Kitty,
                      no właśnie, ja również zdaję sobie sprawę z upływu czasu, a ten, który mi
                      pozostaje chciałabym wykorzystać najlepiej, jak tylko mogę. Ja również dostaję
                      skrzydeł, tyle tylko, że czasem opadają i wtedy jest o wiele gorzej.
                • luiza-w-ogrodzie Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:01
                  poor_kitty napisała:

                  > Nie mogę jak Jutka i Luiza pochwalić się tak radykalnymi zmianami

                  Kotko, nie wiem, czy jest sie czym chwalic, po prostu taka decyzje podjelam. W
                  ramach rozmyslan nad celem i sensem zycia oraz nad tym, czy kontynuacja zycia w
                  taki sposob jest rozwojem czy upadkiem. Nikomu nie zycze koniecznosci
                  decydowania o swoim zyciu w tak drastyczny sposob...

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                  Australia-uzyteczne linki
                  • poor_kitty Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:06
                    Luizo,
                    wiem, o czym piszesz. Tak mysle, ze wiem....
                    Ja po prostu doceniam Twoja i Jutki odwage. Mysle
                    ze mnie moglo byc latwiej, bo podejmujac radykalne decyzje
                    bylam wsrod swoich. Mialam wokol przyjaciol, rodzine i wszystkich,
                    ktorzy mowili w miom ojczystym jezyku.

                    Tak wiec szacunek Luizo!!!

                    • luiza-w-ogrodzie Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:11
                      poor_kitty napisała:

                      > Luizo,
                      > wiem, o czym piszesz. Tak mysle, ze wiem....
                      > Ja po prostu doceniam Twoja i Jutki odwage. Mysle
                      > ze mnie moglo byc latwiej, bo podejmujac radykalne decyzje
                      > bylam wsrod swoich. Mialam wokol przyjaciol, rodzine i wszystkich,
                      > ktorzy mowili w miom ojczystym jezyku.

                      Hehe a wiesz, jak mozna sie szybko nauczyc jezyka jak sie skoczylo na tak
                      gleboka wode? Bardzo szybko :o) A jeszcze szybciej mozna nauczyc sie
                      gospodarowac zasilkiem, zeby wystarczylo na trzy osoby. Nie ma to jak motywacja
                      i cudowne uczucie ze jest sie zdana sama na siebie.

                      Pozdrawiam wieczornie
                      Luiza-w-Ogrodzie
                      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                      Australia-uzyteczne linki
                    • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:19
                      Kiciu, czy to byla odwaga?
                      Malzonek odszedl, nie ja smile))
                      A co do powrotu, wykorzystalam jedyna w zyciu okazje, zeby mnie zreorganizowali
                      i dali za to kase smile))

                      Zgadzam sie poza tym z Toba - to jest jak dotad najlepsza dekada mojego zycia.
                      J. smile
                      • vanda13 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:23
                        Dziewczyny,
                        dzięki za to, co napisałyście. Jesteście SUPER!!! Biegnę do domu, żeby móc
                        pomyśleć o tym, co dalej.
                        Miłego popołudnia!!!
                      • poor_kitty Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:25
                        Jutko,
                        "czy to była odwaga?" Nie wiem, ale z moich doświadczeń wynika, że
                        najtrudniej jest pogodzić się ludziom ze zmianą. Jakkolwiek rozumianą
                        Najgorsze przez co przechodzą, to dojrzewanie do podjęcia decyzji, bo
                        "zło znane, jest lepsze niż nieznane", jak się powszechnie sądzi.
                        Ludzie są uzależnieni od rytuałów, rutyny... I nie dziwota, bo sądzą,
                        że daje im poczucie bezpieczeństwa. Problem też polega na tym, żeby
                        tego poczucia bezpieczeństwa zacząć szukać w sobie, a nie w innych!!
                        Poleganie na sobie jest o wiele bardziej "bezpieczne" smile))))
    • zbyfauch Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:31
      No no, same "starke Frauen". smile))
      Przyjmijcie wyrazy uznania od człowieka poruszającego jedynie leniwie
      kończynami, żeby nie utonąć.
      • poor_kitty Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:33
        zbyfauch napisał:

        > No no, same "starke Frauen". smile))
        > Przyjmijcie wyrazy uznania od człowieka poruszającego jedynie leniwie
        > kończynami, żeby nie utonąć.
        Cześć Zby,
        no żesz! Czy Tobie nie za dobrze czasem. Masz wodoodoprnego
        laptopa???wink)
        • zbyfauch Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:37
          poor_kitty napisała:
          > no żesz! Czy Tobie nie za dobrze czasem. Masz wodoodoprnego
          > laptopa???wink)

          Z laptopem pływam w łóżeczku. Wystarczy, że się spokojnie zachowuję. smile

          • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 14:38
            zbyfauch napisał:

            > Z laptopem pływam w łóżeczku. Wystarczy, że się spokojnie zachowuję. smile
            **********
            Przestan, bo sie podniecimy! wink)))))))))))))))))))))
            • zbyfauch Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 14:42
              jutka1 napisała:
              > Przestan, bo sie podniecimy! wink)))))))))))))))))))))

              Dlaczego? Przecie mówię, że nie wykonuję gwałtownych ruchów (sic!). wink

              • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 14:46
                Krwawy, wiele kobiet tak po prawdzie nie lubi bardzo gwaltownych ruchow smile))))))
                Wrecz przeciwnie.
                wink))
                • poor_kitty Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 14:47
                  jutka1 napisała:

                  > Krwawy, wiele kobiet tak po prawdzie nie lubi bardzo gwaltownych ruchow smile))))
                  > ))
                  > Wrecz przeciwnie.
                  > wink))
                  >
                  O to, to właśnie!!! To miałam napisać wink)))))
                  • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 14:52
                    poor_kitty napisała:

                    > O to, to właśnie!!! To miałam napisać wink)))))
                    **********
                    smile))))))

                    Tak wiec delikatnymi krokami oddale sie w strone kanapy, na ktorej leniwie i bez
                    gwaltownych ruchow zdrzemne sie myslac o milych rzeczach smile)))))))))))))
        • verbena1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 13:56
          Ja tez rzucilam sie na gleboka wode po 40. Zmienilam kraj,jezyk,partnera i
          zapatrywanie na zycie. Zrobilam to z rozpedu,nie majac pojecia co mnie czeka.
          Bylo trudno,momenty paniki aby rzucic to wszysko i wrocic do swoich,potem juz
          coraz lepiej. Odzyskalam zaufanie do siebie,ze potrafie ze swoim zyciem cos
          zrobic.
          Ostatnio sytuacja zaczyna mnie coraz bardziej uwierac,zastanawiam sie coraz
          czesciej co jest dla mnie lepsze. Zaczynac znow od poczatku,byc niezalezna
          psychicznie w sytuacji wiele gorszej finansowo i zyciowo lub odpuscic ze
          strachu przed nieznanym.
          To prawda,im jestesmy starsi tym trudniej podjac te decyzje.
          W kazdym razie mysle intensywniesmile
          • mammaja Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 15:21
            No to jak tu tak sie tak odkrywamy to ja tez zdziebko dorzuce: mamy ten sam
            zawod z mzonkiem, ale kiedy ja konczylam studia on juz byl bardzo dobrze
            ustawiony "w zawodzie" i mial wiele zlecen, a ja zajeta blizniakami ktore
            pojawily sie na 5-tym roku moich szescioletnich studiow chetnie korzystalam z
            mozliwosci zarabiania na wspolny budzet "pomagajac" czyli wlasciwie wykonujac
            mnostwo projektow.I tak powolutku zdalam sobie sprawe, ze jestem "murzynem"
            wlasnego meza, bo jemu jakos nie przeszkadzalo ze wszystko idzie na konto jego
            tworczosci.(Oczywiscie oprocz "grafiki artystycznej" na ktora niestety nie
            zostawalo wiele czasu.) I wierzcie mi, nie bylo latwo zmienic ten uklad, chociaz
            nie wyjezdzalam z kraju i nie zmienialam partnera. Poniewaz zawsze lubilam prace
            z dziecmi i spolecznie sie w nia wlaczalam zalozylam wlasne Mini - Studio
            Artystyczne, wstrzelajac sie w tzwn. nisze, bo w mojej okolicy nic takiego nie
            bylo. Przez kilka lat swietnie to szlo,bylo coraz wiecej kontaktow i w efekcie
            poplynelam w zupelnie nieprzewidzianym kierunku ( wybaczcie ze ze wzgledu na
            wzglad nie bede precyzowacsmile majac nastepne lata ciekawa i chyba bardzo
            pozyteczna prace. Zdobylam calkowita niezaleznosc finansowa, ktora moim zdaniem
            ma kolosalne znaczenie dla smopoczucia (i nie tylko).W miedzyczsie zdolalam
            urodzic sobie coreczke, co bylo moim cichym marzeniem. Potem jeszcze nieraz
            pracowalismy razem, ale juz na zupelnie innych warunkach.Wyzwolilam sie od
            cholernej zaleznosci, z ktorej ciezaru dla mnie byc moze moj partner nie zdawal
            sobie sprawy. Ale jak sie zaczal ze mna liczyc, kiedy "odnioslam sukces" - to
            tylko ja wiem smile)))))
            • skynews Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 16:28

              Stalowe Magnolie sie rozgadaly - dobre, dobre, mozna nawet powiediec Dolina
              Fantazjismile

              Zycie przypominajace prace w kopalni najczesciej nie pozwala na niezaklocony
              rozwoj tej czesci osobowosci odpowiedzialnej za cos co sie okresla jako
              "the fine art". Brak tego uniemozliwia pelne delektowanie sie zyciem.

              Enjoy it !
              • mammaja Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 16:45
                Slowo daje, Sky, nie rozumiem twojego postu. Moze wyjasnisz o co idzie?
              • poor_kitty Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 18:07
                skynews napisał:

                > Zycie przypominajace prace w kopalni najczesciej nie pozwala na niezaklocony
                > rozwoj tej czesci osobowosci odpowiedzialnej za cos co sie okresla jako
                > "the fine art". Brak tego uniemozliwia pelne delektowanie sie zyciem.

                Wobec powyższego wyrażam głebokie współczucie....

                • verbena1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 21:12
                  Sky,twoje uwagi nie wnosza do dyskusji nic interesujacego co wiecej sa zupelnie
                  nie zrozumiale.
                  Moze lepiej opowiesz o wlasnych wyboistych lub uslanych rozami zmaganiach z
                  zyciem?
                  Uszanuj nasze osobiste wynurzenia lub nie komentuj ich wcale.Tak bedzie lepiej.
                  • skynews Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 22:15

                    Ile to wszystko kosztowalo, jaka jest cena sukcesu, z czego trzeba bylo
                    zrezygnowac - myslalem ze pytanie jest jasne.

                    Myslalem rowniez ze osoby oczytane, jak wynika to z watku o ksiazkach, beda
                    znaly pojecie "the fine art", ktore bardzo czesto pojawia sie w anglosaskiej
                    literaturze i nie chodzi tu bynajmniej o zamilowanie do dziel sztuki tylko
                    o pewien okreslony styl i filozofie zycia.

                    Enjoy it !
                    • mammaja Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 22:24
                      Sky napisal:"le to wszystko kosztowalo, jaka jest cena sukcesu, z czego trzeba bylo
                      zrezygnowac - myslalem ze pytanie jest jasne."
                      Zawsze z czegos rezygnuje, a jakie byloby zycie bez poczucia samorealizacji,
                      bez forsy (chocby niewielkiej), z frustacja z powodu zmarnowanych szans? ja tam
                      akurat za bardzo nie tezygnowalam z niczego - wrecz pzreciwnie.
                      Anty - zycie jest okrutne i to silne meskie ramie czesto po jakims czasie ma
                      dosyc "slodkiego ciezaru" smile
                  • antyproton Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 22:17
                    43 lata, od 18 mieszkam we Wloszech.
                    2 lata Rzym , reszta Bergamo i okolice.

                    Od grudnia 2005 mieszkam sam.
                    Zona z dzieckiem w Polsce.Nigdy nam sie specjalnie nie ukladalo ale
                    na emigracji sa inne relacje i tak dlugo to sie ciagnelo.
                    Od sierpnia tez sie przenosze na stale(?) do Polski.
                    Przede wszystkim ze wzgledow zawodowych i prawnych , mam za soba 10 lat pracy
                    w dosc waskospecjalistycznej firmie , nastepnie 3 letnia przygode z wlasna
                    firma zakonczona procesem o nielegalna konkurencje zakonczonym ugoda
                    dla swietego spokoju i dosc duzym odszkodowaniem .
                    Mozna by powiedziec , ze zaczynam wszystko od zera i jest szansa ze
                    zrobie lepiej korzystajac z doswiadczen.

                    Ale niestety tak nie jest.Jest moj syn. Z ktorym jak przewiduje bede sie
                    spotykal co 1 - 2 weekendy , i z czasem straci ze mna kontakt emocjonalny.
                    I to jest ta ogromna przewaga psychiczna , ktora maja kobiety.
                    One odchodza zawsze z dziecmi , partnera moga wymazac z pamieci , moga budowac
                    nowe zwiazki bez ciezaru rozlaki z dziecmi .
                    Z cala reszta dam sobie jakos rade, natomiast tego problemu nie przeskocze.

                    ******

                    Czytajac wasze wpisy widze , same Heroiny .
                    A jednej slabej, cichej , spokojnej, milej, potrzebujacej ciepla i silnego
                    ramienia to juz nie ma ?
                    Wymarly ?
                    Wyginely ?
                    Pewnie znowu jakis meteoryt .

                    wink))


                    • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 22:22
                      Jedno drugiemu nie przeczy, Neutrino.
                      smile
                      • verbena1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 22:50
                        Anty,toz my caly czas szukamy tego meskiego silnego ramienia a napotykamy
                        takich co to wola sie na nas wspierac.
                        Wiesz jak to jest?
                        Prosimy los o ksiecia na bialym koniu a dostajemy ksiecia ,ktory bardziej
                        troszczy sie o swego rumaka niz o nassmile))
                        • mammaja Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 22:52
                          A ilosc zawodow, ktore praktycznie wykonujemy w ciagu zycia nigdy by nam
                          wczesniej nie przyszla do glowy smile
                          • antyproton Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 22:55
                            Dobra, dobra.Ja juz moj rozum mam .
                            Z wami to tak jest , ze na papierku to wszystko ladnie wyglada.
                            A pozniej sie okazuje , ze w instrukcji obslugi do kobiety nie podano
                            dzialan ubocznych i przede wszystkim wymagan systemowych
                            do poprawnego dzialania.

                            wink))
                            • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 22:58
                              Nie badz taki techniczny, Neutrino wink))
                              • antyproton Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 23:05
                                smile)
                                Poznalem we Wroclawiu 2 lata temu studentke dziennikarstwa.
                                Glosila w kolo , ze meza to chce tylko po politechnice.
                                Bo taki to podobno dobrze sie zapowiada, a koledzy z kierunku lub
                                inni artysci i humanisci to emocjonalni popaprancy.
                                Tak glosila .

                                wink))
                                • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 23:07
                                  To czemu sie z nia nie ozeniles? wink))
                                  • antyproton Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 23:10
                                    1.Bo byla 20 lat mlodsza .
                                    2.Bo buzia jej sie nie zamykala .

                                    wink))
                                    • jutka1 Re: Rozmowy (nie)kontrolowane... 16.06.06, 23:14
                                      Obie odpowiedzi sa wyczerpujace, siadaj, szostka smile))))))))))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja