Dodaj do ulubionych

Kozetka-nieco sfatygowana

02.08.06, 15:00
Prosze nie wlazic z butami na kozetke,dopiero co wyczyscilam i odswiezylam.
Postawilam przy niej barek,uprasza sie o uzupelnianie zawartosci i wynoszenie
butelek.
Dziekuje i zapraszamsmile))
Obserwuj wątek
    • dado11 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 02.08.06, 20:21
      Buciki strząchnęłam niedbale, ale narzutkę wygładziłam troskliwie i zlegnę na mgnienie okawink
      Najpierw pocieszenie dla odwykowca: najpierw przytyłam, ale stosunkowo szybko (po ok. 3 miesiącach)
      zaczęłam gubić (po odstawieniu orzeszków) i teraz zostało mi ok. 4 kg do pożegnaniasmile
      A narzeknę sobie, bo dziś straciłam w warsztacie 3 godziny (miało być pół), dostałam odcisków na
      siedzeniu (ale małych, z powodu jw) siedząc na brudnym murku na Chłodnej, i po odstawieniu cyrku pt.
      blond, machający rzęsami, popiskujący w stylu "a cio to???" mam samochód jak nowy za 70 zł +
      części!!! Ale to już powód do dumysmile
      Pozdr. D.
      • fedorczyk4 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 02.08.06, 21:35
        To i ja się przyłożę. Przeżyłam pandemonium pod tytułem "Odbieram dzieci z
        lotniska". To co się dzieje na Okęciu i jego podokęciu czyli Etiudzie
        przekracza ludzkie pojęcie. Najpierw człowiek pęta się jak świeżo rozmrożona
        owca, zeby dojechać i zaparkować. Po raz pierwszy nie chciałam parkować po
        swojemu, tylko ze względu na wnuczę skatowane podróżą i ilości bagażu,
        zajechałam na parking pod gołym niebem, niestrzeżony, płatny. I od razu zrobiło
        się gorzej bo jakiś palant postanowił wyjechać nie płacąc i jechał wjazdem, na
        wstecznym ,obijając się o wszystkie możliwe kołki i blokując takich durnych jak
        ja. Samolot był mocno spóźniony, ale to nic, to akurat przewidziałam i też
        byłam mocno spóźniona. Wlażłam do hali a tam dziki tłum, bo wysypało się z
        dwóch samolotów, a drobiazgu jakim jest drugie wyjście, jakoś nikt nie zauważył
        więc i wychodzący i witający kłębili się przy tych samych drzwiach, a po środku
        stał facet z tępą mordą i pustym wózkiem bagażowym. Potykali się o niego
        wszyscy. I zakonnica i matka z wózkiem i bagażami i wielodzietna rodzina i
        staruszka o lasce. A on nic. On trwał. Jak zobaczyłam moich to się rozdarłam,
        żeby szli prosto do drugiego wyjścia i oczywiście zaraz cały kierdel tam
        ruszył. Kocham owczy pęd. Potem przez pół godziny wyjeżdżaliśmy z tego
        zasra.... parkingu bo oczywiście nic nie jest oznakowane i wszyscu na hurra
        tyralierą, a jeden pan nie zapłacil i trzeba było postać zanim on się wykłócił,
        zrozumiał, zapłacił i majestatycznie odjechał pokazując zadarty palec tym
        którzy za nim stali. Dobrze że moje wnucze nie wyło tylko, swoim zwyczajem
        kokietowało otoczenie.
    • dado11 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 04.08.06, 22:45
      Teraz muszę troszkę na poważnie... chyba już nie bardzo mogę...
      może jednak nie, nie powinnam gadać o tak niemiłych sprawach publicznie...sad
      Niemniej poleżę sobie, pogapię się w sufit i pewnie przejdzie dygot rąk, i podkówka na twarzysad
      Jest na świecie wielu złych ludzi (vide eks Fed..) i niestety czasami są oni naszymi najbliższymi...
      a może to choroba?... nie wiem...
      • verbena1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 06.08.06, 21:21
        Zmeczonych,sfrustrowanych,zdolowanych zapraszam tutaj.
        Wlazcie,polozcie sie wygodnie,miejsca dosycsmile)
        Ja usiadne troche z boku bom cala obolala i podrapana. Nie,nie,zadnej awantury
        nie bylo,bylam na jezynachsmile)) Kolce i pokrzywy bronily dostepu ale sie nie
        dalam i mam juz smaczny dzem.
                      • mela42 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 06.08.06, 22:47
                        Też tak myślałm ... a potem mi przeszło. Jesteście już taką cudowną jednością,
                        że chyba Wam świeżynki niepotrzeba. Proszę, nie odbierzcie tego źle, ale
                        naprawdę trudno do Was "dobić". Nosz powtarzam się!! Uprasza się starych
                        furomiczów o ponowne zignorowanie tego postu io niedowalanie Malanii!
                          • poor_kitty Re: Kozetka-nieco sfatygowana 06.08.06, 23:20
                            skynews napisał:

                            >
                            > Zawialo mnie chyba jak dzisiaj nad ranem wracalem do domu rozgrzany - prawy
                            > posladek mnie boli promieniuje na plecy - co sie na to bierze ?
                            >
                            Oj Sky.........wink)))
                            Jak Tobie napisze, to Ojciec Zalozyciel uzna, ze nie warto bylo
                            tego forum zakladac....
                            big_grin big_grin big_grin
                                • verbena1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 09.08.06, 20:54
                                  To musialo nastapic,jak co roku zreszta.
                                  Dyskusja w moim domu na temat: gdzie pojedziemy na urlop? Przerabialismy juz to
                                  tyle razy i za kazdym razem siekiera wisi w powietrzu bo nie mozemy dojsc do
                                  porozumienia.
                                  On lubi gory ja morze,on Alaska ja Grecja, on zapadla dziure ja miasta z
                                  muzeami i zabytkami. Bronimy zaciekle swoich pozycji,o ustepstwach nie ma mowy.
                                  Teraz jestesmy w punkcie - no to nie jedziemy nigdzie!
                                  Ile mnie to zdrowia kosztuje,zwlaszcza teraz w pierwszym okresie niepalenia.
                                  Usiade na kozetce i policze do stu,moze mi przejdzie.
                                    • verbena1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 09.08.06, 22:10
                                      Jou,wariant - osobno na urlop to tez problem. Ja - z dzika radoscia ,moje
                                      chlopisko nie lubi. Jedyne wyjscie,zmienic chlopasmile))
                                      Obecna sytuacja ,slubny mieknie i pozwala mi wybrac miejsce na urlop mowiac ,ze
                                      nastepnym razem on wybiera. Hurra!
                                        • joujou Re:Verbenko 10.08.06, 15:34
                                          >Hurraaa,cieszę się razem z Tobą smile
                                          Też nie jestem pewna,czy mój pojechałby sam,a
                                          ja owszem,ale na krótko...bo dłuższa "samotność" mnie
                                          przygnębia.
                                          • fedorczyk4 Re:Verbenko 10.08.06, 17:18
                                            My mamy problem rozwiązany raz na zawszesad Le mąż jeździ z dziećmi do
                                            teściowej na południowy zachód Francji, a ja siedzę w domu, bo już kilka lat
                                            temu powiedziałam never ever. Uwielbiam moją Teściwą i chętnie ją odwiedzę na
                                            kilka dni, ale niecierpię tego miejsca. Miesiąc w psiej budzie, z gotowaniem,
                                            praniem, staniem w korkach żeby dostać się nad wodę, walką o póltora metra na
                                            ręczniki na plaży i partią tenisa co dwa dni (od 20 lat tylko z nim)to juz nie
                                            na moje lata. Wolę pilnować kotów, Krowisi i interesu, nurzając się w ciszy i
                                            książkach. I potajemnym życiu towarzyskimsmileA na jesieni, w tym roku, daję
                                            nogę. Po raz pierwszy tam gdzie chcę i jak chcę. Dla mnie nigdy nie dość
                                            samotności. Uwielbiam moją rodzinę, ale wychowywałam się sama (rodzice całe
                                            dnia i noce pracowali), i niestety wszystko to co lubię robić najbardziaj, to
                                            są ciche i samotnicze sposoby spędzanie czasu. Uwielbiam chodzić po górach, ale
                                            tylko z jedną, góra dwiema milkliwymi osobami, które trzymają tempo, kocham
                                            wyprawy jeździeckie, ale jeśli nie muszę zajmować się jakąś śląpą której, jak
                                            nie siodło to okulary słoneczne zjeżdżają. Muzea, zabytki, wystawy też lubię
                                            zwiedzać sama. Nawet do kina i teatru chadzam jeno i tylko z dwiema moimi naj,
                                            naj przyjaciółkami, bo zwiedzamy osobno, siedzimy osobno i spotykamy się przy
                                            wyjściu gwoli obgadania doznań. Niestety wszystko co grupowe męczy mnie. Mogę,
                                            ale jeśli nie muszę to unikam starannie. Mam inny rytm i koniec.
    • jutka1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 10.08.06, 18:08
      Wlasnie odgruzowalam stosy papierow i ksiazek z salonu.
      Teraz musze isc pielic (nienawidze).
      Potem jeszcze cos musze.

      Nienawidze "musiec".
      Jestem leniem patentowanym.
      Wole spychac na jutro.
      A dzisiaj nie moge, i musze.

      Zlaze z kozetki i odpelzam do ogrodu. sad
      • fedorczyk4 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 10.08.06, 18:55
        Oj, biedna, biedna Gucia pieląca. Też powinnam zabrać się za papiórska, ale mi
        się nie chceeee. Odwaliłam biurową robotę. Porobiłam tłumaczenia, powysyłałam
        maile, obtańcowałam kontrahenta, który próbował za moimi plecami dogadć się z
        MOIM klientem. Lekko omiotłam mieszkanie i mam poczucie dobrze spełnionego
        obowiązku. Aha, jeszcze podjęłam kroki mające na celu podratowanie małżeństwa
        moich przyjaciół. Na ichnią prośbę rzecz jasna, bo sama z siebie takich rzeczy
        nie robię.
          • fedorczyk4 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 21.08.06, 21:50
            Doła mam, wszystko się wspak porobiło. I mam ochotę na pawia giganta w
            następujących sprawach: życia politycznego, zycia rodzinnego(kilku
            zaprzyjaźnionych i mojej), wyborów Miss czgokolwiek (bo gó... mnie one
            obchodzą), kultury, bo Ujazdowski szaleje w Operze niczym upiór i na dodatek
            nie mogę sobie znaleźć filmu ni książki które by mi poprawiły nastrój, korków i
            chamskich kierowców, faceta który rąbną w autko mojej Maci i od k.... jej
            nawymyślał. I co mi z tego że nadjechałam i wbiłam go w glebę, skoro matką mi
            telepie od rana.
              • fedorczyk4 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 21.08.06, 22:31
                Ja to przeżywam na zasadzie Ferdydurke: Jak zachwyca skoro nie zchwyca? Ja
                bardzo bym chciała zeby mię obeszło choć na jednej nodze, a nie jestem w stanie
                wskrzesać w sobie nawet najmniejszej iskry zainteresowania tym i innymi
                medialnymi "niewydażeniami"
                • bodzio49 Re: P.S. 21.08.06, 22:59
                  Skupienie nad soba nie jest takie złe. Powiedziałbym nawet, że dobre pod
                  warunkiem że będzie to naprawdę "nad sobą" i potrafimy zdobyć się na trochę
                  egoizmu w pozytywnym sensie. Tak mi się zdaje jeśli dobrze się rozumiemiemy.
    • joujou Re: Kozetka-nieco sfatygowana 28.08.06, 20:49
      >Wdepnęłam tu niby przypadkiem,to wypadałoby
      powycierać kurze,przewietrzyć...a przy okazji
      robiąc porządki troszkę sobie pomarudzę,bo
      dopadły mnie dziś jakieś tęsknoty:za synem(jeszcze na
      wakacjach),za koleżanusią(ciężko pracuje gdzieś w Danii) nooo
      i w ogóle za naszymi babskimi spotkaniami,za tym co było kiedyś
      fajne,ale się pochrzaniło sad
      Z synkiem rozmawiałam przed chwilką,wraca około soboty.
      • verbena1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 28.08.06, 21:18
        Witaj dawno nie widziana Jousmile)
        Posiedze troche z Toba bo smuce sie deszczowo.
        Za tydzien o tej porze bede juz siedziala w samolocie w drodze do Bulgarii.
        Pakowanie ciagle odkladam,bo nie wiem co zabrac. Dzis ogladalam prognoze pogody
        dla Bulgarii a tam....tez ulewasad
        Wpadne z deszczu pod rynne. Nie ,to niemozliwe,na urlopie zawsze mam ladna
        pogode,teraz tez bedzie dobrze. Wypada sie i za tydzien pogoda murowanasmile
          • joujou Re: Kozetka-nieco sfatygowana 28.08.06, 21:27
            Nawet drożdżówkę ze śliwkami mam zamiar upiec,bo
            te biedaki ciągle spagetti sobie robią na obiad i
            kolację,no...chociaż ostatnio przygotowywali podobno
            tzw.kociołek,tylko zbyt długo przytrzymali na ognisku
            i wszystko się przypaliło na węgiel wink
            • verbena1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 28.08.06, 21:54
              Jou, niech sobie jedza te spagetti, przezyja napewnosmile)) Przypomnij sobie swoja
              mlodsza mlodosc,co sie wtedy jadlo na roznych biwakach czy obozach.
              Najbardziej utkwily mi nalesniki z resztek,czyli budyniu,kisielu i maki
              pieczone na zjelczalej margarynie.
              Ewelino, u mnie naprawde zimno,14 stopni!
                • lablafox Re: Kozetka-nieco sfatygowana 29.08.06, 18:54
                  No to się walnę i wylewam - przez cały czas montażu okien prosiłam panów ,żeby
                  parapety zewnętrzne nie były montowane pod okna , bo będzie blok ocieplany i
                  parapety wymienią.
                  Dziś rano , gdy z przyjemnością patrzyłam na to co zrobili, odezwał się dzwonek
                  u drzwi i "czynnik społeczny" czyli przedstawiciel naszej wspólnoty przyszedł
                  nam powiedzieć ,że parapety są żle zamontowane i mimo ,że uszczelnione
                  silikonem to nie może tak być bo będzie wilgoć i zacieki .
                  Szlag mnie trafił , jasny i nagły.
                  Potem mąż poszedł do przewodniczacego wspólnoty dowiedzieć się jak to właściwie
                  ma być - no i okazało się ,że właściciel firmy, który bedzie ocieplał budynek
                  stwierdził ,ze parapety są w takim stanie,ze wymieniać ich nie bedzie,ale nikt
                  nie powiadomił nas o zmianie planów.
                  Trafiło mnie po raz drugi.
                  Zadzwoniłam do firmy i powiedzieli mi ,że przyjadą i zrobią tak jak powino byc
                  i jak chcieli zrobić .
                  GRATIS.
                  Tu mnie szlag nie trafił , nawet z radości.
                  • joujou Re: Kozetka-nieco sfatygowana 29.08.06, 19:50
                    Przewodniczący naszej wspólnoty mieszkaniowej
                    kilka dni temu przyniósł nam w prezencie wykaz
                    osób zalegających z czynszem.Po prostu mnie
                    zatkało i nie tylko mnie,bo na liście sąsiedzi,
                    którzy żyją jak przysłowiowe pączki w maśle.
                    • verbena1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 29.08.06, 20:34
                      Posuncie sie dziewczyny,walne sie tez na kozetkesmile)
                      Chlopisko moje wyrzucilo Windows i wlozylo kopie, bo cos mu tam nie gralo w
                      komputerze. No i dobrze. Powinnam sie niby cieszyc.Tylko dlaczego uciekly wazne
                      dla mnie linki z Ulubionych? Dlaczego mnie o tym nie uprzedzil?
                      Juz mialam sie wsciec i obrazic na pare dni ale przypomnialam sobie o bliskim
                      wyjezdzie.Musze przeciez na razie z nim rozmawiacsmile))
                      Kolejna lekcja z serii- licz tylko na siebie i zapisuj wszystko w swoim
                      niezawodnym notesiku.
                      • joujou Re: Kozetka-nieco sfatygowana 29.08.06, 21:00
                        Święta prawda Verbenko,przed urlopem należy
                        robić czasem dobrą minę do złej gry(aż się roześmiałam
                        czytając Twój wpis,chyba po raz pierwszy dzisiaj).
                        Takie niespodzianki często robił mi mój syn i też się
                        wściekałam,odpukać na razie lista ulubionych ciągle istnieje.
                        Znowu zaczęło lać,jakby chmura się oberwała,chyba mam już
                        wszystkiego dość i zaraz się walnę do łóżeczka.
                        • dado11 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 29.08.06, 21:42
                          Cześć dziewczynysmile)) pożalę się ... właśnie skończyłam pracę, bo tyłek mi już przyrósł do krzesła.
                          Lubię mieć dużo pracy, ale takiej, która nie wynka z zaniedbań czy bezmyślności, a tu masz, babo -
                          placek... Teraz wyciągnę się na kozetce, butów nie musiałam otrząsać z błota, choć na dworze ziąb i
                          mokro. A tak swoją drogą, czy to nowy typ klimatu w naszej strefie? Takie ekstremy??? Albo wściekły
                          upał, albo ziąb i ulewy, no po prostu lato skrajności...sad
                          Wyciągnęłam kieliszeczek Merlota i porelaksuję się deczkosmile D.
                          • monia.i Re: Kozetka-nieco sfatygowana 29.08.06, 22:12
                            Cześć...Dado, pozwolisz, że zlegnę na kozetce u twego boku - kapeńkę mnie w
                            plecach łupie. Naszło mnie na miłe, wieczorne sprzątanko - całkiem
                            nieoczekiwanie - bo sprzątanko w weekend miałam w planach. Ale jak już mnie
                            ochota na nie dzisiaj naszła - to głupio byłoby ochoty nie wykorzystać. No więc
                            wykorzystałam - i teraz mnie łupie. A na takie łupanie nie ma jak zimne pifko,
                            zasłużone, uważam smile
                            • dado11 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 29.08.06, 23:29
                              Jak tam Moniusmile przeszło łupanie? To tak zawsze po wizycie szopa-pracza....
                              Ja jestem po krótkim spięciu z latoroślą, której powiedziałam NIE, i która z tą decyzją nie chciała
                              się pogodzić... poszła sobie, naburmuszona, wściekła, z gromami w zimnych oczach...
                              Ale kiedyś przecież trzeba to NIE powiedzieć...? prawda?
    • joujou Re: Kozetka-nieco sfatygowana 05.09.06, 14:30
      Obudziłam się w nastroju:"bez kija nie podchodż",pewnie
      z powodu małej,a raczej bardzo małej ilości snu w ostatnim
      czasie.W czasie pracy jakoś ten ponury nastrój się rozproszył,
      ale zaczęła mnie atakować grypa sad Zaraz biorę leki i wskakuję
      do łóżka,mam nadzieję,że ta paskuda mnie opuści.
      • dado11 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 05.09.06, 20:56
        Witaj słodka kozetko, powierniczko smuteczków i żałostek...
        Od bladego świtu, klient naładowany adrenaliną dzwonił jak oszalały, co pięć minut nowy pomysł, na
        ogół niedobry, delikatnie mówiąc; dom, od kilku dni zostawiony sam sobie, powoli zaczął okazywać
        zniecierpliwienie, do tego sprawy czysto administracyjne wrzeszczały już wściekle, że nie załatwione...
        No, po prostu pożar burdelu...sad A pogoda na dworze nerwowo-depresyjna, wiatr wyje w szparach pod
        drzwiami, które, nota bene, dostały wilgoci i odmówiły opcji "zamknij się"...sad
        Tak to jest, gdy jesień się zaczyna... Ale właśnie nalany kieliszeczek pachnącego słońcem chilijskiego
        merlota koi sterane szare komórki, i wszystko nabiera innej perspektywysmile No, to już sobie pójdę, D.
        -
    • joujou Re: Kozetka-nieco sfatygowana 20.09.06, 17:02
      Poleżę sobie chwilkę,ale marudzić dziś nie będę,
      bo nie mam na to siły.Dla poprawy nastroju właśnie
      wpałaszowałam praliny z winiakiem szt.3 i popatrzyłam
      w tv jak p.Renatka Beger tańczy z zespołem Mandaryny hehe
      było na co popatrzeć big_grin
      • joujou Re: Kozetka-nieco sfatygowana 24.09.06, 08:41
        Przysiądę i tu na chwilkę,bo naszły mnie jakieś
        rozważania nad upływającym czasem.Kilka dni temu
        mój syn dostał wezwanie na WKU do pierwszej
        rejestracji jako przedpoborowy,chyba tak się to zwie.Nic dziwnego,bo to ten
        rocznik,ale do mnie dopiero
        zaczyna docierać,że mam w domu dorosłego syna.Cieszy mnie to,że
        jak na razie jakoś łagodnie wchodzi w tę dorosłość,coraz lepiej się
        dogadujemy i zaczyna uważnie słuchać mych sugestii i oby tak nadal
        było.Niedawno podszepnęłam mu,że zamiast nudzić się mógłby pogadać
        z kimś na praktykach i załatwić sobie jakąś dorywczą pracę na wolne
        dni(w ten sposób najszybciej nauczy się zawodu,a przy okazji zarobi
        parę zł na swoje potrzeby).Tak też się stało.Jeszcze kilka osób
        podchwyciło ten pomysł i piątkowy wieczór oraz część soboty pilnie
        pracował.Wrócił zmęczony,ale zadowolony ,bez większych protestów
        wytrzepał dywan i dopiero miał wolny wieczór.Do domu wraca dość
        punktualnie,a ja nie mogę się nadziwić jak z nieodpowiedzialnego
        dzieciaka kształtuje się dorosły facet hmmm we mnie jednak ciągle
        czai się niedowierzanie i obawy:co będzie jutro,za rok ? itd,ale to
        chyba w miarę normalne smile
    • jutka1 troche pomendzem, zam. 23.09.06, 19:59
      Zrobilam dzis 1/4 planu.
      Wiecej ni huhu, nie dalo sie.

      Mozg wysiadl.

      Jestem zla na siebie.
      Za to i za pare innych rzeczy.

      Ide sie polac domestosem i walnac mlotkiem bezlep.

      Dziekuje.
    • joujou Re: Kozetka-nieco sfatygowana 30.10.06, 15:11
      Czas już kozetkę odświeżyć,bo chyba nadchodzi
      ta właściwa pora sad obym się myliła...
      Jeden z tych cholernych dni,które powinno się
      wykreślić z kalendarza,co prawda przeplatany
      zabawnymi sytuacjami,ale...
      Idę się wyryczeć ,zanim ze złości mnie szlag trafi.
      Przepraszam,ale musiałam sobie chociaż tak ulżyć.
      • poor_kitty Re: Kozetka-nieco sfatygowana 30.10.06, 18:43
        joujou napisała:

        >
        > Idę się wyryczeć ,zanim ze złości mnie szlag trafi.
        > Przepraszam,ale musiałam sobie chociaż tak ulżyć.
        >
        Jou, a jak sie porzadnie wyryczysz, to przywal komus w moim imieniuwink
        Oraz w poczuciu dobrze spalnionego obowiazku oddal sie w rejony
        nieskazone zawiscia, zloscia i innymi takimi.
        smile))
          • lablafox Re: Kozetka-nieco sfatygowana 30.10.06, 19:58
            JOUJOU trzymam przed Tobą miseczkę i zbieram Twoje łzy.
            Potem gdy się wyryczysz , masz 2 wyjścia - albo podlejemy nimi jakąś roślinkę i
            ona pięknie zakwitnie,albo dolejemy kwasu i tej wredocie damy po oczach.
            • lablafox Re: Kozetka-nieco sfatygowana 31.10.06, 18:31
              Dobrze ,że ją odkurzyłaś .
              Wale się na nią i zawodzę.
              Dlaczego znowu mnie , dlaczego znowu ja i tak wogóle kiedy to coś sobie ode
              mnie pójdzie (dot.to syt.opisanej w dzisiajkach).
              Przypomniał mi się dowcip.
              Siedzi górol na psyzbie i zawodzi"PanBócku a cymu jak była wichura to mi kopki
              z sianem porozwalało, a sąsiadowi nie.A dlacego jak była buza to pierun mi w
              stodołe walnał,a sąsiadowi nie. A 2 lata temu jak była powódż to mi droge
              podmyło , a dlacego...a dlacego...
              Któregoś razu rozchylają sie chmury i z nieba , na kolejne "dlocego Ponbócku" ,
              słychać głos - Bo Cię k... nie lubię.
    • zbyfauch Re: Kozetka-nieco sfatygowana 02.11.06, 21:09
      Tam wasza kozetka.
      Moja to dopiero jest sfatygowana.
      Wylazła od spodu groźna sprężyna i się napina.
      Na dodatek składa się i rozkłada z wielkimi oporami po kilku podejściach.
      Musiałem zareklamować.
      Kto mnie pożałuje?
          • oktoberka Re: Kozetka-nieco sfatygowana 03.11.06, 10:57
            Ponieważ widzę,że od wczorajszego wieczora nie ma już śladu po Lab i Zbychu i
            ich naprężono-futerkowych bezeceństwachwink))), to ja przysiądę sobie...
            Wszystko jest głupie, do bani, beznadziejne,bez sensu, do niczego,idiotyczne,
            żenujące,śmieszne,bez przyszłości.Do tego jest zimno,dzień jest krótki,nie mam
            butów,nie mam siły,powinnam iść do fryzjera ale mi się nie chce.Chce mi się
            pogadać,ale mi się nie chce.Chce mi się coś zrobić,ale mi się nie chce.Czytać
            też mi się nie chce.Siedzieć tutaj też mi się już nie chce, więc zwalniam
            kozetkę. Może chociaż wam będzie lepiej jak sobie poczytacie i pomyślicie,że
            wam to przynajmniej coś się chcesmile. To tyle ode mnie,z pozdrowieniami
            oczywiście.
            O.
            • verbena1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 03.11.06, 11:04
              Oktoberko, jeden sukces juz odnioslas,napisalas piekny tekst o niechceniusmile))

              Ja mam podobnie ,na dodatek powrocila chetka na zapalenie papierosa (po 3
              miesiecznej przerwie) bo mam ochote na cos przyjemnego.
              Wyruszam wlasnie na zakupy i .....kupic nie kupic.
              • oktoberka Re: Kozetka-nieco sfatygowana 03.11.06, 11:27
                Verbeno, strasznie mi się nie chciało znowu logować,ale się zmusiłamwink)) Jeśli
                chcesz mojej rady- zdecydowanie kupić!smile Może niekoniecznie papierosy (choć ja
                nie jestem wciąż w stanie pozbyć się tej przyjemności, która przecież
                zaskutkować może rakiem płuc,krtani czy innym), ale kupić na przykład:
                - super drogi i luksusowy krem,
                - dawno omijane szerokim łukiem horrendalnie drogie perfumy,
                - średnio-drogie, za to kolorowe pastylki musujące do kąpieli,
                - tanią ale ładnie wydaną gazetę i chociaż poczytać o tym co wyżej.
                A jak się przy okazji trafi wywiad z Dudziak o Kosińskim, to znowu przylecieć
                na kanapę i pojęczeć,jaką to zwykłą,szarą i nieutalentowaną osobą się jest,
                jakie wiedzie się beznadziejne,do niczego,bezsensowne,nijakie,zwyczajne życie;
                i że nie trafi się nam takie szaleńcze,namiętne,opętane,niesamowite uczucie jak
                im- z powodów opisanych jak wyżej i poprzednio, jak również z licznych innych
                niewymienionych,bo mi się nie chce.
                Blado się uśmiecham,bo szerzej mi się nie chcesmile
                Pa,udanych zakupówsmile
                O.
              • oktoberka Re: Kozetka-nieco sfatygowana 03.11.06, 11:52
                Do listy niesprawiedliwości życiowych,potęgujących poczucie kompletnej
                beznadzieji,nieudactwa,nieuctwa,oklapniętych włosów i żółtych od nikotyny
                zębów,dopisuję jeszcze koleżanki o imieniach zaczynających się np. na J,kłujące
                w oczy niezależnymi,dochodowymi zawodami,przytulnym domkiem na wsi wraz z tanią
                służbą,zagranicznymi wojażami,znajomością języków obcych w mowie i piśmie,
                tanecznym krokiem w czarnych baletkach sunące przez ekscytujące i ciekawe życie
                niczym rusałki, lekko przeskakujące nad skłębionymi falami drobnych
                przeciwności życiowych, które nam zalewają usta i jeszcze bardziej przylepiają
                nijakie włosy do jajowatej ale głupiej czaszki.
                Pustej,więc zatonąć nawet nie można,ino dryfować tak przyjdzie aż ryby dupę do
                kości obgryzą i na kompletną śmieszność narażą na koniec.
                Pozdrawiam Paryżankęsmile
                O.
                  • oktoberka Re: Kozetka-nieco sfatygowana 03.11.06, 13:20
                    monia.i napisała:

                    > Podryfuję z Tobą, droga O. We dwie będzie raźniej naszym tym, no...wydmuszkom
                    > (żeby nie było - czaszki mam na myśli smile))

                    Jak się przysuniesz,będziemy udawać jedną boję.
                    Bo ja się nie boję robić za boję.W zasadzie wszystko mi jedno,byle mewy nam
                    oczu nie wydziobały.Lepiej weź ze sobą gogle.
                    O.
                        • joujou Re: Kitty 03.11.06, 14:43
                          Bidulko...czy Ty widzisz jak one Ci zazdroszczą
                          tego wczorajszego wieczoru??? i nic,a nic Ci nie
                          współczują??? Ja Cię dobrze rozumiem,bo ja znam ten
                          ból i myślami jestem z Twoją obolałą głową,szkoda że
                          tak daleko,bo pomogłabym Ci się wyleczyć wink
                          • oktoberka Re: Joujou skarbie 03.11.06, 14:53
                            W chaosie beznadziei i bólu bytu jest tylko lód egzystencji i ostry sopel w
                            sercu.Poczucie kosmicznej pustki i brak tlenu w butli.
                            Jak można wtedy współczuć komuś skacowanemu? Jak można zazdrościć szampańskiej
                            zabawy w gronie lubianych znajomych? Toż to tylko ułuda sensu i pozorna
                            bliskość dziwacznych tworów na dwóch nogach w parodii sztuki zwanej życiem.

                            Joujou, nie chcesz się przeprowadzić gdzieś bliżej mnie? Wpadłabym czasem i
                            podessała trochę ciepła i optymizmusmile)
                            O.
                            • joujou Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 15:04
                              Gdybyś była jakimś fajnym facecikiem,
                              kto wie,kto wie??? czy nie zgodziłabym się
                              na to podsysanie big_grin
                              Pozdrawiam cieplutko , ślę smile)) i to musi Ci
                              wystarczyć-przynajmniej na razie wink
                              • oktoberka Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 15:21
                                No cóż, bycie facecikiem w moim przypadku nie wchodzi w rachubę.
                                Przyklejam się więc do monitora i spróbuję podessać cię wirtualnie - nie zdziw
                                się jak trochę zakręci ci się w głowie. Myśl o czymś miłymwink))
                                Ostatnim wysiłkiem pozdrawiam ciepło pozostałe towarzyszki niedoli na tym
                                padole łez - nie łamcie się, tylko 360 dni w roku jest tak beznadziejnych,
                                pozostałe to święta.
                                Pa
                                O.
                                • joujou Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 15:29
                                  Oktoberko przez Ciebie skończę w wariatkowie,
                                  już rodzina patrzy na mnie podejrzliwie obserwując
                                  moje zachowanie przed monitorem-tylko patrzeć jak
                                  znajdą dla mnie odpowiedni kaftanik sad
                                  • oktoberka Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 15:34
                                    A co, za mocno podessałam i się przykleiłaś??!
                                    Wybacz Joujou, to z pazerności oczywiście i totalnego braku kulturalnego
                                    zachowania przy stole.
                                    Już nie będęsmile)))
                                    Całuski-wampiruskismile
                                    O.

                                      • oktoberka Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 16:06
                                        jutka1 napisała:

                                        > Oktoberko, do mojego optymizmu tez sie mozesz przyssac, jesli Joujou nie
                                        > stanie.... cojagodomcojagodom!.... wink))


                                        Ochotniczy Honorowy Optymizmodawca?
                                        Czym ja się odwdzięczę - mleczną czekoladą?smile))
                                        Podtekstów świadomie nie odczytuję. Toż to dyskusja o sensie istnienia i
                                        wysiłku codziennego trwania, nie fizycznego brania i dawania.
                                        wink)))
                                        Na razie zawiał do mnie paryski wiatr,przynosząc zapach croissantów i kawy...smile
                                        O.

                                        • jutka1 Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 16:22
                                          No bierz i ssij, kurde, bo za godzine-poltorej wybywam od kompa na kolacje
                                          srodziemnomorska (i do tego wizytujacy-z-zagranicy kumpel z podstawowki zaprasza
                                          smile)).

                                          Oj, cos czuje, cos czuje....... Pijawko jedna, bierz ile wlezie! smile)))
                                          • jutka1 Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 16:24
                                            jutka1 napisała:

                                            > No bierz i ssij, kurde, bo za godzine-poltorej wybywam od kompa na kolacje
                                            > srodziemnomorska (i do tego wizytujacy-z-zagranicy kumpel z podstawowki zaprasz
                                            > a
                                            > smile)).
                                            >
                                            > Oj, cos czuje, cos czuje....... Pijawko jedna, bierz ile wlezie! smile)))
                                            **************
                                            To bylo do Slimaczka zanim przeczytalam jej wpis do Mammajki smile))

                                            Mammaju, tez sie podlacz, dzisiaj mam ekstra ilosci do rozdania, nie wiedziec
                                            czemu big_grin
                                          • oktoberka Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 16:26
                                            Zassałam się.Muszę na świeże powietrze.
                                            Baw się dobrze. Mam nadzieję,że lekkie wyssanie energii w niczym ci nie
                                            przeszkodzi.Prawdopodobnie wygląda się wtedy bardziej eterycznie i tajemniczosmile
                                            O.
                                          • joujou Re: Hehehe Joujou ;-)))))) ntxt 03.11.06, 16:54
                                            Nienienie.... to nie toooo big_grin

                                            Poza tym pragnę zaapelować do Verbenki:
                                            kozetka się już dziś zużyła:mokra od łez,zapluta od śmiechu ,no
                                            i nie wiem,czy naszej biednej Kitty coś gorszego się nie przydarzyło wink
                                            Bardzo,bardzo prosimy o nowiutką i czyściutką,pachnącą świeżością.
                                            Z góry dziękuję i kłaniam się pięknie smile
                                            • mammaja Re: Hehehe Joujou ;-)))))) ntxt 03.11.06, 17:42
                                              Hej, Jou-jou - takie niebo to bylo u nas w pazdzierniku! Teraz lekko sniezy, na
                                              wszelki wypadek wjechalam do garazu,czego nie robie w cieplejszych porach roku.
                                              Jutke pozbawilysmy energii, miejmy nadzieje, ze odnajdzie jej zasoby w tych
                                              owocach morza. Ja juz w kazdym razie za nic nie wyjde z domu, czekam na dostawe
                                              nowej kozetki!
                                    • mammaja Re: Oktoberko kochana 03.11.06, 16:00
                                      Od rana podczytuje ten watek z prawdziwa przyjemnoscia! Juz nawet probowalam
                                      dopisac sie, ale widocznie moja niechec do WSZYSTKIEGO byla silniejsza. Nie
                                      mniej wykonalam jakies telefonu do Brdzo Waznego Urzedu, na co i aviomarin nie
                                      pomaga. Totez chyba bede musiala dostawic druga niezalezna koztke, zebym sobie
                                      mogla ulzyc bez tloku i zaspokoic swoje potrzeby biadolenia i dac fizyczny wyraz
                                      odruchom jakie mnie opanowuja narazie psychicznie!
                                      • oktoberka Re: Mammajko kochana 03.11.06, 16:16
                                        Uczyniłaś ten jeden wysiłek, więc jest dla ciebie jeszcze nadzieja...Ze mną
                                        trochę lepiej,ale obawiam się,że Joujou może leżeć gdzieś zemdlona przy
                                        komputerze - Jutka za późno wkroczyła do akcji... Monia kopie chandrę w tyłek
                                        aż się spociła a Kitty zapomniawszy o bożym świcie wiruje w oparach wczorajszej
                                        zabawy. Obawiam się też o Verbenę o raczej o jej portfel - wciąż nie wróciła z
                                        zakupów. Po cichu też powiem,że Sky zaszył się gdzieś w niebiańskich chmurach i
                                        wykonuje telefon do przyjaciela z zapytaniem, co on chciał tak naprawdę
                                        powiedzieć w ostatnim akapicie sąsiedniego wątkusmile
                                        Ponieważ główny wampir energetyczny czyli ja, zmyka teraz, odstępuję ci
                                        Mammajko miejsce przy Jutce - śsij ile wlezie - w końcu sama się nadstawiła!wink))
                                        I spokojnie możecie mnie teraz opluć, będę za dalekosmile))
                                        Pa-pa
                                        O.
                                        • joujou Re: Mammajko kochana 03.11.06, 16:32
                                          Zaraz tam zemdlona,nie tak łatwo powalić mnie
                                          na kolana smile Ja normalnie bujam w obłokach!
                                          Specjalnie dla wszystkich smutasów,założyłam różowe
                                          okulary i spojrzałam w niebo.Zobaczcie,jakie piękne dzisiaj!
                                          img521.imageshack.us/img521/134/pb030299wn8.jpg
                                          img140.imageshack.us/img140/518/pb030301ex8.jpg
                        • joujou Re: Verbeno 03.11.06, 14:49
                          Mam nadzieję,że nie kupiłaś tych fajek.Mnie też
                          kryzys dopadł ok.3 m-ca,wytrzymałam kolejne trzy,a
                          potem zaczęłam próbować i to był straszliwy błąd,bo
                          nie wiem czy ponownie uda mi się przejść przez te męki
                          i katusze.Nie dawaj się!
                • jutka1 Re: Kozetka-nieco sfatygowana 03.11.06, 12:28
                  Przestan, bo mnie brzuch od smiechu boli! smile))
                  Korygowac mozna kazde Twoje stwierdzenie oprocz domu na wsi, podrozy (od czasu
                  do czasu) i tych jezykow - bo reszta to wcale nie tak! smile
                  Prace mam niezalezna, ale kokosow nie przynosi, a to co wydalam na Paryz teraz
                  mi brakuje na kupno oleju opalowego - tak wiec musze na ten olej zarobic, co tez
                  niniejszym uczynie i zabiore sie wreszcie do roboty. smile))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka