mammaja
01.09.03, 13:24
Wlasnie wrocilam z dwu rozpoczec roku szkolnego - o 9tej i o 11-tej,w dwu
okolicznych podstawowkach.Wprewdzie nie mam tam juz dzieci ,a jeszcze nie
mam wnukow,ale zapraszaja mnie z racji wieloletnich funkcji spolecznych.
jakos przypomnialy mi sie wszystkie dyskusje prowadzone na naszym forum-te o
szkole i te o wychowaniu.Otoz jedna ze szkol obchodzi w tym roku 50-lecie
pracy w "nowym" czyli wybudowanym w 53r budynku.Te obchody beda
uroczyste,podzielone na rozne dzialania i wkomponowane w caly rok
szkolny.Byli zaproszeni absolwenci,ktorzy w 53 r rozpoczeli nauke w tej
szkole i bylo ich kilkanascie osob,jak rowniez paru nauczycieli z tego
okresu.Dzieci prejete,w eleganckich pulowerach z emblematami szkoly.Ucza sie
tradycji,a rodzice widza ze sa kontynuatorami naszej lokalnej
spolecznosci.Bylo naprawde i ciekawie i wzruszajaco.W szkole bardzo
korzystnie odczuwa sie,ze jest 6-cioklasowa,nawet przy 18-tu oddzialach nie
jest to moloch,a skonczyla sie wieczna nauka na dwie zmiany.Ta szkola
trzymana zelazna reka w jedwabnej rekawiczce pani dyrektor ma zapewne mniej
klopotow wychowawczych niz srodmiejskie molochy.
Druga szkola z oddzialami integracyjnymi przyjela w tym roku 40 dzieci
mniej lub bardziej niepelnosprawnych.Wiele z nich na wozkach,to kalectwo
najbardziej rzucajace sie w oczy.Od kilku lat wprowadzane byly te
klasy,czesto z oporami ze strony niektorych rodzicow (ze te niepelnosprawne
obniza poziom).Teraz juz sie ulozylo.Zadalismy sobie pytanie z pewnym madrym
czlowiekiem -gdzie te dzieci,lub im podobne byly przedtem?Mialy indywidualne
nauczanie w domach,odizolowane od innych dzieci,od swiata.
Napisalam wam o tym wszystkim,zeby troche optymistycznie bylo na 1
wrzesnia.A zeszyty sa teraz takie ladne ,ze kupilam sobie dwa.Moze zaczne
pisac? Zachecam do refleksji o poczatku roku szkolnego!