Dodaj do ulubionych

Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjaciele

15.09.03, 20:19
Oni wszyscy zasługują, aby mieć oddzielny wątek smile

Odkąd pamiętam, zawsze był u mnie jakiś zwierzyniec. Teraz mam dwie sunie -
dużą i małą /o nich przy okazji/ i stawik ze złotymi rybkami smile)): karpie,
karaśki, orfy a dawniej były jesiotry.
Nigdy nie byłam tak blisko z rybami, jak obecnie.
Chodząc wokół stawiku - za mną płynie gromadka kolorowych rybek. Wkładając
rękę do wody ... jedna przez drugą ocierają się o nią, czasami któraś łapie
mnie za palec. A już niesamowity jest dla mnie sam fakt, że one potrafią
figlować przesuwając się wzdłuż dłoni - bokiem, brzuszkiem, nawet
grzbietem.... żartuję sobie mówiąc, że łaskoczę je pod bródką... skórę mają
taką delkatną i śliską, część z karpi ma łuski, inne zaś są zupełnie
gładkie... Podczas karmienia - nad powierzchnią wody wystają szeroko
rozdziawione i cmokające mordki przepychające się nawzajemsmile))
Kiedyś myślałam, że ot co - ryba to ryba.
Obserwuj wątek
    • piotr-61 Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 15.09.03, 20:26
      U mnie kot - Max
      W stawie zas cztery Ghost-Koie, cztery welony (jak one przezywaja zime w
      stawie?), kilka zlotych rybek... no cale ich potomstwo. Nie za bardzo wiem,
      ktora z ktora to wszystko "wyprodukowala" ale sadzac po ubarwieniu to chyba
      wszystkie w to pletwy maczaly.
      Nad calym stawem czuwaja zas cztery dyzurne zaby. Piekne sa! Szczegolnie ich
      koncerty na wiosne smile

      piotr

      PS
      Czy u Ciebie w stawie tez takie bujne zycie seksualne panuje? Nie za bardzo
      moge sobie dac rade z tymi wszystkimi malymi rybkami, ktorych coraz wiecej
      przybywa.
      • ewelina10 Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 15.09.03, 20:37
        piotr-61 napisał:
        > Czy u Ciebie w stawie tez takie bujne zycie seksualne panuje?

        Mam dopiero rybki od zeszłego roku. Wszystkie były maluśkie, kiedy do nas
        trafiły. Wyobraź sobie, że w połowie roku przybyło nam mnóstwo ich niemowląt.
        Nie wiemy skąd i nie wiemy jak ??? smile)).
        Zastanawialiśmy się... a może to kaczka na płetwach przyniosła smile Wszystkie
        były szare. "Ekspert" stwierdził, że pewno... kaczka.smile
        W tym roku zaczęły się już one przebarwiać... jedne są w pełnych kolorach, inne
        białe plus jakiś kolory tęczy a część z nich wciąż jest szaro granatowa, ale
        już jakaś jasność na ich skórze zaczęła się pojawiać.
        • piotr-61 Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 15.09.03, 20:40
          ewelina10 napisała:

          >> Mam dopiero rybki od zeszłego roku. Wszystkie były maluśkie, kiedy do nas
          > trafiły. Wyobraź sobie, że w połowie roku przybyło nam mnóstwo ich niemowląt.
          > Nie wiemy skąd i nie wiemy jak ??? smile)).
          > Zastanawialiśmy się... a może to kaczka na płetwach przyniosła smile Wszystkie
          > były szare. "Ekspert" stwierdził, że pewno... kaczka.smile
          > W tym roku zaczęły się już one przebarwiać... jedne są w pełnych kolorach,
          inne
          >
          > białe plus jakiś kolory tęczy a część z nich wciąż jest szaro granatowa, ale
          > już jakaś jasność na ich skórze zaczęła się pojawiać.


          No wlasnie. I co dalej? Nie wiem jaki duzy jest Twoj staw ale pojemnosc ma
          pewnie tez ograniczona. Mam zaczac wedkowac? Moze szczupaka albo okonia
          wpuscic? Sam juz nie wiem.

          piotr

          PS
          Zmien eksperta.
        • bbetka Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 10:55
          U mnie króluje tygrys pręgowany, który tylko przez przypadek trafił w skórę
          kota-dachowca... Poluje na wszystko co się rusza-najczęściej cienie na ścianie-
          znosi z balkonu do domu muchy, osy i motylki, które nieopatrznie pojawią się w
          jego zasięgu. Mam wrażenie, że głównie wisi poza balkonem, ogonem trzymając się
          barierki...Z całą pewnością rybki w pobliżu sprawiłyby mu przyjemność, że tak
          powiem kulinarną...
          Kocio jest u mnie niedługo (wcześniej dla kontrastu był potężny psiak zbliżony
          mordą i posturą do rottwailera), więc może podzielicie się doświadczeniem i
          podpowiecie co dla kota lepsze na czas wyjazdu:
          -oddać w dobre ręce
          -zostawić w domu zapewniając codzienną opiekę
          -zabrać ze sobą?
          pozdrwiam betka
          • em_em Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 11:06
            bbetka napisała:

            > podpowiecie co dla kota lepsze na czas wyjazdu:
            > -oddać w dobre ręce
            > -zostawić w domu zapewniając codzienną opiekę
            > -zabrać ze sobą?

            kot jest w moim domu od 9 lat (teraz drugi, a właściwie druga) - i nie
            zrezygnowaliśmy z wyjazdów - zdecydowałam się na wzięcie kociaka do domu po
            wysłuchaniu w mądrym programie, że kotu nie szkodzi samotność w znanym
            otoczeniu - jeśli ma tylko zabezpieczone potrzeby życiowe
            po tylu latach doświadczeń (ale tylko z pkt2) nie jestem tego taka pewna - stąd
            nie wiem co Ci poradzić
            nasze obydwie kociczki z całą pewnością cierpiały z powodu naszej nieobecności -
            pierwsza za wszelką cenę usiłowała się przemycić w którejś z toreb i kładła
            się w poprzek drzwi wejściowych, żeby nas nie wypuścić (czego na codzień nie
            czyniła) - obecna, pozostawiona w domu, kiedy moja koleżanka przyszła ją
            nakarmić - w ogóle nie interesowała się jedzeniem, tylko wskoczyła jej na
            ramię, wtuliła pyszczek w szyję i - jak to okreśłiła koleżanka - pół godziny
            płakała, dopiero wzięcie na kolana, długie głaskanie i itp "smyrania" ją trochę
            uspokoiły, po naszym powrocie zachowywała się niemal jak pies pasterski - jak
            szalona obiegała nas w kółko, "zaganiając" do gromady - uspokajała się kiedy
            wszyscy byliśmy w jednym pokoju - i tak ok. 3 dni
            • bbetka Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 11:14
              No właśnie.
              Moja potwora pozostawiona u bliskich, dostawała szału. Myślę, że nie ze złości,
              ale z radości, ze są firanki do ziemi, które można świetnie wykorzystać, tapety
              na których można ostrzyć pazury itp, itd. Bliscy byli zdegustowani na całego,
              kot był obrażony po powrocie co najmniej przez 3 dni. Po paru doświadczeniach
              zaczęliśmy ją zostawiać w domu. Też się obraża, jak skończy to "siedzi" na mnie
              nawet jak stoję, chociaż do pieszczot nie skłonna. Je 3x więcej jakby bała się,
              że zabraknie...No i stąd dylemat co robić.
              betka
              • lablafox Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 14:51
                Jeśli jest możliwe zabranie jej ze sobą to kup smycz dla kota ,i koszyk
                podróżny , taki zamykany i weź ja ze sobą , dlaczego ma cierpieć .
                Ja nie jeździłam na wakacje z rodziną ,przez 8 lat ze wględu na psa , którego
                mieliśmy i też dobrze , ale to był mój wybór.
                Inne rozwiązanie - ktoś z kotem mieszka w Twoim domu.
                Pozdrawiam lablafox
                • bbetka Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 15:09
                  Podejrzewam niestety, że przy naszym systemie wyjazdów, kocisko nie byłoby
                  zadowolone z ciągłej zmiany miejsca pobytu. Poza tym jest kotem typowo domowym
                  i z otoczeniem zewnętrznym ma kontakt tylko przez balkon (IIIpiętro). Stąd te
                  wszystkie rozterki i wybór najmniejszego zła...
                  Jak mieliśmy psa to początkowo jeżdził z nami, ale później pies+niemowlę
                  okazało sie niewykonalne. Pies zostawał u bliskich i był kompletnie szczęśliwy
                  (pięknie to nas nie świadczy...)- bliscy mają dużo czasu i są dość aktywni,
                  więc pies początko ledwo za nimi nadążał, i ledwo wracał ze spacerów
                  (kilkugodzinnych)ciągnąc ozór za sobą, a później ten obóz kondycyjny raz do
                  roku uważał za nagrodę...
                  betka
                • marialudwika Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 17:05
                  Wrocilam z dlugiego spaceru z moimi "bracmi mniejszymi".Najpierw bylam z
                  dwoma :Tasia i Toffi bo one lubia dlugo chodzic i biegac tez,pozatym sa
                  lagodne i nie zrobia nikomu krzywdy.Toffi zreszata poza lagodnoscia baranka
                  jest dosc lekliwy.
                  Ostatnio chodzi w szelkach/czego nie znosi,bo kiedys natarl sobie paszki i
                  choc bylo to dwa lata temu nie zapomnial/ poniewaz okropnie ciagnie!!!
                  Tasia chodzi jak na sunie przystalo slicznie ze smycza i bez,ale jak ida razem
                  to roznie bywa.Bylismy nad jeziorem,moczyly lapy i nie tylko..
                  Nastepnie wyszlam z najstarszym psiunkiem Dropsem,on lubi tylko chodzic z panem
                  wiec bylismy krotko,mial wczoraj autoszczepionke/kuracja u weta homeopaty na
                  alergie/ i niezbyt dobrze sie czuje.Teraz ide im dac obiadek i zjesc sama
                  ml
            • ewelina10 Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 15:05
              em_em - dzięki za Twój post. Niesamowicie wzruszające.
              A propos kotów. Miałam kiedy kotkę i psa owczarka niemieckiego. Byli
              zaprzeczeniem powiedzenia "lubi się jak pies z kotem".
              To była para przyjaciół.
              Tuż przed porodem - kotka leżała pod pyskiem między łapami psiaka - a ten z
              uwielbieniem i współczuciem ją lizał po łebku.
              Kiedy kociaki już były na świecie, pies bardziej reagował opiekuńczo niż kotka -
              jak jakiś kociak zakwilił przerywał jedzenie i zatroskany do nich biegł, kotka
              zaś w najlepsze sobie dalej mleko chłeptała nic sobie z tego nie robiącsmile))
              • bbetka Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 17:24
                Moja sunia jak po raz pierwszy ulęgła małe szczeniaczki (11-zgroza) była
                zdecydowanie za młoda. Stało się to oczywiście przez przypadek i mojego męża,
                który mając kiedyś psa uważał, że tak karna sunia jak ona przyjdzie ZAWSZE.
                Owszem przyszła po całej nocy taplania się w błocie i nie tylko...Potem
                urodziły sie małe (ja o mało co nie urodziłam razem z nią bo też już byłam "na
                ostatnich nogach"), zrobiliśmy im specjalny kącik żeby małe były odgrodzone, a
                sunia mogła poruszać się swobodnie. Wykorzystała to prawie od razu-etapami
                wyniosła swoją miskę i kocyk, a dziećmi proszę bardzo niech się państwo
                zajmują!
                betka
                • marialudwika Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 18:39
                  Moja sunia/dawno temu/ Zuzia zaszla w "nieplanowana ciaze" nie majac roku.Po
                  prostu nikomu do glowy nie przyszlo,ze juz moze sie to stac.Poszla "na gigant"
                  dwudniowy i nagle zaczela tyc....urodzily sie sliczne kluseczki.Matka byla
                  wyrodna to moze przesada,ale niezbyt troskliwa.Po wykonaniu
                  obowiazkow/karmienie etc/ zostawiala maluchy w koszyku i szla na moj tapczan
                  spac a male kwilily rozpaczliwie!!!!Zuzia byla zwyklym "kundelkiem
                  mazowieckim",nie grzeszyla zbytnio uroda,ale rozumiala wszystko.Umiala nawet
                  do mnie mrugac okiem!!!!Zyla 15 lat,nie odstepowala mnie na krok i..nagle
                  zniknela bez sladu.szukalam jej i rozpaczalam,ale nie znalazlam..ktos
                  powiedzial,ze poszla umrzec i pewnie tak bylo.Nigdy jej nie zapomne.
                  ml
                  • warum Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 19:35
                    Moje zwierzaki choc nierasowe, tylko "znajdy" lub "z odzysku" /jak juz nikt nie
                    chcial/, moge pochwalic za jedno - znajduja wspolny jezyksmile do tego stopnia,ze
                    pies z kotem przechodzac rozne fazy wzajemnych akceptacji i demonstrowania
                    wzajemnie kto jest wazniejszy, nigdy sie nie pogryzly choc z misek sobie
                    wybieraja jak drugie nie widzi. A kot gdy chomik wyszedl na spacer to bawil sie
                    z nim, bo chyba nie wiedzial,ze mozna go zjescsmile Rybki tez przezyly z kotem,
                    ale akurat do rybek mam najmniejszy sentyment, bo nie sa kudlate. Pozdrawiam
                    fanki zwierzynca w domu.
    • trium Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 19:35
      niestety nie mam zadnego zwierzaczka w domu, bo fakt ze nie ma mnie caly prawie
      dzien, bylby dla niego meczarnia. Za to moja siostra, mimo podobnych warunkow,
      tyle ze wiecej domownikow ma hoho. Dwa psy (jeden to najnowszy nabytek),
      chomika, krolika miniaturke (ja bym go do miniaturek nie zaliczyla) i mozna
      oszalec. Ale tez dostarczaja nam tyle rozrywki, ze czasami pekamy ze smiechu.
      Sa zabawne i kochane.
    • ewelina10 Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 19:42
      Trochę mam wyrzuty, że jeszcze nie przedstawiłam moich największych przyjaciół -
      dwie suczki... jedną już trochę znacie to suczka - 13-letnia pudelek a druga
      też suka, ale młodziutka owczarek niemiecki.
      Ta mała rozpustnica mieszka w domu, bo gdzieżby ta "trzęsiawka" wytrzymała by
      na dworzu. Druga zaś mieszka na dworzu - ma swój dosyć duży "domek" i wybieg
      sporawy. "Zazdroszczę" jej, bo ma bardzo ładny punkt "widowiskowy" na dom i na
      goścismile)).
      Jeśli będę miała okazję, to jeszcze o zabawnych przygodach z nimi coś wspomnę.
      Tymczasem chciałabym Was się zapytać - czy Wasze zwierzaki są takie
      zazdrośniki ???
      Na spacerze wystarczy pogłaskać tę małą, ta starsza natychmiast może zostawić
      najlepszą zabawę z piłką i przybiec do nas ... gramoli się wtedy mi na nogi
      siadając swoją "panią" trochę na mnie albo na tę małą. Trzeba uważać, bo jest
      duża i ciężka. Nie pozwalam jej za bardzo na te przepychanki, wtedy bierze się
      na sposób... kładzie mi na kolana raz jedną raz drugą ciężką łapskę patrząc w
      oczy, jakby chciała pokazać.... no co, no co chcesz ode mnie ...przecież jestem
      grzeczna.smile

      ___________________________________________________
      >Nie bój się - mów to co myślisz<
      gg *4418139
      • trium Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 19:52
        wlasnie u siostry, kiedy pojawil sie nowy piesek, starszy stal sie okropnie
        zazdrosny. Kazda zabawke mu wyrywa, warczy gdy tylko jest w centrum
        zainteresowania. jednym slowem zwariowal, zaczal doslownie dziecinniecwink jak
        tylko u nich sie pojawie, nie odstepuje mnie na krok, lasi sie, wdrapuje na
        kolana, byle tylko nim sie zajmowac. No i ja musze nadrabiac zaleglosci calej
        rodziny i wypieszczac go za wszystkie czasy, haha.
        • lablafox Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 21:50
          Niestety , są zazdrosne i to nie tylko o 2 zwierzę.
          Myślałam dziś o wszystkich naszych zwierzętach i ze zdziwieniem
          spostrzegłam ,że większość do nas przyszła sama.
          Od mojej maleńkości w obu domach moich dziadków i naszym były psy . Wiedziałam
          co to znaczy .Postanowiłam sobie ,ze w małżeńskim stadle obejdziemy się bez
          braci mniejszych. Niestety nie było to nam pisane. Teraz , po śmierci naszego
          psa , bronię się jak mogę , chcę troche wolności i co . Przyplątał sie do nas
          zimą zmarznięty dzikus , któy najpierw oglądał nas przez balkonowe okno , jak
          film w tv. i zmykał , gdy tylko spotkalismy sie spojrzeniem . Jadł wszystko .
          Teraz kupuję mu wiskas , a on łaskawie go zjada, , już w pokoju , i wychodzi.
          Jest to pełna obopólna niezależność , która mi na razie odpowiada. Czy
          obopólna niezalezność ?
          Pozdrawiam lablafox
          • lablafox Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 22:13
            Jeszcze za narzeczeńskich czasów do mieszkania kandydata na mojego męża
            wprowadził sie kocur. Ogromne bydle .Zastanawialiśmy się czy to nie jakaś
            krzyżówka z rysiem . Zazdrosny był o mnie ogromnie . Zawsze siadał miedzy nami
            i próbował mnie drapać . Potem mnie zaakceptował .Po slubie,gdy tylko
            pakowaliśmy sie do wyjazdu znosił do domu upolowane myszy . Kiedys dostałam od
            niego szczura w prezencie. Przyniósł go i położył na mojej poduszce. Potem
            siedział zadowolony , patrząc mi w oczy swoimi agrestowymi oczami i coś mi
            opowiadał. Na męża się obraził , gdy wyrzucił to obrzydliwstwo z domu.
            Któregoś roku , gdy wróciliśmy z wakacji nie pojawił się by nas witać .Nie
            pojawił sie już nigdy.
            pozdrawiam lablafox
          • marialudwika Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 16.09.03, 22:16
            A jak nastana mrozy,sniegi i zima sroga to pewnie kotek zechce sie ogrzac w
            domu??
            Moj najstarszy spaniel 7 letni "nastal" w pewnym sensie tez przypadkowo.Byly
            dwa,przywiezione z W-wy Kacper i Bartus/pelne imie Baltazar/,kupione tez
            przypadkowo od handlary na Nowym Swiecie,spod pazuchy.Jeden zima w 20 stopni
            mrozu a drugi w potworny upal..One byly moja terapia po smierci Mamy,gdy zyc
            nie mialam ochoty i bylam w strasznej depresji i chora.
            Wyjechaly ze mna na emigracje i byly moimi "dziecmi".
            Po smierci Bartusia-rozpacz byla okropna a Kacper smutnial "w oczach"..
            Pojechalam do tzw.hodowli "trzeciorzednej obejrzec szczeniaki a tam "paletal
            sie' piesek sliczny,ktorego ktos oddal bo...i tak nas oczarowal,ze go
            kupilismy.Jest to Dropsik.C.d. kiedys nastapi/opowiesci/
            ml
    • ewelina10 Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 18.09.03, 16:30
      Dziś nasze "złote rybki" miały biesiadę - wysypały się w sposób niekontrolowany
      tłuste robaczki do wody. Dostałam z lekka paniki na widok naszej "maluchowatej"
      karaśki czerwonej jak pomidor w okresie po dojrzewaniu ... głowa się jej taka
      jakaś nieforemna zrobiła. Myślałam, że to jakieś choróbsko się przyplątało -
      okazało się, że w mordce trzymała dużego robaka, z którym nie mogła sobie
      poradzić.

      PS' swoją drogą - jak to dobrze, że ludziom się głowy nie powiększają przy
      przekraczaniu norm pokarmowychsmile))
    • olga55 Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 19.09.03, 10:48
      Jak wspomniałam, mój przyjaciel jest sporych rozmiarow, chociaż rozumek ma
      malutki. Jest też sporym łakomczuchem, i mam wrazenie, że zjadłby kazdą ilość,
      gdyby mu na to pozwolić.Potrafi znakomicie wyniuchać jeśli mam przy sobie jakiś
      smakołyk. Jutro go odwiedzę, a pogoda piękna...myślę o spacerze po lesie.
      • marialudwika Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 19.09.03, 17:15
        Hejki,dzis wracajac do domu znalezlismy malego jezyka,ktory sie nie zwijal w
        klebuszek i lezal na boku-ciut!!!!!
        Wzielam go w karton do domu,dalam jesc i pic.Pij "jak najety" i zazeral psow
        karme,po najedzeniu sie i zrobieniu qpek ozyl i rozrabia jak maly
        piesek.Siedzi teraz w azurowej skrzynce i gryzie 'psie" gryzaki.Wieczorem
        zawieziemy go do Sanktuarium Jezy.Podobno male jezyki bardzo dotkliwie gryza,
        o czym przekonalam sie na wlasnym palcu!!!!Bo zabkuja,jak szczeniaki..
        Zrobilam mu kilka fotek.Pozdrawiam Was i ide sama jesc..
        ml
        • lablafox Re: Zwierzyniec lablafox- pies znajda nr 1 19.09.03, 22:13
          Kota nadal nie ma.
          Styczeń. Mróz trzaskający. W porze obiadowej , na teren placówki ,w której
          pracowaliśmy z męzem , przyszedł jakis szary pies . Widac ,ze zmeczony i
          głodny. Wyniosłam mu talerz zupy. Gorącej,żeby się rozgrzał. Za goracej
          jednak ,zeby się posilił . Cofa się, ale nie odchodzi.Mieszam więc w tej zupie
          znalezionym patyczkiem i zagaduję do niego. Wreszcie zjadł . Myślałam pójdzie
          sobie .On jednak usiadł i patrzy mi w oczy.
          Mówię mu :jak chcesz się ugrzać i odpocząć to chodź do nas .
          Poszedł za mną natychmiast.Wprowadziłam do mieszkania . Powiedziałam ,że muszę
          iść na dyzur więc ma sobie pospać trochę i byc grzecznym .
          Wracam z dyżuru , pies śpi. Podchodze do niego , głaszczę , okazuje się ,że
          całe jego futro jest brudne i sfilcowane .
          cd
          • marialudwika Re: Zwierzyniec lablafox- pies znajda nr 1 19.09.03, 22:28
            Masz nowego przyjaciela!!
            ml
            P.S. Dobrze,ze zawiozlam jezyka tam,gdzie ma wlasciwa opieke.Mial spora
            niedowage i wiek 4 tygodnie.Bedzie mial doskonala opieke a potem wroci "na
            lono" natury.Najsmieszniejsze,ze jest tam chyba dwojka jego rodzenstwa! Tez z
            naszego osiedla.Podobno one sie rozpoznaja.Widzialam jezyki karmione cala dobe
            z butelki,mialy dwa tygodnie a jakie slodkie tluscioszki..
            a,DOWIEDZIALAM SIE,ZE JEZE,KTORE NIE RABIA "KLEBKOW" SA PRZECHLODZONE I NALEZY
            IM UDZIELIC POMOCY...I WIELE INNYCH CIEKAWYCH RZECZY.
            ML
            • lablafox Re: Zwierzyniec lablafox- pies znajda nr 1 19.09.03, 22:50
              Może wyraziłam się nieprecyzyjnie , ale ten pies przyszedł do nas w 1975 roku.
              cd. opowiesci o nim nastąpi , niestety to co napisałam jako cd. nie weszło ,
              gdyż miałam krótką przerwę w łączach internetowych.
              Cieszę się ,że uratowałaś tego jeżyka. Przy okazji dowiedziałaś się dużo
              ciekawych rzeczy. Oglądałam kiedys na Animals Planet film o programie
              ratowania małych kangurków .Arcyciekawy.
              Pozdrawiam lablafox
              • marialudwika Re: Zwierzyniec lablafox- pies znajda nr 1 19.09.03, 22:58
                Ach,przepraszam.Myslalam,ze sie piesek przyblakal.
                A ten piesek,o ktorym mowisz to ten ,o ktorym pisalas? Takie zwierzaki sa
                najwierniejszymi przyjaciolmi bo one sobie same nas wybieraja!!
                Nie masz pojecia,jaki slodziutki byl ten jezyk.A zabki to ma jak
                igielki.Podobnoe male jseze bardzo gryza bo maja jakis pasozyt/w sanktuarium
                dostaja na to lek/ i z jego powodu sa pobudzone,nie moga spac i
                umieraja.Porobilam mu zdjecia,jak bedzie mozna wyslac na forum to go zobaczysz!
                Jak z kotkiem???
                Czytalam kiedys o kocie,ktory miala dwa domy.W obu byl karmiony i pieszczony
                jako jedynak.Spal,bawi=l sie i mruczal..szydlo wyszlo z worka,jak go
                weterynarz" zdemaskowal".Byla masa smiechu i teraz ma "oficjalnie" dwa domy.
                ml
                • warum Re: Zwierzyniec lablafox- pies znajda nr 1 19.09.03, 23:10
                  Ja mam takiego psa, ktory ma 2 domy /moj i ojca/. Po przekroczeniu ulicy mniej
                  wiecej w polowie drogi miedzy nami- calkowicie zmienia wlascicielasmile w kazdym
                  domu ma swoje kojko,kocyk, ten sam sklad misek / nawet kolory te same/. I nie
                  ma problemu gdy ktos musi wyjechac, bo pies w obu domach jest "jak u siebie".
                    • lablafox Re: Kotka Lizetta wiad do ML 24.09.03, 00:05
                      Kotka zawładnęła sercami wszystkich domowników. Jest niesamowicie pogodna .
                      Teraz fascynuje ja nasza szynszylka . Siada przed klatką wpatrując się w nią
                      jak w telewizor . Szynszylka straszy ja , fuka i osikuje. Lizka dzielnie znosi
                      wszystkie upokorzenia byleby tylko ja łapą trącić. My je obstawiamy ,żeby nie
                      zrobiły sobie krzywdy. Może się zaprzyjaźnią .
                      Dzikus przyszedł dziś sprawdzic , czy mała jest w domu.
                      • marialudwika Re: Kotka Lizetta wiad do ML 24.09.03, 14:02
                        Wiedzialam,ze tak bedzie!!!! Takie stworzonko wnosi do domu tyle radosci!!!!
                        A ten wloczykij to mnie zadziwia,zupelnie jakby "kontrolowal" czy malej jest
                        dobrze.
                        Wczoraj dzwonilam do "jezowego szpitala" dowiedziec sie,co z "moim"
                        jezykiem.Ma on nr.61.Dobrze je i wyleczono go z pasozyta pluc,jednym slowem
                        zostal uratowany.Poniewaz kolo naszego domu jest kilka szkol a jezy w naszym
                        parku mnostwo- udalam sie do jednej z nauczycielek ze zdjeciami jeza i
                        prospektami "jezowego szpitala".Bardzo jej sie to spodobalo bo dzieci wlasnie
                        ucza sie o lesie etc.Wolontariuszki "od jezy" zostana zaproszone na pogadanki
                        o nich.Bedzie to tzw.przyjemne z pozytecznym i dla dzieci i dla jezy!!
                        pozdrawiam
                        ml
                        • lablafox Re: Kotka Lizetta wiad do ML 24.09.03, 17:31
                          Lizetke nosi dziś bardzo . Wyskoczyła z balkonu na trawnik .Poszłam po nią ,
                          przyniosłam do domu. Ona znów , myk na balkon i w krzaki . Myślę sobie ,
                          chcesz wolności , trudno, choć przykro zrobiło mi się nawet bardzo.
                          Raptem za szybą drzwi balkonowych pojawia się dzikus . Mówię do niego ,żeby
                          poczekał dostanie wiskasa . Wychodze na balkon . Dzikus siedzi na murku i
                          patrzy raz na mnie raz na dół. Idę za jego wzrokiem . Spoglądam w dół a tam
                          Lizetta cicho skrzeczy i gapi sie na mnie. Wychodzę , biorę ją na ręce ,
                          wnoszę do domu. Dzikus zniknął. To chyba jej matka.
                          jestem pełna uznania dla dzikusa.
                          Pozdrawiam , znosząca kotka do domu lablafox
                        • warum Re: Zwierzaki i szkola 24.09.03, 17:38
                          I tak wlasnie powinna wygladac NAUKA przyrody i ZYCIA- przez pokazanie na zywo
                          i zagrozen i.. i skutkow .. i mozliwosci zapobiezenia katastrofie. Dzieci ucza
                          sie odpowiedzialnosci , a przede wszystkim wrazliwosci i... moze juz nie beda
                          przywiazywac kotu puszki do ogona?sad
                          • marialudwika Re: Zwierzaki i szkola 24.09.03, 18:17
                            Jedna ze szkol w kompleksie szkol kolo domu/widze je z tarasu/ to szkola dla
                            dzieci trudnych..niektore okropnie boja sie psow,odnosze wrazenie,ze nigdy nie
                            widzialy zwierzakow..ale sa dzieci,ktore chca je glaskac...
                            Czasem halas,jaki robia dziala mi na nerwy,ale naogol jakos go znosze...bo to
                            nie jest ich wina...
                            Pozdrawiam
                            ml
                            • lablafox Re: Zwierzaki i szkola 24.09.03, 18:51
                              Istnieje nawet tzw. dogoterapia . Swietnie nadają się do niej malamuty i haski
                              oraz rotiwery ( nie wiem czy dobrze napisałam) . Stosuje się ją właśnie wśród
                              dzieci autystycznych , upośledzonych fizycznie i psychicznie , chorych .
                              Efekty rewelacyjne. Psy tak samo cieszą się na spotkanie z tymi dziećmi jak
                              dzieci na ich przyjście.
                              Pozdrawiam lablafox
                              • warum Re: Zwierzaki i szkola 24.09.03, 19:37
                                U mnie psy byly prawie zawsze ,wiec obserwuje je w calym cyklu rozwojusmile Ale
                                to, na ile zwierzeta, a konkretnie psy "pozwalaja" dzieciom ze soba zrobic
                                wprawia mnie w oslupienie... one chyba czuja,ze male dziecko nawet jak czasem
                                mocno pociagnie za ogon lub za uszy to z "nadmiaru" milosci i potrzeby
                                posluchu smile))A dogoterapie widzialam na zywo... jest w rodzinie dziewczynka z
                                porazeniem mozgowym, niestety przez zaniedbania i brak dobrej woli, albo
                                niewiedze , nie leczona wlasciwie. Teraz juz za pozno na zmiany ale... ten
                                blysk szczescia i ta ufnosc z jaka tarmosi wielkiego psiaka / niby bernardynsmile/
                                to chyba najprzyjemniejsze chwile dla jej mamy. Mnie na poczatku przerazala
                                wielkosc psa i malosc tej dziewczynki, a teraz widze,ze ...to byl njalepszy
                                zakup w ich zyciu.
                                • lablafox Re: Zwierzaki i szkola 24.09.03, 19:46
                                  tak , pies lekarstwem jest na wszystko . Prawdziwym przyjacielem. Obdarza cię
                                  bezgraniczną miłością .Pociesza cię , wyczuwa nastroje. Zawsze miałam
                                  psy .Koty okazjonalnie. Ten kotek , który odwiedził nasz dom jest tylko
                                  współobecny. Niezależny i podejrzewam ,że my ludzie niewiele go obchodzimy.
                                  Jesteśmy od dawania jedzenia , wygrzania się , przytulania , gdy on tego
                                  chce. To mimo wszystko nie to.
                                  Lx
      • lablafox Re: Do Lablafox 24.09.03, 20:14
        Bardzo proszę. Skończyłam na tym ,że brudny. Przygotowałam kąpiel.Z
        szaroburego zrobił się biały z zółtawym grzbietem . Wyglądał tak jak
        zaśnieżona zimowa droga posypana po środku piaskiem.
        Po wytarciu okazało się ,że to jeden kołtun i filc. Wycięłąm więc w nim
        dziurkę nożyczkami od paznokci.Między skórą a filcem 0,5 cm normalnego włosa.
        Pies znosił cierpliwie wszystkie zabiegi.
        cd
        • lablafox Re: Do Lablafox 24.09.03, 20:22
          Musiałam mu te skorupę wyciąć .Nadawały się do tego tylko nożyczki do
          paznokci.Kilka zacięć, pęcherze na palcach. Wreszcie spadły dwie połówki
          sfilcowanego psa .Pies poczuł ulge mimo ,iż wyglądał jak owca po postrzyżynach.
          Wieczorem położyliśmy się z mężem do łóżka . Podłożyliśmy rece pod głowy i
          leżeliśmy bez ruchu ciekawi co zrobi. Pies pokrecił się , pokręcił , wskoczył
          na łóżko , popatrzył na nas i walnął się na plecy z łapami do góry ,
          uśmiechając sie całym pyskiem. Wyglądało to na parodię. Przestał być
          psem .Został Kubą .
          cd
          • lablafox Re: Do Lablafox 24.09.03, 20:32
            Miał u nas się ogrzać i odpocząć a zamieszkał z nami na kolejne 15 lat.Na
            dobre i na złe. Miał padaczkę , lekarz twierdził,że musiał być bardzo bity po
            głowie. Był wspaniałym towarzyszem .
            Musieliśmy go uśpić , bo miał raka odbytnicy i strasznie cierpiał. Było to
            dla nas bardzo traumatyczne przeżycie.
            3 miesiące przed jego śmiercią dzieci przyniosły ze śmietnika w worku
            foliowym , małego szczeniaczka. Pozwoliłam go zatrzymać do czasu znalezienia
            mu dobrego domu ,ale to już zupełnie inna historia.
    • wedrowiec2 Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 24.09.03, 20:58
      Całkiem nie na temat - przeczytałam na Forum Szczecin tekst piosenki.
      Przyczepił się do mnie jak rzep do psiego ogona. Przytupuję kopytkami i spiewam
      be be be w znanych mi językach. Jesli zostanę relegowana z Forum - przyjmę to z
      należną pokorą, ale czuję potrzebę zamieszczenia go tutajsmile)

      Jak dobrze byc barankiem
      i wstawac sobie rankiem,
      i biegac na polanke,
      i spiewac sobie tak:
      be be be, kopytka niosa mnie,
      be be be, kopytka niosa mnie.

      How good to be baranek
      and wake up sobie ranek,
      and running to polanek,
      and singing just like that:
      be be be, kopytka taking me,
      be be be, kopytka taking me.

      So gut zu sein baranek
      aufsteigen sobie ranek.
      und gehen aus polanek,
      und singen so wie als:
      bich bich bich, kopytka tragen mich,
      bich bich bich, kopytka tragen mich.

      C'est bien d'etre un baranek
      et se berer sobie ranek,
      et courir sur polanek,
      et chanter comme ca :
      boit boit boit, kopytka portent moi,
      boit boit boit, kopytka portent moi.

      Bene essere baranek
      alzarsi sobie ranek
      corere na polanek
      e cantare me si :
      be be be, kopytka portano me,
      be be be, kopytka portano me.

      so flott, jeg er baranek
      /so flot jaj ar .../
      og jeg står opp hver ranek
      /o jaj stor op war.../
      og løper på polanek
      /o løper po ... - ø sie czyta tak jak niemiecki umlaut/
      og synger der som så
      /o singer dar som so/
      bæ bæ bæ kopytka bærer mæ
      bæ bæ bæ kopytka bærer mæ

        • olga55 Re: O baaaranku 24.09.03, 22:15
          Mam nadzieję że nikogo nie urażę, ale słyszałam tę piosenkę ok 30 lat
          temu.Śpiewała ją moja koleżanka.Nie sądziłam, że jeszcze spotkam baranka.
          • marialudwika Re: O papuzce Pietje 26.09.03, 16:34
            Moja papuzka -Pietje,"zalozyciel" mojej papuzkowej rodzinki skrzekow
            fruwajacych jest u weta,bedzie miala dzis operacje i denerwuje sie!!!
            Dzis jakos "zwracala na siebie uwage",jakby prosila "zajmij sie mna" i potem
            nagle wymknela mi sie z woliery..posiedziala na roznych roslinach..jakos ja
            zlapalam i okazalo sie,ze ma cos nie tak "pod ogonkiem" i wogole jest jakas
            ospala..W Zielone Swiatki miala tam operacje-szycie/w Pogotowiu wet./,po niej
            pomalu doszla do normy i bylo z nia swietnie,ale teraz recydywa.
            "Nasz" wet niezbyt zna sie na ptaszkach..wiec jestem cala w stresie
            ml
                    • lablafox Re: O papuzce Pietje,i innych takich.. 26.09.03, 20:15
                      Wolę o psach ,kotach , papużkach i poezji bo to bliższe memu sercu niż
                      bezinteresowne żarcie się .Zastanawiam się dlaczego tyle ludzkich złych cech
                      przypisuje się zwierzętom . Jeśli poznamy ich społeczne funkcjonowanie to nie
                      zauważamy tam tyle niegodziwości co w ludzkim stadle.
                      Poezja i piosenka jest dobra na wszystko.
                      Pozdrawiam lablafox
                      • lablafox Kotka Lizetta 26.09.03, 20:30
                        nauczyła sie samodzielnie i samowolnie wychodzić przez balkon na wolność i
                        samodzielnie wracać. Śpi teraz na kolanach mego męża w najlepsze a ja martwię
                        się ,że może mi kiedyś przynieść małe kotki.
                        Nie mam doświadczenia z kotami, a jeśli chodzi o panienki to już żadnego . Czy
                        są jakieś środki antykoncepcyjne dla kotek ? Czy tylko sterylizacja ?
                        Pozdrawiam , stroskana , chyba zbyt wcześnie lablafox
                        • marialudwika Re: Kotka Lizetta 26.09.03, 20:36
                          Lepiej wczesniej o tym pomyslec,moja synowa ma 7 kotkow,a wlasciwie 6 bo jedna
                          koteczke ktos ukradl.I jej zdaniem jedynym wyjsciem jest sterylizacja...
                          Moja sunia jest tez wysterylizowana.Oszczedza to jej stresow,urojonej ciazy i
                          podobno przedluza zycie.Pozdrawiam
                          skwaszona dzisiejsza "u nas" atmosfera
                          ml
                          P.S.Poglaszcz Lizette
                        • em_em Re: Kotka Lizetta 26.09.03, 21:00
                          lablafox napisała:

                          > Nie mam doświadczenia z kotami, a jeśli chodzi o panienki to już żadnego .
                          > Czy są jakieś środki antykoncepcyjne dla kotek ? Czy tylko sterylizacja ?
                          > Pozdrawiam , stroskana , chyba zbyt wcześnie lablafox

                          są i środki antykoncepcyjne, jest też podwiązywanie jajników - ale zdaniem
                          doświadczonego weterynarza sterylizacja mimo że tak radykalna daje najmniej
                          powikłań
                          z tym że ja zupełnie niechcący byłam asystentką przy takim zabiegu na mojej
                          pierwszej kociczce - efekt taki że z obecną do dziś nie moge się wybrać
                          • mammaja Re:O kotce Mikusi 27.09.03, 13:44
                            Przeczytalam z wielka przyjemnoscia caly ten watek i nie moge powstrzymac
                            sie ,zeby nie napisac o mojej kotce,ktorej nigdy nie zapomne.Otoz moj maz z
                            rodziny psiarzy zapieklych nie rozumial istoty kota i nie chcial kota w
                            domu.Ale pewnego bardzo zimnego lutowego dnia z ogrodka dalo sie slyszec bardzo
                            rozpaczliwe i nieustajace miauczenie.Okazalo sie ze to mlodziutka
                            koteczka,przycupnela w katku pod tarasem i wzywala pomocy.Oczywiscie zostala
                            przygarnieta,a kiedy okazalo sie ,ze nasz owczesny pies nie robi jej krzywdy
                            powoli zostala zaakcetowana rowniez przez meza.Chlopcy nazwali ja Mikusia,bo
                            znali taka kotke na wakacjach.Okazalo sie jednak,ze Mikusia mimo mlodego wieku
                            spodziewa sie potomstwa.Bardzo przywiazala sie do mnie,poniewaz poswiecalam jej
                            duzo czasu,mowilam do niej stale i towarzyszyla mi w zajeciach domowych.Okocila
                            sie na moim lozku,mimo przygotowanego pudelka.Razem wychowywalysmy kocieta.Z
                            czasem mielismy innego psa,dla ktorego Mikusia juz dorosla stala sie
                            wychowawca,kiedy przynieslismy go jako szczeniaczka.Byli potem bardzo
                            zrzyci.Ale to inna historia.Kiedy spodziewalam sie narodzin coreczki w domu
                            trwala rozbudowa,Mikusia miala kolejne kotki,a maz z chlopcami wyjechal na
                            jakis wypad.Pewnego dnia bylam w kuchni,kiedy Mikusia przyszla z krzykiem i w
                            sposob wlasciwy kotom wzywala mnie do wyjscia,podchodzac to do mnie,to do drzwi.
                            Poszlam za nia do ogrodu- na czubku siegajacej szczytu dachu drabiny siedzial
                            jej maly i rozpaczliwie wzywal pomocy,bojac sie zejsc na dol.Poniewaz bylo to
                            na miesiac przed planowanymi urodzinami coreczki,tez nie moglam wejsc na te
                            stroma drabine,musialam prosic sasiadow o pomoc i akcja zdjecia kotka z dachu
                            trwala dosc dlugo.Minely ze dwa tygodnie,kiedy znowu zostalam zaalarmowana
                            przez kotke,ze dzieje sie cos niedobrego.Uporczywie wzywala mnie do
                            wyjscia,ocierajac sie o moje nogi i miauczac prowadzila do drzwi.Prosto pod
                            opisana drabine na dachu domu.Coz sie okazalo?Malzonek chcac sprawdzic prace
                            dekarskie wszedl na dach i dlugo nie schodzil.Kotka uznala,ze koniecznie trzeba
                            sprowadzic pomoc dla niego i miauczac stala pod drabina ,a w jej miauczeniu
                            jednoznacznie slychac bylo troske i nakaz .Od tej pory maz polubil
                            Mikusie.Przekonal sie jaka jest madrosc kota.Kiedy urodzila sie coreczka
                            Mikusia okazywala wielkie zainteresowanie dzieckiem,a kiedy niemowle zaplakalo
                            w lozeczku, wspinala sie na tylne lapki ,
                            zagladala i czule gruchala rru-rru jak do swoich kociakow.Byla z nami 16 lat.
                            Od mojego powrotu nasz kotek nie odstepuje mnie na krok.Wital nas bardzo i
                            wprost nie odstepowal na krok.A dlaczego - moze jeszcze wam kiedys opowiem ,jak
                            z nim bylo.Jezeli chcecie .
                            • marialudwika Re:O kotce Mikusi 27.09.03, 14:13
                              Oczywiscie!!!Oczekuje na dalszy ciag.
                              Zwierzaki maja wiecej ludzkich albo raczej dobrych cech niz niektorzy
                              ludzie.....
                              I bardzo je kocham
                              pozdrawiam
                              ml- stala i wierna czytelniczka tego watku
                              • marialudwika Re:O papuzce Pietje 28.09.03, 22:29
                                Niestety moja papuzka juz nie zyje.Operacja sie udala,ale pacjent umarl.
                                Narkoza byla dla niej za silna..
                                No coz,choc byl to tylko ptaszek szkoda,ze juz go nie ma bo byl bardzo wesoly
                                i zywotny.Pozdrawiam
                                ml
                                  • lablafox Re:Swięto 04.10.03, 17:32
                                    Dzisiaj Światowy Dzień Zwierząt , kotce Lizetce , włóczykijowi wracającemu do
                                    domu gdy się ściemnia, przygotowałam miseczkę surowej wątróbki.
                                    Lx
                                    • marialudwika Re:Swięto 04.10.03, 19:33
                                      Moje ZOO, choc ma Swieto Zwierzakow przez rok caly-tez zostalo
                                      dzis "docenione" w postaci ekstra nagrodek,gryzaczkow a dla papuzek biszkoptow.
                                      Pozdrawiam wszystkie zwierzaki forumowiczow!
                                      ml
                                      • lablafox Re:Swięto 04.10.03, 19:51
                                        Marzyłabym sobie,żeby tak wzrosła w ludziach śaiwdomość , iż zwierzęta , tak
                                        jak i ludzie cierpią , aby skonczyły się ich udręki . Niestety wiem ,iż to
                                        marzenie utopijne . Szkoda.
                                        Lx
                                        • wedrowiec2 Re:Swięto 04.10.03, 20:06
                                          Zanim zdechnie w oceanie
                                          Struty ropą śledź ostatni,
                                          A ostatniej trawy źdźbło przykryje pył.
                                          Zanim w leśniczówce Pranie
                                          Gigantyczny motel stanie,
                                          Zanim ciszę leśną zmąci jazgot pił,
                                          Zanim zniknie pod betonem
                                          Osiedlowych skwerków reszta,
                                          A w piwnicy odda ducha szara mysz,
                                          Zanim wszystko, co zielone,
                                          Co pachnące w trawie mieszka
                                          Na podeszwach rozniesiemy wzdłuż i wszerz -

                                          Do serca przytul psa,
                                          Weź na kolana kota.
                                          Weź lupę, popatrz pchła,
                                          Daj spokój, pchła to też istota.
                                          Za oknem posadź bluszcz,
                                          Niech się gadzina wije.
                                          A kiedy ciemno już
                                          I wszyscy śpią
                                          I matka śpi, ojciec śpi, córka śpi, żona śpi,
                                          Zapylaj georginie.

                                          Nim zatruje aerozol
                                          Do cna życie morskim świnkom
                                          I przesłoni góry ciąg dymiących hałd,
                                          Nim słowiki i skowronki
                                          Stracą głosy i umilkną
                                          W metalicznym ryku rozwydrzonych aut,
                                          Nim karmiona sztucznie krowa
                                          Da zielone, chude mleko,
                                          Zanim wzruszysz się wąchając sztuczny kwiat,
                                          Zanim naturalny erzac
                                          W krew ci wejdzie tak daleko,
                                          Że polubisz plastikowy śmieszny świat

                                          Do serca przytul psa,
                                          Weź na kolana kota.
                                          Weź lupę, popatrz pchła,
                                          Daj spokój, pchła to też istota.
                                          W jeżyny nura daj,
                                          Lub usiądź na mrowisku,
                                          To może nie jest raj,
                                          Lecz trwaj tam, trwaj, w jeżynach trwaj
                                          Wiosna, maj, a ty trwaj,
                                          Bo to jest w końcu wszystko.

                                          (J.Kaczmarek,J.Skoczylas)
                                            • wedrowiec2 Re:Swięto 04.10.03, 20:23
                                              Cieszę się, że mogłam przypomnieć Ci pełen tekst piosenki.
                                              Powtarzam się, ale jeszcze raz wspomnę, że zwierzęta w moim domu to kukułka w
                                              zegarze, mysz przy komputerze i kilka zabłakanych pająków. Nawet much nie mam
                                              dzięki siatkom w oknach. Mojego trybu zycia nic żywego nie wytrzyma.
                                              Ewentualnie bardzo lubiący samotność kot.
                                              • lablafox Re:Swięto 04.10.03, 21:37
                                                Piosenka a raczej jej refren,od zawsze naszym hymnem rodzinnym.
                                                Kot lubi samotnośc do czasu - potem dziczeje , syn chodzi dopieszczać kota
                                                swojej dziewczyny gdy ta wyjeżdża.
                                                Lx
                                              • marialudwika Re:Swięto 04.10.03, 22:35
                                                Ale, o ile pamietam to zwierzaki bardzo lubisz,prawda????
                                                I zajmujesz sie nimi "dorywczo" w niedziele,czasem..mam nadzieje,ze nic nie
                                                pokrecilam
                                                pozdrowka
                                                ml
                                                • wedrowiec2 Re:Swięto 04.10.03, 22:45
                                                  Lubię zwierzęta, ale nie mam okazji zajmować się nimi. Jeszcze kilka lat temu
                                                  znajomi mieszkający za miastem, w puszczy, mieli 2 psy i 7 kotów. Gdy
                                                  wyjeżdżali, a robili to często, ja zostawałam "za psa" opiekując się
                                                  zwierzętami. Znajomi wyjechali na stałe do Warszawy, i mój kontakt ze zwierzyna
                                                  ogranicza się do prób (niezbyt udolnych) mediowania między skłóconymi
                                                  sąsiadkami posiadaczkami psów i kotów.
                                                  • lablafox Re:Słonica Kinga 09.10.03, 21:11
                                                    Dziś w Poznaniu po 50 latach mieszkania w naszym zoo zmarła nagle słonica
                                                    Kinga - jedyny słoń i na razie ostatni słoń w poznańskim zoo.
                                                    Chodząc z dziećmi do zoo , zwłaszacza "starego" zbudowanego przed 100 laty ,
                                                    mam zawsze mieszane uczucia . Zastanawiam się nad tym czy muszą takie ogrody
                                                    istnieć. Z drugiej strony wiem ,że jest to czasami jedyne miejsce przetrwania
                                                    jakiegos gatunku.
                                                    Pozdrawiam lablafox
                                                  • wedrowiec2 Re:Słonica Kinga 09.10.03, 21:19
                                                    Przykre, długo żyła.. Mam mieszane uczucia gdy myślę o ogrodach zoologicznych.
                                                    Z jednej strony zapewniają przetrwanie ginącym gatunkom. Z drugiej zaś, nie
                                                    wszystkie zoologi są przystosowane do przetrzymywania w nich zwierząt. XIX-
                                                    wieczne klatki, na szczęście, odeszły już (odchodzą) w przeszłośc.
                                                  • mammaja Re: O ZOO 09.10.03, 21:44
                                                    Ostatnio czytalam wypowiedz pani Gucwinskiej,ze malpy w ZOO sa
                                                    szczesliwe,calymi dniami sie bawia,nie zagraza im zadne niebezpieczenstwo i nie
                                                    musza starac sie o pozywienie.Cala energie wyladowuja na zabawe!Moze to i
                                                    prawda?
                                                  • wedrowiec2 Re: O ZOO 09.10.03, 22:02
                                                    One nie znają innego życia, nie mają wzorców przeniesionych z życia w
                                                    środowisku naturalnym. Z nimi jest tak jak z małymi małpkami w okrutnym
                                                    eksperymencie: małpie oseski odłączano od matek, umieszczano w miejscu, gdzie
                                                    miały ciepło, owiniete były w kocyk imitujący dorosłe zwierzę, jedzenie
                                                    oczyswiście pod dostatkiem. Po pewnym czasie, gdy wyrosły z wieku niemowlęcego
                                                    umieszczano je w otoczeniu innych małp. Wszystko było w porządku do czasu, gdy
                                                    same zostały matkami. Nie potrafiły zajmować się noworodkiem, małe były dla
                                                    nich czyms obcym, nie znały gestu przytulania, nie były nauczone bycia matką,
                                                    bo same nie miały doświadczeń w byciu pod czyjąś opieką.
                                                  • lablafox Re: O ZOO 09.10.03, 22:34
                                                    To tak jak z dziećmi z domów dziecka - tez nie portafią w dorosłym życiu
                                                    pełnic rół podstawowych , matki, ojca, męża ,żony.
                                                    Onegdaj często jeździłam do Wrocławia . Raz jedyny poszłam do wrocławskiego
                                                    Zoo , zachęcona programami TV . To co zobaczyłam przeszło moje oczekiwania ,
                                                    oczywiście in minus. Stanęłam przed klatką z szympansami - siedziały ,
                                                    zamyślone i osowiałe , bez radości . Popatrzyliśmy sobie z jednym osobnikiem w
                                                    oczy , "porozmawiałam"z nim trochę na migi i obojgu nam poleciały łzy z
                                                    oczu , nieprawdopodobne , ale prawdziwe. Od tego czasu przestałam oglądac
                                                    programy z Gucwińskimi i już nigdy nie byłam w tamtejszym zoo
                                                    Lx
                                                  • lablafox Re: O ZOO 09.10.03, 22:41
                                                    Widziałam za to program na AnimalsPlanet dot. zapaleńców , którzy starają się
                                                    zapewnić szympansom w miarę normalne warunki u siebie , na swoim
                                                    wielohektarowym terenie. Starają się też odkupować małe , przetrzymywane w
                                                    sklepach zoologicznych i stare , kiedyś maskotki domowe , a obecnie już
                                                    więźniów swoich klatek . Bardzo mi się ta akcja podoba , widać ,że są to
                                                    ludzie bardzo zaangażowani .Widać też zwłaszcza u jednego z opiekunów wielką
                                                    miłość do swoich podopiecznych .
                                                    Pozdrawiam Lx
                                                  • mammaja Re: O ZOO -do Lablafox 10.10.03, 13:01
                                                    Kochana Lbx,nie jestem czepliwa,ale powszechne mylenia slowa ongis ze slowem
                                                    onegdaj powinno byc wyjasnione.Slownik Jezyka Polskiego - "onegdaj - w dniu o
                                                    dwie doby poprzedzajacym dzien dzisiejszy,przedwczoraj.Np. spotkalem go
                                                    onegdaj."Tak wiec nie moglas jezdzic onegdaj czesto do Wroclawia.Za daleko z
                                                    Poznania.Co nie umniejsza smutku szympansow i mojego pd tym co napesalas.Bo juz
                                                    myslalam ,ze chociaz te malpy maja dobrze.Pozdrowienia
                                                  • glodn-y Re: O ZOO 09.10.03, 22:43
                                                    wedrowiec2 napisała:

                                                    > One nie znają innego życia, nie mają wzorców przeniesionych z życia w
                                                    > środowisku naturalnym. Z nimi jest tak jak z małymi małpkami w okrutnym
                                                    > eksperymencie: małpie oseski odłączano od matek, umieszczano w miejscu, gdzie
                                                    > miały ciepło, owiniete były w kocyk imitujący dorosłe zwierzę, jedzenie
                                                    > oczyswiście pod dostatkiem. Po pewnym czasie, gdy wyrosły z wieku
                                                    niemowlęcego
                                                    > umieszczano je w otoczeniu innych małp. Wszystko było w porządku do czasu,
                                                    gdy
                                                    > same zostały matkami. Nie potrafiły zajmować się noworodkiem, małe były dla
                                                    > nich czyms obcym, nie znały gestu przytulania, nie były nauczone bycia matką,
                                                    > bo same nie miały doświadczeń w byciu pod czyjąś opieką.


                                                    Czy nukowcy muszą się "znęcać",nad wszystkim co żyje
                                                  • marialudwika Re: Do Lablafox 10.10.03, 00:01
                                                    Ja tez mam mieszane odczucia jeslichodzi o ZOO,ale jesli zwierzaki maja
                                                    odpowiednie warunki a sa w dodatku URODZONE w ZOO to moze nie jest to zly
                                                    pomysl?One nie dalyby sobie rady na wolnosci....Poza tym nie kazdego stac na
                                                    wyjazd do Afryki Pd. etc a w Zoo moze zobaczyc zyjace egzemplarze,powachac jak
                                                    pachna...
                                                    Jestem natomiast WROGIEM cyrku!!!!!
                                                    pozdrawiam
                                                    ml
                                                  • lablafox Re: Chyba?????? 10.10.03, 09:14
                                                    turystyka.wp.pl/galeria.html?kat=5271&gid=30361&ticket=5037997574000547nl9IDCGlMZRFiMKgMwAwRSl4R1wXcoHPaD8qD
                                                    K4DMZJD2Ttqnkl7Z2RM618PNFbb6hOC41Th04Oo3xr8%
                                                    2BRC9MTmEfEwGLATyGjpAkkhvtJYugPhcevi9vS3bcXWjt8K3
                                                  • lablafox Re: Do wrogów cyrku 10.10.03, 09:19
                                                    należę też .Zdarzyło mi się zwrócić uwagę treserom ( czytaj op...)za
                                                    traktowanie swych podopiecznych. Nie mogę chodzic do cyrku bo staję się
                                                    agresywna .Uważam,że cyrk powinien składać się tylko i wyłącznie "aktorów" -
                                                    ludzi. Oni mogą wybierać to co chcą robić i podejmują decyzje , zwierzęta są
                                                    przymuszane.
                                                    Pozdrawiam Lx
                                                  • lablafox Re: Do właścicieli kotów 10.10.03, 09:44
                                                    Jak oduczyć kotkę łażenia po stole i siedzenia na nim? Czy jest to możliwe ?
                                                    Przewaga psów nad kotami jest właśnie taka ,że nie wchodzą wszędzie.
                                                    Lizetta zafascynowana jest zlewozmywakiem , przesiaduje w nim , gdy tylko ma
                                                    na to ochotę, wodą cieknacą z kranu . Wyjmuje mi kwiaty z wazonów ,
                                                    szczególnie róże , grzebie w mokrej ziemi po podlaniu kwiatów doniczkowych .
                                                    Wszędzie zostawia potem stempelki swoich łapek. Chodzi mi po kuchence gazowej
                                                    i próbuje zagladać do garnków . Mimo ,iż jestem miłośniczka zwierząt , takimi
                                                    zachowaniami przekracza moje granice tolerancji.
                                                    Co robić ,żeby ją wychować ?
                                                    Pozdrawiam ,kocia mama (?), lablafox
                                                  • marialudwika Re: Do właścicieli kotów 10.10.03, 11:06
                                                    Jest bardzo fajne kocie forum,ale musze znalezc "namiary".Jak znajde to Ci
                                                    wysle na gg!!Tam daja wszelkie rady co i jak?Kotki sa psotne,u mojej synowej
                                                    zrzucaja rozne rzeczy z polek na podloge i sciagaja zaslony z okien..
                                                    Pozdrawiam
                                                    ml
                                                  • mammaja Re: Do właścicieli kotów 10.10.03, 13:47
                                                    Poprostu kota trzeba tak samo wychowac.Oczywiscie najlepiej od malego.Ale i
                                                    starsze mozna.Koty bardzo dobrze reaguja na slowo "psssik",przypominajace moze
                                                    parskniecie.Trzeba wlozyc w to troche prcy i za kazdym razem psiknac na kota i
                                                    nawet troche nakrzyczac.Moj kot brobuje czasem wejsc na stol,ale wie ze mu nie
                                                    wolno i zaraz ucieka.Trzeba do niego mowic.Z czasem pozna intonacje glosu.My z
                                                    kotem rozmawiamy "po kociemu",ale to juz zupelnie inna historiasmile)))
                                                  • lablafox Re: Do właścicieli kotów 10.10.03, 13:58
                                                    ja też rozmawiam z kotem po "kociemu" , tak mi się wydaje .Dzięki za
                                                    informacje , ale gdy robię psssik to patrzyy na mnie jak na idiotkę i się
                                                    zapiera .Brutalnie więc zwalam ją ze stołu .Ona ambitna wchodzi ponownie
                                                    patrząc z wyrazem w oczach "no i co ?" i zabawa rozpoczyna się od nowa
                                                    Lx
                                                    Opowiedz o Waszych kocich romowach, prosze .
                                                    Lx
                                                  • popaye Re: Do właścicieli kotów 12.10.03, 13:44
                                                    Przyznaje Ci 100% racji Mammajko.
                                                    Nawet na mnie - niestrudzone proby wychowania (Matka pozniej Zona!) - nie
                                                    pozostaly bez pewnych skutkow!.
                                                    Daleko jeszcze pewnie do zadowalajacych wynikow, ale... hmmm... powoli
                                                    nabieram oglady i mozna mnie nawet (na chwile!) spuscic "z oka" -smile)
    • ewelina10 BOBRY 11.10.03, 00:10
      Kocham przyrodę, ale na tego kochane zwierzątka, jakimi są bobry - trzeba
      uważać.
      Mam blisko do wody i codziennie obserwuję jak sobie one poczynają smile))
      Wysokie i grube topole są przez nie obgryzane w szybkim tempie. Wystarczy parę
      dni i .... z grubego drzewa zostaje cieniuteńki "ogryzek", który może stanowić
      dla kogoś niebezpieczeństwo.
      Ponadto na drodze wokół zbiornika wodnego - trzeba uważać na zrobione przez
      nich "zasadzki" - można wpaść w taki dołek ryzykując jakimś złamaniemsmile))
      A robionych przez nich tamach i zagrożeniach powodziowych już tylko
      zasygnalizuję smile))
      __________________________________________________
      >Nie bój się - mów to co myślisz<
      gg *4418139
      • marialudwika Re: Psy.... 12.10.03, 12:13
        Byly juz na spacerze i zabawie pileczkami.Mlodziez biegala za pilkami
        tenisowymi a Drops ganial swego ukochanego jezyka-piszczalke.Czesto na
        nim "koncertuje" wieczorami.Pozostaje mi jeszcze dac im papu i nakarmic
        zglodniale i skrzeczace niemilosiernie papuzki faliste..i wtedy bede mogla
        zajac sie soba.
        ml
        • popaye Re: domowe zwierzeta.. 12.10.03, 13:06
          pokazalo sie ....sloneczko!
          Zostalem wyprowadzony na spacerek przez Malzonke.
          Glosowa "smycz" - funkcjonowala bez zarzutu, staralem sie "nie obwachiwac"
          mijanych drzewek i parkanow -smile.
          Po spacerku: Zona zadowolona, ja-przewetrzony i zadowolony z .. Jej satysfakcji
          i faktu iz dzis Niedziela - wiec nie bylem ciagany po ... zamknietych dzis
          sklepach.
          Pozdrawiam wszystkie zwierzatka od bobrow po koty i pieski oraz ich
          wlascicielki! -smile).
          pE

          • marialudwika Re: domowe zwierzeta.. 12.10.03, 14:42
            I my odbylismy spacer z kontrola glosowa,hm.Na szczescie dla mzonka moj glos
            dzis oszczedzam bo mam chrype.....Ciekawe,ze mezczyzni nienawidza robienia
            zakupow!Szczerze mowiac i ja to niezbyt lubie,zwlaszcza w super i
            hipermarkietach.Lubie natomiast "powloczyc sie" po sklepach,popatrzec na
            wystawy i ludzi,poogladac ksiazki w ksiegarni etc.Mzonek twierdzi,ze to
            ogladanie zawsze niestety kosztuje..wbrew holenderskiemu
            przyslowiu "kijken,kijken niets te kopen".Pozdrowka
            ml
              • marialudwika Re: domowe zwierzeta.. do ML 12.10.03, 15:14
                To znaczy mniej wiecej,ze patrzenie nic nie kosztuje..
                A jeszcze a propos psich WC-cikow....psom one niezbyt odpowiadaja,hm..
                Oby "na" naszym osiedlu na ten pomysl nie wpadli!!!!Pieski lubia spontanicznie
                qpkac/sorki/........
                ml
            • mammaja Re: domowe zwierzeta.. 12.10.03, 15:02
              W ktoryms z miast niemieckich widzialam skwerek dla psow do zalatwiania sie na
              spacerku.Byl wysypany piaseczkiem i mial "sztuczne latarnie".Nie do oswietlenia.Do
              obsiusiwania przez pieski.I specjalne papierowe torebki do zbierania psich
              ekskrem.Czy gdzie indziej tez tak jest ?
              • popaye -->MM 12.10.03, 15:19
                Mammajko,-
                nie jestem moze w tej dziedzinie "fachowcem" ale w kraju (Niemcy) gdzie nie ma
                wogole bezpanskich psow i kotow, wszyscy posiadacze placa podatki (od psow!),
                chodniki sa odkurzane przez Sluzby Miejskie (samojezdne odkurzacze) a ulice
                myte conajmniej 1 x w tygodniu (specjalny rodzaj polewaczki) - samo przez sie
                rozumie iz wlasciciele zwierzat usuwaja nieczystosci pozostawione przez ich
                zwierzatka na spacerze.
                Zwierzeta sa trzymane najczesciej w domach jednorodzinnych i maja kontakt ze
                swierzym powietrzem podczas dnia nie tylko na spacerach!.
                Trzymanie psa i innych zwierzat (poza np. chomikami itp: "drobiazgiem") w
                mieszkaniu wynajmowanym moze (prawnie!) byc wylacznie za zgoda wynajmujacego.
                Sytuacja prawna jest taka iz nawet w mieszkaniach wlasnosciowych ale w
                budynkach wielorodzinnych INNI wlasciciele MUSZA wyrazic zgode na trzymanie
                przez kogos psa! (prawo wspolwlasnosci dzialki i niepodzielna wlasnosc
                substancji budynku!).
                Troche to inaczej jak w Polsce i b. uporzadkowane z korzyscia dla zwierzat i
                ich wlascicieli smile
                uklony
                pE
                  • mammaja Re: wstyd :( Jaki wstyd? 12.10.03, 19:44
                    To nie wstyd,Popayku,poprostu jestes podswiadomym zwolennikiem plakatow
                    Waldemara Swierzego ,ktorego wystawe widzialam przed laty w Niemczech.I w
                    dodatku wymawiano to nazwisko mniej wiecej "Swiercy".Pozdro.Mm
                    • popaye Re: wstyd do --->MM 12.10.03, 20:36
                      troche to nie tak mila MM -sad

                      Na moja "dyslekcje ortograficzna" - sklada sie wiele czynnikow z ktorych
                      skojarzenia z W.Swierzym i Jego tworczoscia to najmniejszy margines -smile)
                      I tak:
                      1.za MALO pisze w jezyku ojczystym a przede wszystkim - czytam polskich tekstow!
                      - prasa, ksiazki itd.
                      2.LENISTWO!!! do n-tej potegi -sad

                      Moje wpisy na tym forum traktuje jako zabawe i odprezenie od i po zajeciach
                      zawodowo-domowych.
                      Rozrywka troche dziecinna wiec nie robie tego "porzadnie" - nie pisze tekstu w
                      Wordzie, czy innym edytorze, nie sprawdzam ortografii, literowek, ba - nawet
                      konstruuje gramatyczne dziwolagi.
                      Naiwnie licze na na wyrozumialosc tych ktorzy wogole maja ochote czytac moje
                      denne bazgroly.
                      Zdaje sobie sprawe iz to jest nieeleganckie i nieuczciwe w stos. do tych ktorzy
                      zadaja sobie wiecej trudu ode mnie.
                      Jestem typowym wzrokowcem i post-factum WIDZE te wszystkie idiotyzmy i bledy
                      ortograficzne ktore zrobilem ale jest juz za pozno by je poprawic -sad.

                      Jak jestes w Polsce - naturalna koleja rzeczy czytasz literature prase i
                      uzywasz j.polskiego w pracy czy kontaktach ze znajomymi.
                      Ja - jedynymi osobami z ktorymi sie porozumiewam - na codzien - po polsku jest
                      moja Malzonka i Wy.
                      Codziennosc prasowo-zawodowo-kolezenska to niestety inny jezyk -sad.
                      Nie mieszkam od 3-mcy w Chicago czy NY bym (jak kilku znanych mnie "bywalcow")
                      zapomnial jez.polskiego -smile, tak zle nie jest, ale zyje w innym obszarze
                      jezykowym i zwiazanymi z tym realiami codziennosci od ponad 25 lat -sad.
                      Przepraszam Cie jeszcze raz i dzieki za humorystyczne podejscie do mojego
                      problemu .

                      Buziak,-
                      pE
                • marialudwika Re: -->Popeye'ka 12.10.03, 20:30
                  Bogu dziekuje,ze w H. nie panuje taki niemiecki ordung/czy tak sie pisze?/.
                  U nas "na" osiedlu lezacym w parku pieski moga sprawy "intymne" zalatwiac w
                  krzaczkach,na lonie natury.Naturalnie jesli sie zdarzy "wypadek" na srodku
                  trotuaru..no sila wyzsza-uporzadkowanie nalezy do wlasciciela.Trotuary TEZ sa
                  myte itd.A najwiecej smieca ludzie,rzucajacy puszki itp...Podatek za psy jest
                  wysoki i powinien pokrywac koszty z nimi zwiazane.POzdro
                  ml
            • popaye Re: Damsko-meskie obyczaje :) 12.10.03, 15:05
              Nie znam holenderskiego, ale przez analogie z jez.niemieckim mysle iz
              "kijken,kijken niets te kopen" - bedzie oznaczac: "pogapic sie, ogladac i nic
              nie kupic" i.... tu jest piesek pogrzebany.
              Szczegolny to rodzaj rozrywki i mocno typowy dla Pan - tak mysle smile.
              Panowie kieruja sie pewnym racjonalizmem postepowania (wiekszosc) - SZUKAM
              czegos konkretnego - wtedy przegladam propozycje, porownuje ceny, zalety i wady
              konkretnych egzemplarzy.
              U Pan - odnosze wrazenie iz "potrzeba i koniecznosc" wyplywa czesto z
              tego: "kijken,kijken niets te kopen" - a to z meskiego punktu widzenia wydaje
              sie malo racjonalne -smile.
              Kazdemu w/g gustu - tylo PROTESTUJE przeciw temu abym ja musial w takich
              eksperymentach zakupowych uczestniczyc -smile
          • ewelina10 Re: domowe zwierzeta.. 12.10.03, 15:43
            popaye napisał:
            > Po spacerku: Zona zadowolona, ja-przewetrzony i zadowolony z .. Jej
            satysfakcji
            >
            > i faktu iz dzis Niedziela - wiec nie bylem ciagany po ... zamknietych dzis
            > sklepach.
            Jesteś dobrze ułożonym okazem smile))
            Twój "jajcarski" wpis... skłonił mnie do zrobienia maleńkiego odcisku
            mojej "łapy" na tym forumowym zwoju pergaminu.
            Ja ... od maleńka pod kontrolą swoich rodziców ogarniętych nadmierną troską i
            opiekuńczością ...bez "próżni" stanu "nastolatkowo-panieńskiego" ... wpadłam w
            status szcześliwej mężatki i pomimo to nie udało się nikomu wyegzekwować ode
            mnie całkowitego posłuszeństwa smile))
            Natomiast potrafię okazywać bezinteresownie miłość, wierność, lizać po twarzy,
            trącać kudłatą mordą i z radością merdać ogonem swojemu przyjacielowi.
            Codziennie bez "smyczy" i "kagańca" biegam na jogging ze swoim panem dosyć
            wcześnie rano - dzisiejsza niedziela nie była wyjątkiem smile)))))))
            • iremos Re: domowe zwierzeta.. 12.10.03, 18:05
              Cóż złamałam się dzisiaj, po wielu wielu latach mam znowu zwierzaka w domu. Na
              działce przyjaciółki przyplątała się mała sunia, którą ktoś chyba wyrzucił z
              samochodu. Na razie leży w przedpokoju, bo dalej sie boi wejśc i odsypia swoje
              przeżycia. Jedzonko oczywiście już dostała, ale w małej ilości, bo biedactwo
              pewnie bardzo wygłodzona. Wygląda jak skrzyzowanie wilczura z jamnikiem. Sierć
              jak u wilczura ze śliczną kitą, zaś łapy grupe ale krótkie i tułów długi, pysio
              lisi z fajnymi uszami, reaguje na Mała. Ciekawa jestem, czy bedzie chciała
              wyjsc na spacer i czy mnie zaakceptuje?
              • marialudwika Re: domowe zwierzeta.. 12.10.03, 20:36
                Ciekawe bo do mojej przyjaciolki w Nieporecie przyblakal sie identyczny piesek!
                Ochrzcila go Guffy,moj syn tez ma skrzyzowaniw wilka z jamnikiem/znalazl na
                ulicy/ i jego "dziewczyna",znalazla na plazy tez takiego!Moze to nowa rasa>??
                Z pewnoscia Mala Ciebie zaakceptuje,po odchuchaniu etc.POzdrawiam cieplo
                ml
              • glodn-y Re: domowe zwierzeta.. 12.10.03, 20:48
                Zaakceptuje, Ciebie na 100%!
                A łapy gube? może młodziótka?
                Moja jak mjała 8 tygodni,to łapki jak serdelki smile
                pozdrawiam
                ps
                Napisz za kilka dni czy zaklimatyzowała się (a ty też czy? hi.hi.smile)
                • mammaja Re: domowe zwierzeta.. 13.10.03, 13:01
                  Iremos,napewno piesek "przyjmie sie",ale zacznij od
                  wizyty u weterynarza.Napewno da jej srodek na
                  odrobaczenie i okresli ogolna kondycje.Moze trzeba pieska
                  zaszczepic.Wspaniale ze ja przyjeliscie.Moi sasiedzi na
                  wakacjach oswoili psa porzuconego na Mazurach.Kiedy mieli
                  wyjezdzac wkradl sie do samochodu i absolutnie nie chcial
                  wysiasc.Nk i jest teraz wielkim przyjacielem rodziny.Pozdro!
                  • iremos Re: domowe zwierzeta.. 13.10.03, 15:02
                    Niestety Mała wybrała wolnośc. Po spokojnej nocy, nie chciała iść na spacer, a
                    jak już poszła to nie chciala absolutnie wrócić. Po godzinie musiałam jechać do
                    pracy. Jak wróciłam jej nie było. Wróciła sama na działkę do przyjaciółki skąd
                    ją wziełam. A to dobre 4km. Widać zna okolicę, bo i musiała przejść przez
                    ruchliwą ulicę. Szkoda, ale sama wybrała.
    • jej_maz Re: Gady, ssaki, ryby, płazy... nasi mali przyjac 17.10.03, 17:16
      Hey! Ja tez potrzebuje psiego pocieszenia; moja bokserka "Kropka" ma juz 12 lat
      (podobno duzo jak na ta ras4e, gdzie srednia jest 8 ... podobno) ma straszny
      artretyzm. Nogi jej sie rozjezdzaja i pomimo ze jest ciagle bardzo wesola, to
      widac ze cierpi. Nie chce nawet myslec co bedzie... toz to czlonek naszej
      rodziny od zawsze (mamy ja od czasu jak mila 3 misesiace).

      PS. Moze Ewelina zalozy nastepna wersje tego tematu... zrobil sie juz tasiemiec
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka