Dodaj do ulubionych

Kanada pochnąca żywicą ?

02.10.03, 21:06
W wątku pt. "marzenie :gdyby były 3 pory roku " uwił nam się piekny wątek o
Kanadzie .Doszlismy gremialnie do wniosku ,ze zasługuje na odrębność . Znów
prośba do niezastąpionej em_em o przeniesienie tych wpisów tutaj.
Pozdrawiam , nieudolna technicznie nadal, lablafox
Obserwuj wątek
      • em_em Świetlista - Jaka jest Kanada 02.10.03, 21:13
        01.10.2003 05:53

        To piekny i olbrzymi kraj .Ale zaczne od poczatku .Kiedy wysiadlam na lotnisku
        w Montrealu w 1984 roku mialam 21 lat .Wtedy spodziewalam sie ze Kanada
        przerosnie moje marzenia i wyobraznie.Wcale tak nie bylo niskie domy z
        czerwonej cegly przypominaly slask a drewniane slupy elektryczne 19 wiek .
        Myslalam wtedy poczekaj moment lecisz przeciez do Toronto tam pewnie zobaczysz
        cuda.W Toronto nie bylo inaczej ,moze oprocz wiezy CN i samego centrum z
        kilkoma drapaczami chmur.Wtedy pomyslalam ....Pfi tez mi wielka Kanada.
        Dzis inaczej patrze na Kanade. Natura jest przepiekna nie konczace sie lasy i
        tysiace jezior.Polacie kolorowych pol , no i teraz o tej porze roku
        niesamowita jesien taka jakiej w Polsce nigdy nie bylo prawdziwa zlota jesien
        zazwyczaj w okolicach pazdiernika jest tez dwa tygodnie indianskiego
        lata .Kolory na drzewach a zwlaszcza klony sa takie jak na obrazach kiedy
        jedzie sie po szerokich autostradach po bokach widac wszystkie odcienie
        zolci , brazu i czerwieni.
        Kanada ta ,ktora mnie zachwyca to przede wszystkim male
        miasteczka ,wioski ,olbrzymie parki w duzych miastach na kazdym rogu zielence ,
        i ta przestrzen nie spotykana w Europie.Spokoj i bezpieczenstwo.
        Zimy natomiast sa tak jak w Polsce nie do przeiwdzenia czasami lagodne i bez
        sniegu ,czasami snieg zaczyna padac juz w listopadzie.W tamtym roku dalo nam
        popalic i bylo bardzo zimno temp. nie podnosila sie powyzej -24 stopni przez
        dwa tygodznie z rzedu.Wtedy to tylko do pracy i z pracy po drodze kupic
        butelke czerwonego wina i grzac sie przed kominkiem.Czasami jest tak ze nie
        mozna do pracy dojechac z powodu nieodsniezonych ulic wtedy cala rodzina ma
        przymusowy dzien wolny (tak zawny snow day ).Na polnocy natomiast drzewa sie
        uginaja pod ciezarem sniegu po lesie mozna tylko sie poruszac na nartach
        biegowych lub tez butach sniegowych.Ale warto wybrac sie ot tak chcoby po
        choinke na swieta.
        • em_em Świetlista - Jaka jest Kanada 02.10.03, 21:18
          02.10.2003 04:39

          Jesli jestescie zainteresowani Kanada z checia podziele sie swoimi ostatnimi
          20 latami spedzonymi tutaj.Mam tylko nadzieje ze dolaczy do mnie "Jej maz"
          bo tak jak ja i on postanowil stworzyc tutaj swoj drugi dom.
          Dzis moze tylko dla tych co kochaja jak ja nature .Jeziora sa pelne
          wspanialych ryb,a lasy dzikiej zwierzyny.Ale zeby zapolowac na grubszego
          zwierza trzeba wybrac sie daleko na polnoc .sa organizowane na takie polowania
          specjalne wycieczki gdzie helikopter zabiera elokwentow na prwadziwa dzika
          przygode.
          Jesli zas chodzi o niedzwiedzie moje spotkanie najblizsze jakie dotad mialam
          odbylo sie rok temu kiedy to pojechalam nad jezioro na tydzien czasu polowic
          rybki .
          Rano przeciagajac sie wyszlam na taras zeby wypic kawke i powiedziec swoje
          slynne Boze jak tu pieknie kiedy zobaczylam malego slicznego misia waga jakies
          200 kg stal ode mnie o moze kilkanascie krokow.wtedy mi przyszlo do glowy a
          gdzie jest mamusia tego malenstwa?
          Potem malenstwo dalo jeden sus do lasu i wiecej nie wrocil juz .
          Przy wjezdzie na boczna droge prowadzaco do daczy stoi maly domek na
          smieci ,ktore sa oprozniane raz w tygodniu .Na tym to domku mozna zobaczyc jak
          misie kanadyjskie sa przyzwyczajone do bliskosci ludzi .Olbrzymie slady lap
          odcisniete na scianach i odgryzione dachowki.
          Nastepnym ciekawym zwierzakiem jest oczywiscie Szop pracz.
          Tego cwaniaczka mozna zobaczyc wszedzie . Nie grozne dla ludzi moga byc
          niesforne dla naszych psiakow.
          Takze trzeba uwazac.
          Te male podobne do duzych kotow z prazkowanym ogonem zwierzaki to poszukiwacze
          wszelakiego jadla. W pierwsza noc po przeprowadzeniu sie do naszego domu
          przekonalam sie na wlasnej skorze ze jak sie mieszka blisko lasu to garaz sie
          na noc zamyka.Na drugi dzien podloga w garazu pokryta byla wszystkimi
          smieciami jakie te male cholery znalazly u nas w koszu.
          -No i trzeci zwierzak to oczywscie skunks. Malutki ,sliczniutki smierdziel.
          NIe daj Boze jak pies lata w nocy na wolnosci wtedy moze sobie tylko pomazyc o
          tym ze go wlascciele wpuszcza na noc do domu.
          Smrod jest nie do wytrzymania nie tylko dla nas dla psow tez.
          Inne dzikie zwierzatka wiedza o tym ale niestety nie nasze czteronogie.
          To moze wystarczy tego przynudzania na dzis jesli macie jakies
          pytania ,zapraszam odpowiem jak tylko umiem.

          swietlista
          • em_em Re: 02.10.03, 21:27
            mammaja 02.10.2003 14:38

            A wiewiorki? W Stanach zachwycalam sie czarnymi i szarymi wiewiorkami,bardzo
            oswojonymi.Mysle ze sa prototypem Toma iJarrego z kreskowek.Czy u was sa?

            • warum Re: 02.10.03, 21:38
              Swietny pomysl z tym "spreparowanym" watkiemsmile A " kanadyjczycy" prosze niech
              mi opowiedza jak wyglada tamtejsza wiessmile))bo ja nie wiem, a chce!Znam tylko
              nasza wies....z pewnoscia innasmile)
          • em_em Re: 02.10.03, 21:28
            lablafox 02.10.2003 19:49

            Czytam z zainteresowaniem wielkim i myślę sobie czy nie należałoby dla Kanady
            założyć osobnego wątku.
            Mój znajomy , mieszkający też w Kanadzie ,opowiadał nam jak to do jego ogródka
            wszedł dorodny niedźwiedź ,wlazł na wiśnię i ze spokojem obżarł im wszystkie
            wisienki z gałązek powyżej tej , na której siedział . Dla nich , na
            pocieszenie zostały tylko te z dołu.
            Pozdrawiam lablafox
        • em_em Re: 02.10.03, 21:24
          mammaja 01.10.2003 13:09

          To co napisalas bardzo zacheca do odwiedzenia Kanady,na co zreszta mam ochpte
          od czasu przeczytania "Ani z Ziel.Wzg." Tylko dlaczego zycia jest takie krotki?
          Powinno byc 20 lat po zakonczeniu pracy i wychowywania dzieci na takie
          podroze.No i jeszcze kasa na to,oczywiscie!

        • em_em Re: 02.10.03, 21:25
          marialudwika 01.10.2003 14:28

          "Ania z Zielonego Wzgorza" to moja ulubiona ksiazka z dziecinstwa, no jedna z..
          Kanade kojarze jeszcze z "Rodzina Whiteoakow",czy ktos z Was czytal???
          Mam nadzieje,ze Swietlista bedzie kontynuowac swoja ciekawa opowiesc!
          Pozdrawiam
          ml
        • em_em Re: 02.10.03, 21:26
          lablafox 01.10.2003 15:16

          Rodzinę oglądałam , Anię uwielbiam od dzieciństwa . Kanade znam jeszcze z
          książki "Kanada pachnąca żywica " A Fiedlera.
          Proszę również pozostałych Kanadyjczyków i innych obcokrajowców o swoje
          opowieści.
          Pozdrawiam lablafox
          • em_em nie wiem :-((( 02.10.03, 21:31
            nie wiem dlaczego ta kolejność nie wyszła jak należy - wstawiałam "Re:" jako
            odpowiedzi na post którego dotyczyły, a i tak się pomieszało - ale skoro my tu
            wszyscy inteligentni - to myślę że się doczytacie wink
    • jej_maz Re: Kanada pochnąca żywicą ? 02.10.03, 22:42
      Staralem sie nie pisac o Kanadzie - nawet uzywalem slowa "tutaj" zamiast nazwy
      kraju, bojac sie, ze moze to byc roznie zrozumiane gdyz juz spotkalem sie ze
      cokolwiek bym nie napisal bylo zle, bo niby podkreslam roznice i sie chwale
      (cholera, czym to? wink). Ciesze sie jednak ze taki temat zostal zalozony, gdyz
      jest to kraj niezwykle interesujacy, a zapach zywicy... hmm mozna o niej samej
      godzinami. Jak juz wspomnialem, mieszkalem osiem lat w Montrealu a od siedmiu w
      Toronto. Moge powiedziec ze znam caly wschod kraju; od Ontario, poprzez Quebec,
      Nowy Brunswick, Nowa Szkocje az do Wyspy Ksiecia Edwarda… zaliczylem nawet Nowa
      Ziemie i Labrador. Swietlista zaczela od przyrody - jest ona niesamowita i
      mieszkancy bardzo o nia dbaja. Nie bede powtarzal sie opisujac moje przygody z
      misiami (cykor tylek niezle sciska przy takim spotkaniu trzeciego stopnia wink)
      ale pamietam jak spedzilem dluzsza chwile na jakiejs bocznej drodze, czekajac
      kiedy laskawie ogromny pan los usunie sie z drogi – wierzcie mi; niesamowite
      wrazenie, specjalnie dla takiego mieszczucha jak ja. W wielu sklepach mozna a
      nawet nalezy kupic male gwizdki przyczepiane do samochodu. Zaczynaja one
      wydawac odstraszajacy zwierzyne dzwiek pod wplywem pedu powietrza przy jezdzie,
      ale i tak jest duzo wypadkow auto vs jelen. Nie pisze tu o glebokim kanadyjskim
      zatylku, ale miski i losie potrafia buszowac nawet na przedmiesciach duzych
      aglomeracji. Tak czy inaczej, jako byly mieszkaniec brudnego Slaska nie bylem w
      stanie zrozumiec, jakim cudem mozna zobaczyc lososia w rzece w samym centrum
      Toronto… a mozna! Ciekawa rzecza jest odmiennosc i specyficzny character kazdej
      provincji, ale o tym przy okazji.

      Ps – pytanie o syrop nie do mnie ale wtrace swoja opinie; fantastyczne! Nie
      wyobrazam sobie juz gofra z miodem czy dzemem... musi byc maple leaf syrop wink)
      Jest to syrop drzewa klonowego, ktory byl jedynym zrodlem cukru dla pierwszych
      pionierow. Do dzisiaj w powszechnym uzytku, ale najlepszy jest wyjazd w plener
      na wies w Quebec’u na tzw; Cabane à sucre. Odbywa sie to wczesna wiasna, a jest
      rodzajem festynu. Polega na tym, ze na specjalnie przygotowanych stolach
      (formach) pelnych sniegu, wlewa sie bezposrednio taki syrop, ktory zastyga i
      robi sie cos w rodzaju lizaka. Dzieciaki to uwielbiaja, starsi zas traktuja
      jako poczatek niezlej zabawy i wyzerki, ktora czesto gesto jest polaczona z
      kuligami, ogniskiem itd. Na szybko znalazlem ten link – po prawej stronie
      ciekawie napisana historia i sposob jego przyrzadzania… sorki; text francuski.


      www.erabliere-lac-beauport.qc.ca/hotpot/artisanal.htm
        • lablafox Re: Kanada pochnąca żywicą ? 02.10.03, 22:59
          • Re: Czy wiecie ze...
          lablafox 29.09.2003 22:38 odpowiedz na list odpowiedz cytując

          Czy wiecie ,że
          przestał istnieć największy lodowiec na pn. Ameryki.
          Lodowiec Ward Hunt , znajdował się u wybrzeży kanadyjskiej wyspy Ellesmere .
          Miał 389 kmkw.,czyli nieco więcej niż wynosi powierzchnia Krakowa.
          Więcej informacji w Newsweeku z 05.09.03.
          Pozdrawiam Lx
          Zamieszczam te informacje na tym wątku bo tez dotyczy Kanady.
          Hurrrrrrrrraaaaaaaa, pojęłam jak się przenosi. Sama wkleiłam .Puchnąca z
          samozadowolenia lablafox
          • foxal Re: Kanada pochnąca żywicą ? 03.10.03, 03:32
            Jak juz Mark napisal, ze chwalic sie nie wypada, ale a mialem przyjemnosc
            zwiedzic Kanade wzdluz i w szerz tzn od Atlantyku do Pacyfiku i od granic USA
            na poludniu do Ciesniny Barentza na polnocy - jezdzac sluzbowo oraz za wlasne
            pieniadze.

            Ja rozpoczalem swoj zywot od Halifaxu, czyli Nowej Szkocji i po zakupieniu
            swojego pierwszego samochodu, straconej pracy i zaoszczedzonych pieniedzy
            pojechalem na urlop do Vancouver, British Columbia, w poszukiwaniu nowej
            pracy. Zajelo mi to 6 tygodni i chyba kilkanascie tysiecy kilometrow -
            oczywiscie w obie strony, czasmi jechalismy po 800 do 1000 km dziennie.
            Samochod mialem z rozkladanymi siedzeniami do spania, tak ze nocowalismy tam
            gdzie nas sen zmozyl. Najpiekniejsze sa wlasnie te urocze lasy mieszane, gdzie
            tecza kolorow zolto - czerwonych.

            Z tej podrozy najbardziej zapamietalem i bardzo mi sie podobal uslugi napraw
            samochodowych. Mniej wiecj w 1/3 drogi zepsul mi sie samochod - pekl mi
            uniwersalne wiezadlo w glownym wale napedowym. Mialel szczescie ze mnie nie
            katapultowalo bo to wiazadlo peklo blisko silnika tak ze glowny wal napedowy
            wysunal sie spod samochodu w bok i tak ryl pobocze przez kilka set metrow az
            sie zatrzymalem z dusza na ramieniu. Ten "przypadek" mial miejsce na polnoc
            jeziora Ontario na absolutnym zadupiu. Szczesciem bylo, ze bylo to okolo
            poludnia, wiec przejezdzajace samochody chyba ze cztery zatrzymay sie i
            grzecznie pytaly czy potrzebuje pomocy. Po wyjasnieniu i prosbie pierwszego
            samochodu, aby zadzwonil po pogotowie drogowe, aby mnie sciagneli do jakiegos
            warsztatu, gdzie moglbym naprawic tego grata.
            DCN

            Prace znalazlem w drodze powrotnej w Toronto, choc musialem wrocic do Halifaxu
            po caly dobytek.
            • swietlista Re: Kanada pochnąca żywicą ? 03.10.03, 06:54
              zaczne od wiewiorek .Tak mamy ich masy i to nie tylko w malych miescinach i
              lasach sa rowniez w duzych miastach nawet takich jak Toronto.Co ciekawe jednak
              to w lesie zobczyc mozna tylko male (duzo mniejsze od polskich ) rude a w
              miescie tylko czarne i szare te rozmiarami przypominaja nasze Baski.
              Miejskie wiewiorki sa oswojone jedza z reki i nie boja sie nawet wejsc do
              domu .Dzikie jak to dzikie . Lataja jak oszalale juz od polowy sierpnia w
              poszukiwaniu jedzenia na zime . Bardzo pracowite w odroznieniu od kolezanek z
              miast.
              Ciekawym odgalezieniem wiewiorki jest tak zwany "Chipmunk" Niestety nie znam
              polskiej nazwy na to male a jakze sliczne i przebiegle zwierzatko.Zyje w ziemi
              w norkach do ktorych porwadza niezliczone korytarze .Takze jak uciekaja z
              ukradzionym kawalkiem jakies przysamku ze stolu to znikaja tak jakby sie pod
              ziemie zapadly (doslownie)
              Sa sliczne przypominaja wiewiorki ale sa wielkosci homikow.
              rudo-brazowe futerko i maly cienki ogonek .Pakuje jedzenie w worki jak
              homiki .Zyja tylko 2-3 lata . potrafia wejsc wszedzie nawet do szklanki z
              herbata i ja wypic .
              Syrop klonowy to juz poruszyl "jej maz" ja moze dodam od siebie ze prawdziwy
              syrop i u nas jest bardzo drogi bo malutka buteleczka (wielkosci wiekszych
              perfum)kosztuje od 5 do 10 dolarow. Ten ze sklepowych polek najbardziej
              ulubiony przez dzieci jest tani jak barszcz ale nie przypomina nawet smakiem
              prawdziwego.Jaki mam smak ? Ma specyficzny ,ostry smak i zapach przy tym jak
              to syrop slodki ,ale "jej maz" mial racje jak sie raz sprobuje racuchow lub
              francuskich grzanek (chleb grzankowy maczany w jajku rozbitym z mlekiem i
              smazony na masle na zloto) z tym przysmakiem kanadyjskim to potem sie ciezko
              od niego odzwyczaic.
              Jak wyglada wies?
              Napewno nie jak polska , prawdziwe gospodarstwa sa tylko na farmach ,ktore
              specjalizuaj sie w czyms jednym . Tak wiec sa farmy warzywno -owocowe.
              Lub z krowami ,lub swinkami itd.
              Napisze moze o tutejszym zwyczaju wyjezdzania na farmy mieszczuchow.
              Otoz farmy warzywno-owocowe co roku zapraszaja swoich klientow do zbierania
              owocow przez nich samych .Kosztuja wtedy o wiele mniej zbieracie wtedy to co
              chcecie a przy tym dzieci maja frajade bo jest przejadzka wozem no i moga jesc
              prosto z krzaka. Ja osobiscie uwielbiam jezdzic na truskawki kiedy to lato sie
              dopiero zaczyna i nie jest jeszcze tak goraco.
              Mialam kiedys przyjemnosc zbierac truskawki na farmie nalezacej do pana
              Tymianskiego w czasch kiedy to staral sie o prezydenture w polsce
              Byl tam i osobiscie obwozil ludzi po swojej posesji. Smieszne mi sie wtedy to
              wydalo ze taki farmer chcial zostac naszym prezydentem.
              Domy sa sliczne z ogrodkami i wesolymi kwiatami wszedzie.
              Nie widac latajacych kur i swiniakow i nie pachnie tak swojsko jak u nas, ale
              i tak wsie sa urocze . No i jak to na kazdej wsi jest kapliczka albo
              kosciol ,jest remiza (ale zabaw tam sie nie organizuje) i sklep monopolowy .
              Domy maja duze ganki z przodu a to po to zeby starsi mogli sobie w dzien tam
              usiasc i poogladac co sie na swiecie dzieje.
              O indianach i innych temu podobnych napisze nastepnym razem.
                • lablafox Re: Indiańskie lato 03.10.03, 20:24
                  John Bradbury w 1817 roku pisał ,że jest to czas " kiedy powietrze jest
                  cudownie spokojne i wszystko trwa w ciszy , tak , jakby Natura po ekscesach
                  lata , wreszcie postanowiła odpocząć ". Czy to prawda ?
                  Opiszcie , prosze swoje wrażenia dot. tej "pory roku"
                  Czekam z zainteresowaniem lablafox
                  • swietlista Re: Indiańskie lato 06.10.03, 07:06
                    Indianskie lato to takie ostatnie pozegnanie sie lata .To wiadomy koniec.Potem
                    juz tylko nastepuje jesien ta pozna i zimna .No i oczywiscie zima .
                    Indianskie lato zazwyczaj wystepuje po pierwszych bardzo zimnych dnaich trwa
                    nawet do dwoch tygodni.Jest cieplo ,slonecznie ale nie upalnie.Nie ma terz juz
                    komarow i innych dokuczliwych stworow letnich. I tak to prawda Indianskie lato
                    to okres kiedy natura jakby sie wycisza, jakby staje w miejscu ,jakby chciala
                    zaczerpnac powietrza przed nastepna pora roku. Naturalnie skutki jesieni sa
                    juz widoczne i o tym juz pisalam kolory drzew sie zmieniaja a klony ,ktroeych
                    wiadomo jest tutaj zatrzesienie moga byc natchnieniem dla artysty.Czegos tak
                    pieknego nie widzialam nigdy ,nigdzie.
                    Dzis wlasnie wrocilam z weekendu spedzonego na polnocy Ontario, w krainie
                    zwanej Muskoka tam polaczenie kolorow ze skalami wsrod ,ktorych krete drogi
                    prowadza do jezior i tam umieszczonych domkow letnich ludzi ,ktorzy uciekaja
                    od zgielku miast jest wrecz przytlaczajaca.Jadac tymi waskimi drogami gdzie po
                    obu stronach widac jak nie niekonczace sie lasy ,to skaly wysokie nawet a
                    kilka pieter trudno byloby nie zastanowic sie nad pionierami ,ktorzy spedzili
                    lata na budowanie tych waskich ,kretych wyciosanych wrecz w skalach drogach.
                    Polaczyc to z tym wszystkim co do tej pory zobaczylam w muzeach , skansenach i
                    na filmach, moge sprobowac wyobrazic sobie jakie zycie toczyli pierwsi
                    cywilizowani ludzie na tej ziemi. Jakze sie ciesze ze urodzilam sie w naszych
                    czasach .Chociaz ,czy ja wiem mysle ze byloby to niezla przygoda tak wybrac
                    sie w maszynie czasu w tamte lata.
                      • mammaja Re: Indiańskie lato 06.10.03, 16:08
                        Widze,ze trzeba do planow na przyszlosc dolaczyc wyjazd do Kanady na indianskie
                        lato.Te gory i lasy skompane w czerwieni bardzo dzialaja na wyobraznie.A moze w
                        Gorce ? Wszystkim milosnikom jesieni w gorach dedykuje piosenke :
                        Od Turbacza wieje wiatr,niesie nam te wiesc
                        Ze tej nocy szczyty Tatr pokryl bialy snieg
                        A w dolinach cudna jesien,zotle liscie leca z drzew
                        Od Turbacza wieje wiatr,niesie nam te wiesc......
                        Turbacz,gora szczegolna,owiana legendami.Tyle na niego drog prowadzi.O tej
                        porze szczegolnie polecam z Lubomierza,gdzie zaczyna sie Gorczanski Park i
                        gdzie nawet JanPawel II w czasie ktoregos pobytu odbyl spacer ku gorom.A pusto
                        na tych szlakach i cicho.Juz sie pewnie buczyna zaczerwienila....
                              • foxal Re: Indiańskie lato o Gorcach 23.10.03, 02:42
                                lablafox napisała:

                                > Canadyjczyku , tu jest specjalny wątek .Jeśli masz ochotę dorzuć tu swoje
                                > kanadyjskie trzy grosze .
                                > Pozdrawiam lablafox

                                Przepraszam, ale o kim lub do kogo jest to za-adresowane? Tak, jak rozumiem to
                                na tym forum mamy 3 osoby, a moze wiecej.
                                        • bodzio49 Re: Zima w Kanadzie 18.11.03, 21:25
                                          Z moich zimowych wspomnień najbardziej utkwiły mi w pamięci spokojne jazdy na
                                          nartach przez różne przecinki, leśne dróżki pomiędzy stokami. Szczególnie w
                                          Czechach. Na stoku to już sport i nie ma czasu na podziwianie. A na tych
                                          drózkach cicho, spokojnie, ogromne czapki na świerkach. Zdjeżdża się po
                                          mięciutkim śniegu albo idzie i można do woli obserwować widoki po boku. Czasem
                                          gałązki są aż grube od szronu. Niestety nie mam dobrych zdjęć. Ale na pewno w
                                          tym roku zrobię.
                                          • kalifornian Re: Zima w Kanadzie 19.11.03, 03:01
                                            Zima w Kanadzie a w zasadzie w rejonie Toronto jest pierusnko zimna.
                                            Sniegu pada raczej niewiele choc czasami zdarzaja sie niezle opady.
                                            Najgorzej jest gdy wieje wiatr, przenikliwy i silny. Wtedy z -10C robi sie -20C
                                            mniej. Okropnosc, przelatuje sie z domu do samochodu, z samochodu do domu byle
                                            szybciej. Twarz zmienia sie w lodowy sopel. Jest po prostu okropnie. Samochod
                                            nagrzewa sie strasznie dlugo, nic tylko siedziec w domu.
                                            Troche lepiej gdy nie ma wiatru i jest po prostu mroz. Z reguly jest to dosc
                                            suche powietrze z Arktyki wiec nie jest tak zle. Czasami -5C wilgotnego
                                            powietrza jest gorsze. Gdy swieci slonce, jest -20C i bezwietrznie jest naprawde
                                            przyjemnie. Choc czasami te -20 potrafi tzrymac i 2 tygodnie. Wtedy przestaje
                                            byc przyjemnie.
                                            Zimno jest od pazdziernika do kwietnia a i czasem w maju potrafi przymrozic.
                                            Niesamowite sa wahania temperatur. W ciagu kilku godzin temperatura moze spasc o
                                            20-30 stopni.
                                            brrrr az zimno mi sie zrobilo od tego pisania.
                                                • lablafox Re: Zima w Kanadzie do bodzia i kalifornian 19.11.03, 13:55

                                                  Nie będzie widać Słońca przez 2 miesiące



                                                  W najdalej wysuniętym na północ amerykańskim miasteczku słońce zaszło na dwa
                                                  miesiące – zapadła noc polarna - poinformowała internetowa strona jednej z
                                                  amerykańskich stacji telewizyjnych.

                                                  4400 mieszkańców miasteczka Barrow (Alaska) nie zobaczy słońca aż do 23
                                                  stycznia. Za to po 10 maja słońce nie zajdzie przez 82 dni.

                                                  Miasteczko Barrow jest położone ponad 500 km na północ od koła podbiegunowego.

                                                  Lx
                                                  • foxal Re: Zima w Kanadzie 20.11.03, 03:20
                                                    Ktos pytal jak wyglada zima w Kanadzie? Otusz to zalezy gdzie sie mieszka, u
                                                    mnie np. zima zaczyna sie bardzo wczesnie, ale bez sniegu. Sniegi pojawiaja sie
                                                    gdzies w polowie grudnia i pada az do konca marca - oczywiscie nie codziennie,
                                                    ale w sumie opad sniegu mam 17 stop czyli 5,1metra wysokosci. Poniewaz wieja
                                                    rowniez rozne wiatry od cieplejszych do piorunsko zimnych - na wietrze przed
                                                    moim domem czasmi jest -40 stopni Celsjusza, ale srednia zimowa jest tak
                                                    miedzy -8 a -30 stopni. Najgorszy jest ten snieg, czasami przez jedna noc i
                                                    dzien pada bez przerwy i napada 2 do 3 stop czyli 60 do 90 cm i zeby wyjechac z
                                                    garazu to najpierw trzeba sie naodgarniac - dobre zajecie na poprawe cyrkulacji
                                                    krwi. Srednio przed domem mam mniej wiecej od 1,5 do 2,5 metrowa warstwe sniegu.

                                                    Dzieci maja zabawe, bo np moj syn to az do 16/17 lat zawsze budowal z kolegami
                                                    tunele tusz przed wejsciem do domu, ktore staly az do marca. Jest duzo ludzi
                                                    uprawiajacych narciarstwo - gorskie i biegowe. A jak snieg zginie w kwietniu
                                                    to potem juz nic tylko lato az do konca wrzesnia. Jesien jest przecudowna.
                                                  • foxal Re: Zima w Kanadzie do foxal i nie tylko 20.11.03, 06:45
                                                    ewelina10 napisała:

                                                    > Może udałoby się zrobić jakiś opis plus zdjęcia na stronę www. Miło byłoby.

                                                    Juz rozpoczalem myslec na ten temat a zdjecia to musze zmienic ze slajdow na
                                                    zdjecia cyfrowe - moze cos wykombinuje. Problem polega na tym, ze aby to zrobic
                                                    to trzeba usiasc i napisac a obecnie mam inne problemy do rozwiazania.

                                                    Naleza sie gratulacje autorom juz zamieszczonych materialow, pp Feline, Em-Em
                                                    Wedrowiec i innym osobom.
                                                  • wedrowiec2 Re: Zima w Kanadzie 20.11.03, 13:02
                                                    Piekna zima w Kanadzie - wymarzone warunki dla mnie i mojej rodzinysmile

                                                    Do Foxal- jeśli masz zdjęcia na slajdach, to nie ma problemu z przeniesieniem
                                                    ich na płytkę CD. Dzis byłam w zakładzie fotograficznym Kodaka. Koszt
                                                    zapiasania jednego slajdu w postaci elektronicznej wynosi 1,5 zł. jeśłi w gre
                                                    wchodzi większa ilość (ja rozmawiałam o ok. 300 slajdach), to koszt obniza się
                                                    do 1 zł/slajd. Oczywiście jeszcze dochodzi cena płytki - ok. 10 zł, ale na niej
                                                    mieści się kilkaset zdjęć.
                                                  • kalifornian Re: Zima w Kanadzie 20.11.03, 16:16
                                                    ZIma w Kanadzie jest tak samo okropna jak gorace, wilgotne lato.
                                                    Co moze byc pieknego w 8 miesiacach mrozu z tego przez 6 wieje okropnie zimny
                                                    wiatr. Samochody pokryte centymentrowa wartswa soli. Zniszczone buty, zniszczone
                                                    ubrania dzieci. O H Y D A.
                                                  • jej_maz Re: Zima w Kanadzie 20.11.03, 19:44
                                                    Swiat realny jest jednak niesamowicie absorujacy wink) i moge miec problemy z
                                                    uzupelnianiem strony w najblizszych dniach. Nawet teraz wpadam na moment, bo
                                                    widze dwie ciekawe mysli.

                                                    Zima w Kanadzie... kwestia podejscia i indywidualnego zapatrywania. W centrum
                                                    Toronto sa gorki z wyciagami narciarskimi, poza tym ogromna ilosc terenow
                                                    zielonych, gwarantuje swietne zimowe zabawy. Wyjazd za miasto zas, jest juz
                                                    rajem. Poza tym moje pierwsze lekcje kanadyjskiej zimy bralem w Montrealu...
                                                    tam sa zimy! W porownaniu z Toronto, to roznica jak miedzy Wroclawiem a
                                                    Suwalkami (no.... cos kolo tego wink) Kalifornian pisze o osmiu miesiacach... w
                                                    Montrealu mowi sie, ze jest tam jedenascie miesiecy zimy i lipiec wink)) ...
                                                    oczywiscie obie opinie zdrowo przesadzone. Jest duzo sniegu, jest zimno, jest
                                                    wietrznie (znowu nie tak jak na preriach Manitoby, Alberty czy Saskatoon) ale
                                                    nie zapomnijcie, ze ok. 70km na poludniowy zachod zaczynja sie... plantacje
                                                    winogron! Ontario jest jednym z powaznych producentow wina a wiec; nie moze byc
                                                    tak zle z ta zima. Zgadzam sie natomiast z opinia o lecie; wilgotne, gorace,
                                                    nieprzyjemne.... ale ja, podobnie jak Wedrowiec, z zalozenia oddalbym lato,
                                                    zyjac jedynie wiosna, zima i jesienia smile Mam pytanie do Kaliforiana; obila mi
                                                    sie o uszy opinia, ze permanenta opalizna slonca Kalifornii, powoduje, ze
                                                    ludzie 40+ wygladaja raczej na 60+... slonce jednak wysusza. Czysta ciekawosc,
                                                    gdyz nie znam warunkow, ale trudno mi sobie wyobrazic zycia w nigdy nie
                                                    konczacym sie lecie.

                                                    PS. Nie zgadzam sie z ta sala... moze jeszcze kilka lat temu ale juz nie teraz,
                                                    a co do butow i ubran.... eeeee tam... w Kalifornii sandaly i T-shirt tez
                                                    mieniasz raz w roku...
                                                  • kalifornian Re: Zorza polarna 21.11.03, 19:29
                                                    Zorza polarna to nie tylko za kolem podbiegunowym.
                                                    Czasami mozna ja obserwoac w Kalifornii na 30 stopniu szerokosci geograficznej.

                                                    Kiedys w Kanadzie widzialem zorze. Nie byla niestety taka kolorowa jak na
                                                    niektorych
                                                    <a href ="http://www.bieszczadyonline.pl/portal/html/index.php?strona=aurora>
                                                    zdjeciach </a> . Kolora miala seledynowy i wygladalo to jak mieniaca sie mgla na
                                                    nocnym niebie.
                                                  • lablafox Re: Link jeszcze raz 22.11.03, 16:18
                                                    kalifornian napisał:

                                                    > www.bieszczadyonline.pl/portal/html/index.php?strona=aurora

                                                    Właśnie wróciłamz Bieszczas , wchłonęłam w sebie piękne widoki , dowiedziałam
                                                    się wielu ciekawych rzeczy .Dziękuję , kalifornian za ten link.
                                                    Lx
                                                  • kalifornian Re: Zima w Kanadzie 21.11.03, 19:52
                                                    Mam pytanie do Kaliforiana; obila mi
                                                    > sie o uszy opinia, ze permanenta opalizna slonca Kalifornii, powoduje, ze
                                                    > ludzie 40+ wygladaja raczej na 60+... slonce jednak wysusza. Czysta ciekawosc,
                                                    > gdyz nie znam warunkow, ale trudno mi sobie wyobrazic zycia w nigdy nie
                                                    > konczacym sie lecie.

                                                    Zaczne od tego pytania. Jest to raczej Urban Legend. Oczywiscie nie mozemy
                                                    porownywac tutejszej wilgoci do letniej wilgotnosci na polnocnym wschodzie.
                                                    Niemniej jednak nie jest tu wcale sucho. Klimat kalifornijski jest klimatem
                                                    morsko pustynnym. Im blizej wybrzeza tym bardziej daje sie odczuc dzialanie
                                                    Oceanu. Tu gdzie mieszka wiekszosc ludzi, powiedzmy w pasie do 50 km od wybrzeza
                                                    jest bardzo mile powietzre ktore nazwalbym nie za suche, nie za mokre. Pacyfik
                                                    w tym rejonie jest dosc chlodny i ma to ogromny wplywy na tempaeratury jak i
                                                    przemieszczanie sie mas wilgotnego powietrza w glab ladu. Bardzo czesto rano
                                                    jest u nas mgla i rosa. Czesto rozwniez dzie mamy typowy haze od unoszacej sie w
                                                    wodzi wilgoci. Nie jest to jednak porownywalne do tego co sie dzieje u Was. Po
                                                    prostu przyjemne. Nawet gdy mamy zupelnie czyste niebo nie jest nigdy za sucho.
                                                    Jedynie gdyz zacznie wiatr wiac od pustyni zwany Santa Ana robi sie potwornie
                                                    goraco i wilgotonosc jest minimalna. To zreszta bylo jedna z przczyn pozarow
                                                    ktore tu przezylismy niedawno. Wtedy rzeczywiscie czuc ze skora wrecz peka od
                                                    wysuszenia ale nie trwa to z regulu dluzej niz klika dni. Mnie osobiscie ten
                                                    klimat odpowiada, to pzryslowiowe weiczen slonce itp. W dzien jest z reguly
                                                    goraco. W lecie normalnym sa temperatury powyzej 30 stopni ale poniewa nie ma az
                                                    takiej wilgoci nie jest to tak ciezkie jak u Was. Wejscie w cieni przynosi
                                                    ochlode. Temperatury wzrastaja wraz z oddalaniem sie od ladu. Przy samym oceanie
                                                    moze byc 20 stopni a juz 40 kilometrow w glab 40 stopni.
                                                    Nie ludzie, nie wygladaja tu starzej niz inni. Nie zauwazylem tego.

                                                    Z tym nigdy nie konczacym sie latem tez nie jest taka prawda gdyz potrafi byc
                                                    chlodno i padac deszcz. W tej chwili, 11 rano, jest 16 stopni a kilka godzin
                                                    temu bylo 10. W okolicznych gorach sezon narciarski zaczal sie 2 tygodnie temu.
                                                    Takze jesli sie chce sniegu to 2 godziny jazdy i jest w nadmiarze smile

                                                    A w t-shircie i sandalach jest troche za zimno teraz zeby chodzic smile
                                                  • lablafox Re: Zima w Kanadzie 21.11.03, 23:39
                                                    Dziękuję , lubię takie informacje z 1 ręki. Jestem zaskoczona tą dużą
                                                    wilgotnością w gorące lato w Kanadzie , o tym nie wiedziałam .
                                                    Dla podejrzewających o kanadofobię wyjaśniam ,że mogą być pozakładane linki
                                                    dot. każdego zakątka świata, tylko trzeba go założyć .
                                                    Lx
                                                  • wedrowiec2 Re: Swieto Dziekczynienia??? 22.11.03, 15:30
                                                    Znalazłam ładny opis w internecie, więc wklejam:
                                                    Święto Dziękczynienia przypada co roku w czwarty czwartek listopada. Nie jest
                                                    to święto religijnie, ale bardzo ważne, choćby z tego względu, że obchodzone
                                                    przez wszystkich w USA, niezależnie od wyznania i narodowości. Ponieważ wypada
                                                    w czwartek, piątek jest zwykle dniem wolnym od pracy i jest to jeden z długich
                                                    amerykańskich weekendów. Dzień Dziękczynienia rodzina i przyjaciele chcą
                                                    spędzić razem. Wtedy jest ogromny ruch na drogach i lotniskach. Ludzie pokonują
                                                    setki kilometrów tylko po to, aby być razem.

                                                    Dlaczego Święto Dziękczynienia? Dziękczynienia za zbiory, pomyślność, dostatek,
                                                    zdrowie... za wszystko. Historia tego święta mówi o pierwszych pionierach,
                                                    którzy przypłynęli do Ameryki „na dziko”, nie mając pojęcia, co ich czeka.
                                                    Biali osadnicy wylądowali jednym stateczkiem o nazwie „Mayflower” przy Plymouth
                                                    Rock. Aby założyć osiedle, musieli wyciąć lasy. Gdy minęło lato i zostały
                                                    zebrane plony z nowych pól, jak dynie, kukurydza, żyto itp., i okazało się, że
                                                    będzie dość jedzenia, żeby przetrwać zimę, to całe religijne towarzystwo
                                                    postanowiło wyprawić Święto Dziękczynienia za nowe życie w nowym świecie, bez
                                                    tępień religijnych, bez warstw społecznych, z nieograniczonym terenem. Na tę
                                                    wielką ucztę zostali również zaproszeni pobliscy Indianie, którzy nie znali się
                                                    na polityce i bardzo przyjaźnie tych białych przyjęli na swojej ziemi. Na tę
                                                    ucztę przynieśli upolowane dzikie indyki, żurawiny i inne leśne dary. Od tego
                                                    czasu Thanksgiving jest zawsze obchodzone i podobnie jak pionierzy, je się
                                                    indyki, i żurawiny, i kukurydzę, i placki z dyni, i słodkie kartofle.
                                                    www.polska.lex.pl/prasa/Wiesci-Regionalne/america%20dreams/am_gargas_gasiewska7/america7.htm

                                                    Kanadyjczyków proszę o uzupełnienie odpowiedzi na pytanie ML
    • kalifornian Re: Swieto Dziekczynienia??? 22.11.03, 15:58
      Odpowiem tutaj gdyz latwiej znalezc kto co napisal:

      Z tym swietem to nie do konca prawda. Obchodzone jest troche ponad 100 lat jesli
      sie nie myle. A ta uczta opisana wczesniej miala miejsce dlugo po przyplyniecuu
      Mayflower. Postaram sie wygrzebac cos.
      Na poczatku swieto bylo obchodzone w pazdzierniku tak w Kanadzie jak i w USA ale
      kiedys Amerykanie zdecydowali przeniesc na listopad a Kanadyjczycy zostawili.
      • kalifornian Re: Swieto Dziekczynienia??? 22.11.03, 16:12
        Wygrzebalem i nie mam racji. To jednak zaczelo sie od Mayflower.

        Jednak kanadyjskie swieto nie ma z tym nic wspolnego. Sa to po prostu nasze,
        polskie, dozynki. Podobno pierwsze odbyly sie okolo 40 lat wczesniej niz te
        amerykanskie ale z tym nie wiadomo bo Kanadyjczycy zawsze staraja sie powiekszyc
        swoja role wobec USA. W kazdym razie pochodzi od Anglika ktory zalozyl wioske i
        po udanych zbiorach wyprawil uczte. Od 1957 roku jest to swieto w calej Kanadzie
        w drugi poniedzialek pazdziernika. Trwa niestety tylko jeden dzien i nie jest az
        tak bardzo celebrowane jak w USA. Tutaj, w USA, jest to chyba najwazniejsze
        sieto rodzinne na rowni z Christmass a moze i wazniejsze. W tym roku wypada za w
        ten czwartek.
    • ewelina10 Deja vu ??? 22.11.03, 16:52
      Rzeczywiście wspaniały i niespotykany widok zorzy polarnej w Bieszczadach.
      A i dla mnie .... deja vu to też przeżycie ???
      Od wczoraj .......Wątki różne a link ten sam smile))
      • wedrowiec2 Re: Deja vu ??? 22.11.03, 17:01
        Nie wiem co masz na mysli, ale poniewaz tez podałam link do zórz więc podaje
        chronologię
        1. kanadian podaje link, ale bez wklejonego hiperłącza
        2. "wydłubuję" z jego linku prawidłowy adres i podaję je ku dobru powszechnemu
        3. kanadian orientuje się, gdzie zrobił błąd i jeszcze raz podaje link, ale
        prawidłowo
        4. Lx, po powrocie z Bieszczad, nawiązuje do wypowiedzi Kaliforniana i cytuje
        jego list z linkiem
            • foxal Re: Boże Narodzenie w Kanadzie 21.12.03, 03:18
              lablafox napisała:
              > Wiem ,że białe, wiem ,że mroźne, ale jakie jeszcze? Czym różni się od BN w
              > Polsce ? Czy Indianie kanadyjscy też obchodzą te święta?< Lx

              Mnie trudno jest cos powiedziec, bo nigdy nie bylem na obchodzeniu swiat u
              Indian. Wiem, ze oni w wiekszosci zostali "nawroceni" na "chrzescijanizm" co
              niektorym odebrano ich spokoj wiary w siebie, a raczej popsuto ich wiare
              w "harmonie matki natury" zeby zyc, brac ile potrzeba i szanowac jej zachowanie
              i dalszy jej rozwoj. Oni chyba najlepiej potrafili utrzymac przyrode i zycie z
              niej bez uszczerbku dla srodowiska.

              W ostatnich latcha bylo kilka sadowych procesow dotyczacych tego "nawracania"
              na "sile", bo zabierano im dzieci jako "saviges" (dzikusow),aby je nawrocic na
              rzekomo cywilizowany katolicyzm, bez udzialu rodzicow w tzw szkolach
              prowadzonych przez misje, gdzie nastepowalo calkowite wypaczenie ich wartosci i
              nie koniecznie przyswojenie nowych. Ta sprawa jeszcze tu i owdzie wloczy sie po
              sadach o odszkdowanie. Jeden z koscilow po zasadzeniu odszkodownia 7 milionow
              dolarow musial wystawic budynek kosciola na aukcje, zeby zaplacic to
              odszkodowanie.

              Ogolnie Boze Narodznie obchodzi sie pod wrazeniem skomercjalizowania obchodow
              przez kupowanie prezentow wszelkiego rodzaju oraz nadmiaru "zarcia". choc mamy
              takze bezdomnych, dla ktorych koscioly roznych denominacji przygotuwuja wigilje
              u siebie z donacji od ludzi. Np niektore restauracje przygotowuja kolacje na
              200 - 300 osbo jako donacja dla tych ktorym sie nie powiodlo.

              Najlepsze wigilje w kosciolach "Salvation Armii" czyli po naszemu to bedzie
              chyba Armia Zbawienia. Oni naprawde sa charytatywni i z kosciolow
              najbiedniejsi, choc maja dosc duzo budynkow nastawionych na uslugi dla
              srodowiska np domy noclegowe, osrodki sportowe i w wigilje ich orkiestra chodzi
              po osiedlach i gra religijne melodie, dajac znac o sobie.

              Ja mialem kilka roznych przezyc Swiat Bozego Narodzenia, ktore czasami mysle,
              ze warto by je opisac, jako ze odbiegaly od codziennosci. Ale to moze innym
              razem.
                • foxal Re: Boże Narodzenie w Kanadzie - Boxing Day 27.12.03, 23:29
                  Dzis chce cos napisac nie tyle o BN w K ale innym zwyczaju, zwiazanym z okresem
                  Swiat Bozego Narodzenia, ktory moze jeszcze do Polski nie dotarl a tu juz jest
                  tak zadomowiaony, ze miejscowi nawet nie zdaja sobie sobie sprawy, ze mozna
                  inaczej.

                  Goraczka zalupow swiatecznych w Kanadzie rozpoczyna sie na co najmniej dwa
                  iesiace przed wlasciwym BN. Nasilenie ogloszen w TV, radio i w prasie jast tak
                  duze, ze wlsciwie nie ma dnia, aby nie nadawano koled i opowiadan na temat
                  okresu swiatecznego, ktory powinien sie chcarakteryzowac nasza szczodroscia
                  charytatywna dla tych , ktorzy mniej od nas posiadaja.

                  Jednoczesnie kazdy wiekszy sklep glosi wszem wobec, ze u nich mozna zakupic
                  najlepiej i najtaniej i w miare ja ten przedswiateczny okres sie skraca, to
                  mozna zakupic przerozne cudenka za coraz to tansza cene, odbiegajaca od
                  normalnej az do 70%.Oczywiscie ukazuja sie dlugie listy sugestii prezentow dla
                  dzieci, dla mamy, taty i kazdego kto juz ma wszystko ale jeszcze mu brakuje
                  wlasnie tylko tej specjalnej lyzki do drapania sie poplecach, za jedyne $9,99,
                  lub pantofelkow dla mamusi wysadzanych diamentami, za jedyne $35 tysiecy
                  dolarow.

                  Ludzie oczywiscie dostaja bzika na punkcie zakupienia prezentow dla calej
                  rodziny, ze kazdego dnia sa tlumy w tutejszych supermarketach, centrach
                  handlowych, ktore licza niekiedy po 200 do 300 sklepow pod dachem z ogrzewaniem
                  i klimatyzacja i wszystkimi wygodami, nie mowiac o parkingach na tysiace
                  samochodow. Niektore sklepy oferuja nawet uslugi doniesienia zalupow do
                  samochodu na parking, aby sie klient nie przefatygowal obciazony swoimi
                  zakupami.

                  A kazda Wigilie, te sklepy zamykaja juz o godzinie 16:00 lub 18:00 najpozniej.
                  Wiekszosc zakladow pracy jest zamykana najpozniej w poludnie, aby pracownicy
                  mogli porobic ostatnie zakupy swoich prezentow, jako, ze nikt nie powinien byc
                  bez ulubionego prezentu w tym tak waznym swiecie zbytku i wlasnego zycia,
                  przynajmniej raz w roku.

                  Dlatego w Wigilie do tych wszystkich domow, to poprostu niekiedy wejsc nie
                  mozna, taki jest ruch - jedni wchodza, drudzy wychodza, przemieszczajac sie tam
                  i spowrotem, bo te same sklepy w tym dniu oferuja te same artykuly po
                  obnizonych? cenach o te wlasnie 70%. Takiej okazji przeciez nie mozna
                  przepuscic.

                  Satatystyki wiekszych bankow z najwieksza iloscia kart kredytowych, podaja, ze
                  za ubiegle lata sprzedaz w tym jednym dniu wynosi 25% obrotu towarowego, za
                  caly sezon przedswiateczny, a niekiedy za roczny. W tym roku np. podano ze w
                  kanadzie w tym jednym dniu w ubieglym roku sprzedano artykulow za jedyne $800
                  milionow. Jest mnostwo ludzi, ktorych jest nie stac na taka rozpuste wydatkow,
                  wiec biora wszystko na kredyt, splacajac czesto przez nastepne 6 do 10
                  miesiecy, ze swoich mizernych poborow. I ten cykl powtarza sie kazdego roku.
                  Banki sie ciesza, po oni tez maja swoje zniwo, nie tylko od sklepow, ale takze
                  od swoich klientow, gdzie oprocentowania dochodzi do 20% w skali rocznej.

                  O godzinie 18:00 wszystkie sklepy zamykaja i nastepuje okres przygotowania
                  ducowego do Wigilii, no i oczywiscie do pakowania tychze paczek z prezentami.
                  Radosc otwierania paczek nastepuje rano, przewaznie przed sniadaniem w pierwszy
                  dzien Swiat. Po otwarciu paczek nastepuje tyle tak wielkich radosci, ze dzieci
                  zpominaja o sniadaniu, lub placza, ze nie dostaly tego co Sw.Mikolaj mial im
                  przynisc. Oczywiscie nie mozna zapomniec o prezentach dla doroslych, ktore nie
                  zawsze przynosza radosc, ale zmartwienie co z tym fantem zrobic. I tu jest
                  wlasnie ta niepsodzianka, czego w Kraju jeszcze pewnie nie ma - to jest wielki
                  dzien oddawania (zwracania)tych prezentow do sklepow, ktore to, te wieksze
                  magazyny zawsze gwarantuja, twierdzac, ze "satysfakcja gwarantowana, albo zwrot
                  pieniedzy".

                  Ten drugi dzien Swiat Bozego Narodzenia tu nazywa sie "Boxing Day", czyli dzien
                  paczek (pudelek, opakowan z prezentami). W tym dniu prawie te same tlumy ludzi
                  wala do tychze magazynow, a teraz to nawet te pomniejsze sklepy tez robia to
                  samo i przyjmuja spowrotem, te artykuly dwa dni lub dwa miesiace temu
                  zakupione, zwracajac pienadze. Te zwroty to nie zawsze jest czysta gotowka, ale
                  kredyt lub kupony kredytowe na konto klienta, ktore moga byc wykorzystane na
                  inne artykuly w okresie np 3 miesiecy, tak ze raz wplacona forsa pozostaje w
                  kasie sprzedawcy i oni nie wiele traca na takiej tranzakcji.

                  Tego samego dnia, te same sklepy oglaszaja rowniez w gazetach i
                  specjalnych "flyers'ach" takich drukowanych ogloszeniach dostarczanych do
                  kazdego domu, ze w tym dniu "Boxing Day" jest wyprzedaz artykulow z obnizka do
                  80% ich wartosci. Te wieksze domy dowarowe przezywaja najazd klientow, bo kazdy
                  szuka dobrego dealu (zakupu). Polki(pulki) w tych domach pustoszeja szybko, bo
                  ludzie kupuja rzeczy ktorych nie zamiezali, ale kolejka do kas czasami jest tak
                  dluga, ze czeka sie po godzinie i wiecej. Sa sklepy ze kolejki ustawiaja sie
                  jeszcze przed otwarciem i 15 minut po twarciu wpuszczaja tylko po kilkanscie
                  osob, ale po wyjsciu tejze samej ilosci kilkunastu osob. Ten dziej jest szalem
                  w pogoni za dobrym dealem (dilem).

                  Mawet w kalendarzach widnieje napis "Boxing Day". Ja bralem udzial kilka razy w
                  takim szale zakupow, ale zwykle konczylem wyjsciem z pustymi rekami, bo po
                  dobrym przyjrzeniu sie, to to nie jest wlasciwie dobrym dilem, a sklepy
                  pozbywaja sie inwentarza, ktorego koszt skladowania jest dosc wysoki, nie
                  mowiac o tym, ze sklep za towar musi zaplacic w ciagu 30 dni i jesli nie
                  pozbeda sie towaru, to maja zamrozony kapital na dlugie miesiace, albo na caly
                  rok do nastepnego sezonu.

                  Pomyslnosci w Nowym Roku.

                  PS:Ja w tym robu nie kupilem zadnych prezentow dla swoich bliskich, oprocz
                  czekolady z polskiego sklepu dla dzieci i wnuczkow, ktore sa w wieku od......
                  az strach podac, zeby tych plusow nie bylo za duzo, wiec zastosuje
                  wieloprocentowa obnizke wieku, w okresie Swiatecznym, mojejgo nastepnego
                  pokolenia.

                  Ale,kupilem sobie wspaniala cyfrowa kamere fotograficzna i wszyscy biesaidnicy
                  mieli radosc pozujac do zdjec, bo trzaskalismy probne zdjecia i ogladali je na
                  monitorze komputera. Narazie udalao nam sie kamery jeszcze nie zepsuc, co jest
                  sukcesem.
                  • warum Re: Boże Narodzenie w Kanadzie - Boxing Day 28.12.03, 10:13
                    A ja oczekuje na taki BD, chociaz i u nas juz widac niesmiale kroki w tym
                    kierunku. Mnie jako osobe liczaca kase nic tak nie drazni jak wyrzucone w bloto
                    pieniadze - tzn nietrafiony prezent- bo w przypadku dzieci o taki najlatwiej-
                    albo sami sobie musza wybrac wczesniej/ ale co to za prezentsad/ albo nie taki
                    kolor lub napis itp. Dzieki Foxal za dluuuuuugi i szczegolowy opis BDsmile
                      • dan8 Re: Boże Narodzenie w Kanadzie - Boxing Day 28.12.03, 13:55
                        Zastanawiam sie czy takie praktyczne podejscie do prezentu nie odbiera pewnego
                        uroku.
                        Przeciez osoba,ktora nas obdarowala poswiecila czas,mysl o tym co moze
                        obdarowanego ucieszyc ,do tego miala jak najlepsze intencje,zeby prezent byl
                        dobrze przyjety.
                        Nie tyle sam prezent co intencja i sam fakt obdarowania powinien cieszyc.
                        I w tym zawarty jest caly urok.
                        Owszem,trudno jest dobrac prezent dla nastolatkow,mozna wtedy podarowac bon do
                        ich ulubionego sklepu,wybiora wowczas sobie to co im odpowiada.
                        Ale taki prezent pozbawiony jest elementu niespodzianki.
                  • kalifornian Boxing Day - wyjasnienie 30.12.03, 02:32
                    Boxing Day niestety nie ma wiele wspolnego z wyrzucaniem pudelek po prezentach.
                    Tradycja ta nie powstala w USA ani Kanadzie (w Kalifornii nieznana na przyklad).
                    Nazwa pochodzi z Anglii i to z przed kilku wiekow.
                    Tutaj jest link z ciekawym artykulem na ten temat. Niestety po angielsku:

                    www.snopes.com/holidays/christmas/boxing.asp
                    • foxal Re: Boxing Day - wyjasnienie 31.12.03, 04:01
                      > Boxing Day niestety nie ma wiele wspolnego z wyrzucaniem pudelek po
                      prezentach. Nazwa pochodzi z Anglii i to z przed kilku wiekow.< kalifornian

                      Szkoda, ze nie przedlozyles tresci tego artykulu, bo to by wyjasnilo, ze Boxing
                      Day jest zwiazany z dawaniem prezentow w kartonach z bogatszej klasy, lub
                      zamozniejszej dla biedniejszej grupy pracujacych dla tych posiadajacych lub
                      rzemielsnikow lub dla biedniejszych w parafiach koscielnych.

                      Ja i mnie podobni spotkali ten zwyczaj tu w Kanadzie, nie dochodzac do zrodla
                      samej nazwy czy obyczaju. Jak bys na to nie popatrzyl to ten dzien jest
                      zwiazany z paczkami (opakowaniami) nawet w tych dawnych czasach - byc moze nie
                      prezentow nie wspolczesnych jakimi obdarowywano sluzbe czy ubozszych w dawnych
                      czasach.

                      Ciesze sie, ze sie dowiedzialem skad pochodzi sama nazwa Boxing Day w Kanadzie.
                      Poza tym to mozna przypuszczac, ze kanadyjkie domy towarowe wykorzystaly te
                      nazwe do celow im sluzacych, nie baczac na historie pochodzenia tej nazwy, czy
                      obyczaju. Stalo sie zatem jak z tym przyslowiowym Kowalskim co nie wiadomo czy
                      jemu ukradziono zegarek, czy on ukradl zegarek - co jest wiadomo to ze Kawalski
                      mial cos wspolnego z zegarkiem.

                      Aby do przyszlego roku, a dalej to zobaczymy.

        • lablafox Re: Kanada zasypana śniegiem. 20.02.04, 08:30
          Kanada: Burza śnieżna o niespotykanej sile



          Wschodnie rejony Kanady zostały w czwartek sparaliżowane przez gwałtowną burzę
          śnieżną.

          Huragan o prędkości ok. 100 km/godz, któremu towarzyszyły opady śniegu,
          zredukował widoczność prawie do zera na prawie całym terytorium Nowej Szkocji,
          Nowego Brunszwiku i na Wyspie Księcia Edwarda.

          Żywioł spowodował spiętrzenie mas lodu w Zatoce św. Wawrzyńca, co grozi
          zalaniem fragmentów wybrzeża.

          Władze prowincji Nowa Szkocja, która najbardziej odczuła skutki huraganu,
          wprowadziły stan wyjątkowy. Zamknięto większość dróg, zawieszono zajęcia w
          szkołach i wstrzymano pracę międzynarodowego portu lotniczego w stolicy
          prowincji, mieście Halifax, gdzie w czwartek spadło 55 cm świeżego śniegu.

          W wielu rejonach zanotowano opady sięgające 70 cm; doszło do licznych awarii
          sieci energetycznej.

          A Ty , Marku nic nie mówisz,że tak źle .Ruda mając za oknem 10 cm śniegu modli
          się o maj , a tu takie wiadomosci.
          Lx
    • jej_maz Re: Kanada pochnąca żywicą ? 01.03.04, 04:57
      Bardzo osobisty reportarz z naszego - w sumie typowego weekendu. Mam nadzieje,
      ze troche przyblizy Panstwu tutejszy styl zycia. Podkreslam; moj wlasny punkt
      widzenia. Wejscie ze strony glownej.


      PS. Jak widac kupilem w koncu aparat. Zdjecia sa moimi pierwszymi a wiec prosze
      o wyrozumialosc wink
      • lablafox Rzeź fok w Kanadzie- BARBARZYŃSTWO 13.04.04, 22:52
        Rząd kanadyjski zezwolił na zabijanie pałkami i strzelbami 350 tysiecy fok.
        Pokazany w dzienniku fragment filmu był straszny.
        W Kanadzie , zwłaszcza na Nowej Funlandii żyje 5.200 tys. fok .
        Nadmiar ich ww 350 tys. (ciekawe kto dokładnie liczy ilosć trupów , jeśli
        okazuje się ,iż wiele z nich tylko ogłuszonych tonie, lub jest obdzierana
        żywcem ze skóry).Akcje takie mają za zadanie podreperować budżet kraju .Jedno
        focze futro jest warte 50$.Sredni zysk z takiej rzezi wynosi 15mln $.
              • jej_maz Redukcja stanu fok w Kanadzie 13.04.04, 23:55
                Macie racje; wyglada to barbarzynsko, ale nie ma innego wyjscia i jest to
                koniecznosc. Foki mnoza sie w nieprawdopodobnym tempie i ilosci - jak kroliki,
                czy inne myszy. Niedzwiedzie polarne, jedyni ich naturalni wrogowie, juz nie
                daja rady a eskimosi... czasy ich prymitywizmu dawno minely. Foki zjadaja cale
                lawice ryb, powodujac, ze polacie oceanu staja sie praktycznie pustkowiem.
                Oczywiscie wplywa to na zycie ludzi zwiazanych z rybolustwem, ale tez ma to i
                na caly swiat; ile kosztuje u Was ryba oceaniczna? Jezeli nie zrobi sie
                porzadku z fokami, to moze jej calkiem w sklepach zabraknac. Wiem, ze wyglada
                to stasznie, ale czyz nie wyglada strasznie rozdeptany karaluch? Foka jest tu
                uwazana za taki sam szkodnik jak wlasnie karaluch czy mysz. Teraz pytanie, czy
                mozna to zrobic bardziej "humanitarnie" niz walenie palka w czerep. Podobno (a
                rozmawialem z kims, kto pochodzi z Nowej Ziemi) to nie. Zastrzelenie z jakis
                wzgledow powoduje, ze nie tylko skora ale i mieso jest calkowicie bezuzyteczne
                a tak wszystko jest przerobione.

                Wiem, ze trudno zestawiac sliczna, duzooka biala foczke lezaca w kaluzy krwi na
                bialym sniegu do rozgniecionego obcasem karalucha, ale wlasnie takie
                zestawienie jest najbardziej trafne... przykro mi.
                  • lablafox Re: Redukcja stanu fok w Kanadzie 14.04.04, 10:53
                    Może środki antykoncepcyjne spowodowałyby zmniejszenie populacji fok? Nie
                    byłaby konieczna wówczas taka rzeź?
                    Wówczas nie byłoby jednak przychodów i być może ...przyjemności zabiajnia.
                    Człowiek jest jednak największym drapieżnikiem i bestią wśród istot
                    żywych.Dlaczego ?- to jest pytanie chyba retoryczne.
                  • mammaja Re: Redukcja stanu fok w Kanadzie 14.04.04, 10:54
                    Jednak porownywanie foki do karalucha jest lekka przesada, zwazywszy
                    konstrukcje fizyczna, rozwiniete uklady a co za tym idzie zdolnosc odczuwania
                    obu tych organizmow.Rozdeptany karaluch ginie blyskawicznie, te foki poddane sa
                    wielkim cierpieniom. Rozumiem koniecznosc walki o byt mieszkancow polnocy, ale
                    ten problem powinien byc inaczej rozwiazany.
    • ewelina10 cd o fokach 14.04.04, 11:49
      Mammaja wprawdzie rozpoczęła nową emisję wątku o Kanadzie, nie chciałam jednak
      zaczynać tak smutno o tym pięknym przecież kraju, jakim jest Kanada.

      Taki proceder dokonywany jest z rozmysłem, a nie bezmyślnie. Istnieje przecież
      jakaś firma zatrudniająca pracowników do zabijania. Wszystko przecież trzeba
      zorganizować, jakąś trasę odbyć tam, gdzie one żyją, etc...
      Codziennie, w miejscach cywilizowanych odbywa się rzeź zwierząt hodowlanych w
      warunkach niezbyt humanitarnych, w ogromnych męczarniach. Jedząc smaczne mięso
      z talerza nikt w tym czasie się nie zastanawia, czy właściciel tego kawałka nie
      przeżywał wcześniej męczarni.
      Niedawno odbyła się rozprawa w sądzie pracowników pewnej rzeźni k/Pucka.
      Dowodem w sądzie był film nagrany przez obrońców zwierząt z uboju świń. Relacja
      mną wstrząsnęła. Pokazano w nim nie całkiem dobite zwierzęta wrzucane do
      oparzarki.
      Czy można takie zachowania usprawiedliwić ? Ludzie jedzą mięso, a zabijanie
      powinno odbywać się w sposób bardziej humanitarny.
      Pewno można znaleźć jakieś środki farmaceutyczne regulujące przyrost fok, ale
      przecież tutaj chodzi o pieniądze z zabitych właśnie w ten sposób fok.
      • jej_maz Re: cd o fokach 14.04.04, 17:01
        Kolejny przyklad na to, ze mysl pisana, jest interpretowana przez innych tak
        jak tym innym wygodnie. Mammaja; nie porownywalem gatunkow, porownywalem plagi.
        Moge dorzucic szarancze czy innego bielinka kapustnika i bedzie to porownaniem
        zagrozenia a nie obrazem mojego braku podstawowych wiadomosci z bilologii.

        ML - trudno mi przekonywac Ci o potrzebia zbalansowanej diety i udowadniac, ze
        futro foki wcale nie jest takie modne i jest jedynie produktem ubocznym, jako
        ze stara sie wykorzystac wszystko. Postaram sie inaczej; wyobraz sobie ze
        jestes rolnikiem zyjacym z hodowli ziemniakow. Nagle, ktoregos sezonu, plaga
        stonki ziemniaczanej niszczy wszystko - Ty i cala Twoja rodzina nie ma srodkow
        na zycie. To samo dotknelo wszystkich Twoich sasiadow i caly region w ktorym
        mieszkasz staje sie regionem biedy i ludzkiej tragedii. Co robisz: sluchasz
        obroncow przyrody ze stonka ma takie sliczne kropeczki i to barbarzynstwo ja
        zabijac, czy walczysz o zycie swoje, rodziny i regionu?

        Wschodnie wybrzeze Kanady rybolostwem stoi. Ci ludzie walcza o przezycie - np;
        w Nowej Ziemi bezrobocie jest 25% i wierzcie mi - jezeli pozostawi sie te foki
        same sobie, to nie pozostaje tym ludziom nic innego jak... wyniesc sie...

        Dzieki Ewelinie za swietny komentarz. Tak; jest to zaplanowana i dobrze
        zorganizowana akcja, gdzie doswiadczeni pracownicy wiedza co zrobic, aby bylo
        to jak najmniej brutalne - jednak jest i tu nie ma co owijac w bawelne.
        Pozostala czesc wpisu Eweliny pozostawie bez dodatkowych uwag, gdyz ciagnac
        temat przemyslu spozywczego wszyscy bysmy zostali wegeterianami.
        • lablafox Re: cd o fokach 14.04.04, 17:34
          To ja jednak, jeśli to są takie plagi, jestem za obnizaniem populacji środkami
          anty.Rozumiem inne mechanizmy , ale ...nie mogę się pogodzić z pewnymi
          zachowaniami .
          To nie dotyczy tylko Kanady.
          Uważam ,że śmierć powinna być humanitarna, nie powodowac takiego cierpienia.
          Natomiast zdaje sobie równiez sprawę ,ze mój głos tak niewiele znaczy w tym
          całym świecie .
          • wedrowiec2 Re: cd o fokach 14.04.04, 17:41
            lablafox napisała:

            > To ja jednak, jeśli to są takie plagi, jestem za obnizaniem populacji
            środkami anty.

            Foki żywią się rybami. Jak nafaszerować żywa rybę środkami antykoncepcyjnymi?
            • lablafox Re: cd o fokach 14.04.04, 18:59
              wedrowiec2 napisała:

              > lablafox napisała:
              >
              > > To ja jednak, jeśli to są takie plagi, jestem za obnizaniem populacji
              > środkami anty.
              >
              > Foki żywią się rybami. Jak nafaszerować żywa rybę środkami antykoncepcyjnymi?


              Bardzo cenna uwaga. Fakt. Nie pomyślałam o takiej drobnostce.Może jednak one
              żywią się świeżo nieżywymi , albo nieżywymi wogóle?
              Wówczas z nafaszerowaniem nie byłoby kłopotu.
          • jej_maz Re: cd o fokach 14.04.04, 17:59
            LX - rozumiem i tez nie jestem zachwycony takimi obrazkami. Spytalem sie
            dlaczego nie zastrzelic - szybko, "bezbolesnie" a wiec humanitarnie... Otoz -
            jak juz pisalem - nastepuje jakas reakcja chemiczna, ktora powoduje, ze martwe
            zwierze jest calkowicie bezuzyteczne, a tak zagospodarowuje sie i mieso i
            skore. Poza tym, dodatkowe wzgledy ekonomiczne (oprocz uzycia miesa i skory) -
            kula do karabinu kosztuje 1 dolar kanadyjski. 350 tysiecy fok, to 350.000
            dolarow... palka kosztuje ok. 15 i potrzeba ich moze ze sto... wiem ze brzmi to
            bardzo brutalnie, ale ja bronie prawa do zycia dla tych ludzi.
            • lablafox Re: cd o fokach 14.04.04, 19:06
              Bardzo ekonomiczne myślenie.OK.
              Zastanawiam się jeszcze nad jednym .Jeśli ta Nowa Ziemia jest taka nieprzyjazna
              ludziom. Jeśli tam jest takie bezrobocie .To może byłoby humanitarniej ,
              przenieść tych ludzi do ośrodków względnego dobrobytu , a krainę oddać we
              władanie zwierząt ,jej pierwotnych mieszkańców.
              Człowiek ,jako istota rozumna powinien zrozumieć powód przenosin i zaakceptowac
              go. Foki bez działania rybaków może miałyby mniejsze szanse na masowy rozród ,
              a i ich wrogowie też by się rozmnożyli , czy pojawili.Nastąpiłaby wówczas
              naturalna selekcja.
              Tak sobie tylko myślę.
              • jej_maz Re: cd o fokach 14.04.04, 19:30
                Nowa Ziemia to inaczej Nowa Funlandia i Lablador... mowisz o kulkuset tysiacach
                potomkach pierwszych osadnikow obu Ameryk... zreszta, to nie jest jak
                spacyfikowanie Bialostockiego bo tam sa zubry - tu mowimy o zachwianiu balansu
                przyrody i ekslozji populacji szkodnikow.

                Poklikaj troche po obrazkach - to jest przepiekna czesc swiata:

                www.gov.nf.ca/tourism/topmenu/gallery/default.htm
                • lablafox OK , mezu drogi !! 14.04.04, 19:37
                  Ja tylko tak sobie przemyśliwam siedząc na krzesełku przed kompem w Poznaniu i
                  mając książkowo -obrazkow-filmowy pogląd na ten kraj.Wierzę ,że kraj jest
                  przepiękny, ale nie muszę się ze wszystkim zgadzać.
                  Tak niewielki mam wpływ na to co się dzieje choćby w poznańskich rzeźniach.
                  Zastanawiam się nad tym , czy człowiek zawsze musi coś spieprzyć w przyrodzie.
                  Czy w takiej pięknej Kanadzie nie mogliby życ sami Adamsowie ( ci od
                  niedźwiedzia pana Adamsa hahaha)
                  Nie denerwuj się.
            • ertes Re: cd o fokach 14.04.04, 23:49
              Mnie zawsze ciekawilo dlaczego ci ktorzy tak bardzo oburzaja sie zabijaniem tych
              fok jakos nie przejmuja sie w jakich warunkach hodujemy kurczaki, w jakich
              warunkach zyja krowy i swinie. Jak ta cala trzoda jest zabijana.
              Zawsze mnie ciekawilo czy tacy krzykacze po wykrzyczeniu ida na kanapke z szynka...
              • lablafox Re: cd o fokach 15.04.04, 08:05
                Ponieważ krzyczeć zaczęłam zakładam ,ze to o mnie krzykaczkę chodzi .Więc
                pytam : Skąd wiesz ,że nie przejmują się ?
                Powiedz mi ,ale już na innym wątku , jak zrealizować zmianę mentalności wśród
                hodowców, rolników,rzeźników, przewoźników. Może masz pomysł?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka