Jak wychowujemy nasze corki?

05.12.03, 02:04
Przede wszystkim chcemy,zeby byly niezalezne i szmodzielne.Zeby mialy zawod -
najlepiej wyzsze studia. Zeby byly i wysportowane i piekne i nowoczesne. A
czasami zastanawiam sie bardzo pocichutku czy to zycie rzeczywiscie nie bedzie
wymagalo od nich szycia, prasowania ,gotowania,sprzatania itd. Czy to,ze
kiedys jednak dziewczynki nawet w szkole uczyly sie troche szyc, mialy jakies
zajecia praktyczne,czy to juz jest takie calkiem niepotrzebne - ta wiedza o
"prowadzenia domu"? Czy poprostu - przyjdzie z czasem. Sama uczylam sie "w
praktyce",ale mialam trzy kochajace kobiety, ktore bardzo mi pomogly w
odchowaniu dzieci i wielu sprawach domowych.A jak jest teraz?

    • wywrot53 Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 02:25
      Swoją córę starałam się wychować na niezależną, ale nie samodzielną. Ma zdobyć
      wykształcenie a co za tym idzie dobrze płatny zawód, żeby nigdy w życiu nie
      usłyszała z drugiej strony, że on z niej zrobił człowieka i dzięki niemu żyje.
      Spotykam się bardzo często z takimi stwierdzeniami ze strony panów meżów.
      Najgorsze jest to, że mówią o tym bez skrępowania a żony traktują jak dodatek
      do wystroju wnątrza. Nigdy nie starałam się nauczyć jej tzw babskich robót.
      Albo będzie ją stać wszystko kupić, albo się nauczy kiedy życie na niej to
      wymusi. A jeżeli już zdecyduje się na związek, wspólnie powinni sobie pociąć
      paluszki przy krojeniu chlebka i obieraniu ziemniaczków.
    • em_em Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 09:39
      niestety - żałuję nieustająco, że nie mam córki (syna mam fajnego - ale to nie
      to) - nie wiem dokładnie jakimi metodami osiągnęła to moja siostra - ale bardzo
      mi się podoba młoda kobieta będąca jej córką wink - dziś niezależność chyba
      wszyscy uważamy za rzecz oczywistą - dziewczyna jeszcze studiuje, ale bardzo
      sensownie układa sobie już teraz kontakty mogące zaowocować przy późniejszym
      szukaniu pracy,
      z tym że w naszej rodzinie zawsze bardzo wysoko były punktowane(przez same
      kobiety) "gospodarskie" umiejętności - tak więc już teraz jest naprawdę dobrą
      kucharką, o ile wiem nie ma również żadnych problemów z igłą
      • ypsilon Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 10:22
        Moja córka jest bardzo samodzielna i staramy się, aby była również niezależna.
        Oznacza to dobre wykształcenie, dobre zdanie o sobie, zaradność, ale też wiele
        umiejętności, które potem są potrzebna w życiu-prawo jazdy, gotowanie, języki
        obce, zaradność, obsługa komputera, ciekawość świata. Wymieszałam wszystkie te
        pojęcia, poniewaz uważam, że są tak samo wazne. Nigdy nie wiemy, z czym
        przyjdzie sie nam zmierzyć i co ostatecznie nam sie przyda. Najprawdopodobniej
        wszystko, a zwłaszcza pewna umiejętnośc podejmowania decyzji, odwaga i wiele,
        wiele innych.
        • em_em Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 10:40
          ypsilon napisała:

          > ...dobre zdanie o sobie

          o właśnie - myślę, że często nie doceniamy jak ważne jest żeby dziecko (a
          dziewczynom chyba zdarza się to częściej) nie ustawiało się samo od razu na
          gorszej pozycji - obserwuję to na przykładzie koleżanki, mądrej, doskonale
          wykształconej, znającej się na fachu - wiem, że zaczęło się to u niej w domu,
          gdzie tym mądrym był jej brat - dobrze że jej choć tych studiów nie "wybili z
          głowy"
        • ewelina10 Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 11:34
          Pod pojęciem "szycie" rozumiem posiadanie praktycznych umięjętności potrzebnych
          na co dzień w życiu. Dotyczy to zarówno przygotowania córek i synów.
          Tak samo trudno sobie wyobrazić nieumiejętność przyszycia guzika, ugotowania
          wody na herbatę, czy wbicie młotkiem gwoździa w ścianę, wymianę uszczelki w
          kranie....
          Dobrze byłoby, aby tak rozumianą zaradność każdy posiadał.
          Natomiast dzisiaj ludzie są pochłonięci pracy. Nauka nie kończy się już na
          jakiś studiach. Ażeby utrzymać się na rynku musimy się ciągle doszkalać na
          bieżąco. Tego życia prywatnego niewiele zostaje, a w związku z tym bardziej
          racjonalnie chce się go wykorzystać wzajemnie dla siebie.
          Obserwując swoich synów, ich napięty rozkład dnia, powroty do domu na
          obiadokolacje i jeszcze jakieś obowiązki przed spaniem, nie ma już czasu na coś
          więcej.
          Życie się zrobiło "zaganiane".... obiad zjedzony w pośpiechu gdzieś na mieście,
          od spotkania do spotkania, koniec dnia, ale tyle jeszcze zostało do zrobienia.
          W tym momencie przypomniał mi się jakiś wierszyk z podstawówki, niech to będzie
          moją puentą....
          - niech ubrania szyje krawiec, niech tylko buty robi szewc, murarz mury
          muruje...pewno coś poprzestawiałam, ale już tyle czasu .....smile
          • em_em Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 12:13
            nie umiem wymienić uszczelki sad((
            a co do szycia - to akurat moja mama próbowała parę razy szyć u krawcowej - ale
            zawsze poprawiała "po swojemu" - ten przykład rzeczywiście był zbyt "wąski" -
            bo generalnie też uważam, że powinnam zarabiać tym co umiem najlepiej tyle,
            żeby potem wynająć fachowców a nie tracić czasu na własnoręczne malowanie,
            kładzenie podłóg itp
            • ypsilon Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 12:48
              Przecież nie o to chodzi, żeby wszystko umieć zrobić - ale żeby sobie radzić.
              Umiem jeździć samochodem - ale potrafie też wymienić koło, zmienić bezpieczniki
              (drobiazgi). Z oberwana kieszenią tez nie polecę do krawcowej, ale sama
              przyszyje. Jak cos się okkręci, to sobie przykręcę. Generalnie chodzi o
              poczucie, że samemu można wiele, jesli tylko sie pomysli. A postawa - nie
              umiem, to może zrobic tylko fachowiec - nic nam nie daje.
              • em_em Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 13:10
                spójrzmy prawdzie w oczy - nie umiem przekazać na piśmie tego co myślę -
                wszystko wychodzi nie tak

                wracam wieczorem - i spróbuję jeszcze raz
                • mammaja Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 14:01
                  Ciesze sie ,ze podjelyscie temat. Jestem ciekawa kazdej wypowiedzi. Mam nadzieje
                  ze jacys panowie tez zabiora glos.Narazie nie mam czasu wiecej napisac,
                  pozdrawiam. Mm. (przyznam sie tylko ,ze watek ten narodzil sie w trakcie
                  przyszywania "trudnego" ,dwustronnego guzika do skorzanego plaszcza mojej
                  corki.Oczywiscie do przyszywania przeze mnie).

                  • ewelina10 Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 14:17
                    Jest to fajny temat i cieszę się, że go podjęłaś i mam nadzieję też do niego
                    jeszcze wrócić w wolnej chwili.
                  • marialudwika Re: Jak wychowujemy nasze corki? 05.12.03, 14:17
                    Nie mam niestety doswiadczenia z wychowywaniem corki.Moja wnuczka,ktora
                    wychowywalam przez 7 lati zawsze asystowala mi w kuchni i "pomagala".Teraz juz
                    panienka,gdy przebywa u nas chetnie uczestniczy w wielu czynnosciach,ale naogol
                    wykonuje je sama gdyz celem pobytu sa wakacje a nie wdrazanie do prac domowych.
                    W kazdym razie umie sobie "wziac obiad" i pozmywac,uprac i uprasowac i wogole
                    jest na wskros nowoczesna kobieta in spe.Pozdrawiam
                    ml
                    • foxal Re: Jak wychowujemy nasze corki - czy dobrze? 05.12.03, 16:37
                      Wychowanie dzieci to chyba jest najwieksza nieudolnosc wspolczesnego czlowieka.
                      Nikt z mlodych ludzi wchodzacych w zwiazki malzenskie, czy wspolne proby
                      zamieszkania, nie jest przygotowany do wychowywania nie tylko dzieci, ale nawet
                      samych siebie. Bardzo duzo mlodziezy z rodzinnego domu wynosi egoizm - jest
                      tylko ja,ja,ja, i tak na okraglo, az nasteapi zderzenie ze swoja wybranka.

                      Np.najgorsze i najlepsze zony, czyli dawne corki sa wlasnie wychowane przez
                      mamusie, ktore przeciez nikt nie uczyl jak wychowywac dzieci. Mamusie, ktore
                      wszystko robia za corki i nie pozwalaja im pracowac w kuchni, zeby nie robily
                      balaganu, nigdy nie beda dobrymi gospodyniami czy matkami - a moze to
                      przesada?. Te proby gotowania i sprzatania, szycia, prasowania powinno sie
                      uczyc dzieci w domu, bo nikt ich tak dobrze nie zrozumie jak rodzice jesli cos
                      zepsuja. Bez tych podstawowych wyeksperimentowanych wiadomosci w kuchni, garazu
                      nigdy nie zapomna i jak znajda sie w sytuacji, kiedy trzeba cos naprawic, to
                      nie stana bezradni z pytaniem a co teraz?

                      Ogolnie to wspolczesna mlodziez, wedlug mnie za duzo czasu poswieca na
                      pielenacje wlasnej urody - zwlaszcza dziewczeta - bo nie wierza w siebie.
                      Reklamy tak psuja dziewczetom pojecie swojego wygladu tak, ze juz od
                      najmlodszych lat 6-8 rozpoczynaja uzywac kosmetyki, od 12- 14 lat rozpoczynaja
                      uzywac kremy, maseczki,szminki, pudry,lakiery do paznokci,depilacje brew itp.
                      Takie mlode panienki wchodzac w zycie sa juz wyprane mozgowo, ze bez tych
                      kosmetykow to ona jest niczym i to ma wplyw na dobre samopoczucie i opinie o
                      sobie. Zeby byc dobrze widzianym na zewnatrz przez rowiesnikow, to trzeba byc
                      wypacykowanym od stop do glow i to nie jest budujace charakter mlodej
                      dziewczyny. Ostatnio w TV podano, ze w USA (300 mil.l.) moldziez zenska w wieku
                      od 12 do 18 lat (niepracujaca mlodziez) wydaje na kosmetyki 3.5 miliarda
                      zielonych. Mlodziez meska rozpoczyna ten trend i narzie szacuje sie te wydatki
                      na mniej niz jeden miliard dolarow.

                      W Polsce byc moze te sprawy wygladaja nieco inaczej, ale ten trend idzie na
                      wschod i tam tez zawedruje. A ile pieniedzy sie wydaje na dobre samopoczucie i
                      wiare w siebie (patrz ypsilon)bez uzycia kosmetykow? Jesli nie zero, to napewno
                      nie wiele, bo w szkolach podstawowych i srednich, to wychowanie fizyczne jest
                      traktowane jako zbedny przedmiot w programie nauczania. A to rodzi zle wzory
                      odzywiania sie, prowadzace do otylosci i braku wiary w siebie - inaczej mowiac
                      wychowujemy psychiczne kaleki o samobojczych tendencjach. Dzieci i mlodziez
                      przed TV lub PC przesiaduje okolo 21 do 30 godzin tygodniowo. To jest niestety
                      bardzo czarny obraz i dlatego trzeba kosmetykow, zeby go przypudrowac.

                      Moi synowie z nauka to sa na bakier z wlasnego wyboru, ale w kuchni i garazu to
                      kazdy ma zlota raczke - obydwaj swietnie gotuja i uczyli sie przez
                      eksperimentowanie w domu, juz od 10-12 lat.
                      • marialudwika Re: Jak wychowujemy nasze corki - czy dobrze? 05.12.03, 16:48
                        Pomyslalam w tym momencie o roli szkoly w wychowywaniu corek i synow "do zycia".
                        Bierze sie to z moich mlodziezowych "doswiadczen holenderskich".Zdumiona
                        bylam,majac 16 lat,ze moja holenderska rowiesnica/teraz przyjaciolka/ TYLE umie.
                        Umiala swietnie szyc,dziergac na drutach,tkac,prowadzic r-kowosc,kilka jezykow
                        etc.,etc. i TEGO wszystkiego nauczono ja w szkole.
                        Gdy ja chodzilam do "podstawowki" i liceum byly prace reczne,nauczylam sie np.
                        cerowania/w dobie obecnej malo przydatne/ i przyszywania guzikow,nawet do
                        skory..ale nieporownanie miej niz kolezanke.W liceum tego typu zajec nie
                        bylo.Pozostala szkola zycia.Nikt nie uczyl mnie gotowac a JEDNAK umiem
                        gotowac,wbrew panujacej tu opinii, dosc dobrze i naogol robie to
                        chetnie.Pozdrawiam
                        ml
                        • warum Re: Jak wychowujemy nasze corki - czy dobrze? 05.12.03, 18:39
                          Mnie sie wydaje,ze ja nie wychowuje wcale. "Swiece" swoim przykladem, a
                          nie "cwicze" . Skutek jest rozny - i... tu wychodzi moj brak konsekwencji, w
                          narzucaniu innym swojego zdaniasad Corka jest samodzielna i okropnie niezalezna,
                          choc malolata /i oczywiscie oglupiala od reklam, co slusznie zauwazyl Foxal/.
                          Ale i ugotuje i upiecze i upierze i zrobi zakupy, czyli wszystko co w domu
                          potrzebne / a dla mnie wygodnesmile/. Syn juz niby dorosly... jest odpowiedzialny
                          jako czlowiek / co uwazam za najwazniejsze/, a nie potrafi NIC zrobic w
                          kuchni, praniu czy sprzataniu - jesli nie MUSI /chyba ze juz zmusi go glod, bo
                          jest sam, wtedy potrafi wszystko, co "podpatrzyl",i zrobi, choc efekt bedzie
                          mierny, bo nie ma "praktyki"/.I... tu bym powiedziala,ze " synowie sa jak
                          ojcowie"smile)/czym sie naraze niektorym / bo jest to tylko czesc prawdy.
                          Niestety szkola tez nie uczy zadnych przydatnych w domu i zyciu
                          umiejetnosci / mam wrecz wrazenie,ze to dom nauczy, zeby w szkole zaliczyli -
                          nawet ten komputer, jezyki,proste rachunki itp/. Ale - zeby byc faktycznie "
                          zlota raczka" niezbedny jest "dobry przyklad" czyli ktos, kto cierpliwie bedzie
                          uczyl, pozwalal dziecku metoda prob i bledow - doswiadczac skutkow i...nie
                          ukarze gdy jednak cos zepsuje. Zaluje bardzo,ze... sama nie
                          jestem "uniwersalna" i kola nie zmienie/ choc jak Musze - to zrobie, i zszyje i
                          naprawie / ale .... uwazam,ze...o ile umiejetnosci samodzielnej naprawy
                          samochodu /tak prostego jak mojsmile/ to swietna sprawa, i kolosalne oszczednosci,
                          a gotowanie dla niektorych to nawet przyjemnosc / poki nie musza robic tego
                          codziennie jak ja po godzinach normalnej pracy/ to umiejetnosc drobnych napraw
                          w domowych warunkach / guzik /- jest tylko koniecznoscia w normalnym domu.
                          Reszte powinni robic ci, ktorzy to potrafia i lubia lub za to im placa.
                          Cwiczenie czyni mistrzem, ale nie kazdy ma do wszystkiego predyspozycje. Wydaje
                          mi sie,ze wciaz u nas w domu i w szkole! pokutuje kult... matkiPolki-/gotuje,
                          pierze, sprzata, robi zakupy, wychowuje wzorowo dzieci i.. jeszcze pracuje smile/
                          w oderwaniu od... realu, w ktorym dziewczyny dobrze i coraz wiecej sie ucza,
                          pracuja, chca miec swoje pieniadze i przyjemnosci wiec udzielaja sie
                          rozrywkowo zgodnie z obowiazujaca moda - tylko rodzenie dzieci im zostalo
                          samodzielnesmile.Mimo powszechnie akceptowanego rownouprawnienia... w domowych
                          kapciach to facet oczekuje,ze zona ugotuje i... nastawi pranie. Nie mowiac o
                          liscie zakupowsmile)Ja nie probuje nauczyc siebie i dzieci wszystkiego
                          przydatnego, choc to zycie ulatwia w sytuacjach awaryjnych - bardziej cenie...
                          srodek w czlowieku. I na to zwracam uwage.
    • ada296 Re: Jak wychowujemy nasze corki? 06.12.03, 01:22
      nie czytałam wszystkich postów
      mam dwóch synów
      i pewnie lepiej
      pozdrawiam smile)
Pełna wersja