Dodaj do ulubionych

"Zwierciadło pęka w odłamków stos" 4 lipca

04.07.06, 01:17
:)
Obserwuj wątek
      • tom_beresford Wstyd! 04.07.06, 21:08
        Okropna ekranizacja! Nie zamierzam więcej kupować filmów z Joan Hickson. To
        tylko starta pieniędzy. Wolę Geraldine McEwan. Chociaż filmy z nią często
        posiadają bardzo zmienioną fabułę wobec literackiego pierwowzoru, to jednakże
        mają klimat.
        Poza tym wydaje mi się, że filmy z Hickson zostały storzone (zresztą z miernym
        skutkiem) na wzór filmów amerykańskich. Cała ta fanaberia, obsada, dialogi...
        Natomiast filmy z McEwan są o wiele lepsze, przyjemniejsze w oglądaniu. Panuje
        w nich taka cudowna, sielska atmosfera.
        Zresztą to tylko moje zdanie, możecie się z nim nie zgadzać.
            • kindov Re: To ja korzystam! 05.07.06, 13:48
              Juz tyle razy na temat różnych ekranizacji książek z Panną Marple tu pisałem,
              że aż pomyślałem, że mnie w końcu uciszycie okrzykami "tak, wiemy, wiemy" :)
              A tu proszę.

              W zasadzie najistotniejsze powody dla których wolę serię BBC od ITV i Hickson
              od McEwan znaleźć można tu: Co sobie myślę...

              Dodam jeszcze tylko, że w poście Toma zaskoczyła mnie opinia, że wersja BBC
              jest nakręcona na modłę amerykańską, bo zupełnie tego w tej serii nie widzę.
              Przeciwnie, trudno znaleźć bardziej brytyjską wersję z niespieszną narracją,
              długimi ujęciami (ale o tym juz pisałem), doborem aktorów (tu raczej
              powiedziałbym, że Brytyjczycy, w przeciwieństwie do Amerykanów lubowali się w
              obsadzaniu niezbyt urodziwych aktorów - zresztą często słusznie, bo w wielu
              przypadkach Christie opisywała swych bohaterów po prostu jako brzydkich.
              Wyjątkiem często bywali... mordercy, choć na szczęście nie tylko ;) )
              Również dialogi są albo miejscami żywcem wzięte z książek, albo bardzo
              zbliżone - w przeciwieństwie do wersji ITV - więc też nie
              bardzo "zamerykanizowane".

              Koniec końców, powiedziałbym raczej, że produkcja ITV jest znacznie bliższa
              kinu amerykańskiemu niż brytyjskiemu (które jednak od czasów produkcji BBC
              poczyniło znaczne postępy, zachowując przy tym swoją odrębność, w
              przeciwieństwie do kina polskiego, które ma tendencje do "amerykanizowania
              się", często z miernym skutkiem. Ale to tak na marginesie.)

              Obsada w produkcji ITV bardzo mi odpowiada w wielu przypadkach (idealna jest
              np. Bunny w Morderstwo odbędzie się..., bardzo ucieszyła mnie też Greta Scacci
              jako Tuppence, choć, niestety, zrobili z niej niezbyt mądrą alkoholiczkę)

              Ujęcia są znacznie krótsze i przez to dynamiczniejsza staje się narracja.
              Podobny wpływ wywiera muzyka, której w tej wersji bardzo dużo.
              Plenery, dekoracje, kostiumy (choć nie wszystkie, a najgorsze, jak dla mnie, to
              te, w które ubrali McEwan - podobnie jak jej frywolna fryzurka, kompletnie nie
              pasująca do opisu charakteru Panny Marple ani do epoki, choć pasująca do tej
              postaci, którą z Marple w tych filmach zrobiono)

              Jak widać, te filmy mają równiez dla mnie wiele plusów, nie mogę się jednak
              zgodzić, ze sa OGÓLNIE lepsze od produkcji BBC (wyjątki za to jak najbardziej
              są równie dobre - Zatrute pióro - lub lepsze - Morderstwo na plebanii)
              Za to Geraldine, choć bardzo sympatyczna, z Panną Marple ma niewiele wspólnego.

              No i znowu się rozpisałem, ale w razie czego pretensje proszę kierować do
              Ladyhawke ;)
              • tom_beresford Re: To ja korzystam! 05.07.06, 20:07
                Szanuję zdanie Kindova, ale i tak wolę Geraldine McEwan. Na pewno ma więcej
                wspólnego ze wsią i owymi ploteczkami często wspominanymi przez Agathę Christie
                niż Joan Hickson. Ta z kolei jest bardzo wyniosła, egzaltowana do nudy, mało
                miła. Osobiście wolę osoby pokroju pani McEwan w roli Miss Marple niż pani
                Hickson. Poza tym charakterystyka panny Marple zawarta w książce "Miss Jane
                Marple - życie i czasy. Biografia według Agathy Christie" myślę, że bardziej
                pasuje do Geraldine.
                Wracając do wersji BBC, to według mnie jest okropna. Występują strasznie
                brzydcy aktorzy. Owszem, wielu z nich zna się na swoim fachu, ale to nie
                wystaczy.
                • tgosia44 Re: To ja korzystam! 05.07.06, 20:58
                  > Wracając do wersji BBC, to według mnie jest okropna. Występują strasznie
                  > brzydcy aktorzy. Owszem, wielu z nich zna się na swoim fachu, ale to nie
                  > wystaczy.

                  może mało merytorycznie, ale muszę sie wypowiedzieć ;-)
                  przecież Anglicy są przysłowiowo brzydcy, a to, ze film to oddaje- to poprostu
                  realia :-D Co prawda, dwaj najprzystojniejsi aktorzy jakich znam (C.Firth,
                  S.Bean) to akurat Anglicy, ale to zupełnie inna historia...

        • ancza7 Re: Wstyd! 05.07.06, 23:10
          A ja się nie zgadzam! W kwestii filmu - całkiem dobry, bez udziwnień, dość
          wierny oryginałowi. Tylko szkoda, że tam nie ma panny Marple, a jest jakaś stara
          i nieciekawa pani. Zresztą Geraldine Evans też mi się w roli panny Marple nie
          podoba.
          I jak to było - czy Dolly Burton była znacznie młodsza od Jane?
          • ancza7 Re: Wstyd! 05.07.06, 23:57
            Wstyd, ale mnie! Chodziło mi o Dolly Bantry oczywiście. No i Geraldine McEwan.
            Chyba już śpiąca jestem. Dobranoc!
            Ancza
            • ladyhawke12 Kindov 06.07.06, 09:13
              Jakie pretensje, i to do mnie, po pierwsze nie wszyscy czytaja twoje
              wypowiedzi, wiec dobrze jest uzasadnicz dlaczego z czyms sie zgadzasz lub nie,
              poza tym ja tez wole filmy BBC sa wierniejsze, ale nie do konca mi sie podoba
              panna Marple, fakt jest za wyniosla, z opisow w ksiazce wylania sie ciepla
              starsza pani ktora lubi ploteczki i przyciaga do siebie ludzi, niestety tu tego
              nie ma, przydala by sie ciutek wziasc z McEwan, fakt poza fryzura i ubranie koszmar.
              • kindov Ladyhawke12 06.07.06, 10:45
                Żeby się dowiedzieć, o jakie pretensje chodzi musiałem zajrzeć do swojego
                posta, bo nie bardzo wiedziałem, o co chodzi :) Ale już wiem - ostatnie zdanie.
                To był żart, nic więcej. Mam nadzieję, że nikt więcej nie potraktował tego
                poważnie. Na wszelki wypadek może jednak powiem, co autor miał na myśli:
                Nie oczekuję, że wszyscy czytają moje posty i zwykle uzasadniam swoje opinie,
                ale akurat w tym przypadku odpisywałem Tomowi, z którym wcześniej już
                rozmawiałem na forum o porównaniu tych dwóch produkcji i tym razem tylko
                zaznaczyłem swoje zdanie. Miałem wrażenie, że Tom będzie o tym wiedział. Ale
                skoro pojawiła się Twoja prośba, żeby uzasadnić, zrobiłem to dla Ciebie.

                Chyba pójdę do kąta i tam sobie posiedzę za karę, mimo wszystko...
                Żeby niepotrzebnych uwag nie wstawiać w posty :)
                  • kindov Murzyniątka, Indianie i Żołnierzyki 06.07.06, 11:06
                    Racja, dzięki za ostrzeżenie :)
                    A stojąc w kątku i czytając Twojego posta, przyszło mi do głowy pytanie. Na
                    początku były Murzyniątka w tytule i w treści książki, potem w USA zamieniono
                    je na małych Indian, potem na Żołnierzyków, a wreszcie oficjalnie zmieniono raz
                    na zawsze tytuł na I nie było juz nikogo. Tytuł juz jest politically correct, a
                    co z treścią? O kim teraz jest oficjalnie ten wierszyk? Mam w domu tylko
                    polskie wydania z Murzynkami i jedno amerykańskie i tam tytuł brzmi And Then
                    There Were None, a w wierszyku są "Little Indian boys", a jak jest w polskiej
                    wersji? Zdaje się, że Pruszyński i Gazeta Wyborcza wydawali tę książkę wg
                    nowych zasad ustalonych przez Agatha Christie Ltd.

                    Czy ktoś ma takie polskie wydanie i może sprawdzić?
                    • pink75 Żołnierzyki, buu :( 06.07.06, 11:43
                      Zostały żołnierzyki, a wierszyk jest bylejaki (z żołnierzykami traci rytm i
                      dynamikę i nie ma już charakteru wyliczanki).
                      Swoją drogą denerwują mnie takie politycznie poprawne przeróbki starych
                      utworów - jakby nie było słowo pisane (nawet jeśli to kryminał) jest
                      świadectwem swoich czasów.
                      Chociaż, nie powiem, "W pustyni i w puszczy" i "Lalkę" w wersji "politically
                      correct" - to by było zabawne i z chęcią bym poczytała :).
        • pink75 Re: Wstyd! 06.07.06, 11:58
          tom_beresford napisał:
          > Zresztą to tylko moje zdanie, możecie się z nim nie zgadzać.

          Ja się też nie zgadzam, za to zgadzam się z Kindovem.
          Jeszcze dodam, że owszem, filmy z G.McE. mają klimat, ale to nie jest klimat
          utworów Agatki - tam nie było "cudownej, sielskiej atmosfery" - wręcz
          przeciwnie, było to kotłowisko silnych emocji i sprzecznych interesów.
          A panna Marple wcale nie była przyjemną, frywolną cieszącą się z morderstw
          staruszką - wręcz przeciwnie - najczesciej pojawiająca się opinia o niej
          to "niebezpieczna jędza", a morderstwa przyjmowała jako nieunikniony "dopust
          boży" (bo "natura ludzka jest ułomna") - i z tym opisem kreacja J.H. jest jak
          najbardziej zgodna.
          Żadnej "amerykańskości" w filmach z Hickson nie widzę - dla mnie są
          bardzo "brytyjskie".
          Filmy z Geraldine podobały mi się, ale po obejrzeniu ekranizacji z Hickson już
          mi się tak nie podobają (jak wiadomo, "lepsze jest wrogiem dobrego").
          • tom_beresford Filmy z Waszej młodości 06.07.06, 14:34
            > Jeszcze dodam, że owszem, filmy z G.McE. mają klimat, ale to nie jest klimat
            > utworów Agatki - tam nie było "cudownej, sielskiej atmosfery" - wręcz
            > przeciwnie, było to kotłowisko silnych emocji i sprzecznych interesów.
            Zgadzam się. Tylko czy widzisz taką sytuację w filmach z Joan Hickson? Bo ja
            bynajmniej nie.
            Rozgryzłem, dlaczego podobają Wam się one. Po prostu są to filmy z Waszej
            młodości, dlatego tak je zawzięcie bronić. Stare, dobre czasy PRL-u...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka