Dodaj do ulubionych

Staromodne zwyczaje w książkach Agatki

10.06.07, 17:35
Ach, te cudowne popołudniowe herbatki! I te dyskusje, czy wypić herbatkę, czy
nie, bo już nie jest ta pora. Nie to, co dzisiaj, kiedy wstaje się o północy z
łóżka i robi herbatkę albo cokolwiek innego.

Albo ta moda na pisanie listów... każdy obowiązkowo pisał listy. Na wycieczce
statkiem, wieczorem w swoim domu albo w hotelu.

Jednym z powodów, dla których namiętnie czytam twórczość pani Christie jest
właśnie ta atmosfera dawnych czasów, dawne obyczaje i tradycje warstwy
arystokratycznej i ziemiańskiej, ten snobizm, dzięki któremu lokaj George był
w stanie powiedzieć Poirotowi, czy oczekujący gość jest "comme il faut", czy
to jest dama, czy tylko "pani".

Czasem żałuję, że te zwyczaje odeszły w zapomnienie - mówię oczywiście o
tradycji pisania listów i popołudniowych herbatek.
Obserwuj wątek
    • brunosch Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 10.06.07, 19:24
      Dodajmy do tego obowiązek przebrania się do kolacji i nie do wystawnych
      kolacji, rautów, czy bankietów, ale do codziennego, wieczornego posiłku.
      Zresztą w którejś powieści (nie pamiętam w której) zgromadzone towarzystwo było
      tak poruszone morderstwem, że nie przebrano się do kolacji.
      A co do pisania listów - listonosz roznosił pocztę dwa, albo nawet trzy razy
      dziennie - w każdym razie często pada zdanie, że list przyszedł "poranną
      pocztą" albo "wieczorną".
      Podobnie jak dla Ciebie - dla mnie też powieści Christie to nie tylko wątek
      kryminalny (choć oczywiście jest istotny ;)) ale właśnie opisy obyczajów,
      kultury, form towarzyskich.
      • sowca Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 10.06.07, 19:51
        W Waszych postach brzmi nutka nostalgii... Przyznaję, że ja też z przyjemnością
        czytam o staroświeckich obyczajach w kryminałach Agatki. Wystarczy sobie
        przypomniec wieczorowe suknie, w ktorych pasażerowie "Karnaku" pojawiali się na
        kolacji na statku... ech... teraz pojawiliby się w dżinsach... no i oczywiscie
        popołudniowe herbatki, słynne angielski five o'clock. Co ciekawe, przecież te
        ksiązki nie opisują jakiś strasznie zamierzchłych czasów, niektore dzieją się w
        latach 30, 40 i 50. Jednak już sama autorka widziała zmierzch dawnych
        zwyczajów - znakomicie opisuje to w "Hotelu Bertram", który przypomina własnie
        staromodne angielskie zwyczaje.
        • zoe125 Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 11.06.07, 11:36
          W "Trzeciej lokatorce" widać już pewną zmianę obyczajów - Poirot na widok Normy
          Restarick odnosi wrażenie, że jest brudna i niedomyta. Zresztą określenie
          młodzieży jako niedomytej pojawia się parę razy u Agatki. Nawet panna Maple,
          chyba w "Karaibskiej Tajemnicy" czyta książkę, w której bohaterka ma brudne
          stopy i pachnie potem. Odbiega to od eleganckich wieczorków, kiedy ludzie
          przebierali się do kolacji.
    • zoe125 Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 03.08.07, 12:28
      A widziałyście w ekranizacjach książek Agatki (Amercom), jak oni dziwnie robią
      herbatę? Np. w "Zerwanych zaręczynach", jak pielęgniarka Hopkins nalewała Mary
      herbatę? Nalała gorącej wody przez sitko i od razu je wyjęła. Czyżby oni
      zaparzali tak słabą herbatę? No i nalała jej nie więcej niż pół lub 1/3 filiżanki.
    • judyta8 Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 08.08.07, 18:26
      Hi, hi, ja sie tez przylaczam do postulatu o przywrocenie
      staromodnych obyczajow.

      Nota bene, Bertrams Hotel byl oparty na autentycznym hotelu w
      Mayfair, Browns Hotel, ktory istnieje do dzisiaj, doskonale
      prosperuje i..... serwuje popoludniowe herbatki ponoc najlepsze w
      Londku. Kanapki sa zawsze trojkoatne lub kwadratowe, ale z odcieta
      skorka, z ogorkiem, lososiem lub pasta rybna ( ta, ktora sie miala
      zatruc ktoras bohaterka, nie pamietam ktora), buleczki sa cieple a
      herbatka parzona w dzbanku do herbaty i lana przez metalowe sitko
      usadzone na filizance.

      Az mi sie zachcialo cos przkasic. :)
      • morgen_stern Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 23.07.08, 13:06
        > Nota bene, Bertrams Hotel byl oparty na autentycznym hotelu w
        > Mayfair, Browns Hotel, ktory istnieje do dzisiaj, doskonale
        > prosperuje i..... serwuje popoludniowe herbatki ponoc najlepsze w
        > Londku.

        Na jesieni wybieram się do Londynu i zainteresowały mnie te herbatki
        w Browns Hotel ;-) więc weszłam na ich stronę i trochę mi mina
        zrzedła - taka przyjemność kosztuje 35 funtów od osoby :( Chyba nie
        wypiję tej herbatki :( szkoda.
    • 4tore Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 12.02.08, 19:39
      Moge sie dolaczyc do grona staromodnych szalencow? Czy to bedzie
      comme il faut?
      jesli akurat nie pracuje do pozna, jestem w domu przed piata i b.
      lubie fajfy. W Newsweek International na ostatnich stronach (czyt.
      gdzie warto bywac) podawano adresy najelegantszych hoteli na Waspach
      i na kontynencie, gdzie wartoy sie na fajfach pokazywac ( do tego
      oczywiscie prywatne pokazy mody, etc.) To takie niedostepne dla nas
      high society, ale co nam szkodzi wypic sobie herbate czy kawe z
      eleganckich filizanek i zastanowic sie nad minionym dniem czy tez
      przeczytac w spokoju korespondencje. Zreszta nie trzeba sie sadzic
      na high life, w Polsce byl zawsze zwyczaj jadania podwieczorkow i to
      b. niewystawnych. A co do przebierania sie na kolacje - w ub. roku
      na wycieczce objazdowej wiele osob faktycznie przebieralo sie na
      kolacje - byly to dobre hotele, towarzystwo tez dobrane, moze nie
      bylo toalet, ale odprasowane sukienki czy spodnice i dlugie!!!
      spodnie i koszule, nie zadne tam niechlujne badejki.
      Jestem calym sercem za idea fajfowa....
      Chociaz czasami tylko kawa moze zmusic moje szare komorki do
      dalszego wysilku.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • harleyquin Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 17.05.08, 10:47
        no to i ja dołączę do grona fanów staromodności:) zawsze szukam takich
        klimatycznych miejsc w starym stylu i dobrze się w nich czuję (jak choćby
        herbaciarnia u dziwisza w kazimierzu).

        te staromodne zwyczaje, jak choćby five o'clock odchodziły w niebyt już w
        czasach agathy, wielokrotnie o tym pisałą i przeciwstawiała sobie nowoczesną
        młodzież i sentymentalne "stare pierniki". widać to bardzo jasnkrawo choćby w
        "trzeciej lokatorce", jak ktos słusznie zauważył.
    • the_dzidka Re: Staromodne zwyczaje w książkach Agatki 17.09.08, 12:13
      Wczoraj, zasugerowana wymianą zdań na tym forum, odświeżałam
      sobie "10 murzynków". Rzecywiście atmosfera pełna grozy i napięcia -
      zwłaszcza że kompletnie nie pamiętałam, o co tam chodziło - ludzi
      ubywa, trupów przybywa, gęsia skórka... az tu nagle wybuchnęłam
      śmiechem, bo tu pięć osób siedzi, krew im w żyłach stygnie ze
      strachu, czujnie sie rozglądają, oddech wstrzymują... zegar bije
      piata, i Vera nagle pyta: "Czy ktoś z państwa chce się napić
      herbaty?"
      :))))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka