POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY"

30.05.04, 08:08
29.05.04 Nr 22

POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY"


Nauczyć się żyć z przesądami

"Bliscy - Dalecy", pod takim hasłem, przy okazji 49. Międzynarodowych Targów
Książki w Warszawie, w redakcji "Rzeczpospolitej" odbyła się
dyskusja "okrągłego stołu" z udziałem rosyjskich i polskich pisarzy, tłumaczy
oraz publicystów. Pytaliśmy, co się stało z polsko-rosyjskimi kontaktami i
dialogiem intelektualnym, którego symbolami w przeszłości byli Bułat Okudżawa
i Andrzej Drawicz? Czy po upadku komunizmu dialog taki jest możliwy i
potrzebny? Wreszcie, na ile obciążają nas stereotypy i czy możliwe jest
historyczne pojednanie Polaków i Rosjan? Publikujemy obszerne fragmenty
dyskusji.

Wiktor Jerofiejew, pisarz

Jestem człowiekiem, który do Polski odnosi się bardzo poważnie i w sposób
bardzo wymagający. Kocham wasz kraj i mam do tego podstawy. W końcu mój syn -
jedyny syn - ma polski paszport. Dla mnie obraz Polski zawsze będzie się
kojarzył z jednym wydarzeniem. Jeszcze w czasach przedsolidarnościowych
spotkałem się z Andrzejem Drawiczem w jego maleńkim mieszkanku. Był tam Adam
Michnik, który tylko co wyszedł z więzienia. Całą noc dyskutowaliśmy o
możliwości współistnienia, a następnego dnia rano, tam gdzie mieszkałem, na
Dynasach, podchodzi do mnie 14-letni chłopiec i pyta, czy mam papierosy. Więc
mu mówię, że jest jeszcze za młody, żeby palić. A on na to: nie chcę
papierosów, chcę tylko ostrzec, że śledzi pana milicja... Polska zawsze
będzie mi się kojarzyła z tym wydarzeniem i jest to mój ulubiony jej
wizerunek.

Czy jesteśmy sobie bliscy, czy dalecy? Myślę, że w jakimś stopniu tracimy
zainteresowanie sobą. Poza tym wielu Polaków jest przekonanych, że Rosjanie
są winni wobec Polski, wobec Europy, a nawet wobec siebie samych. Rosyjska
świadomość historyczna jest jednak zupełnie inna, a właściwie jej nie ma.
Jeśli Polacy myślą, że kwestia Katynia jest w Rosji jakimś problemem, to są w
błędzie. Najwyżej 3 proc. społeczeństwa w ogóle wie, co to jest Katyń, a
połowa z nich myli go z Chatyniem. W tym sensie jesteśmy istotami
pozbawionymi pamięci. Nasz dialog jest dialogiem dusz bardzo różnych.

Myślę, że przełamać coś takiego można tylko za pomocą bardzo bolesnej
operacji chirurgicznej. Trzeba stawiać kwestie, czym jest rosyjska dusza i
jaka jest mentalność narodu, który żyje obok was. Podejrzliwość Zachodu - a
Polski w szczególności - jest całkowicie uzasadniona. Rosja absolutnie
niesłusznie została nazwana państwem europejskim. Rosja nim nie jest. Tylko o
niewielkim procencie Rosjan - właśnie tych, którzy wiedzą o Katyniu - można
powiedzieć, że są Europejczykami. Tymczasem Europa zawsze nas odbierała jako
złych Europejczyków, niedouczonych, niewychowanych. I jeżeli nadal będziemy
nadeptywać na ten odcisk, to nigdy nie dojdziemy do realnego dialogu.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną charakterystyczną różnicę. Weźmy
moją nową książkę "Dobry Stalin". W Niemczech, gdzie ją wydano,
zakwestionowano sam tytuł i uznano go za prowokacyjny. Tymczasem w Rosji 65
procent ludności - jeśli nie więcej - rzeczywiście uważa, że Stalin był
dobry, że jest naszym bohaterem historycznym, tak jak Ilja Muromiec.
Chciałbym doczekać chwili, kiedy i w Rosji tytuł "Dobry Stalin" zabrzmi
prowokacyjnie. Niestety, jeszcze długo tak nie będzie.

Dmitrij Bykow, pisarz

Walka z przesądami i stereotypami to taki rodzaj intelektualnej spekulacji -
zajęcie ulubione i w Polsce, i w Rosji. Chciałbym jednak zapytać: po co mamy
walczyć ze stereotypami kulturalnymi? Po to one istnieją, aby być przed
sprawiedliwością, przed rozsądkiem. Mogę dwadzieścia razy powiedzieć, że moje
pokolenie jest wolne, że lubi Polskę, że lubi polskie dziewczęta, ale wątpię,
aby udało mi się w ten sposób przekonać Polaków, obalić choć jeden przesąd w
polskiej świadomości. Problem nie polega na tym, aby walczyć z przesądami,
ale na tym, aby nauczyć się z nimi żyć i wyciągać z nich pozytywne wnioski.

Trzeba pamiętać, że dialog jest możliwy wtedy, gdy istnieje różnica
potencjałów. Przykład - liryka miłosna wszystkich narodów świata wyrosła z
różnicy przesądów kobiet i mężczyzn. Nigdy żadnemu mężczyźnie nie uda się
przekonać kobiety, że on jej nie chce, tak jak żadna kobieta nie udowodni
mężczyźnie, że ma prawo prowadzić samochód.

Myślę też, że wzajemne przesądy Ruskich i Żydów są znacznie poważniejsze niż
w przypadku Rosjan i Polaków. Ale właśnie z jedności tych przeciwieństw rodzą
się ludzie tacy jak ja. Urodziłem się na skutek długich, ideowych sporów
między rodzicami, którzy w końcu po prostu musieli się pobrać, żeby prowadzić
dalszy dialog w bardziej komfortowych warunkach.

Wspominam teraz swój jedyny romans z Polką, który kosztował mnie wiele
zdrowia. Ona kochała mnie bardzo, ale miała narzeczonego, gdzieś w Niemczech.
Z Polską jest podobnie: narzeczonego ma gdzieś na Zachodzie, a Rosję jednak
lubi. Myślę, że należy polubić przesądy. Więcej - trzeba je hołubić,
potwierdzać, a w prywatnych kontaktach starać się uczynić z nich symfonię
emocji i pożądania.

prof. Andrzej de Lazari, rusycysta

Przepowiednia Jerofiejewa, którą zawarł w opublikowanym w Polsce w 1995 r.
tekście "Gdybym był Polakiem..." sprawdziła się w 100 procentach. Dawniej
imponowaliśmy rosyjskim kolegom swoim indywidualizmem i solidarnością,
honorem i buntem przeciwko rzeczywistości - wolnością, którą odnajdywali w
nas i w naszych domach nawet w czasach komunizmu. A czym możemy im
zaimponować teraz? Skłóconymi, pełnymi pychy ludźmi? Każdemu wydaje się, że
zjadł wszystkie rozumy i jest nosicielem prawdy. Więc o jakim dialogu może
być tu mowa? Idee przecież diabli wzięli. Liczy się pieniądz. Wydanie książki
w Niemczech, we Francji opłaca się. Tam zainteresowanie Rosją jest duże. A w
Polsce? Z pozoru również, ale ukierunkowane: czym gorzej w Rosji, tym lepiej
dla Polski.

Znów dochodzą do głosu utopijne mrzonki o Polsce jako pomoście między
Wschodem i Zachodem. Jak gdyby w globalizującym się świecie ktoś jeszcze
potrzebował tego dziurawego mostu. W Polsce bez strat można więc wydać
jedynie książkę o tym, jaka Rosja jest zła. Taką media na pewno dostrzegą i
wypromują. Najlepszy przykład to prowokacyjna "Encyklopedia duszy
rosyjskiej". Wydawnictwo Czytelnik szykuje teraz jej drugie wydanie.
Dlaczego? Dlatego, że Polacy w swojej masie odbierają "Encyklopedię" jako
książkę antyrosyjską.

Nie zgadzam się ze Sławkiem Popowskim, który bardzo ostro zareagował na tekst
mojego nauczyciela Andrzeja Walickiego, w którym oskarżał polskie media o
rusofobię. Walicki pisał w "Przeglądzie" o Putinie i polskich mediach, które
się cieszą, kiedy w Rosji stanie się coś złego.

Badam wzajemne uprzedzenia. Byliśmy w Moskwie, Petersburgu, Kaliningradzie.
Sprawdzaliśmy, co młodzież rosyjska wie o Polsce. Nic nie wie. W ogóle ją
Polska nie obchodzi. Natomiast niewątpliwie naszą polską młodzież Rosja
obchodzi. Dlaczego? Dlatego, że we wszystkich mediach jest ona przedstawiana
przede wszystkim jako zagrożenie. My się jej boimy. A czy Rosja boi się
Polski? Nie boi się. Stąd obojętność. Składam teraz album "Polak i Rosjanin
we wzajemnej karykaturze". I mam problem. Nie mogę znaleźć współczesnych
rosyjskich karykatur Polaków. Nie ma ich. Rosjanie już Polaków nie
karykaturują. Ich to nie interesuje.

Tomasz Łubieński, red. nacz. "Nowych Książek"

Co się stało z pokoleniem Bułata Okudżawy i Andrzeja Drawicza? Nic się nie
stało. Po prostu ci ludzie nie żyją. Taka jest kolej rzeczy. Odeszli razem z
epoką, którą reprezentowali. Polacy i Rosjanie na własną rękę starają się
poszerzyć dostępny im margines wolności u siebie i nie są sobie w tej walce
potrzebni. Zniknęło również podobieństwo ustrojów. Zachód był pociągający,
ale bardziej obcy, podczas gdy Wschód wydawał się bardziej podobny, znajomy,
a przez to i bardziej zrozumiały.

Polacy zawsze byli za
    • michamina Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 10:41
      O, całe się nie wkleiło, a koniec był moim zdaniem najciekawszy. To może
      dokleję:

      Tomasz Łubieński, red. nacz. "Nowych Książek"

      Co się stało z pokoleniem Bułata Okudżawy i Andrzeja Drawicza? Nic się nie
      stało. Po prostu ci ludzie nie żyją. Taka jest kolej rzeczy. Odeszli razem z
      epoką, którą reprezentowali. Polacy i Rosjanie na własną rękę starają się
      poszerzyć dostępny im margines wolności u siebie i nie są sobie w tej walce
      potrzebni. Zniknęło również podobieństwo ustrojów. Zachód był pociągający, ale
      bardziej obcy, podczas gdy Wschód wydawał się bardziej podobny, znajomy, a
      przez to i bardziej zrozumiały.

      Polacy zawsze byli zazdrośni o swoją miłość do Francji - mocniejszą niż miłość
      polsko-rosyjska. Polscy emigranci jeszcze w XIX w. bardzo się denerwowali, że
      Rosjanie mówią lepiej po francusku niż oni. Byli też bardziej francuscy niż
      Polacy. Lepiej się tam komponowali. Na to nie ma rady. Polska kultura jest dość
      prowincjonalna. Polska powinna jednak udowodnić, że coś znaczy. To wcale nie
      jest takie oczywiste. Bo jak wiadomo, Europa i świat doskonale się bez Polski
      obywały. Trudno natomiast sobie wyobrazić, żeby świat istniał bez Francji czy
      bez Rosji. Rola pośrednika, do której Polacy tak się przyzwyczaili - trochę na
      własną odpowiedzialność i na własne życzenie - jest kompletnym
      nieporozumieniem. Więcej - jest nawet niebezpieczna. Na pomoście nic nie rośnie.

      Natomiast co do stereotypów - zawsze są na czymś oparte. Ale są też polem do
      dyskusji. Punktem zaczepienia. Minusem większości spotkań jest to, że wszyscy
      się wzajemnie utwierdzają we wzajemnej słuszności, szlachetności. A tymczasem
      żeby była rozmowa, musi być różnica zdań. Więcej: należałoby te różnice
      wyjaskrawiać. I po prostu przyzwyczaić się do tego, zaakceptować, że ludzie są
      różni. Szukanie zaś bliskości za wszelką cenę jest co najmniej ryzykowne.

      Obraz Rosji upowszechniany w Polsce jest dla mnie bardzo przykry. Bez przerwy
      słyszymy o gangsterach, seryjnych mordercach itd. Nie wiem, czy to Polacy chcą
      tak Rosję postrzegać, czy też ona sama tak się sprzedaje. Niestety, Rosja
      bardziej wymagająca intelektualnie, ciekawsza, jest w Polsce nieobecna. I za to
      w jakimś stopniu odpowiadają również Polacy. Jest to duży błąd i my też na tym
      tracimy.

      Asar Eppel, tłumacz

      Nie rozumiem, co to jest dialog i do czego miałby on służyć. To jakaś wirtualna
      kategoria. Co miałoby być przedmiotem takiego dialogu? Jeżeli Bruno Schulz był
      wspaniały, to znaczy, że jest wspaniały także dla Rosjan. Tak samo jak Okudżawa
      dla Polaków.

      Opowiem pewną historię. Byłem na jakimś zjeździe. Na bankiecie dwie podstarzałe
      panie zwróciły się do mnie: pan tak wspaniale mówił, proszę przysiąść się do
      nas. Usiadłem. Pierwsze pytanie było: co myślą w Rosji o polskim papieżu?
      Zapytałem: kto myśli? Muzułmanie, buddyści, żydzi? - Nie o to pytamy -
      odrzekły. - Co w ogóle myślą w Rosji o polskim papieżu? - Nic nie myślą -
      wyjaśniłem - bo dla Rosji nie ma to żadnego znaczenia.

      Wracając do dialogu. Chciałbym, żeby w ogóle go nie było, a był Schulz,
      Mickiewicz, Szymborska itd. I to samo z naszej strony. Co na przykład myślą
      Rosjanie o Francuzach? Nic nie myślą. Wiedzą, że we Francji są piękne, dość
      lekkomyślne kobiety, że był Balzac, a teraz są dobrzy tancerze. A co myślą o
      Wenezueli? Też nic. Niektórzy nawet nie wiedzą, gdzie Wenezuela leży. To
      normalne. W Polsce też mało kto wie na przykład, że w Rosji odkryto genialnego
      pisarza pochodzenia polskiego Zygmunta Krzyżanowskiego. Zmarł w 1950 roku i
      teraz wydawana jest jego trylogia. I to jest właśnie to prawdziwe, co może
      zastąpić dialog.

      Irina Barmietowa, red. nacz. miesięcznika "Oktiabr"

      W Polsce jestem właściwie po raz pierwszy. Przygotowywałam program literacki
      dla Targów Książki i zastanawiałam się, co zaproponować. Mogłam oczywiście
      zaprosić specjalistów i zasugerować różne interesujące tematy. Poszłam jednak
      inną drogą. Wolałam przedstawić Polakom nową rosyjską literaturę, której nie
      znają, tak jak i - poza nielicznymi nazwiskami - nie znają jej twórców.
      Przyjechało ze mną 30 pisarzy. W Rosji każdy z nich jest kimś wybitnym. A w
      Polsce ich nazwiska to tylko pusty dźwięk, zestaw liter. I żadnej obrazy w tym
      nie ma. W pełni zgadzam się moimi polskimi przedmówcami i z Asarem Eppelem, że
      w Rosji rzeczywiście nie ma żadnego stosunku do Polski. Jest ona dla nas
      spokojnie obojętna. I nie dlatego, że was nie lubimy albo - jak mówiono - że
      się was nie boimy. Po prostu tak jak wy - żyjemy swoim życiem.

      Adam Pomorski, wiceszef polskiego Pen-Clubu

      Jeżeli chodzi o polsko-rosyjskie i rosyjsko-polskie uprzedzenia etniczne, to
      wszyscy, którzy badali ten temat, zawsze podkreślali asymetrię: że więcej jest
      tych uprzedzeń po stronie polskiej w stosunku do Rosjan niż po stronie
      rosyjskiej w stosunku do Polaków. Panicznie boję się sytuacji odwrotnej -
      antypolskich stereotypów rosyjskich, bo one w każdej chwili mogą się ocknąć i
      rozwinąć. Sami je zresztą w jakiejś części prowokujemy. Panicznie boję się
      również tej wspaniałej unii i wspaniałego poczucia jedności rosyjskich
      stereotypów antypolskich i polskich stereotypów rusofilskich. Jeżeli
      oglądaliście państwo w telewizji te pocałunki na niedźwiedzia (relacja z wizyty
      Andrzeja Leppera w Moskwie - przyp. red.), to rozumiecie, o czym mówię.

      Bardzo szanuję pamięć Bułata Okudżawy i Andrzeja Drawicza, ale jest dość prosta
      odpowiedź na to, co się stało z dorobkiem tych ludzi i wszystkich innych,
      którzy przez dziesięciolecia pracowali nad zbliżeniem kultury rosyjskiej i
      polskiej. Skończyła się kultura inteligencka. Okudżawa i Drawicz to byli dwaj
      jej przedstawiciele. I nie będzie więcej wymiany kulturalnej na tym poziomie,
      bo nie ma już kultury inteligenckiej.

      Jesteśmy świadkami bardzo głębokich przemian kulturowych. To nie jest model
      kultury hierarchicznej, opartej na myśleniu historycznym. Wobec tego
      opowiadanie o stereotypach historycznych, które się nawarstwiają, też jest
      nieprawdą. To są stereotypy, które powstają w tej chwili, a model kultury,
      spojrzenie na świat, zaczyna przypominać nie hierarchię, nie wnioskowania
      historyczne, lecz kalejdoskop.

      Na podstawie badań socjologicznych mogę powiedzieć, że nie wierzę w naturalny
      stereotyp i naturalne uprzedzenia - na przykład w Polsce uprzedzenia
      antyrosyjskie. Na poziomie społecznym tego nie ma. Rodzi się natomiast inny
      mit, który bohater tych moskiewskich pocałunków personifikuje. Mit pewnej
      części dołów społecznych, że wystarczy zamiana zachodniej opcji cywilizacyjnej
      na wschodnią, a wówczas, jak pan Wokulski, dorobimy się majątku na rynkach
      wschodnich.

      Myślę, że uprzedzenia antyrosyjskie, jeżeli się w Polsce pojawiają, to
      rzeczywiście - i tu bym się zgodził z prof. Walickim - mają źródła medialne.
      Ale - po pierwsze - te źródła medialne nie są powszechne, a po drugie - nie
      wszystkie media przecież to robią. Poza tym nie widzę aż takiego nadmiaru złej
      woli. One są uwarunkowane społecznie - dokładnie tym, od czego zacząłem: to nie
      jest kultura inteligencka, lecz koniec pewnego etapu jej historii.

      Swego czasu mówiłem Wiktorowi Jerofiejewowi, jak wygląda model antyrosyjskiego
      stereotypu w wydaniu polskim. To idzie z Zachodu na Wschód. Na lewo mamy
      cywilizację i Zachód, a na prawo barbarzyńców i Wschód. Podobnie mówią Ukraińcy
      o Rosjanach, a Rosjanie - o Czukczach. Stereotyp jest ten sam i nie jest to
      żadna przypadłość polsko-rosyjska, lecz uniwersalny mechanizm, służący
      budowaniu własnej autodefinicji zbiorowej. Mechanizm społeczny, a nie etniczny.

      Aleksander Archangielski, publicysta, krytyk literacki

      Siergiej Awierincew, nieżyjący już akademik rosyjski, powiedział kiedyś, że
      prawosławnemu łatwiej się porozumieć z kimkolwiek niż z katolikiem, bo z innymi
      nie ma nic do podziału. Z katolikami zaś łączy go jakaś głęboka, historyczna
      przeszłość, która staje się teraźniejszości
      • michamina Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 10:42
        Aleksander Archangielski, publicysta, krytyk literacki

        Siergiej Awierincew, nieżyjący już akademik rosyjski, powiedział kiedyś, że
        prawosławnemu łatwiej się porozumieć z kimkolwiek niż z katolikiem, bo z innymi
        nie ma nic do podziału. Z katolikami zaś łączy go jakaś głęboka, historyczna
        przeszłość, która staje się teraźniejszością. I to jest najważniejsze. Jeżeli
        mamy coś takiego, co nas dzieli, to coś nas także łączy. Dzieli nas może tylko
        historia, dlatego że w naszych dziejach były straszne chwile, gdy Rosja bardzo
        zawiniła wobec Polski. Ale był i taki czas, gdy polscy i rosyjscy
        intelektualiści pomagali sobie wzajemnie. Można tutaj wymieniać nazwiska z XIX
        wieku aż do XX stulecia, do Andrzeja Drawicza włącznie. Niemniej jako człowiek,
        który napisał książkę o Aleksandrze I, carze nie bardzo znanym w Polsce, mogę
        powiedzieć, że w historii tkwi pewne niebezpieczeństwo. Im mniej cywilizowane
        społeczeństwo, tym ostrzej i boleśniej omawia problemy minionych dni. Trudno
        sobie wyobrazić, aby z powodów historycznych na terytorium Europy wybuchła
        teraz wojna. Jeżeli uznamy np. pakt Ribbentrop - Mołotow za czwarty rozbiór
        Polski, to oczywiście ten etap historyczny będziemy już mieć zamknięty i
        znajdziemy się w zupełnie nowym punkcie.

        Najważniejsze, byśmy pozbyli się złych przyzwyczajeń z przeszłości. Polscy
        intelektualiści bardzo często mówiąc o Rosji, popadają w kompleks ofiary, a
        Rosjanie - nie intelektualiści, lecz politycy - często mówią o Polsce,
        popadając w kompleks kata. Mam 42 lata i nic złego Polsce nie zrobiłem; nie
        rozumiem, dlaczego powinienem mieć kompleks kata. Myślę, że podobnie jest z
        drugiej strony - z kompleksem ofiary. Będziemy budować przyszłość, która
        powinna być wolna od zaszłości, którym osobiście nie jesteśmy winni.

        Walerij Mastierow, korespondent "Moskowskich Nowosti"

        Spotkanie zatytułowane jest "Bliscy - Dalecy", a jego celem jest obustronne
        zbliżenie. Ale czy trzeba, aby zbliżali się do siebie obecni tu, na tej sali,
        ludzie, z których wielu bardzo dobrze znam i szanuję? Jednak kiedy wrócimy do
        domu, włączymy radio czy telewizor, pytania powrócą. Oto na przykład od dwóch
        dni Radio Zet w języku rosyjskim powtarza, że Andrzej Lepper w Moskwie buduje
        nowy Związek Radziecki. To jedyny poruszany temat polsko-rosyjski. Innych nie
        ma.

        Wiktor Jerofiejew mówił, dlaczego 25 lat temu powstał almanach "Metropol".
        Podobno tylko po to, aby pokazać raz ugruntowany obraz Rosji. A ja pytam, czy
        można i czy trzeba taki właśnie obraz Rosji w Polsce tworzyć? Powiedziano
        tutaj, że wśród pisarzy rosyjskich, którzy przyjechali do Warszawy, są wielkie
        nazwiska, tyle że dla Polaków są to puste dźwięki. Oczywiście, Jerofiejew jest
        wydawany, a profesor de Lazari wytłumaczył, dlaczego Czytelnik
        wznawia "Encyklopedię duszy rosyjskiej". Ale szkoda, że o wspaniałym koncercie
        na otwarcie Targów Książki z udziałem największych gwiazd scen rosyjskich nie
        znalazłem żadnej zapowiedzi w polskich gazetach, a następnego dnia nie było
        choćby jednego zdania, że taki koncert się odbył.

        Nie trzeba prowadzić czczych rozmów o wszystkich problemach naraz, lecz
        zwyczajnie zwracać elementarną uwagę na konkrety. Gdy przychodzimy do domu, w
        którym gospodyni proponuje coś dobrego do zjedzenia, to dziękujemy, a później
        chwalimy, że posiłek był smaczny. Podobnie wypadałoby, żeby ktoś
        powiedział: "Dziękuję, Polacy, że wydaliście rosyjską książkę" i "Dziękuję,
        Rosjanie, za edycję polskiego tytułu". To nakazuje grzeczność.

        Krzysztof Masłoń, publicysta "Rzeczpospolitej"

        Nie doceniamy całej roboty podskórnej, takiego stopniowego działania,
        konsekwentnego drążenia skały przez kroplę wody. Ale poza pochwałą pracy
        organicznej chciałem zauważyć, że - być może - nie byłoby tak dużego
        sukcesu "Encyklopedii duszy rosyjskiej", gdyby nie kilka skromnych zdań
        Tadeusza Konwickiego umieszczonych przez wydawcę na tylnej stronie okładki tej
        książki. Taka rekomendacja ludzi w rodzaju Tadeusza Konwickiego czy Krzysztofa
        Zanussiego bywa nieoceniona. Nazwiska wybitnych Rosjan, którzy mogliby odegrać
        taką samą rolę, to już państwo sobie sami podpowiedzą. W tej materii statystyka
        niczego nie mówi, nie chodzi o to, by wydawać w Polsce serie pisarzy
        rosyjskich, a w Rosji serie pisarzy polskich i liczyć kolejne tytuły. Bardzo
        się cieszę, że jakaś książka Andrzeja Stasiuka ukazała się w Rosji. Ale co z
        nią będzie dalej - nie mam pojęcia. Natomiast kiedy się będzie o niej
        dyskutowało, tak jak się mówiło w Polsce o interesującej, chociaż bardzo
        bulwersującej książce Wiktora Jerofiejewa, uznam to za prawdziwy sukces
        literatury polskiej. Na co liczę, jako wierny kibic obu literatur.

        Zbigniew Gluza, szef Ośrodka KARTA

        Mam poczucie, że między Polakami a Rosjanami jest coraz większa obojętność. Na
        to spotkanie przywiodło mnie głównie poczucie wstydu. Ośrodek KARTA ma partnera
        rosyjskiego, z którym od dawna próbowaliśmy wspólnie robić różne rzeczy. Chodzi
        o Stowarzyszenie Memoriał, a konkretnie o jego Ośrodek Nauk Historycznych w
        Moskwie. Z roku na rok robimy jednak coraz mniej; coraz trudniej nawet nawiązać
        jakiś kontakt.

        W 1999 roku, na sześćdziesięciolecie agresji sowieckiej na Polskę, był
        planowany kongres polsko-rosyjski w polskim parlamencie. Była to okazja, żeby
        się zastanowić, co w ogóle jest społeczną materią naszych kontaktów. I wtedy
        się okazało - co stwierdziliśmy z przerażeniem - że działalność, którą
        prowadzimy wspólnie z Memoriałem, jest niemal jedynym przykładem realnej,
        codziennej współpracy Polaków i Rosjan. Do kongresu nie doszło, bo politycy
        uniemożliwili jego przeprowadzenie, choć to Kancelaria Premiera w Polsce była
        jego inicjatorem. Od tamtej pory mam poczucie, że jest coraz gorzej i trudniej.
        To paradoks, że współpraca mogła się odbywać, dopóki w Polsce działały duże
        fundacje amerykańskie, gdyż takie współdziałanie opierało się głównie na
        funduszach amerykańskich. Kiedy te wycofały się z Polski, nie ma za co pojechać
        do Moskwy i odwrotnie - zaprosić kogoś do Warszawy.

        Ludmiła Lwowa, korespondentka rosyjskich mediów

        Ta dyskusja przypomina mi rozmowę głuchego z niemym. Mój kolega przypomniał, że
        to Wałęsa powiedział kiedyś na Litwie, iż musimy żyć przyszłością, a nie
        przeszłością. A jednak w Polsce, gdy zapraszają mnie do jakiejś redakcji, od
        razu zaczynają pytać o Katyń. Odpowiadam, że urodziłam się później, dlaczego
        więc chcecie mnie bić za to cały czas, a bijecie od dawna. Nie chcę ponosić
        odpowiedzialności za wszystko i za wszystkich; chcę odpowiadać za swoje
        pokolenie. My nic złego nie zrobiliśmy, my kochaliśmy Polskę. Kiedy jednak tu
        przyjeżdżamy, ciągle się nas o coś oskarża. Przestańcie nas oskarżać. Jesteśmy
        inną generacją, jesteśmy inną Rosją.

        Wiktor Jerofiejew

        Nie zgodziłbym się z takim stawianiem sprawy. Nie przeszliśmy - jak Niemcy -
        pewnego ważnego etapu. Prosimy, by odczepiono się od nas, bo nie jesteśmy
        niczego winni. A Rosja przecież nie przyznała się do swoich win. Nie przyznała
        się nie tylko wobec Polski, ale i wobec siebie. Jeżeli nie chcemy się pokajać,
        to nie możemy prosić, żeby traktowano nas jak normalnych ludzi. Nas jako kraju,
        a nie poszczególnych obywateli. Kiedy przyjeżdżałem do Polski jako młody,
        wesoły człowiek, to za największy komplement uznawałem, gdy mówiono mi: "Nie
        jesteś podobny do Rosjanina". A w Rosji myśli się odwrotnie: każda piękna
        dziewczyna powie, że jej babcia była Polką. Zastygliśmy w takich pozach i nie
        są to stereotypy, lecz normalny stan dwóch nacji, które funkcjonują w zwykłym
        reżimie czasu historycznego. Albo Rosja przejdzie kiedyś ten punkt przyznania
        się, pokajania, albo się rozpadnie i będziemy mówili o Rosji w czasie przeszłym.

        Krzysztof Zanussi, reżyser

        Bardzo się cieszę, że padło tu słowo o pamięci historycznej i pokajaniu się, bo
        to nas wszystkich jednoczy. Jest to pewien problem rozwiniętego świata, który w
        • michamina Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 10:42
          Krzysztof Zanussi, reżyser

          Bardzo się cieszę, że padło tu słowo o pamięci historycznej i pokajaniu się, bo
          to nas wszystkich jednoczy. Jest to pewien problem rozwiniętego świata, który w
          kilku ostatnich dziesięcioleciach spostrzegł, że przeszłość nie jest tylko
          polem chwały. Z bardzo dalekiego pochodzenia jestem Włochem i kiedyś ktoś w
          Italii wypomniał mi złe uczynki Republiki Weneckiej, z której pochodzę. I choć
          od sześciu pokoleń moja rodzina żyje w Polsce, musiałem się zastanowić, czy
          może to, że żyję, jest efektem tego, żeśmy jakieś draństwa zrobili na
          Lewantach, popełnili jakieś złe uczynki. Kościół katolicki, który ma
          nieomylność wpisaną w siebie, nagle przyznaje się do swoich wielkich zbiorowych
          błędów. Nam, Polakom, z takim strasznym trudem przychodzi przyznać się, że w
          relacji z Żydami nie byliśmy tacy niewinni, jak byśmy chcieli w to wierzyć.
          Podobnie rozpoznajemy, że w naszych relacjach z Ukrainą nie wszystko było takie
          czyste, jak chciał tego Sienkiewicz. Nie dziwcie się zatem, że od was, Rosjan,
          oczekujemy tego, o czym mówił Wiktor. Żadna żywa cywilizacja i kultura bez
          rozpoznania i krytycznego osądu swojej przeszłości nie ma przyszłości. Po
          prostu po to, żeby mieć w sobie wiarę w jutro, trzeba się przyznać do
          wszystkiego złego, co się przynosi w balaście. I dlatego tak się skrzywiłem,
          słysząc słowa wypowiedziane wcześniej. To, co powiedziała pani Lwowa, wydało mi
          się strasznie niewspółczesne, wręcz starożytne. Właśnie dlatego, że nikogo nie
          biłem - przysięgam pani, ani Żyda, ani Ukraińca, ani Rosjanina, ani nikogo w
          Lewancie - to mam ochotę czasami zastanowić się, ile z mojego dobrobytu
          pochodzi ze złych źródeł. I powiedzieć, że jestem w stanie coś odpracować, tak
          jak Niemcy, którzy przyjeżdżali sadzić drzewka w Oświęcimiu. My Polacy, wy
          Rosjanie moglibyście też coś takiego zrobić. Myślę, że bylibyśmy wszyscy trochę
          lepsi, gdybyśmy tak spojrzeli na historię. To, że ktoś kogoś nie bił, nie
          znaczy, że jest niewinny, bo cała nasza kultura judeochrześcijańska wyrasta z
          poczucia winy płynącej z grzechu pierworodnego. Dzięki temu rozpoznajemy, że
          jesteśmy trochę gorsi niż o sobie myślimy.

          Sławomir Popowski, publicysta "Rzeczpospolitej"

          Nie pora na podsumowywanie dyskusji, która - mam nadzieję - dopiero się
          zaczyna. Nie mogę się jednak zgodzić ze stwierdzeniem, które w różnej formie
          przewijało się podczas spotkania. Że wszystkiemu winni są dziennikarze, bo
          jednostronnie przedstawiają to, co się dzieje w Rosji. Nie zgadzam się również
          z tezą, która pojawiła się we wspomnianej publikacji prof. Walickiego, że to
          media odpowiadają za ochłodzenie stosunków między Polską a Rosją, bo
          niesprawiedliwie krytykują Putina. Myślę, że na to, co się w Rosji dzieje,
          trzeba patrzeć tak, jak to naprawdę wygląda. Jednakowo nie toleruję rusofilii i
          rusofobii. Znacznie bardziej odpowiada mi to, co powiedział na samym początku
          Wiktor: "Ponieważ lubię ten kraj, jestem wobec niego bardziej wymagający".

          Pozwolę sobie jeszcze na osobistą refleksję związaną z tematem naszego
          spotkania. W 1990 roku uczestniczyłem w wielkiej demonstracji, która odbywała
          się w Moskwie na Zubowskim Bulwarze. Przyszło blisko pół miliona osób. Na
          koniec manifestacji organizatorzy poprosili z trybuny: "Rozejdźmy się w
          spokoju, nie dajcie się sprowokować". I oto kilkaset tysięcy ludzi, przy wtórze
          ballady Okudżawy: "Wazmiomsja za ruki, druzja, czto'b nie propast po
          odinoczkie..." w ciągu pół godziny rozeszło się, rozpłynęło w milczeniu. Nigdy
          bardziej Rosja nie była mi bliska, jak w tym momencie. I być może, jeśli mówię
          dziś o potrzebie dialogu, o rozmowie z Rosją, to dlatego, że takiej Rosji mi
          brakuje.

          Dyskusję opracowali Krzysztof Masłoń i Sławomir Popowski. Zdjęcia Jakub
          Ostałowski

          www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040529/plus_minus_a_8.html
          • kobieta_snajper Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 15:51
            Stara,daruj sobie te tanie intrygi.Dawno temu forumowicze wyrazili niechęć do
            tego typu dyskusji wprowadzających zamęt.A ty z uporem maniaka dalej
            swoje.Mieszać kijem też trzeba umieć.Bo wynika z tego,że APPIA i MICHAMINA to
            ta sama osoba.
            DOSYĆ TEGO POLITYKOWANIA I PRANIA BRUDÓW POLSKO-ROSYJSKICH TUDZIEŻ
            RADZIECKICH!!!
            Nie po to sie tutaj spotykamy.Tytuł forum: rosyjska muza,filmy,knigi i inne
            fajne,przyjemne rzeczy związane z Rosją,które lubimy,a nie ciągłe grzebanie w
            jednym temacie jak Andrzej Lepper.DOŚĆ!!
            • 3axap Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 15:57
              ale jeżeli ktoś lubi w tym g... pogrzebać, to niech sobie grzebie smile
              • michamina Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 22:52
                3axap napisała:

                > ale jeżeli ktoś lubi w tym g... pogrzebać, to niech sobie grzebie smile

                Bo ty masz motylka, nieprawdaż?
                • 3axap Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 22:32
                  Michamino, niestety musze cię rozczarować – motylka nie mam i nie miałem, mam
                  za to ptaszka smile
                  Byłem na dyskusji z Jerofiejewym i nie we wszystkim się z nim zgadzam. Ale w
                  końcu każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Pluralizm... A tak swoją drogą jestem
                  ciekaw, co by Jerofiejew mówił na podobnym spotkaniu literackim w Moskwie. Być
                  może kiedyś będę mógł się przekonać.
            • michamina Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 16:53
              Po pierwsze: appia i ja to nie ta sama osoba. Nic nie wynika z tego, że
              dokleiłam jej artykuł do końca, skoro jej sie nie wkleił, a najwyraxniej tego
              nie zauważyła.

              Po drugie, była to dyskusja ogólnokulturalna, i choć sama proszę o przenoszenie
              na forum Polska-Rosja wątków politycznych, to ogólnokulturalne uwżam za jak
              najbardziej na miejscu.

              Po trzecie, nie znam cię, kobieto-snajperze i pierwszy raz cię widzę na tym
              forum. Przykro mi,że nie masz na tyle odwagi cywilnej, żeby skrytykowac mnie
              używając twojego stałego nicka, ale to świadczy tylko o tobie.
              • kobieta_snajper Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 17:40
                No i tutaj pudło.Nick nie zawsze świadczy o płci.Ale mniejsza z tym.A tak na
                marginesie - to ja z tych czytających raczej.
                • michamina Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 22:52
                  kobieta_snajper napisała:

                  > No i tutaj pudło.Nick nie zawsze świadczy o płci.

                  Tzn. chodzi o to, że zwróciłam sie do ciebie po nicku, czy o co? Bo nie wiem, z
                  czym spudłowałam, oświeć mnie.

                  Ale mniejsza z tym.A tak na
                  > marginesie - to ja z tych czytających raczej.

                  Nie sądzę. Sprawdzałam i nie ma żadnych wcześniejszych twoich postów. Ten był
                  pierwszy. Nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby akurat w tym artykule z "Rzepy"
                  było coś na tyle przełomowego, żeby skłonić osobę nigdy nie zabierającą
                  wcześniej głosu do przemówienia. Raczej myślę, ze jesteś np. yigorem, tak jak i
                  obecna tu niegdyś przez 9 postów rusoholiczka.
                  • yigor Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 18:08
                    michamina napisała:

                    > Raczej myślę, ze jesteś np. yigorem, tak jak i
                    >
                    > obecna tu niegdyś przez 9 postów rusoholiczka.
                    >

                    Witam wszystkich forumowiczy.

                    Zagladam ostatnio rzadko na Forum, ale te dyskusje z "Rzepy" przeczytalem z
                    wielkim interesem.
                    Mysle, ze tu jest akurat dobre miesce na ten tekst, bardzo madre, choc czasem
                    subjektywne opinie na temat, ktory nas wszystkich interesuje.
                    Michamino, dziwie sie Tobie, ze przypisalas mi te zalosne kropelki klutni,
                    ktore probuje tutaj rozprowadzic nasz dobrze znany kolega. Na tym forum byla
                    tylko jedna osoba, ktora potrzebuje coraz nowe niki, zeby Jego posty zostaly
                    odczytane.
                    Poza tym jak na razie nie zmieniam plci.

                    pozdrawiam
                    • joopiterka Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 18:39
                      yigor napisał:

                      > dyskusje z "Rzepy" przeczytalem z
                      > wielkim interesem.

                      Samochwała!

                      > > Poza tym jak na razie nie zmieniam plci.

                      Jeżeli to wyżej jest prawdą, to szkoda by było wink)
                      Przepraszam, że się lekko nabijam, ale Twój błąd (?) był uroczy smile

                      >
                      > pozdrawiam
                      • michamina joopiterko :))))) 31.05.04, 23:51
                        joopiterka napisała:

                        > yigor napisał:
                        >
                        > > dyskusje z "Rzepy" przeczytalem z
                        > > wielkim interesem.
                        >
                        > Samochwała!

                        big_grinDDDDDD
                    • michamina Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 23:50
                      yigor napisał:

                      > Michamino, dziwie sie Tobie, ze przypisalas mi te zalosne kropelki klutni,
                      > ktore probuje tutaj rozprowadzic nasz dobrze znany kolega. Na tym forum byla
                      > tylko jedna osoba, ktora potrzebuje coraz nowe niki, zeby Jego posty zostaly
                      > odczytane.

                      Ok, yigorze. Przepraszam w takim razie za posądzenie. Niestety, nie znam
                      kolegi, który zmienia nicki, i jestem bardzo ciekawa, kim on jest. Pytałam tez
                      prochazkę, ale także nie wiedział.
                      Pozdrawiam
            • stary.prochazka Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 20:50
              czy to jest forum do rozmawiania o rosyjskiej kulturze czy tylko do
              wyspiewywania peanow na czesc rosyjskiej kultury?
              Dyskusje polityczne rzeczywiscie powinny znajdowac sie na forum Polska Rosja i
              tutaj nie ma dla nich miejsca natomiast ja mowie NIE haslu "DOSC POLITYKOWANIA I
              (jak to dosc nieszczesliwie nazwalas)PRANIA BRUDOW POLSKO-ROSYJSKICH".Myslisz ze
              jak sie o czyms nie mowi to tego nie ma?"Brudy" czyli drazliwe kwestie
              polsko-rosyjskie sa i beda jeszcze dlugo, choc niekoniecznie nalezy rozmawiac o
              nich na tym forum i lepiej zajrzec do sasiedniego forum Polska Rosja.
              PS:stary prochazka to nie ta sama osoba co appia i michamina, mozesz spytac
              innych forumowiczow, ktorzy sa tu juz troche dluzej i znaja michamine i
              starego.prochazke.
              PS2:Ja z kolei mam na przyklad wrazenie ze ty pracujesz w tej firmie PR-owskiej
              ktora przygotowuje kampanie medialna dla poprawienia wizerunku Rosji w Polsce.
            • hajota Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 20:59
              Ale o sso chodzi? Sama należałam do forumowiczów opowiadających się za
              przeniesieniem politycznej kopsaniny polsko-rosyjskiej na odrębne forum, ale
              uważam, że ta dyskusja między ludźmi kultury jest właśnie tutaj jak najbardziej
              na miejscu! Nawet zamierzałam podać do niej link, ale appia i michamina mnie
              uprzedziły wklejając całość, i chwała im za to! To może nie należało na tym
              forum wspominać o spotkaniu z Jerofiejewem, który też mówił o róznych sprawach
              polsko-rosyjskich?
              Co do meritum - mnie się nie podoba pretensjonalna kokieteria pana Pomorskiego,
              obwieszczającego nieodwołalny zgon kultury inteligenckiej.
              • michamina Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 22:59
                hajota napisała:

                > Co do meritum - mnie się nie podoba pretensjonalna kokieteria pana
                Pomorskiego,
                >
                > obwieszczającego nieodwołalny zgon kultury inteligenckiej.

                Co do pretensjonalnej kokieterii, zgodzę się, ale co do hmm... przymarcia
                kultury inteligenckiej ma chyba niestety wiele racji. I nawet nie chodzi tu o
                zgon kultury inteligenckiej, ale o to, ze straciła ona nośność społeczną,
                niestety chyba na życzenie samej inteligencji, która postanowiła zrobić ukłon w
                stronę "ludu" i zaparła się sama siebie, uznając wyznawane przez siebie
                wartości za nieważne i nienowoczesne. Może znajdzie się ktoś, kto wskrzesi
                autentyczny język wartości inteligenckich...
                • hajota Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 16:08
                  Co do przymarcia kultury inteligenckiej zgadzam się jak najbardziej i jestem
                  tego samego zdania, co Ty. U Pomorskiego zirytowała mnie kategoryczność
                  sformułowania. Jak słyszę coś takiego z ust intelektualisty, mam ochotę
                  zaproponować: "To idź się pan powieś" wink
    • fanta-girl Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 18:53
      no jakby nie bylo, na senna niedziele nas ten topik rozbujal.
      o ile ktos dal rade doczytac do konca cytatow, to moze nawet uznal, ze warto o
      tym pogadac.

      btw. pierwszego fragmentu, nie bardzo lubie pseudo-zyciowo-socjalne rozwaznia
      ze wspminkami z zycia osobistego.
      "Mialem kiedys dziewczyne..."- i zrobmy do tego wielka teze i obraz polskosci.
      Musiala ostro mu zalezc za skore, skoro o takim badziewiu pamieta.
      To prawie jak "z autobusem arabow zdradzila go..."

      tyle

      • appia1 Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 30.05.04, 19:20
        dzieki Michamina za doklejenie tekstu.
        Coz, trudno zajmowac sie rosyjska kultura pomijajac polityke...
        dyskusja wydaje mi sie ciekawa - glos Wiktora Jerofiejewa, czy Asara Eppla
        wazny i dotyczacy wlasnie kultury.
        Zreszta ze strony rosyjskiej w dyskusji uczestniczyli glownie pisarze, wiec
        myslalam, ze uczestnikow forum "russkaja kniga" to zainteresuje.
        • fanta-girl metro 31.05.04, 14:09
          > Zreszta ze strony rosyjskiej w dyskusji uczestniczyli glownie pisarze, wiec
          > myslalam, ze uczestnikow forum "russkaja kniga" to zainteresuje.

          Ale sie nie oburzamy.
          Jak by nie bylo jakis temat byl i przez chwile cos sie dzialo.

          taki mini off:

          wlasnie mi powiedzieli w radiu, ze jutro komunikaty w wawa-metrze beda czytaly
          przedszkolaki z wada wymowy.
          Podobno nie bedzie mozna zrozumiec niektorych nazw.
          Tak np. nazwa wierzbno okazala sie praktycznie nie do wymowienia.
          To moze jutro sie wszyscy przejedziemy metrem wszyscy? wink

          Jak myslicie ktora moskiewska stacja ma najtrudniejsza do wymownia nazwe?
          Cos mi sie kolocze po glowie typu: ploszczad swierdlowa....Jest taka stacja?
      • joopiterka Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 14:18
        Zgadzam się z fantą - jednostkowych doświadczeń nie można przekładać na cały
        naród.
        A tak naprawdę to nie ma się czym ekscytować, bo te wypowiedzi są raczej
        drugiej świeżości.
    • kontrkultura Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 15:18
      Troche sie przyczailem, zeby zobaczyc co na to forumowicze. Ciesze sie, ze
      wiekszosc nie jest zle nastawiona do dyskusji, ale nie mam teraz zbyt duzo
      czasu, zeby sie rozpisac, wiec sobie daruje do lepszych czasow.
      • stary.prochazka Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 16:37
        lepsze czasy juz bylywink
        • kontrkultura Re: POLSKO-ROSYJSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 01.06.04, 16:08
          i jeszcze beda, jeszcze beda...
    • qubraq Re: PRZYJACIELSKA DYSKUSJA: "BLISCY - DALECY" 31.05.04, 19:15
      Uff, ledwo dałem radę przeczytać; obcując prawie wyłącznie z psami odwykłem
      zupełnie od takich kulturalnych rozmów i polemik. Temat jak rzeka, jak Krutynia!
      Pamiętając o prośbie Św. Tomasza z Akwinu do Pana powiem tylko: zobaczcie kto
      bierze udział w dyskusji a od razu zrozumiecie co jest grane! A przecież to
      jest takie proste: wystarczy usiąść z Ludmiłą, Galiną, Tanią, Wiką czy Iriną i
      pogadać pa duszam o naszych prostych sprawach i zaraz życie staje się
      piękniejsze. Wcale każda Rosjanka, zauważalnie ładna, jak chce tego Jerofiejew,
      nie musi zaraz szukać babki w naszej ojczyźnie bo i po co. Cóż to - matuszka
      Rasija nie dała urody swym córom!? Dała, dała - aż nadto, tylko trzeba zauważać
      a nie gapić się na tłumy "lalek Barbi".
      Homo homini skurwysynus est! (bo wilki są takie cudowne i przecież naturalne!).
      Nigdy nie myślałem czy ktoś tam " na wielkiej ziemi" odwzajemnia moją rusofilną
      lubow', może chociaż część tych, którzy tu zamieszkali zrobiła to nie tylko
      dlatego, że tu się dało w ich mniemaniu lepiej żyć, może znaleźli przyjazne
      otoczenie, za co niech będzie chwała Panu!
      A.
Pełna wersja