Dodaj do ulubionych

Angielski w wojsku za cara

17.04.07, 23:11
Obejrzalam "Cyrulika" Michalkowa (mim zdaniem jeden z jego slabszych filmow) i mam dwa pytanka:
Mienszykow jako kadet mowi plynnie po angielsku (w odroznieniu od swojego generala). Czy w
czasach carskich uczono angielskiego (jesli tak, to general sie nie przykladal)? Reszta kadetow tez
umie pa angliski.
I dwa: gdy general z Jane przechadza sie pod murami Kremla podczas maslenicy, to oprocz
niedzwiedzia, picia wodki jest dziwna bojka. Naprzeciw siebie stoja dwa rzedy mezczyzn
rozebranych do pasa i na haslo rzucaja sie na siebie do bojki. Czy to jakis zwyczaj?
Acha,i jescze jedno, (to juz zreszta dawno chodzilo mi po glowie), czy jesli kogos zsylano, to rodzina
mogla sie osiedlic razem z nim? Nie w obozie, ale niedaleko obozu. Lub gdy skazaniec mial jeszcze
dorzucone lata zsylki gdzis na Syberii, to mozna bylo do niego dojechac?
Obserwuj wątek
    • kacap_z_moskwy Re: Angielski w wojsku za cara 18.04.07, 19:54
      1. Angelskiego uczyli. Ale nie tak fachowo jak francuzki, na ktorym
      niekedy "dworianie" mowili lepej niz po-rosyjsku smile General musial by znacz.
      Chocz to tez nie oczywiste.

      2. Bojka - to zwyczaj. Na Maslenicu, i nie tylko czesto byli takie bojki. Wies
      na wies, rejon na rejon, czy jedna grupa na druga smile Taka zabawa.

      3. Rodzina mogla jechacz i sedlacz sie obok obozu. Nikt nie zabranial, jak nie
      bylo jakis rozporzadzen. Jak dostawali ssilku, to rodzina mogla jechacz razem.
      Ale, jak zwykle ale... Za czezkie przestepstwa nie dostawali mozliwoscz
      widywania sie. Wiec i jechac nie zawsze mialo sens. Tez to pienedz. Wiec stalo
      na to czesczej bogatych politycznych wiezniow.
      • sedona Re: Angielski w wojsku za cara 18.04.07, 20:31
        No wlasnie, zdziwilam sie tym angielskim. Francuski wiadomo, moze i niemiecki, ale dlaczego angielski
        mial byc az tak popularny, by uczono w szkole?
        Moze te maslenicowe bojki to taki symbol wojny postu z karnawalemsmile
        • alexanderson Re: 19.04.07, 19:23
          A mnie angielski nie dziwi - bohater grany przez Mieńszykowa pochodzi z dobrej
          szlacheckiej rodziny, choć nie arystokracji, i otrzymał staranne wychowanie. W
          drugiej połowie XIX wieku zaczyna się moda na język angielski - przypomnijcie
          sobie "Lalkę" Prusa i konwersację w pociągu Izabeli Łęckiej ze Starskim - o ile
          dla nich z kręgów salonowo-burżuazyjnych to "naturalne", to potem okazuje się,
          że i dorobkiewicz Wokulski nauczył się angielskiego, żeby w pełni funkcjonować
          w dobrym towarzystwie.
          • sedona Re: 19.04.07, 21:29
            No tak, rzeczywiscie, "Lalka". Ale Wokulski nie uczyl sie dla blysku w dobrym towarzystwie - chcial
            zrozumiec o czym rozmawiala Izabela ze Starskim.
            • herr7 i to go zgubiło... 19.04.07, 23:20
              Wokulskiego ma się rozumieć.

              Cyrulik syberyjski nie jest udanym filmem. Powstał ponadto w czasach
              krótkotrwałej miłości do jankesów, która okazała się o mało chorobą dla Rossiji
              śmiertelną.

              Widziałem jakiś czas temu w ORT Nikitę w trakcie wręczania rosyjskich "Oskarów".
              Przypominał mi pewnego radzieckiego bagażowego z dowcipu, jak to ten przyjechał
              pociągiem z Moskwy na Dworzec Centralny w W-wie.
                • herr7 Re: i to go zgubiło... 20.04.07, 15:31
                  Wokulski zamiast zostać szacownym rogaczem, skończył marnie w Paryżu tracąc
                  fortunę na poszukiwanie metalu lżejszego od powietrza. A Starski i tak by się
                  kiedyś pani Izie znudził, a potem to i ona by zwiędła. I pomyśleć, że to
                  wszystko przez ten angielski...
                    • herr7 patrząc na rzecz cynicznie... 24.04.07, 12:17
                      Wokulski chciał panią Izę kupić, tak jak kupuje się np. drogą klacz, a to
                      musiało powodować w niej opór, tym bardziej że "kupował" ją parweniusz. Prus
                      uważał, że takie związki są niegodne prawdziwego mężczyzny i świadomie zrobił z
                      Wokulskiego palanta.

                      Uważam, że Wokulski zostając rogaczem mógł po prostu znaleźć sobie kochankę. Tak
                      zwykle czynili bogaci mężczyźni w tych czasach, dla których żony służyły jedynie
                      do prokreacji, a rozkoszy i namiętności szukali gdzie indziej. Zamiast tego
                      wolał zostać rozmamłanym, niechcianym kochankiem, wzbudzającym litość. A jeżeli
                      mężczyzna chce wzbudzać litość to zyskuje jedynie pogardę. Pozostało mu więc
                      tracić majątek na „poszukiwaniu metalu lżejszego od powietrza”, co jak wiadomo
                      jest wierutną bzdurą.
                      • qubraq Re: patrząc na rzecz cynicznie... 24.04.07, 17:17
                        herr7 napisał:

                        > tracić majątek na „poszukiwaniu metalu lżejszego od powietrza”, co
                        > jak wiadomo jest wierutną bzdurą.

                        Jaki jest ciężar własciwy zestalonego powietrza w stosunku do litu, ktory jak
                        wiadomo jest metalem dwukrotnie lzejszym od wody i w temperaturze ponizej 60
                        kelwinów na pewno ma cieżar wlasciwy niewiele zmieniony?
                        • herr7 patrząc na rzecz realnie... 24.04.07, 17:31
                          lit jest rzeczywiście lekki, ale do ciężaru (a raczej lekkości) powietrza to mu
                          jeszcze sporo brakuje. O tych 60 K co Pan wspomina to trzeba jeszcze jakoś
                          wytworzyć.
                          Metal można zapewne przekształcić w stan gazowy, ale wówczas nie zachowuje on
                          już właściwości mechanicznych typowych dla metalu. Trudno powiedzieć, czy Prus
                          fantazjował pisząc o tym projekcie, gdyż już za jego czasów pomysł taki musiał
                          uchodzić za absurd.
                          • marek.rawluk Re: patrząc na rzecz realnie... 21.05.07, 00:49
                            metal lżejszy od powietrza nie jest aż taką mrzonką. Można stworzyć klocek ze
                            spienionego glinu, takich bąbelków z supercieniutkimi ściankami, a w bąbelkach
                            wodór. Oczywiście jest to ciało niejednorodne, taki zlepek mikrobaloników.
                            Samo poszukiwanie metalu lżejszego od powietrza mogło wywołać serię niezwykle
                            pożytecznych odkryć. Na pewno było to lepsze zajęcie niż spotkania z
                            arystokracją i próby stworzenia z nimi spółki. Rauty, bywanie na wyścigach i te
                            wszystkie arystokratyczne pierdoły (excuse le mot). Jeśli chodzi o "Lalkę" i
                            język rosyjski, mała ciekawostka: na pytanie jak miał na imię ojciec Wokulskiego
                            odpowiedź można wywnioskować ze zdania "Stanisławie Piotrowiczu..." (Suzin?). W
                            ogóle "Lalka" to zbiór perełek, jest tam nawet wzmianka o działającej!!!
                            metodzie na wygraną w ruletkę!
                      • sedona Re: patrząc na rzecz cynicznie... 24.04.07, 18:38
                        herr7 napisał:

                        > Wokulski chciał panią Izę kupić, tak jak kupuje się np. drogą klacz, a to
                        > musiało powodować w niej opór, tym bardziej że "kupował" ją parweniusz.
                        -Nie byl parweniuszem wlasnie, nawet Zaslawska mowila, ze jego rod jest rowny, jesli nie lepszy od
                        Leckich.

                        > Uważam, że Wokulski zostając rogaczem mógł po prostu znaleźć sobie kochankę.
                        -Nie przypuszczam, ze moglby znalezc sobie kochanke, bo byl idealista. Niestety.

                        > Zamiast tego
                        > wolał zostać rozmamłanym, niechcianym kochankiem, wzbudzającym litość.
                        -I tu sie nie zgadzam, nie chcial zostal rozmamladnym kochankiem i wlasnie dlatego wysiadl z
                        przedzialu. Gdyby pasowala mu ta sytuacja, to siedzialby dalej przymykajac oczy na zakusy Starskiego.
                        • herr7 Sedono ja patrzę na rzecz cynicznie... 24.04.07, 18:57
                          Myślę że w zamiarze Autora było pokazanie jak nawet tak wartościowi ludzie, jak
                          jego bohater trwonią swoją energię i środki na różne panie Łęckie zamiast zająć
                          się sprawami poważnymi. Prus był absolutnym wyjątkiem w polskiej tradycji
                          literackiej i pozostaje jedynie ubolewać że umysły Polaków opanował "romantyzm"-
                          celowo biorę to w cudzysłów, a nie tradycja pracy organicznej proponowanej przez
                          Prusa.

                          PS
                          Prus znawcą kobiet zapewne nie był. Postać Izabeli Łęckiej jest w istocie dość
                          "płaska" i trudno naprawdę pojąć co tak energiczny i inteligentny człowiek jak
                          Wokulski w niej widział. Może jedynie, jak to sugeruje tytuł "lalkę", czyli po
                          prostu luksusową kochankę? A pani Iza jako "blondynka" wycięła mu numer.
                          • cepob Re: Sedono ja patrzę na rzecz cynicznie... 26.04.07, 16:05

                            Rozważania są chyba trochę przesadzone. Wydaje mi się że uważnie czytałem Lalkę
                            i wyjazd Staszka W. do Geista to tylko jedna z hipotez. Miano go widzieć w
                            Paryżu z Ochockim.Inna wersja mówiła że z Suzinem zaczął dalej ruble mnożyć.
                            Prus popełnił błąd. Mogł Wokulski obić mordę Starskiemu już w pociągu, Izka
                            na kolanach by do niego potem przyszła. Narobili by dzieci,czar Izy by pękł jak
                            bańka mydlana, Wąsowska była by znakomitą kochanką na zmianę ze Stawską. Iza na
                            boku adorowała by Starskiego i wszystko pięknie by się ułożyło . Jak w bajce...

                            PS: Iza płaska? Wystarczy że Wokulski fantazjował i marzył o niej.Prus nie
                            musiał być znawcą kobiet. Wystarczy że był zdrowym facetem.Chłop jak upatrzy
                            sobie kobietę to wciśnie w nią wszystkie przymioty świata. Taka w jego umyśle
                            będzie co dzień mądrzejsza, piękniejsza,bardziej pociągająca ...... do czasu. Do
                            czasu aż ją zdobędzie...niestetysmile).
                            • sedona Re: Sedono ja patrzę na rzecz cynicznie... 26.04.07, 22:38
                              cepob napisał:

                              >
                              > Rozważania są chyba trochę przesadzone. Wydaje mi się że uważnie czytałem Lalkę
                              > i wyjazd Staszka W. do Geista to tylko jedna z hipotez. Miano go widzieć w
                              > Paryżu z Ochockim.Inna wersja mówiła że z Suzinem zaczął dalej ruble mnożyć.
                              -Widziano go tez niedaleko kamienia.

                              > PS: Iza płaska?
                              -pewnie ze plaska, nietrudno tego nie zauwazyc? Swiadczy o tym chociazby zdanie; "Prezciez nawet
                              sluzbe dopuszczamy do stolu " czy cos w tym stylu, gdy uslyszala, ze ojciec zaprosil Wokulskiego.

                              Taka w jego umyśle
                              > będzie co dzień mądrzejsza, piękniejsza,bardziej pociągająca
                              -No chyba ze ktos ja potraktuje jak krzeslosmile
                              • sedona Re: "Sedona" co to znaczy? 28.04.07, 22:19
                                Bo jest takie piekne miejsce na pln od Phoenix. Chyba nawet magiczne. Mozemy nawet zrobic w Sedonie
                                forumowe spotkaniesmile
                                Ps Kubraku, skad Ty wziales tlumaczenie "sedony" na piekna? Nie sadze, ze tak jest. Poza tym, to sa
                                indianie Anasazismile A raczej bylismile
                                • qubraq Re: "Sedona" co to znaczy? 29.04.07, 00:31
                                  sedona napisała:

                                  > Ps Kubraku, skad Ty wziales tlumaczenie "sedony" na piekna?
                                  > Nie sadze, ze tak jest.

                                  A dlaczego nie?... smile)

                                  > Poza tym, to sa indianie Anasazismile A raczej bylismile

                                  Tak tak! Wybacz proszę - jak wyslalem post to sobie przypomnialem ze to są
                                  (byli) Anasazi, widzialem film o poszukiwaniu sladów Anasazi.
        • metelica Re: Angielski w wojsku za cara 20.04.07, 00:23
          sedona napisała:

          > No wlasnie, zdziwilam sie tym angielskim. Francuski wiadomo, moze i
          niemiecki,
          > ale dlaczego angielski
          > mial byc az tak popularny, by uczono w szkole?


          Wiedza jezykow obcych w carskiej armii byla obowiazkowa.Czytalam,ze uczyli
          francuski i niemiecki. Czy byl jeszcze angielski?....Tez nie wiem,się nie
          spotkalam ,zeby go upominali. Uczyli lacinski,wloski [nie jestem pewna,czy te
          języki byli obowiazkowe,jak francuski i niemiecki].


          > Moze te maslenicowe bojki to taki symbol wojny postu z karnawalemsmile

          To symboliczna walka zimy i wiosny.


          Odnosnie filmu "Cyrulik syberyjski".

          Tylko nie mowcie,ze ta scena nie jest mocna:
          www.youtube.com/watch?v=ZWT2SgrTrFQ

          Za kazdym razem,jak mam mozliwosc obejrzeć ten film, własnie ze względu na ten
          moment się zastanawiam: czy ogladac?,bo tak łzy ściaskają.....nie mniej,niz
          w "Spalonych slońcem".




        • metelica Re: Angielski w wojsku za cara 20.04.07, 11:21
          Przed chwila patrzylam trochę w necie na temat angielskiego. Hmmm...chyba to
          bylo na potrzeby filmusmile Bo wszędzie upominaja nauke francuskiego i
          niemieckiego,jak i pisalam wczoraj.

          Jezeli kogo interesuje carska armia i jej wyksztalcenie,to bardzo dokladnie
          jest opisane tutaj:

          militera.lib.ru/h/hazin_oa/index.html

          militera.lib.ru/h/volkov_sv1/index.html

          Bardzo ciekawe, polecam.
    • natalia_sankowska1 Re: Angielski w wojsku za cara 22.04.07, 16:09
      Program nauczania języków na uczelniach wojskowych prawie się nie odróżniał od
      programu klasycznego gimnazjum (szkoły zastrzeżone dla dzieci z rodzin
      szlacheckich; nawet dzieci z bogatych rodzin kupieckich rzadko mogły się tam
      dostać. pewna demokratyzacja nastąpiła pod koniec XIX wieku): francuski,
      niemiecki i angielski, z tym, że ten ostatni był raczej aktualny w dużych
      miastach imperium, przede wszystkim w stolicach. RZecz w tym, że nie było
      zwyczaju, by języka uczyła osoba nie "native speaker". Anglików na prowincji
      brakowało. A dlaczego niemiecki+angielski? To były tzw. jezyki inżynieryjne,
      więc szczególnie się przydawały specjalistom (i wojskowym też). Łaciny uczono w
      gimnazjach i na uniwersytetach (wtedy wydziały medyczne były tam; łacina też
      była przydatna na filologiach, prawie). Włoskiego uczono w konserwatorium, ale
      raczej słabo, najczęściej jedyne by rozumieć terminy muzyczne.
      KWestia bójki - toz to tradycyjne znane z literatury "kułacznyje boi"! JAk
      ktos pamięta serial i milicji "Rożdionnaja rewolucyjej", to tam w pierwszym
      odcinku główny bohater opowiada, jak bijąc się zarabiał na życie dla siebie i
      dla swoich starych już rodziców. Wynajmowała go jedna wieś przeciwko drugiej,
      następnie na odwrót.
      Zsyłki. Ty nalezy rozróżniać kilka rodzajów wyroków. 1. OStróg (z tego się
      wzięły późniejsze obozy - nazwa za caratu nieznana w systemie penitencjarnym).
      Jest to rodzaj więzienia w połączeniu pracą. JAk ktoś dostawał wyrok iluś
      lat "katorżnych robot" (pracy katorżniczej), część drogi na miejsce mógł
      przejechać w wagonie (słynny obraz w Tretiakowce pt."Wsiudu żyźń!"), następnie
      szedł tzw. etapem ("Woskriesienije" Ł.Tołstoja, tudzież opis etapu w "Dzieciach
      Arbatu" - nic się nie zmieniło). "Gosudarstwiennych priestupnikow", jak jeszcze
      było ich mało (dekabryści) wywożono w kibitkach w asyście feldjegrów. W ostrogu
      możliwe były widzenia i paczki. Rodzina, gdyby chciała zamieszkać obok, miałaby
      wyjazd zorganizować na swój koszt, jak też wynająć kwaterę i mieć środki do
      życia. Swego czasu żony dekabrystów pojechały do mężów i mimo zorganizowanego
      sprzeciwu władz zamieszkały obok, a po wyjściu mężów z ostrogu - razem.
      2."Wiecznoje posielenije". Droga ta sama, ale trochę więcej luzu. Owszem, jak
      się nie miało rodziny, pozwolenie na ślub należało uzyskać u miejscowej władzy
      policyjnej. Rodzina mogła dojechać, o osiedlenie się razem też należało
      wystąpić do odpowiednich władz. Zezwolenia zwykle dostawano. Mieszkało się na
      wsi, u gospodarzy, którzy mieli obowiązek żywienia osiedlanego i wyznaczenia
      dla niego miejsca do spania. Władza płaciła im, ale mało, więc zsylni starali
      się wspomagać swoich gospodarzy jakąś przcą na ich rzecz: uczyli dzieci,
      naprawiali obuwie, wykonywali jakieś prace domowe itp.
      3.Zsyłka i wysyłka. Mogła być do miejscowości bliskiej (do majątku - zwykła
      kara dla niesfornych młodych szlachciców - Puszkin, dla przyjkładu, Lenin),
      więc koszty i tak były pokrywane z majątku ukaranego. To samo dotyczyło
      wysyłki: zabraniano zamieszkanie w kilku dużych miastach. Często nie
      rozróżniają sytuacji np.Mickiewicza (nie było to zesłania, ale wysyłka - bardzo
      drobna kara) i Puszkina (ten jego wyjazd na południe) a uczestników Powstania
      Styczniowego. Uczestnicy tego ostatniego potracili majątki i w większości
      znaleźli się na Syberii (rzadziej w Wiatce, aczkolwiek to miasto i Wołogda
      były "polskimi metami", gdzie zsyłano mniej zaangażowanych uczestników) na
      prawdziwym zesłaniu.
      NAjgorzej mieli akutar nie zesłańcy, lecz katorżnicy oraz więźniowie
      Szlisselburga, Pietropawłowki, Kosogo Kaponira, innych więzień. NAjwiększym
      więzieniem "pieriesylnym" - przez które przetoczyły się morza zesłańców - jest
      więzienie we Władymirze, słynny Władimirskij Centrał (Centralne więzienie
      etapowe - "pieriesylnoje").
      W dawnych czasach osoby duchowne wysyłano do klasztorów o zaostrzonym rygorze.
      Poniewaz w kościele prawosławnym nie ma zakonów, wszystkie klasztory podlegały
      centralnej władzy kościelnej (cerkiewnej) i tradycyjnie służyły jako miejsce
      ukarania.
      Władza radziecka wykorzystała bogate doświadczenie swych przywódców i pierwszy
      obóz pracy niewolniczej utworzyła tuż po rewolucji w klasztorach wysp
      Sołowieckich; wtrącano tam wszystkich, bez różnicy pochodzenia. Ponieważ
      ideologicznym punktem wyjściowym władzy było "nie będziemy żywić nierobów-
      burżujów", zaczęto wykorzystywać darmową pracę więźniów. Osiągano 2 cele:
      utworzono armię darmowych pracowników służących industrializacji, więc tworzono
      obozy pracy w miejscach, gdzie dotychczas nie było miast ani większych siedlisk
      (Norilsk, Magadan, otoczka Krasnojarska, Komsomolsk-na-Amurze itp.) No i
      wykorzystywano pracę do poniżania "wrogów", a nawet ich eliminacji.
      Wyjazd na Syberię w dawnych czasach - to kwestia 6 miesięcy. Zależało od tego,
      jaka ilością pieniędzy wyjeżdżający dysponował i kiedy zaczynał podróż. Na
      Syberii nadal prawie nie ma dróg, więc podróż najszybsza jednak była w zimie,
      kiedy rzeki zamarzają i są "zimniki" - drogi po zamarzniętych rzekach. Lód
      wytrzymuje cięzar współczesnych ciężarówek.
      Jeżeli nie było wiadomo, gdzie zesłano konkretną osobę, samo poszukiwanie
      informacji mogło zająć kilka miesięcy. Jeżeli jako członek rodziny zamierzał
      wyjechać obywatel obcego państwa, oczekiwanie na zezwolenie mogło trwać latami.
      Z filmów częściowo w tej tematyce polecam : "Zwiezda plenitielnogo sczast'ja"
      (o dekabrystach).
      Natalia.
      • metelica Re: Angielski w wojsku za cara 23.04.07, 00:35
        A jednak dziwnym jest to,ze nigdzie nie znalazlam o nauce języka angielskiego
        w carskim wojsku. Natomiast wszedzie ,jak juz wspominalam,pisza o obowiazkowych
        francuskim i niemieckim. W poscie wyzej podawala linki, profesor S.Wolkow
        [ktory sie zajmuje historią rosyjskiego oficerstwa] dokladnie pisze,jakie byli
        uczelni za panowania carów i gdzie co uczyli.


        U innego autora,Kamenewa, tez jest o nauce w szkolach wojskowych:

        Przedmioty,ktore mieli junkera za panowanie Aleksandra III [akurat w filmie
        jego czasy]:
        militera.lib.ru/science/kamenev2/08.html
        nie widze angielskiego


        A tak bylo ,kiedy panowal Nikolaj II:
        militera.lib.ru/science/kamenev2/09.html
        tez nie ma angielskiego


        Oczywiscie, oprocz obowiazkowych byli i inni jezyki. Na niektorych uczelniach
        uczyli nawet i turecki, i japonski. To czemu gdzies nie mogloby byc i
        angielskiego? A propos, u tych,co uczyli się w marynarce,angielski byl,o tym
        piszą. Ale w filmie to nie byli marynarzesmile i zbyt wiele osob zna
        angielski,nawet straznik w więzieniusmile



        Na temat walki. Racja, w filmie -to kulacznyj boj. Nawet Radlow mowi o tym
        Jane,ktora go zapytala:co to jest? Jakos wylecialo to z glowysmile A ta
        walka,ktora symbolizuje walke zimy i wiosny - "wziatie snieznogo gorodka" - w
        filmie tego chyba i nie bylosmile
        A propos....obraz pradziadka Nikity Michałkowa
        ru.wikipedia.org/wiki/%D0%98%D0%B7%D0%BE%D0%B1%D1%80%D0%B0%D0%B6%D0%B5%
        D0%BD%D0%B8%D0%B5smirkurikovSnowFortress.jpg



        Co dotyczy konserwatorium,to wloski uczą tam do tej pory i nie tylko z powodu
        terminow muzycznych.
        Juz za czasów Jekateriny II do Rosji przyjezdzalo sporo wloskich kompozytorow
        [przepraszam,ale nie bede opisywac teraz o tym w szczegolach,bo spac mi sie
        chce smile],a rosyjscy muzycy sporo wloskich oper wykonywali i wielu z nich
        jezdzilo do Wloch. I znajomosc jezyka wloskiego dla muzyka byla poprostu
        koniecznoscią.

        W terazniejszości terminy muzyczne powinni dobrze znać juz dzieci -uczni
        podstawowej szkoly muzycznej,w sredniej szkole muzycznej bez tego wogóle ani
        rusz smile.Ten jezyk jest obowiazkowym u studentów wydziału wokalnego,dla reszty
        wydzialow jest to fakultatywne,dla chętnych. Wokalisci uczą wloski -no bo
        wiadomo - wiekszosc oper w jezyku wloskim się spiewa,a pózniej najlepsi
        wyjezdzają do Wloch на стажировку[przepraszam,ale wylecialo mi z glowy polskie
        slowkosmile].


        • metelica Re: Angielski w wojsku za cara 23.04.07, 00:41
          Denerwujacym jest tutaj na gazecie,ze dlugie linki tak dziwnie sie wklejają.

          Probuje jeszce raz,obraz pradziadka N.Michalkowa:
          ru.wikipedia.org/wiki/%D0%98%D0%B7%D0%BE%D0%B1%D1%80%D0%B0%D0%B6%D0%B5%
          D0%BD%D0%B8%D0%B5smirkurikovSnowFortress.jpg


          A jak znowu zle się wklei,no to mozna gdzie indziej zobaczyc smile
          www.arthistory.ru/surikov3.htm
          • qubraq "dlugie linki tak dziwnie sie wklejają" 23.04.07, 11:10
            metelica napisała:

            > Denerwujacym jest tutaj na gazecie,ze dlugie linki tak dziwnie sie wklejają.

            Nie ma problemu tylko trzeba go spokojnie przepisac w jednym wierszu np.
            w "outboxie" skrzynki pocztowej i potem tylko kliknąć albo, jesli sie nie
            uaktywni na niebiesko, skopiowac i wkleic w okienko adresowe Explorera!
            Masz rację, Gazeta ma dziwne spsoby zatruwania ludziom życia!!!
            Niezależnie od tego jest ponoc jakis podprogram na skracanie przydlugich linków
            jestem za głupi na to wiec go nawet nie szukam.
        • sedona Re: Angielski w wojsku za cara 24.04.07, 04:04
          A wiec tego angielskiego nie ma, bo widocznie nie uczyli, nie byl jednak w modzie. Turecki i japonski to
          zapewne spowodowane sytuacja polityczna.
          Tak, tak, rzeczywiscie, masz racje, i straznik mowi po angielsku!!smile
      • sedona No to dopiero teraz mam mnostwo pytan! 24.04.07, 04:18
        > Zsyłki. Ty nalezy rozróżniać kilka rodzajów wyroków.
        -w jakich czasach pojawil zaczal sie "ostrog"?
        -dlaczego rodziny Dekabrystow mialy sobie zotganizowac wikt i opierunek, a "Wiecznoje posielenije"
        nie:
        Mieszkało się na
        > wsi, u gospodarzy, którzy mieli obowiązek żywienia osiedlanego i wyznaczenia
        > dla niego miejsca do spania.
        -gdzie jest słynny Władimirskij Centrał (Centralne więzienie etapowe - "pieriesylnoje").
        I jescze cos:
        Obejrzalam wlasnie "Wakzal dla dwoich", gdy on juz jest w obozie, Wiera przyjezdza w odwiedziny.
        Wchodzi do domu , jest tam kuchnia, pokoj. Czy takie domy nalezaly do mieszkancow wsi? Czy byly
        odnajmywane wlasnie n atakie odwiedziny? Gdzie miescili sie ci, ktorzy przyjezdzali na te pare dni do
        bliskich?
        • qubraq Re: No to dopiero teraz mam mnostwo pytan! 24.04.07, 11:35
          sedona napisała:

          > Obejrzalam wlasnie "Wakzal dla dwoich", gdy on juz jest w obozie,
          > Wiera przyjezdza w odwiedziny.
          > Wchodzi do domu , jest tam kuchnia, pokoj. Czy takie domy nalezaly do
          > mieszkancow wsi? Czy byly odnajmywane wlasnie na takie odwiedziny? Gdzie
          > miescili sie ci, ktorzy przyjezd zali na te pare dni do bliskich?

          Och Sedono masz "Wakzal dla dwoich"? zazdroszcze Ci, chcialem go zobaczyc
          koniecznie w oryginale! widzialem go tylko jeden raz w 1982 roku i niestety
          nigdy nie dostalem ani kasety video ani VCD na Stadionie u Iriny a nie
          pomyslalem zeby kogos poprosic o przywiezienie z Rosji.
          Ten oboz pracy znajdowal sie "rzut beretem" od wsi syberyjskiej czy tez malego
          pasiolka, do ktorego przeciez go "pretekstowo" wyslano po harmoszkę oddaną
          wczesniej do naprawy, zeby sie mogl spotkac z "żoną". A Wiera za pieniadze
          oczywiscie wynajela na jedną noc chalupe u ludzi. Wszystko za pieniadze mozna
          bylo i dalej mozna zalatwic! Kiedys kolejny raz wracalem z komandirowki do
          Sojuza i wylatywalem z Moskwy a odprowadzali mnie radzieccy koledzy na
          Szeremientiewo i w czasie pozegnania - oczywiscie wodczanego zapytali czy bylem
          w Mauzoleum Lenina a kiedy zaprzeczylem to kelner, ktory akurat przechodzil,
          rozesmial się i powiedzial, za jak mam dolary to oni mi moga za dolary Lenina
          na lotnisko przywieźć zebym sobie go obejrzal! a ja akurat przemycalem
          półlegalnie do Polski przesylkę ze "Stankozagranpostawki" - pudełko z ałmazami -
          150 sztuk - do radzieckich szlifierek dla naszej Fabryki na Żeraniu bo
          potrzebne byly natychmiast a legalna wysylka trwalaby miesiącami! I dyrektor
          "postawki" spojrzal na mnie trwożnie bo to on mnie na lotnisko odwozil i sam
          osobiscie mi te diamenty wpakowal do kieszeni marynarki!
          Za pieniadze wszystko mozna było zawsze tam załatwic! Zresztą, gdzie nie mozna?!
          • metelica Re: No to dopiero teraz mam mnostwo pytan! 24.04.07, 13:15
            qubraq napisał:


            > A Wiera za pieniadze
            > oczywiscie wynajela na jedną noc chalupe u ludzi.

            W filmie napewno bylo o tym,ze Wiera za pieniadze ten domik wynajęla? Szczerze
            powiem,ze nie pamiętam,jakos umknęlo to mi.


            > Wszystko za pieniadze mozna
            > bylo i dalej mozna zalatwic!

            Mi się wydaje,ze sa jeszcze ludzi,ktorzy potrafia zrozumiec sytuację i bez
            pieniadz cos zrobić dla drugiego czlowieka. Wierzę w istnienie takich ludzi i
            spotykam ich często wszędzie,i u nas w Rosji też.

            >
            > kelner, ktory akurat przechodzil,
            > rozesmial się i powiedzial, za jak mam dolary to oni mi moga za dolary Lenina
            > na lotnisko przywieźć zebym sobie go obejrzal!


            Z tym Leninym chyba Pan nie mysli,ze to na serio?, to przeciez byl zart!
            Polskiemu turyscie na lotnisko przywiezliby Wożdia Mirowogo Proletariata? smile))
            Ten kelner pewnie popijaku gadal i sam nie wiedzial,co gadal [albo mowil bzdety
            celowo -żeby wziasc kase i.....pominaj kak zwali! heheh....] I nie bal sie,ze
            za taką gadkę moze pojechać o wiele dalej,niż bohater Olega Basilaszwili? W
            Mausoleum taka obstawa byla,ze - ojejej! Nie tylko przeciez te zolnierzy u
            wejscia stali,ile osob bylo w samym Mausoleum! Ile osob z ochrony bylo kolo
            grobu Lenina !!!! Ale po tym Mausoleum [po raz pierwszy bylam z bratem wiele
            lat temu],to caly dzien nie dobrze nam bylo. Dziwię sie tylko tym osobom,ktorzy
            sa przeciwnikami jego pochówku[ale to juz inny temat].



            >a ja akurat przemycalem
            > półlegalnie

            No i wyszło szydlo z worka! wink)) A ja myslalam,ze rozmawiam na Forum z
            uczciwym człowiekiem! wink))))))))


            > Za pieniadze wszystko mozna było zawsze tam załatwic! Zresztą, gdzie nie
            mozna?
            > !

            Ech,Panie Andrzeju!.....Są rzeczy,ktore nie zalatwisz i nie kupisz za żadne
            pieniądze!!!
            • qubraq Re: No to dopiero teraz mam mnostwo pytan! 24.04.07, 17:51
              metelica napisała:

              > W filmie napewno bylo o tym,ze Wiera za pieniadze ten domik wynajęla?
              > Szczerze powiem,ze nie pamiętam,jakos umknęlo to mi.

              Przeciez ja ten film widzialem 25 lat temu kiedy Pani Metelica jeszcze prawie
              pieluszki nosila wiec skąd mam pamietac czy sie o tym mowilo - przeciez
              nieważne czy za pieniadze czy z dobrego serca ale wazne ze bylo mozliwe!
              Główny Technolog za opoźnienie produkcji samolotu dla wojska w zakladach
              Antonowa w Kijowie spedzil wlasnie 2 lata w takich samych warunkach jak bohater
              filmu (choc dla mnie prawdziwym bohaterem byla moja ukochana, o przydrapanych
              nieco oczach, Ludmiła Gurczenko, wspaniała aktorka i piosenkarka!) i opwiadal
              mi troche o zyciu w lagrze wiec cos niecos wiem na ten temat!

              > Mi się wydaje,ze sa jeszcze ludzi,ktorzy potrafia zrozumiec sytuację i bez
              > pieniadz cos zrobić dla drugiego czlowieka. Wierzę w istnienie takich ludzi i
              > spotykam ich często wszędzie,i u nas w Rosji też.

              Alez tak! tak! tak! i to jest wlasnie piekne w tych ludziach w ludziach prostych
              zyjacych blisko natury, ci ludzie rozumieja co to jest czyjes nieszczescie i
              potrafia reagowac normalnie - dla mnie normalnie a nie za forse! Ale niestety
              chyba sie Pani Metelica zgodzi ze mną, że atmosfera filmu, szczegolnie zdarzenia
              na dworcu, przekonują nas - widzów - ze coraz trudniej "takich ludzi" dobrych i
              miłosiernych znalezć - nie tylko w Rosji, u nas tez - być moze u nas jeszcze
              trudniej!

              > Z tym Leninym chyba Pan nie mysli,ze to na serio?, to przeciez byl zart!

              No chyba Pani Metelico nie mysli Pani poważnie, ze ja to mogłem wziąć na serio
              .... smile))))))) ale ten kelner ujął sprawe bardzo typowo! i za jego dowcip
              należala mu sie jeszcze jedna wodka, ktorą nota bena dostał od nas i nikt z nas
              nie polecial od razu do GPU zrobic obywatelski donos ...

              > Polskiemu turyscie na lotnisko przywiezliby Wożdia Mirowogo Proletariata?
              smile))

              A innemu turyscie, np. amerykańskiemu, to by przywieźli "Wożdia Mirowogo
              Proletariata"?

              > Ten kelner pewnie popijaku gadal i sam nie wiedzial,co gadal [albo mowil
              >bzdety celowo -żeby wziasc kase i.....pominaj kak zwali! heheh....] I nie bal
              >sie,ze za taką gadkę moze pojechać o wiele dalej,niż bohater Olega
              >Basilaszwili?

              Zakladam sie o wszystkie brylanty świata ze kelner byl z calą pewnoscią agentem
              GPU!

              >W Mausoleum taka obstawa byla,ze - ojejej! Nie tylko przeciez te zolnierzy u
              >wejscia stali,ile osob bylo w samym Mausoleum! Ile osob z ochrony bylo kolo
              >grobu Lenina !!!!

              Oj no Pani Metelico, przeciez jest Pani czlowiekiem z doskonalym poczuciem
              humoru...tak rozumiem tę aluzję... smile)))))

              > No i wyszło szydlo z worka! wink)) A ja myslalam,ze rozmawiam na Forum z
              > uczciwym człowiekiem! wink))))))))

              Igor M. dyrektor postawki - moj kumpel jeszcze z czasow paryskich - powiedzial
              mi - najwazniejsze nie mysl o tych cholernych ałmazach bo wywołasz wilka z lasu!

              > Ech,Panie Andrzeju!.....Są rzeczy,ktore nie zalatwisz i nie kupisz za żadne
              > pieniądze!!!

              Tak tak i one są najpiekniejsze!!! - kazdego dnia probuje na nić porozumienia
              nanizac - jak moje korale - dobre slowa od bliskich mi ludzi; slowa, ktorych za
              Chiny Ludowe i żadne pieniądze nigdzie się nie kupi... smile)
              Czasem bliscy mi ludzie nawet nie wiedzą o tym, ze są mi bliscy...
              • sedona Re: No to dopiero teraz mam mnostwo pytan! 24.04.07, 18:48
                W filmie nie bylo o zadnych pieniadzach. Wies bylo 8-10 km od obozu. On tam poszedl, wzial harmonie, i
                zapytal o ulice jakas tam . Zobaczyl dom i wszedl, usiadl, zaczal jesc, a potem weszla Wiera. Nikt nikogo
                nie pytal za co i czyja ta chalupa. Bylam ciekawa, jak to sie odbywalo, takich odwiedzin na pewno bylo
                troche.
                Film niestety nie nalezy do mnie a do wypozyczalni, juz go odeslalam i dzis rano obajrzalam..."Ironja
                Sjud'by"smile))))
          • kacap_z_moskwy Re: No to dopiero teraz mam mnostwo pytan! 26.04.07, 13:41
            Trzeba bylo tego lenina z soba zabracz smile Byla by w Polsce teraz czekawostka smile
            Czekawe, ile by pienedzy za nego te kelner by poprosil smile

            A mi sie tem "Wokzal dla dwoich" sie nie bardzo podoba. Nie wiem dlaczego.
            Wogule, zauwarzylem, ze mam jakis nieprawidlowy gust smile Zawsze jestem wraz z
            nie wszystkimi...
                  • qubraq Re: No to dopiero teraz mam mnostwo pytan! 28.04.07, 10:39
                    sedona napisała:

                    > No przewijac - fast forward. Bo denerwowalo mnie to, ze mial takiego pecha, a
                    > to mu pociag uciekl, a to paszport, a to pieniadze ukradli.

                    Dzieki za wyjasnienie, bo nie rozumialem co przewijac i nie domyśliłem sie, ze
                    chodzi o film... To Ty tak potrafisz sie ratowac przed natlokiem denerwujacych
                    momentów? No ale potem na pewno jeszcze raz oglądasz ale juz calosc bez
                    fragmentowania, prawda? Wiesz no tak jest w życiu, pierwszego pecha, o ktorym
                    wiemy, miał kiedy się z taką żoną ożenił, sam przeciez tez wlasnie byl typem
                    delikaniaka, nieprzystosowanego do bardzo organicznego życia poza centrami
                    kultury miejskiej...i tam tez okazali sie ludzie, ktorzy -jak pisze Zamieć -
                    wcale nie za pieniądze lecz z serca, prostego pieknego ludzkiego serca byli
                    ludźmi a nie - ...draniami... chcialem napisać "wilkami" ale to bylaby obraza
                    tych pięknych - nierozumianych przez nas zwierząt!!!
        • natalia_sankowska1 Re: No to dopiero teraz mam mnostwo pytan! 07.05.07, 15:57
          "Ostrog" to pierw rodzaj fortecy z ziemnym wałem wzmocnionym przez ustawienie
          drewnianych pali "na ostro". Nazwa miasta na Wołyniu też jest tego pochodzenia.
          ostrogi budowało juz wojsko Jermaka Timofiejewicza podbijającego Syberię.
          - Rodziny dekabrystów nie były formalnie zesłane, tylko wyjechały na własne
          życzenie, więc miały się same o siebie troszczyć, natomiast zesłańcy mieli miec
          zapewnione podstawowe warunki, i miała to zrobic władza. A jak chcieli sobie
          ulepszyć co nieco, to mieli zapłacić lub odpracować.
          - Władimirskij Central znajdyje się, jak sama nazwa wskazuje, w m.Władimir, na
          wschód od Moskwy. Przez Wał Rogożski w tamtym kierunku prowadzi droga
          (Władimirski trakt), zwany przez ludzi Władimirką. W czasach radzieckich
          idcinek tego traktu w granicach miasta nazwano Szosse Entuzjastow - na pamiątkę
          zesłańców (politycznych).
          - Jezeli w oklicach obozu były jakiekolwiek wioski (a nie zawsze były), ludzie
          chętnie WYNAJMOWALI pokoje przyjezdnym. Tak moja Mama jeździła do Ojca pod
          Krasnojarsk, jak się troche poluzowało po śmierci Stalina, a jeszcze nie
          wypuszczano.
          - Zresztą, zdarzało się, ze ktos z dobroci serca nie bral pieniędzy, ale
          rzadko. A w czasie WWO, niestety, ewakujowani placili za kubeł kartofli (15l)
          złotą obrączkę. Nie zartuję, relacje autentyczne. Póxniej tworzono mit o
          braterstwie i oddaniu wszystkich wszystkim, a było różnie.
          Zresztą, proszę logicznie pomysleć, a wszystko się samo poukłada, bo ludzie to
          są tylko ludźmi: generalnie było różnie.
          Natalia.
          • naina7 Re: O dekabrystach 07.05.07, 18:15
            i o ich żonach ogladalam film "Zwiezda plenitelnogo sczastija". Film dedykowany
            kobietom Rosji- tak bylo napisano. Ale już z filmu mozna sie dowiedziec,ze np
            Trubieckaja byla corką Francuza emigranta, Wolkonskaja w polowie Ukrainka, a
            Annienkowa (świetna rola Ewy Szykulskiej!) byla Francuska. Przeczytalam wiecej-
            z 12stu żon dekabrystow 5 to Rosjanki. Byly i dwie Polki- Jentalcewa i
            Juszniewskaja.
            Znakomita obsada, romanse Okudżawy i piekne widoki Moskwy i Petersburgu.
            Rezyser Wladimir Motyl("Bieloje solnce pustyni"-to tez jego film) zrobil ten
            film z mysla o swojej matce, ktora mimo staran tak i nie dostala pozwolenia na
            osiedlenie sie na Solowkach, gdzie byl osadzony ojciec rezysera.
            W armii carskiej, jak rowniez i na salonach jezyk francuski byl czesto
            uzywany.
            Ale już na Syberii zabronialo sie rozmawiac z dekabrystami w obcym jezyku.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka