olimpia70
09.09.09, 09:45
Witam , jestem od 3 lat mężatką jak dotąd wydawało mi sie ze
szczęśliwą, od roku mamy fantastycznego synka i tak naprawdę to
chyba on łączy mnie i mojego męża.
Kiedyś w moim małżeństwie układało się inaczej, mimo tego że oboje
pracowaliśmy to mieliśmy zawsze dla siebie czas, nawet jak coś mój
mąż miał do zrobienia to ja jak tylko mogłam pomagałam mu żeby robić
coś razem.
Od kiedy w naszym życiu pojawiła się mała istotka nasz syn to coś
legło w gruzach. Mój mąż ciągle pracuje ja opiekuję się dzieckiem ,
zajmuję się domem i tak jest cały czas - jestem zadowolona z tego co
robię bo robię to dla moich chłopaków i wszystko bym dla niech
zrobiła, tylko od jakiegoś czasu moj mąż traktuje mnie jak jakaś
starą kobietę ktora ma siezajmowac wszystkim i nic jej sie nie
należy - nawet wyjscie do kosmetyczki. Ja jak dotąd byłam aktywna
zawodowo, pracowałam a praca dawała mi satysfakcję, zmieniło się to
gdy zaszłam w ciąże i musiałam iść na zwolnienie gdyż ciąża była
zagrożona.
Powiedzcie mi czy to jest normalne, czy wy tez musicie się prosić o
każdą złotówkę, czy musicie przynosić rachunki do domu i tłumaczyć
się na co wydałyście pieniądze. Ja mam tego naprawde dość, od
dłużdzego czasu w naszym domu czestym gościem są awantury. Do tego
czesto słyszę od strony męża przykre słowa na temat swojej osoby.
Sama nie wiem już co sie dzieje, dlaczego tak jest. Wydawało mi sie
zę jak urodzi sie nasz syn to bedzie inaczej, wspólne spacery , zero
kłótni itd. Mój mąż od 2 mc nie był z małym na spacerzea a przecież
lato było. Nie wiem co robić , chciałąbym żeby po każdym wyjsciu z
domu tesknił za nami i zeby wracał do nas szybko, co mam zrobić zęby
tak było, pomocy????????????