ślub za 9 misięcy a ja...

09.09.09, 12:36
Witajcie,
potrzebuje waszej rady,a może bardziej wygadania się? bo jest mi ciężko.za 9
miesięcy mamy zaplanowany ślub, jestesmy razem ponad 5 lat, od roku mieszkamy
razem, wszystko wydawałoby sie idealnie. znajomi mówią, że tak zgranej i
pasującej pary nie znają, że od razu wiedzieli, że bedziemy na zawsze
razem...blebleble... a ja mam juz dosc. nie potrafie tak żyć, nie potrafie
udawać ze jest OK. bo wg mnie nie jest OK. niestety poki co tylko ja pracuje,
jak z praca jest kazdy wie ciezko znalezc, na szczescie mamy na tyle
oszczednosci ze jakos zyjemy, ale na dluzsza mete tego nie widze. tym bardziej
ze narzeczony sam zrezygnowal z poprzedniej twierdzac ze koliduje ze
studiami-zaocznymi.dostaje szalu kiedy ja wstaje rano wtchodze do pracy a on
spi do 11... a co za tym idzie prowadzi nocne zycie, ja klade sie spac, on
zaczyna.. znajomi, ogladanie filmow itd itp.
seks? nie pamietam kiedy i jak to jest naprawde czuc przyjemnosc..
dlaczego nie potrafie spakowac walizki i wyprowadzic sie? jakas mala czastka
kaze mi zostac i udawac ze jest ok. tylko co to jest ta czastka? bo chyba nie
milosc... bo jesli to jest milosc to dlaczego wszyscy mowia ze jest taka cudowna?
dlaczego jest tak ciezko podjac tak wazna decyzje? :(
    • klawiatura_zablokowana Re: ślub za 9 misięcy a ja... 09.09.09, 13:03
      Czy próbowałaś poważnie porozmawiać z narzeczonym, czy on szuka pracy, czy tylko
      przebywa na radosnym bezrobociu. Można przeżyć bardzo złe i smutne czasy,
      niestety my też to przeżyliśmy: ślub za pasem, a tu pracy nie ma, obiecane
      mieszkanie odleciało w siną dal, a na wynajęcie tak nie po znajomości nie było
      nas stać. Było ciężko, były kłótnie, były zawiedzione nadzieje, ale oboje
      wiedzieliśmy, że musimy się starać dla wspólnego dobra. Udało nam się to
      przetrzymać, praca się znalazła, wychodzimy na prostą... ale był to wspólny
      wysiłek i wspólne wspieranie się. Czy twój narzeczony cię wspiera, czy myśli
      odpowiedzialnie o waszym związku, o zbliżającym się ślubie? Zapewne mu także nie
      jest lekko, na bezrobociu łatwo wpaść w marazm i wir nocnych zabaw, żeby
      zagłuszyć poczucie beznadziei i wyrzuty sumienia.

      Jego zadaniem jest poważnie się wziąć za szukanie pracy i wzięcie
      odpowiedzialności za waszą przyszłość, Twoim - wspieranie go w tym,
      mobilizowanie, podtrzymywanie jego poczucia wartości. na facetów fatalnie działa
      świadomość, że kobieta ma pieniądze, a oni nie. Może twój narzeczony zwyczajnie
      się wstydzi przed tobą, ma kompleksy wobec ciebie?

      Koniecznie, koniecznie z nim porozmawiaj. Macie szansę uratować związek i
      przyszłe małżeństwo, ale potrzeba dużo dobrej woli. Powodzenia.
      • malgoszac Re: ślub za 9 misięcy a ja... 09.09.09, 13:24
        ratowac???
        kobitka ma lenia i darmozjada w domu!
        nie wiem, co do niego czujesz - jesli nic specjalnego to mnie by sie
        wcale nie chcialo walczyc o taki zwiazek ;)
        • klawiatura_zablokowana Re: ślub za 9 misięcy a ja... 09.09.09, 15:30
          Tak, rozstanie należy wziąć pod uwagę.
          Jeśli jednak jest w tym związku nadal miłość, to można wyjść z takiej sytuacji i
          stworzyć szczęśliwy dom.

          Druga strona medalu jest taka, że bliscy mają tendencję do nieustannego
          krytykowania strony niepracującej, co dla człowieka, który naprawdę chciałby
          mieć pracę, ale nie może jej znaleźć, staje się dodatkowym ciężarem. I tak w
          końcu bezrobocie staje się polem minowym nieustannych konfliktów, bo strona
          pracująca nie może wytrzymać patrząc na nieróbstwo drugiej strony i wykorzystuje
          każdy pretekst, żeby wbić szpilę. Ja nie twierdzę, że w przykładzie wyżej tak
          jest, bo autorka nie napisała, czy on szuka pracy. Inna sprawa, że pracy nie da
          się szukać przez cały dzień, jak jest 5 ofert, to się wysyła CV na 5 ofert i co
          dalej?

          Więc może zamiast od razu grozić rozstaniem najpierw bez emocji i oskarżeń
          zbadać, jak sprawa wygląda? Co on robi przez cały dzień, jak się z tym czuje.
          Dziewczyna pisała, że tworzyli zgodną, zgraną parę. I co - on nie pracuje i
          nagle zamienił się w leniwego, pustego dupka? Tak z dnia na dzień?
    • horpyna4 Re: ślub za 9 misięcy a ja... 09.09.09, 14:50
      Jedna szansa na uratowanie takiego związku, to rozstanie.

      Jeżeli facet rzeczywiście Cię kocha, to będzie to dla niego szok i
      kop do działania. A jeśli nie, to przynajmniej sprawa będzie jasna.

      Teraz jest mu za wygodnie i nie widzi potrzeby, żeby to zmieniać.

      Powiedz mu wyraźnie, że zawiodłaś się na nim, nie masz zamiaru żyć w
      takim układzie. Że żadnego ślubu nie będzie i won.
    • lu_bella Re: ślub za 9 misięcy a ja... 09.09.09, 15:21
      Normalnie Ferdek Kiepski ;)
      Popatrz na Halinkę i zdecyduj :D
    • marzeka1 Re: ślub za 9 misięcy a ja... 09.09.09, 15:54
      Masz w domu darmozjada i wersję Ferdka Kiepskiego, wszystko, co opisujesz tak
      źle rokuje, że rozważanie ślubu to zakładanie sobie pętli na szyję. Przy kimś
      takim zmarnujesz sobie życie i tyle, ale wybór twój najwyżej oprzytomniejesz za
      kilka lat i weźmiesz rozwód.
      • baspie84 Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 08:08
        Popieram , musisz się otrząsnąć , moja Mama zawsze mówiła "chłop nie robotny to nie chłop "
        za kilka lat bedziesz sobie pluła w brodę a potem rozwód ! po co ci kochana tyle nerwów , zastanów się czy warto !!
        Pozdrawiam Cię gorąco :)
    • zdziwik Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 08:37
      rozejdz sie i tyle radykalne i nie za 10 miesiecy dolaczysz do grona kolejnych
      mlodych mezatek ktore tu sie uzalaja jaka ta najwieksza pomylke zyciowa
      popelnily i jak sobie zycie zmarnowaly tylko gdzier przedtem mialy oczy i rozum
      jestes ok ze zaczynasz dostrzegac zwiazek bez rozowych okularow skoro cos cie
      uwiera albo to przegadajcie albo soebie odpusc szkoda zycia lepiej sie rozejsci
      niz za chwile dolaczyc do grona sfrustrowanych kobiet wylewajacych swoje zale na
      tego i tym podobnych forach
      jednakze idealow nie ma a i pewnie i on i ty idealni nie jestescie jak nikt na
      tym swiecie :)
      a czemu nie potrafisz spakowac walizki
      hm moze sie boisz samotnosci, pustki etc nie mam pojecia jakis powod musi byc
      ale jak jest naprawde tak jak piszesz to szczerze mowiac dziwie ci sie
      bo potem jak przychodza dzieci na swiat sprawa sie bardziej komplikuje
      ale z drugiej stronym znajoma rozeszla sie ze swoim facetem na 3 dni przed
      slubem i dobrze bo by wtopila maxymalnie a tak poczekala i doczekala sie ma
      wspanialego meza dziecko i jest szczesliwa tamten gosc raczej nie ulozyl sobie zycia
    • misi-lilka Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 13:16
      Dziekuje, z waszych wypowiedzi wysuwa sie tylko jedna konkluzja-pakować manatki
      i spadac..
      nie napisalam, ale narzeczony szuka pracy, ale tak jest-wysle 5 ogloszen i
      czeka, ale ciagle cisza..
      ehh. chyba boje sie, ze bede sama, ze nikogo nie znajde.. ale chyba lepsze to
      niz ciagła męka..
      • klawiatura_zablokowana Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 15:05
        Szuka, czyli coś robi. Czyli mu zależy. 5 ogłoszeń to i tak dużo - pod moje
        kwalifikacje to pasuje mniej więcej 5 na tydzień... i co, jestem nierobem, bo
        wysyłam CV raz na 2-3 dni?

        Jak znajduje 5 ogłoszeń, wyśle 5 CV to co ma dalej robić? Przeżywać ten fakt
        przez cały dzień? Jak się człowiek skupia tylko na tym, że nie ma pracy, można
        zwariować!

        Przezwyciężycie to, jeśli się kochacie. U nas, jak pisałam, też było baaardzo
        cienko, ale jakoś nie wpadliśmy na to, żeby się rozstawać. Mąż w końcu znalazł
        pracę, ja się dostałam na studia doktoranckie. Nie przyznali mi stypendium. Wg
        logiki niektórych w sądzie powinien już leżeć pozew rozwodowy od małżonka, bo po
        co mu taka baba-nieuk i nieudacznik życiowy...

        Ja też szukam pracy. Jest beznadziejnie. Nieważne, czy masz inżyniera, maturę
        czy certyfikat znajomości japońskiego. Nieważne. Ale taki stan nie trwa
        wiecznie. Ja mam chłopa, który mnie wspiera, razem szukamy ogłoszeń dla mnie.
        Razem, bo jak on nie miał roboty, też szukaliśmy razem. I tak do skutku. Skutek
        w końcu był. Dlatego nie tracę nadziei.

        Bo nie chodzi o to, żeby wiązać się tylko z pięknymi i bogatymi, bo co - jak
        straci pracę albo zbrzydnie to następnego dnia się odchodzi?

        9 miesięcy to przeciętny czas szukania pracy wśród młodych ludzi. Dacie radę.
        Tylko dużo szczerych rozmów, dużo miłości i dużo wsparcia. Wzajemnego, bo on też
        powinien wspierać ciebie, jak pracujesz.
        • lu_bella Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 16:24
          klawiatura_zablokowana napisała:

          > Szuka, czyli coś robi. Czyli mu zależy. 5 ogłoszeń to i tak dużo - pod moje
          > kwalifikacje to pasuje mniej więcej 5 na tydzień... i co, jestem nierobem, bo
          > wysyłam CV raz na 2-3 dni?
          >
          > Jak znajduje 5 ogłoszeń, wyśle 5 CV to co ma dalej robić? Przeżywać ten fakt
          > przez cały dzień? Jak się człowiek skupia tylko na tym, że nie ma pracy, można
          > zwariować!

          Mnie zastanawia fakt, kto rezygnuje z pracy nie mając następnej, bo przecież jak na rynku pracy jest każdy wie ;)

          >
          > Przezwyciężycie to, jeśli się kochacie. U nas, jak pisałam, też było baaardzo
          > cienko, ale jakoś nie wpadliśmy na to, żeby się rozstawać. Mąż w końcu znalazł
          > pracę, ja się dostałam na studia doktoranckie. Nie przyznali mi stypendium. Wg
          > logiki niektórych w sądzie powinien już leżeć pozew rozwodowy od małżonka, bo p
          > o
          > co mu taka baba-nieuk i nieudacznik życiowy...

          W moim odczuciu sytuacja zupełnie inna. Ona po całym dniu pracy pada, a on rozpoczyna życie nocne (pewnie za te oszczędności). To dobrze nie wróży. Był już kiedyś wątek o dziewczynie w ciąży, co to ma męża dla którego nie ma ŻADNYCH przeszkód do nocnych imprez :(

          >
          > 9 miesięcy to przeciętny czas szukania pracy wśród młodych ludzi. Dacie radę.


          Tylko czy oszczędności starczy przy tych nocnych imprezach ? ;)

          > Tylko dużo szczerych rozmów, dużo miłości i dużo wsparcia. Wzajemnego, bo on te
          > ż
          > powinien wspierać ciebie, jak pracujesz.

          I z tym jest chyba problem największy :(
          • klawiatura_zablokowana Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 17:11
            > Mnie zastanawia fakt, kto rezygnuje z pracy nie mając następnej, bo przecież ja
            > k na rynku pracy jest każdy wie ;)

            Nie wiem, jak tu było, więc ciężko ocenić sytuację. Jeśli facet chce zrobić
            studia, to może stanął przed wyborem praca albo studia i wybrał studia. Autorka
            nie napisała, że rzucił pracę, bo np. mu się nie chciało rano wstawać.

            > W moim odczuciu sytuacja zupełnie inna. Ona po całym dniu pracy pada, a on rozp
            > oczyna życie nocne (pewnie za te oszczędności).

            Nie wiem, za co baluje, może nam to autorka rozjaśni.
            A sytuacje są różne i różniste i wcale nie musi być tak, że ten facet to
            kompletny nieudacznik i leń. Ostatecznie "nic nie jest czarno-białe", prawda? :>>>>
          • misi-lilka Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 18:21
            lu_bella napisała:

            Mnie zastanawia fakt, kto rezygnuje z pracy nie mając następnej, bo przecież ja
            > k na rynku pracy jest każdy wie ;)
            >
            Już wyjaśniam, rzucił pracę bo kolidowała ze studiami. Miał zajęcia i mimo
            prośby o wolne wpisany był w grafik, to był system wyrobienia odpowiedniej
            ilości godziny w miesiącu, bo praca również w soboty i niedziele i niestety z
            racji powtarzających się sytuacji musiał wybrać albo studia albo praca..
            Widzę, że chce mieć pracę, łapie się czegokolwiek. wierze, ze kiedys dostanie
            prace gdzie bedzie mogl spelnic sie zawodowo.. bo tak jak juz zostalo
            wspomniane, nawet gdyby teraz mial prace a stracil ja tydzien po slubie nie
            moglabym powiedziec ze jest "nie rób", bo narzeczony zaczal pracowac duzo
            wczesniej niz jego rowiesnicy (m.in. dlatego teraz mozemy mieszkac wspolnie)
            • lu_bella Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 19:32
              misi-lilka napisała:

              >
              > Już wyjaśniam, rzucił pracę bo kolidowała ze studiami. Miał zajęcia i mimo
              > prośby o wolne wpisany był w grafik, to był system wyrobienia odpowiedniej
              > ilości godziny w miesiącu, bo praca również w soboty i niedziele i niestety z
              > racji powtarzających się sytuacji musiał wybrać albo studia albo praca..

              Może niepotrzebnie zasugerowałam się sytuacja koleżanki,której mąż pracując w ruchu ciągłym,kończy studia. Bo przecież nie każdy weekend pracuje, a to się z kolegą zamienił, a i nie na wszystkich zajęciach musiał bywać.

              > Widzę, że chce mieć pracę, łapie się czegokolwiek. wierze, ze kiedys dostanie
              > prace gdzie bedzie mogl spelnic sie zawodowo.. bo tak jak juz zostalo
              > wspomniane, nawet gdyby teraz mial prace a stracil ja tydzien po slubie nie
              > moglabym powiedziec ze jest "nie rób", bo narzeczony zaczal pracowac duzo
              > wczesniej niz jego rowiesnicy (m.in. dlatego teraz mozemy mieszkac wspolnie)

              mnie bardziej razi fakt nocnego życia. Z tego trudno zrezygnować :( Żyjecie z jednej pensji i oszczędności, a on się bawi ( chyba, że znowu źle zrozumiałam co to wg. Ciebie życie nocne)
      • baspie84 Re: ślub za 9 misięcy a ja... 11.09.09, 12:24
        e tam co ty opowiadasz , młoda piękna pełna ambicji kobieta nie znajdzie sobie nikogo ;)
        boisz się to jasne ale , znajdziesz 2 polówkę ja wierzę w to tylko się nie poddawaj i idz dalej nie oglądaj się za siebie bo to nic dobrego nie przyniesie , świat pędzi do przodu a ty razem z nim .
        Powodzenia ci życze i podjęcia tej właściwej decyzji :*
    • deczko Re: ślub za 9 misięcy a ja... 10.09.09, 15:27
      Planujesz slub z czlowiekiem z ktorym nie umiesz sie porozumiec, nie masz z nim
      udanego zycia seksualnego i choc piszesz, ze nie umiesz udawac, to jednak
      udajesz. Coz pogratulowac glupoty, odwagi marnowania sobie zycia???
    • ann.k Re: ślub za 9 misięcy a ja... 11.09.09, 20:24
      A może spróbuj sobie wyobrazić jakby to było gdybyś to Ty nie miała
      pracy i nie mogła żadnej znaleźć, a on by pracował. Też by tak od
      razu ochoczo zrezygnował ze znajomości z Tobą?
      • klawiatura_zablokowana Re: ślub za 9 misięcy a ja... 11.09.09, 23:23
        No właśnie, ciekawe co by tutaj doradzały różne "postępowe", gdyby on harował, a
        ona siedziała i pachniała? "Odejdź, nie marnuj facetowi życia"? Taaa, już to
        widzę...
      • lu_bella Re: ślub za 9 misięcy a ja... 12.09.09, 08:52
        ann.k napisała:

        > A może spróbuj sobie wyobrazić jakby to było gdybyś to Ty nie miała
        > pracy i nie mogła żadnej znaleźć, a on by pracował.

        Sam zrezygnował z pracy, bo kolidowała mu ze studiami zaocznymi :>

        Też by tak od
        > razu ochoczo zrezygnował ze znajomości z Tobą?

        Zapomniałaś dodać że w tych wyobrażeniach, mąż wraca styrany z pracy, a ona zmyka z koleżankami pobawić się.
        Dla mnie to nie fakt straty pracy, ale to, że ona została sama ( on ma kolegów )a on pomimo braku pracy bawi się za oszczędności.
    • anakonda23 Re: ślub za 9 misięcy a ja... 11.09.09, 22:28
      Ja kiedy się wahałam odwołałam ślub. Moim zdaniem jeśli nie jest się czegoś
      pewnym nie należy robić czegoś wbrew sobie bo łatwo można spiepszyc sobie życie.
      Nie było łatwo ale przetrwałam. Oczywiście nie ja tylko sie do tego
      przyczyniłam. pozdrawiam
    • tracja4 Re: ślub za 9 misięcy a ja... 12.09.09, 10:39
      Mnie prowadzenie różnych trybów życia rozwaliło związek, na szczęście tylko roczny.

      Mieszkaliśmy razem pół roku. Ja funkcjonowałam 6 - 23, on 15 - 5.

      Jak on miał ochotę na seks (zazwyczaj po północy albo po pracy, czyli 2 - 3
      rano, to ja miałam ochotę tylko spać. Jak ja miałam ochotę na seks, popołudniem,
      wczesnym wieczorem, to on się szykował do pracy. Przerąbane.

      Byliśmy jak para współlokatorów. No ale mój chłop pracował.
    • linka.k Re: ślub za 9 misięcy a ja... 12.09.09, 18:45
      No tak, przyzwyczailiście się do siebie, zżyliście, ale jak jest źle, nie chcesz
      już tak żyć to może lepiej teraz coś z tym zrobić albo iść do seksuologa czy na
      terapie jakąś albo się rozstać, bo później będzie jeszcze trudniej... A jak
      dojdą dzieci to już w ogóle...
Pełna wersja