ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce

12.09.09, 19:10
Witam,

być może mój problem wyda się niektórym osobom banalny, ale dla mnie jest całkiem poważny. Z moim chłopakiem jestem w związku już ponad cztery lata. Nigdy nie ukrywałam, że chciałabym założyć rodzinę, czyli wyjść za mąż i mieć dzieci. Sęk w tym, że mój chłopak nie podziela moich planów na przyszłość. Na początku twierdził, że jest zdeklarowanym przeciwnikiem małżeństwa, potem okazało się, że pod tym pojęciem ukrywa jedynie swój lęk przed odpowiedzialnością i zobowiązaniem wobec drugiej osoby (w tym wypadku mnie). Jak do tej pory nigdy nie powiedział mi z całą stanowczością, że na pewno się ze mną nie ożeni, że nie ma no to szans (a ja przez cały ten czas łudziłam się nadzieją, że wkrótce być może dojdzie do zaręczyn), aż do naszej ostatniej rozmowy... Przyznał się, że tak naprawdę w ogóle nie ma ochoty się żenić, że nie będzie się do niczego zmuszał, i że ja również nie powinnam go do niczego zmuszać. Ja oczywiście nie mam zamiaru do niczego go obligować ani wymuszać na nim jakichś deklaracji. Wiem natomiast, że nie chcę tak żyć - to znaczy w wolnym związku przez całe życie... Ślub jest dla mnie czymś naprawdę ważnym. Zupełnie nie wiem, co mam robić w tej sytuacji... Proszę o Wasze opinie i rady.
    • merco007 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 12.09.09, 19:46
      Bo facet nie marzy o niczym innym , tylko o byciu sponsorem rodziny i reproduktorem. Jeśli Ci na nim zalezy to zakceptuj jego poglady na małżeństwo. Ale jesli nie, to będziesz musiała poszukac kogoś o takich samych priorytetach jak Twoje. Innego wyscia chyba nie ma, bo co, zmusisz go do pójścia przed ołtarz? Chciała byś mieć wymuszony ślub?
      • elza78 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 13.09.09, 20:26
        merco007 napisał:

        > Bo facet nie marzy o niczym innym , tylko o byciu sponsorem rodziny i reprodukt
        > orem.

        zadziwiajacym jednak jest fakt ze zazwyczaj kiedy dochodzi do rozpadu takiego
        dlugoletniego zwiazku taki facet znajduje sobie szybciutko jakas lodzie, z ktora
        juz mu nawet szybki slub nie przeszkadza i w ciagu zaledwie kilku miechow plodza
        potomstwo... zycie pisze ciekawe scenariusze czasem hehe
        a do autorki - zmien faceta bo skoro macie tak odmienne poglady na sprawy
        malzenstwa to z tego pieca chleba nie bedzie...
        zalamujace jest to ze jak facet nie chce slubu to trzeba sie liczyc i uszanowac
        jego poglad, za to z pogladami kobitki nikt sie nie musi liczyc :) ten kij ma
        dwa konce :)
        • madziaq Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 15.09.09, 15:49
          > zalamujace jest to ze jak facet nie chce slubu to trzeba sie liczyc i uszanowac
          > jego poglad

          To nie jest załamujące, to jest normalne. On ma tak samo prawo nie chcieć ślubu,
          jak ona ma prawo go chcieć. I zmuszanie w żadną stronę nie jest dobre.
          • elza78 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 16.09.09, 13:54
            > On ma tak samo prawo nie chcieć ślubu
            > ,
            > jak ona ma prawo go chcieć.

            i tu jest pies pogrzebany bo wiekszosc uznaje ze jedynie facet ma prawo go nie
            chciec i trzeba to uszanowac za to kobieta ktora chce juz na uszanowanie swoich
            pogladow nie moze liczyc :)
            • horpyna4 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 16.09.09, 19:25
              Sorry Elza, ale będę brutalna. Jeżeli facet nie chce małżeństwa, a
              kobieta chce, to nie powinna pakować mu się do łóżka, tylko poszukać
              innego faceta, o poglądach na małżeństwo zgodnych z własnymi.

              Jeżeli natomiast sypia z facetem przez kilka lat, to dlaczego on
              miałby nagle zechcieć ślubu, skoro nie chciał do tej pory?

              Żyła z nim długo i nie przeszkadzało jej to? To gdzie te jej poglądy,
              które on miałby uszanować?
              • elza78 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 15.11.09, 14:19
                to tak jakby zasada kija i marchewki tak?
    • gad.forumowy Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 14.09.09, 00:02
      Boi się podjąć decyzję mogącą mieć wpływ na całe jego dalsze życie. Daj mu czas - np. rok na zdecydowanie - ślub czy się żegnacie. Jak rok minie i się nie zdecyduje, to cóż - poszukasz innego.
    • li_lah Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 14.09.09, 01:04
      podobno prawdziwa miłość leczy obawę przed zaangażowaniem...... ale z drugiej
      strony może weź pod uwagę, ze nie każdy chce się rozmnożyć czy brać ślub. tyle
      poglądów ile ludzi na świecie. może twoje ciśnienie na małżestwo i rozmnażanie
      to przesada, a może on jest takim niebieskim ptakiem i zawsze takim będzie,
      nieważne czy bedziesz naciskala czy nie. jak dla mnie żałosne jest tylko twoje
      zachowanie. nie chcialabym prosić/błagać/namawiać/zmuszać faceta do tego żeby
      się ze mną ożenił trzeba mieć swoją godność i pogodzić się z faktem, ze taki
      ktoś może nie chcież być twoim mężem.

      sama podejmij decyzję. 4 lata związku to juz całkiem długo.
      jesli macie oboje dajmy na to poniżej 25 lat to biorę stronę faceta
      • horpyna4 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 14.09.09, 10:36
        Nie powinni wiązać się ze sobą osoby mające zupełnie różny stosunek
        do spraw małżeństwa i rodziny.

        Nie należy liczyć na to, że po kilku latach wspólnego życia facet
        będzie chciał uformalnić związek. Po co mu to, skoro i tak wszystko
        ma? Wręcz przeciwnie, będzie starał się utrzymać status quo.
    • marzeka1 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 14.09.09, 18:01
      Tego nie da się pogodzić, bo albo ty będziesz miała poczucie, że odebrano ci
      szansę na dzieci i małżeństwo, albo on będzie czuł, że przymusiłaś go do slubu i
      dzieci. W sumie bez sensu: wiedziałaś od początku, jakie ma podejście, nie warto
      było inwestować czasu. Zbyt duże różnice was dzielą. Doradzam jednak rozstanie,
      bo zmarnujesz kolejne lata, łudząc się niepotrzebnie.
    • kicia031 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 14.09.09, 18:02
      Mysle, ze czekalas troche za dlugo. 4 lata i zero konktetnych deklaracji na
      przyszlosc?

      Co teraz?

      Pytanie, czy pan czuje sie zbyt pewnie i stad brak potrzeby, by cie
      zaobraczjkowac, czy tez po prostu nie zalezy mu na tobie. Zajmij sie swoimi
      sprawami, przestan miec dla niego czas, moze jakis wyjazd z przyjaciolmi? studia
      podyplomowe?

      Jesli bedzie za toba tesknil, powinien podjac kroki zmierzajace do zalozenia ci
      lotych kajdanow, a jesli nie - to unikniesz straty czasu.

      Odradzam powazne rozmowy, bo facet wtedy widzui, ze tobie zalezy i automatycznie
      traci cala motywacje do dzialania.
      • e.logan Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 15.09.09, 07:30
        4 lata to bardzo duzo czasu na zastanowienie i przemyslenia. Ty
        musisz wiedziec czy chcesz go marnowac dalej i czekac na NIC bo nic
        ci nie obiecuje, czy zaczac zyc dla siebie. Jestem przekonana ze pan
        nie ma zadnej fobii tylko Ty to nie TA wybrana.Owszem jestes pewnie
        teraz na tyle dobra by z nim spac, wychodzic itd ale nie jestes na
        tyle dobra by dla Ciebie zrezygnowal z wolnosci. Niestety bawic sie
        przez cale zycie jedynei nie mozna. Wiem ze to co napisalam to nic
        milego jednak jako mezatka wiem ze mialam pewnosc ze ten to ten ze
        przy nim chce sie zestarzec , podobnie psrawa wygladaal od strony
        mojego meza.

        Twoj chlopak mowi o odpowiedzialnosci za druga osobe.No dziwnie to
        brzmi bo gdzie w tej chwili jest ta odpowiedzialnosc?Wie jakie masz
        zaopatrywania ,czego chesz, a nie potrafi sie zadeklarowac w ta lub
        w tamta. CZas plynie tez dla ciebie, zabiera Ci szanse moze na
        naprawde fajny zwiazek ..
        • kwokaaa Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 16.09.09, 12:14
          Mój facet z kolei na początku sam mówił o ślubie, o tym, że ma nadzieję, że już
          niedługo zostanę jego żonką. Jesteśmy razem rok. I teraz milczy. Nie mówi już o
          ślubie, wiem, że teraz tego nie chce. Zastanawiam się tylko dlaczego? Rozmowa na
          ten temat nie przyniesie odpowiedzi bo on urywa temat. Podejrzewam, że chodzi o
          jego problemy finansowe i może myśl, że teraz nie może mi niczego zapewnić
          (kiedyś powiedział coś, że gdyby miał zapewnione np 7 tys miesięcznie to już by
          się ze mną ożenił). Ale mówi też, że jego brat za szybko podjął decyzję o ślubie
          a potem przez to wszyscy cierpieli. Nie wiem co mam myśleć, być może jak nie
          wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze???
    • anoresk Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 16.09.09, 18:37
      Ehhh
      Byłam w takim związku , trwał 4,5 roku...Zakończyłam go z różnych
      powodów , między innymi dlatego , że się nie rozwijał. wydaje mi
      się , że związek musi mieć przed sobą wyzwania , musi się cały czas
      definiować na nowo , i co bardzo waże : obie osoby muszą mieć to
      samo zdanie jeżeli chodzi o główne życiowe sprawy, a taką jest
      małżeńtwo.
      • mirabeela Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 14.10.09, 23:48
        Temat jest baaardzo poważny, bo Ty chcesz czegoś co jest istotne z
        punktu widzenia Twojego dalszego zycia. Żadasz rodziny i masz prawo
        ja miec. Twoj wkald i czasu, i siebie w ten zwiazke jest duzy.
        Inna rzecz, jesli nie chcialabys slubu i on by nie chcial, a tak..
        to ważne.
        Teraz pewnie trudno jest Ci sie rozstac,, od tak.. ale musisz
        psojrzec w przyszlosc. Niestety my, kobiety mamy gorzej. Nie sluzy
        nam czas. Jesli wybiegniesz w przyslzosc do 30 roku życia to
        zorzumiesz, ze TRACILAS CZAS.
        • wanioliowa Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 16.10.09, 09:49
          hmm... podobnie jak z historii powyżej - znam dwóch panów ktorzy też byli
          antymałżenscy i antypotomkowi. Zwiazki w których byli padły i panowie w w
          niedługim czasie (rok, drugi ok dwa lata) stawali na ślubnym kobiercu z inną.

          Moj dobry kumplel jest juz ze swoją namawiająca go do ślubu laską 5 lat. Ja bym
          z mojego punktu widzenia powiedziała, ze związek rewelacyjny i bardzo dobrana i
          szcześliwa para. Ale on ostatnio powiedział, ze nie chce się żenić z nią, bo nie
          jest pewny czy to ta na całe życie mimo, że jest super między nimi. Po prostu
          czuje ze mimo świetnego zwiazku brakuje mu takiego małego czegoś, co pozwoliloby
          mu poczuć, że to ta z którą chce się zestarzeć. I chyba cos w tym jest. Na pewno
          są czasem inne przesłanki. Ale wiem też - bo znam paru kawalerów - że panowie
          też marzą o ślubie, ze to nie tylko w mózgu kobiecym pojawiają się takie
          marzenia. Mój mąż też marzył i sie cieszył, trwaktował to jak wylanie wiadra
          cementu na to, co nas dotychczas łączyło.

          Jak swiat stary ludzie się pobierają więc nie wiem, czy problem nie leży gdzie
          indziej, a kwestia jest na tyle delikatna, że dla niego jest malym szczegółem, a
          dla ciebie mogłaby byc informacją która zburzyła by wszystko - dlatego milczy na
          ten temat.
    • ewrzostar Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 16.10.09, 17:19
      Mysmy slub wzieli po ponad 6ciu latach mieszkania razem.
      Nie zeby to byl tylko papierek - bo wrecz przeciwnie i tu jest pies pogrzebany.
      Nie myslelismy o tym, co by tu zrobic, ale co TERAZ jak zrobic. Kiedy sie
      okazalo, ze nasze relacje sa naprawde bez pudla i mieszka sie nam dalej tak samo
      fajnie jak kiedys i jestesmy w stanie wyobrazic sobie to nasze dalsze mieszkanie
      - to podjelismy decyzje.

      Slub wtedy stal sie juz tylko taka fajna formalnoscia ;)
    • fajnykasiaa Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 15.11.09, 12:52
      Mój problem jest taki,jestem w związku 7 lat.Po roku chodzenia zamieszkaliśmy ze
      sobą u niego(ma swoje mieszkanie)Było pięknie i namiętnie.Wspominał o ślubie
      cywilnym że może kiedyś itp. bo kościelny nie wchodzi w ogóle w rachubę,(chociaż
      nic nie stoi na przeszkodzie)to w ogóle dla niego jest szopka i strata kasy
      itp.Jakieś trzy lata temu zatęskniłam za tą właśnie jak to kiedyś określił
      szopką,chciałam sakramentu małżeństwa .Najpierw było,po co to ,znasz moje zdanie
      i temu podobne.No ale dobra zgodził się ,ustaliliśmy datę miał by to pażdżiernik
      2009,byliśmy już z tym u księdza,załatwiliśmy salę.Niedługo po tym stwierdził że
      jeszcze nie jest na to gotowy chce zrobi kursy aby znależ lepiej płatną pracę bo
      faktem jest że za wiele nie zarabia.Zgodziłam się na to zmieniliśmy datę slubu
      na styczeń 2010,załatwiliśmy wszystko co trzeda sala ,kościuł zespół,kamera i
      nagle trach trzy miesiące przed śludem rozmyślił się w dniu w którym mieliśmy
      wypisywa zaproszenia.Powiedział że te wszystkie przygotowania to tylko dla
      świętego spokoju a On tak naprawdę nie chce się żenic nigdy nie chciał z nikim z
      żadną kobietą przedemną z którą był miał je dwie i też podobny staż.Ludzie co
      mam robi wszystko odwołał ,kocham go strasznie chcę z nim byc, miec choc jedno
      dziecko byc jego żoną kocham go.Gdy zaczynaliśmy się ze sobą spotykac byłam nie
      odpowiedzialną osobą brałam wszystko lekko przy nim się zmieniłam wydoroślałam a
      teraz nie wiem co mam czynic jestem trochę z nim i wracam do matki i tak w koło
      cały czas myślę i nie daje już rady.Poświęciłam wiele a też nie jestem pierwszej
      młodości mam 34 lata a on 33 proszę pomużcie mi ,kocham go nadżycie.
      • horpyna4 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 15.11.09, 13:52
        Jeżeli on nie chciał ślubu kościelnego, bo dla niego to szopka, a
        dla Ciebie ważny był ślub sakramentalny, to trzeba było załatwić
        cichy ślub. Tylko ksiądz i świadkowie, żadnych tradycyjnie ślubnych
        strojów, kwiatów i bajerów. Bez uroczystej mszy, przyjęcia, wesela,
        rodziny. I wydatków.


        A z punktu widzenia Kościoła pod względem ważności nie ma róźnicy
        między takim ślubem, a najbardziej uroczystym z mszą koncelebrowaną
        przez pięciu biskupów...
        • fajnykasiaa Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 17.11.09, 15:05
          Mnie chodzi poprostu o kościelny ślub ,skromny to wszystko.Jednak w tych
          marzeniach jestem już sama ,On jest zupełnie nie zainteresowany,tłumaczy się że
          jest realistą ,a cóż to za argument,milczy kiedy pytam.
          • horpyna4 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 17.11.09, 18:56
            Chyba się nie rozumiemy. Wymieniłaś salę, zespół i kamerę jako coś
            niezbędnego przy ślubie kościelnym???

            Przy ślubie kościelnym niezbędnych jest dwóch świadków. Nie potrzeba
            uroczystego stroju, bukietu, gości. Ani uwieczniania tego faktu przez
            kamerzystę.
            • fajnykasiaa Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 18.11.09, 09:03
              Owszem,masz rację ,przepraszam.Wiem tylko jedno że On już nie chce niczego nawet
              zapewnia mnie że, mnie nie kocha chociaż ja myślę że jest inaczej.Ma mnie
              serdecznie dosyc tym bardziej że bardzo się kłuciliśmy jeszcze ostatnio z tego
              powodu,mam wyrzuty sumienia że tak postąpiłam ale z drugiej strony ileż można
              było czeka na to aby zauważył że już czas na to.No cóż moja wina myślę jednak że
              może jakoś to jeszcze będzie będę próbowac to jakoś naprawic.
      • enith Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 15.11.09, 19:12
        Horpyna dobrze pisze: kameralny ślub załatwiłby prawdopodobnie sprawę. Tymczasem ty chciałaś wrobić partnera, brzydko pisząc, w ogranizację i udział w ceremonii, której on się w gruncie rzeczy sprzeciwia. Pytanie jest takie: tobie zależało na zawarciu ślubu w kościele czy na "szopce"? Ja cieszyłabym się, gdyby partner z zasady przeciwny małżeństwu w kościele, zgodził się na jego zawarcie. Tymczasem ty chyba trochę przeciągnęłaś strunę, próbując organizować wesele. No i doopa, pan się wypisał. Moim zdaniem powinnaś z nim porozmawiać, wykazać zrozumienie dla jego racji, przedstawić swoje racje i może uda wam się zorganizować bardzo kameralny ślub w formie, jaką opisała Horpyna?
        • konopielka80 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 16.11.09, 22:11
          Dziewczyny a po co wam te śluby? Czy naprawdę ten kawałek metalu na palcu i
          świstek z pieczątką jest taki ważny? Czy myślicie, że tym przywiążecie faceta do
          siebie na całe życie??
    • daszka26 Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 18.11.09, 15:32
      Hmm, ja byłam trochę w sytuacji Twojego chłopaka. Na początku związku wyszło w
      rozmowie, że ja jestem przeciwniczką slubów a mój partner nie. Jednak po pewnym
      czasie bycia razem zorientowałam się, że jest to dla niego ważne, mimo że mówimy
      tylko o ceremonii cywilnej (oboje nie jesteśmy zbyt wierzący - więc kościlena
      "szopka" nie dla nas).Zaczęłam się zastanawiać i w sumie co mi szkodzi. Kocham
      tego człowieka, chcę z nim spędzić resztę życia, być może mieć dzieci i psa.
      Jeśli to dla niego takie ważne to wezmę z nim ślub, bo go kocham i to co jest
      ważne dla niego powinno też być ważne dla mnie.
      Gdyby ślub dla Twojego partnera nie miał żadnego znaczenia to by tak nie stawał
      okoniem. Pewnie masz rację, że tak nbaprawdę chodzi o jego lęki.
      • fajnykasiaa Re: ja marzę o ślubie, a on w ogóle go nie chce 26.11.09, 20:37
        Może i chodzi o jego lęki ale już nie wiem też i o co jeszcze.Jest bardzo nerwowy bardziej niż zwykle i bardzo kłutliwy i ciągle mówi że wyprowadzi się lada dzień do matki mieszkanie wynajmie a ja no cóż przecież mam gdzie mieszkać(myśli o mojej matce)Ja wiem są to sprawy finansowe ale życie jest takie jakie jest każdy to wie i trzeba sobie radzić jakoś samemu ,a jego obojętność w stosunku do mnie mnie przeraża i zadaje mi ból,nawet już nie uprawiamy ze sobą sexu,gdyż on nie chce.Wiem zwieżam się jak nastolatka ale ta sprawa jest dla mnie tródniejsza niż myślałam i tródno mi samej sobie z tym poradzić.
Pełna wersja