moje głupie serce:(

16.09.09, 20:39
Nie pisze zeby dostac odpowiedz ale po to by sie wyzalić.
Z moim mezem jestem od 4 lat i uchodzimyy za bardzo udana pare
zawsze bylam pewna naszej milosci tym bardziej ze maz jest dobrym
człowiekiem. Nie mamy jeszcze dzieci od niedawna prowadzimy wlasna
firme ale ja jeszcze pracuje w duzej korporacji i tam poproszono
mnie abym zaopiekowała sie Holendrem gdyz jako jedyna znam ten jezyk
poszlismy do Muzeum na stare miasto i okazalo sie ze znalazlam swoja
bratniia dusze kogos z kim moge rozmawiac o wszystkim a dotego kogos
bardzo przystojnego.Wiem ze to dziwne ale poczulam cos czego nigdy
nie czulam przy mezu motylki w brzuchu i dziwne cieplo na sercu.On
jest juz prawie miesiac i za tydzien wyjezdza a ja nie wiem co robic
przeciez nie zostawie wszystkiego widzialam jego mine kiedy
powiedzialam mu ze mam meza.Miedzy nami do niczego nie doszlo i nie
dojdzie oprocz rozmow.A ja wiem ze ten miesiac przewrocil moje zycie
do gory nogami juz zawsze bede o nim myslec.
Przepraszam za chaotycznosc:)
    • horpyna4 Re: moje głupie serce:( 17.09.09, 10:01
      Kochana, takie rzeczy się zdarzają i będą się zdarzały. Ludzie
      będący w trwałych związkach nagle coś czują do kogoś innego.

      Ważne, żeby wiedzieć, że nie warto budować życia na chwilowym
      zauroczeniu, bo życie bywa przewrotne.

      Zwykle wkrótce po zamieszkaniu razem z takim ideałem kobiety
      zaczynają pluć sobie w brodę, bo ideał na ogół nie wytrzymuje próby
      dnia codziennego. A wrócić szczęśliwie do poprzedniego związku nie
      da się.

      Pamiętaj, że przed Tobą jeszcze wiele takich zauroczeń. Naucz się
      traktować je lekko - ot, miło było.


      Oczywiście nie wiem wszystkiego, może Twoje małżeństwo jest pomyłką,
      może spotkałaś "tego jedynego". Ale to już Ty wiesz lepiej. Tyle, że
      nie warto podejmować życiowych decyzji pod wpływem chemii w mózgu.
      Bo ta chemia nie jest wieczna i różowe okulary spadają...

      A teraz wytrzyj nos i zrób sobie coś dobrego do jedzenia.
      • gros-zek Re: moje głupie serce:( 17.09.09, 13:48
        Zrobilam tak jak mowilas i zamowilam pizze a zamiast pojechać z
        Gilbertem zwiedzac Warszawe zaprosilma meza do teatru.Chce spotykac
        go jak najmniej i czekac az wyjedzie.Łatwo powiedziec trudniej
        wykonac:)
        • bumer21 Re: moje głupie serce:( 17.09.09, 19:35
          bezsensu, ja sobie nie wyobrażam zauroczyc sie innym facetem bedac mezatka.
          Wydaje mi sie to nawet smutne, ja unikam takich sytuacji poniewaz zauroczenie
          nie zaczyna sie od rzu tego samego dnia w ciagu paru minut a systematycznie
          sienasila, wiec przy 1 spotkaniu w takich momentach czlowiek powinien sie
          wycofywac i unikac albo ograniczac kontakt. To jest moje podejscie gdyz wiem ze
          pokusy wszedzie czychaja a ja ni daj Boze nigdy nie chcialabym zalowac głupoty
          prze ktora straciłam swojego meza. Choc ja wiem ze moj ukochany maz jest moja
          druga polowka, prawdziwym darem od Bogu wiec nalezy go szanowac. A hormony też
          mi czesto szaleja ( maz plywa i nie ma go 4 miesiace wiec tyle bez sexu jestem).
          Skoncentruj sie na mezu, nie wierze by ten Holender był tym jednym jedynym:)
          jest nim twoj maz:) powodzenia.
    • gad.forumowy Re: moje głupie serce:( 18.09.09, 17:29
      Decyzja należy do Ciebie. Ot motoryzacyjna analogia. Można jeździć nową hondą jazz, która jest idealnie funkcjonalna, bezpieczna, nie psuje się albo... mercedesem sl z 1972 roku - oba samochody kosztują podobne pieniądze. Jadąc hondą wygodnie przemieszczasz się z punktu A do punktu B, mercedesem pewnie byś jeździła dla samej jazdy ;-)
Pełna wersja