pomocy zostawił mnie mąż

    • olga998 Re: pomocy zostawił mnie mąż 17.12.09, 18:32
      Robin Norwood:"Kobiety, które kochają za bardzo"
      www.kobieceserca.pl/psychotesty.html
      • wwwybredna Re: pomocy zostawił mnie mąż 17.12.09, 19:07
        Tak-robiłam te testy.Jestem uzależniona w 100%.
        Wiesz jak ciężko walczyć z uzależnieniem? Ale jakoś daję radę.....
        • jedynaczka28 Re: pomocy zostawił mnie mąż 17.12.09, 19:28
          też robiłam testy i też wiem jak ciężko z tym walczyć:)
          nie odzywam się bo u mnie jest tragedia...
          Ściskam Was mocno.
          • jedynaczka28 Re: pomocy zostawił mnie mąż 17.12.09, 22:41
            jutro składam o alimenty on wyjeżdża do Anglii wszyscy o tym wiedzą tylko nie ja
            wiedzą od niego a ja od nich to sekret miał być.
            • mili-ona Re: pomocy zostawił mnie mąż 17.12.09, 23:31
              I widzisz on się nie przejmuje, że synek nie będzie go widział jak wyjedzie, a
              Ty bałaś się, co on powie jak wyjedziesz w góry z małym. I gdzie tu
              sprawiedliwość. Sama zobacz, że on Cię niszczy.
              Nie żałuj niczego, to co zrobił i nadal robi jest niewybaczlne!
              Szanuj swoje zdrowie i nie dręcz się więcej. Poświęć swój czas wyłącznie dla
              siebie i swojego synka.
            • bell-a30 Re: pomocy zostawił mnie mąż 18.12.09, 08:41
              Jedynaczko!
              Składaj ten pozew. Jak masz miękkie serce to musisz mieć twardą
              dupę. Czy nie zrozumiałaś do tej pory że dobrocią nic z tym
              człowiekiem nie zdziałasz? Jak byś sobie nawet wyobrażała życie z
              tym człowiekiem po tym wszystkim?Nie bądz jak zdesperowana kochanka,
              gdzie kochanek pierdzi i beka przy stole. A ona mówi: jak to słodko
              to robisz misiaczku!
              • bell-a30 Re: pomocy zostawił mnie mąż 18.12.09, 08:50
                Misie nie szanują takich kobiet,które za wszelką cenę chcą zatrzymać
                chłopa. Po co Ci to? skakać nad nim, bo jak nie to sobie pójdzie.
                Małżeństwo to partnerstwo, jesteś inteligentną kobietą, wartościową,
                masz mieszkanie, masz z czego żyć. Pomyśl sobie jak on traktuje
                własne dziecko? Rozumiem mógł olać Ciebie, chociaż bardzo mi się to
                nie podoba jego trktowanie, ale tak traktować własne dziecko? Daj
                dziecku w końcu stabilizację emocjonalną, niech wie że chociaż na
                matkę może liczyć.Pogódż się ztym, że jak niema kochanicy, to mu
                coś jebne...ło na głowę.Bo tak się nie traktuje matki sowjego
                dziecka, nawet jak nie chce już z Tobą być!Takie moje zdanie,
                dzisiaj trochę ostrzej, ale szkoda mi Ciebie i małego. Nie daj sobą
                pomiatać!
            • zuzann-a Re: pomocy zostawił mnie mąż 18.12.09, 08:56
              jedynaczka28 napisała:

              > jutro składam o alimenty on wyjeżdża do Anglii wszyscy o tym wiedzą tylko nie j
              > a
              > wiedzą od niego a ja od nich to sekret miał być.


              I chwała Bogu, że wyjeżdża, może jak go nie będziesz widzieć to w końcu weźmiesz
              się w garść, tylko nie odbieraj czasem od niego telefonów!! Zobaczysz, że
              wyjdzie Ci to tylko na zdrowie:-)
              • bell-a30 Re: pomocy zostawił mnie mąż 18.12.09, 12:49
                Nad facetem to się można zastanawiać, jak przyna że popełnił błąd
                i wyłoży się przed Tobą ja dywan. On Tobą pomiata, a Ty się boisz
                żeby mu nie powiedzieć nic złego bo nie będzie chciał się z synkiem
                spotykać. Czy robisz żle czy dobrze to i tak dziecko(swoje, rodzone)
                olewa. Daj spokój! nie rozmawiaj z nim wogle, nie odbieraj
                telefonów. A jak go natchnie żeby być tatusiem albo pograć przed
                sądem to niech dzwoni do małego i umawia się na konkretną godzinę.
                Olej tego gada bo ma wióry we łbie.I zacznij żyć!
                • jedynaczka28 alimenty 18.12.09, 20:38
                  dziś złożyłam o alimenty będę walczyć o pieniadze dla mojego syna, które mu sie
                  należą. W pozwie napisałam aby był rozpatrzony jak najszybciej bo on wyjeżżą
                  wskaząłam datę jego wyjazdu i uda się na pewno musi sie udać, wreszcie zobaczy,
                  zę nie jestem ofiarą taką jaką udwało mu sie ze mnie robić. Wiecie co ja nie
                  rozumiem siebie nie skałdałam o nie bo co?
                  1. dlatego, ze pracuję w Sądzie i było mi wsytyd?
                  2. dlatego, żę łudziałam się że on wróci i nie chciałam robić mu na złosć?
                  odpowiedź druga jest prawdziwa w większej części. Ja nie chciałam aby wielmożny
                  pan sie obraził. A wielmozny pan ma mnie w dupie, mnie i swojego syna, kłóci się
                  ze mna o pieniadze, nigdy sam ich nie dał z własnej inicjatywy, nie da synkwoi
                  nawet 5 złotych jak przyjdzie, nie kupi lekarstw, nie kupił zadnej ksiażki do
                  szkoły choćbby zeszytu i żadnego ciucha a ja idiotka go oszczęzałam, zeby się
                  Broń Boże nie obraził i co mam z tego nic . Byłąm glupia ale koniec, koniec
                  pomiatania mną. Ja dawałam mu szansę i koniec, rozmawiałam, prosiłam,
                  tłumaczyłam i jego to wali jednym słowem, spływa po nim to co mówie ja i jego
                  syn. OKAY teraz po mnie będzie tio spływało. Przysięgłam sobie dziś, ze koniec
                  telefonów do niego i od niego. Chce coś to tylko od syna i dzwoni do niego i
                  jesli mały ma ochotę to z nim rozmawia a gdy nie to nie niech ma to na co
                  zasłużuył. Pewnie dziwicie się czemu takie mam postanowienia, takie jakie mi
                  radziłyście a ja Was nie słuchałam. Otóż dlatego:
                  WCZORAJ MIAŁ URODZINY POPROSIĄŁM MAŁEGO ABY ZADZWONIŁ ZŁOŻYĆ MU ŻYCZENIA ON NIE
                  CHCIAŁA LE PRZEKONAŁAM GO POWIEDZIAŁAM MU ŻE TATA SIĘ UCIESZY (NIE CHCIAŁAM ABY
                  BYŁO MU PRZYKRO JA IDIOTKA CHCIAŁAM ZNOWU DOBRZE DLA NIEGO - SZKODA ZE ON NIE
                  CHCIAŁ DOBRA DLA NAS) SYN ZADZWONIŁ ZŁOZYŁ MU ŻYCZENIA NIE BYŁ WYLEWNY TATUS
                  PODZIEKOWAŁ A SYNEK TATUSIU BYŁEM Z MAMA W PIWNICY PO OZDOBY SWIĄTECZNE I NIE
                  POZOWIŁEM JEJ PRZYNIEŚĆ ICH BO ZAWSZE RAZEM STROLIIŚMY DOM CHCIAŁBYM ABYŚ BYŁ Z
                  NAMI WRÓC JA TĘSKNIE A TATUŚ DAJ MI SPOKÓJ ZNOWU MATKA CIE NAKRĘCIŁA CZY WY
                  TYLKO O JEDNYM NIE WRÓCE I TYLE WIEM ZE TĘSKNISZ ALE DAJCIE MI SPOKÓJ. MAŁY
                  ZACZĄŁ RYCZEĆ ROZŁĄCZYŁ SIĘ I MÓWI DO MNIE MAMO NIGDY WIĘCEJ NIE CHCE GO WIDZIEC
                  ANI Z NIM ROZMAWIAĆ NIE CHCE ABY ON WRACAŁ TUTAJ JA JUZ NIE MAM TATY TO GŁUPEK I
                  UPŁAKAŁ SIĘ - ZACHOWAŁAM ZIMNA KREW CHOĆ SERCE MI PEKAŁO Z ŻALU POCIESZYŁAM GO,
                  SUPOKOIŁ SIĘ JA WYSZĄŁM ZE SMIECIAMI I RYCZŁĄM JAK BÓBR POWIEDZIAŁAM DOŚĆ TAK
                  NIE MOŻE BYĆ. ZADZWONIŁĄM DO NIEGO CHCIAŁAM MU COS PWOIEDZIEC ON POWIEDZIAŁ NIE
                  CHCE MI SIĘ Z TOBA FGADAĆ, NIE DZWOŃ DO MNIE, ROZŁĄCZYŁ SIĘ JA DZWONIĘ ZNOWU ON
                  TY IDIOTKO, DEBILKO, KURWA DAJ MI ŻYĆ, NIE MARUDŻ, ODPEIRDOL SIĘ NIE ROZUMIESZ,
                  POJEBAMNA JESTEŚ KOBIETO ODJEB DSIĘ I TAKIE TAM. JA MU MÓWIĘ CIERPI TWÓJ SYN
                  OPAMIETAJ SIE ON NIGDY NIE WRÓCE DO DOMU I WYJEŻDŻAM PRZYZNAŁ SIE PODAŁ DATĘ I
                  BEDE MIAŁ SPOKÓJ A JA TYLKO WCZEŚNIEJ ROZWIEDŻ SIĘ ZE MNA A ON NIE ZDĄŻYMY I
                  ZACZĄŁ SIĘ IRONICZNIE SMIAĆ DO TELEFONU, POWIEDZIAŁAM A CO Z PIENIĘDZI NA SYNKA
                  A ON DASZ SOBIE RADE BĘDĘ CI PRZYSYAŁAŁ A JA TAK JAK TERAZ Z ON JEBNIJ SIĘ
                  JESTEŚ CHORA. zNOWU SIĘ ROZŁĄCZYŁ JA DZOWNIĘ I MÓWIĘ MASZ SIĘ ZE MNĄ SPOTKAĆ I
                  USTALIĆ PEWNE ZASADY A ON POCAŁUJ MNIE W DUPE JA MÓWIĘ ZNAJDŹ CZAS A ON NIE MAM
                  CZASU NIE WKURWIAJ MNIE NIE MAM CZASU A JA TO CIEKAWE CO TAKIEGO ROBISZ TY NIGDY
                  NIE MASZ CZASU A MY ZAWSZE MUSIMY GO MIEĆ A ON HUJ CIE TO OBCHODZI GDZIE JESTEM
                  NIE WTWOJA SPRAWA NIE MUSZE SIĘ CI TŁUMACZYĆ ROZŁĄCZYŁĄM SIE PI PWOIEDZIAŁAM
                  NIGDY WIĘĆEJ. WIECIE CO ON MNIE WYKOŃCZYŁ PSYCHICZNIE, JA MAM DEPRESJE ON MI
                  BNAUBLIŻAŁ A JA SŁUCHAŁAM JAK POKORNE CIELE ANBI JEDNEGO KRZYWEGO TEKSTU Z MOJEJ
                  STRONY NIC PO PROSTU NIC CISZA I PALCZ DO TELEFONU, JAK JA DAŁAM SIĘ PONIŻAĆ,
                  KONIEC KOCHAŁAM TEGO CŻLOWIEKA NAD ŻYCIE I PEWNIE NADAL JAKIEŚ UCZUCIE SIĘ WE
                  MNIE TLI BO NIE UMIEM ZAPOMNIEĆ ALE KONIEC ZDAŁAM SOBIE Z TEGO SPRAWĘ DZIŚ NIGDY
                  MÓJ SAYN JUŻ NIGDY NIE BEDZIE PRZEZ NIEGO PŁAKAŁ I JA TEZ JEST SKRESLONY W MOIM
                  ZYCIU. nIE CHCĘ MIEĆ Z TĄ RODZINĄ NIC WSPOLNEGO, JA GO PYTAŁAM A CO ZE SWIĘTAMI
                  A ON NIE WIEM JAKIE BĘE MIAŁ PLANY JAK BĘDE MIAŁ CZAS WPADNE NIECH WPADA ALE NIE
                  WIEM GDZIE BĘDĘ CĄŁE ŚWIETA U RODZICÓW JADĘ TEŻ DO PRZYJACIÓŁKI MOJEJ A JAEGO
                  KOLEŻANKI ONA DZWONIĄŁ DO NIEGO CHCIAŁA Z NIM POROZMAWIAC A ON ZADZOWNIŁ DO MNIE
                  I MÓWI MI POWIEDZ JEJ ABY SIĘ NIE WPIERDALAŁA ( ZAZNACZAM JA JEJ NIE PROSIĄŁM O
                  TO ONA SAMA NIE MOZE NA TO PATZREC CO SIĘ DZIEJE NIE TEYLE ZE MNĄ CO Z SYNEM)
                  nAPRAWDĘ CZŁOWIEK MUSI UPAŚĆ NA SAMO DNO ABY ZOBACZYC O CO CHODZI, DO CZEGO
                  DOSZŁO. MNIE JEST TRUDNO BO BYŁO NAM DOBRZE (TO ZNACZY CHYBA TYLKO JI BO ON
                  MUSIAŁ UDAWAĆ) ALE WIEM JUŻ NIC NA SIŁĘ NIC NIEZROBIE NIECH IDZIE W PIZDU
                  ZABIERA DUPĘ W TROKU I DA MI ŻYĆ NIECH JEDZIE JAK NAJDALEJ NAWET NA KONIEC
                  ŚWIATA - WIEM BEDZIE MI JESZCZE NIERAZ CIEŻKO ALE JUŻ NIE MA NAS JESTEM JA I ON
                  ON SAM - JEGO NIC NIE INTERSEUJE ON JEST NIENRORMALNY POWIEDZIAŁ MI ZE WOLI
                  ZACZYNAC WSZYSTKO OD NOWA NIZ BYĆ ZE MNĄ ALO ŻEBYM KUPIŁĄ DUŻY DOM Z DWOMA
                  WEJŚCIAMI ABY NIE MUSIAŁ NA MNIE PATRZEĆ TO WRÓCI DO SYNA IDIOTA NIGDY NIE MA
                  DLA NIEGO CZASU ON JEST NIENORMALNY. W SRODĘ BYŁ U MAŁEGO A MAŁY NAWET SIĘ DO
                  NIEGO NIE ODZYWAŁ PRAWIE NIC, NIE BAWILI SIĘ RAZEM JA LEŻŁAM MNA ŁOZKU W INNYM
                  POKOJU A TEN FIUT PRZYSZEDŁ I PODAJE MI RĘKE ABY SIĘ POZEGNAC JA MU NIE PODAŁAM
                  RĘKI A ON NA BEZCZELNEGO HAMA WSADZIŁ MI RĘKE POD BLUZKE WIECIE JAK SIĘ CZUŁAM
                  FATALNIE NA SZCZĘŚCIE OD RAZU WYSZEDŁ A JA CZUŁAM SIĘ JAK SMIEĆ - TO TRAGEDNIA
                  CO ON MI ROBI, DLA MNIE TO JEST PSYCHICZNE WYKAŃCZANIE. Z NAMI BYŁ GODZINĘ POTEM
                  DZWONI DO NIEGO SYN A ON WYĄCZY TELEFON, NIE BYŁO GO TEŻ U RODZICÓW BO DZOWNILI
                  DO NIEGO SASI PRZYJACIELE Z ANGLII A POTEM DO NAS I JEGO MATKA POWIEDZIAŁA ŻE ON
                  JEST U NAS TAK IM POWIEDZIAŁ NIBY ŻE WRÓCI KOŁO 23 OD NAS A OD NAS WYSZEDŁ O 19
                  CAŁYĄ GODZINE PATRZYŁ NA TELEFON I ZEGAREK BĘDĄC U NAS GDZIES SIĘ SPIESZYŁ,
                  WCZORAJ SPĘDZAŁ URODZINY TEZ Z KIMŚ NIE WIEM Z KIM ALE MAM TO W DUPIE NIE
                  NAWIDZE GO ZA TO CO NAM ZROBIŁ, NAWET JAKBY CHCIAŁ WRÓCIĆ TO MA MNIE BŁAGAC NA
                  KOLANACH A JA POWIEM NIE NIE CHCE MIEĆ NIC WSPOLNEGO Z NIM - TO JEST
                  NIEWYBACZALNE, CZEKAŁAM 4 MIESIACE BEZ TYGODNIA TO DUŻO MUSZE SOBIE JUZ UKĄŁDAĆ
                  ŻYCIE NA NOWO. NIE CIESZY MNIE TO A WRĘCZ PRZERAŻA BO GO KOCHAŁAM ALE CÓŻ ON
                  MNIE NIE NAWET NIE WIEM CZY ON KOCHA SYNKA? MAM PRZED OCZAMI ZDJECIE JAK TRZYMA
                  GO NA REKACH OD RAZU PO URODZENIU I CHCE MI SIĘ WYĆ ALE WIEM ŻE TO JEGO WYBÓR I
                  NIC TEGO NIE ZMIENI JUŻ TO JESGO ŻYCIE TO ON DOKONAŁ WYBORU TO ON KIEDYŚ BĘDZIE
                  CIERPIAŁ TAK JAK MY TERAZ JA MU POKAŻĘ NAPEWNO ILE POTRAFIĘ SAMA BEZ NIEGO DAM
                  SOBIE RADĘ. bYLE TYLKO PRZEZYĆ SWIĘTA, MAM JE BARDZO ROZPLANOWANE DOBRZE ABY NIE
                  PRZEZYWAĆ ALE I TAK TO NIE UNIKNIONE OPRÓCZ SPOTKAŃ Z MOJĄ KOCHANĄ RODZINKĄ
                  WYPAD NA NOC DO PORZYJACIÓŁKI A W DRUGI DZIEN ŚWIĄT WYPAD Z KUMPELĄ NA IMPREZKE
                  DO KNAJPY - IDĘ CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM, MAM Z CZEGO W KOŃCU NA NIM SWIAT SIĘ NIE
                  KOŃCZY MUSZE W TO WIERZYĆ I WPROWADZAĆ TO POWLI W ŻYCIE CHCĘ BYĆ SZCZEŚLIWA ALE
                  MOJE MARZENIE ZWIAZANE Z NIM ŻE WIDZE JAK BŁAGA MNIE I SYNKA ABYSMY PZOOWLILI MU
                  NA POWRÓT A MY MÓWUIMY ZA PÓXNO NIE ZMIENIŁO SIĘ - mARZĘ O TYM.
                  DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKI I ŚCISKAM MOCNO.
                  pRZEPRASZAM ZA BŁEDY.
                  OD DZIŚ WALCZE Z MOIMI SŁABOSCIAMI I OSIĄGNĘ SWÓJ CEL.
                  • joanka123 Re: alimenty 18.12.09, 22:20
                    śledzę Twój wątek od początku jedynaczko... śledzę i nie wierzę, nie wierzę że mogą na świecie żyć tak okrutni ludzie jak Twój mąż. nie potrafię wyobrazić sobie Twojego bólu, a ja myślałam że ja mam problemy w małżeństwie :/ Trzymaj się dziewczyno! Trzymaj się ze wszystkich sił, jestem z Tobą i wiem że Ci się uda, uda Ci się wszystko o czym teraz marzysz... trzymam kciuki.
                    • jedynaczka28 czemu on jest taki głupi 19.12.09, 11:42
                      dziewczyny ja zwariuję on jest taki głupi i robi wariatke ze mnie ja nie wiem co
                      mam robić dziś pojechałam na bazary kupic prezenty mały został w domu z
                      sąsiadką. Powiedziałam, ze jak coś mają dzownić. jestem na BAZARACH DZWONI ,,ON"
                      WIĘC JA NIE ODBIERAM TELFONU I TAK 4 RAZY DZWONIŁ KURCZE JA NI EMOGE WYŁACZYC
                      TELEFONU BO NIKT DO MNIE MA NIE DZWONIĆ PRZEZ NIEGO? DZOWNI ZNOWU ODEBRAŁAM I
                      MÓÓWIĘ NIE ŻYCZĘ SOBIE ABYŚ DO MNIE DZWONIŁ I ROZŁĄCZYŁAM SIĘ NAPISAŁ SMS
                      ,,CHCIAŁEM wAS JUTRO NA OBIAD ZAPROSIĆ NA 14" POWIEDZICIE MI PO CO PO TO ABY
                      POKAZAĆ JAKI JEST WPSANIAŁOMYŚLNY - PEWNIE ZWALA SIE DO NICH RODZINKA W ZWIĄZKU
                      Z JEGO URODZINAMI, JA MAM IŚĆ JAK IDIOTKA SIEDZIEĆ JAK TO CIELE I PŁAKAĆ ALBO
                      NIE ODZYWAĆ SIĘ, OGLĄDAĆ JAKI MA TERAZ PIEKNY POKÓJ U RODZICÓW, JAK MU TAM
                      DOBRZE, CO MAM ROBIĆ, WIEM ŻE NIE IŚĆ, SYNA NIE PYTAŁAM BO WIEM ŻE NIE PÓJDZIE A
                      GDY MNIE NIE WIEM COŚ PODKUSI ABY PÓJŚĆ TO DZIECKO BEDZIE PŁAKAŁAO POTEM ŻE
                      WRACAMMY DO DOMU A ON NIE
                      poO CO ON TO ROBI? I CZY JA DOBRZE ROBIĘ NIE IDĄĆ. JA CHCĘ ZACZĄĆ ŻYĆ A TO MU
                      NIE UŁATWIA TEGO.
                      opROSZE NAPISZCIE CO O TYM MYSLICIE.
                      • noemi123 NIE IDŹ KOBIETO, NIE IDŹ!!! 19.12.09, 16:49
                        To tylko gra, kolejna manipulacja a jego strony, nie daj się nabrać.

                        Mój wrócił wczoraj z wakacji z kochanką a dziś rano zadzwonił
                        skruszonym miłym głosem czy może przyjechać do nas NA ŚWIĘTA!!!
                        Czy ubieramy choinkę. Odpowiedziałam że choinkę ubieramy w
                        poniedziałek a na święta to ja jadę z córką do mojej rodziny. Wcięło
                        go. Po kilku godzinach zadzwoniła jego siostra, że mój mąz i ona
                        chętnie przyjechaliby do mnie na święta.
                        Taka głupia to ja już nie jestem. Nie dał mi kasy na święta, wrócił
                        z kurestwa, święta chce pogrzeć dupę w moim mieszkaniu przy moim
                        żarciu a po świętach fru do kochanicy? O nie! A poza tym nie będę
                        córce stwarzała iluzji pełnej rodziny.
                        Ma kochankę, ma siostrę więc ma gdzie pojechac a zresztą mam to w
                        dupie.

                        TY JEDYNACZKO TEŻ NIE BĄDŹ GŁUPIA, bądź twarda i stanowcza.
                        • jedynaczka28 NOEMI 123 19.12.09, 17:32
                          NIE IDĘ NA PEWNO NIE PÓJDĘ NIE DAM SIĘ NABRAĆ WIEM ŻE TO GRA, CHCIAŁ GRAĆ ZNOWU W COŚ ALE MU SIĘ NIE UDAŁO.
                          GDY WRÓCIŁAM DO DOMU Z ZAKUPÓW ZADZOWNIŁ NA STACJONARNYU TELEFON JA ODEBRAŁAM A ON NO NAPISĄŁEM CI PO POLSKU NIE UMIESZ ODPISAĆ A JA NIE UMIEM BO NIE ROZUMIEM A ON TO PO ANGIELSKU MAM NAPISAĆ JA DAJ MI SPOKÓJ NIGDZIE NIE IDĘ MĘCZYSZ MNIE DAJ NAM WRESZCIE ZYĆ
                          A ON TY JESTES POJEBANA, Z TOBĄ SIE NIE DA POROZUMIEĆ, WSZYSTKO PSUJESZ A JA PYTAM CZEGO TY CHCESZ ODE MNIE, PO CO MNIE MĘCZYSZ W JAKIM CELU JA TAM MAM PÓJŚC ŻEBY TWOJA MATKA ZNOWU MI POWIEDZIAŁA JAKA JESTEM GŁUPIA, ZŁA, I ŻE WYCHOWUJĘ SYNA W PATOLOGICZNEJ RODZINIE - TO WY ROBICIE TĄ PATOLOGIE A ON DO MNIE POJEBANA BABA, Z TOBA SIE NIC NIE DA JA MÓWIE CHCESZ TO ZAPROŚ SYNA ON PYTA MAŁEGO A MAŁY NIGDY W ZYCIU WYDARŁ SIE GDZIE BYŁEŚ PRZEZ KILKA DNI NIE CHCE CIE OGLĄDAĆ. ZNOWU DO MNIE TY WOGOLE NIE JESTES RODZINNA A JA DOBRZE ZE TY JESTEŚ, DOBRZE ZE TY MYSLISZ O WSZYSTKIM - A ON NIE WPIERDALAJ SIE W MOJE ŻYCIE, ROBIE CO CHCE CO MI SIE PODBA, NIECH CIEBIE TO NIEINTERESUJE , TO ON DZOWNIŁ I MÓWI NIE CHCE MI SIĘ Z TOBA GADAĆ JUŻ ZJEBAŁAŚ MI HUMOR, MAM CIĘ DOSYC IDIOTKO COFAM ZAPROSZENIE
                          KURCZE ONI CHCIELI SIE ZE MNIE CHYBA USMIAC CZY JA TAM MIAŁAM BYC TASNIA SENSACJA, PO CHOLERE TO ROBI DUPEK SKONCZONY.
                          MOWI DO MNIE NO NIE W CELU CHARYTATYWNYM CIE ZAPRASZAM ANI MATRYMONIALNYM PO PROSTU A JA TRZY I PÓL MIESIAĆA JADAŁAM OBIAD SAM I NADAL GO BĘDE TAK JEŚĆ.
                          NIE POJDE CHOĆBY DZOWNIŁ I BŁAGAŁ JADE NA OBIAD DO PRZYJACIÓLKI KTÓRA GDY TYLKO SIE O TYM DOWIEDZIAŁA TO MÓWI ŻE JA NIE MOGE BYŚ\Ć SAMA ABYM NIE ZGŁUPIAŁA DO RESZTY I NIE ODWAZYĄŁ SIE PÓJŚĆ. kURWA CCZEGO TA RODZINA CHCE, ON POWIEDZIAŁ ZE DO SYNA NIE DZWONI BO MAŁY CIERPI A JA PYTAM A NA OBIEDZIE CIERPIAŁ NIE BBĘDZIE. MIAŁY TAM BYC DWIE JEGO BABCIE, DZIADEK CIOTKA I NIE WIEM KTO JESZCZE. sKRORO JA CHOWAM SYNA W PATOLOGII TO NIE WIEM CO ROBIA ONI.
                          n\NOEMI 123 TWÓJ MA TUPET, I JEGO SUIOSTRYCZKA TEŻ - NICZYM CAŁA RODZINKA MOJEGO:) CO ZA POPARPRAŃCY SA NA TYM ŚWIECIE???? DO CHOLERY JASNEJ. jAK MYŚLISZ JAKI ON MIAŁ CEL Z TYM OBIADEM?
                          śCISKAM wAS MOCNO
                          • jedynaczka28 Re: NOEMI 123 19.12.09, 17:33
                            MASZ RACJĘ PISZĄC ŻE TO JEST STWARZANIE DZIECKU ILUZJI - TO JEST CHORE. niech
                            DZIAD IDZIE DO SWOJEJ KOCHANICY NIECH MU ONA URZĄDZI ŚWIĘTA!!!!!!!
                            co ZA PAJAC.
                            • noemi123 Re: NOEMI 123 19.12.09, 17:47
                              Jedynaczko
                              jeszcze jedna moja rada:
                              nie dyskutuj z nim bo sama widzisz że w ten sposób tylko słuchasz
                              ubliżeń i obelg po dwoim adresem.
                              Krótko i konkretnie z dupkiem rozmawiaj a jak rzuca błotem to sie
                              rozłączaj i nie odbieraj.
                              Nie wiem co chciał osiągnąć, ma zjebaną psyche i tyle. Sam ze sobą
                              się kółci.
                              • jedynaczka28 Re: NOEMI 123 19.12.09, 18:06
                                MASZ RACJĘ NOEMI
                                ON JEST OBŁĄKANY I CWANY DZWONI Z ZASTRZEŻONYCH NUMERÓW:) CHAM I BURAK
                                POZDRAWIAM
                          • zuzann-a Re: NOEMI 123 19.12.09, 20:38
                            Jak możesz pozwalać na to aby tak Cię wyzywał??? Kobieto szanuj się!!
                            Już po jednym tak wulgarnym tekście facet byłby u mnie skreślony do końca życia.
                            Moim zdaniem oboje jesteście niedojrzali. Przykre ale prawdziwe.
                            • jedynaczka28 zuzann-a 19.12.09, 21:37
                              wierz mi ja nie odczuwam przyjemności w tym, ze mnie wyzywa ale co mam mu gębę
                              zakleić aby tego nie robił, chama nie da się nauczyć kultury. Przecież to jego
                              gęba i jego słowa. ja nie wyzywam i może tu jest mój problem ale ja nie daję się
                              wciągać w te gierki, jest ojcem mojego dziecka i ja na nim nie będę wieszać
                              psów. Trudno niech sobie gada co chce to jego problem mój taki, ze siła rzeczy
                              czasem muszę tego słuchać dopóki się nie odpierdzieli od nas:0 nie wiem kiedy to
                              nastąpi bo jemu to sprawia satysfakcję. chce sie odizolowac a nie mogę bo on
                              szuka podstępów abym odebrała, dzwoni z zastzrezonego, anawet palant kupił
                              sobie chyba nowa karte do telefonu z innym numerem to co ja mam zrobic,
                              rozłaczam sie ale i tak słysze te rzeczy to on ma problem ze sobą:
                              • jedynaczka28 obiad 20.12.09, 21:16
                                nie byłam na obiedzie, nie dałam się nabrać na jego sztuczki (choć sama nie wiem
                                jaki był ich cel) zadzwonił dupek z innego telefonu (już znam 3 nowe numery) i
                                oznajmił, żę po nas przyjedzie a ja, ze dziękuje ale nie jadę nigdzie i dziecko
                                też nie ma ochoty a on to bez łaski i się rozłączył nawet nie zdążyłam mu
                                powiedzieć ,,pocałuj nas w dupę" - i tak bym tak nie powiedziała ale on jest
                                obłąkany jakiś!przeraża mnie ten człowiek
                                Pozdrawiam Was i miłego wieczorku.
                                • kotocelot Re: obiad 20.12.09, 22:52
                                  A ja sie zgadzam z Zuzann-a. Nidojrzałość niestety prezentujecie
                                  oboje tą ciągłą przepychanką. Twoje w wpisy od trzech miesięcy są
                                  takie same, i ciągle robisz z siebie ofiarę. Ogarnij się wreszcie i
                                  zacznij działać a nie to ciągłe użalanie się.
                                  I chroń swoje dziecko przed takimi emocjami!
                            • bell-a30 Re: NOEMI 123 21.12.09, 08:18
                              Jedynaczko!

                              Czytam i nie wierzę. Ten człowiek jest pojebany!!!!!. U Noemi to
                              przynajmniej wiadomo, wyku...wił się i chce do domku na święta.
                              Kochanica, może tylko do ruch...nia się nadaje, a do roboty dwie
                              lewe rączki. A fiut też ma swoją wytrzymałość!Nagrywaj to co on
                              mówi. Dziewczyno, jak on wogle traktuje swojego syna? Nie mówiąc już
                              o Tobie,chce z Ciebie zrobić wariatkę!W sądzie to jest dowód,
                              zacznij w końcu myśleć o sobie. Bo już dosyć zorał Ci psychike.
                              • bell-a30 Re: NOEMI 123 21.12.09, 08:46
                                I pamiętaj z tym człowiekiem życia już nie będziesz miała!Nie
                                docenił Twoich wartości,życie da mu jeszcze w kość. Następna nie
                                będzie tak wyrozumiała jak Ty!, a byłaś wyjątkowo cierpliwa.Moja
                                koleżanka też taka była do czasu, chociaż nie miała takich jazd. Gdy
                                powiedziała że chce rozwodu, to pan nagle zmienił strategie.
                                Powiedział że rozwodu nie dostanie. Zrobił z siebie ciele, że niby
                                pani mu mąciła tymi wypiekami, no i dobrze się bawić potrafiła,
                                oczywiście za kogoś pieniądze.A pan się nagle przeraził, że pani
                                chodzi o wygodne ułożenie sobie życia za pieniądze kochasia.Daj
                                spokój, nie jesteś jakimś pustakiem, tylko inteligentną
                                dziewczyną.Nie daj mu się znęcać nad sobą psychicznie!
                                • bell-a30 Re: NOEMI 123 21.12.09, 13:11
                                  Wypunktuj sobie co będziesz robić w najbliższym czasie. Nareszcie
                                  złożyłaś pozew o alimenty, nie martw się stosunków z nim już nie
                                  popsujesz, bo już gorzej nie może Cie traktować. Nie rozumiem jego
                                  zachowania: raz nie chce Cie znać a drugiego dnia zaprasza na
                                  obiad.Jak już coś robie, nawet złego to trzymam się jednej wersji.
                                  On jest niezrównoważony!Powie Ci:zobacz krowy latają za oknem, a Ty
                                  mu przytakniesz. Taki w tej chwili przechodzisz etap, bo myślisz,
                                  może on ma serce?Ile jeszcze musi Cię nawyzywać, żebyś zrozumiała?
                                  Jak się żle czujesz w tym mieszkaniu, to je sprzedaj, kup nowe,
                                  zmień otoczenie. Dlaczego odbierasz od niego jeszcze telefony?Jak
                                  będzie się nudził, to powie że może wpadnie na święta. A Ty nawet
                                  nie wyjedziesz z rodzicami.Nie rozumiesz, że jest złym mężem, a
                                  przedewszystkim ojcem. Bo z dzieckiem się nie rozwodzi. Posłuchaj
                                  się!I nie kontaktuj się z tym człowiekiem, zna telefon do
                                  syna.Będzie chciał małego odwiedzić do się z nim umówi. Póki co ja
                                  tu miłości do synka nie widzę, tylko słowa.
                                  • wwwybredna Re: NOEMI 123 21.12.09, 13:17
                                    Jedynaczce cieżko nie odbierać telefonów bo jej mąż stosuje takie
                                    podstępy (zastrzeżone numery,nowa karta sim),że mnie by się nie
                                    chcialo...
                                    Chciałby manipulować,ale wydaje mi się ,że już troche za poźno...
                                    I na jego tekst "Krowy lataja za oknem", Jedynaczka mruknie
                                    tylko "Och doprawdy?" nie podniósłszy nawet głowy znad książki:)
                                    • bell-a30 Re: NOEMI 123 21.12.09, 13:30
                                      A więc właśnie.Rozumiem na początku miała nadzieję, doszukiwała w
                                      sobie winy, niepotrzebnie.Ale teraz to już zupełnie inny etap, nie
                                      wyłożył się jak dywan, próbuje z niej zrobić wariatkę.
                                      Jak nie znam numeru,to nie odbieram. Wstań rano i postanów sobie:
                                      zaczynam żyć bez tego drania, nie chcę żyć w haosie, po co mi to?
                                      Sama się Jedynaczko nakręcasz,zacznij żyć tak jakby jego już nie
                                      było. Myślisz że Twoim rodzicom jest przyjemnie jak widzą że ten
                                      ciul Tobą pomiata i nad Tobą góruje? On w dalszym ciągu czuje
                                      wyższość na Tobą.
                                      • wwwybredna Telefony. 21.12.09, 13:45
                                        Ja mam taką pracę,że muszę odebrać telefon jeśli dzwoni, nie wiem
                                        jak jedynaczka.

                                        A co do wyzwisk-moim zdaniem facet sam sobie strzela gola, chociaż
                                        może jeszcze sobie z tego nie zdaje sprawy.
                                        • bell-a30 Re: Telefony. 21.12.09, 14:44
                                          Ja wogle nie rozumiem jego postępowania.Jedynaczko powinnaś nagrywać
                                          te rozmowy, jeżeli już odbierasz. Będzie to dowód w sądzie, bo to
                                          jest psychiczne znęcanie. Sperma uderza mu do głowy, mógłby znależć
                                          sobie jakąś pocieszycielkę, która go rozładuje.
                                          • jedynaczka28 jesteście kochane:) 21.12.09, 20:23
                                            Dzięki dziewczyny:)
                                            nawet jak piszecie coś na mnie to mi to tylko daje do myślenia aby się zmienić,
                                            robić coś ze sobą, nie ukrywam ciężko jest ale idę do przodu. Wiem, że głupia
                                            jestem powinnam pewnie złożyć o rozwód... - czy tak myślicie napiszcie czy
                                            powinnam to zrobić???myślę że tak ale jest mi ciężko to zrobić bo jestem taka
                                            głupia i za dobra.
                                            Jakby był dobrym kochajacym ojcem i mężem to by tak nie robił więc ja nie
                                            powinnam czekac i oglądać się na niego tylko skończyć tą farsę. W Święta pisze
                                            pozwew a po Świętach a przed zakonczeniem roku składam - muszę uciać tą farsę bo
                                            taka jest prawda że ja się sama nakręcam, zamiast odizolowac się to ja daję mu
                                            przyzowlenie na takie jego zachowanie, skończyć z tym musze dla dobra swojego i
                                            synka.On nas nie szanuje wiec rozwód bedzie tlko konsekwencją jego zachowań. To
                                            nie tak miałobyć ale tak jak pisałyście do tanga trzeba dwojga.
                                            Pozdrawiam Was gorąco.
                                            wasze wypowiedzi są bardzo zabawne czasem i robi mi się wesoło:):):)
                                            • noemi123 Re: jesteście kochane:) 22.12.09, 09:22
                                              E tam, jedynaczko
                                              ja to bym papierów o rozwód nie wysyłała, niech on to zrobi,
                                              zaoszczędziesz 600zł. Wyślij tylko pozew o alimenty, pozew o
                                              zaspokojenie potrzeb rodziny, uregulowanie kontaktów z dzieckiem,
                                              zrób intercyzę małżeńską, zmień zamki w drzwiach, rozwód narazie
                                              jest Ci niepotrzebny, to bardzo traumatyczne przeżycie a Ty jeszcze
                                              kochasz tego gnoja, w tej sytuacji będzie bardzo bolało.Pamiętaj że
                                              jak rozwód to i podział majątku, stać Cię teraz na spłatę jego
                                              części? I jeszcze jedno. Żadnych ustaleń z nim na gębę, wszystko na
                                              papierze. Po co masz potem dziecku sie tłumaczyć że to Ty złożyłaś
                                              pozew, zostaw to jemu. Dlaczego on tal lata abyś Ty złozyła pozew?
                                              Zastanawiające.
                                              Żyj spokojnie, nie wpuszczaj go do swojego życia, pilnuj ustalonych
                                              kontaktów, ale też dziecka nie zmuszaj do spotkań z nim, jeżeli mały
                                              nie chce go widzieć to po prostu napisz mu sms że mały nie ma ochoty
                                              na spotkanie i zanotuj to w kalendarzu.Nie odbieraj telefonów od
                                              niego a zobaczysz jak z czasem on zmieni stosunek do Ciebie, będzie
                                              latał jak kot z pęcherzem;-)
                                              I głowa do góry! Nie daj się stłamsić, upokorzyć po raz kolejny.
                                              • bell-a30 Re: jesteście kochane:) 22.12.09, 10:48
                                                Jestem tego samego zdania, pozwu o rozwód narazie nie składaj, po co
                                                Ci to? za mąż narazie nie wychodzisz.Idąc na randke nie musisz
                                                świecić obrączką. Brudną robotę zostaw jemu. Po co masz się pózniej
                                                dziecku tłumaczyć, jak się będzie chciał wybielać. Pomyśl sobie:
                                                masz jasną sytuację, wiesz że drań,święta zaplanuj z rodzicami. Nie
                                                bądż jak ta kochanka w święta, która myśli:znajdzie dla mnie
                                                godzinkę w święta żeby pobzykać?Proszę Cię....Ty jesteś naprawdę
                                                fajną dziewczyną. Pomyśl o sobie i małym.
                                            • bell-a30 Re: jesteście kochane:) 22.12.09, 09:38
                                              Jedynaczko!

                                              Cieszę się ze tak to odbierasz, bo nie chcemy dla ciebie żle. Jesteś
                                              za dobrą dziewczyną, żebyś się tak krzywdziła.Zrozum, ludzie są
                                              różni, i jak by świat się składał tylko z dobrych, to nie byłoby
                                              tyle zła na świecie.Jestem pewna że znajdziesz w swoim życiu
                                              wartościowego człowieka, bo ty jestęś mądrą i wartościową
                                              dziewczyną. Nie jesteś nastawiona na kase, nie rozbijasz rodzin, co
                                              masz sobie do zarzucenia? Tak już jest że pewni ludzie nie
                                              dojrzewają do rodziny. Nie potrafił docenić żony z wartościami,
                                              niech mu sie trafi taka pani co będzie ciągnąć od niego kase i
                                              traktować jak dzidziusia. To już nie twój problem, Ty zrobiłaś
                                              wszystko żeby ratować to małżeństwo, w przyszłości możesz spokojnie
                                              powiedzieć synowi, że to ojciec na własne życzenie oddał rodzinę
                                              innemu mężczyżnie walkowerem.A twojemu męzowi życzę zeby mu się
                                              trafił tłuk z lewymi rączkami, co tylko liczy że będzie ją
                                              utrzymywał. Ty już przeżyłaś co najgorsze, zrozum. Przed nim
                                              niewiadoma przyszłość. No i masz synka, który Cie szanuje i kocha.
                                              Bo chłop nie kocha tak jak dziecko.Bo tylko taka miłość jest czysta
                                              i szczera.
    • mirabelll Re: pomocy zostawił mnie mąż 22.12.09, 18:09
      czytając Twoje posty przychodzą mi do głowy 2 rzeczy:
      1. mąż ma kochankę, jednak nie jest jej pewien, więc nie chce palić mostów za
      sobą, zwala winę na żonę a Ty się zadręczasz.
      2. za wszelką cenę chcesz być z nim? nawet jak mówi, że nigdy Cię nie kochał?
      Możesz z nim być ze względu na dziecko? i co myślisz, że mały Ci za to kiedyś
      podziękuje? Kobieto!!! weź się w garść, marnujesz sobie życie przy takim dupku.
      Wiem, byłam w podobnej sytuacji.... to nie ma sensu uwierz mi....
      Składaj pozew rozwodowy z wyłącznej winy męża, wynajmij detektywa by udowodnić,
      że kogoś ma. Jako jego żona żądaj alimentów na siebie i dziecko.
      A ten Twój mężulek to standardowy przypadek, cwaniaczek.
      Nie daj się, trzymam kciuki.
      • jedynaczka28 Święta 24.12.09, 08:16
        Lawiny radości,
        potopu miłości,
        lampek migania,
        kolęd śpiewania.
        Prezentów bez liku,
        wielu kolędników
        oraz Sylwestra do rana
        z lampką szampana! - tego życzę Wam wszystkim:)

        Kochane dziękuję Wam bardzo za Wasze rady, wsparcie i wszytsko wyciągam z tego
        wnioski, błędów nie popełniami już...
        Wczoraj on przyjechał do dziecka niby chciał z nim ubierac choinke ale leżął na
        łózku ubraliśmy sami. Powiedział że zaprasza nas na Wigilię a ja na to synka
        okay jesli chce pprosze weź a dziecko że nigdy bo on albo z mamą i tatą albo sam
        z z mamą i nie ma zamiaru jechać do niego. Mąz stwierdził, że ja robię patologię
        bo to jest normalne że on mnie zaprasza jako koleżąnke i nawet jak ja będę kogoś
        miała i on to Święta będziemy wspólnie spędzać!!! przygłup. Nigdy w życiu tak
        nie bedzie bo aż taka idiotka nie jestem!!!
        Zadzwoniła jego mamusia bo przy mnie zadzwonioł on do niej i kazał jej mnie
        zaprosić. Ona do mnie dobry wieczór zapraszam Cię na Wigilię jak wrócisz od
        rodziców a ja mówię grzecznie dziekuję ale ja będę się źle czuła, nie chcę tego
        dnia płakać tylko być szczęśliwa i chcę aby moje dziecko było szczęśliwe a ona
        nie interesuje mnie toi, wasze sparwy mnie nie interesują zaprosiąłam cię
        zaprosiła mam dużo pracy dobranoc i koniec rozmowy. Dupek byl u dziecka godzinę
        i wyszedł mały znowu płakał i wczoraj dostaliśmy zaproszenie też na Wigilie do
        mojej przyjaciółki i maly prosi mamusiu błagam cie jedziemy jutro do babci a
        potem do cioci a ja moze do tatusia pojedziesz a on jakiego tatusia. innym razem
        oczywiscie bym sie upłakała jak głupia ale nie teraz już nie bedę płakać przez
        niego mam go w dupie.
        Zapropnowałam mu, z ejeżeli dziecko nie chce a on czuje wielka potrzebę
        zaobaczenia go w Wigilię to wie gdzie jesteśmy i n moze podjechcać. Czy dobrze
        zrobiłam?
        Dziewczyny ściskam Was gorąco i jeszcze raz Waszystkiego Dobrego:)
        • noemi123 Re: Święta 24.12.09, 10:03
          dobrze zrobiłaś.
          Ja wczoraj dostałam prezent od jeszcze męża i pierwszy w życiu list
          od niego. Chyba był naprawdę szczery.Byłam zszokowana. W liście
          przeprosił mnie za zło mi wyrządzone, określił że się pogubił, że
          ublizał dlatego że wyrażałam sprzeciw wobec jego postępowania. Nigdy
          nie uważał mnie za słabą czy niczego nie wartą. Prosi o zachowanie
          spokoju ze względu na dziecko, docenia wkład który wnoszę w
          wychowanie małej, wine podzielił na pół. Treśc tego listu wogóle nie
          przemawia do mnie, może aż tak się zmieniliśmy ale doceniam to że
          przeprosił, nie moge zapomnieć i wybaczyć. O ponownym wspólnym
          zyciu, o uczuciach ani słowa w liście. Odczułam to jako pożegnanie
          ze mną, jego rozliczenie sie z przeszłością. Jedzie do Gdańska, ma
          po drodze więc nas podrzuci do mojej rodziny, moja siostra zaprosiła
          go na świateczny obiad bez mojej wiedzy. Zabił we mnie wszystkie
          ciepłe uczucia, zaufanie do ludzi, moje poczucie wartości.
          Zastanawiam się czy powinnam mu odpisać.
          Boli cholernie. Nie tak miało być, trzepnęło mnie dziś porządnie.
          Mam dośc udawania silnej.

          Spokojnych świąt.
        • bell-a30 Re: Święta 24.12.09, 11:13
          Dobrze zrobiłaś Jedynaczko!

          W jakiej formie zaprasza Cie na wigilię, koleżanki?, bo chyba nie
          żony. W święta miła atmosfera, a po świętach znowu to samo. Niech
          się chłop określi, że jest zły, bo tak jest a nie czasami bierze go
          niewiadomo na co. Mały i Ty musicie wiedzieć na czym stoicie, a nie
          taka huśtawka emocjonalna.
          Wszystkiego najlepszego dziewczyny, żeby spełniły Wam się wszystkie
          marzenia.
        • zuzann-a Re: Święta 24.12.09, 13:19
          Wesołych Świąt dla Was wszystkich! Szczęśliwym życzę aby ich szczęście trwało
          wiecznie a nieszczęśliwym aby skończyły się ich troski i szczęście w końcu
          zapukało do nich!
          Zuzann-a
          • jedynaczka28 po Świetach 27.12.09, 11:17
            WITAJCIE WSZYSCY PO SWEIETACH, MAM NADZIEJĘ, ŻE KAŻDY WYPOCZETY, NAJEDZONY I
            SZCZĘŚLIWY.
            jA śWIĘTA PRZEŻYŁAM BEZ ZBĘDNYCH OBCIĄŻEŃ DLA MOICH SKOŁATANYCH NERWÓW:)
            SZCZERZE JESTEM W SZOKU NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ, ŻE AŻ TAK JE MIŁO SPĘDZĘ. pO
            PROSTU WSPANIAŁE ŚWIETA, O NIM NIE MYŚLAŁAM PRAWIE NIC, JEDYNIE NA PASTERCE
            PODCZAS KAZANIA, ALE ONO JEESZCZE BARDZIEJ MI USWIADOMIŁO JAKIEGO MAM MĘŻA
            DUPKA:) z SYNKIEM WIDZIAŁ SIĘ W IGILIĘ RANO PRZEZ GODZINKĘ, MAŁY NIE CHCIAŁ DO
            NIEGO JECHAC I NA TYM SIE SKOŃCZYŁO. mAŁY O NIEGO NIE PYTAŁ BYŁ SZCZĘSLIWY JEŚLI
            TAK MOŻNA NAZWAC ŚWIĘTA BEZ OJCA. JA ODPOCZĘŁAM, KAŻDY MI POMAGAŁ JAK TYLKO SIĘ
            DAŁO, KURCZE JAKA JA MAM KOCHANĄ RODZINE I PRZYJACIÓŁ - JESTEM SZCZĘŚCIARĄ JESLI
            O TO CHODZI:) WCZORAJ ZADZWONIŁ DO MAŁEGO I CHCIA Z NIM POROZMAWIAĆ ALE MAŁY NIE
            CHCIAŁ, MNIE OCZYWISCIE OCHRZANICIŁ, Z ENIE MA MNIE W DOMU OD WIGILII, NIE
            ODBIERAM KOMÓRKI I PEWNIE SIĘ SZLAJAM:) ROZŁACZYŁAM SIĘ I MAM GO GŁĘBOKO W DUPIE
            - TAK JAK ON MNIE:)

            JEŚLI CHODZI O SZLAJANIE TO WCZORAJ KUMPELA ZABRAŁA MNIE NA MIAST Z JEJ
            ZNAJOMYMI I POZNAŁAM TAM PEWNEGO CHŁOPAKA, KURCZE TO DZIWNE, PRZYSTOJNY
            9BARDZIEJ NOIŻ ON) SYMPATYCZNY, MIŁY, SERDECZNY - BYNAJMNIEJ TEGO WIECZORU,
            BOGATY W PRZECIWIEŃSTWIE DO MĘŻA:), KAWALER BEZ DZIECI ZAINTERESOWANY BARDZO MNĄ
            POMIMO MĘŻA JESZCZE JAKBY NIE BYŁO, O DZIECKU WIE I CO Z TEGO SKORO MNIE SIĘ
            PODOBA ALE JEST OBOJĘTNY, NIE MAM OCHOTY NA SPOTKANIA Z NIM DALSZE 9ON BARDZO
            CHCE UMÓWIĆ SIĘ JESZCZE) PODBA MI SIE ALE JAKBY TO POWIEDZIEC WOGÓLE MNIE TEN
            CZŁOWIEK NIE POCIĄGA:) TO GŁUPIE GDY WESZŁAM NA IMPREZĘ I WSZYSCY JUŻ BYLI
            POMYSLAŁAM ALE FAJNY CHŁOPAK, PRZYSTOJNY ALE GDY ZOBACZYŁAM, ZE ON JEST
            ZAINTERSOWANY TO MÓJ ZAPAŁ ZOSTAŁ OSTUDZONY - CZY TO NORMALNE??? O TAMTYM NIE
            MYSLE JUZ, NIBCY SAMA NIE CHCĘ BYĆ ALE Z INNYMI TEZ NIE.
            mOJA PRZYJACIÓŁKA Z MĘŻEM CHCA MNIE ZA WSZELKĄ CENĘ NAMÓWIĆ NA SYLWESTRAZ ICH
            KOLEGĄ - NIE WIDZIAŁAM GO NA OCZY ON PĄŁCI ZA SYLWESTRA (BAL KOSZTUJE 600
            ZŁOTYCH) JA MAM IŚĆ I DOBRZE SIE BAWIĆ BEZ ŻADNYCH ZOBOWIAZAŃ, JAK MYSLICIE CZY
            WARTO? NIE WIEM...
            nAJGORSZ EJEST TO, ZE JA SIĘ OBAWIAM TEGO ŻE MÓJ BY SIE O TYM DOWIEDZIAŁ I BYM
            MIAŁA PROBLEMY TO GUPIE BO JEGO NIE MA DOKĄŁDNIE OD 4 MIESIECY I JA NIE WIEM CO
            ON ROBI I NAPEWNO MÓJ TO ON NIE JEST:) KURCZE BABY TO CHYBA MAJĄ TO DO SIEBIE,
            ZE NIE UMIEJĄ ZDRADZAĆ BYNAJMNIEJ JA, CHOĆ JAK SIĘGNĘ WSTECZ PAMIECIA TO MOJGO
            MĘŻA POZNAŁAM BĘĄC W ZWIĄZKU Z INNYM CHŁOPAKIEM I TRWAŁO TO OKOŁO 2 TYGODNI ANIM
            ZERWAŁAM DEFINITYWNIE POPRZEDNI ZWIAŻEK, CZYLI Z NIM MOGŁĄM SIE POTYKAĆ ALE Z
            NIKIM INNYM MI TO CHYBA NIE JEST DANE.
            jAK MYSLICIE ILE MOZ EPOTRWAĆ STAN ZAPOMNIENIA O NIM, NIBY W MOJEJ GŁOWIE NIE MA
            DLA NIEGO MIEJSCA JUŻ ALE DLA INNYCH TEZ NIE I W TYM JEST PROBLEM - JEDNYM
            SŁOWEM CHYBA ZA WCZESNIE I TAK WOGOLE TO NIE SĄDZICIE ŻE NAJPIERW TREZBA SIĘ
            ROZWIEŚC ANY SPOTYKAĆ SIE ZKIMŚ INNYM?
            dZIEWCZYNY JAK PO śWIETACH U WAS - MAM NADZIEJĘ, ZE DOBRZE:)
            sELLUNE 111 CO U CIEBIE DAWNO cIĘ TU NIE BYŁO, PO CICHU LICZĘ, ZE sWIĘTA
            SPĘDZIĄŁŚ Z MĘŻEM.
            pOZDRAWIAM
            • bell-a30 Re: po Świetach 28.12.09, 07:54
              Cześć dziewczyny po Świętach!
              Jedynaczko, jak sama widzisz są fajni faceci na tym świecie.
              Spokojnie, nie musisz się od razu zakochiwać lub iść z tym facetem
              zaraz do łóżka. To drugie nawet nie wskazane, po co ma myśleć że
              jesteś łatwa. O kobietę trzeba się trochę postarać. Mam dla Ciebie
              radę: korzystaj z tych wszystkich okazji, chodż na randki, żyj!
              Porównuj facetów, teraz możesz się bawić!. Trzymaj się Kochana.
              I idż na tego Sylwestra, co Ci zależy.
      • wera2012 Re: pomocy zostawił mnie mąż 01.01.10, 01:33
        mirabello widać że przerabiałaś to zgadzam się z Tobą , dokładnie to
        samo było u mnie obrażałam się na przyjaciół, którzy mi mówili, że
        on ma romans , nie słuchałam tego co on sam do mnie mówił ,, nie
        kocham cię,,. Całą winę brałam na siebie. Teraz wiem jedno z tym
        można sobie poradzić i zacząć żyć normalnie,ja potrzebowała 2 lat.
        teraz jest już dobrze.pozdrawiam
    • wera2012 Re: pomocy zostawił mnie mąż 01.01.10, 01:21
      hm znam to doskonale i takie proszenie nic nie da, powiem wprost
      nie wróci bo ma ,,kogoś,, kto mu teraz mówi,, jakim jest wspaniałym
      mężczyzną , jak go -Ty - żona nie potrafiłaś docenić szanować,,
      *tzw . śmieszna pocieszycielka*miałam to samo w swoim związku tylko
      że ja została z 8 miesięczną córeczką. Poniżałam się przed nim i
      jego kochanką błagałam żeby wrócił do nas. Nie wrócił. Już dwa lata
      sama wychowuję córeczkę jest ciężko ale radzę sobie. Od niedawna
      dopiero zaczeliśmy ,,normalnie,, rozmawiać. Zgadzam się z tym co
      pewna kobieta napisała mi na forum dwa lata temu ,,czas leczy rany,,
      i tak jest.Poradzisz sobie
      • wwwybredna Re: pomocy zostawił mnie mąż 01.01.10, 11:40
        Dwa lata??Bardzo długo:(
    • coex Re: pomocy zostawił mnie mąż 02.01.10, 20:30
      DAJ KOCHANA SPOKÓJ NIE TDY DROGA TO NIE PARTIA DLA CIEBIE ON MA
      SWOJE CELE I SWÓJ ŚWIAT NIE PRZEBIJESZ GŁOWĄ MURU
      • maminka5 Re: pomocy zostawił mnie mąż 03.01.10, 22:35
        własnie dzis po raz kolejny moj mąż nas zostawił, mamy 2 córeczki 3,5 i 5 lat.
        po raz kolejny bo juz parenascie razy wyprowadzał sie do swojej firmy. ale
        wracał zawsze po moim proszeniu.

        nieczytałam wszystkich postów , ale jedynaczko - mamy wspólny problem , Ty juz
        jestes na innym etapie. chciałabym byc na tym co Ty.

        chce byc silna...
        • wwwybredna Re: pomocy zostawił mnie mąż 04.01.10, 11:22
          Kilkanaście razy??Jak Ty to wytrzymujesz? Na Twoim miejscu byłabym
          strzępem człowieka:( Myślalaś o psycholou?Może on jakoś Ci to
          wszystko poukłada...
        • noemi123 Trochę zimnej wody na głowę: 04.01.10, 12:08
          co się dziwisz, że się wyprowadził? Przyzwyczaiłaś go do tego;-)
          Teraz pewnie siedzi i czeka kiedy się przyczołgasz znów i bedziesz
          go prosić o powrót i kolejną szansę dla małżeństwa...
          Kobieto gdzie twoja godność? gdzie szacunek do samej siebie? Skoro
          siebie nie szanujesz to tym bardziej on nie będzie cię szanował. Juz
          po jego pierwszej wyprowadzce powinnać zmienic zamki, usiąść w
          fotelu i dać sobie z nim spokój. Wiem, że ciężko, nie takie rzeczy
          ze swoim przechodziłam ale NIGDY nie prosiłam go aby wrócił.
          Szacunek do siebie, poczucie dumy to podstawa!!!

          A tobie potrzebny jest dobry adwokat i psychoerapeuta.
          • jedynaczka28 Re: Trochę zimnej wody na głowę: 04.01.10, 22:02
            maminka 5
            współczuję Ci bardzo bo na pewno cierpisz ale noemi ma trochę racji w tym, że mu
            na to pozwoliłaś, ja tez prosiłąm i byłam skończoną idiotką nie mam zamiaru
            wiecej łajdaka o nic prosić u mnie nawet jest okay ide do prpzdu, jestem tak
            dzieiaj panięta, że nie mam siły nawet pisac. Jutro napiusze coś u mnie .Ściskm
            Was mocno i podrawiam.
            Miminka nie daj mu się to dupek nie jest Ciebie wart:) głowa do góry, nie pozwól
            mu na to aby tak robił, już nigdy nie proś go o powrót. Jak chce wrócić niech on
            o to błaga. Widzisz sama, ze ty zawsze prosisz a on wraca ale czy sam prosił,
            nalegał lub chciał nie czekał na ciebie i teraz już powiedz kniec niech się
            zdziwi, ze go nie chcesz już. Cieżko Ci na pewno ale jestes silną dziewczyną i
            masz dzieciaczki wiec badź silna dla nich. Do jutra pa
            • jedynaczka28 U mnie 06.01.10, 18:11
              Witam Was dziewczyny:)
              MUSZE PRZYZNAĆ ŻE U MNIE JEST CORAZ LEPIEJ, NIE MYŚLĘ O NIM, NIE TESKNI,Ę, NIE
              DZOWNIĘ, NIE SPOTYKAM SIĘ. rOZMAWIAMY BARDZO RZADKO ZE SOBĄ A JAK JUŻ TO DZWONI
              ON I WYZYWA, MA PRETENSJE O WSZYSTKO ALE JA SOBIE NIE DAJĘ DMUCHAĆ W KASZĘ JUŻ -
              NA PEWNO DZIĘKI WASZEMU WSPARCIU, WASZE RADY DUZO MI DAŁY, ZROZUMIAŁAM, ŻE BYŁAM
              GŁUPIA I NAIWNA DAŁAM MU SOBA POMIATAĆ, RZĄDZIŁ MNĄ JAK TYLKO SIE DAŁO A JA
              BECZAŁAM I BECZAŁAM I CIERPIAŁ NA TYM MOJ SYN. ON TAK MÓWI TWOJE DZIECKO NIE
              NASZE ALE TWOJE OKAY...
              DO DZIECKA PRZYCHODZI RAZ NA TYDZIEŃ NA 40 MINUT, LUB RZADZIEJ. NIE ZALEZY MI NA
              TYM JA GO BŁAGAŁAM ABY PRZYCHODZIŁ DO MAŁEGO ALE KONIEC JUŻ. ON MI MÓWI, ŻE NIE
              BEDZIE PRZYCHODZIŁ BO U MNIE SIĘ XLE CZUJE, BO BYŁAM ZŁA. USŁYSZŁAM, TEZ ŻE
              ODSZEDŁ BO JA NIE GOTOWAAM BIGOSU NA ŚWIĘTA, MAM KOCHANKÓW, GACHA I TAKIE TAM.
              PIENIEDZY MI JUZ NIGDY NIE DA BO MOI RODZICE DZIEN PRZED SYLWESTREM KUPILI MI
              SAMOCHÓD - ON JEST WŚCIEKŁY O TO MÓWI, ŻE MOJA MATKA MOŻE MI POMAGAC I
              UTRZYMYWAC DZIECKO - PALANT . WŁAŚNIE TAKIE SYTUACJE POKAZAŁY MI Z KIM MAM DO
              CZYNIENIA, NIE JEST WART MOICH UCZUĆ, JUŻ NIGDY NIE BĘDE GO PROSIĆ. WIECIE CO JA
              NIE WIEM NIE MA GO 4 MIESIĄCE TO NIE JEST AŻ TAKI DUŻY OKRES CZASU ALE JA SIĘ
              CHYBA ODKOCHAŁAM, DAJ BOŻE ABY TAK BYLO:)
              NIE TESKNIĘ NIC A NIC, SPŁYWA MI TO CO ROBI JA GO NIE NAWIDZĘ ZA TO, ŻE ŻĄŁUJE
              PIENIEDZY WŁASNEMU DZIECKU I TAK POSTEPUJE. JEGO MATKA DZWONIŁA DO MNIE ABY MI
              POWIEDZIEĆ, ZE JA WYCHOWUJĘ DZIECKO W PATOLOGI BO DOBRA MATKA BY JE NA SIŁĘ
              WYSŁAŁA DO OJCA, MAŁY NIE CHCE SIĘ Z NIMW IDYWAĆ JEDNYM SŁOWEM TO, Z ETATA
              ODSZEDŁ TO WEDŁUG MOJEJ TEŚCIOWEJ MOJA WINA BYŁAM ZŁĄ ŻONA I MATKĄ, ZASŁUŻYAŁM
              SOBIE NA TO. OKAY NIECH SIĘ CIESZĄ, ZE ICH KOVHANY SYNEK JEST Z NIMI. jA MAM W
              DUPIE CZŁOWIEKA, KTÓRY JEST W STANIE ZAPRZEPAŚĆIĆ WSZYSTKO, NIE ZROBIŁ NIC ABY
              URATOWAC SWOJA RODZINĘ, NIE KIWNĄŁ NAWET PALCEM O WSZYSTKO OSKARZYŁ MNIE.
              WCZORAJ MI POWIEDZIAŁ POMYŚL SOBIE GŁUPIA KOBIETO, Z EJAK PÓJDZIESZ DO SĄDU TO
              CIĘ WYŚMIEJĄ A JA PYTAM A NIBY CZEMU A ON BO POWIEDZĄ DZIEWCZYNA MA MIESZKANIE,
              PRACĘ, SAMOCHÓD JEST ĄŁDNA A MĄŻ JĄ ZOSTAWIŁ MUSIAŁABYĆ TAKA GŁUPIA - TO JEST
              TOK MYŚLENIA MOJEGO MEŻA. ON CZUJE SIĘ OFIARA.
              JA WIEM, Ż DENIE MA LUDZI IDELANYCH, JA TAKA TEZ NIE JESTEM ALE NIE ZASŁUŻYŁAM
              SOBIE NA TO ABY MNIE TAK POTRAKTOWAŁ I SWOJEGO SYNA, NIC NIE ZROBIŁAM ABY NAS
              ZOSTAWIŁ ABY OLAŁ 11 LAT BYCIA ZE MNA I JESZCZE ODSZEDŁ W TAKIM STYLU - NIESTETY
              POKAZAŁ TAKIE OBLICZE, KTÓRE SPOWODOWAŁO, ZE JA ZAPOMNIAŁAM O TYCH DOBRYCH
              CHWILACH, KTÓRYCH BYŁO MNÓSTWO BO ZŁE TO TE Z OSTATNICH 4 MIESIECY. DLA MNIE
              JEST GÓWNIARZEM NIEODPOWIEDZIALNYM ZNISZCZYŁ MI W PEWNYM SENSIE ŻYCIE BO CIĘZKO
              MI MYŚLEC O ZACZYNANIU GO NA NOWOI, SZKODA MI, Z EMOJE DZIECKO NIE BEDZIE MIAŁO
              NORMALNEJ RODZINY, MAMY I TATY RAZEM ALE NIC NA SIŁĘ JA WALCZYŁAM ALE KONIEC
              JUŻ. ON ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWĘ, Z ETO SIĘ SKONCZYŁO TERAZ MNIE OSKARŻA O
              KOCHANKÓW BO NIC OD NIEGO NIE CHCE I NIE ŻEBRAM...
              ETAP ROZPACZY MAM ZA SOBĄ, TERAZ JESTEM NA ETAPIE IZ NIE UMIEM SAMA BYC, TO JEST
              STRASZNE ALE JA UMIERAM Z NUDÓW, FAKT MAM KOCHANA RODZINĘ I PRZYJACIÓŁ ALE
              WRACAM DO DOMU I JESTEM Z SYNKIEM - BRAKUJE MI KOGOŚ Z KIM PO PROSTU POSIEDZĘ
              NAWET NIC NIE MÓWIĄĆ, OBEJRZE FILM, PÓJDĘ NA ZAKUPY - TAK BARDZO CHCIAŁABYM ABY
              KTOS N MNIE CZEKAŁ... MAM NADZIEJĘ, ZE BEDZIE MI DANE BYĆ SZCZĘŚLIWĄ.
              nA RAZIE KORZYSTAM Z BYCIA SAMEMU. SYLWESTER BYŁ NAJLEPSZY OD 11 LAT BYCIA
              ZMOIM MĘŻEM PRZTAŃCZYŁĄM CAŁĄ NOC Z KOLEGĄ MOICH PRZYJACIŁÓŁ - BYŁO SUPER,
              OCZYWISCIE DDLA MNIE TO TYLKO KOLEGA ALE ON WIE O TYM, Z EMAM MEŻA I SYNKA ALE
              DZWONI DO MNIE PYTA CZY MI W CZYMŚ POMÓC Z SAMOCHODEM I TAKIE TAM ALE JA MAM
              JAKĄŚ BLOKADĘ - FAKT SYMPATYCZNY I DOBRY NA TAKIEGO WYGLĄDA CHOCIAŻ ALE JA NIE
              UMIEM Z NIKIM SIE SPOTYKAC. MÓJ MĄŻ DWONI DO MNIE I WYZYWA MNIE GDY MNIE NIE MA
              W DOMU IDE DO SKLEPU A ON WTEDY DZIWNYM TRAFEM DZWONI DO MAŁEGO I MÓWI MAMA JEST
              GŁUPIA MA FACETA I RÓZNE RZECZY GORSZE. BYŁ TAK BEZCZELNY, Z ENAWET DZWONIŁ DO
              MNIE Z ŻYCZENIAMI NA SYLWESTRA A RANO MNIE TEGO DNIA WYZYWAŁ...
              WYZYWA MOICH RODZICÓW, MOJA MATKA JEST TAK NIE WYCHOWANA JAK JA BO NIE
              ZADZWONIĄŁ DO NIEGO Z ŻYCZENIAMI URODZINOWYMI I NIE ZAPROSIŁA GO NA WIGILIE A
              JAK ONA MIAŁA TO ZROBIĆ SKORO ON JEJ NAGADAŁ TYLE RZECZY NA MNIE, SKORO
              WYRZĄDZIŁ TYLE KRZYWDY - ONI CAŁA JEGO RODZINA JEST NIENORMALNA. JA NIGDY W
              ŻYCIU NIE WYOBRAŻAM SOBIE JUZ BYCIA Z NIM I Z JEGO RODZINA - TO JEST NIENORMALNE.
              TERAZ JEST KOSZMAR BOJĘ SIE SPRAWY O ALIMENTY, ROZWÓD BĘDZIE STRASZNĄ PRZEPRAWA
              ON BĘDZIE MNIE CHCIAŁ ZNIZCZYĆ ALE MAM SIŁĘ I SIĘ NIE DAM. BĘDĘ WALCZYĆ ON MNIE
              OSKARŻA O UTRUDNIANIE KONTAKTÓW, SZANTAŻUJE GROZI, ZE NIE DA PIENIĘDZY GDY MÓWIĘ
              PRZYJDŹ DO MAŁEGO TO JA WYJDĘ A ON NA TO IDZIESZ SIĘ SZLAJAĆ A JA CI BĘDĘ Z
              DZIECKIEM SIEDZIAŁ! TO JEST PARANOJA, TAKIE BŁĘDNE KOŁO Z KTÓREGO NIE MA
              WYJŚCIA. bardzo WAM DZIĘKUJE WSZYSTKIM ZA WSPARCIE, WASZE RADY DUŻO DLA MNIE
              ZNACZYŁY I BARDZO MI POMOGŁY.
              DAJĘ SOBIE DZISIAJ RADĘ,WIDZĘ PLUSY MAM PRACĘ, MIESZKANIE, SYNKA
              NAJUKOCHAŃSZEGO, PRZYJACIÓŁ I RODZINĘ TO, ZE NIE MA JEGO TO TO JEST JEGO WYBÓR.
              NIE WYBACZĘ MU TEGO JAK ROZSTAŁ SIĘ Z WŁASNYM DZIECKIEM ALE CÓŻ MOŻE KIEDYŚ KTOŚ
              POKOCHA GO JESZCZE MOCNIEJ I BĘDZIEMY SZCZĘŚLIWI. strasznie WSPÓŁCZUJE TYM
              KTÓRYM JEST CIĘŻKO, WIEM JAK TO CHOLERNIE BOLI ALE WIERZCIE W TO, ZE CZAS GOI
              RANY, BĘDZIE LEPIEJ,. sELLUNE CO U ciebie TAK DAWNO SIĘ NIE ODZYWAŁAŚ.
              MAMINKA5 WIESZ CO JA BYM TEGO NIE MOGŁA PRZEZYWAĆ TYLE RAZY CO TY, MI RZ
              WYSTARCZY DLA MNIE TO BYŁ KOSZMAR DO KTÓREGO NIGDY NIE CHCĘ JUŻ WRACAĆ.MAM DOSYC
              CIĄGŁYCH OSKARŻEŃ O TO, ŻE JESTEM ZŁĄ MATKĄ BO DOBRA TO ZMUSIŁABY DZIECKO ABY
              CHCIAŁO TATE WIDZIEĆ A CO JA MAM ZROBIC KIEDY PRZYCHODZI JEST WPUSZCZONY DO
              DOMU, NIGDY GO NIE WYGANIAM Z SYNKIEM ROZMAWIAM ALE TO OJCIEC NAWARZYŁ SOBIE
              PIWA I NIEH ON SAM JE WYPIJE A NIE OSKARŻA MNIE O WSZYSTKO. MA TO NA CO SOBIE
              ZASŁUŻYŁ. CHOLERNIE BOJĘ SIĘ PRANIA BRUDÓW W SĄDZIE BO JAK WIECIE TO MOJE
              MIEJSCE PRACY:)
              trzymam KCIUKI ZA was WSZYSTKIE I GORĄCO POZDRAWIAM
              • noemi123 Re: U mnie 07.01.10, 00:34
                no to teraz masz etap znudzenia bo odpoczywasz po rozpaczy, za
                chwilę będzie etap chlernej wściekłości do niego, nienawiści a potem
                zupełna obojetnośc i to jest ten najlepszy stan, który ja właśnie
                przechodzę;-)

                Ale uważam, że nadal za dużo z nim rozmawiasz, powiedz mu po
                prostu "spierdalaj", po hamsku ale dosadnie. W sądzie to on może Ci
                naskoczyć, widzisz, że teraz podskakuje jak kogut ale już z
                wydartymi piórami z ogona, przyjdzie i czas na jego pokorę jak
                będzie srał w gacie w sądzie w obawie o wysokośc alimentów.
                Zawnioskujesz także o alimenty dla siebie? Bo mnie mój prawnik do
                tego przekonuje. Mam nadzieję że auto masz na rodziców
                zarejestrowane:-)
                • jedynaczka28 noemi 123 07.01.10, 20:12
                  masz rację mam etap znudzenia, który łaczy się u mnie z nienawiścią do niego bo
                  tak mnie kwurwia czasem, że nie moge na niego patrzeć a czasem mi po prostu
                  spływa to co on robi i mówi i oby tak bylo zawsze. Żal mi małego bo on nadal nie
                  chce go widzieć jak przyjedzie do niego to z nim nawet nie rozmawia tylko
                  zajmuje sie nadal sam sobą tak jakby ojca nie było gdy ja wspomnę aby poszedł z
                  tata gdzieś to wpada w szał, krzyczy i nie chce nigdzie z nim isć - ciekawe ile
                  to potrwa...
                  jemu powiedziec spierdalaj jak on wszystko nagrywa dopiero by mnie zniszczył, on
                  nos stop czegoś na mnie szuka a w szczególnosci tego, że ja się szlajam. Czekam
                  z utęsknieniem na jego pokore ale nie wiem czy to nastąpi.
                  Auto oczywiscie na rodziców:)
                  Pozdrawiam
                  Dziewczyny odezwijcie się co u Was
                  • deja.lu Re: noemi 123 11.01.10, 22:06
                    weszłam przez przypadek na ten wątek i oto co mi przychodzi do głowy: czy nnie
                    mogłabyś nagrać rozmowy z mężem przez telefon? Możesz chyba położyć dyktafon
                    obok telefonu (wcześniej wypróbować w rozmowie z koleżanką). Wcześniej możesz
                    zaplanować co powiesz, żeby go sprowokować. Czuła byś się o wiele pewniej mając
                    w zanadrzu nagrane jego bluzgi jako dowód dla sądu.
                    • jedynaczka28 deja.lu 11.01.10, 22:45
                      dzięki kochana ten sposób juz zastosowałam, mam nagrane 3 rozmowy. Dziś
                      dowiedziałam się jest to na razie nieoficjalne i niepotwierdzone, iż jest ktoś
                      trzeci, nie wiem kto i jak długo i czy aby na 100 procent ale sprawdzę
                      najszybciej jak się da. W sumie i o dziwo wiadomość ta nie ścięła mnie
                      specjalnie z nóg, trzymam się i cieszę jednym słowem:) Pozdrawiam
                      • bell-a30 Re: deja.lu 12.01.10, 08:20
                        Cześć dziewczyny.
                        Widzisz Jedynaczko, takie rzeczy wcześniej czy póżniej wychodzą.
                        Widać że znalazł sobie niezła lebiege, co robi mu wode z mózgu,
                        odsuwa go od dziecka. A ciebie mieli w planach jeszcze oskubać.
                        Ale ty się nie dasz, bo jesteś TWARDA!Już wiadomo skąd te jego
                        nastroje, jak u wariata, kochanica naciska,a on jak ten misio
                        w puszczy nie wie czego chce. Bo jak pani okaże się materialistką,
                        to nie dość że poświęcił rodzine dla kurwiszona, to jeszcze takiej
                        co kase ciągnie. Daj sobie z nim spokój, niech sam się nurza w tym
                        bagnie.A ty walcz żeby skur....syn dostał po dupie w sądzie za wasze
                        krzywdy.
                        • bell-a30 Re: deja.lu 12.01.10, 09:03
                          Jedynaczko!
                          Myślę, że w tej sytuacji jakiekolwiek rozmowy z nim nie mają sensu,
                          bo on próbuje zrobić z ciebie wariatkę.Nie rozmawiaj z nim wogle,
                          chce się spotkać z synkiem, niech dzwoni do niego. Zobaczysz jak
                          będzie wariował jak przyjdzie mu pozew o alimenty, mam nadzieję że
                          w tej kwestii nie miałaś sentymentów.On z dziwą zupełnie inaczej to
                          sobie zaplanował, widać ze pani niema wiele na koncie, dlatego tak
                          kombinują.Tylko się z nim nie kontaktuj,niema nic gorszego jak
                          walczące kobiety o barana. On się czuje w tej chwili panem, myśli że
                          jest wspaniały.Miałaś już dosyć cierpliwości, dosyć tego- wszystko
                          ma swoje granice
                          • noemi123 Re: deja.lu 12.01.10, 12:10
                            ja ze swoim poszłam na noże, wyczaiłam jakiego ma adwokata,
                            zatrudniłam jego znajomego więc wiem na bieżąco jakie mają plany,
                            poprosiłam sąd i policję o ochronę ponieważ obawiam się o swoje
                            życie i chcę zabrać mu wszystko, alimenty kilka tysięcy zł bo do tej
                            pory płacił po 7 tys miesięcznie na dziecko, sam dupek jeszcze żądał
                            pokwitowań, w pozwie napisał, że nie mam nic, w grudniu był w
                            Tajlandii 2 tygodnie z kochanką więc sam ugotuje się we własnym
                            sosie. Stać go na Tajlandie to stac go bedzie na wysokie alimenty.
                            Nie dam sie juz zastraszać i poniżać. Jak dziwka zobaczy że on goły
                            i wesoły to czar miłości pryśnie.
                            • bell-a30 Re: deja.lu 12.01.10, 12:33
                              I bardzo dobrze Kochana.
                              Popieram, gdzie są dzieci to niema sentymentów. Bo przecież
                              kurwiszon nie będzie się użalał nad Twoim dzieckiem. Niech Pani
                              okaże swoją bezinteresowną miłość. Trzymaj tak dalej.
                          • deja.lu Re: deja.lu 12.01.10, 13:21
                            Nazywacie tą drugą kobietę dziwką, kurwiszonem i materialistką, więc opowiem wam
                            moją historię. Zaczęłam się spotykać z pewnym mężczyzną. Byłam przekonana, że
                            jest wolny i mieszka sam, a tu po półtora miesiąca znajomości słyszę: "To ty nie
                            wiesz, że ja mam żonę i dzieco?" A niby skąd miałam wiedzieć? Mieliśmy wspólnych
                            znajomych, ale akurat się z nimi nie widziałam. Później sobie uświadomiłam, jak
                            on kombinował w rozmowach, żeby to nie wyszło. A jak już wyszło, to zaczął mi
                            się żalić, jaka to żona jest okropna, i że jest z nią tylko ze względu na
                            dziecko. I też się wyprowadził do rodziców od razu na początku znajomości ze mną
                            (pod pretekstem pomocy) - a tak naprawdę liczył na mieszkanie u mnie. Zerwałam
                            tą znajomość, straszny człowiek, śmierdzący egocentryk, teraz się go trochę boję.
                            • bell-a30 Re: deja.lu 12.01.10, 14:27
                              fakt,nie wiadmo co mógł naopowiadć, bo on niezły krętacz. Może pani
                              nie wiedzieć, że ma żonę i dziecko.
                              • noemi123 Re: deja.lu 12.01.10, 15:25
                                utrzymanka mojego męża wie, że on ma żonę i dziecko, nalegała aby
                                się rozwiódł, więc złożył pozew o rozwód.
                                W sumie to niedługo mu podziękuję za ten gest.
                                • bell-a30 Re: deja.lu 13.01.10, 07:54
                                  Nic dodać, nic ująć. Takie są najgorsze ścierwa, które wiedzą i
                                  mącą.Polecam film "Galerianki", bo przecież te młode dziewczynki
                                  czerpią z kogoś przykład, najczęściej jest to matka szukająca
                                  frajerów i dają ca takiej córce przykład. Samo życie.
                                  • noemi123 bell 13.01.10, 09:29
                                    to psychoterapeutka z oddziału uzależnień, gdzie zawiozłam exa w
                                    maju. Jakby mało było alkoholików na detoksie, wybrała mojego bo ma
                                    pieniądze, nalegała aby zakończył małżeństwo bo ja jestem powodem
                                    jego uzależnienia. Nawiązali romans, razem byli na wakacjach, w
                                    Tajlandii.
                                    Ona ładna dziewczyna w wieku mniej więcej 27-30 lat. On nazywał ją
                                    swoja drugą żoną bo pierwasza żona(czyli ja) była alkoholiczką;-) a
                                    on nie ma problemu z alkoholem;-).
                                    Po prostu świństwo.
                                    • bell-a30 Re: bell 13.01.10, 09:54
                                      Daj spokój, w głowie się nie mieści,to ładnie pomogła. Desperatka
                                      zawsze znajdzie swojego królewicza.
                                      • bell-a30 noemi 123 13.01.10, 12:12
                                        Swoją drogą szybko pani działa, no tak ale zdążyła już go poznać na
                                        terapii, ha, ha,no i wyczuła jego możliwości finansowe. A myślałam
                                        że takie panie to poznaje się tylko w pubach i w internecie.
                                        Widocznie wszędzie można.
    • anja.ltd ... life is piece of shit! 13.01.10, 22:48
      ... i powiem Wam, że czas myśleć o sobie... Kocham męża, ciągle, pomimo tego, co
      zrobił, idiotka... Mam nadzieję, że poznam kogoś, kto pokocha mnie i moje
      dziecko, kto pokaże mojej córce co to znaczy słowo "szanować". wiecie, czasem
      patrzę na męża i tęsknię niesamowicie... Ale tak sobie myślę, że chyba łatwiej
      zaufać komuś nowemu, niż na nowo... Ot, takie przemyślenia przy lampce wina,
      drugiej ;)
      • jedynaczka28 samo życie:) 14.01.10, 21:29
        WITAM WAZ WSZYSTKICH SERDECZNIE
        U MNIE NIC NOWEGO PO STAREMU NIE NAPISZE NIC NOWEGO JAK TO IŻ SYTUACJA
        BEZNADZIEJNA DO DUPY I BEZ ZMIAN:) ALE MNIE TO JUŻ WALI ZA PRZEPROSZENIEM JAK JA
        SIĘ CIESZĘ Z TEGO I JESTEM Z SIEBIE DUMNA W WAM DZIĘKUJE Z CAŁEGO SERCA BO
        NIERAZ DOSTAŁAM OD WAS NIEZŁEGO KOPA:)

        CO DO PODEJRZEŃ IŻ KOGOŚ MA NADAL NIC NIE WIEM TO GLUPIE ALE Z PRZYJACIÓŁKA
        ŚLEDZIŁAM GO PRZEZ TRZY DNI I NIC A PODEJRZENIA MOJE STA IŻ SPĘDZIŁ GDZIEŚ
        SYLWESTRA I NIKOMO NIE POWIEDZIAŁ GDZIE NAWET NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI NAWET
        NIE ODEBRAŁ OD NIEGO TELEFONU Z ŻYCZENIAMI I NIE ZADZWONIŁ DO NIKOGO POMIJAJĄC
        WYSŁANIE ŻYCZEŃ MNIE - PALANT. KAŻDY MI MÓWI IZ PEWNIE TAK JEST, JEGO KUMPEL
        NAJLEPSZY NO I MÓJ TEŻ GDY GO O TO ZAPYTAŁAM I JEGO ŻONA A MOJA PRZYJACIÓŁKA
        UCIĄŁ TEMAT ZDENERWOWAŁ SIĘ I WYSZEDŁ Z DOMU I NIE WRÓCIŁ DO CZASU MOJEGO
        PÓJŚCIA, MOJA PRZYJACIÓŁKA TWIERDZI IZ ILEKROĆ DZWONI MÓJ MĄŻ TO ON ZAMYKA SIĘ W
        ŁAZIENCE ABY NIC NIE SŁYSZAŁA I TO JEST TEMAT TABU - WIĘC COŚ MUSI BYĆ NA
        RZECZY. TRZY DNI ŚLEDZENIA I NIC:) ALE NIE PODDAJĘ SIĘMOŻE COŚ SIĘ UDA:)

        DO DZIECKA PRZYCHODZI BARDZO RZADKO PRAWIE SIĘ NIE KONTAKTUJE, KASY NIE DAJE -
        NO BO KUPIONY MAM SAMOCHÓD SPRAWA O ALIMENTY 4 LUTY KOSZMAR JAK SIĘ BOJĘ:)

        ALE TERAZ JAK WAM COŚ NAPISZE TO POMYŚLICIE ŻE TO JEST NIENORMALNY ŚWIR

        PRZYSZEDŁ DWA DNI TEMU MIŁY JAK GDYBY NIGDY NIC A GODZINĘ TEMU DZWONIŁ DO MNIE
        STRASZYŁ I WYZYWAŁ IZ KASY NIE ZOBACZĘ DO CZASU SPRAWY I TAKIE TAM ZNOWU JA MAM
        MU ODDAĆ. WSZEDŁ I MÓWI COS DO DZIECKA A MAŁY NIE ZWRACA NA NIEGO UWAGI PO CZYM
        TAK ZACZĄŁ KRZYCZEĆ IŻ GO NIENAWIDZI CHCE MIEC TATE W DOMU NIENAWIDZI TYCH JEGO
        ODWIEDZINEK I MA JUŻ DOSYC TEGO ON JAK ZWYKLE UBRAŁ SIE I WYCHODZI MY SIE NIC
        NIE ODZYWALIŚMY A ON W SZOKU STANĄŁ W PRZEDPOKOJU UBRANY I STOI A JA NO WYJDŹ
        ZAMKNE DRZWI A ON WTEDY ZDJAŁ BUTY I DO DZIECKA COŚ MÓWI A MAŁY ZNOWU TA SAMA
        ŚPIEWKA PIERWSZY RAZ WIDZIAŁAM ŻE MA ŚWIECZKI W OCZACH NAWET ZROBIŁO MI SIE GO
        ŻAL ALE NIC NIE MÓWIŁAM POSZŁĄM DO MAŁEGO POKOJU A ON ZA MNĄ I NIBY CHCE
        SZCZERZE POROZMAWIAC A TA SZCZERA ROZMOWA WYGLADAŁA TAK: Z KIM BYLAŚ NA
        SYLWESTRA TO KTOŚ ZE ZDJECIA Z NASZEJ KLASY (JA DODAŁAM ZDJECIE Z 10 OSOBAMI)
        CZY TEN FAGAS ZA MNIE PĄŁCIŁ, CZY COŚ MIĘDZY NAMI BYLO, CZY NOWY ZNAJOMY U MNIE
        NA NASZEJ KLASIE TO KTOS KOGO TERAZ POZNAŁAM, CZY MAM KOGOŚ I TAKIE TAM A JA MIU
        MÓWIE TY JESTEŚ NIEPOWAŻNY CZEGO TY ODE MNIE OCZEKUJESZ JA NIE JESTEM NA
        SPOWIEDZI I NIE MAM ZAMIARU Z TOBA ROZMAWIAC O MOIM ZYCIU PRYWATNYM A ON TY TEŻ
        MOZESZ MNIE O COS SPYTAĆ A JA BAWI CIE TO A ON NO WIDAĆ NIE JESTES
        ZAINTERESOWANA MIAŁĄŚ SZANSĘ A JA DZIĘKUJĘ ZA TAKIE SZANSE.

        NIE MIAŁAM OCHOTY Z NIM ROZMAWIAC I CHCIAŁAM WYJŚĆ Z POKOJU ON ZAMKNĄŁ DRZWI I
        MÓWI TERAZ ZAŁOŻYSZ MI TRZECIĄ SPRAWE A JA CIEKAWE JAKĄ A ON O ALIMENTY, O
        ROZWÓD I O WYKORZYSTYWANIE ZŁAPAŁ MNIE ZA RĘKĘ I CHCIAŁ POCAŁOWAC UDAŁO MU SIE
        GDZIEŚ W SZYJĘ JA NIE WIEM BYŁĄM W SZOKU ZACZĄŁ MNIE NA SIŁE PRZYTULAĆ I CIĄGNĄĆ
        ZA SOBĄ JA CHCIALAM ODEJŚC NIC MU SIE NIE UDAŁO W SUMIE WYSZŁAM DO ĄŁZIENKI ON
        ZA MNĄ JA MÓWIĘ ABY WYSZEDŁ ŻE JEST NIENORMALNY I ABY DAŁ MI SPOKÓJ A ON
        ZOBACZYMY CZY KOGOŚ MASZ!!! ZACZĄŁ ZNOWU MNIE ŚCISKAĆ, MĘCZYC O POCAŁUNKI I NIE
        TYLKO ALE NIE DAŁAM SIĘ :) POWIEDZIAŁAM, IŻ TAKĄ ŁĄTWĄ JAK ON SOBIE MYŚLI TO NIE
        JESTEM I TYLE. A ON DO MNIE NO ALE WIESZ MOZEMY SIE SPOTYKAĆ NA SEX!!! HUJ GŁUPI
        - SORY.
        ON MÓWI ŻE POD TYM WZGLĘDEM NA PEWNO TESKNIĘ ZA NIM. fAKT TESKNIĘ ALE DLA MNIE
        NIE MA SEXU BEZ MIŁOŚCI JA NIE JESTEM JAKĄŚ IDOTKĄ - CZUŁAM OBRZYDZENIE DO NIEGO
        ALE NIE POWIEM ZANIM NIE DOPIERDZIELIŁ JAKIŚ GŁUPICH TEKSTÓW TO O MAŁY WŁOS CO
        NIE SKUSIĄŁM SIĘ NA JAKIŚ POCAŁUNKEK. JAK TO NIBY TESKNI ZA MNĄ, JAK MU BYŁO
        DOBRZE I TAKIE TAM A JA NAJWYRAŹNIEJ NIE AZ TAK ABY TWORZYĆ RODZINE I
        PWOIEDZIAŁAM ŻE MA OPUSCIĆ MIESZKANIE I POSZEŁ SOBIE.
        SŁUCHAJCIE CO DALEJ NA DRUGI DZIEŃ DZOWNI DO MAŁEGO I COŚ TAM MU PROPONUJE A
        MAŁY NIE BO NIE CHCE Z NIM I TYLE ROZŁĄCZYLI SIĘ A ON DZOWNI DO MNIE I MÓWI MASZ
        KURWA DWIE MINUTY CO TY ODPIERDALASZ CZEMU ON SIE TAK ZACHOWUJE, CZY TY NIE
        WIDZISZ KOBIETO JESTEŚ NIENORMALNA NASTWAIŁĄS GO PRZEIKO MNIE JA MAM DOSYĆ KURWA
        ZNAJDŹ SOBIE KOGOS I NIECH GO KTOS WYCHOWUJE JA WAM NIE DAM PIENIEDZY WALI MNIE
        TO CO ROBISZ NIE MAM HUMORU NIE WKRWIAJ MNIE NIE DOJDE Z TOBĄ DO POROZUMIENIA I
        TAKIE TAM JA NIC NIE MOWIŁĄM I NIE ROZŁACZYŁAM SUIĘ ALE NAGRAŁAM MAM NIEZBITY
        DOWÓD NA TO JAKI ON JEST NIEOBLICZALNY ON DO MNIE MÓWI JA CIE NIE KOCHAM NIE
        CHCĘ Z TOBĄ BYĆ ALE SEX MOGĘ Z TOBĄ UPRAWIAĆ NIE MUZĘ MIEC MIŁOSCI I WTEDY
        UCIELAM JUZ ROZMOWĘ BO DZOSZŁAM DO WNIOSKU IŻ WYSTARCZY.

        DZIEWCZYNY CZY WEDŁUG WAS TO JEST NORMALNE BO JA UWAŻAM IZ POWINIEN SIE CHYBA
        PRZEBADAĆ, JA NIE WIEM CO MU SIĘ STAŁO TO JEST IDIOTA. POWIEDZIAŁ MI ZE MOŻE
        JEST DEBILEM ALE MA TO W DUPIE KIEDYŚ MOZE ZMĄDRZEJE NOA JA GO PRZYJMĘ...
        WIECIE CO MIMO WSZYSTKO TEGO CO MÓWI I ROBI JA JESTEM ZŁA ALE NIC NIE GADAM NA
        NIEGO CZASEM TU NAPISZE TO CZY TAMTO ALE NIE JESTEM TAKĄ FRANCĄ ABY SIĘ
        ZACHOWYWAC JAK ON JA NIE WIEM CO ON SOBĄ REPREZENTUJE CHOC NIE UKRYWAM IZ
        WIELOKJROTNI EJĘZYKMUSIAŁAM TZRYMAC ZA ZĘBAMI ABY NIE ODPOWIEDZIEC RÓWNIE
        ŁĄDNIE. JA NIE WIEM CO SIĘ MU STAŁO NIE ROZUMIEM. JEDNO CZEGO JESTEM PEWNA TO T
        IZ NIC NIE WSKAZYWAŁO NIGDY NA TO ZE ON TAKI NUMER WYIWNIE, SZKODA MI TYCH 11
        LAT Z NIM SPĘDZONYAH A BYŁO TYLE PIĘKNYCH CHWIL GDYBY NIE TE 4 MIESIACE OSTATNIE
        NO I MAM WSPANIAŁEGO SYNA TYLKO COŻ ON NIE MA OJCA NO ALE NIE DZIĘKI MNIE GO NIE
        MA TO ON DOKONAŁW YBORU CZEGO TEŻ JESTEM PENA NIGDY JUŻ NIE MA POWROTU DO MOJEGO
        DOMU, NIE CHCĘ BYĆ Z TAKIM CZŁOWIEKIEM, NIE CHCĘ MIEĆ NIC WSPOLNEGO Z JEGO
        RODZINĄ TO NIE DLA MIE JA CHCE SZCZĘŚCIA I POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA DLA DZIECKA I
        DLA MNIE A ON MI TEGO NIE ZAPEWNIL.

        C JESCZE MI SIĘ NASUNEŁO TO TO, IŻ DO SZYNA JAK ON NA NIEGO KRCZYCZAŁ POWIEDZIAŁ
        A CO TY SYNU ZROBIŁEŚ ABYM JA ZECHCIAŁ WRÓCIC DO DOMU - JAK MOZNA TAK PWOIEDZIEC
        DO 9 LETNIEGO DZIECKA TO CHORE. A CO ON NIBY BIEDY MIAL ZROBIĆ SKOTRO PROSIŁ
        TATĘ BŁĄGAŁ WYŁ W NIEBOGOSY RZUCAŁ SIE MÓWIŁS TRASZNE RZECZY WYZYWAŁ I WSZYSTKO
        CO TYLKO MOŻLIWE ONB TAK STRASZNIE CIERPIAŁ ALE OJCU BYŁO JESZCZE MAŁO JAK TEN
        CZŁOWIEK MOŻE WOGÓLE MÓWIC TAKIE RZECZY CZY DZIECKO MIAŁO MYSLEC ZA NIEGO JA NIE
        ROZUMIEM.

        TO TYLE CO U MIE.
        DZIEWCZYNY, KTÓRE NIESTETY SPOTKAŁO TO SAMO WIERZCIE WSZYSTKIM CO TU PISZĄ CZAS
        NAPRAWDĘ GOI RANY TO STARSZNIE BOLI, SIERPIMY JEST TO KOZMAR ALE BEDZIE DOBRZE.
        JA Z PERSPEKTYWY NIE WIEM CZY WIDZE DOBRE STRONY MOŻE NIE JESTEM SZCZĘŚLIWA
        JAKOŚ NADZWYCZAJNIE GDYBY WCZESNIEJ BYŁ TYRANEM MOGAŁBYM MÓWIC O SPOKOJU TERAZ
        ALE NIE ROZPAMIĘTUJE TEGO JUŻ NIE WRACAM DO TEGO CO BYO, DO TYCH DOBRYCH CHWIL
        BO TAK JAK PISAŁAM TE 4 MIESIACE PRZYĆMIŁY WSZYSTKO A I JESZCZE JEDNO KAŻDA Z
        NAS NA PEWNO JESZCZE SPOTKA KIEDYS KOGOŚ NA SWOJENJ DRODZE KOGOS O NIEBO
        LEPSZEGO JA Z MAŁEGO DOŚWIADCZENIA CO MNIE SPOTYKA OSTATNIO STWIERDZAM, IŻ
        KOBIETA PO PRZEJŚCIACH Z DZIECKIEM MOŻE KOGOŚ POZNAĆ KOGOŚ CIEKAWEGO I DOBREGO -
        NIE TO ŻE JA MAM KOGOŚ ALE POZNAŁAM DWIE OSOBY KTÓRE SA DOBRE I MIŁE DLA MNIE
        WIEDZĄ ŻE MAM DZIECKO DZWONIĄ PYTAJA CHCĄ POMAGAĆ DLA MNIE TO KOLEDZY OSOBY NA
        KTÓRE MOGĘ LICZYC CHOĆ NIE LICZĘ BO NIE CHCĘ CZASEM MIŁO Z KIMŚ POGADAĆ I NIC
        WIĘCEJ SPOTKAĆ SIĘ W WIEKSZYM GRONIE DLA BEZPIECZEŃSTWA TAKIE RZECZY SA RELANE.
        KAŻDA Z NAS DOSTANIE JESZCZE SZNASĘ BĘDZIE DOBRZE.
        SERDECZNIE WAS POZDRAIWAM I DZIEKUJĘ ZA CHĘC PODZIELENIA SIĘ ZE M,NA SWOIM
        DOŚWIADCZENIEM I RADAMI. NIE PISZE CZĘSTO BO NIE MAM CZASU ŻYJĘ SOBIE JAKOS
        POMALUTKU DO PRZODU WCZESNIEJ BYĄŁM CZĘŚCIEJ TUTAK BO BYŁĄ TRAGEDIA TERAZ JEST
        OKAY:)
        • bell-a30 Re: samo życie:) 15.01.10, 08:24
          Jedynaczko!
          To co napisałaś, zupelnie mnie przeraziło jaki ten człowiek jest
          nieobliczalny. On powinien rzeczywiście się leczyć. Bardzo dobrze że
          nagrałaś tą rozmowę, w sądzie możesz się posłużyć jak on rozmawia
          z synkiem no i z Tobą oczywiście. 5 lutego będzie dobrze, napewno
          nic przyjemnego,zapytaj się kogoś czy na alimentacyjną sprawę możesz
          posłużyć się tymi nagraniami, dotyczą one przecież dziecka.Nakreśli
          dokładnie jak Was gnębi psychicznie. Nie uginaj się pod żadnym
          pozorem, bo on na to tylko czeka.
          • noemi123 Re: samo życie:) 15.01.10, 08:37
            aby dołączyć nagranie jako dowód w sądzie trzeba to zgrać na płytę
            CD, dołączyć w formie pisemnej poświadczonej przez notariusza czyli
            na kartce co on powiedział, co jedynaczka odpowiedziała itd.
            A swoja drogą to myślę ż mina bardzo zrzednie mężusiowi w sądzie.
            Facet jest poje... i tyle.Należy pamiętać że w sądzie trzeba rządać
            dużo wyższej kwoty na dziecko bo sąd i tak utnie sporą część.
            Ja czekam na reakcję mojego, czy zgodzi sie na negocjacje naszych
            prawników, jak nie to wszystko utopi w sądzie. Jestem spokojna.
            Rozmawiałam z jego sprzątaczką, ponoć bardzo ćpa w nos(widziała u
            niego w biurze na stole kupkę białego proszku, sreberko i rurkę),
            jego prawnik po części to potwierdził. Przekazałam prawnikowi, że do
            czasu rozprawy nie chcę z nim kontaktu, nie chcę go widzieć. Dzwonił
            przedwczoraj do córki, powiedział, że przyjedzie do niej jak
            wyzdrowieje, sądząc po tygodniu milczenia że albo bardzo ćpał, albo
            znów chleje. Chętnie zamknęłabym go na odwyku, to by go najbardziej
            zabolało.
            • bell-a30 Re: samo życie:) 15.01.10, 09:46
              To jasne że powinna dołączyć, bo on ewidentnie robi z niej wariatke.
              Z tymi alimentami to prawda, zawsze trzeba pisać więcej, niech
              Jedynaczka dołączy ngranie a będzie udupiony.Następnym razem będzie
              uważał na słowa. Przecież to nie jest nowo poznana panienka, którą
              zna kilka m-cy, a jego żona do licha, którą wcześniej musiał kochać.
              Szacunek chociażby do tych lat przeżytych wspólnie, do syna. Ręce
              opadają.
              noemi123 a to ci pocieszycielka ma dobry wpływ na misiaczka,
              wcześniej pił a teraz jeszcze ćpa!
        • rayenne Co oboje robicie swojemu dziecku ? 15.01.10, 09:43
          Jedynaczko, żona (nawet skrzywdzona, zawiedziona i opuszczona) to
          tylko jedna z ról życiowych, jakie pełnisz, a oprócz tego jesteś
          matką. I jako matka nie powinnaś dopuszczać do tego, żeby tego typu
          sytuacje działy się przy Waszym dziecku. I bez tego rozwód rodziców
          mocno zachwieje jego poczuciem bezpieczenstwa, emocjonalnością
          (silne poczucie odrzucenia, gniewu i żalu - uwierz mi - do obojga
          rodziców), a Wy mu fundujecie dodatkową frustrację, wciągając go w
          swoje gierki. Rozwód to rozwod, poinformowanie o nim dziecka przez
          obojga rodziców jest niezbędne, podobnie jak to, że żadne z nich nie
          przestaje być jego rodzicem i maksymalnie rozmawiać, rozmawiać,
          rozmawiać z nim. Jeśli nie umiecie się dogadać, ustalcie jakieś
          zasady swoich spotkań, jeśli nie potraficie się dogadać w kwestiach
          wychowawczych, sprawowania opieki nad dzieckiem itp. możecie
          skorzystać z pomocy np. mediatora rodzinnego. I tak - w przypadku
          rozwodu czeka was (zgodnie z nowelą kodeksu rodzinnego z czerwca
          2009 r.) uzgodnienie tzw. planu wychowawczego - od tego zależy
          przebieg sprawy rozwodowej; a to - zwłaszcza w takiej fazie rozpadu
          związku (kiedy jest jeszcze ostry żal, walka, zemsta itp.) jest
          trudne. Naprawdę, przede wszystkim miej na względzie swojego synka,
          jego dalsze relacje, również z tatą (dziecko potrzebuje obojga Was).
          Na sądzie nie zrobi to również dobrego wrażenia, jeśli
          skoncentrujesz się wyłącznie na działaniach wojennych
          (szpiegowaniach, nagrywaniach, dziecinnych pogrywaniach na
          portalach). PRzepraszam za kubeł zimnej wody, ale jeśli zaserwujesz
          takie story w sądzie to wyjdziesz na ostro niezrównoważoną osobę.
          Tak naprawdę oboje - ty i mąż (były) maż a za chwilę - dzięki Wam
          obojgu - również syn, powinniście skorzystać z terapii rodzinnej.
          Pozdrawiam i życzę dużo siły i racjonalnych, konstruktywnych decyzji.
          • bell-a30 Re: Co oboje robicie swojemu dziecku ? 15.01.10, 11:24
            Absolutnie nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią i tak dziewczyna była
            cierpliwa. Nie odmawia mu kontaktów z synem,wręcz go zachęcała, on
            sam prowokuje sytuacje stresogenne. Powinna w sądzie nakreślić jaki
            stosunek ma ojciec do dziecka, bo jak do tej pory to olewczy.Ile ta
            dziewczyna musi jeszcze znieść?Są ludzie z którymi nie można się
            dogadać.
            • noemi123 Re: Co oboje robicie swojemu dziecku ? 15.01.10, 12:34
              dostałam przed chwilą wezwanie na pierwszą sprawę rozwodową, 4
              marzec, trochę mną trzepnęło ale może to początek koszmaru. Sąd
              sądem a większość spraw toczy sie poza prawem. I tak narazie musi
              być.
              • bell-a30 Re: Co oboje robicie swojemu dziecku ? 15.01.10, 12:50
                Trzymaj się!Ciekawe kiedy złożył?
                • noemi123 Re: Co oboje robicie swojemu dziecku ? 15.01.10, 13:04
                  pozew złożył w listopadzie, ja w grudniu wysłałam odpowiedź, że nie
                  zgadzam sie na rozwód(dlatego,że ja i dziecko stracimy finansowo) a
                  umowtywowałam to tym, że on jest alkoholikiem, narkomanem,
                  seksoholikiem, ma w sądzie rejonowym sprawę o przymusowe leczenie.
                  Że widzę szanse na naprawę związku po leczeniu zamknietym i terapii
                  małżeńskiej:-) W sądzie za radą prawnika wystąpię o badanie męża na
                  zawartosc narkotyków w organiźmie. Chcę przeciagnac rozwód bo mój
                  prawnik negocjuje poza sądem warunki finansowe dla mnie i córki.
                  Niech wie, że nie mam zamiaru odejśc z niczym. Nie pozwolę aby ta
                  szmata zabrała to, co budowałam w małżeństwie, aby zabierała to, co
                  nalezy sie mojemu dziecku. Chce rozwodu bez prania brudów to musi
                  sypnac kasą. Brutalne ale konieczne. W sądzie nic z majątku nie
                  uzyskam bo nic nie jest na niego, nawet samochody. Nie oceniajcie
                  mnie źle ale muszę tak zrobic, wyczerpałam wszystkie inne mozliwosci.
                  • bell-a30 Re: Co oboje robicie swojemu dziecku ? 15.01.10, 13:16
                    Rozumiem. To jest właśnie to, buduje się coś z drugim człowiekiem,
                    ufa się mu,kocha,daje wszystko co ma się najlepszego w sobie, a on
                    wyrządza taką krzywdę. Osobiście popieram,dlaczego to co
                    budowaliście razem ma na dzień dobry dostać jakaś zdzirsko, co niema
                    szacunku do rodziny. Jak jest dziecko, to trzeba walczyć dla niego.
                    W takich przypadkach, gdzie jedno oszukało drugie, uważam że niema
                    litości.
          • zuzann-a Re: Co oboje robicie swojemu dziecku ? 15.01.10, 19:49
            Całkowicie się z Tobą zgadzam Rayenne.
            • bell-a30 Re: Co oboje robicie swojemu dziecku ? 18.01.10, 10:43
              Myślę, że to jest indywidualna kwestia każdej osoby.Jak człowiek
              jest głęboko zraniony to trudno przejść nad tym do porządku
              dziennego.Najwaniejsze, nie utrudniać kontaktów z dzieckiem. Dobry
              ojciec zawsze znajdzie drogę do dziecka.
        • sennysusel Re: samo życie:) 20.01.10, 01:11
          Nie mam żadnych dobrych rad dla Ciebie, trafiłam na Twój wątek
          przypadkiem. Trzymam kciuki za Ciebie i Twojego synka. Jesteś bardzo
          dzielną kobietą, matką. Cieszę się, że się nie poddajesz :)
    • plchris Re: pomocy zostawił mnie mąż 20.01.10, 12:57
      A mnie martwi, że ten wątek jest taki jednostronny. Ja, oczywiście,
      rozumiem problemy porzuconej żony i rozdarcie emocjonalne dziecka,
      ale nikt tu się nie chce zastanowić, dlaczego doszło do tej całej
      sytuacji. Jak rozumiem, mąż nie odszedł do innej kobiety, ani nie
      poprawił sobie komfortu zycia odchodząc. Wrócić też nie mógł, bo coś
      nie daje mu wrócić. To naprawdę jest zbyt prosty sposób patrzenia na
      problem, że uznaje się męża za zbrodniarza, bo odszedł i sprawił
      kłopot reszcie rodziny. A może ta rodzina była, po prostu, farsą.
      Może np. zachowanie żony i relacje między małżonkami doprowadziły do
      niemożności wspólnego dalszego przebywania. Może w tym przypadku ci
      ludzie zwyczajnie do siebie nie pasowali i jedna strona nie mogła
      już tego dalej wytrzymać. Dlaczego nie można pozwolić drugiej osobie
      odejść i nie robić z tego tragedii greckiej? Oczywiscie, obowiązki
      związane z założeniem rodziny nie znikają i ew. alimenty trzeba
      płacić, ale dlaczego nie można rozejść się jak dojrzali ludzie bez
      pretensji i oskarżania. Starać się wytłumaczyć dziecku, że rodzice
      nie są w stanie ze sobą mieszkać i trzeba do nowej sytuacji się
      przystosować. Jak ktos nie może z kimś wytrzymać, to po co go do
      tego zmuszać i utrzymywać patologię. Ja mam o tyle inne podejście do
      opisywanego tu problemu, bo sam byłem w takiej sytuacji, że relacje
      w domu były tak emocjonalnie trudne, tak wyczerpujące psychicznie,
      pełne pretensji i oskarżeń, że byłem o krok od podjęcia decyzji o
      zerwaniu małżeństwa. Później jakoś sprawy zaczęły się prostować i
      ten kryzys jest już wspomnieniem (ale było blisko!). Myślę, że
      wszystkim potrzeba trochę empatii, jak również umiejętności
      patrzenia krytycznie na swoje własne postępowanie. Pozdrawiam i
      życzę pozytywnego myślenia.
      • jedynaczka28 do rayenne, marzeka1, plchris. 20.01.10, 18:10
        do rayenne, marzeka 1

        dziewczyny ja sobie zdaje sprawę z tego co napisałyście, jestem świadoma tego,
        że moje dziecko cierpi, zawalił mu się świat. Jeśli chodzi o stwierdzenie ,,co
        robicie swojemu dziecku" - wiem, że to dla małego jest tragedia tylko nie
        spowodowana moim zachowaniem, ja nic nie zrobiłam, jestem matka przede
        wszystkim, która kocha synka z całego swojego serca i nie chciałam dopuścić do
        tego aby on cierpiał przez nas, to nie ja odeszłam, to nie ja zostawiłam rodzinę
        i wybrałam wolność to jego tata. Czy ja gdzieś napisałam że zabraniam mu
        kontaktów więc przeciwnie to ja o nie zabiegałam, czy ja robię sceny jak on
        przychodzi?, nie to on je zaczyna i kończy, czy to ja nie poczuwam si.e do
        obowiązku utrzymania dziecka, czy to ja nie odzywam się przez tydzień lub dwa do
        małego po to aby zadzwonić potem i zrobić awanturę, że dziecko mnie nie chce
        widzieć - nie to nie ja. To wszystko dzieje się obok mnie, ja do tego bym nie
        dopuściła, chyba jestem normalna, że walczyłam o małżeństwo i rodzinę, chyba to,
        ze prosiłam go o powrót i płakałam to tez normalne, ze cierpiałam też. Więc co
        ja robię co zrobiłam czy mój ból i płacz jaki miał miejsce to coś złego? czy złe
        jest to, że muszę znosić zachowania mojego męża? w czym tkwi mój błąd? ja tylko
        nie umiałam na niego wpłynąć aby był z nami aby chciał ratować swoją rodzinę ale
        to chyba nie o mnie źle świadczy...

        do plichris
        tak masz racje ten watek jest jednostronny bo ja go założyłam a nie mój mąż ,
        gdyby go załozył on może bysmy znali powody jego odejścia od rodziny. Jak to
        nikt nie chce się zastanowić dlaczego do tego doszło, przecież my wielokrotnie
        zastanwawialismy sie nad tym. Wiesz co przecież ja podejmowałam kilka prób
        normalnej, rzeczowej i spokojnej rozmowy ale gdy ktoś nie chce to sie go nie
        zmusi prawda? Ja nie wiem czy kogoś ma to sa przypuszczenia no bo każdy tak
        uważa w końcu to byłby jasny powód, komfortu sobie na pewno nie poprawił, ale
        jak swiadczy o człowieku dobrym i kochajacym dziecko fakt, iż nie ma ochoty
        dawać na niego pieniedzy, nie dzwoni za często nie mówić o przychodzeniu a gdy
        przyjdzie to po to aby niszczyć co tylko sie da.

        Ja zdaję sobie sprawą, że jakis powód był ale logiczne jest to, że ludzie
        powinni ze sobą rozmawiać ja jasnowidzem nie jestem i nie byłam i skąd miałam
        wiedzieć, że o coś chodzi skoro ktos ci nie daje takich powodów, nie mówi nic,
        udaje, ż ejest okay, rozmawia o wszystkim ale wychodzi na to, że o niczym,
        spędza z tobą czas, sypia z Toba nie zobowiązku, całuje, przytula, wychodzicie
        do znajomych, planujecie powiększenie rodziny - czy to nie jest chore, gdzie tu
        mowa o farsie. Ja zdaje sobie sprawę z tego, że ideałów nie ma i ja też nim nie
        byłam tylko gdy ja widziałam jakiś problem to o nim rozmawiałam a nie czekałam
        na cud...fakt nikogo do niczego nie nalezy zmuszać tylko ja myslę, ze jak ktos
        woli być sam powinien o tym myslec wczesniej zanim założył rodzinę i ma dziecko
        a w tej sytuacji gdy nie ma patologii powinien naprawić coś co jemu nie pasowało
        jesli tak było rzeczywiście bo ja nie wiem o co chodzi, bo słyszałam przecież że
        nie gotowałam bigosu a tego nie rozumiem, problemem byli teściowie to się zgadza
        tylko mojemu mężowi to przez 11 lat nie przeszkadzało (mam na myśli jego
        rodziców). Dla mnie farsa jest to co się dzieje teraz.

        Cieszę się, że u Ciebie kryzys jest wspomnieniem też bym chciała móc tak
        powiedzieć ale nie mogę, muszą chcieć dwie strony ja jestem na takim etapie, że
        mam wielki zal i nic poza tym, chcę zapomnieć i jestem na dobrej drodze.
        Teraz u nas są ferie od poniedziałku i tatuś nawet nie wiem, czy wie bo nie jest
        zainteresowany.
        Gorąco wszystkich pozdrawiam
        • jedynaczka28 cisza 20.01.10, 22:19
          już wiem czemu od kilku dni panuje cisza - dostał pozew o alimenty, teraz nie
          odzywa się w ogóle. Oczywiście on nie chce dojść do jakiegoś porozumienia
          odnośnie alimentów standardowo pożalił się koledze jaka to ze mnie jest
          kłamczucha (wszystko w pozwie to stek bzdur) i przyjął chyba taktykę nie
          kontaktowania się do sprawy...
          • noemi123 Re: cisza 21.01.10, 10:24
            Nie wiem jak skonstruowałaś pozew ale pamiętaj, że sąd zawsze
            przysądza mniejszą kwotę niż tę , o którą wnioskujesz. Cisza bo sie
            wkurzył, zaskoczyłaś go a on teraz okopał sie i planuje strategię.

            U mnie mój ma już 3 tydzien ciąg narkotyczno-alkoholowy, był z jakąś
            panienką we Wrocławiu, nagrał się pijany córce na telefon kom, wołał
            jakąś gosię.
            W porozumieniu z prawnikiem nie zgadzamy sie na rozwód, wnioskujemy
            o badnie męża o zawartość narkotyków, powołujemy jego terapeutę na
            świadka, kobietkę z MOPS, dołączamy kwity z sądu rejonowego o
            przymusowe leczenie, wnioskujemy o badania psychiatryczne. W
            poniedziałek(jeżeli nie odezwie się bo milczy już 3 tygodnie)
            zgłaszam na policji zaginięcie męża, niech oni go szukają. Jego
            prawnik powiedział mojemu, że chcą umieścić mnie w szpitalu
            psychiatrycznym na badania(czy ja nie jestem alkoholiczką);-)
            Odpowiedziałam, że chętnie dam sie przebadać tylko dlaczego on tak
            ucieka od tych badań?
            Kasy pewnie nie zobaczę wogóle do rozprawy sądowej, ciężko będzie,
            do pracy mogę iść dopiero w maju.
            Wolałbym aby dał się zamknąć na leczeniu zamkniętym, alkoholizm to
            straszna choroba, ale nie można ta choroba wszystkiego tłumaczyć.
            Czekanie jest najgorsze.
            • bell-a30 Re: cisza 21.01.10, 11:36
              Noemi123 bądż silna w swym działaniu. Widzę, że jesteś twarda
              kobietka i nie dasz sobie w kasze dmuchać.Ty jedynaczko też musisz
              nabrać sił przed rozprawą, dlatego może lepiej że on się nie
              kontaktuje.Poraził go pewnie ten pozew, myślał że będziesz cały czas
              siedzieć cicho pod miotłą. A on będzie robił Tobie łaskę że raczy
              się spotkać ze swoim synkiem.
              noemi, jak widać pani szybko się znudziła twojemu mężowi, ale ja
              uważam że i tak się go będzie trzymać na siłę.Chyba że ta nowa
              gosia, będzie miała ostrzejsze pazury.Trzymajcie się dziewczyny!
    • noemi123 Doszły mnie słuchy dziś 22.01.10, 15:35
      że mojego męża laska zostawiała, porzuciła:-(
      pewnie miała dość już jego picia a i kasa mu się skończyła:-(
      Pije masakrycznie, rozpacza, biedactwo, a to taka piękna miłość
      była...
      • jedynaczka28 Re: Doszły mnie słuchy dziś 25.01.10, 21:55
        noemi 123
        i bardzo dobrze, że go zostawiła tylko ciekawe dlaczego czyżby kasa się
        skończyła, czy może nie taki fajny jak myślała. To już na szczęście ich problem
        nie Twój - Ty świetnie sobie dajesz radę bez niego.

        u mnie powolutku do przodu, zaglądam tu codziennie ale szczerze czasem nawet nie
        mam siły aby cokolwiek napisac, wiadomo po pracy synek, dom, zakupy, znajomi
        staram sie nie siedziec w domu wychodze do ludzi. Ta sytuacja pokazała mi kto
        jest moim przyjacielem prawdziwym i trochę przewartosciowała moje życie. Jednym
        słowem zawiodłam sie na jednych aby dostrzec tego kto naprawde jest ze mna ale
        było mi to potrzebne po to aby to dojrzeć, choć jeszze dzis cięzko mi to zrozumieć.

        Jesli chodzi o mojego męża to półtorej tugodnia nie mialam z nim kontaktu. U nas
        są ferie z małym sie nie widział, nie dzwoni, nie przychodzi, pieniedzy nie ma
        zamiaru nam dawać bo nie. Serce mi pęka jak widzę bo may ciepi, ale się zawziął.
        zadzownił do niego w weekend ale on zupełnie nie umie nawiazać z nim kontaktu
        mały do niego na dień dobry od razu wyskoczył, czemu przez tydzień się mną nie
        interesowałeś a on no to już sobie pogadali8smy i na razie pa rozłączył się,
        jest mi tak cholernie przykro z tego pwoodu. Że ja jestem dlaniego nikim
        rozumiem ale jegoi jedyny syn, czy on tego nie widzi... Do mnie dzis zadzownił
        zapytać, czy jakaś paczka przyszłą do niego bo nadal jest tutaj zameldowany a
        potem mi oznajmił, iz źle wychowuję dziecko bo był dzień babci i dziadka i mały
        nie zadzwonił nawet. Ja wiem, ze to moze i xle ale spójrzcie na to z boku : od
        momentu odejścia m. z domu to jest 5 miesiecy nie widzieli małegto, nie
        przychodzą, nie dzownia jak ja coś chciałam to dzwoniłam to wiecie jak to sie
        konczyło, były urodziny małego, mikołaj, gwiadka, wigilia sa ferie i nic. Gdy
        były imieniny teścia to my wykonalismy egst ale nawet słowa dziękuję nie
        otzrymaliśmy. Ja nie wiem jak mam postepowac w tej kwestii, czy w momencie gdy
        ktoś ma mnie za nic i moje dziecko - totalnie sie nami nie interesuje to ja mam
        robic za bąłzna i robić dobrą minę do złej gry, ja tak robiłąm ale mam szacunek
        jakiś do siebie i juz nie daję rady. Ojcie widział się z synem gdy ja dzowniłąm
        i nalegałam ale to mnie wykańczało, on sie darł, ja płakałam, prosiłam go i
        bałagałam aby przychodził do malego on robił to jak mu sie chciało i miał malo
        czasu dla małego ja bardzo cierpiałam i syn też. Maly wielokrotnie słyszał jak
        mówiłąm do ojca aby przyszedł ale on nie chciał. Co ja jako matka powinnam
        zrobić w takiej sytuacji. J amówie tata Cię kocha spotkaj sie z niim a on ja nie
        mam taty a mi sie wtedy nie chce żyć. Ja jesli chodzi o mnie zapanowałam nad tym
        tylko dołuje mnie ich brak kontaktu. Ja nie rozumiem jk w jego zyciu moze nie
        byc miejsca dla małego. Synek sie buntuje bo cierpi, mysli że cos się uda może
        takim zachowaniem, cierpi że ojciec nie ma czasu i moz edlatego nie chce go
        widzieć ale czy ja jako matka nie popełniam błędu bardzo sie boje tego nie chce
        zmuszać dziecka ale boję się aby nikt nigdy mnie nie oskarzył, że to ja
        zawiniłam, ze to ja popełniłam błąd bo moze ja coś powinnam zrobic. Jakoś im
        pomóc tylko, ze ja się starałam, robiłam wiele i nie wyszło z tego nic. Jest mi
        też zal, ze w normalnych rodzinach teściowie i rodzice chcieli by pomóc młodym u
        nas moi rodzice chcieli się spotkac porozmawiac a moi teściowie nie bo nie. Mój
        maż choć moi rodzice byli naprawdę la niego kochani ja bym takich teściów nosila
        na rękach (on gdy miał problem to udawał się do nich zamiast do swojej mamy czy
        taty) teraz nawet udaje, ze ich nie zna, gdy moja mama do niego dzowniła nawet
        nie odebrał, nie odpisał nigdy boli mnie to bo moi rodzice nieba by przychylili
        nie mnie ale nam. Kochali go tak jak nie i wnuka.

        Jest mi żal, że mój 11 letni związek się tak skończył, że on go tak skończył
        zniszczył coś co było dla mnie najwazniesze w zyciu rodzinę. Każdy mówi, ze
        bedzie lepiej może i macie racje ja tego nie mogę sobie na razie wyobrazić
        dobrze nie bedzie bo nawet gdy ja będę szczęśliwa to gdzieś nasze dziecko
        niestety bedzie miało speiprzone dzieciństwo 9 to mnie załamuje momentami) ale
        wiem, ze ja walczyłam i nie dało się nic, to była moja walka z wiatrakami. boję
        sie bardzo tej sprawy mój maz nawet dobrze nie umie przeczytac pozwu dziś
        oznajmił mi, ze przesadziłąm i odpowiem w Sadzie za moje kąłmstawa. Mianowicie
        wpoziwe napisałam, że mnie szantazuje i grozi w kwestiach finansowych a on
        twierdzi, ze mi chodziło o szantaż i groźby inne i że ja złożyłąm na niego
        jakieś zawiadomienie na policje... opadaja mi ręce. Ja mu mówię nie zgadzasz się
        z tym okay powiesz swoje zdanie i daj mi spokój. On znowu, ze nie dogadamy sie
        bo ja jestem zła i nieobliczalna i ma mnie dosyć. Ja juz to pojęłam, rozumiem,
        jestem nikim dla niego. Mam nadzieję, z ekiedys zrozumie ile krzywdy wyrzadził
        małemu, jak on cierpiał i oby nigdy jego syn sie od niego nie odwrócił tak jak
        tata od niego - oby nigdy czegoś takiego nie doświadczył. Ja już nie wiem co w
        zyciu jest wazne i w co wierzyć, po prostu nie wiem. Kocham mojego synka i dla
        niego zrobię wszystko aby był szczęśliwy ale aby on był to ja pierw samam musze
        być szczęśliwa.

        Gorąco wszystkich pozdrawiam i zycze wam powodzenia.
        • plchris Re: Doszły mnie słuchy dziś 26.01.10, 12:20
          do jedynaczki28
          Ty ciągle się plączesz. Masz, oczywiscie rację, że do związku
          potrzeba dwojga, że trzeba rozmawiać i rozwiązywać problemy, że nad
          związkiem trzeba pracować, musisz jednak zdać sobie sprawę, że tego
          związku już nie ma i nie da się nic uratować. Mozliwe, że gdyby na
          początku, zaraz po odejsciu męża nie było tylu negatywnych emocji,
          gdyby dać sobie trochę czasu na zastanowienie, a nie walczyć, nie
          błagać, nie płakać, nie oskarżać, to może inaczej by to dzisiaj
          wyglądało? Ale może też sprawa i tak była z góry przesądzona i
          przegrana? Dzisiaj wazne jest to, że związek się zakończył, jest
          nowa rzeczywistość, rany zostały zadane i trzeba na to trzeźwo
          spojrzeć. W sądzie o swoje prawa trzeba walczyć, ale radzę unikać
          ciosów poniżej pasa, bo można też taki cios samemu zaliczyć. Radzę
          pamiętać, że pewne słowa, jak np. "szantaż" ma swoje konkretne
          znaczenie w kodeksie karnym i pociąga za sobą określone
          konsekwencje. Nawet, gdy czujesz się subiektywnie "szantażowana", to
          w oficjalnych pismach sądowych trzeba uważnie dobierać słowa (mocne
          oskarżenia wymagają mocnych dowodów!). Jesli chodzi o dziecko, to,
          niestety, ty dzisiaj za jego wychowanie odpowiadasz. Oskarżanie męża
          nic tu nie pomoże. Dziecko przecież pamięta sceny z początku rozłąki
          i zapewne słyszy twoje narzekania na męża i pretensje. Obojętnie,
          jak męża dzisiaj oceniasz, jeśli chcesz, żeby kontakty ojca z
          dzieckiem zostały utrzymane, sama musisz o to zadbać, nikt cię nie
          wyręczy. Nie możesz afiszować niechęci do męża, szczególnie podczas
          jego spotkań z dzieckiem. Dziecku trzeba też wytłumaczyć, że mąż nie
          będzie już z wami mieszkał i pretensje oraz prośby o jego powrót nie
          mają sensu. I oczywiście nie możesz oczekiwać, że dziecko coś samo
          zrozumie i samo sobie ułoży kontakty z ojcem. Dziecku trzeba, przede
          wszystkim, wytłumaczyć, że odejście taty nie jest równoważne z
          końcem świata i da się tu inne relacje zaproponować. Nie można mieć
          raz pretencji do męża, że przychodzi i robi zament, a innym razem,
          że w ogóle nie przychodzi. Myślę, że musisz spojrzeć trzeźwo na
          swoją sytuację, musisz starać się poskromić emocje, ale także musisz
          przewartościować swoje życie, ustalić priorytety i się ich trzymać.
          Roztrząsanie wszystkiego na nowo, szarpanie się ze wspomnieniami,
          oskarżanie i osądzanie innych, próby zrozumienia wszystkich zdarzeń
          i zachowań nie mają sensu! Sens ma dzisiaj tylko przyszłość i
          zdefiniowanie w niej swojego nowego miejsca i nowych realcji
          międzyludzkich. Nabierz dystansu i pamiętaj, że gdy ktoś jest głupi,
          to raczej należy mu współczuć, a nie się na niego złościć, czy wręcz
          zniżać się do jego poziomu. I bądź silna, bo tylko silnych się
          szanuje. Powodzenia!
          • bell-a30 Re: Doszły mnie słuchy dziś 26.01.10, 13:09
            I te ostatnie zdanie jest dosadne i trafne. Bądż silna ,bo tylko
            takich się szanuje.Właśnie próbuje to dziewczyna robić, 5 m-cy
            siedziała cicho pod miotłą, tak Ją ten pajac zdominował. I jeszcze
            szukała w sobie winy.On ma się pokazać jako dobry ojciec, żadnych
            dobrych stosunków ze sobą nie muszą utrzymywać. Każdy ma emocje,jak
            można rozmawiać normalnie z człowiekiem, który wyrządził tyle
            krzywdy. Bez przesady, to nie jest Matka Miłosierdzia. Niech tylko
            pokaże się już teraz jako dobry ojciec.
    • ool-laa Re: pomocy zostawił mnie mąż 26.01.10, 23:11
      Witaj jedynaczka28. przeczytalam dzis historie 5 miesiecy Twojego zycia.
      zastanawiam sie nad jednym, mysl mi ta przyszla juz w polowie tej smutnej czesci
      opowiesci codziennych zmagan. pomyslalam, ze maz Twoj moze zacza Cie podejrzewac
      o zdrade. moze jak bylas na urlopie w sierpniu cos sie moglo przydazyc co on zle
      zinterpretowal. moze jakis pseldo przyjaciel mu pomogl dojsc do pewnych
      wnioskow. pisalas, ze na imprezie po urlopie przy wszystkich brzydko sie do
      Ciebie zwrocil. przeprosil towarzystwo za zle zachowanie, Ciebie nie. poznien
      zacza wymawiac Ci jakic fagasow, ze sie szlajasz itp. moze sie myle, ale znam
      pare podobnych syluacji, gdzie z kochanego mezczyzny wychodzi potwor. przewaznie
      przyczyna bylo podejrzenie meza, ze zona zdradza. oczywiscie, wiem ze tego nie
      zrobilas. chodzi mi tyklo o to, aby naswietlic problem psychiki mazczyzny.
      czasami ich urojenia sa silniejsze od zdrowego rozsadku. przeanalizuj te 5
      miesiecy, pod tym katem. piszesz, ze raczej nie ma nowej partnerki. jak
      mezczyzna nie odchodzi do nowej kobiety to powod musi byc inny. wydaje ni sie ,
      ze przyczyna moze byc jego duma. powiedzial, ze nigdy cie nie kochal. co moze
      byc klamstwem, wydaje mi sie ze chcial Cie zranic. chce abys cierpiala tak jak
      on. a moze ma problemy psychiczne, tego tez nie mozna wykluczyc. faktem jest, ze
      sie wyprowadzil, bez wyjasnienia. jest to z pewnoscia bardzo ciezkie dla
      Ciebie.moze nigdy nie zrozumiesz dlaczego tak sie stalo. ale nic na to nie
      poradzisz, pewnych spraw bedziesz sie tylko domyslac. jest Ci ciezko i bedzie.
      takiego bolu nie da sie zapomniec. niby czs leczy rany, moja kolezanka po
      rozstaniu z ukochanym napisala, ze czas przyzwyczaja do bolu. chyba ma racje.
      masz oparcie w rodzinie i przyjaciolach, ciesze sie. trzymaj sie, skoncentruj
      sie na dziecku. zbieraj sily do walki, nastaw sie ze nie bedzie latwo, ale
      pamietaj, ze dobre czasy nadejda. bedziesz szczesliwa i ktoregos dnia spojrzysz
      pozytywnie na to co sie stalo. powodzenia i duzo sil. pozdrawiam
      • jedynaczka28 dalej u mnie i do ool-laa 27.01.10, 21:06
        Ja jestem coraz silniejsza, kryzysy mnie juz nie dopadają a jesli juz sa
        malutkie i daje sobie znimi radę jestem silna dla mojego kochanego synka. Jak
        jest źle to tylko wtedy gdy on znowu coś zrobi - ale i z tym muszę dawać sobie
        rade bo on czeka na moje potkniecia, zniszczenie mnie to mu tylko daje
        staysfakcję - fakt to boli ale nie dam się. Wczoraj wpadł bez zapowiedzi,
        tłumaczyłam mu że powinien miec kontakt zdzieckiem spokojnie i rzeczowo ani razu
        nie podniośłam glosu to samo powiedziałam tyczy sie dziadków czyli jego rodziców
        a on na to ty głupia idotko, oni cie nie nawidza tak jak ty ich, spotykaj się z
        kim chcesz rób co chesz, widzę, z estopa życiowa ci sie podniosła, byłaś na
        sylwestrze, w knajpie, włoczysz się, nowe ciuchy - zobaczysz jak
        dostanieszalimenty w tym miesiącu a cha i oodaj mi majątek - to wszytsko przy
        naszym dziecku. I on potem się dziwi, że mały nie chce mieć z nim kontaktu.
        Jeszcze jedno czym zwlaił mnie znóg ja do niego mówie mały wyjeżdża w góry a on
        z kim gdzie na ile i nie życze sobie aby jeździł z twoja mamusia bo może byc
        wtedy ze mna a ja mu mówie ty przez tyle dni sie nim nie interesowałes to ja im
        wynajęłam kwatery i jada dziecko musi odpocząć sa ferie niech ma troche radosci
        bo ostatnio taki smutny i przygaszony a on na to zgłosze porwanie na policję....
        jak 5 miesiecy temu odszedł z domu zostawił nas, nie interseował się dzieckiem,
        czy mamy pieniadze, czy żyjemy czy nam nic nie potrzeba to mówił niech ci matka
        da jak nie masz a teraz ta matka nie moze jechać z włąsnym wnukiem, zabrać go
        zapałcić, kochac i spędzać czas!!! To chore nie anzizuję już bo nie warto. To
        prawda kochałam i bardzo cierpiałam ale on jest nieobliczalny zniszczyl i jak
        nie chciał ratowac to trudno ja nie pozowle soba pomiatać teraz choćby na
        kolanach przyszedł to to nie ma sensu - ja z tą rodzina nie chce miec nic
        wspolnego za bradzo mnie to boli i bedzie bolał juz chyba zawsze i mojego synka
        niestety też krzywdę wyrzadzona mnie wybaczyąłbym ale dziecku nie. To najwiekszy
        skarb jaki mam, dam mu wszystko co tylko mogę ojca nie zastąpię to fakt ale co
        to za ojcuiec, ktory tak postepuje a tak go kochał... Wiecie co mój mąz jest pod
        wielkim wpływem swoich rodziców, robi i zachowuje sie jak oni - to ten sam
        schemat dla nich wnuk to raczej nikt wazny nigdy nie przychodzą, nie dzownia no
        bo ja zabraniam choć takich sytuacji nie było ale takiie jest tłumaczenie ich a
        teraz i jego.

        Pozdrawiam wszytskich gorąco, niedługo sprawa o alimenty mam nadzieję, że dam radę.

        Buziaki dla Wszystkich i dużo szczęścia.

        Jesli chodzi o to, czy mozliwe jest aby on zaczął podejrzewac mnei o zdradę to
        nie sądzę, ja nigdy nie dałam mu takich powodów, na wakacjach byłam z rodzicami
        których on uwielbiał a oni jego i z synkiem - to nie jest mozliwe. Żadnych
        powodów mu nie dostarczyłam jesli juz mowa o zdradzie to ten mój wyjazd raczej
        wskazywał na to, iz on kogos ma , on owszem tak sie zachowaywł, nigdy nie
        odbierał telefonów, rzadko dzownił, w nody zawsze telefon w domu wyłaczony i
        wszystko przez tydzień było okay ale potem odszedł jak coś to nie przez moją
        zdradę. Albo kogos ma albo rodzice byli dla niego wazniejsi ja nie zawsze miałam
        z nimi dobre relacje owszem był po mojej stronie ale kiedy wyjechalam zmienił
        całkowicie zdanie na wiele spraw i przyjął stanowisko ich we wszystkich.
        zachowuje sie tak samo, tak samo mówi, tak samo robi. oni o wnuku nie pamiętali,
        nie pamietajaa i on o dziecku teraz też. Masz rację mogę nigdy nie pojąć czemu
        tak sie stało i nie pojme bo sensownych powodów nie widz ei on ich nie mówi, gdy
        człwoiekowi jest w związku źle to to mówi, rozmawia a jesli nie rozmawia bo nie
        widzi szans i nie hce z kimś byc odchodzi ale komunikuje bo zdradziłąś, kłóciłś
        się, nie dbałaś o dom o mnie. A ja co fakt usłysząłm nie kocham cie i nie
        kochałem ale jak to sie ma do naszego życia wczesniejszego, słów kocham cie
        starań się o dziecko, przytulania, całowania nie wiem po prostu nie wiem mam go
        juz w dupie musz ego mieć. Nie nawidze go nie za to co zrobił mi ale małemu i
        tego nie jestem ws stanie wybaczyć, nie pojęte jest dla mnie zaprzetasnie
        dawania pieniedzy na dziecko i rózne inne histo\rie w jego wykonaniu. Mnie to
        boli ale dodaje mi sił fakt, iz mnie boli teraz ale ja dam rade a jego dopiero
        acznie boleć i jemu będzie byc moze gorzej. Wiem, z enie będzie łątwo, siły
        zbieram, jestem teraz sama, odpoczne wycisze sie przed psrawą dam radę. Dziekuję
        wam za dobre słowa i pozdrawim
    • feeelip Re: pomocy zostawił mnie mąż 30.01.10, 18:09
      odszedl bo potrzebowal przestrzeni, czasu, oddechu. Moze byl za slaby
      zeby zdobyc je zyjac z Toba pod jednym dachem. A moze zbyt szybko
      podjal decyzje o zwiazku? Wydawalo mi sie ze gdzies piszesz ze masz
      29 lat a znacie sie 11.

      Potrzebowal czasu zeby to wszystko przemyslec a Ty nie dalas mu go,
      bombardujac telefonami, smsami, ladujac w nie wszystkie negatywne
      emocje ktore ta sytuacjia wzbudzila.

      Dal wam potem szanse, przyszedl, ale nie czul sie jak w domu, czul ze
      jedyne czego chcesz, to oswiadczenia, ze juz nie wyjdzie, nic innego
      nie mialo dla Ciebie znaczenia. A dla niego to byla proba, kim bedzie
      sam, a kim moze byc z Wami. Proba, ktora zakonczylas pozwem
      rozwodowym. Nie chce Cie oceniac, ale przeoczylas jego potrzeby, a
      potem nie zrozumialas jego desperackiej proby wywalczenia
      przestrzeni.

      Pisalas ze zaczelo sie po tym jak nie bylo Cie pare dni w domu? Moze
      przez te pare dni zobaczyl jak milo moze wygladac zycie kiedy nic sie
      od niego nie chce?

      Pewnie wrocilby od rodzicow, gdyby czul sie w domu mile widzianym
      gosciem, moze chcialby zostac gdybys zrozumiala jego punkt widzenia.
      Zamiast tego kazalas mu czuc sie zwyrodnialcem zostawiajacym dziecko.
      To bardzo duze obciazenie i koniec koncow tego nie wytrzymal. Nie
      dalas mu podjac decyzji na jak dlugo chce was zostawic ani uszanowac
      jego kilku dni spokoju, i niestety oboje nie zdaliscie tego egzaminu
      dojrzalosci.
      • jedynaczka28 feelip 30.01.10, 19:30
        może i masz rację z tym co piszesz. Nawet jeśli tak jest to i tak by sie to nie
        udało bo ja jakoś tak jestem skonstruowana, ze nie rozumiem, nie zrozumiem nigdy
        jak można zmęczyć się swoją własną rodziną, przecież my go bardzo
        potrzebowaliśmy, synek go bardzo kocha i tęskni, ja tez tęskniłam - to najgorszy
        okres w moim życiu i tyle. zastanawiałam się kiedyś nad tym co by było gdybym ja
        nie prosiła, nie odzywała się nic, była miła jak dla gościa ale wiesz co to jest
        chore, przecież nie zakłada się rodziny dla żartów, ja chciałam być z nim do
        końca życia, tak myślałam. Strasznie nam było ciężko bez niego. Tu nie chodzi o
        to, że ja oczekiwałam wtedy jakiegoś oświadczenia ja go oczekiwałam już od ślubu
        niestety dla mnie ślub to nie były jakieś puste słowa, dla mnie miało to bardzo
        duże znaczenie. Jeśli chciał czasu to fakt ja mu go nie dałam tyle ile go chciał
        bo chciałam być z nim chciałam normalnej rodziny i nie pojmuję czasu i
        odpoczynku od siebie, od dziecka , gdyby nie było dziecka jest inaczej ale ja
        nie mogłam patrzeć na to jak nasz syn strasznie cierpi co za tym idzie ze mną
        wcale nie było o wiele lepiej. ja pozwu o rozwód nie złożyłam. Ja nie kazałam mu
        czuć się zwyrodnialcem zostawiającym dziecko jeśli się tak poczuł to
        najwyraźniej miał takie prawo i odczucia, fakt dałam mu do zrozumienia, ze źle
        robi. Bo dla mnie gdy sa problemy to się o nich rozmawia, w momencie gdy są
        niewidoczne dla oczu. nawet gdy są duże problemy to się ratuje małżeństwo a
        najgorszym rozwiązaniem według mnie jest odejście i zostawienie rodziny
        (najgorszym gdy jest dziecko). Wróciłby od rodziców gdyby poczuł się mile
        widzianym gościem w domu - on się gościem nie miał czuć ale domownikiem, mężem i
        ojcem był ale o tym zapomniał. Ja nie chcę gościa odchodzącego i wracającego ja
        chce kogoś kto będzie przy mnie wtedy gdy będę go potrzebowała i ja tez chce
        przy nim być, chce mieć normalną szczęśliwą rodzinę.
        Szczerze podobał mi się Twój post, zupełnie inne podejście do życia, szczera
        wypowiedź. Mam pytanie, czy jesteś mężczyzną - to ważne , wydaje mi się, że tak
        bo podobnie myślał mój mąż. Napisz mi jakie jest Twoje zdanie na temat tego
        jakim swoim zachowaniem mogłam spowodować iz on zrozumie gdzie jego miejsce jest.
        Pozdrawiam
        • feeelip Re: feelip 30.01.10, 22:28
          czesc,
          tak, jestem mezczyzna, ciesze sie ze nie urazilem Cie swoim postem.

          wydaje mi sie ze ludzie maja po prostu rozne rozumienie co to znaczy
          'normalne' zycie. Jestem w podobnym wieku co Ty, w zwiazku ktory trwa
          juz wiele lat, ale na razie nie potrafie zdecydowac sie na zalozenie
          rodziny, wlasnie dlatego ze nie mam calkowitej pewnosci ze bede w
          stanie wytrzymac organiczen jakie sie z tym wiaza. Z perspektywy
          kobiety wyglada to zupelnie inaczej, inne rzeczy sa wazne.
          Perspektywa 'wiecznosci' czy tez 'do grobu' dla kobiety oznacza
          spelnienie jakiejs podstawowej potrzeby bezpieczenstwa, pozwala jej
          na jakis wewnetrzny spokoj bo wie, ze jezeli pojawi sie zagrozenie,
          to jej osobisty mezczyzna i cala jego moc bedzie do dyspozycji zeby z
          tym zagrozeniem walczyc.

          Z perspektywy mezczyzny wyglada to badziej tak, ze w rodzinie czy nie
          w rodzinie i tak na jego barkach spoczywa odpowiedzialnosc, jest ona
          mniejsza gdy odpowiada tylko za siebie i wieksza gdy odpowiada za
          rodzine, co nie zawsze musi byc zle, bo mezczyna zazwyczaj odczuwa
          satysfakcje mogac wypelniac role o wiekszej odpowiedzialnosci (dopoki
          mu sie udaje).

          Konflikt, moim zdaniem, pojawia sie wtedy, gdy okazuje sie ze tam w
          mozgu, gdzie kobieta ma zakodowana opieke nad domowym ogniskiem,
          mezczyzna chcac nie chcac ma zakodowane polowanie, eksplorowanie
          nowych terytoriow, meski umysl gdy widzi wysokie drzewo instynktownie
          odczuwa ciekawosc jak bedzie wygladal swiat ze szczytu tego drzewa i
          tylko rozsadek (prawdopodobnie widok bedzie podobny jak z tych drzew
          na ktore juz sie wdrapal wczesniej w swoim zyciu) pozwala mu nie
          wchodzic na kazde mijane drzewo.

          Zyjemy w cywilizacji, i wchodzenie na drzewa przestaje chlopcow
          interesowac pewnie gdzies kolo dziesiatego roku zycia, ale instynkt
          zdobywcy caly czas gdzies tam w srodku pracuje i szuka odpowiedniego
          'drzewa'. Mozna to sobie kanalizowac na wiele roznych sposobow,
          niektorzy poswiecaja sie calkowicie praca, inni rozwijaja jakies
          hobby, inni beda zaczytywac sie w gazetach sledzac watki rozgrywek
          politycznych, inni beda kibicowac meczom pilkarskim, i w ten sposob
          beda rozladowywac te naturalne pragnienia.

          Nie wiem czy Ty pracujesz, ale czlowiekowi, czy to kobieta czy
          mezczyzna po pracy zostaje zaledwie kilka godzin zycia zanim nie musi
          isc spac zeby wstac do pracy. To znaczy, ze maz, ktory wraca z pracy
          dopiero tak naprawde zaczyna swoj dzien. Oczywiscie, moze i powinien
          poswiecic godzine czy dwie dla rodziny, ale jezeli odbierze mu sie
          caly ten czas, to bardzo szybko (tydzien? dwa?) zaczyna narastac
          frustracja, ktora metabolizuje sie w agresje.

          Drugim czynnikiem ktory agresje (w moim doswiadczeniu) potrafi
          wywolac jest odebranie mozliwosci reakcji. Mezczyzna ktory widzi
          jakies mozliwe wyjscie z sytuacji i szacuje ze byc moze jest w stanie
          sprostac zadaniu, moze bedzie nerwowy ale nie bedzie agresywny.
          Jezeli twoj mezczyzna zaczyna byc agresywny (a wczesniej nie byl),
          odklada telefon po dwoch slowach itp, to znaczy ze po prostu nie
          widzi juz dla siebie zadnego pola ruchu, i niestety im dluzej trwa
          przepychanka tym wiecej mostow zostaje w rezultacie spalonych, i
          coraz trudniej jest znalezc nic porozumienia ktora nie zostala
          jeszcze zerwana, a takze coraz trudniej jest nie zerwac jej
          natychmiast wyladowujac wlasna frustracje.

          Jezeli nie rozmawialas z nim przez tydzien, to moze zapytaj co u
          niego? Jak idzie w pracy? Jaki ostatnio ogladal film, co ostatnio
          czytal? Ja na pewno chcialbym w takiej sytuacji poczuc sie jak osoba
          a nie tylko jako mechanik zycia codziennego na samowolce. Im szybciej
          poruszysz Ten Temat tym szybciej on odlozy sluchawke. Znam to.

          Najbardziej w tej historii niepokojace jest ze wasz syn kopiuje Twoje
          szablony zachowania, i zaczyna nienawidziec zamaist tesknic.
          • dorula114 Re: feelip 31.01.10, 02:39
            feeelip napisał:
            > Jezeli nie rozmawialas z nim przez tydzien, to moze zapytaj co u
            > niego? Jak idzie w pracy? Jaki ostatnio ogladal film, co ostatnio
            > czytal?

            Po co??????????
            Żeby usłyszeć: odp..l się, mam cię dość, itp???
            A dlaczego on nie zapyta????????
            Podpowiem- bo gówno go to obchodzi, i Jedynaczkę też powinno.
            Facet ma nową laskę, nowe życie, a Ty, Jedynaczko, jesteś rozdziałem zamkniętym, im prędzej to zrozumiesz, tym lepiej.
            Jesteś młoda, fajna, pozwól sobie powiedzieć, że stać Cię na coś lepszego, niż taki... (sama sobie dopowiedz)
            Miotasz się już tyle miesięcy-zacznij żyć swoim życiem, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi!
            Podobaj się facetom, umawiaj na randki, pozwól się sobą zainteresować, całe życie przed Tobą, a Ty siedzisz i szukasz przyczyn czegoś, co już się stalo i nigdy nie odstanie.
            Pamiętaj-ważne jest TU i TERAZ, a nie, to co było i nigdy nie wróci!
            I tu cytat: Nie oglądaj się za siebie, bo ci z przodu ktoś przy...bie.
            Najlepszą obroną jest atak i tu Twój mąż jest klasycznym tego przykładem, niestety.
            A to, co pisze Fiip-no cóż, to już inna bajka...
            Pozdrawiam ciepło!
            • jedynaczka28 dorula114 31.01.10, 11:27
              moje zdanie na temat całej tej sytuacji jest zgodne zTwoim jednkże nie ukrywam,
              ż ewzaciekawiły mnie posty feelipa - zobacz jak my kobiety sie różnimy to
              normalnie inna bajka.
              dokładnie kurcze on ma wszystko w dupie a ja mam zapytac jak sie czuje czy jaki
              film oglądał...
              Dla mnie ten rodział jest zamknięty w sensie nie chcę mieć juz nim nic
              wspólnego za wyjątkiem synka, nie po tym co zorbił małemu i mi. chcę spokoju. W
              tym tygodniu sprawa o alimenty - boję się trochę.
              Pozdrawiam
              • bell-a30 Re: Jedynaczko 01.02.10, 08:03

                Kochana!
                To że podejście faceta do życia jest zupełnie inne, to wiadomo nie
                od dzisiaj. Mojej koleżanki mąż jak się łajdaczył, z pewną panią
                twierdząc wtedy że łączą ich tylko wypieki. To była czysta
                hipokryzja. Odpowiadało mu, że mógł sobie leżeć u pani z wywalonymi
                jajami do góry, a ta mu tylko usługiwała. W domu są przecież
                obowiązki, żona, dzieci.Ale niektórzy nigdy nie dojrzeją.Rodzina to
                odpowiedzialność!
                Na sprawie będzie dobrze!możesz dać nawet upust emocjom, tylko tak
                z serca.Niech sąd widzi też ile Cie to wszystko kosztowało.
                • malwa200 Re: Jedynaczko 02.02.10, 14:34
                  dobrze, ze wracasz do sił. brak słów na postepowanie twojego meża.
    • b_bielonko Re: pomocy zostawił mnie mąż 03.02.10, 07:06
      Twój mąż jest małym chłopcem. Skoro małżeństwo mu nie służy, nić na siłę. Pokaż,
      że dasz radę i jeśli rozwód, to rozwódka dziś to nie czarownica.
      • jedynaczka28 alimenty 03.02.10, 16:52
        Przeżyłam sprawę o alimenty, bardzo się bałam, nerwów straciłam dużo ale koniec,
        jest jak chciałam ale ruszyłam tylko ,,gówno" mój mąż założył sprawę o to, że
        ograniczam mu kontakty z dzieckiem i tu się załamałam bo to nie sa zagrywki ja i
        on ale wmieszał syna i tego nie przeżyje mały ma jeszcze problem z sercem...
        napisz epotem bo musę się gdzieś przejść i jadę wypłakac się do przyjaciółki.
        Boze czemu on to robi...
        • enith Re: alimenty 03.02.10, 17:46
          > Boze czemu on to robi...

          Bo może. Bo to rozwód i zazwyczaj brudna walka. Lepiej nastaw się psychicznie na wszelkie zagrywki poniżej pasa w wykonaniu swojego eks. I tak się jeszcze nasłuchasz na swój temat na sali sądowej, a oskarżenie o utrudnianie widzeń z dzieckiem to dopiero początek. Facet jest sukinsynem, a ty bądź suką i nie daj mu się stłamsić czy załamać. Nie masz sobie NIC do zarzucenia, to TY namawiałaś go od początku na wizyty u dziecka, a on potrafił się przez kilka tygodni nie pojawić w domu, by spotkać się z jedynym synem. Ale to nieważne, bo ty dopiekłaś mu alimentami, to on dopieprzy ci, że zabraniasz mu widywać dziecko. Więc nastaw się na wylewanie wiadra pomyj na twoją głowę, negowanie twoich zalet jako matki i całą masę brudów. Tak wygląda TYPOWY rozwód, ale potem będzie tylko lepiej. Ważne, by przetrwać ten najgorszy okres i nie dać się sukinsynowi zwariować. Dobrze, że masz oparcie w rodzicach i przyjaciółce, to bardzo ważne. Trzymam kciuki za ciebie i syna.
        • zuzann-a Re: alimenty 04.02.10, 09:32
          Koniecznie znajdź dobrego adwokata, może być potrzebny!
          • jedynaczka28 czy ktoś mi wytłumaczy o co chodzi 09.02.10, 20:53
            troszkę się nie odzywałam ale nie mam czasu na nic, wszystko idzie dobrze a może
            szło jakoś nawet te groźby i straszenie jego pozwem już spływa po mnie, spływa
            do czasu, dawłam sobie radę, poukładałam sobie zycie, jestem szczęsliwa w jeśli
            da się być szczęsliwym w mojej sytuacji to jest okay ale ja kurcze nie rozumiem
            tego co sie stało otóż mój mąż tak jak w dniu wyprowadzki ni z grudzki ni z
            pietruszki oznajmil chce wrócić, nie chciałem odejść, kocham Was, to nie tak
            miałobyc, nigdy Cie nie zdradzięłm wiem, z ebardzo skrzywdziłem Was przemyśl,
            czy warto mi aufac i dać szansę dzwoni, przyjeźdża ja go całkowicie unikam, mały
            go nie chce nadal widzieć, nie mówi mi abym go przyjęła nie mówi nic jest na
            niego zy bo on oznajmił, iż wyjeźdża za granicę szukac pracy bo chce w zyciu cos
            osiągnąć to jest oczywiscie kwestia do uzgodnienia niby ze mna ale chciałby, ja
            unikam go bo zawalił mi sie przez niego świat po raz drugi, nie wiem co zrobic
            nie chce go nie wyobrażam sobie jego powrotu ale czy powinnam zaryzykowac,
            spróbowac tego oczekiwałam od niego, tak uważąłam a sama mam teraz inne zdanie,
            sama marzyłam o tym momencie ale nie teraz za pewnien czas wtedy kiedy
            kochałabym kogos innego byłoby inaczej ten etap byłby skończony i cholera czemu
            tak jest, z ewszystko sie pieporzy czy powinnam dla dziecka, które ma do oja
            nadal żal? Prosze napiszcie o co chodzi? ja czuję podstęp o cos chodzi tylko nie
            wiem o co - ale ja wiem, z eo coś. Jak ja miałabym z nim życ dajac mu szansę a
            jego matka? a moi rodzice? brak mi słów nie ma sensu...
            • joanka123 Re: czy ktoś mi wytłumaczy o co chodzi 09.02.10, 21:56
              mało jest tu moich postów, ale śledzę na bieżąco twoje losy Jedynaczko...
              i nie wiem czemu, ale spodziewałam się tego momentu... chce wrócić, po wszystkich akcjach które były między wami mam wrażenie że przerosło go to. Wydawało mu się że jest silny i będzie silny bez Ciebie i syna, wychodziło mu to do czasu gdy sprawą zajął się sąd. Tak ja to odbieram, że dopiero jak sprawa nabrała powagi to on poszedł po rozum do głowy. Współczułam Ci cały czas, ale teraz współczuję jeszcze bardziej, trudne chwile Cię czekają. Nie powiem co masz zrobić, nie doradzę co powinnaś, sama musisz zadecydować.
              Powiem Ci co ja zrobiłam gdy mój mąż prosił o wybaczenie trzy lata temu... wybaczyłam. Wciąż jesteśmy razem, kocham go i wiem że on mnie także... zaufanie??? nie istnieje i nigdy go już nie będzie między nami... ot tak żyjemy sobie w miłości, ale bez zaufania. Można tak, ale czasem jest cholernie ciężko.
              Moja sytuacja była i jest inna niż Twoja, mój mąż nas nie zostawił, po prostu zdradził... ale jakie ma znaczenie powód przez który przestajemy ufać facetowi? przeciez w każdym przypadku, każdej z nas jest baaardzo trudno to zaufanie odbudować. Ale jakoś trzeba żyć, mniej lub bardziej szczęśliwie.
              Jedynaczko, przemyśl wszystko jeszcze raz choć to trudne, nie chcę Cię namawiac do jego powrotu, bo wiem co Wam zrobił, a i ja sama nie wiem co będzie między mną a mężem moim za lat 10 i czy moje wybaczenie wtedy, trzy lata temu da jakis efekt pozytywny w przyszłości. Wiem tylko jedno na chwile obecną, nie żałuję tamtej decyzji.... i wydaje mi się że mimo braku zaufania do niego... jestem szczęśliwa.
              Powodzenia Jedynaczko, trzymam kciuki!
            • shadout_mapes Re: czy ktoś mi wytłumaczy o co chodzi 09.02.10, 22:54
              nie odzywałam się wcześniej ale wątek śledziłam, mniej lub bardziej
              systematycznie.. może dlatego, że jestem w analogicznej sytuacji, z tym
              wyjątkiem, że mój nie chce wrócić ;) i całe szczęście

              nie musisz korzystać z mojej rady ale jeśli o nią pytasz to odpowiem - kopnij go
              w dupę póki czas...
              albo jest złym człowiekiem albo człowiekiem psychicznie chorym, w obydwu
              przypadkach dla dobra dziecka powinnaś wyeliminować tego osobnika ze swojego
              najbliższego otoczenia.

              To ktoś na kogo nie można liczyc, komu nie można ufać, ktoś kto funduje huśtawki
              emocjonalne nie tylko Tobie ale i Waszemu dziecku. Zobacz jak Ty ciężko
              przeżyłaś rozstanie, zastanów się co musiało się dziać w psychice 8 latka.
              I przede wszystkim - czy byłabyś gotowa przeżywać to wszystko raz jeszcze??
              wiesz.. dysonans poznawczy..facet już raz dał nogę z domu, może Ciebie sprawdza?
              sprawdza na jak wiele mu pozwolisz i jak wiele jesteś mu w stanie wybaczyć..

              a może jest psychopatą kalkulatywnym i tak jak oni wartościuje osoby ze względu
              na ich przydatność, jednym słowem buduje relacje z osobami, które są mu
              przydatne i równie szybko te relacje kończy, gdy dana osoba przestaje być
              przydatna :/

              moim zdaniem jest to podstęp - być może próbuje Ciebie udobruchać, byś była
              mniej waleczna w sądzie..

              sorry ale jakoś nie wierzę w nagłe przemiany ludzi.. to tylko w filmach się
              zdarza, a on się cudownie przemienił i to aż dwukrotnie..

              raz ni z tego ni z owego Was olał, a za kilka miesięcy nagle zmienił zdanie..

              • shadout_mapes Re: czy ktoś mi wytłumaczy o co chodzi 09.02.10, 23:08
                poczytaj sobie jeszcze co sama tak niedawno pisalaś:

                "USŁYSZŁAM, TEZ ŻE
                ODSZEDŁ BO JA NIE GOTOWAAM BIGOSU NA ŚWIĘTA, MAM KOCHANKÓW, GACHA I TAKIE TAM.
                PIENIEDZY MI JUZ NIGDY NIE DA BO MOI RODZICE DZIEN PRZED SYLWESTREM KUPILI MI
                SAMOCHÓD - ON JEST WŚCIEKŁY O TO MÓWI, ŻE MOJA MATKA MOŻE MI POMAGAC I
                UTRZYMYWAC DZIECKO - PALANT . WŁAŚNIE TAKIE SYTUACJE POKAZAŁY MI Z KIM MAM DO
                CZYNIENIA, NIE JEST WART MOICH UCZUĆ"


                i jeszcze jedno - nikt Ciebie w sądzie nie wyśmieje - gwarantuję, jestem
                prawnikiem ;)
                to on jest na przegranej pozycji bo porzucił rodzinę, sądu nie będzie
                interesować Twój majątek bo alimenty facet płaci na dziecko, nie na żonę i fakt,
                że żonie się nie najgorzej powodzi nie zwalnia faceta od obowiązku alimentacyjnego.

                on dobrze wie, że dostanie w sądzie po d.. dlatego najpierw Ciebie zastraszał i
                ubliżał, a teraz próbuje udobruchać..tfu.. na takiego palanta to się nawet
                splunąć nie ma ochoty :)
                dziewczyno - nie masz się w ogóle nad czym zastanawiać..
            • noemi123 kuźwa jedynaczko czyż nie tego 10.02.10, 04:01
              sie spodziewaliśmy?
              jak możesz rozważać ewentualnosć jego powrotu? mało Ci jego
              wyzwisk, awantur, upokorzeń? pewna granica zostałą przekroczona i
              zapewniam cię, że jak wróci te wyzwiska i jego odloty będziesz miała
              na codzień. A co z dzieckiem? mały przywykł, że ojciec odszedł i co
              stanie się jak jemu znów szajba odbije i znów będzie chciał odejść?
              Nie sądzisz, że ten głupek wystraszył się sądu, alimentów a jeszcze
              rozwód przed nim? nie sądzisz, że to kolejna jego manipulacja?
              Straci ciepły kącik, straci finansowo przy rozwodzie/ A Ty? jak
              będziesz na niego patrzyła, spała z nim w jednym łóżku po tym
              wszystkim? Przeczytaj sobie wszystkie posty od początku, jak
              opisywałaś swoje stany, jego postępowanie..., swój ból, jego
              awantury...
              ja tak bym pieprznęłabym mu drzwiami przed nosem, aż złamałbym mu
              ten nos!!!
              źle Ci teraz? chcesz znów wracać, do tego bagna? Ja wiem po sobie i
              po kilku innych przypadkach, że jak granica zostaje przekroczona to
              nic już nie jest takie samo, jest brak szacunku, zaufania, tego juz
              sie nie odbuduje! Rozważając jego powrót nie miej na względzie źle
              rozumianego dobra dziecka i rodziny. Wiele dzieci żyje w rozbitych
              rodzinach a Ty znajdziesz kiedyś faceta, który będzie wspaniałym
              opiekunem dla małego. Twój mąż nie jest juz dla Ciebie partnerem,
              zgnoił Cię, upokorzył, wyzywał. Może miał pannę i go rzuciła? Tak
              też mogło być.
              Mój mąż w swojej bezczelności zadzwonił do mnie przed tygodniem,
              płakał, żalił się, że kochanka go rzuciła!!! Ja miałabym go
              pocieszać? Pieprznęłam słuchawka i tyle, z dzieckiem nie widział się
              od świąt i nawet nie pyta, chleje od 6 tygodni.
              Twój tez mógł stracić swoją miłość i postanowił wrócić na stare
              śmieci, bo tak wygodniej, bo naiwna żona uwierzy, że nie leżał na
              innej dupie.
              Cholera nie daj sie omamić, słuchaj swojej intuicji, ona wie
              najlepiej.
              I mam nadzieję, że nie dasz się znów owinąc wokół palca.
              • noemi123 Re: kuźwa jedynaczko czyż nie tego 10.02.10, 08:45
                Tak mi sie jeszcze nasunęło na myśl-ja dawałam szansę swojemu
                kilkanaście razy przez 2 lata i co? napisałam co... wpędził mnie
                tylko w lata i odszedł a ja zostałam z dzieckiem, on ma wszystko w
                dupie. Ty dasz szansę, przez miesiąc, dwa będzie CUDOWNIY, potem
                małe zgrzyty, zaczna się wyzwiska, obelgi z jego strony,
                niezapowiedziane wyjścia z domu a potem...potem znów zapragnie
                wolności i znów pójdzie a potem znów go przyjmiesz, zestarzejesz się
                w ten sposób przy nim, zmarnujesz sobie młodość...zabierając szansę
                na znalezienie dojrzałego emocjonalnie partnera dla siebie.
                Sądzę, że Twojego ta ukrywana baba kopnęła w dupę i tyle. Ale on się
                nie przyzna. Pokazałaś mu, że doskonale dajesz sobie radę bez niego,
                on za to marnie bez Was:-)
                Więc nie obawiaj sie przyszłości.
                Nie ważne dlaczego Ci to zaproponował, ważne co Ty czujesz, nie on.
                Swoją drogą nie zdziwię się jak usłyszysz od niego stek wyzwisk i
                zastraszeń gdy powiesz mu NIE.
                Aż mi sie krew gotuje na myśl, że mój miałby wrócić... brrr!!!
                • bell-a30 Re: Jedynaczko 10.02.10, 09:05

                  Na tym etapie powiedz mu że za dużo się wydarzyło i że bardzo
                  mocno Was skrzywdził. Powiedz mu również że powinien sam zastanowić
                  się nad sobą!Dobrze że etap wyzwisk mu przeszedł,ale to wynika
                  raczej z tego że już podskakiwać nie może. Niestety!Obawiam się, że
                  to może być próba, czy ma jakiś wpływ jeszcze na Ciebie.Nie dawaj mu
                  do zrozumienia, że jest możliwy jakiś powrót. A jak mu zależy to
                  niech się stara!Bo słowa, nie mają często pokrycia.
              • shadout_mapes Re: kuźwa jedynaczko czyż nie tego 10.02.10, 09:31
                mój zrobił to samo...
                zostawił nas we wrześniu, przez 5 miesięcy ani razu nie odwiedził dziecka, nie
                zadzwonił żeby sprawdzić czy czegoś nam nie trzeba, czy jego dziecko jest
                zdrowe, jak się rozwija itd...
                złożyłam pozwy - o alimenty i ograniczenie praw rodzicielskich oraz o rozwód z
                jego winy i wyobraźcie sobie - nagle po 5 miesiącach milczenia pojawił się
                'kochający' tatuś..

                jaki on miły, uprzejmy dla mnie, już mnie nie wyzywa, nie zastrasza, nie
                szantażuje bo trzęsie swoją tchórzowską d....
                już ja znam te cudowne przemiany :))
                pozwów nie wycofam a w sądzie nie zmienię swojej taktyki - on był dla nas
                bezlitosny (gdyby nie to, że miałam zabezpieczenie finansowe i pomoc moich
                rodziców wylądowalibyśmy z dzieckiem w przytułku) to i ja nie mam dla niego
                współczucia i będę bezlitosna na sali sądowej..

                zero skrupułów dla takich dupków!
                • bell-a30 Re: kuźwa jedynaczko czyż nie tego 10.02.10, 10:56
                  Bardzo słusznie!
                  Jak sobie dobrze robił i się bawił z panią pocieszycielką to dobrze
                  było. Dziecko go nie interesowało, czy ma nawet co jeść.Tylko jak
                  przychodzi ponosić konsekwencje swoich czynów, to wtedy sobie
                  przypominają o rodzinie.Kochanica wydoiła, z czego się dało, a worek
                  pusty...Wiele takich sytuacj. jacy oni podobni...Prosty w obsudze
                  jest taki facet,bez zasad i sumienia.
                  • noemi123 jaja jak balony 10.02.10, 11:40
                    dzwonił przed chwilą, płakał, że chce mieć rodzinę, pytał, czy go
                    przyjmę... że ma problemy...
                    prosił abym po niego przyjechała...
                    odpowiedziałam, że nie przyjadę bo już się za nim najeździłam, aby
                    zadzwonił do kochanki...
                    powiedziałam jeszcze, że nie będę z nim rozmawiała dopóki pije.
                    Co im się stało? Myślą, że jak się już wylachają, wykurwią to mogą
                    wrócić w nasze pielesze?
                    • bell-a30 Re: jaja jak balony 10.02.10, 13:23
                      Dosadnie!
                      U takich panów to powrót do lat młodzieńczych. No ale niestety
                      kondycja już nie ta, bo ile można majtać fajfusem lub pić piwsko
                      w pubach. A no i finase w końcu się kończą. Często się zdarza, że
                      tacy panowie mają jeszcze nadzieję na bezinteresoną miłość. Ale gdy
                      ktoś pakuje się w związek z żonatym to kończą się zasady i
                      sumienie.O ile można mówić u takich osób o sumieniu. Przeważnie są
                      to niedowartośiowane kobiety, które wybierają niedowartościowanych
                      mężczyzn.
                      • cocoffe PALANT 10.02.10, 21:31
                        Witaj jedynaczko, śledzę wątek od jakiegoś czasu, bardzo Ci
                        współczuję całej sytuacji. Musisz być silna i nie poddać się, a w
                        szczególności nie powinnaś pozwolić mu wrócić.
                        Zachował się jak rozkapryszony szczeniak, maminsynek. Co on chciał w
                        ten sposób pokazać? że jest może macho?. Wyszedł na kompletnego
                        idiotę, któremu brakuje honoru, szacunku do swojej żony i dziecka.
                        Mogą w tym "maczać" ręce jego rodzice, jak by byli na poziomie, to
                        nie dopuścili by do takich relacji między wami, tylko dostał by parę
                        razy po łbie.
                        Przebudzenie nastąpiło dopiero po sprawie sądowej i ustaleniu
                        alimentów, teraz łeb pod siebie i wracam do żony bo to się mi lepiej
                        opłaci, zapewne.
                        Facet bez jaj, honoru, wstydu. Nie jest wart Twojej miłości.
                        Życie sobie jeszcze ułożysz, po tym co tu napisałaś, jestem
                        przekonany o Twojej wrażliwości i dobrym sercu.
                        3mam kciuki, powodzenia! Bądź silna i dzielna.
                        • bell-a30 Re: PALANT 11.02.10, 11:41
                          Jedynaczko!
                          Zgadzam się w 100% z ostatnią wypowiedzią. Tylko nie odpuszczaj!to
                          co wcześniej nie widział że Was krzywdzi?Powiedz mu, żeby teraz
                          pokazał jakim jest dobrym ojcem, niech się stara. Ciekawa jestem
                          swoją drogą jak długo?Plany zawiodły? Przemyśl dobrze co z synkiem
                          przeżyliście i jedno zdanie ma naprawić to wszysko? Bez przesady.
                          Bądż twarda!Dlaczego kochankami są ciepłe kluchy?abstarachując od
                          tego tematu, bo wiadomo że nią nie jesteś.Ale takie panie traktuje
                          się przedmiotowo. Jak facet nawija makaron na uszy, to one wierzą.
                          Nie podążaj nigdy tym tokim myślenia. Liczą się tylko czyny. Więc
                          niech teraz udowadnia jak się nawrócił.Ty podkręśl, żeby w końcu
                          pokazał jakim jest dobrym ojcem, jak tak kocha!
                          • wera2012 Re: PALANT 12.02.10, 20:48
                            hm dobry ojciec ??? w grudniu miałam sprawę o spotkania ojca z córką on ją
                            założył po 3 miesięcznej przerwie w odwiedzaniu dziecka. Tak bardzo mu na tym
                            zależało, że teraz już po sprawie znajduje dla córki czas raz w tyg max 2
                            h.Zasądzone MA 2 DNI W TYG PO 4 H I OSTATNI WEEKEND MIESIĄCA!!!!
                            Straszne!!!!!TATUŚ a i stwierdził, że no teraz gdy jego partnerka jest w ciąży
                            to nie mogę od niego wymagać za wiele no i że trzeba wyjaśnić sprawę alimentów
                            bo 500 zł to dla niego przy takich teraz wydatkach to za dużo. ŚMIESZNY FACET a
                            na koniec zaproponował mi zwrot mebli- 2 lata walczyłam o nie i ich mi nie
                            zwrócono, ,,możesz je odebrać jak tak bardzo zależało Tobie na nich"- cieszę
                            się, że to nie jest mój partner cierpię, że to ojciec mojej córki, współczuję
                            ,,koleżance" która teraz z nim jest
                            • bell-a30 Re: PALANT 15.02.10, 08:24
                              Ale gnój!Niektórzy ludzie nie mają honoru. I tak bardzo mało płaci.
                              Jak go nie stać to niech ie robi dzieci.
                              • dorula114 Re: PALANT 21.02.10, 01:33
                                Jedynaczko, co u Ciebie?
                                Odezwij się!
                                • zuzann-a Re: PALANT 01.03.10, 13:08
                                  Oj, coś mi się wydaje, że nasza jedynaczka dała się podejść temu manipulantowi i
                                  przygarnęła go do siebie. Bo jak inaczej wytłumaczyć jej milczenie?
                                  • jedynaczka28 ........... 01.03.10, 21:51
                                    Witam wszystkich ponownie:)
                                    zuzanna-a nie dałam sie podejść manipulatorowi. nie odzywam się trochę bo nie
                                    mam czasu, wiadomo praca, dom, synek, przyjaciele. Mąż owszem odzywa się
                                    codziennie, pisze, dzwoni, przyjeźdżą, prosi, daje pieniadze, chce robić zakupy,
                                    pomagać i byc ale choćby niie wiem co zrobił ja nie umiem, nie umiem z nim żyć
                                    nie mówie o zapomnieniu ja nie umiem wybaczyć, mam zal, nawet nie mogę
                                    powiedziec, ze jestem zła na niego, ja nic nie czuję, jest mi obojętny jak nigdy
                                    w życiu. Szczerze ja nie spodziewałam się, z ektoś mozę być tak mało ważny dla
                                    mnie, nie interesuje mnie jego osoba zupełnie. nawet o nim nie myśle, nie wracam
                                    do tego co było, co zrobił bo nie ma sensu, idę do przodu, jestem zadowolona,
                                    usmiecham się. Jedyne co mnie meczy to fakt, iz mały chce aby on był z nami, bo
                                    widzi ze on sie stara, on codziennie się odzywa chce pomagać a ja nie mam czasu
                                    na to aby z namis iedział, on mi po prostu przeszkadza, ja wychodze z domu gdy
                                    on jest, załatwiam swoje sprawy a mały się z nim widuje i po każdej jego wizycie
                                    prosi mnie aby tata mógł zostać. Przeprosił ale nie wytłumaczył dlaczego tak
                                    zrobił a ja nie drążę bo mnie to nie interesuje. Czego jestem pewna chyba:) to
                                    to iż nikogo innego nie było. Ja nie wiem rtak chciałam aby wrócił i co nic...
                                    jest między nami jedna wielka przepaść, niemozliwa do pokonania, ja nie chcę i
                                    chyba nie umiem.
                                    Mam nadzieję, ze u Was wszystko okay i tego Wam życzę. U mnie też problemem są
                                    rodzice, rodzina, przyjaciele bo każdy mówi zastanów się, pomyśl o dziecku,
                                    spróbój, daj szansę daje się ją każdemu - szkoda tylko, z eon o tym nie myślał
                                    albo pomyślał tak późno dla mnie te 5 misiecy to najgorszy okres w moim życiu
                                    ale jestem teraz silniejsza, duzo mnie to nauczyło ale dziękuję za tą szkołe i
                                    wiecej już nie potrzebuję takiej nauki:)
                                    Jedynaczka
                                    • bell-a30 Re: ........... 02.03.10, 10:19
                                      Dasz sobie rade, może życie dało mu już kopniaka, a może
                                      nie.Ciekawe co chciał osiągnąć takim traktowaniem Was?Chciał pokazać
                                      kto tu rządzi?Ja widzę po swoich znajomych, że facet podskakuje do
                                      czasu, kiedy nie straci rodziny, bo nie doceniał tego na codzień.
                                      A potem ryczy jak małe dziecko w rękaw. Może życie nauczy go jeszcze
                                      szacunku do rodziny.
                                    • zuzann-a Re: ........... 02.03.10, 11:18
                                      No to kamień spadł mi z serca i brawo dla Ciebie, że nie dajesz już sobą
                                      manipulować!! Tak trzymaj a synowi tłumacz, że pomimo iż nie mieszkacie we
                                      trójkę to tata zawsze może do niego przyjść i zawsze będzie jego tatą.
                                      Powodzenia i odezwij się czasem:-)
                                    • amber-on-line Re: ........... 18.03.10, 20:42
                                      tak czytam twoja historie i na twoim miejscu nie przekreslalabym 11 lat. 5 msc
                                      to nie duzo. a jednak on cie kocha i macie wielle milych wspomnien. zycie to nie
                                      cukierek.chociaz ty badz madrzejsza i ratuj to co zostalo. zobaczysz przepasc
                                      zniknie szybciej niz ci sie wydaje.
                                      • enith Amber-on-line 21.03.10, 19:25
                                        Na pewno przeczytałaś wątek? Mąż Jedynaczki GNOIŁ JĄ przez prawie pół roku, przez co teraz ona i dziecko nadają się na psychoterapię. Jak można zapomnieć i wybaczyć takie zachowanie męża? Tę szarpaninę, nieprzychodzenie na spotkania z synem, zarzucanie żonie romansu? Te wszystkie paskudne słowa o byciu popierdoloną, chorą na umyśle, nienormalną, złą matką itd. itp. Ty naprawdę przeszłabyś nad czymś takim do porządku dziennego, przyjęła męża (co do którego wciąż nie ma pewności, czy faktycznie nie miał kogoś na boku) do domu i do łóżka?
                                        • malwa200 Re: Amber-on-line 22.03.10, 09:51
                                          ja dal dziecka zrobiłabym wszystko (oczywiscie mam na myśli dobre
                                          poczynania)
                                        • zuzann-a Re: Amber-on-line 24.03.10, 18:51
                                          enith napisała:

                                          > Na pewno przeczytałaś wątek? Mąż Jedynaczki GNOIŁ JĄ przez prawie pół roku, prz
                                          > ez co teraz ona i dziecko nadają się na psychoterapię. Jak można zapomnieć i wy
                                          > baczyć takie zachowanie męża? Tę szarpaninę, nieprzychodzenie na spotkania z sy
                                          > nem, zarzucanie żonie romansu? Te wszystkie paskudne słowa o byciu popierdoloną
                                          > , chorą na umyśle, nienormalną, złą matką itd. itp. Ty naprawdę przeszłabyś nad
                                          > czymś takim do porządku dziennego, przyjęła męża (co do którego wciąż nie ma p
                                          > ewności, czy faktycznie nie miał kogoś na boku) do domu i do łóżka?

                                          Zgadzam się z Tobą, uważam, że tylko kompletna idiotka o bardzo niskim poczuciu
                                          własnej wartości po czymś takim przyjęłaby faceta z powrotem.
                                    • annajurczyk Re: ........... 13.04.10, 11:58
                                      to znaczy, ze jest nadzieja aby zapomniec i aby ten czlowiek stal
                                      sie obojetny? ja na razie cierpie od 2 miesiecy i nie moge sobie dac
                                      rady. maz zostawil mnie po 26 latach dla mlodszej o 20 lat ukrainki.
                                      To bardzo boli, najgorsze jest to, ze nie znalam tej okrutnej strony
                                      mego meza, sadzilam, ze to czlowiek z charakterem i zasadami. W tej
                                      chwili nie mam do niego za grosz szacunku, dzieci takze obchodza go
                                      z daleka a on nawet nie zapyta jak im leci. Po prostu rodzina juz go
                                      nie interesuje tylko ta mloda tusi. problem w tym, ze trudno mi go
                                      wyrzucic z serca, mam nadzieje, ze tak jak u ciebie czas wyleczy
                                      mnie z ran. Ciesze sie, ze tobie sie udalo.
    • cocoffe Jedynaczko odezwij się! 03.05.10, 23:20
      Jedynaczko odezwij się, napisz co i Ciebie?
      Wszyscy trzymamy kciuki za Ciebie :)
      • iwonkocia Re: Jedynaczko odezwij się! 05.05.10, 16:10
        droga jedynaczko, przeczytalam z grubsza Twoj watek i Twoje
        perypetie. to prawda,ze Twoj maz okazal sie chamskim manipulantem,
        ale osobiscie uwazam,ze nie wiesz,co to prawdziwe
        cierpienie...dobrze,gdybys poczytala historie kobiet,ktore naprawde
        przezyly straszne rzeczy ze swoimi mezami(np noemi).
        facet dawal Ci 600zl, a tobie bylo zle! az mnie zatkalo- ja mam
        zasadzone 250zl, z czego jeszcze grosza nie widzialam, ani komornik
        ani prokurator nic nie zdzialali. dziecko odwiedzil 3razy w ciagu
        pierwszego roku po rozwodzie,a po tym,jak go wyrzucilam z
        mieszkania,zniknal na pol roku,a po jego uplywie dziecko,wtedy
        poltorararoczne,juz go nie poznalo. okradl mnie ze wszytskich
        pieniedzy,powynoisl rzeczy z domu i zostawil bez srodkow do zycia z
        rocznym dzieckiem.
        znam jednak jeszce gorsze historie,ale twoja do nich nie nalezy.
        twoj maz chociaz interesowal sie dzieckiem. inna sprawa,ze jest
        nawiedzony, ale to trzeba olac-licza sie alimenty i zainteresowanie
        dzieckiem. reszta sobie niepotrzebnie glowe zawracalas. i po co
        nastawiasz dziecko przeciwko ojcu? mzoe nieswiadomie,ale robilas to.

        nie chce Cie obrazic, jest to tylko moje zdanie, ale odbieram cie
        jako osobe lubiaca imprezy i spotkania z przyjacioleczkami na
        pogaduszki, plotki i spotkania towarzyskie. odnioslam wrazenie, ze
        te sprawy dominuja i dominowaly w twoim zyciu. byc moze tego ten
        twoj lajdak mial juz dosc, bo czegos musial miec,a o tym nie piszesz
        ani slowa. wszyscy pisza tylko jaki on jest straszny. ja jednak znam
        kobeity imprezowiczki, wiszace bez przerwy na telefonie(zawsze z
        przyjacioleczka), pewne siebie, przebojowe, tipsy solara i "swiat
        jest moj" i niestety nie trawie takich bab i wspolczuje
        mezczyznom,ktorzy kiedys sie w nich zakochali i nie wiedza, jak z
        tym skonczyc(zwykle zostaja wyj...bani na kase). nie mowie,ze ty na
        pewno taka jestes,ale podejzewam to, bo na taka wygladasz z tego,co
        wyczytalam miedzy wierszami.
        maam nadzieje,ze sie myle.

        zreszta pewnie juz masz nowego faceta i znowu "swiat jest twoj" ,
        jak to bylo, gdy bylas z mezem za starych dobrych czasow.
        mam arcje czy jestem w bledzie?

        [url=http://lilypie.com][img]https://lbdm.lilypie.com/JkoAp2.png[/img]
        [/url]
        • bell-a30 Re: Jedynaczko odezwij się! 06.05.10, 10:34
          Myśle, że żle oceniasz Jedynaczke. Porady typu zmiany w wyglądzie
          dawały jej dziewczyny na forum. Bo po takich traumach potrzebne są
          zmiany, nie tylko w postrzeganiu świata na nowo ale również
          zewnętrzne. Dziewczyna jest ambitna i wrażliwa, pracuje w sądzie,
          więc nie jest pustą lalą z tipsami i po solarce. Przykro mi że nie
          możesz wyegzekwować nawet tak marnej kwoty, osobiście uważam że 600
          zł na dziecko wcale nie jest dużo. Jeżeli byś czytała uważniej, to
          byś wyczytała że dawał pieniądze jak mu się podobało. Owszem,
          dostała samochód od rodziców bo było ich na to stać. Komu mają dawać
          jak nie jedynej córce. Nie sądze, żeby tak od razu szukała sobie
          gacha, bo to jest bardzo wrażliwa dziewczyna. Tatuś sam nastawiał
          dziecko przeciw sobie, delikatnie mówiąc zlewając małego i oszukując.
          Życzę Ci wszystkiego najlepszego w życiu.
          • iwonkocia Re: Jedynaczko odezwij się! 06.05.10, 13:03
            bella, moja intencja nie jest obrazanie kogokolwiek, po prostu takie
            odnioslam wrazenie czytajac ten watek(moze rzeczywiscie bledne).
            lezka mi sie zakrecila w oku(mzoe ze zwyczjnej zazdrosci),ze
            niektore kobiety maja mozliwosc oczekiwac tak wiele od swoich ex
            mezow,ale nadal uchodza za pokrzywdzone,porzucone nieszczesnice. ja
            nie mialam czasu na lzy,kolezanki i fora internetowe,bo musialam
            zakasac rekawy,zeby zapewnic dziecku byt,a ludziom pokazac,ze jestem
            silna. musialam pogodzic sie z najwieksza zyciowa
            porazka,upokorzeniem,ukrywac to przed ludzmi,bo wstydzilam sie
            swojej naiwnosci i glupoty.
            dla mnie "zlewanie" dziecka wyglada troche inaczej niz z waszych
            opisow. od 5lat ani grosza,od 4lat zero kontaktu,no poza telefonami
            do mojej dalszej rodziny w celu wymyslania klamstw. los dziecka go
            nie interesuje.

            nie pisze tego,zeby pokazac,ze akurat JA mialam gorzej,bo niektorzy
            mieli,maja gorzej i beda miec gorzej niz ja czy wy.
            chce tylko pokazac jedna rzecz- zdecydowana czesc z Was,dziewczyn,w
            tym jedynaczka,moze sobie pozwolic na to,zeby czegokolwiek oczekiwac
            od swoich ex i macie szanse to otrzymac. wasi ex nie sa totalnymi
            zerami,o czym swioadczy to,ze da sie cos z nich wyciagnac,
            cokolwiek,jesli nie pieniadze,to choc wizyty u dziecka(ale dla
            niektorych raz na tydzien to malo!). wy sobie mzoecie pozwolic na
            pretensje do nich,oczekiwania od nich czegos dla swoich dzieci. tego
            wam walsnie zazdroszcze. nie wybralyscie totalnych zer,od ktorych
            nie da sie niczego wyegzekwowac. ja niestety przez swoja glupote
            trafilam na skurwysyna,ktory slizga sie przez zycie,radosnie
            stwierdza,ze nie ma pracy i oczekiwanie przez mnie alimentow(250zl)
            to moja zlosliwosc. a ja musze wysluchiwac od pani prokurator,ze nic
            nie dadza moje zeznania, bo jakos sobie przeciez radze i za malo
            biednie w nich wypadlam, no i smialam wyjsc za maz ponownie!.

            jestem w stanie o tym wszytskim pisac dopiero po prawie 5latach. od
            4lat jestem zwiazana z mezczyzna i w tej chwili jestem juz w takiej
            sytuacji jak wy. gdyby obecny maz mnie zostawil,moglabym od niego
            wiele oczekiwac i dostalabym to,takze finansowo,bo co by sie nie
            stalo, nie ejst on szuja i chocby z przyzwoitosci placilby alimenty
            nawet gdyby mnie nie kochal. nie ejst wiec tak,ze ja was nie
            rozumiem- tym bardziej was rozumiem!
            tyle,ze moje poprzednie doswiadczenia sprawiaja,ze ejst mi glupio
            czytac,ze ktos jest tak zrozpaczony,gdy faktycznie powody sa
            srednie,oczywiscie tylko wg osoby,ktora gorsze rzeczy spotkaly. jak
            mialam 20lat i zostawil mnie chlopak,to tez bardzo cierpialam i to
            byl prawdziwy bol! teraz sie sama z siebie smieje,ze mnie to
            bolalo,al ebolalo naprawde.

            bella, ja nie napisalam zlosliwie,ze pewnie juz jedynaczka ma nowego
            pana, bo to walsnie ja bylam ta,ktora zaraz miala nowego pana. dla
            samej siebie jestem nie mniej zlosliwa. rozwod u mnie odbyl sie
            natychmiast,z wylacznej winy meza, aja juz bylam skupiona na
            szukaniu ojca dla mojego dziecka,zeby go znalezc poki jest male.
            przy okazji sie zakochalam,co bylo dla mnie zaskoczeniem. bylismy
            oboje z mezem w tej szczesliwej sytuacji,ze poprzedni partnerzy nas
            juz w ogole nie obchodzili, a o krzywdach chcielismy raczej
            zapomniec i nie myslec.
            jednego wlasnie wspolczuje dziewczynom z tego watku- ze nie
            moglyscie sie uwolnic od uczucia, ze nadal kochalyscie,ze
            zostalyscie porzucone. pewnie to sprawialo Wam ten caly bol.
            tylko,ze bedziecie sie z niego kiedys smialy, tak jak ja sie smieje
            z bolu,ktory czulam,gdy mnie rzucil chlopak w mlodosci:)meza sobie
            mozecie znalzc drugiego, trudniej o ojca dla dziecka i pieniadze. z
            czasem to sie bedzie dla was liczylo i tylko to.

            dziekuje za zyczenia szczescia w zyciu:) jestem juz szczesliwa, zyje
            w szczesliwym zwiazku i spodziewam sie drugiego dziecka, choc nie
            latwo do tego wszytskiego doszlo. jedno dziecko juz starcilam, tearz
            tez z ciaza nielatwo. z bylym mezem musialam swoje przejsc, choc
            malzenstwo trwalo poltora roku zaledwie, to dal mi w kosc, oprocz
            tego co zrobil, to przesladowal mnie i sznatazowal,udawal,ze umiera
            przeze mnie, tak mnie kochal;))
            • bell-a30 Re: Jedynaczko odezwij się! 06.05.10, 14:30
              Cieszę się że wszystko Ci się w życiu poukładało, choć jak mówisz
              było ciężko. Ojciec ma taki sam obowiązek utrzymywać dziecko jak
              matka. Choć matka i tak przecież jest z dzieckiem na codzień,
              wychowuje je, zajmuje się nim jak jest chore, niema zazwyczaj czasu
              na gachów, tak jak panowie na kochanki. Dobry ojciec mimo rozwodu
              pragnie spotykać się z dzieckiem, chce żeby nie czuło się gorsze,
              znam takich ojców, którzy sami gorzej zjedzą żeby dziecko miało.
              Więc możesz sama sobie odpowiedzieć jaki ten twój były jest,
              niedojrzały dzieciak. Szkoda, że pracuje na czarno, bo wtedy nie
              możesz od niego wyegzekwować nawet tak małej kwoty. Tych dzieci jest
              bardzo szkoda. I pewnie wszystkim dookoła opowiada jaki to z niego
              dobry tatuś, tylko ty mu zabraniasz kontaktów.
            • bell-a30 Re: Jedynaczko odezwij się! 06.05.10, 14:39
              Pozatym Jedynaczka jak zauważyłaś cały czas pracuje aktywnie,
              podczas tych traumatycznych wydarzeń miała ciężki egzamin. A na
              forum szukała poprostu wsparcia. Zauważ, że są tu niektóre panie,
              których misją jest złapanie chłopa, a ich życiowa dewiza:rzuci?, nie
              rzuci. Egzekwowała tyle ile mogła, przypuszczam że nie poszła na
              całość bo miała swoje dochody , a pan dobrze zarabiał. To według
              Ciebie lepiej żeby wydawał na łatwe panie, niż na swoje dziecko?
              Napewno wiele przeżyłaś, stąd ta gorycz też w Tobie, ale teraz
              napewno wszystko będzie dobrze w Twoim życiu.
              • jedynaczka28 jestem:) 07.05.10, 17:22
                Witam Was dziewczyny.
                chcę wyjaśnić, że nie jestem lalunią z tipsami i po solarium:) - wcale się o to
                nie obraziłam, każdy ma prawo mnie odbierać tak jak chce.
                U mnie wszystko dobrze, to znaczy jak możena to tak nazwać:)
                Nadal pracuję, jestem z synkiem na razie sama, nikogo nie szukam bo nawet nia
                mam możliwości po sprawie o alimenty mój mąż stał się jeszcze bardziej
                nawiedzony... jest wszędzie tam gdzie my, to jest jakas obsesja, chce abym dala
                mu szansę a ja nie umiem, nie ufam, mam żal, nie przezyję tego ja i nie pozwolę
                nigdy juz w życiu skrzywdzić synka. dla mnie nie ma już przyszlosci z nim, wolę
                być sama. Owszem rozważałam to sama , nikomu nie mówiąc o tym ale nie warto
                marnować kolejnych kilkunastu lat...
                Pieniadze daje mi regtularnie i wieksze sumy niż alimenty ale tak nie było na
                poczatku, dziecka nie buntowalam.
                Nie wiem jak będzie dalej, bo jestem zmęczona ciągłym przychodzeniem jego i
                niezapowiedzanymi wiytami, telefonami, unikam go jak mogę ale się nie da, to
                jest trudne, on jest codziennie u mnie pod pracą...małym się tez chce zajmowac,
                teraz sobie przypomniał - tylko ja nie wiem dlaczego? co jest tego powodem.
                Odnośnie imprez, przyjaciółek itd. owszem nie należę do samotnic, mam
                przyjaciółki i jesli wyjście do przyjaciółki, na imieniny, czy urodziny raz na
                jakiś czas (zaznaczam, ze nie hodzi o knajpę tylko dom, czy grilla) to coś
                złego? - dla mnie to normalne ja mam 29 lat, całe życie przed sobą. To Wam
                dziękuję, ze oprzytomniałam i nie leżę już nałóżku i bęczę tylko żyję:) GACHA
                nie szukam już dziękuje:)

                Ściskam Was wszystkie:)
                • kadra55 Re: Jedynaczko odezwij się! 12.07.10, 22:40
                  Zupełnie przypadkowo trafiłam kiedyś na Twój wątek.Jestem ciekawa jak wiedzie
                  Ci się w chwili obecnej.Czy udało Ci się ostatecznie pokonać wszystkie życiowe
                  zakręty?Daj znać, czy wszystko ostatecznie poukładane i wyprostowane.Pozdrawiam
                  • malwa200 Re: Jedynaczko odezwij się! 22.07.10, 14:06
                    właśnie, szkoda, ze tak zamilkłaś. tesknimy za Tobą. jak tam Ci się
                    wiedzie?
                    • juska2603 Re: Jedynaczko odezwij się! 07.06.15, 14:12
                      Jedynaczko to juz 5 lat. Zastanawiam się jak ci się ułożyło!? Czy poznała kogoś, co z twoim mężem i synem. Byłoby fajnie jakbys po tylu latach napisała. Ja teraz jestem w podobnej sytuacji
                      • lucyy3 Re: Jedynaczko odezwij się! 17.08.15, 08:21
                        No właśnie. Smutna ta Twoja historia i też się zastanawiam jak się to wszystko skończyło. Mam nadzieję, że na Twoją korzyść.
                        • agar2208 Re: Jedynaczko odezwij się! 30.06.17, 13:36
                          Dziewczyny proszę o wsparcie, bo nie daję sobie rady psychicznie.
                          Mąż tydzień temu się wyprowadził. Jesteśmy razem 22 lata, a małżeństwem 15 lat.
                          Mamy 9 letniego syna.
                          Od jakiegoś czasu coś się popsuło. Ja się starałam jak mogłam, on juz nie.
                          Zawsze byliśmy dobrym małżeństwem, zawsze mogłam na niego liczyć, jak i wszyscy wkoło .
                          Najgorsze jest to,ze razem pracujemy. Mamy firmę ( ja mam własną działalność i mąż też),jednak razem pracujemy bo jest to taka sama branża. Biurka mamy w jednym pomieszczeniu. Zawsze robiliśmy wszystko razem.
                          Od jakiegoś czasu mąz stał się zamknięty, oschły, zmienił sie nie do poznania. Próbowałam rozmawiać , prosić zebyśmy ratowali naszą rodzinę, jednak on nie chciał. Zaczął mi wypominac takie głupie rzeczy.
                          Po którejs rozmowie powiedział ,że mnie nie kocha. Jakos w to nie wierze, bo ot tak nagle można sie odkochać??
                          Ja pomimo bólu nadal go kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Sa dni, kiedy go nienawidzę, a śa takie , kiedy bym go przytuliła i błagała, żeby wrócił.
                          Najgorsze jest to, ze ja zamykam swoja działalnośc i zostaję bez niczego, bez pracy, pieniedzy. On się o to jakoś nie martwi.
                          Pytałam się, czy ma kogs, mówi, że nie.
                          Boli jak cholera. Mam mieszkanie, jednak remontują budynek i strasznie sie kurzy. Na czas remonu przeprowadziłam sie z synem do moich rodziców.
                          Jest mi tak źle, tak przykro, czuje się taka bezradna.
                          Koleżanka dała mi jakieś tabletki uspokajajace, staram sie nie brać, ale sa dni , ze niedaję rady bez nich.
                          Nic mi sie nie chcce. Zawsze bylam wesołą, pełna optymizmu dziewczyną. Teraz czuje sie jak śmieć. Nie radze sobie.
                          Nie mam tak naprawdę komu sie do końca wyzalić. Rodzica nie chce wszystkiego mówić . Mama mi doradza rozwód, ja na razie nie chcę.
                          Nie mam tak naprawde z kim porozmawiać. Zawsze rozmawiałam z meżem, on był moim najlepszym przyjacielem.
    • programtvv Re: pomocy zostawił mnie mąż 18.07.16, 13:03
      Jesteś nieśmiała, czujesz, że sobie nie radzisz, chciałabyś cos zmienić w swoim życiu , ale nie wiesz od czego zacząć, a może ktoś Cie zdradził, zawiódł, porzucił? Wydaje Ci się, że jesteś za gruba, za chuda, nieatrakcyjna? Szukasz miłości,a może myślisz, że jesteś już na nią za stara. Potrzebujesz wsparcia?
      Napisz do nas pożemy.
      Redakcja nowo powstajacego programu tv szuka dziewczyn i kobiet, które chciałyby zmienić swoje życie na lepsze.
      Napisz do nas jaki masz problem, a my postaramy się do Ciebie przyjechać (max. 100km od Warszawy) i zmienić Twoje życie i wygląd.
      Napisz na adres:
      programtvv@gmail.com
      • agar2208 Re: pomocy zostawił mnie mąż 30.06.17, 13:33
        Dziewczyny proszę o wsparcie, bo nie daję sobie rady psychicznie.
        Mąż tydzień temu się wyprowadził. Jesteśmy razem 22 lata, a małżeństwem 15 lat.
        Mamy 9 letniego syna.
        Od jakiegoś czasu coś się popsuło. Ja się starałam jak mogłam, on juz nie.
        Zawsze byliśmy dobrym małżeństwem, zawsze mogłam na niego liczyć, jak i wszyscy wkoło .
        Najgorsze jest to,ze razem pracujemy. Mamy firmę ( ja mam własną działalność i mąż też),jednak razem pracujemy bo jest to taka sama branża. Biurka mamy w jednym pomieszczeniu. Zawsze robiliśmy wszystko razem.
        Od jakiegoś czasu mąz stał się zamknięty, oschły, zmienił sie nie do poznania. Próbowałam rozmawiać , prosić zebyśmy ratowali naszą rodzinę, jednak on nie chciał. Zaczął mi wypominac takie głupie rzeczy.
        Po którejs rozmowie powiedział ,że mnie nie kocha. Jakos w to nie wierze, bo ot tak nagle można sie odkochać??
        Ja pomimo bólu nadal go kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Sa dni, kiedy go nienawidzę, a śa takie , kiedy bym go przytuliła i błagała, żeby wrócił.
        Najgorsze jest to, ze ja zamykam swoja działalnośc i zostaję bez niczego, bez pracy, pieniedzy. On się o to jakoś nie martwi.
        Pytałam się, czy ma kogs, mówi, że nie.
        Boli jak cholera. Mam mieszkanie, jednak remontują budynek i strasznie sie kurzy. Na czas remonu przeprowadziłam sie z synem do moich rodziców.
        Jest mi tak źle, tak przykro, czuje się taka bezradna.
        Koleżanka dała mi jakieś tabletki uspokajajace, staram sie nie brać, ale sa dni , ze niedaję rady bez nich.
        Nic mi sie nie chcce. Zawsze bylam wesołą, pełna optymizmu dziewczyną. Teraz czuje sie jak śmieć. Nie radze sobie.
        Nie mam tak naprawdę komu sie do końca wyzalić. Rodzica nie chce wszystkiego mówić . Mama mi doradza rozwód, ja na razie nie chcę.
        Nie mam tak naprawde z kim porozmawiać. Zawsze rozmawiałam z meżem, on był moim najlepszym przyjacielem.
        • bbecia278 Re: pomocy zostawił mnie mąż 03.07.17, 22:04
          Dasz radę wiem co mówię, masz dla kogo żyć masz syna.
          Przeszłam prawie 2 lata temu to samo co Ty teraz.Tak samo się zaczęło mąż stał się obojętny, często wychodził z domu,zawsze miał coś do załatwienia, czego nigdy wcześniej nie robił. Też uważałam, że jesteśmy zgranym, szczęśliwym małżeństwem z 20 letnim stażem.Okazało się, że ma kochankę, jednak mój wspaniały mąż nigdy się do tego nie przyznał chociaż mam dużo dowodów. Sama kazałam mu się wyprowadzić, bo wiedziałam że planuje z nią życie. Spakował się i wyszedł, myślałam, że serce mi pęknie z bólu, ale nie kochał mnie już, byłam mu zupełnie obojętna a do miłości nikogo nie zmusisz. Musisz być dzielna, nie pokazuj mu jak cierpisz, bo to nic nie da i nigdy nie proś by był z Tobą. Ja przypuszczam, że Twój mąż też ma kogoś, jeśli tak zbieraj dowody, ja teraz jestem w trakcie rozwodu z orzeczeniem o jego winie. Wiem doskonale co czujesz ja do tej pory nie ma dnia żebym nie myślała o nim. Jednak dzisiaj twierdzę, że nie znam człowieka z którym znałam się i żyłam 26 lat. Musisz być silna, ja przez pierwsze dni brałam tabletki uspokajające cały czas, teraz biorę antydepresyjne, ale jest coraz lepiej, chociaż gorsze dni też są. Czas i tylko czas złagodzi ból. Trzymam kciuki.
    • lucyy3 Re: pomocy zostawił mnie mąż 17.07.17, 13:08
      czasem pewnych rzeczy nie da się uratować i trzeba je przyjąć takimi, jakie są.
    • optimisticgirl100 Re: pomocy zostawił mnie mąż 26.02.19, 10:36
      Kochałas go i sama na wakacje jeździłas bez niego??? Dobre sobie. Jakbyś go kochala, to nie wyobrażałam byś sobie wakacji bez niego. Myslalas tylko o sobie taką prawda. Dlatego odszedl. Mysle, ze najbardziej boli Cię właśnie to , że miałaś w tym odejściu ogromny udział. ..
Pełna wersja