ja, on i jego dzieci.

    • fields1 Ja też uważam, że zrobiłaś słusznie 07.10.09, 21:41
    • nokian1 Re: ja, on i jego dzieci. 08.10.09, 00:37
      Dziewczyna zachowuje sie bardzo dobrze. Gdyby jakas larwa albo casanova probowal/a rozwalic zwiazek moich rodzicow, dalbym mu/jej popalic...
      • seun Re: ja, on i jego dzieci. 08.10.09, 10:50
        Inna sprawą jest wiązanie się z facetem 17 lat starszym z np małymi dziećmi
        kilkuletnimi a co innego gdy nowa żonka tatusia jest praktycznie równolatką jego
        córki.
        No sorry, ale ja bym ją mogła w takiej sytuacji traktować jak koleżankę, a jeśli
        bym jej nie lubiła to jak... jakąś gówniarę..
        Cóż szacunek należy się każdemu, ale dla mnie to małżeństwo to jakaś
        tragikomedia - sorry ale tak uważam
        Żona póki co nie ma własnych dzieci, więc tak generalnie jeśli ma 25lat to
        powiedziałabym, ze jest dziewczyną jeszcze a nie kobietą
        Moi rodzice nei są razem, oboje po rozwodzie wstąpili w nowe związki małżeńskie
        ale i macocha i ojczym to praktycznie równolatkowie moich rodziców i ja odczuwam
        jakiś respekt przed nimi i nigdy nie miałam problemu z zaakceptowaniem ich, ale
        to pewnie wynika z faktu, że są to ludzie dorośli, którzy mają własne dzieci,
        mądrość życiową i wiedzą jak się zachować.
        Małżonek autorki wątku moim zdaniem nie traktuje jej poważnie - cóż w końcu to
        równolatka córki :)
        Coś w stylu PAzurów i wszystko jasne
    • politanczykowianeczka Re: ja, on i jego dzieci. 08.10.09, 11:30
      poczytaj wpisy dziewczyn na formum macochy (dziecko-prywatne-
      macochy). Jest bardzo trudno żyć z kimś, kto ma swoje dzieci.
      Dziewczyny sobie z tym nie radzą i nie ma co się dziwić! Bo to jest
      bardzo ciężkie i trudne wspierać dzieci obcej baby.
    • skarbek2-2 Re: ja, on i jego dzieci. 11.10.09, 14:55
      Skoro decydowałaś się na męża z dziećmi powinnaś zdawać sobie
      sprawę,że nie będzie łatwo przekonać do siebie jego dzieci,które już
      nie są maleńkie i zdają sobie sprawę jak stałaś się nową żoną ich
      tatusia.A co do wieku jego córki-nie jest ona maleńka-jednak dla
      każdego rodzica zawsze będzie tylko jego dzieckiem,a nie dorosłą
      kobietą,która ma szybko wydorośleć,bo tatuś już ma nową żonę,ale to
      zrozumiesz gdy będziesz miała swoje dzieci.A co do twojego
      cierpienia-czy pytałaś się jej co ona czuła,gdy ich rodzina się
      rozpadła-również z twojego powodu?Teraz możesz tylko chcieć naprawić
      wasze relacje-nie pozwalając ojcu decydować czy jego córka może z
      wami mieszkać,może spowodować konflity między wami-w końcu
      wiedziałaś o jego dzieciach!!!
Pełna wersja