Jak wspieracie mężów...?

30.09.09, 10:29
Tak mi przykro kiedy patrzę na moją połówkę i nie umiem za bardzo
pomóc...Mój mąż jest ambitny i postawił sobie cele zawodowe bardzo
wysoko, niestety nie udaje mu się wszystko, przez co atmosfera w
domu jest nie do zniesienia, a ja nie wiem jak go wesprzec i
podtrzymac na duchu, bo porażki to on woli przezywac sam :(
    • cytrynka123 Re: Jak wspieracie mężów...? 30.09.09, 11:19
      Chyba nie zaczniesz za niego rozwiązywać jego problemów??? Wybacz,
      ten post nasuwa mi na myśl 'podkładanie' się mężowi z
      nadopiekuńczością. Gościem trzeba wstrząsnąć, zamiast głaskać. Z
      doświadczenia wiem, że to jest skuteczne. Zadaj kilka pytan, spytaj
      się, czy możesz pomóc. Jak nie, to się nie wcinaj. Sam znajdzie
      rozwiązanie albo sam poprosi Cię o opinię.

      Wybacz, ale wyżywanie się na partnerce za swoje porażki, jest
      objawem niedojrzałości. Moje błędne decyzje, przeszacowanie własnych
      możliwości, nie powinno odbijac się na innych.
      POdtrzymuj na duchu SIEBIE, a faceta zostaw z jego własnymi myślami.
      Nie pchaj do wodopoju konia, który pić nie chce.
      • sanmarti Re: Jak wspieracie mężów...? 30.09.09, 11:39
        A kto pisze o wyzywaniu się na partnerce? Co jak co nigdy sie nie
        wyzywał na mnie. Pewnie zrozumiałaś to przez słowa, że atmosfera w
        domu jest nie do zniesienia, ale nie jest to związane z wyzywaniem,
        po prostu znając drugiego człowieka tak dobrze jest się jak
        barometr ;)
        Nie jest to tez związane z nadopiekuńczością, to chyba normalne
        wspierac kochaną osobę :)
        • madziaq Re: Jak wspieracie mężów...? 30.09.09, 14:04
          Na pewno mój mąż nie jest typem człowieka, który by chciał głaskania po główce i
          zapewniania, że np. on jest wspaniały tylko szef głupi i go nie docenia itp. Jak
          ma jakis problem albo potrzebuje rady to pyta i wtedy wysłuchuję jaka jest
          sytuacja, wyrażam swoje zdanie i na tym kończymy. Nie wiem, czy to pod
          wspieranie podchodzi... Ja wręcz wymagam od męża (od siebie też) żeby w domu
          starać się nie przezywać spraw zawodowych, bo praca to TYLKO praca, nie może
          rzutować na życie rodzinne, prywatne itp.

          A czym się objawia ta atmosfera nie do zniesienia? MOże Twój mąż w ogóle nie
          radzi sobie z trudnymi sytuacjami i za bardzo je przezywa, nie tylko jeśli
          chodzi o pracę? A jeśli woli porażki przezywac sam, to nie ma innego wyjścia jak
          mu na to pozwolić, bo nie ma nic gorszego kiedy człowiek chce mieć spokój, jak
          bliscy narzucający się z pomocą za wszelką cenę. Choć z drugiej strony ten
          spokój też należy mu się tylko w pewnym rozsądnym zakresie i jeśli "nie ma go"
          przez tydzień dla nikogo, bo przeżywa jakieś zawodowe kłopoty to moim zdaniem
          coś nie gra.
    • amal_shake Re: Jak wspieracie mężów...? 30.09.09, 14:09
      proponuje dobry seks z jakims ciekawy trikiem. Np: efekt goracej
      jaskini. podgrzej mocno mleko, nastepnie trzymaj to cieple mleko
      dluzej w buzi i po chwili wypij. natychmiast wez mu do buzi. Odlot
      bankowy. bedzie inaczej patrzyl na swiat. Nabierze wiary w swoje
      mozliwosci poczuje ten power. zobaczysz.

      Oczywiscie nie musze tlumaczyc etymologii pojecia "Efekt goracej
      jaskini".

      Pozdrawiam
    • klawiatura_zablokowana Re: Jak wspieracie mężów...? 02.10.09, 00:15
      Być przy nim, kiedy widzisz, że mu trudno. A czasem zostawić w spokoju.
      Rozmawiać, ale nie przepytywać, nie napadać, nie egzaminować. Wymyślać jakieś
      odskocznie. Grunt to nie koncentrować całego domu wokół problemów w pracy, bo
      choćbyś nie wiem jak wspierała, każdy chłop w końcu zeświruje, no bo jak w pracy
      i w domu rozmawiać o tym samym wiecznie?

      Przerobiłam to z moim, bywa okropnie ciężko, bo czasem trudno wyczuć, czy on
      potrzebuje akurat wsparcia się na damskim miękkim biuście, czy obejrzenia razem
      głupiego filmu czy po prostu chwili spokoju i samotności. Wymaga to dużo
      cierpliwości i miłości z twojej strony, dlatego najlepiej, żebyś mu powiedziała,
      że ty też przeżywasz jego zmartwienia. Podstawa to dobra komunikacja i
      podtrzymywanie więzi między wami, drobne gesty. Jak facetowi jest ciężko, to
      nawet jego ulubiona zupa może być takim światełkiem w tunelu, że cały czas ktoś
      jest obok i go kocha. Może tego głośno nie powiedzieć, ale dla mężczyzny
      wsparcie bliskiej kobiety jest niezmiernie ważne, nawet jak na zewnątrz zgrywa
      twardego i samodzielnego.

      Trzymajcie się.
Pełna wersja